Dodaj do ulubionych

Bylam na "Zlym Wychowaniu"

30.04.05, 06:00
dopiero teraz... ale wstrzasnal mna ten film, jak wszystkie filmy Almodovara. Napisze wiecej jutro, bo
glowna sprawa, ktora mnie tam poruszyla, to nie molestowanie chlopca przez ksiedza.
I wiecie co? (tak na marginesie): lubie dyskusje z Wami, bo nie mam nikogo w poblizu, z kim mozna
by porozmawiac na tematy, ktore lubie, nikogo o podobnej wrazliwosci (choc odmiennych
pogladach). Wracajac z kina przekonalam sie jeszcze raz, ze moj maz sie do tego akurat nie nadaje.
Szkoda...
Ide spac.
Obserwuj wątek
    • braineater Re: Bylam na "Zlym Wychowaniu" 30.04.05, 14:33
      ha
      już szykuję narzędzia racjonalnych tortur, bo wreszcie może ktoś mi wytłumaczy,
      dlaczegóż to kompletnie ten film do mnie nie dotarł:)
      Pozdrowienia:)
      • staua Re: Bylam na "Zlym Wychowaniu" 30.04.05, 22:25
        A inne filmy A.?
        W tym filmie, wedlug mnie, nacisk jest zupelnie nie na problem molestowania, choc to jest podkreslane
        w recenzjach. Najwieksze wrazenie zrobila na mnie postac Juana Rodrigueza - osobnika absolutnie
        amoralnego, przyznajacego sie, ze zrobilby wszystko dla osiagniecia celu (slawy? wygodnego zycia?).
        To jego postac jest dla mnie tutaj postacia centralna. Zreszta ten aktor, Gael Garcia Bernal, jest
        naprawde dobry (wsrod wypozyczonych dzis filmow jest takze z nim "Amores Perros" i czeka na swoja
        kolej). Wydaje mi sie, ze ci, ktorzy widza w tym filmie pamflet na KK, gejowski apokryf czy jeszcze cos
        innego (nie przecze, ze oczywiscie te znaczenia tam sa) chyba sie myla troche, mysle, ze najwazniejsze
        jest wlasnie przedstawienie ogolnego zaniku moralnosci, wiadomo, ze A. jako gej zdeklarowany w swej
        sztuce robi filmy o gejach, ale ten film mozna sobie wyobrazic jako kompletnie hetero i bylby taki sam,
        bo to , co jest w nim najwazniejsze, jest uniwersalne. I koszmarny Juan przeciwstawiony jest po
        pierwsze postaci swojego brata Ignacio, ktory NAPRAWDE mial jakies cele, do ktorych dazyl, ale mu sie
        nie udalo, a po drugie Enrique, ktory jest do bolu uczciwy i wrazliwy, a osiagnal wiele.
        Jeszcze moglabym popisac, ale poczekam na odzew.
        • braineater Odzew:) 30.04.05, 22:57
          Pan A. jak najbardziej tak, stąd też moje wahania przy La Mala Education.
          Zawsze odbierałem A. jako człowieka z dużym ładunkiem gay pride, nie
          wstydzącego się tych upodoban i nie próbującego ich maskować, cos jak mój
          ulubiony Genet. A Złe Wychowanie jest dla mnie opowieścią o wstydzie właśnie, o
          tym, że bycie homo jest automatycznym skazaniem się na margines, na życie
          wypełnione kamuflażem i wyrzutami sumienia. Nie tego oczekuje od Almodovara, to
          mogę znaleźć w każdej skandalizującej gazetce czy na forum Społeczeństwo gdzie
          co i rusz ktoś się wstydzi swoich upodobań. W filmie podoba mi się parę rzeczy,
          jak zwykle muzyka, jak zwykle zdjecia (to jak kręcona jest scenka przy basenie
          to jest po prostu najczystszy masterpis oszczędnego fotografowania psychicznych
          napięć) ale wnerwiają mnie totalnie strasznie ograne schematy. Tak jakby
          Almodovar chciał dac do reki broń swoim przeciwnikom - granie na nucie KK i
          molestowania, mimo, że jest tematem chyba ważnym, jest tak eksplorowane, że
          raczej już nie wzrusza (choć tu może mam uraz branżowy, bo ostatnio, co
          drugi 'andergrandowy' komiks made in USA jaki biorę do ręki opowiada o złych
          księżach i złym dotyku - przeżarło mi się już troche po prostu). Drugi zarzut -
          przywykłem do ALmodovara wariata, totalnego świra, dla którego medium filmowe
          jest okazją do totalnej zabawy a dostaję ni mniej ni więcej tylko monopłciową
          love story, z wszystkimi klasycznymi elementami gatunku - rodzice, co nie
          rozumieją i nie chcą, kochankowie którzy nie potrafią się porozumieć, konflikty
          na miarę antycznej tragedii, które kompletnie mnie nie przekonują i trącą
          fałszem, no kurde, czasmi się czułem jakbym oglądał gejowskie "Przenineło z
          Wiatrem'. Także, jeśli Almodovar to Pepi, Lucy, Bum, Kika, Wysokie obcasy albo
          Atame!. Filmy późniejsze, już z duża rezerwą i bez nadmiernych oczekiwań.
          P.S> na marginesie - A Patty Diphusa czytałaś?
          • staua Re: Odzew:) 30.04.05, 23:28
            No wiec dla mnie wlasnie homoseksualizm bohaterow jest tu tylko tlem, rownie dobrze mogloby to byc
            cos innego...
            Ale na tle pozostalych filmow A. (nawet tych nowszych, jak "Wszystko o mojej matce" i "Porozmawiaj z
            nia") rzeczywiscie ten wydaje sie bardzo pod publiczke i dosc przewidywalny.
            Moj pierwszy film A. to byla "Kika", w kinie "Muranow", pamietam, ze bylam w szoku (nie pamietam juz,
            ktory to byl rok). "Matador" byl pozniej, choc wczesniejszy. To sa moje dwa ulubione.
            "Matadora" obejrzalam niedawno ponownie. W Brazylii spotkalam Hiszpanke, ktora opowiadala mi
            jednego wieczoru (po kolacji z duza iloscia alkoholu) historie rozstania Almodovara i Banderasa. Nie
            pamietam szczegolow, ale bardzo to bylo dramatyczne (zwlaszcza, ze twierdzila, ze zna ich obu
            osobiscie, tak, jaki i Penelope Cruz oraz Salme Hayek)
          • staua aha, nie czytalam Patty 30.04.05, 23:28
            ciekawe?
            • daria13 Re: Porozmawiaj z nią 30.04.05, 23:52
              Dziwnym zrządzeniem losu nie widziałam Złego wychowania;(ale nardobię to,
              zwłaszcza po tej dyskusji asap). Moim ukochanym filmem A.jest Porozmawiaj z
              nią. W kinie, w literaturze i generalnie w sztuce lubię najbardziej pierwiastek
              oryginalności, odosobnienia, wyjątkowości, a Porozmawiaj jest właśnie taki.
              Płakałam na tym filmie mimo,że nie jestem skłonna do łez z byle powodu, dla
              mnie to film przede wszystkim o przyjaźni, najwspanialszej , męskiej przyjaźni.
              Bardzo głęboko humanistyczny. A głównym bodźcem do pilnego obejrzenia tego
              filmu była muzyka, którą poznałam wcześniej niż film i pewna piosenka, której
              nastrój niewyobrażalnej nostalgii, smutku i tęskonoty sprawił, że musiałam, po
              prostu musiałam, zobaczyć,co ten smutek spowodowało. Wiem, że Porozmawiaj z nią
              nie jest uznane jako najwybitniejsze osiągnięcie w filmografii A., ale to film,
              który mnie osobiście poruszył najbardziej. Jego tematyka jest tak
              niewyobrażalnie odmienna od wszystkiego, co jest nam znane, a jednocześnie w
              jakiś niewytumaczalny sposób ludzka. Nie lubię filmów, czy książek o miłości,
              ale ten film pokazuję ją totalnie inaczej i to jest jego siła!
              Pozdrawiam:)
              • staua Re: Porozmawiaj z nią 01.05.05, 00:05
                W "Zlym Wychowaniu" muzyka tez jest wspaniala...
                Nb. obejrzalam to w uniwersyteckim kinie studyjnym, gdzie wyswietlaja zawsze filmy po dwa. Pierwszy
                byl "Life aquatic". Posmialam sie, muzyka tez bardzo dobra, absurdalnosc taka, ze zastanawialam sie,
                czy smieszy obecna tam widownie (przyszli wszyscy znani mi Polacy, to ten tym humoru)
                • staua Daria, i jeszcze Ci powiem 01.05.05, 06:36
                  dla zachety, ze ten sam aktor, ktory gra pielegniarza w "Porozmawiaj z nia" (niestety nie znam jego
                  nazwiska) wystepuje tez w "Zlym Wychowaniu", w zupelnie innej roli!
          • broch Re: Odzew:) a faktycznie nietolerancja 07.05.05, 20:38
            z Twojej wypowiedzi braineaterze zione "heretoseksuale" uprzedzenie. O tym z
            resztą mowi "Zła edukacja". Jaka pride? Czy sypiając z kobietą mowisz o pride?
            Czy po prostu jest to część Twojego życia? Tak jak część życia Almodovara to
            jego kochankowie? Geje są nieodwracalnie naznaczeni we współczesnym
            społeczeństwie. Nie kameniuje się ich wyłącznie dlatego, iż dzisiaj jesteśmy
            bardziej "tolerancyjni". W dalszym ciągu są gejami czy lesbijkami.

            Dzisiaj "wolne od uprzedzeń" społeczeństwo widzi w filmie Almodovara film
            gejowski, innymi słowy jest po prostu tak konserwatywne jak za czasów królowej
            Wiktorii. Powiedz czy gdybyś był tak naprawdę wolny od uprzedzeń pisałbyś o
            filmie gejowskim oraz gejowskiej uczciwości Geneta?


            Film mowi o czymś innym niż o gejach. Mówi o tym że "sexual abuse" pozostawia
            piętno którego w żaden sposób nie da się usunąć. Nie ma znaczenia czy jest to
            wymuszony związek homo czy heteroseksualny. Jest różnica miedzy ofiarą Ignacio a
            szczęśliwcem Enrique któremu się udało bo został wydalony ze szkoły i jego
            wybory seksualne, nie wybory, jego przygody seksualne były jego wolą, nie
            wymuszeniem. Almodovar mówi o tym że ewentualnie ofiary takie jak Ignacio
            wciągają w swój świat innych (np Juana) i często kończy się to tragicznie.
            Film mówi o określonych sytuacjach ponieważ nie tylko stało się zło ale jeszcze
            złoczyńca jest bezkarny a ofiara musi siedzieć cicho co prowadzi do jeszcze
            wiekszych problemów.


            Aha Genet był bardzo kontrowersyjny w tamtych czasach i trafiał głoównie do
            prasy brukowej. I taki był również cel Geneta: szokować. To był mały
            złodziejaszek z wielkim talentem który popatrzył na ówczesne społeczeństwo i
            powyśał "czemu nie?". Czemu nie zarobić nie uzyskać sławy jeśli to takie łatwe?
            Facet był cynikiem i mówienie o "uczciwości" jest raczej błędem. Chylę kapelusza
            przed cynikiem, ale widziana "uczciwość" budzi uśmiech niedowierzenia że można
            być tak naiwnym i dać się nabrać.
            • braineater Re: Odzew:) a faktycznie nietolerancja 07.05.05, 22:55
              broch napisał:

              > z Twojej wypowiedzi braineaterze zione "heretoseksuale" uprzedzenie. O tym z
              > resztą mowi "Zła edukacja". Jaka pride? Czy sypiając z kobietą mowisz o
              pride?

              A i owszem, mówię. cieszy mnie to i czuje się dumny z siebie, jak najbardziej.
              Czuję się dumny będąc zdolny jeszce do takich figli:), czuję się dumny, że mam
              jeszcze tyle uroku, by móc:)

              > Czy po prostu jest to część Twojego życia? Tak jak część życia Almodovara to
              > jego kochankowie? Geje są nieodwracalnie naznaczeni we współczesnym
              > społeczeństwie. Nie kameniuje się ich wyłącznie dlatego, iż dzisiaj jesteśmy
              > bardziej "tolerancyjni". W dalszym ciągu są gejami czy lesbijkami.

              Widzisz brochu, chciałbym podchodzić do homoseksualizmu tak jak do jedzenia,
              spania, czy stosunków z kobietami. Zostało mi to jednak uniemozliwione przez
              cąły kwik i krzyk, 'jacy to my nie jesteśmy inni'. Jestem sobie to w stanie
              wytłumaczyć latami represji ale nie pomaga mi to w 'naturalnym' traktowaniu
              tematu. Gdybym był starożytnym Grekiem, pewno byłoby mi łatwiej, bowiem to w
              tych czasch było całkiem normalne i bez społecznego 'outcastowania', ale w XX
              wieku mogę albo 'tolerować' albo nienawidzić (lub, oczywiście być gejem)

              > Dzisiaj "wolne od uprzedzeń" społeczeństwo widzi w filmie Almodovara film
              > gejowski, innymi słowy jest po prostu tak konserwatywne jak za czasów królowej
              > Wiktorii. Powiedz czy gdybyś był tak naprawdę wolny od uprzedzeń pisałbyś o
              > filmie gejowskim oraz gejowskiej uczciwości Geneta?

              a pewnie - tak samo jak pisałbym o 'kobiecej' wrażliwości, o filmie
              z 'schizofrenicznym' klimatem, czy innych genderowo-psychologicznych
              etykietkach. To są tylko słowa-klucze, pomagające w uracjonalnieniu wywodu, nie
              nazwy własne, i generalnie są tak mocno zakorzenione w języku, że nie da się
              ich ominąc a wraz z nimi całego pola semsntycznego, które przynosi ze sobą
              odbiorca. By było jasniej, pozwolę sobie wprowadzić podział na 'pedalskie'
              i 'gejowskie'. Gdybym pisał o A. jako o filmie 'pedalskim', wtedy, oczywiście
              jest miejsce na uprzedzenia i wybitnie pejoratywne podejście do tematu, nato
              miast pisząc o filmie 'gejowskim' staram się jakoś, a przynajmniej tak mi się
              wydaje, podejśc do tematu obiektywnie, spróbować zrozumieć źródła i przyczyny,
              biorąc pod uwagę, że jest to dla mnie pewnego rodzaju egzotyka, z którą stykam
              się nader rzadko (imo - wina życia w takim a nie innym kontekście kulturowym).


              > Film mowi o czymś innym niż o gejach. Mówi o tym że "sexual abuse" pozostawia
              > piętno którego w żaden sposób nie da się usunąć. Nie ma znaczenia czy jest to
              > wymuszony związek homo czy heteroseksualny. Jest różnica miedzy ofiarą
              Ignacio
              > a
              > szczęśliwcem Enrique któremu się udało bo został wydalony ze szkoły i jego
              > wybory seksualne, nie wybory, jego przygody seksualne były jego wolą, nie
              > wymuszeniem. Almodovar mówi o tym że ewentualnie ofiary takie jak Ignacio
              > wciągają w swój świat innych (np Juana) i często kończy się to tragicznie.
              > Film mówi o określonych sytuacjach ponieważ nie tylko stało się zło ale
              jeszcze
              > złoczyńca jest bezkarny a ofiara musi siedzieć cicho co prowadzi do jeszcze
              > wiekszych problemów.

              Hmmm - ciekawa interpretacja. Oczywiście, że jest to film o molestowaniu i
              śladach w psychice, tylko, że ze wzgledu na konwencję, przeradza się w
              kolejną 'Love Story'. I to jest mój największy zarzut wobec tego dzieła.
              Pozwolę sobie odesłać Cię, mimo, że staram się tego nie robić, do
              filmu 'Siostry Magdalenki'. Film, pozornie zupełnie o czym innym, o sytuacji
              dziewcząt wplątanych w pozamałżeńskie afery sexualne w XX wiecznej Irlandii
              (początek wieku) i 'skazane' na resocjalizacje w zakonie sióstr tytułowych. I
              to jest właśnie takie kino, jakim powinno być dzieł pana A. Zero ściemniania,
              totalna bezkompromisowośc oceny obu stron konfliktu, żadnego uromantyczniania
              na siłę, po prostu 'just life'. Almodovar w pewnym momencie od tego ucieka,
              próbując usprawiedliwić wszystkich, próbując w sposób nader żałosny czasami -
              łzy w oczach księdza/nauczyciela, jego depresja itp, stawia się właśnie po
              stronie uprzedzonych, po której próbujesz mój drogi, mnie ustawić (bynajmniej
              się nie oburzam, bo jakiś cień braku zrozumienia dla homoseksualizmu, we mnie
              na pewno tkwi [acz połaczony z fascynacją, taką ja np przy czytaniu relacji
              Bronisława Malinowskiego o totalnej egzotyce z Triobrandów]).

              > Aha Genet był bardzo kontrowersyjny w tamtych czasach i trafiał głoównie do
              > prasy brukowej. I taki był również cel Geneta: szokować. To był mały
              > złodziejaszek z wielkim talentem który popatrzył na ówczesne społeczeństwo i
              > powyśał "czemu nie?". Czemu nie zarobić nie uzyskać sławy jeśli to takie
              łatwe?
              > Facet był cynikiem i mówienie o "uczciwości" jest raczej błędem. Chylę
              kapelusz
              > a
              > przed cynikiem, ale widziana "uczciwość" budzi uśmiech niedowierzenia że można
              > być tak naiwnym i dać się nabrać.

              Spróbuj zweryfikować swój obraz Geneta, chociażby na podstawie fragmentu z
              pudełkiem zapałek w 'Ceremoniach Żałobnych". Nie jestem w stanie Ci wytłumaczyć
              dlaczego ten obraz powala mnie swoją szczerością, pełnym introspektywnym
              obnażeniem, ale tak jest.
              Pozdrowienia:)
              • broch Re: Odzew:) a faktycznie nietolerancja 08.05.05, 03:36
                "Czy sypiając z kobietą mowisz o pride? "
                Miałem na mysli zjawisko heteroseksualizmu. Osobiscie nie jestem z tego dumny,
                podobnie jak nie jestem dumny z oddychania, jedzenia, spania itp. Moge być
                dumnym ze jestem aktualnym wybranym, ale nie ze skłonnosci seksualnych ponieważ
                te nie są żadnym osiągnięcięm w przeciwieństwie do zdobycia serca wybranki :)

                Dla mnie preferencje seksualne są troche tak jak typ oddychania: albo
                ponadprzeponowo albo przeponowo (o ile dobrze pamiętam). Nie lubie natomiast gdy
                ktoś mówi mi o swoich preferencjach seksualnych bez logicznego powodu
                (wynikającego z sytuacji). Nie przypominam sobie abym kiedykolwiek przy
                powitaniu powiedział, "miło mi poznać, a tak w ogóle heteroseksualista jestem".
                Jest to strasznie prenensjonalne. W "dumę" z bycia gejem wpędziło
                homoseksualistów mało tolerancyjne społeczeństwo w celu naznaczenia. Nie znoszę
                gejów którzy podkreślają swoją inną seksualność bo mnie to kompletnie nie
                obchodzi i nie ma nic do rzeczy a czesto świadczy o naiwności.
                Oczywiście postawa jest rezultatem historii, ale jeśli ktoś jest wolny i
                niezależny to podkreślanie seksualizmu jest zbedne a wskazuje wyłącznie na
                głupotę (dał(a) się nabrać hetero-reszcie).

                Almodovar mógł nakręcić film o 12-13 letniej dziewczynce którą uwiódł nauczyciel
                wychowania fizycznego w małym miasteczku w Polsce (prawdziwe). Nauczyciel był
                bezkarny i miał poparcie miejscowej społecznosci. Mogła to nyć nauczycielka
                angielskiego która uwiodła nieletniego a po wyjsciu z więzienia chciała wyjśc za
                dorosłego już swojego kochanka. No i masz kiepskie love story z domieszką sex
                abuse, doczytaj teraz statystyki o odchyleniach psychicznych chłopców i
                dziewcząt które uległy sile i masz film Almodovara. Historia miłosna z
                tragicznym końcem. Płeć nie gra roli.
                Kim był sprawca ma duże znaczenie bo dzisiaj wszyscy wiedzą że takie historie
                sie zdarzały (są/były nagminne). Bdyby jednak bohaterem był nauczyciel
                wychowania fizycznego, którego po gwałcie popiera zała wieś powiedziałbym że
                jest to historia nieprwadopodobna, bo nigdy nie przyszło by mi do głowy iż
                zamiast urwać jaja i zakazić beztlenowcem aby reszta odpadła wioska faceta broni.
                Innymi słowy wybór "zawodu" miał zapewnić prawdopodobieństwo historii.
                Jeśli Almodovar Cie nie przekonał, to znaczy iż zawiódł artystycznie, ale prawdę
                mówiąc krytyka (filmu) wydaje mi się nieprzekonywująca.

                Kiedyś czytałem wywiad z Genetem który wyglądał nieco inaczej niż w sugerowanych
                przez Ciebie fragmentach. Byłbym bardzo rozczarowany gdyby był tomiałki szczery
                homoseksualista a nie cyniczny łotrzyk który wykorzystuje swój talent w celach
                łotrzykowskich. Oznaczałoby to iż z rzezimieszka stał się marionetką w rękach
                sprytnych wydawców.
                W każdym razie niech żyje Genet cynik i bandyta, śmierć szczerości w obnażaniu
                homoseksualnej duszy bo to dla mnie nudne.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka