goha66
08.02.05, 13:49
I znowu temat do przemyśleń zaczerpnęłam ze starego wątku z lipca 2004 nt.
Amazonek... Chciałabym wiedzieć co sądzicie o "klubiźmie"
Moim zdaniem - tymi klubami to różnie bywa.... Są takie do których warto
należeć, bo jesteś traktowany od samego początku na zasadach równości i
takie... a niech tam użyję wyrazów... snobistyczne i hierarchiczne (brrrr).
Dwukrotnie miałam szczeście trafić do klubów gdzie obowiązywała równość i
szacunek... pierwszy rozwiązał sie w sposób naturalny po 7 latach
(porozjeżdżaliśmy się po świecie), ale nadal utrzymujemy ze sobą kontakty,
drugi odkryłam rok temu...
Zamiast opowiadać Wam o moim klubie przytoczę fragment z naszej strony
internetowej : ..."nie jesteśmy typem zbiurokratyzowanego stowarzyszenia, czy
też formą ostatnio modnego "klubizmu". Jak wszyscy motocykliści, cenimy sobie
wolność, odrobinę szaleństwa, a zarazem koleżeństwo i chęć pomagania innym
użytkownikom dwóch kółek. Nie mamy zadnego szczególnego trybu przyjmowania
nowych członków, okresów próbnych itp. Wystarczy przychodzić na nasze
spotkania i aktywnie uczestniczyć w życiu Klubu.
Nie ma u nas podziału na lepszych i gorszych, sami jeździmy na różnych
sprzętach, więc nieoceniamy nikogo poprzez pryzmat posiadanego motocykla.
Klub jest otwarty dla wszystkich miłośników motocykli, nawet tych bez swojej
maszyny."...
Taki właśnie jest CYKLOP z Gliwic, taki naprawdę jest mój klub... :D