Dodaj do ulubionych

miękkie narkotyki

20.02.05, 14:07
Jesteście za legalizacją, czy przeciw? I dlaczego?
Obserwuj wątek
    • kochanica-francuza Re: miękkie narkotyki 20.02.05, 14:20
      mamalgosia napisała:

      > Jesteście za legalizacją, czy przeciw? I dlaczego?
      Przeciw.
    • elli_nika Re: miękkie narkotyki 20.02.05, 14:30
      Ja też przeciw.
      • oko_jeza Re: miękkie narkotyki 20.02.05, 14:38
        jak dla mnie- wszystko jedno. Dostęp teraz nie jest ŻADNYM problemem, po legalizacji też nie będzie...a nie używam, więc mi wisi. Moi znajomi, którzy lubią, będą palić i tak.
    • mamalgosia Re: miękkie narkotyki 20.02.05, 15:00
      no, ja też niby przeciw. Ale nikotyna i alkohol legalny
      • kochanica-francuza Re: miękkie narkotyki 20.02.05, 15:20
        mamalgosia napisała:

        > no, ja też niby przeciw. Ale nikotyna i alkohol legalny
        "Bo to się właśnie tak zaczyna..."

        Niedługo kto będzie przeciw legalizacji,ten będzie ciemnogród i nietolerancyjny
        jakiś tam-fob.Albo -ista.

        Gdzieś czytałam,ze z każdym zaciągnięciem marihuaną niszczy się komórki mózgu...
        • a000000 Re: miękkie narkotyki 20.02.05, 15:59
          przeciw. I to nie ze względu na mnie, bo jestem wyjątkowo odporna na pokusy
          łatwych przeżyć, ale ze wględu na słabość charakterów niedojrzałych dzieci.
          Ja bym chciała wiedzieć, kto z Was, którzy nie są przeciw, z akceptacją
          przyjmie decyzję WŁASNEGO dziecka o zażywaniu narkotyków. No KTO??????
          • kochanica-francuza Re: miękkie narkotyki 20.02.05, 16:06
            a000000 napisała:

            > przeciw. I to nie ze względu na mnie, bo jestem wyjątkowo odporna na pokusy
            > łatwych przeżyć, ale ze wględu na słabość charakterów niedojrzałych dzieci.
            > Ja bym chciała wiedzieć, kto z Was, którzy nie są przeciw, z akceptacją
            > przyjmie decyzję WŁASNEGO dziecka o zażywaniu narkotyków. No KTO??????

            Chłe.Czytałam kiedyś wynurzenia jakiegoś głąba,który twierdził,że nie ma nic
            lepszego niż "śmiechawa z własnym dzieckiem"(po marihuanie).

            Ja tam wolę na trzeźwo błysnąć intelektem i wywołać u mamy trzeźwą głupawkę...
          • cechatehace Re: miękkie narkotyki 22.02.05, 16:24
            Azerko, to chyba powinnaś byc zwolenniczką delegalizacji alkoholu, nikotyny,
            jakichś rozpuszczalników, denaturatów czy innych swiństw, bo co zrobisz, jak
            któregos pięknego dnia Twoje dziecko przyjdzie do domu z workiem po kleju?
            Będziesz krzyczała, że trzeba wycofac klej ze sprzedaży? To chyba nie o to
            chodzi. Ludzie muszą być ŚWIADOMI!!!!!!!! A przede wszystkim zdolni dokonywac
            wyborów. Marihuana nie pojawiła sie nagle, ona rośnie na ziemi dla użytku ludzi
            od początku istnienia i niech tak zostanie.
            • a000000 Re: miękkie narkotyki 22.02.05, 16:28
              Moje dziecko nie pali, nie pije, nie zażywa, nie wącha. Świadomie.
              Powiedz mi Śliwko droga, będziesz zadowolona, gdy Twoje dziecko sięgnie po
              marychę? Zaakceptujesz, przyklepiesz, i wspólnie wypalicie?
              • tom1111 Re: miękkie narkotyki 22.02.05, 20:20
                wtrącę się , ja bym zareagował tak samo jakby to był alkohol,
                jestem zdecydowanie przeciwny zażywaniu jakichkolwiek używek przez osoby
                niedojrzałe (głównie psychicznie) w tym oczywiście dzieci :-)
                a to czy dziecko sięgnie po "zakazany owoc" , zależy w ogromnej mierze od wychowania
              • cechatehace Re: miękkie narkotyki 22.02.05, 21:02
                Jeżeli kiedykolwiek będę miała dziecko, to będę z nim rozmawiać o narkotykach,
                żeby było świadome co może się zdarzyć, jeżeli podejdzie sie do nich pochopnie.
                Gdyby moje dziecko było na tyle dojrzałe i chciałoby od czasu do czasu zapalić
                jointa, to czemu nie miałabym z nim zapalić? Oczywiście nie mówię tu o
                nastolatku, ale o człowieku z ukształtowaną psychiką (w miarę, bo całe życie się
                kształtujemy). Chodzi o to, żeby każdy był ŚWIADOMY tego co robi.
                Eksperymenty w poznawaniu swoich zachowań nie są złe, dużo mogą nauczyć, ale to
                już jest indywidualna sprawa każdego.
        • mamalgosia Re: miękkie narkotyki 20.02.05, 19:10
          Ja własnie trochę się inetersowałam z przymusu narkotykami. jestem im przeciwna
          w całej rozciągłości, ale własnie również nikotynie i alkoholowi (jeśli chodzi o
          alkohol, to jednak chodzi tylko o nadużywanie, a nie o uzywanie)
          • kochanica-francuza Re: miękkie narkotyki 20.02.05, 19:16
            mamalgosia napisała:

            > Ja własnie trochę się inetersowałam z przymusu narkotykami. jestem im przeciwna
            > w całej rozciągłości, ale własnie również nikotynie i alkoholowi (jeśli chodzi
            > o
            > alkohol, to jednak chodzi tylko o nadużywanie, a nie o uzywanie)

            A nikotynie też?
            • pereop Re: miękkie narkotyki 20.02.05, 19:33
              wydaję mi się że papierosy trochę mimo wszystko niefortunnie są porównywane z
              alkoholem i narkotykami.
              • kochanica-francuza Re: miękkie narkotyki 20.02.05, 19:39
                pereop napisał:

                > wydaję mi się że papierosy trochę mimo wszystko niefortunnie są porównywane z
                > alkoholem i narkotykami.

                Ależ pereop czemu tak nieśmiało? Już cię zaszczuli,że jak ktoś nie zwalcza
                papierosów,to konieczie chce wszystkich truć?

                "Wydaje mi się","trochę mimo wszystko" - bąkasz jak pensjonarka...
                • pereop Re: miękkie narkotyki 20.02.05, 21:29
                  > Ależ pereop czemu tak nieśmiało? Już cię zaszczuli,że jak ktoś nie zwalcza
                  > papierosów,to konieczie chce wszystkich truć?
                  >
                  > "Wydaje mi się","trochę mimo wszystko" - bąkasz jak pensjonarka...


                  ????? niestety nie zrozumiałem twojego wpisu
                  • kochanica-francuza Re: miękkie narkotyki 20.02.05, 22:15

                    > ????? niestety nie zrozumiałem twojego wpisu
                    >
                    po prostu twoja wypowiedź wydała mi się zbyt cicha i niepewna.

                    • pereop Re: miękkie narkotyki 20.02.05, 22:18
                      tylko ci się wydawało
                      • kochanica-francuza Re: miękkie narkotyki 20.02.05, 22:21
                        pereop napisał:

                        > tylko ci się wydawało
                        >
                        >
                        tym lepiej dla wszystkich:-)
              • stephen_s Re: miękkie narkotyki 20.02.05, 19:44
                > wydaję mi się że papierosy trochę mimo wszystko niefortunnie są porównywane z
                > alkoholem i narkotykami.

                Owszem - w przeciwieńskie do alkoholu i marychy są jednoznacznie szkodliwe.
                • kochanica-francuza Re: miękkie narkotyki 20.02.05, 19:50
                  stephen_s napisał:

                  > > wydaję mi się że papierosy trochę mimo wszystko niefortunnie są porównywa
                  > ne z
                  > > alkoholem i narkotykami.
                  >
                  > Owszem - w przeciwieńskie do alkoholu i marychy są jednoznacznie szkodliwe.
                  >
                  Mógłbyś używać słowa "marihuana"?
                  Alkohol i marihuana są,jak rozumiem,jednoznacznie pozytywne?
                • pereop Re: miękkie narkotyki 20.02.05, 21:33
                  > Owszem - w przeciwieńskie do alkoholu i marychy są jednoznacznie szkodliwe.

                  nie w tym kontekście - wydaję mi się że nie chodzi tu o kwestie czystego
                  szkodzenia ale kwestie że alkohol i narkotyki w wyniku używania mogą
                  doprowadzić że człowiek nie ma żadnej kontroli nad tym co robi - a papierosy
                  mimo wszystko nie
                  • grzespelc Re: miękkie narkotyki 21.02.05, 09:58
                    ???
                    A myslisz, że koleś wyciągający trzęsącymi się łapami jedną fajkę po drugiej ma
                    kontrolę nad tym, co robi?
                    • pereop Re: miękkie narkotyki 21.02.05, 10:13
                      proponuję mały test - spal 20 papierosów jednego dnia...następnego wypij parę
                      piw (lub jakikolwiek inny alkohol - do wyboru)...jeszcze następnego wypal sobię
                      parę skrętów. Porównaj reakcje swojego organizmu na każda z wyżej wymienionych
                      używek. Jeżeli będziesz w stanie oczywiście.

                      Uszanowanie:
                      Pereop
                      • grzespelc Re: miękkie narkotyki 21.02.05, 10:31
                        Parępiw mogę :)
                        Ale co do reszty - dziękuję, postoję...
              • mamalgosia pereop-papierosy 21.02.05, 13:27
                Tu nie chodzi o żadne porównywanie (jak Ty to nazwaleś: niefortunne) papierosów
                z narkotykami, tylko o stwierdzenie prostego faktu: nikotyna jest narkotykiem.
        • stephen_s Re: miękkie narkotyki 20.02.05, 19:45
          > Gdzieś czytałam,ze z każdym zaciągnięciem marihuaną niszczy się komórki
          > mózgu..

          Za każdym zaciągnięciem papierosa niszczysz sobie kawałek płuc...
          • kochanica-francuza Re: miękkie narkotyki 20.02.05, 19:49
            stephen_s napisał:

            > > Gdzieś czytałam,ze z każdym zaciągnięciem marihuaną niszczy się komórki
            > > mózgu..
            >
            > Za każdym zaciągnięciem papierosa niszczysz sobie kawałek płuc...

            Tylko że płuca nie zawiadują ciałem i umysłem.I niszcząc je nie wywołuję u
            siebie objawów podobnych do choroby Alzheimera.
            >
          • elli_nika Re: miękkie narkotyki 20.02.05, 20:50
            zmiany wynikłe z wypalenia 1 papierosa (tylko jednen papieros i nigdy więcej
            nic więcej) sa odwracalne. wyeliminowanie toksyn i neutralizacja uszkodzen
            zajmuje do 48 godzin. W wyniku wypalenia jednego skręta (tylko jednego i nigdy
            więcej) następują zmiany odwracalne czesciowo - neutralizacja uszkodzeń zajmuje
            ok 6 miesiecy. Do tego marihuana uszkadza dna.
            • stephen_s Re: miękkie narkotyki 20.02.05, 21:00
              OK, ale porównaj długotrwałe skutki palenia papierosów z długotrwałymi skutkami
              palenia "trawy".

              Zresztą, nie chodzi o to, że ja bronię prawa do palenia marihuany, bo w sumie
              mi też niezbyt sie ono podoba. Chodzi mi jedynie o to, że marihuana nie jest
              bardziej szkodliwa od nikotyny. Jeśli się zabrania jednego, to i drugie powinno
              być zabronione.
              • elli_nika Re: miękkie narkotyki 20.02.05, 21:20
                Nie wiem skad bierzes info Steph, że trawa jest mniej szkodliwa, niż papierosy.
                Jest ewidentnie bardziej szkodliwa niż papierosy, tyle że primo, palacze pala
                więcej papierosow niż trawkowcy trawki; secundo - typowa konsekwencja
                papierosów - ryzyko raka płuc, w wypaku trawki to uszkodzenia mózgu i dna, od
                zakłucen koncentracji, nerwowosci itd (poprzez różniaste choroby psychiczne) na
                upośledzonych dzieciach skończywszy.
                Poza tym, np. wypalenie papierosa nie wpływa na zdolnosc prowadzenia pojazdów,
                trawy tak. Wypalenie papierosa nie wpływa na umiejętnośc oceny sytuacji
                (reakcja na zagrozenie itd), a trawki tak. A największym zagrozeniem w wypadku
                trawki jest wiara w powszechne przekonanie, ze jest nieszkodliwa.
              • kochanica-francuza Re: miękkie narkotyki 20.02.05, 22:16
                stephen_s napisał:

                > OK, ale porównaj długotrwałe skutki palenia papierosów z długotrwałymi skutkami
                >
                > palenia "trawy".
                >
                > Zresztą, nie chodzi o to, że ja bronię prawa do palenia marihuany, bo w sumie
                > mi też niezbyt sie ono podoba. Chodzi mi jedynie o to, że marihuana nie jest
                > bardziej szkodliwa od nikotyny.

                JEST.
        • luzer Nie wierz w te bajki, Kochanico... 21.02.05, 23:11
          kochanica-francuza napisała:


          > Gdzieś czytałam,ze z każdym zaciągnięciem marihuaną niszczy się komórki
          > mózgu.


          Popalam sobie maryśkę od hohoho... i jeszcze trochę, a komórek w mózgu wciąż mi
          jakoś, jak na mój użytek, wystarcza. I nigdy mnie nie kusiło sięgać po "twarde".
          Nie piję też alkoholu i nie palę papierosów. To jest dopiero świństwo!
    • diabollo Re: miękkie narkotyki 20.02.05, 21:33
      mamalgosia napisała:

      > Jesteście za legalizacją, czy przeciw? I dlaczego?

      Czcigodna Mamałgosiu,
      Wiem, że nie lubisz linków, więc wklejam poniżej cały artykulik, który ukazał
      się niedawno w Wyborczej.


      *****************************************************************
      Do kryminału za trawkę?
      Jacek Moskalewicz* 17-02-2005

      W latach 80. Polska miała jedną z najbardziej liberalnych ustaw o
      przeciwdziałaniu narkomanii. Dzięki temu nasi narkomani nie stopili się z
      subkulturą przestępczą, nie bali się szukać pomocy w placówkach leczniczych,
      szybko udało się opanować wśród nich epidemię HIV. Czy więc dziś mamy - na
      przekór całej Europie - zapełniać więzienia ludźmi uzależnionymi?

      Minister zdrowia zainicjował debatę publiczną na temat zmian w ustawie o
      przeciwdziałaniu narkomanii. Proponuje, by nie karać za posiadanie niewielkich
      ilości narkotyków na własny użytek. W tej debacie ważne będzie stanowisko opinii
      społecznej. Otóż, jak wynika z najnowszych badań, ponad 80 proc. Polaków
      opowiada się za karaniem narkomanów.

      Te odpowiedzi odzwierciedlają naszą reakcję na zjawiska, wobec których stajemy
      bezradni. Z poczucia bezradności jesteśmy skłonni stosować kary cielesne wobec
      dzieci, bić współmałżonka, domagać się coraz surowszych kar dla przestępców, z
      karą śmierci włącznie. Postawy represyjne nasilają się w społeczeństwach
      totalitarnych, ale także w społeczeństwach w dobie transformacji. We wspólnotach
      ludzi zagubionych, nierozumiejących przyczyn zła, które ich otacza.

      Na szczęście zaledwie co dziesiąty Polak uważa, że właściwą karą za posiadanie
      narkotyków jest więzienie. Znakomita większość chciałaby "karać" przymusowym
      leczeniem, podejmowaniem prac społecznych, uczestnictwem w programach edukacyjnych.

      Ten rozkład odpowiedzi jest zdumiewająco podobny do badań, jakie prowadzono
      kilkakrotnie w latach poprzednich. Wtedy też tylko około 10 proc. respondentów
      okazywało się zwolennikami więzień dla narkomanów. Ponad 80 proc. uważało, że
      najlepszą odpowiedzią jest leczenie, a około 10 proc. twierdziło, że państwo nie
      powinno ingerować w życie narkomana.



      Więzienia nic nie dają

      Konfrontacja tych wyników pokazuje, że badania ankietowe - zwłaszcza te
      prowadzone na doraźne zapotrzebowanie polityczne - nie powinny kierować naszymi
      decyzjami w zakresie polityki społecznej. Ważniejsza bowiem od emocji
      społecznych jest odpowiedź na pytanie: jakie skutki przyniesie dana decyzja?

      Kary za posiadanie narkotyków wprowadzono w Polsce w 1997 r., a penalizację
      posiadania nawet niewielkich ilości narkotyków - w 2000 r. Celem tych regulacji
      miało być z jednej strony ograniczenie dostępności narkotyków, z drugiej zaś
      zniechęcenie młodych ludzi do ich brania.

      Nowe regulacje odbiły się natychmiast na statystykach przestępczości. W 1998 r.
      liczba przestępstw z ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii zwiększyła się
      dwukrotnie - z ok. 7,5 tys. do blisko 16 tys. Kolejne zaostrzenie przepisów
      pociągnęło za sobą lawinowy wzrost z niecałych 20 tys. w 2000 r. do blisko 50
      tys. w trzy lata później. Jeszcze szybciej rosły liczby skazanych na karę
      pozbawienia wolności (ok. 500 osób w 1997 r.; ponad 5 tys. w 2002 r.), w tym na
      bezwzględne pozbawienie wolności (z ok. 200 do 1500).

      W zeszłym roku przez więzienia i areszty śledcze przewinęło się ponad 6 tys.
      osób, w większości młodych, skazanych za przestępstwa związane z narkotykami.
      Ich liczba będzie wzrastać, bowiem coraz częściej przed sądami stają ludzie z
      zawieszonym wcześniej wyrokiem pozbawienia wolności.

      Za tymi liczbami kryją się nie tylko tysiące tragedii ludzkich, ale także
      olbrzymie obciążenie aparatu ścigania i wymiaru sprawiedliwości. Działalność
      tych instytucji pochłania 93 proc. środków, jakie Polska przeznacza na
      przeciwdziałanie narkomanii. Nie dysponuję dokładnymi danymi na temat kosztów
      pracy policji w naszym kraju, z szacunków brytyjskich wiem jednak, że ściganie
      samych tylko przestępstw związanych z marihuaną pochłania u nas co roku 177 tys.
      roboczodniówek, co przekłada się na 500 pełnych etatów policyjnych.

      Czy ten wielki wysiłek odpowiednich służb i ogromne koszty wykluczenia
      społecznego dziesiątków tysięcy młodych ludzi ograniczyły dostępność narkotyków
      i zasięg ich używania?

      Prowadzone co cztery lata badania w ramach European School Project on Alcohol
      and Drugs (ESPAD) nie rejestrują spadku tempa rozpowszechnienia narkotyków.
      Wśród młodych Polaków (17-18 lat) odsetek deklarujących używanie marihuany lub
      haszyszu wzrósł z 17 proc. w 1995 r. do 22 proc. w 1999 r. i do 37 proc. w 2003 r.

      W całej Europie widać wyraźnie postępującą homogenizację kultury młodzieżowej, w
      tym wzorów konsumpcji środków psychoaktywnych. Ten właśnie trend, a nie mniej
      czy bardziej surowa legislacja, decyduje o upowszechnianiu się narkomanii.
      Kraje, w których na początku lat 90. narkotyki były względnie mało popularne,
      dziś doganiają te, w których już wówczas konsumpcja narkotyków była stosunkowo
      wysoka. Polska "dociąga" do średniej europejskiej i w najbliższych latach można
      oczekiwać spadku tempa, a kto wie, czy nie stabilizacji, nawet jeśli przyjmiemy
      bardziej liberalne rozwiązania.

      Badania ESPAD pytały również o ocenę dostępności narkotyków. W latach 1999-2003
      odsetek uczniów uważających, że nielegalne substancje psychoaktywne można zdobyć
      łatwo, wzrósł trzykrotnie. Najsilniej wzrosła dostępność ekstazy (z 2,5 do 12
      proc.), amfetaminy (z 6,5 do 17,5 proc.) i haszyszu (z 10 do 23 proc.).

      Te oceny młodzieży znajdują potwierdzenie w cenach narkotyków. Gdyby ich podaż
      uległa ograniczeniu, to zgodnie z prawami rynku cena powinna wzrosnąć. Z badań
      wynika jednak, że cena większości narkotyków spadła w latach 1999-2003:
      amfetaminy z 80 do 40 zł, heroiny z 200 do 180 zł, haszyszu z 40 do 30 zł za
      działkę.

      Przytoczone tu dane dowodzą, że zaostrzenie kar za posiadanie narkotyków nie
      przyniosło oczekiwanych efektów. Mimo dużych kosztów społecznych i znacznego
      wysiłku aparatu ścigania, który da się przeliczyć na pieniądze,
      rozpowszechnienie narkotyków nadal rośnie, a ich dostępność jest coraz większa.



      Pod prąd Europy

      Kosztów tych można było uniknąć, ucząc się na doświadczeniach krajów
      europejskich, które po latach stosowania represji od mniej więcej dziesięciu lat
      liberalizują swą politykę wobec narkomanii. Dla wielu z nich inspiracją była
      polska ustawa o zapobieganiu narkomanii z 1985 r., która depenalizowała
      posiadanie narkotyków.

      Przeciwnicy tej ustawy - najbardziej racjonalnej w Europie - przewidywali
      gwałtowny wzrost narkomanii. Stało się inaczej. W latach 1985-89
      rozpowszechnienie narkomanii w Polsce uległo stabilizacji. Wzrost odnotowano
      dopiero na początku lat 90. pod wpływem przyspieszonej transmisji wzorów, jakie
      wytwarza europejska kultura młodzieżowa. Swoją rolę odegrała też wymienialność
      złotówki, która wprowadziła Polskę na europejski czarny rynek narkotyków.

      Depenalizacja posiadania narkotyków w 1985 r. zapobiegła wykluczeniu społecznemu
      tysięcy młodych ludzi. W polskich zakładach karnych w latach 80. przebywało nie
      więcej niż 500-600 osób uzależnionych. Stanowili oni ułamek procentu wszystkich
      więźniów, podczas gdy w krajach, w których dominowało podejście represyjne,
      40-70 proc. wszystkich więźniów stanowili konsumenci narkotyków lub osoby od
      nich uzależnione. Najbardziej jaskrawym przykładem klęski "wojny z narkotykami"
      są Stany Zjednoczone, gdzie za narkotyki siedzi ponad półtora miliona obywateli.

      W tamtych latach narkomani nie zeszli u nas do podziemia, nie nastąpiło
      stopienie subkultury przestępczej z subkulturą narkotyków. Narkomani nie bali
      się szukać pomocy w placówkach leczniczych i rehabilitacyjnych. Można było do
      nich dotrzeć z informacją, edukacją, propozycją leczenia. To głównie dzięki temu
      na przełomie lat 80. i 90. w Polsce udało się względnie szybko opanować epidemię
      HIV wśród osób biorących narkotyki w zastrzykach. Po półtora roku wzrostu liczba
      zakażeń spa
      • diabollo Ciąg dalszy 20.02.05, 21:35

        Depenalizacja posiadania narkotyków w 1985 r. zapobiegła wykluczeniu społecznemu
        tysięcy młodych ludzi. W polskich zakładach karnych w latach 80. przebywało nie
        więcej niż 500-600 osób uzależnionych. Stanowili oni ułamek procentu wszystkich
        więźniów, podczas gdy w krajach, w których dominowało podejście represyjne,
        40-70 proc. wszystkich więźniów stanowili konsumenci narkotyków lub osoby od
        nich uzależnione. Najbardziej jaskrawym przykładem klęski "wojny z narkotykami"
        są Stany Zjednoczone, gdzie za narkotyki siedzi ponad półtora miliona obywateli.

        W tamtych latach narkomani nie zeszli u nas do podziemia, nie nastąpiło
        stopienie subkultury przestępczej z subkulturą narkotyków. Narkomani nie bali
        się szukać pomocy w placówkach leczniczych i rehabilitacyjnych. Można było do
        nich dotrzeć z informacją, edukacją, propozycją leczenia. To głównie dzięki temu
        na przełomie lat 80. i 90. w Polsce udało się względnie szybko opanować epidemię
        HIV wśród osób biorących narkotyki w zastrzykach. Po półtora roku wzrostu liczba
        zakażeń spadła do 250-400 rocznie i do dziś pozostaje na tym poziomie. Wskaźniki
        zachorowań na HIV są w Polsce kilkakrotnie niższe w porównaniu nie tylko z
        Białorusią i Ukrainą, ale także z Estonią, Łotwą i większością krajów "starej"
        Unii Europejskiej.

        Wbrew tym doświadczeniom, zaostrzając represje, szliśmy w drugiej połowie lat
        90. w stronę przeciwną niż kraje Europy Zachodniej. Oni byli coraz bardziej
        liberalni, my - coraz bardziej twardzi. Dziś Unia Europejska kieruje do nas
        przesłanie: "Byliście twardzi - bądźcie inteligentni". Szkoda byłoby
        odpowiedzieć, że inteligentni to już byliśmy.



        *Dr Jacek Moskalewicz - kierownik Zakładu Badań nad Alkoholizmem i
        Toksykomaniami w Instytucie Psychiatrii i Neurologii, członek panelu ekspertów
        WHO, członek redakcji "European Addiction Research"
        **********************************************************
        • elli_nika Re: Ciąg dalszy 20.02.05, 22:35
          Ok, diabollo, i co chesz przez to powiedzic, ze powinniśmy zalegalizowac
          tofanę? Legalizacja oznacza przyzwolenie. Dziś dostep do trawy jest mimo
          wszystko utrudniony. Dla mnie oznacza to jedno - wielu młodych ludzi NIE
          spróbuje, bo nie będzie wiedziało skad wziąć. I prosze mnie tu nie wysmiewać.
          To, ze narkotyki są tak łatwe do zdobycia jak m&msy to po prostu mit.Choc
          pisałam w szkolnych ankietach, ze pierwszego skręta mam juz za sobą, nie
          widizłam wtedy nawet trawy na oczy, jak i 100% mojej licealnej klasy.
          • stephen_s Re: Ciąg dalszy 20.02.05, 23:05
            > To, ze narkotyki są tak łatwe do zdobycia jak m&msy to po prostu mit.

            Obawiam się, że są.
            • elli_nika Re: Ciąg dalszy 20.02.05, 23:16
              Dobrze. Ja z nimi przez 20 lat zycia nie miałam najmniejszego kontaktu, a nie
              chowałam się na ksieżycu. Jak to sie stało?
              • stephen_s Re: Ciąg dalszy 21.02.05, 00:55
                > Dobrze. Ja z nimi przez 20 lat zycia nie miałam najmniejszego kontaktu, a nie
                > chowałam się na ksieżycu. Jak to sie stało?

                Bo jak się nie interesujesz, to nie masz kontaktu :) Kto chce, ten narkotyki
                dostanie bez problemu.

                Ja, jakbym chciał, to np. na studiach bez problemu mógłbym haszysz sobie
                załatwić. Wśród moich znajomych na studiach były co najmniej dwie osoby, które
                dostęp do tego miały.
            • mamalgosia Re: Ciąg dalszy 21.02.05, 13:30
              stephen_s napisał:

              > > To, ze narkotyki są tak łatwe do zdobycia jak m&msy to po prostu mit.
              >
              > Obawiam się, że są.
              >Zgadzam sie ze stephenem. Są.
    • stephen_s Z drugiej mańki 20.02.05, 23:04
      OK, przyjmijmy, że marihuana jest szkodliwa. Chcecie jej zakazać? OK.

      Tylko poproszę w tym momencie o argumenty, czemu nikotyna nie ma być zakazana.
      Skoro zakazujemy szkodliwych substancji, to czemu papierosy miałyby pozostać w
      obiegu? Czyżby papierosy nie były szkodliwe?
      • elli_nika Re: Z drugiej mańki 20.02.05, 23:15
        Choćby dlatego, ze palenie papierosów nie powoduje utraty kontroli nad soba,
        trudnych do przewidzenia zmian osobowościowych oraz o ile nie odbywa się w
        towarzystwie osób nie palących nie jest zagrozeniem zdrowia innych. A taki
        małolat po trawie, przekonany, ze nic mu nie ma, moze np. spowodowac wypadek
        samochodowy i zabić kilka osób.
        • stephen_s Re: Z drugiej mańki 21.02.05, 00:51
          OK, dwie sprawy:

          1. Skoro dopuszczasz nikotynę dlatego, że nie powoduje zagrożenia dla osób
          postronnych - to znaczy, że jesteś za zakazem palenia w miejscach publicznych
          itd.? Bo inaczej palacze będą właśnie podtruwać osoby postronne...

          2. Skoro marihuana ma być zakazana, bo można po niej np. spowodować wypadek -
          czy oznacza to, że zakazany powinien być też alkohol?
          • pereop Re: Z drugiej mańki 21.02.05, 08:43
            1. Kwestia palenia w miejscach publicznych to zupełnie inna kwestia.
            Przynajmniej wg mnie. nastąpiło totalne pomieszanie. Marihuana może być
            dopuszczona bo nie szkodzi? Albo stwierdzamy że coś jest złe i staramy się z
            czymś walczyć albo nie wciskamy kitu że marihuana jest ok ale inne narkotyki nie
            - jak wszystko to wszystko. A mieszanie i porównywanie z papierosami. Oczywiście
            jeden papieros jest pewnie stricte zdrowotnie bardziej szkodliwy od skręta. Ale
            tu nie o to chodzi.
            2. Z alkoholem jest jeden poważny problem - od wieków jest zakorzeniony w
            tradycji i jak mniemam NIKT by się nie zgodził na jego delegalizację. Narkotyki
            oczywiście też są obecne ale w takim stopniu jak tradycja picia alkoholu

            choć prawdę powiedziawszy jeśli już to zakazywać obu tych rzeczy - choć wiem że
            to będzie nierealne więc powoływanie się na ten argument nie ma sensu
            • grzespelc Re: Z drugiej mańki 21.02.05, 10:11
              Nie rozumiem dlaczego używasz przeciwstawienia: papierosy - narkotyki.
              Narkotyk to substancja uzalezniająca, a nikotyna to własnie klasyczny narkotyk.
              Niewielka jest róznica między papierosami a marihuaną. Moim zdaniem powinno się
              zakazać również papierosów.
              A narkomanów nie karać, tylko leczyć.
              • fnoll Re: Z drugiej mańki 21.02.05, 10:13
                grzespelc napisał:

                > A narkomanów nie karać, tylko leczyć.

                przymusowe leczenie uzależnionych od nikotyny? wywrotowy pomysł... :D
                • pereop Re: Z drugiej mańki 21.02.05, 10:16

                  > przymusowe leczenie uzależnionych od nikotyny? wywrotowy pomysł... :D

                  o społeczeństwo trzeba dbać :)
                  • fnoll Re: Z drugiej mańki 21.02.05, 10:24
                    pereop napisał:

                    > o społeczeństwo trzeba dbać :)

                    proponuję wprowadzić lotne brygady kontrolujące czystość ciała - wiadomo,
                    człowiek, który doprowadzi się do grzybicy nie tylko szkodzi sobie, lecz jest
                    również zagrożeniem dla innych

                    środki masowej komunikacji powinny być po każdym zjechaniu na pętle
                    dezynfekowane, a kontrolerzy pobieraliby próbki z siedzeń, aby sprawdzić, czy
                    rzeczywiście są sterylne

                    wprowadzono by dni michaela jacksona, w których wszyscy chodziliby w maseczkach
                    przykładając się w ten sposób do tępienia chorób przenoszonych drogą kropelkową

                    zdrowie przede wszystkim!!!
              • pereop Re: Z drugiej mańki 21.02.05, 10:15
                Kawa też jest uzależniająca - zakazać kawy!
              • elli_nika Re: Z drugiej mańki 21.02.05, 14:08
                > A narkomanów nie karać, tylko leczyć.
                Dlaczego nie karac? Kara spełnia też funkcje wychowawcze. Jaki ma sens
                zakazywanie uzywania i posiadania jakiejś substancji, jesli nic za to nie
                grozi. A małolaty jarające skręta za skrętem potrzebują nie leczenia, ale tego,
                zeby ktos nimi porządnie wstrząsnął.
                • grzespelc Re: Z drugiej mańki 21.02.05, 17:54
                  Raczej potrzebują wskazania drogi. Wsadzanie ludzi, którzy są ofiarami mafii
                  narkotykowej (nazwijmy sprawępo imieniu) jest bez sensu.
          • elli_nika Re: Z drugiej mańki 21.02.05, 14:13
            > 1. Skoro dopuszczasz nikotynę dlatego, że nie powoduje zagrożenia dla osób
            > postronnych - to znaczy, że jesteś za zakazem palenia w miejscach publicznych
            > itd.? Bo inaczej palacze będą właśnie podtruwać osoby postronne...

            Ja jestem w ogóle przeciwniczką palenia, ale jeśli juz to tak, nie w miejscach
            publicznych. W swoim domu nie pozwalam palić i proszę żeby nie robiono tego w
            ogóle w moim towarzystwie.

            > 2. Skoro marihuana ma być zakazana, bo można po niej np. spowodować wypadek -
            > czy oznacza to, że zakazany powinien być też alkohol?
            Między innymi dlatego, to nie jedyny argument, ale jedna z róznic pomiędzy
            trawą a papierosami. Poza tym, w wypadku alkoholu istnieją wyraźne przepisy,
            dopuszczalen normy steżenia we alkoholu we krwi. Przy trawie ciezko określić
            stan swiadomosci delikwenta bez oględzin klinicznych.
    • fnoll ucywilizować handel ziołem! 21.02.05, 09:51
      to, do czego dziś doprowadzili nieodpowiedzialni politycy, to jest dramat -
      dostawą zioła zajmują się gangsterzy, rasując zioło chemicznym gównem i
      wciskając przy okazji różny syntetyczny syf - a zioło jest dla ludzi, na co
      wyraźnie wskazuje parę wieków historii indii

      uczmy się od starszych i bardziej doświadczonych kultur

      papierosy bym wykluczył z rynku, bo są rasowane chemią - czyste zioło i czysty
      tytoń to jest to :D

      no i czysta rakijka i czysta faja wodna

      legalize it!
      • tom1111 Re: ucywilizować handel ziołem! 21.02.05, 12:17
        dokładnie tak Fnollu :-))))
    • sunday Re: miękkie narkotyki 21.02.05, 10:16
      Cóż, prohibicja w USA już całkiem dawno temu pokazała, że zakazy nie są
      skutecznym sposobem walki z używkami. To samo dotyczy ustawodawstwa
      antynarkotykowego. A jeśli już ich zabraniać, to razem z papierosami i
      alkoholem. Społeczne koszty uzależnienia od nich są i będą w skali kraju dużo
      wyższe, niż koszty uzależnienia od narkotyków.

      A swoją drogą popierałbym zakaz palenia w miejscach publicznych, zwłaszcza na
      przystankach i w knajpach (poza wydzielonymi miejscami oczywiście).
    • niceman1986 Re: miękkie narkotyki 21.02.05, 12:00
      Teraz to już wszystko mi jedno. Narkotyki i tak są dostępne wszędzie, a czy legalizacja coś da? sądze, że w pewien sposób tak, bo przynajmniej będzie wiadomo jaki tak naprawdę jest procent występowania narkomani, no i państwo będzie "miało" nad tym jakąś kontrolę :)
      • pereop Re: miękkie narkotyki 21.02.05, 12:07
        no i państwo będzie "mia
        > ło" nad tym jakąś kontrolę :)

        czyli mówiąc po polsku - będzie miał zysk do budżetu :)
        • niceman1986 Re: miękkie narkotyki 21.02.05, 12:11
          między innymi :) Ale nie chodzi tylko o to :) Tak naprawdę istnieją tylko dane szacunkowe, przypuszczalne, o skali zjawiska. A tak przynajmniej będzie wiadomo co i jak :)
          • pereop Re: miękkie narkotyki 21.02.05, 12:17
            a alkoholikach i palaczach są dane statystyczne - i co z tego? jeśli już to
            głównym zyskiem będą zyski budżetowe - bo już widzę jak państwo, które w moim
            przekonaniu nie radzi sobie z walką z alkoholizmem i palaczami to poradzą sobie
            nagle z narkomanami...(zakładając że wszystkie wymienione używki to zło, w takim
            czy innym rozumieniu. Bo jeśli nie to w ogóle nie ma o czym rozmawiać)
            • niceman1986 Re: miękkie narkotyki 21.02.05, 12:27
              A kto tu mówi o radzeniu sobie? Państwo i tak nie da sobie z niczym rady! Ja nie mówie o walczeniu, ze zjawiskiem!
              • pereop Re: miękkie narkotyki 21.02.05, 12:40
                chyba że tak :)
    • tom1111 :-) 21.02.05, 12:04
      ciekawe , kto palił lub pali ?
      jak można się wypowiadać nie znając tematu doświadczalnie ?

      czytając jakie szkody wyrządza marihuana , to już dawno powinienem leżeć metr
      pod ziemią :-)

      he he
      alkohol jest dużo groźniejszy od marihuany (wiem z doświadczeń nie tylko własnych)
      a jest legalny , przynosi zyski i ogłupia ,
      • tom1111 Re: :-) 21.02.05, 12:55
        aha , bzdurą jest ,że prawie każdy narkoman zaczynał od trawy (co jest
        argumentem przeciwników legalizacji)
        więcej prawdy jest w stwierdzeniu ,że każdy narkoman zaczynał od alkoholu i
        papierosów , ale tego nikt nie dostrzega ,
        ile zła czynią pijani ? alkohol i agresja są bardzo blisko siebie,
        po zapaleniu jointa , agresja to ostatnia rzecz o jakiej bym pomyślał
        :-)
        alkohol = agresja :-(((
        marihuana = peace :-)))

        pozdr.
        • fnoll Re: :-) 21.02.05, 13:03
          no tak... ludzie palący zioło na balkonach swych spokojnych domów po pracy nie
          biliby swych bliskich na bank, to byłoby dobre, ale z drugiej strony nie byliby
          zainteresowani wojną, filmami z przemocą i kupowaniem broni, a to byłoby
          niebezpieczne dla gospodarki - mogłoby doprowadzić do kryzysu ekonomicznego

          a że w USA, które było pierwszym państwem zachodnim w którym zakazano zioła
          (początek XX-go wieku) i które wyruszyło z tym zakazem na prawdziwą krucjatę po
          świecie, handel bronią oraz filmami z przemocą stanowi całkiem pokaźną część
          gospodarki - to już wiemy, kto na legalizacji konopii najbardzij by stracił ;)
          • tom1111 Re: :-) 21.02.05, 13:23
            oglądałem (ok. rok temu) program na planete , na temat konopii,
            amerykańską krucjatę rozpętali producenci jeansów (tak ,tak ) ponieważ ubrania
            produkowane z konopii były tak samo wytrzymałe i duuużo tańsze , więc
            konkurencje trzeba wykończyć i wykorzystali zawartość thc (w roślinach
            przemysłowych znikomą ,lecz postawili wszystko pod jedną kreską )
            a,że ganja otwiera oczy na wiele spraw , to do krucjaty przyłączył się kościół
            ,któremu nie na rękę było by lud za wiele dostrzegał , no i zdelegalizowano coś
            co jest nam dane przez naturę :-(
            • fnoll Re: :-) 21.02.05, 13:34
              a ja czytałem parę lat temu w "mać pariadce", że łapę do ustawy zakazującej
              konopii przyłożyło lobby papiernicze, gdyż w tamtym czasie opracowano
              technologię uzyskiwania celulozy z konopii, która, jak wiadomo, jest tańszym bo
              szybciej odnawialnym surowcem niż drzewo

              ale te sensacje brzmią mi trochę podejrzanie, bo w polsce np. występuje konopia
              bez thc - więc o co chodzi?
          • grzespelc Re: :-) 21.02.05, 17:59
            AW ogóle nie byliby niczym zainteresowani ani nikim. Gości którzy za dużo palą
            pozanaję po jednym - są ociężali, cięzko kapują, mają problemy z koncentracją.
            A niektórzy z psychiką w ogóle.
        • grzespelc Re: :-) 21.02.05, 18:02
          Ja po pijanemu nie jestem agresywny i wielu ludzi nie jest. Alkohol nie zawsze
          ma negatywne działanie, nie zawsze uzależnia. A taki wielbiciel "trawy" jak nie
          ma kasy na zioło, to ciekawe skąd bierze, jak głód przyciśnie...
          • luzer Re: :-) 21.02.05, 23:38
            grzespelc napisał:

            > Ja po pijanemu nie jestem agresywny i wielu ludzi nie jest. Alkohol nie zawsze
            > ma negatywne działanie, nie zawsze uzależnia. A taki wielbiciel "trawy" jak
            > nie ma kasy na zioło, to ciekawe skąd bierze, jak głód przyciśnie...

            Głód mnie nie przyciska, bo nie jestem narkomanem, Grzesiu. A jak już mam
            radosną potrzebę wypalenia trawki, to sobie zasieję i zbiorę.
            Zgodnie z prawami Matki Ziemi, rozumiesz... :))
    • niceman1986 Re: miękkie narkotyki 21.02.05, 12:15
      Acha jeszcze jedno:) Byłbym ostrożny w dzieleniu anrkotyków na miękkie i twarde, ale to już inna sprawa ;)
      • mamalgosia Re: miękkie narkotyki 21.02.05, 13:31
        To fakt. Ale tak zapytałam - zainspirowana często powracającym tematem w TV
        • niceman1986 Re: miękkie narkotyki 21.02.05, 17:39
          Nie wątpie:) dla mnie TV to nic, w porównaniu z tym co widzę do okoła- na osiedlu bloków gdzie mieszkam :)
    • fnoll kto palił zioło? 21.02.05, 13:57
      ja - sporadycznie, i zdecydowanie wolę tradycyjne zioło z małą zawartością thc
      niż te nowoczesne mutacje urywające głowę, lub haszysz w odpowiednio lekkich
      proporcjach z tytoniem, no, chyba, że jest wyjątkowa okazja do upalenia się jak
      dzikie łosie przy muzyce na żywo w naturze :)

      ale na mój stosunek do legalizacji większy wpływ od własnych doświadczeń mają
      obserwacje innych konsumentów zioła, otóż:

      są tacy, co palą regularnie w celach rozrywkowych (czyli zdecydowanie po pracy i
      znacznie rzadziej w tygodniu) i jest im z tym dobrze

      są też tacy, co nie panują nad paleniem - palą za dużo, w czasie zaburzającym
      ich społeczne funkcjonowanie, mieszają zioło z chemią (głównie amfą) co jest
      prostą drogą do psychozy - im zioło zdecydowanie szkodzi

      ci pierwsi są po prostu dojrzali, wychowali się w warunkach nie odbiegających od
      normy

      ci drudzy jeszcze zanim zaczęli palić mieli różne problemy natury psychicznej
      (nerwice, postawy aspołeczne) wynikające z niedobrych wcześniejszych doświadczeń
      w rodzinie i najbliższym otoczeniu

      czyli: zioło, jak każda używka, nałożona na istniejące zaburzenia wzmacnia je

      zioło zdrowego człowieka nie wywróci


      nielegalność zioła ma taki sam sens jak delegalizacja hamburgerów przy
      uzasadnieniu, że u niektórych są główną przyczyną otyłości oraz innych problemów
      zdrowotnych, gdyż jedzą ich za dużo


      jednak nie w hamburgerze leży przyczyna złych nawyków żywieniowych... to się z
      domu wynosi


      zamiast postępować jak nadopiekuńcza mama, odbierająca swojemu dziecku
      odpowiedzialność, państwo powinno zadbać o tych, którzy wychodzą z domów z
      podatnością na uzależnienie - od czegokolwiek


      zamiast ucinać skutki - leczmy przyczyny


      i nie nabijajmy kabzy gangsterom :)
      • tom1111 Re: kto palił zioło? 21.02.05, 14:08
        ja palę , lecz z określeniem częstotliwości to bywa różniście :-)

        a mieszanie ziela feeeee (to jak piwo z sokiem) , nawet haszyk wolę bez tytoniu ,

        więcej złego (wśród palących) czyni fakt nielegalności (ukrywania się) ,niż samo
        palenie ,

        przeciwnikom, proponuję wyobrazić sobie grupę np. 100 pseudokibiców wracających
        z meczu których spotykamy na swojej drodze :
        1. kibole są pijani
        2. kibole są upaleni

        jakich wolelibyście spotkać ??
      • elli_nika Re: kto palił zioło? 21.02.05, 14:16
        > zioło zdrowego człowieka nie wywróci

        Mylisz się. radzę poczytac fachowe opracowania neurologiczne na ten temat. Mit
        nieszkodliwości trawki to jeden z największych dramatów.
        • diabollo Re: kto palił zioło? 21.02.05, 18:43
          elli_nika napisała:

          > > zioło zdrowego człowieka nie wywróci
          >
          > Mylisz się. radzę poczytac fachowe opracowania neurologiczne na ten temat. Mit
          > nieszkodliwości trawki to jeden z największych dramatów.

          Możesz nam przytoczyć fachowe źródła neurologiczne na temat szkodliwości tej
          szkodliwości trawki?

          Nie chcę wyjść na takiego co broni narkotyków, bo nie bronię. Są niebezpieczne.
          Ale przestańmy tworzyć o nich mity.
          Alkohol też jest bardzo niebezpiecznym narkotykiem. Jak się człowiek upije to
          też traci nieodwracalnie miliony jakiś komórek w mózgu.
          I różna jest podatność na uzależnienia alkoholowe, jedni mają bardzo duże, inni
          w ogóle nie mają. Tak samo jest z narkotykami.

          Kłaniam się nisko.
          • elli_nika Re: kto palił zioło? 21.02.05, 21:43
            Szkodliwość marihuany udownodniono w latach bodajze 70, przeprowadzajac
            eksperyment na małpach, niestety nie pomnę juz autora eksperymentu, mimo, ze
            nazwisko bardzo znane. W wyniku eksperymentu w badaniach neurologicznych
            udowodniono poważne uszkodzenia mózgu oraz układu nerwowego. Swiatowe
            organizacje uznały eksperyment, jednak nie przeprowadzono badań na ludziach,
            lub tez przeprowadzono metodą palacze trawy kontra grupa kontrolna. Badania te
            również wskazywały na uszkodzenia mózgu, jednak każdy kto orientuje się w
            badaniach wie, ze to za mało (nie da się zebrać idealnej grupy kontrolnej).
            Dlatego tez pod koniec lat 90 niektore niektóre organizacje w tym AMA
            stwierdziły,(zgodnie z prawdą), ze choć wszystkie testy wskazują na uszkodzenie
            mózgu po marihuanie, to istotnie nie wykonano jeszcze dokładnych i w 100%
            zgodnych z metodologią badan w tym kierunku, co naturalnie podchwycili fani
            trawy. Jednakze wyniki wszystkich przeprowadzonych testów były jednoznaczne.
            Bez wątpienia, gdyby marihuana była dostepna na opakowaniu pisałoby: UWAGA -
            powoduje uszkodzenia mózgu i dna. Tak ja pisze o raku płuc w wypadku papierosów.
            Testy przeprowadza się nadal, m. in. w ośrodku badawczym w Dublinie, gdzie
            miałam przyjemnośc pewnien czas gościć. Mogę przepisać jakieś konkretniejsze
            rzeczy, w sensie dokładnych rezultatów poszczególnych badań, jeśli kogoś to
            ineteresuje, ale moze nie dziś, bo juz padam po pracy.
            • diabollo Re: kto palił zioło? 21.02.05, 21:56
              elli_nika napisała:

              > Szkodliwość marihuany udownodniono w latach bodajze 70, przeprowadzajac
              > eksperyment na małpach, niestety nie pomnę juz autora eksperymentu, mimo, ze
              > nazwisko bardzo znane. W wyniku eksperymentu w badaniach neurologicznych
              > udowodniono poważne uszkodzenia mózgu oraz układu nerwowego. Swiatowe
              > organizacje uznały eksperyment, jednak nie przeprowadzono badań na ludziach,
              > lub tez przeprowadzono metodą palacze trawy kontra grupa kontrolna. Badania te
              > również wskazywały na uszkodzenia mózgu, jednak każdy kto orientuje się w
              > badaniach wie, ze to za mało (nie da się zebrać idealnej grupy kontrolnej).
              > Dlatego tez pod koniec lat 90 niektore niektóre organizacje w tym AMA
              > stwierdziły,(zgodnie z prawdą), ze choć wszystkie testy wskazują na uszkodzenie
              >
              > mózgu po marihuanie, to istotnie nie wykonano jeszcze dokładnych i w 100%
              > zgodnych z metodologią badan w tym kierunku, co naturalnie podchwycili fani
              > trawy. Jednakze wyniki wszystkich przeprowadzonych testów były jednoznaczne.
              > Bez wątpienia, gdyby marihuana była dostepna na opakowaniu pisałoby: UWAGA -
              > powoduje uszkodzenia mózgu i dna. Tak ja pisze o raku płuc w wypadku papierosów
              > .
              > Testy przeprowadza się nadal, m. in. w ośrodku badawczym w Dublinie, gdzie
              > miałam przyjemnośc pewnien czas gościć. Mogę przepisać jakieś konkretniejsze
              > rzeczy, w sensie dokładnych rezultatów poszczególnych badań, jeśli kogoś to
              > ineteresuje, ale moze nie dziś, bo juz padam po pracy.


              Czcigodna Elli_nika,
              Czyli jak zrozumiałem, ta ogromna szkodliwość marihuany to taka hipotezna
              naukowa podparta mocnymi przesłankami, ale bez ostatecznych dowodów naukowych.
              Co ta hipoteza mówi w sprawie tego jakie dawki uszkadzają mózg, bo pewnie
              inaczej jest jak się pali codziennie a inaczej jak raz na pół roku?

              Teraz, proszę, powiedz mi czy aby alkohol nie uszkadza mózgu? Czy robiono
              badania porównawcze co uszkadza bardziej?

              Nie namawiam do narkotyków ani alkoholu.
              Kłaniam się nisko.
              • elli_nika Re: kto palił zioło? 21.02.05, 22:06
                Na tej samej zasadzie mozna powiediec, ze to, ze palenie powoduje raka płuc, to
                hipoteza naukowa.
                Alkohol w normalnych dawkach nie uszkadza mózgu, Z badan wynika, ze nawet małe
                ilosci marihuany tak. Jest też masa róznic między oddziaływaniem alkoholu a
                marihuany na czlowieka.
                Jeśli interesują Cię konkretne badania porównawcze, to poszukam. Postaram sie
                dzis po jakiejś kolacji, a jeśli nie, to, przepraszam, ale dopiero jutro (to
                bedzie trochę wertowania)
                • fnoll Re: kto palił zioło? 22.02.05, 00:37
                  elli_nika napisała:

                  > Jest też masa róznic między oddziaływaniem alkoholu a
                  > marihuany na czlowieka.

                  to widać :) jak zauważył tom, i co potwierdzają tysiące niezależnych obserwacji
                  z życia - człowiek upalony krzywdy ci nie zrobi (nawet jeżdżą wyjątkowo
                  ostrożnie, powodując zagrożenie dla ruchu li tylko zbyt wolnym poruszaniem się
                  pojazdu, na ogół - naturalnie nie polecam prowadzenia po większym paleniu)

                  natomiast alkohol jest najczęstszym wedle kronik policyjnych, podłożem aktów
                  przemocy

                  mózg uszkodzony przez osobę pod wpływem alkoholu bywa uśmiercony śmiertlenie...
                  i to nie tylko jej własny mózg, niestety...

                  mimo to nie jestem zwolennikiem delegalizacji alkoholu :)


                  jak się domyślamm elli_nika nigdy nie paliła zioła, hm? :D
        • luzer Mitów jest więcej... :)) 21.02.05, 23:18
          elli_nika napisała:


          > Mylisz się. radzę poczytac fachowe opracowania neurologiczne na ten temat. Mit
          > nieszkodliwości trawki to jeden z największych dramatów.


          Równie dobrze można byłoby powiedzieć, że mit nieszkodliwości piwa to jeden z
          największych dramatów, gdyż, każdy, kto kupuje piwo w sklepie na rogu, skończy
          jako alkoholik w przytułku.
          Jak już pisałem wyżej, popalam trawkę od niemal trzydziestu lat i jakoś nie
          stałem się narkomanem. Nie zauważam też, by ów fakt w jakikolwiek sposób
          uposledzał mnie intelektualnie.
          • tom1111 Re: Mitów jest więcej... :)) 22.02.05, 12:52
            zgodzę się z Tobą Luzerze , ja palę o połowe mniej lat od Ciebie ,(pewnie
            dlatego ,że jestem młodszy :-)) ,mam znajomych którzy palą , mają rodzinę ,pracę
            i nie staczają się ,ba nawet niektórzy rozwijają się ,
            bzdurą dla mnie jest stwierdzenie ,że kto pali ten jest narkomanem
            tak samo kto pije piwo ten jest alkoholikiem ?
            ale co może na ten temat powiedzieć osoba ,która nie ma zielonego (hihi)pojęcia ?
            może wyrazić swoje zdanie (i tylko tyle) a nie zaciekle twierdzić ,że piasek na
            wenus jest czarny , bo tak mówią ci , co też go nie widzieli ....


            pozdr.
            • luzer Re: Mitów jest więcej... :)) 22.02.05, 15:21
              Oczywiście, Tomie, wszystko jest dla ludzi, trzeba tylko ze wszystkiego z
              umiarem korzystać. Jeśli ktoś będzie wypijał 15 kaw dziennie, to też wpadnie
              w nałóg i wkońcu go szlag trafi! Jeśli ktoś będzie łykał po 10 pigułek
              nasennych, takoż wdepnie w uzależnienie, aż w końcu przedawkuje i po ptokach.
              Ja tam palę wyłącznie dla przyjemności. Nie muszę codziennie zapalić, nie czuję
              głodu. Dzięki trawce wyraźniejszą kreską zaznaczam w życiu miłe i pozytywne
              momenty. Nigdy nie paliłem, ani nie palę w momentach kryzysowych i przykrych,
              nie szukam w skręcie ucieczki od problemów. Nigdy też nikogo do palenia trawki
              nie namawiałem.
              Palę, po prostu, tylko wtedy, gdy jest mi tak fajnie, ze jeszcze tylko...
              jointa brakuje! :)))


              Pozdrawiam serdecznie,

              Luzer
      • niceman1986 Re: kto palił zioło? 21.02.05, 17:50
        fnoll napisał:
        > ja - sporadycznie, i zdecydowanie wolę tradycyjne zioło z małą zawartością thc
        Skąd wiesz, że jest to tradycyjne zioło z małą ilością THC?
        W tej branzy niczego nie możesz być pewien!

        >
        > są też tacy, co nie panują nad paleniem - palą za dużo, w czasie zaburzającym
        > ich społeczne funkcjonowanie, mieszają zioło z chemią (głównie amfą) co jest
        > prostą drogą do psychozy - im zioło zdecydowanie szkodzi
        Narkortyki na rynku przechodzą z ręki do ręki, i każdy stara się na tym jakoś zarobić, więc Ty jako "potencjalny" konsument dostajesz mieszanke chemi- taka jest prawda (żródło wprost od dilerów, oraz osób zajmujących się narkomanią i narkotykami na codzień)

        >zdrowego człowieka nie wywróci
        Błąd! Wywróci, z czasem... Nie od razu, za kilka lat to wyjdzie THC z główki nie wyparowywuje! Ono się odkłada!


        > zamiast ucinać skutki - leczmy przyczyny
        > i nie nabijajmy kabzy gangsterom :)

        Niestety, niewinnie się zaczyna- marnie się kończy! A ludzie brali i brać będą, bo mają "fajną jazdę", szkoda tylko, że nikt im nie powiedział, że z czasem stanie się to dla nich koszmarem...

        Jak to powiedział pewien mój znajomy, który zajmuje się narkomanami "DILER NIE POWIE WAM PRAWDY BO MA WAS W D****!!"
        • fnoll Re: kto palił zioło? 22.02.05, 00:51
          niceman1986 napisał:

          > Skąd wiesz, że jest to tradycyjne zioło z małą ilością THC?
          > W tej branzy niczego nie możesz być pewien!

          jejku - rozróżnisz chyba wódkę od piwa, no nie? ;) nie wspominając o spitytusie
          ratyfikowanym... z iście tradycyjnym ziołem, przyznam, zetknąłem się tylko
          dwukrotnie - raz kumpel przywiózł z bieszczad wór samosiejki niewiadomego
          pochodzenia (też zebrana była w nieodpowiednim czasie) - z ziarenkami! skręcało
          się z niej strzelające skręty :D innym razem w turcji zaopatrywałem się właśnie
          w zwykłe, lekkie jak chmurka zioło - pewnie to samo uprawiane od wieków na
          potrzeby lokalne

          wizualnie różnica jest w kolorze - tradycyjne zioło jest w stronę majeranku, a
          holenderskie mutanty bardziej przypominają herbatę

          > Błąd! Wywróci, z czasem... Nie od razu, za kilka lat to wyjdzie THC z główki
          > nie wyparowywuje! Ono się odkłada!

          :D

          tłuszcz też się odkłada, i dioksyny - poczytaj sobie o dioksynach (takie coś,
          czym załatwili juszczenkę) to dopiero złapiesz paranojkę

          co do dilerów - w życiu nic nie kupiłem od jakiegoś szemranego gościa, są
          zaufane osoby, które jeżdżą, wiedzą gdzie kupować (żadna tajemnica, że jednym z
          zacnych źródeł są holenderskie kofi-szopy), albo same hodują, nie dużo, ale
          jakościowo, dla grona znajomych

          liczy się KULTURA


          ty pewnie też nie paliłeś, e?
          • niceman1986 Re: kto palił zioło? 22.02.05, 15:01
            > ty pewnie też nie paliłeś, e?
            W tym miejscu się pomyliłeś ;) paliłem, nie raz... Ale to żaden powód do dumy :)
            • luzer Nałogi i... nałogi 22.02.05, 15:34
              niceman1986 napisał:


              > ...paliłem, nie raz... Ale to żaden powód do dumy :

              Oczywiście, że żaden. Podobnie jak ten, że się nigdy nie paliło. :))
              Kwestia indywidualnych wyborów. Podobnie jak np. himalaizm. Ludzie, którzy nie
              jeżdżą w góry wysokie, stukają się w głowy, gdy słyszą, ze ktoś się wybiera, np.
              w Karakorum, na K2.
              Zaryzykuję twierdzenie, że himalaizm dla himalaistów jest równie niebezpieczny
              jak narkotyki dla narkomanów, a lista tych, co "zostali w górach" jest długa
              jak moja ręka. (Tych, co zostawili tam zdrowie i mnóstwo rozmaitych odmrożonych
              członków, w ogóle nie liczę) ;))

              Dlaczego więc, śmiertelnie niebezpieczny nałóg łażenia po przewieszonych zerwach
              powyżej granicy śmierci biologicznej, nazywany jest dumnie: sportem, a zwyczaj
              zapalenia niewinnego jointa obrzuca się od razu wyzwiskiem narkomanii?
      • grzespelc Re: kto palił zioło? 21.02.05, 18:05
        paliłem 2 razy w życiu, nic ciekawego.
        Kazdy kto pali regularnie, regularnie się stacza.
        • diabollo Re: kto palił zioło? 21.02.05, 18:38
          grzespelc napisał:

          > paliłem 2 razy w życiu, nic ciekawego.
          > Kazdy kto pali regularnie, regularnie się stacza.

          Sam nie pale w ogóle bo mnie to nigdy tak bardzo nie bawiło.
          Jednak twierdzenie, że każdy kto pali regularnie to się stacza to gruba
          przesada. Znam osiemdziesięciolatka (Amerykanin), który pali regularnie od
          bardzo dawna i się nie stoczył.

          Narkotyki w tym miękkie mogą być bardzo niebezpieczne, jednak demonizowanie i
          rozciąganie niebezpieczeństwa na wszystkich nie jest dobrym rozwiązaniem.

          Klaniam się nisko.
      • diabollo Re: kto palił zioło? 21.02.05, 18:22

        Kiedy byłem na studiach to marihuana i hasz nie były takie popularne. To znaczy
        osobiście dużo się tego napaliłem na wakacjach, kiedy jeździliśmy z kolegami do
        pracy w Niemczech zawsze trzymaliśmy się razem z ze znajomymi Irlandczykami,
        którzy przyjeżdżali w tym samym celu co my - żeby zarobić na jakiś dalszy wyjazd.

        No więc ci irlnadcy znajomi palili bardzo dużo, szczególnie haszu z tytoniem, no
        i moim nieszczęściem nie było to że zostałem narkomanem, lecz wpadłem w nałóg
        nikotynowy, z czym z przerwami miałem potem spory kłopot przez wiele lat.

        Jednak w tamtych studenckich czasach, kiedy wracaliśmy z kolegami do Wrocławia
        na uczelnię, to zwyczajnie gardziliśmy tymi używkami dla irlandzkich pensjonarek.
        Kiedy chcieliśmy "odlecieć", mieliśmy ochotę na porządnego "kopa" tak, żeby
        poczuć "jak warjuje w żyłach krew" to sięgaliśmy po naprawdę mocny narkotyk, a
        mianowicie setke wódki wypitą jednym strzałem (procedurę należało należało
        powtarzać). Efekt był zawsze murowany, u niektórych z utratą przytomności włącznie.
        To były bardzo niebezpieczne zabawy, już wtedy przynajmniej jeden kolega był
        alkoholikiem, a o sobie moge powiedzieć, że alkoholizm mocno się otarłem.

        Jednak nie wydaje mi się, aby prohibicja była dobrym rozwiązaniem chroniącym
        przed czymkolwiek.

        Kłaniam się nisko.
    • cechatehace Re: miękkie narkotyki 22.02.05, 16:17
      A ja palę i będę palić dopóki zechcę niepalić. Legalizacja jest mi właściwie
      obiojętna, choć uważam, że marihuana powinna byc bardziej powszechna niż alkohol
      czy nikotyna, ale cóż jest jak jest.
      • grzespelc Re: miękkie narkotyki 22.02.05, 17:37
        Lepiej powiedz: nikotyna i alkohol powinny być mniej powszechne od marychy...
        • cechatehace Re: miękkie narkotyki 22.02.05, 21:12
          Pisząc "bardziej powszechna" miałam na myśli dostępność. Skoro alkohol i
          nikotyne moge kupic w każdym sklepie czy knajpie, to marihuana tez powinna byc
          sprzedawana w takich miejscach :)
          • grzespelc Re: miękkie narkotyki 23.02.05, 07:55
            Nie mozna kupić alkoholu wszędzie, tylko tam gdzie mają zezwolenie. "Trawa" za
            zezwoleniem? Hm, możnaby to rozważyć...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka