Dodaj do ulubionych

Umowy smieciowe

02.06.12, 08:14
Zainspirowana watkiem o rozwiazaniu umowy zlecenia zapytuje: czy na ematce, wsród włascicielek i firm oraz pracownic korporacji bywaja tez kobiety pracujace na umowy smieciowe? Jesli tak, jakie macie ustalenia z szefostwem i czy sa one respektowane?Czy jestescie zadowolone z tego ukladu?

Ja jestem od roku na zleceniu. Mam niby ustalone, że urlop w normalnym wymiarze. Niem mogę jednak wziąc sobie np 10 dni, bo nie bedzie komu robić i sprawy sie posypią. Wiec biorę po 1, 2 dni, a to żaden wypoczynek. Martwi mnie ewentualnosc dluzszej choroby mojej czy dziecka. Zawijam sie stamtąd i mam nadzieję,że uda mi sie to zrobic jak najszybciej.
Obserwuj wątek
    • jkk74 Re: Umowy smieciowe 02.06.12, 08:28
      ja od października 2008 do maja br pracowałam na umowę zlecenia - caly czas u tego samego pracodawcy, na tym samym stanowisku...
      układ był jasny - forma umowy nie ma znaczenia, byłam traktowana jak etatowy pracownik... jak potrzebowałam wolne to mogłam z rana zadzwonić i albo przyjść później albo nadrobić w inne dni... z urlopem też nie było problemu - ale i ja brałam te 2 tygodnie tak żeby nie kolidowało to z "moimi" terminami smile
      na wyjazdy integracyjne zawsze byłam zapraszana...
      aktualnie od połowy maja mam w tej firmie etat (cały) smile

      osobiście nie traktuje umowy zlecenia jako śmiecia - ale to pewnie kwestia własnych, pozytywnych doświadczeń smile
    • kamelia04.08.2007 czy moge prosic o doprecyzowanie definicji? 02.06.12, 08:46
      umowy smieciowej.

      Chodzi mi o to, czy do umowy śmieciowej zaliczamy każda umowe nie bedaca umowa o prace na czas nieokreślony?
      Czy może każda umowa nie bedąca umowa o praccę?

      Na pewno umowa smieciowa jest umowa zlecenie i umowa o dzieło - to jasne.
      A co z umowa o prace na czas okreslony - też?

      Co z tzw. samozatrudnieniem? tez smieciowowe?



      Co do meritum - to bedąc studnetka miałam tylko umowy zlecenia i o dzieło, ale jak juz skończyłam stuidia, to były to umowy o prace, choc zdarzyło sie, że instytucja strojaca na strazy przestrzegania fundowala swoim pracownikom zatrudnionym na czas okreslony umowe zlecenie, zeby przerwac ciągłaśc i po upływie jakiegoś czasu znowu cykac umowy o prace na czas okreslony. To było ok. 7-8 lat temu i juz wtedy zwinełam manatki za takie lawirowanie.

      Teraz, tym bardziej, gdy mam 35 lat, dwoje dzieci, to w ogóle nie rozpoczynam rozmowy jesli umowa nie jest o prace (czyli wg. kp). Zgadzam się na góra rok-dwuletni okres umowe na czas okreslony, a potem ma byc umowa na czas nieokreslony.
      • alexa0000 Re: czy moge prosic o doprecyzowanie definicji? 02.06.12, 09:03
        A wiesz co, sam nie wiem, jaka bedzie dokladnie definicja. Zalezy od puktu siedzenie. Dla mnie np zlecenie za czynnosci, które ewidentnie nosi znamiona pracy-8 godzin , przerwy w okreslonych godzinach, no, wiadomo, o co chodzi, a przy tym pozbawianie pracownika do praw, chocby niektórych, z KP.
        • iwoniaw Re: czy moge prosic o doprecyzowanie definicji? 02.06.12, 14:51
          No właśnie - samo zlecenie czy dzieło to jeszcze nie jest umowa śmieciowa, jeśli jest faktycznie zleceniem/dziełem. Ale praca w praktyce jak na etacie (określone godziny, zakres obowiązków, miejsce wykonywania pracy) bez praw etatowi przysługujących (choćby ten urlop w określonym wymiarze i formie czy prawo do zwolnień lekarskich w razie choroby) już tak.

          Umowa o pracę na czas określony na cały lub część etatu też jest ok i nie widzę tu w sumie mniejszego poczucia bezpieczeństwa; fakt, że mogą nie przedłużyć, ale przecież i umowę na czas nieokreślony mogą w każdej chwili wypowiedzieć - znaczenie to ma chyba tylko przy ew. braniu kredytu na dłuższy czas?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka