staua
30.04.05, 06:00
dopiero teraz... ale wstrzasnal mna ten film, jak wszystkie filmy Almodovara. Napisze wiecej jutro, bo
glowna sprawa, ktora mnie tam poruszyla, to nie molestowanie chlopca przez ksiedza.
I wiecie co? (tak na marginesie): lubie dyskusje z Wami, bo nie mam nikogo w poblizu, z kim mozna
by porozmawiac na tematy, ktore lubie, nikogo o podobnej wrazliwosci (choc odmiennych
pogladach). Wracajac z kina przekonalam sie jeszcze raz, ze moj maz sie do tego akurat nie nadaje.
Szkoda...
Ide spac.