Dodaj do ulubionych

Zycie z klerykiem

12.04.05, 16:38
Poznalam kleryka. Chlopak bardzo przystojny, mily, kulturalny. Zakochalam sie
w nim. On zakochal sie we mnie. Nie spodziewalam sie, ze zrezygnuje z
seminarium dla mnie. Mieszkamy razem od ponad miesiaca i nasze wspolne zycie
wcale nie jest takie piekne jak sobie wyobrazalam. Kochamy sie bardzo, ale
ostatnio jest miedzy nami duzo spiec. Nie mozemy sie dogadac. Ja musze mowic
mu jak wykonac pewne obowiazki domowe, musze przypominac ze trzeba
posprzatac, zrobic zakupy. On stara sie to robic, ale nie zawsze dobrze mu to
wychodzi. Ma 25 lat, ale czasem jest jak dziecko, ktore dopiero co zaczelo
zyc z ludzmi, w normalnym swiecie. Czy ktos z was mial podobne doswiadczenia?
Czy to tak jest na poczatku, ze taka osoba jak on musi sie nauczyc zyc od
nowa? Jak to przetrwac?
Obserwuj wątek
    • nefrata Re: Zycie z klerykiem 12.04.05, 16:48
      Jak będziesz miała tak jak ja to współczuje:)
      Mieszkałam z facetem 3 lata i nigdy przez ten czas w domu nie zrobił NIC
      kompletnie!
      Zasada "przewróciło się niech leży" na codzień. W koncu próbowałam sama nauczyć
      się żyć w bałaganie ale nie potrafie, niestety.
      Mieszkasz z nim od miesiąca, daj mu wiecej czasu a może będzie
      bardziej "życiowym" człowiekiem niż mój ex.
      Doceń że wogóle się stara.
      Życze duuuuużo cierpliwości
    • krzysiek_dwadziesciapare Re: Zycie z klerykiem 12.04.05, 16:53
      wiesz, chłopak miał do tej pory życie organizowane przez kogoś, były ogórne
      zasady i rytuały, były kucharki [ więc nie musiał robić zakupów ], a teraz musi
      sie nauczyć sam je organizować; mało tego - być FACETEM, który bierze życie za
      rogi, jest oparciem dla kobiety [ wcześniej sam szukał oparcia w wierze... ]
      Chcesz mieć faceta a masz dziecko, którego musisz uczyć rzeczy totalnie
      podstawowych [sprzątanie,zakupy] - nie dziwię się, że cholery dostajesz. Cała
      nadzieja w tym, że chłopak młody jest, choć kilka lat seminarium potrafi ładnie
      człowiekowi łepetynę przetrzepać [ kilku moich znajomych zapragnęło
      duszpasterskiej "kariery - strasznie się pozmieniali ]

      Człowiek, którego czas schodził na modlitwie jest przyzwyczajony do wygód [ nie
      zajmował się "codziennością", tylko rozwojem duchowym ] i pewnie tego samego
      oczekuje od ciebie. Miłość, miłością ale nie wiem, czy przezwycięzy dla ciebei
      swoje nawyki, czy zmieni się z miłości do ciebie, czy stanie się za WAS
      odpowiedzialny - zadaj te pytania sobie, a potem jemu i zastanów się, czy
      widzisz z nim prozę, a w jaką każdy związek, prędzej, czy później, się przeradza...
      • heart-man Re: Zycie z klerykiem 12.04.05, 17:02
        Wspinałem się kiedyś z takim. Pojeb straszny!!
        Odnosiłem wrażenie iż jest przekonany, że przyciąganie ziemskie jego nie
        dotyczy.:)
        • nefrata Re: Zycie z klerykiem 12.04.05, 17:06
          Wiara czyni cuda:)
          • heart-man Re: Zycie z klerykiem 12.04.05, 17:12
            Taaaaa. Tylko nie obeszło się bez helikoptera.
            • nefrata Re: Zycie z klerykiem 12.04.05, 17:14
              Najwidoczniej jego wiara była zbyt słaba, zwątpił na chwilke i trach:)
            • wietka Re: Zycie z klerykiem 12.04.05, 17:20
              a gdzie się wspinałeś?
              • heart-man Re: Zycie z klerykiem 12.04.05, 17:27
                W Dolomitach.
                • wietka Re: Zycie z klerykiem 12.04.05, 17:33
                  OK:)
                  • heart-man Re: Zycie z klerykiem 12.04.05, 17:45
                    Co to znaczy - ok czy o ku..?)))
                    • wietka Re: Zycie z klerykiem 12.04.05, 17:51
                      akceptacja, podziw i zazdrość :))
                      • heart-man Re: Zycie z klerykiem 12.04.05, 17:58
                        A ja myślałem ze sprawdzasz czy nie ściemniam :))))
                        Zazdrość? Co Ty one tam są czekają na Ciebie. Niektóre to naprawdę strzeliste
                        laski i cholerka niedostępne:)))
                        • wietka Re: Zycie z klerykiem 12.04.05, 18:02
                          kondycji brak i pewnych umiejętności ...
                          polskie górki muszą wystarczyć :))
                          a są równie piękne:))
                          • heart-man Re: Zycie z klerykiem 12.04.05, 18:04
                            Polskie są najpiękniejsze ze wszystkich (eeee Alpy też są za..ste.) szczególnie
                            Tatry.
                            Idę do domu:)))
                            • wietka Re: Zycie z klerykiem 12.04.05, 18:06
                              POPIERAM!!! :))
      • nefrata Re: Zycie z klerykiem 12.04.05, 17:04
        Tego człowieka tłumaczy to że był klerykiem i prowadził do tej pory całkiem nie
        realne życie i wszystkiego musi się nauczyć- o ile wogóle bedzie tego chciał.
        Ale ile jest ludzi którzy poprostu tacy są, tak zostali wychowani bądź poprostu
        tacy juz się urodzili. Wtedy najmniejsza "pierdoła" domowa która w zasadzie
        mogłaby być zrobiona później urasta do problemu ogromnej wagi i awantury na
        codzień gotowe. Wtedy mówimy "ale zołza! ciągle się czepia" lub na odwrót.
        Potrafimy z byle głupoty robić sobie codzienne problemy i to jest niestety złe
        w naszych związkach.
    • robakalenieksiadz Re: Zycie z klerykiem 12.04.05, 19:48
      Twój miły do tej pory żył w innym świecie, nie wiedziałaś?
      Ważne jest kilka rzeczy:
      -w jakim był seminarium?
      > jak w klasztornym powinien umieć: prać, sprzątać, robić podstawowe
      posiłki{kanapki, herbata etc..}. Możliwe, że trzeba nim delikatnie kierować lub
      ustalić sztywne rguły: np. odkurzamy w pon., śr., pt. ,zmywamy po każdym posiłku
      lub na zmianę itp. On do tej pory miał jasne i sztywne reguły do których na
      pewno się stosował {jakby sie nie stosował to szybko by wyleciał} natomiast nie
      liczyłbym na jego inicjatywę- była ona zakazana. Jeżeli natomiast nie potrafi
      tego mimo, ze był w jakimś klasztornym seminarium to... nie licz, że się zmieni
      tak szybko.
      > jak był w "zwykłym" seminarium to... masz pecha, doceń to, że się stara
      {podejzewam, że w tym wypadku nawet nie wiesz ile wysiłku kosztują go zwykłe
      zakupy, jeżli potrafi cos kupować to ksiązki}
      -co robi teraz?
      > jezeli ma pracę umyłową, lub studiuje jakiś humanistyczny kierunek to namów
      go na jakiś kurs zawodowy np. hydraulik, mechanik samochodowy, itp. Śmieszne?
      Owszem ale uwierz, działa! Nauczy go to praktycznego myślenia, działania, do tej
      pory myślał raczej abstrakcyjnie.
      > jeżli pracuje w jakimś zawodzie tecnicznym lub fizycznie to uważaj na niego
      załamie się {8 na 11 znanych mi przypadków}
      > jeżeli jest bez pracy to uważaj. Dla niego jest to stan normalny....

      >Na skrzyżowaniach życia nie ma drogowskazów.
      • kobieta305 Re: Zycie z klerykiem 13.04.05, 08:59
        to chyba raczej nie bylo seminarium klasztorne,kompletnie sie na tym nie znam.
        Nazywalo sie to Klerycka Grupa Misyjna.
        On na szczescie nie jest z tych "nawiedzonych", zaczytanych w Pismie Swietym i
        rozmodlonych. Umie prac, sprzatac, czasem cos tam nawet ugotuje-cos prostego,
        ale wyglada to tak, ze zdarzy mu sie wrzucic biala koszulke do kolorowego
        prania, albo gotowac zupe razem z ryzem, z czego powstaje potem taka papka. Ja
        doceniam to, ze w ogole to robi, stara sie, ale czasem zalamuje rece kiedy
        widze jak on to robi. A kiedy zwroce mu uwage, nawet delikatnie, powiem jak
        powinien cos zrobic, to on sie wkurza i uwaza, ze jestem taka, ze pewnie
        wszystko robie sama najlepiej.
      • kobieta305 Re: Zycie z klerykiem 13.04.05, 09:13
        Chcialabym nim pokierowac, ale nie chce zeby wygladalo to tak, ze we wszystkim
        go poprawiam, a do tej pory wlasciwie tak jest. Jest troche leniwy, jest
        balaganiarzem, ale jak od samego poczatku powiedzialam mu, ze w balaganie zyc
        nie bede to widze, ze stara sie ukladac swoje rzeczy. No ale tak jak napisalam:
        o tym wszystkim trzeba mu mowic, przekonywac, ze tak powinno byc. Nie wspomne
        tez o higienie: nie jest typem faceta, ktory chodzi czysciutki, wyperfumowany,
        wyprasowany. A przeciez moglby zrobic to chociaz dla mnie, zeby mi sie podobac.
        (wiem, w seminarium byli sami faceci, wiec nie musial tego robic). On twierdzi,
        ze jak bedzie taki to juz nie bedzie meski, tylko jak facet-baba, ktory stosuje
        kremy i prasuje koszule... Co robi teraz? Od wrzesnia ma zamiar kontynuowac
        studia teologiczne na PAT-cie. Zostalo mu juz niewiele do konca, wiec szkoda
        tego zmarnowac, zwlaszcza, ze ten temat juz poznal dosc dobrze. Poza tym
        pracuje troche fizycznie jak na razie- prace wysokosciowe z moim bratem (mycie
        okien). Nie jest to praca, ktora ma codziennie, bo jak nie ma zamowien to
        siedzi po prostu w domu. Ale chyba masz racje z tym kursem. Wlasnie mam
        wrazenie jakby takiego praktycznego myslenia mu brakowalo (wczoraj podgrzewal
        ziemniaki przez godzine czekajac na mnie jak wroce z pracy, bo chcial, zeby
        byly "swiezo ugotowane"...-nie chcialam sie wkurzac, ale mnie takie cos
        oslabia...). Studia zacznie dopiero od pazdiernika, wiec moze faktycznie
        powinien zrobic sobie jakis kurs. Myslisz, ze sa z tego jakies efekty
        zauwazalne w codziennym zyciu? On jest zaradny, tylko wlasnie brakuje mu
        takiego "kopa" do dzialania czasem. Chcialabym widziec kiedys w nim prawdziwego
        mezczyzne... A jak na razie to sa miedzy nami tylko spiecia.
      • kobieta305 Re: Zycie z klerykiem 13.04.05, 09:18
        a! zapomnialam: zanim zostal klerykiem skonczyl technikum o kierunki technik-
        elektromechanik, pomocnik maszynisty. Jezdzil przez 2 lata pociagami, wiec nie
        jest taki oderwany od rzeczywistosci. No ale w domu...trzeba wszystkiego
        uczyc....
        • robakalenieksiadz Re: Zycie z klerykiem 13.04.05, 10:27
          Uffff no to od końca:
          -nie ważne co robił wcześniej wystarczy rok "prania mózgu" i musi uczyć sie
          wszystkiego od początku,poczytaj sobie o sektach podobne zasady one wzorują się
          na klasztorach
          -99,9 % facetów ma kłopoty z praniem, gotowaniem etc. to normalne, muszą się
          tego nauczyć. Ty też nie wiedziałaś od razu jak cos się robi, przypomnij sobie
          swoje błędy, trochę akceptacji on jeszcze nie żył na własny rachunek, ani nie
          żył w związku...
          -poza normalnym "docieraniem" się w związku {fajnie brzmi ale bez podtekstów
          proszę} on ma jeszcze trochę inne problemy. Popatrz na swoje znajome ile z nich
          od razu miało "wychowanego" faceta??
          -jakiś kurs napewno pomoże muicie tylko dobże go wybraó i umotywować np.
          znajomość pracy mechanika sam. pomoże mu pracować póżniej zmłodzieżą w szkołach
          zawodowych, a przy on okazji szybciej "wróci" do normalności
          -KGM klasztorek frańciszkański ale trochę zeświedczony. Wyszedł z tamtąd? Albo
          nieżle zalazłaś mu za skórę albo szukał pretekstu. Dziwi mnie w takim przypadku
          ta higiena osobista. W takich zgromadzeniach na higienę zwaca się bardzo dużą
          uwagę. Chyba, że... prysznic bieże rano a nie wieczorem, goli się na godzinę a
          nie wtedy kiedy trzeba... no i fakt, mus się przekonać do dezodorantów itp.
          {pachnidła zakazane}
          -naucz się z nim rozmawiać {to o wiele trudniejsze niż porozumienie z "normalnym
          facetem"} i uwazaj albo był kiepskim klerykiem albo udaje brak "nawiedzenia"
          albo... niezwykle mu na Tobie zależy. Tak czy inaczej musi teraz {albo musiał
          wcześniej} "zyć w dwóch światach" to zazwyczaj niebezpieczne. Jak nie miał
          jeszcze święceń to fuks, a jak miał to kiedyś i tak mu będzie żal, że odszedł....
          -acha zakonnicy żyją we wspólnocie ale ta wspólnota to nie związek dwojga ludzi
          on i Ty patrzycie na to życie całkowicie inaczej nie staraj się go zrozumieć "na
          siłę" to ci się nie uda
          -"Kobiety są z Venus a mężczyżni z Marsa" Gray`a polecam!
          -dużo cierpliwości, akceptacji i wybaczenia życzę

          >Na skrzyżowaniach życia nie ma drogowskazów.
          • kobieta305 Re: Zycie z klerykiem 13.04.05, 12:55
            hmmmm, kiedys zyl w zwiazku, przez 6 lat. To byl zwiazek na odelglosc, ale byl.
            Potem mieszkal z dziewczyna przez miesiac, w koncu ona musiala wyjechac do
            swojego miasta, a on poszedl do seminarium. No ale faktycznie do takiego
            typowego zwiazku tego porownac nie mozna. Docieranie? hmmm...ostatnio wlasnie
            to przechodze z nim. Ale juz brakuje mi cierpliwosci. On obraza sie jak tylko
            zwroce mu uwage. Juz mialam ochote w poniedzialek wyniesc sie na jakisc czas z
            domu, zeby pobyc sama, zeby on pobyl sam ze soba, przemyslal to. A seminarium,
            w ktorym byl to Oblaci. Prysznic bierze, co drugi dzien, chyba ze go poprosze.
            Czy wszyscy faceci sa tacy? Wlasnie zauwazylam, ze z nim rozmowa jest duzo
            trudniejsza niz z innymi facetami. Ja zawsze mialam dobry kontakt z nimi,
            dobrze mi sie z nimi rozmawia, zartuje, a tutaj?....jest jakas przeszkoda,
            ktorej nie moge przeskoczyc. Kazda taka rozmowa prawie konczy sie jakims
            spieciem. Czasem hamuje sie przed tym, zeby nie krzyknac. A moze powinnam
            zrobic tak jak pisze nastepny kolega z forum: wylac na niego kubel zimnej wody
            i moze sie wezmie za siebie i zmieni jesli mu zalezy. Moze powinnam twardo
            powiedziec co mi nie pasuje, a nie udawac, ze jakos to znosze, bo tak nie jest.
    • krzysiek_dwadziesciapare Re: Zycie z klerykiem 13.04.05, 10:03
      czytam to, co piszesz i nogi mi się uginają, że są ludzie, niewiele młodsi ode
      mnie, którzy są tak "nieżyciowi" [ choćby owo podgrzewanie ziemniaków... ]

      Bałaganiarstwo, bycie na bakier z higieną - te "cechy" z wiekiem nie
      przechodzą, ale się wręcz nasilają. Mówię to szczerze, jako facet. Albo mu
      zafundujesz terapię szokową [" stary, tak 'się życje' i naucz się tego proszę,
      bo dla mnie to podstawy i bez tego nie mamy co mysleć o wspólnej przyszłości"]
      i kubeł zimnej wody na głowe wylejesz, albo rozwlecze sie to w czasie - on sie
      "troche" zmieni ty przywykniesz do skaprpetek na fotelu i smrodu spod pach - i
      zostaniesz w takim frustrującym "nie wiadomo czym"....

      Jeżeli mu to tobie zależy - to powienien CHCIEĆ się dla ciebie zmieniać i uczyć
      normalnego życia
    • ping.tasmanski to właściwie gdzie wy mieszkacie ???? 13.04.05, 14:50
      >......Meszkamy razem od ponad miesiaca i nasze wspolne zycie ......
      O ile się orientuje to klerycy mieszkają w internatach przy seminarium. Czyżście
      zamieszkali w seminarium?
      • kobieta305 Re: to właściwie gdzie wy mieszkacie ???? 13.04.05, 14:58
        on jest bylym klerykiem. Odszedl z seminarium. Mamy mieszkanie.
        • ping.tasmanski Re: to właściwie gdzie wy mieszkacie ???? 13.04.05, 15:01
          to pisz że jest "byłym klerykiem" a nie klerykiem. Bo już myślałem że obyczaje w
          seminarium uległy drastycznym zmianą :)
        • priscilla4 Re: to właściwie gdzie wy mieszkacie ???? 13.04.05, 15:02
          kobietom bycie z księdzem wydaje się romantyczne, ale to jest taki sam
          mężczyzna jak inni.
    • kaya_ja Re: Zycie z klerykiem 13.04.05, 15:12
      dziwnie to co napisałaś
      kleryk( nawet były)ale facet-dlatego nie robi porządków
      a czy miesiąc to nie za mało na stwierdzenie, że trudne z nim życie :)
      potrzeba czasu- powodzenia:)
      • priscilla4 Re: Zycie z klerykiem 13.04.05, 15:30
        może był nastawiony, że zakonnice będą za niego sprzątać i teraz jest
        zdziwiony, w ogóle facet, który miał być księdzem uważa kobiety za istoty
        podrzędne.
    • chris62 Re: Zycie z klerykiem 14.04.05, 16:55
      A który facet lubi takie rzeczy? Chcesz aby był pantoflarzem?
      Ty mu nie przypominaj że ma zrobić to czy tamto bo długo ten związek nie pociągnie.
      Jeżeli się kochacie to znaczy wspólne przebywanie jest dla Was największą
      radością czy nie tak?
      To sprzątajcie gotujcie itd RAZEM a potem razem odpoczywajcie, tańczcie itd.
      Tam gdzie jedno pracuje a drugie ma wyższe cele i zajmuje się czymś innym nie ma
      szczęścia.
    • wredny.prowokator Re: Zycie z klerykiem 14.04.05, 17:02
      taaaa wszystkie z klerykami... a co mu sie najbardziej chce? ?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka