Dodaj do ulubionych

czy jeszcze kiedyś pokocham?i bede tak kochana?

04.06.05, 20:00
Byłam z moim facetem 5 lat. Mogę powiedzieć, że tworzyliśmy naprawdę fajną ,
zgraną parę. Doskonale się rozumieliśmy.Podobne zaineterowania,
pasje,poglądy...byliśmy też przyjaciółmi. Ja nie potrzebowałam szukać kogoś
komu mogę się wypłakać bo on był ku temu odpowiedni. Zawsze mogłam na niego
liczyć, wiedziałam, że cokolwiek by się stało on będzie przy mnie trwał,
zawsze po mojej stronie. Czułam się kochana, czasem może nawet było tego za
dużo...przeżyliśmy tyle cudownych, radosnych chwil, ale to nie znaczy , że
nigdy nie było żle. Były też smutne dni...On jest osobą bardzo znerwicowaną,
agresywną, ja jestem spokojna, pogodna i zawsze uśmiechnięta...zaczęłam
jednak coraz częściej płakać...Wiem, że jego uczucie jest ogromne i prawdziwe
i potrafił mi to okazać, ale w sytuacjach wysokiego ciśnienia był
okrutny.Nie potrzebowł nawet całej minuty by przeobraźić się w potwora! Gdy
dochodziło między nami do spięć byłam dla niego nikim, zerem...Poniżał mnie
strasznymi wyzwiskami, których wstyd mi tu przytaczać.Zawsze byłam wobec
niego uczciwa,zawsze chętna do pomocy i do przytulenia. Nie miał powodów by
tak okrutnie mnie traktować, nawet nie potrafię opisać co się wtedy zazwyczaj
działo...Gdy wykrzyczał z siebie wszystko, natychmiast tulił, przepraszał,
mówił, że bardzo żałuje,że go poniosło i więcej tak już nie będzie...Nie
prawda...nigdy nie musiałam długo czekać na powtórkę z rozrywki.Nasz związek
popadał z skrajności w skrajność. Raz było cudownie, raz ...brak mi słów. To
było molestowanie psychiczne. Związek toksyczny.Ja zawsze mu wybaczałam i
wierzyłam, że będzie ok. Dlaczego? Bo go strasznie kochałam! Był wszystkim,
bo procz wad miał mnóstwo zalet!Mieliśmy termin ślubu, jednak wszystko
odkręciłam, czułam przez skórę , że coś jest nie tak. No i teraz się
dowiedziałam! Jest jeszcze ktoś! Niejaka Ania. Podobno tylko koleżnaka.
Sprwdziłam to na wszystkie sposoby. Wiem, że mnie nie zdradził, ale
rozmawiałm z tą dziewczyną. Dla niej było to coś więcej niż zwykła
znajomość,mimo ze do niczego nie doszło, nie ukrywała, że ona liczy na coś
więcej. On natomiast twierdzi , że to zwykła koleżanka, nie będe nawet
opisywać jak się mętnie tłumaczył.O tej fascynującej znajomości dowiedziałam
się jakiś czas temu, początkowo postanowiłam tylko obserwować i wejść do
akcji w odpowiednim momencie. Ale nie wytrzymałam, płakałam po nocach
powtarzając sobie w myślach treści jego smsów do tej dziewczyny. Wybuchłam ,
kazałam mu odejść. On bałagał bym tego nie robiła, przepraszał, obiecywał że
to się nie powtórzy. Tym razem nie uległam, kazałam mu się
wynosić.Zakończyłam tą znajomość bo na co miałam czekać?
Czy ktoś mi może powiedzieć co ja mam teraz robić? On był wszystkim
Wiem, że na 100% nie wróce bo nie mogę. Boję się ze następnym razem
zastałabym go w zdecydowanie bardziej bloesnej dla mnie sytuacji...
Wiecie co zrobił,jak mu powiedzialm, że wiem o wszystkim? zaczął wrzeszczeć ,
że go szpieguję, wyzywać mnie najstraszliwiej na świecie i nie wytrzymał i
uderzył...za co też mnie już przepraszał i obiecywał poprawę
Czy ktoś wie co ja teraz czuję???
Siedze sama w domu przed kompem z wielkim krwiakem na ramieniu. Swiat mi się
zawalił...
Czy ja będe potrafiła kogoś jeszcze pokochać? Czy będe potrafiła zaufać? Jak?
Skoro mój Anioł mnie oszukał...
Obserwuj wątek
    • tomian Re: czy jeszcze kiedyś pokocham?i bede tak kochan 04.06.05, 20:28
      Ot życie......
    • konrado80 Re: czy jeszcze kiedyś pokocham?i bede tak kochan 04.06.05, 20:31
      bardzo dobrze zrobilas odchodzac od niego, bo jezeli raz odwazyl sie uderzyc to napewno na tym jednym razie by sie nie skonczylo
      musisz postarac zajac sie czyms zeby nie myslec o tym co sie stalo, o nim
      wiem ze nie bedzie latwo, ale jakos trzeba, napewno nie mozesz sie zamknac w sobie, musisz koniecznie wychodzic do ludzi, poznawac innych
      nie mozesz sobie wmawiac ze nikogo nie poznasz, musisz sobie wmawiac ze spotkasz kogos kogo pokochasz i bedziesz szczesliwa
      bo to wszystko jest w naszych glowach i jak lapie nas dolek to tylko dlatego ze przestajemy wierzyc ze spotka nas szczescie, ze nam sie cos uda
      najwazniejsze to musisz chciec
      powodzenia
      • llami Re: czy jeszcze kiedyś pokocham?i bede tak kochan 04.06.05, 22:26
        no, hej...
        dzięki za dobre słowo...
        ja wiem o tym wszystkim, w każdej gazecie na każdej stronie pełno takich
        dobrych rad, ale czy Ty wiesz jak to chlernie trudno? Czuje jak we mnie coś
        siedzi - kamień,który ciąży
        Trudno tak wstać i pojść przed siebie, próbować bawić się, uśmiechać.
        Teraz chce mieć kogoś komu moge się wypłakać, przy kim poczulabym się
        bezpieczna, rozumiana...nie chce jeszcze biegać po mieście i cieszyć sie.
        Jeszcze nie zdążyłam się wysmucic...
        • konrado80 Re: czy jeszcze kiedyś pokocham?i bede tak kochan 04.06.05, 22:34
          hej ;)
          nie wiem bo nie bylem w takiej sytuacji
          ale probowac trzeba, nie ma sie co poddawac, bo potem moze byc tylko gorzej
          rozumiem Cie, bo najlepiej teraz z kims porozmawiac, przytulic sie i wyplakac sie, no ale to juz Ty sama musisz tego kogos znalezc, albo ten ktos Ciebie znajdzie, zawsze sa jeszcze przyjaciele
    • northumberland Re: czy jeszcze kiedyś pokocham?i bede tak kochan 04.06.05, 20:42
      zwiazki toksyczne - tak zwane - maja to do siebie ze wspominane po czasie
      naleza - jesli brac pod uwage te dobre strony - do najwspanialszych w zyciu.
      niestety, tak to juz jest ze nic nie ma za darmo. Piekne chwile, cudowne
      wspomnienia okupione sa cietymi ranami serca. to jest wlasnie zaskakujace ze
      ludzie ktorzy w swoim postepowaniu potrafia byc okrotni ( mowie tu o
      okrocienstwie slowa, traktowania) jednoczesnie umia dac chwile piekne,
      wykrzesac z siebie uczucia ktore skrywaja w sobie gdzies gleboko. jest to
      milosc bradzo trudna. milosc w ktorej druga strona cierpi. z czasem cierpienie
      i placz przechyla szale poczatkowej radosci i zachwytu. potem juz pozostaje
      tylko bol, tym wiekszy ze trudno pogodzic sie z ta mysla iz " nie bedziemy
      razem". dlaczego?
      nie chodzi tu napewno jedynie o cos co chyba jnajtrafniej mozna by okreslic
      przyzwyczajeniem. raczje o cos wiecej. ale skad potrzeba bycia w zwiazku ktory
      ewidentnie niszczy czlowieka. czy milosc mozna traktowac jako wyrzekniecie sie
      prawa do wlasnego szczescia? z drugiej strony czy osoba ktora rani kocha? jesli
      rani "niechcaco" to ja sie pytam; skoro druga polowa w imie milosci toleruje
      te "momenty" dlaczego on/ona WLASNIE w imie milosci nie probuje w sobie
      dusic "tych momentow". milosc, chcby nie wiem jak ladnie, poetycko czy naiwnie
      ja okreslac jest WSPOListnieniem. nie jest isnieniem obok, nie jest
      cierpieniem. jezeli ktos w zwaizku czyje sie krzywdzony nie powinien tego
      zwiazku kontynuowac. jest to bardzo trudna decyzja, ale trzeba sprobowac
      zrozumiec ze w kontakcie, byciu z druga osoba szukamy szczescia i radosci, nie
      powinnismy "marnowac zycia" na umartwianie sie.
      jesli takie "ataki" zdarzaja sie niespodziewanie to znaczy ze nie znamy tej
      drugiej polowy. jesli sa "tylko kwestia czasu" - to taki zwiazek przypomina
      raczej wegetacje. po pewnym czasie moze przerodzic sie juz tylko w pretensje do
      siebie samego ze kiedys nie powzielo sie odwazznej decyzji.
      moim zdaniem -choc pewnie za moment psypie sie na mnie lawina ze "jestes
      naiwny"- w zwiazku poiwinnismy miec prwnosc ( nawet majac tych lat zaledwie 30)
      ze za kolejnych 30 lat bedziemy razem spacerowac sobie gdzies po miescie i w
      objeciach wyklinac mlodziez, a nie na tym ze ze lazami w oczach siedze przed
      oknem ( lub monitorem) i rozdygotany mysle co bedzie jutro...
      jaka "niespodzianke" zgotuje mi moj zwiazek jutro...
      czasem ludzie trwaja w takich zwiazkach dlatego ze ( w slad za slowami "drugiej
      polowy") mysla ze nie sa wstanie samotnie poradzic sobie w zyciu. nie wierza ze
      poza ta osoba na ktora trafili istnieja inne ktore moga pokochac. ale czy nie
      kryje sie w tym pewien blad myslenia? jest to "branie" odpowiedzialnosci za
      zwiazek na wlasne barki. brakuje tu wszakze DRuGIEGO ( nie piatego) elementu:
      ten ktos musi pokochac nas. idac tym tokiem myslenia szybko mozna zauwazyc ze
      zwiazek w ktorym sie bylo do tej pory nie jest kompletny. bo nie ma w nim
      wlasnie tego drugiego elementu. a wiec co mozna stracic? bo zyskac mozna
      wiecej; spokoj, brak smutku, oraz ( po czasie) milosc tej drugiej osoby.

      wiem ze latwo powiedziec, trudniej zrobic. wiem ze na ogol mowimy: to nie takie
      proste. ale pamietac powinnismy ze czasem trzeba upraszczac sytuacje, czasem to
      co jest dookola jest skomplikowane tylko dlatego, ze my to tak widzimy.

      pozdrawiam.
    • kassie Re: czy jeszcze kiedyś pokocham?i bede tak kochan 04.06.05, 21:01
      Też byłam w takim trochę toksycznym związku (4 lata razem) - może nie do tego
      stopnia jak twój. Ale miałam wrażenie,że facet mnie psychicznie dołuje. Jak
      patrzę na to z perspektywy czasu, to nie wiem czemu tak długo to trwało.Ty też z
      czasem spojrzysz na to z większym dystansem - życie z kimś takim byloby piekłem.
      Tylko musisz sobie wytłumaczyc, że to już na pewno skończone. Ja tak zrobiłam i
      doszłam szybko do siebie. Czego i Tobie życzę...
      • llami Re: czy jeszcze kiedyś pokocham?i bede tak kochan 04.06.05, 22:35
        dziękuje, chciałabym już o tym zapomnieć
    • cudzoziemiec_w_pl polska jest pelna osobe jak ty. "idealna ofiara" 04.06.05, 22:10
      jestescie uleglym narodem, i ta mala ilosc
      facetow z jajami tu stanie sie agresywny.

      ja bardzo dobrze rozumiem GO. jesli NORMALNY facet
      ma zwiazek z MIEKKA kobieta bez jaja, to normalne
      ze on wybucha. To dla NIEGO ty bylasz "toksyczne zwiazek"
      nie tylko on dla ciebie.

      Pamietaj ze nie tylko nie da sie spac kiedy materac
      jest za twardy.

      Tez kiedy jest za miekki.

      to dlatego ze jestem sam. Pomymijac IQ za wysoki,
      to mam tez "nadmiar" temperament dla "cieple ciape polske".

      Wloch w Polsce
      • mandaryna5 Re: polska jest pelna osobe jak ty. "idealna ofia 04.06.05, 22:28
        czas jest najlepszym lekarstwem
      • cudzoziemka_z_iq Re: polska jest pelna osobe jak ty. "idealna ofia 04.06.05, 22:37
        jesli trafila Ci sie kiedyskobieta z jajami to byl tzw SHEMALE, wlochu wiesz
        co, mysle ( pomijajac Twoje prostactwo, tepote umyslowa oraz wyrazny brak
        podstaw dobrgo smaku) ze wydaje Ci sie ze to san remo... a Ty biedaku jestes na
        poziomie Picolo doro del antoniano.

        mam taka propozycje skor tak nie odpowidaja ci polki to daczego nie zwiazesz
        sie z wloszka? mam nadzeje ze wierzysz w reinkrnacje bo w przypadku Twojego
        (braku) intelektu w niej jedyna nadzieja dla Ciebie.

        pozdrawiam i zycze abys kiedys odkryl zepoza myciem wlosow, glowa sluzy rowniez
        do myslenia
        • llami Re: polska jest pelna osobe jak ty. "idealna ofia 04.06.05, 22:51
          dobra jesteś :)
        • emilka222 Re: polska jest pelna osobe jak ty. "idealna ofia 04.06.05, 22:51
          Prawda stara, jak świat: miłość jest ślepa. I tak długo przetrwała. Ale trzeba
          się p[ocieszyć tym, że każda jest pierwsza: ta druga, trzecia i piąta. Trzymam
          za Ciebie kciuki. Najgorsze masz już za sobą:)
      • llami Re: polska jest pelna osobe jak ty. "idealna ofia 04.06.05, 22:49
        o czym ty mówis? ja nie byłam słodką idiotka na posyłki...
        Ja miałam swoje sprawy, swoich znajomych, tworzyliśmy związek partnerski - a
        przynajmniej ja się starałem żeby tak wyglądał. A on był moim katem i tyranem.
        w momencie gdy coś było nie tak, gdy sprzeciwiłam mu się natychmiast było
        awanti. on nie przyjmowal do wiadomości ze ja mogę mieć inne zdanie,ze coś może
        być inaczej niż po jego myśli.
        jesli oceniłeś mnie jako "cieple kluchy" to sie mylisz. Tu chodzi o jego
        charakter, chcial dominować, a w takim wypadku nie ma szans na udany
        związek...a siedze przed kompem bo raptem zostalam sama, musze się zastanowić
        co dalej. I tesknić też jeszcze pewnie przez jakiś czas będę bo po 5 latach nie
        da się inaczej, ale to już chyba nie miłość,- nie po czymś takim - to
        przyzwyczajenie.
        myśle, że z twoim wysokim IQ i włoskim temperamentem ciężko ci będzie stworzyć
        dobry związek, i tu i w każdym innym miejscu na świecie
        ale powodziena
      • cudzoziemka_z_iq Re: polska jest pelna osobe jak ty. "idealna ofia 04.06.05, 23:11
        wlochy, tak jeszcze na marginesie- Polska to kraj ktorego ludzie zawsze byli sa
        i beda NIEUGIECI. powinienes sie cieszyc z tego ze niespotkales jeszcze na
        swojej drodze polki z krwi i kosci. widzisz, Ty uwazasz ze kobieta ma ci
        przynosic makaroni do lozeczka, ma by c posluszna. ale jednoczesnie chcesz zeby
        miala jaja ( zawsze mowilam ze wlosi maja w tym kierunku odchyly...) bo jestes
        malutkim liliputkiem, lalusiem zapatrzonym w siebie ( zafascynowanym tym
        magicznym wynalazkiem : lustrem).
        wydaje Ci sie ze twoja uroda(????) zdziala cuda... wiesz wazne jest (
        szczegolnie dla nas tu w Polsce) rowniez to co sie ma w glowie. moze i umiesz
        zaspiewac wloskie cantare pod balkonem, moze i umiesz w lozku zrobic uzytek z
        tego i owego. ale chcialabym Cie uswiadomic. To nie mozg.Nie z mozgu robisz
        uzytek, tylko z tego co nazywaja fallus lub kielbaska parmenska. to co toba
        kieruje to tylko podstawowe instynkty, nie intelekt. ale jest pewna nadzieja,
        trafiles na dobry kraj do odchamienia. polskie babeczki wiedza jak zdzielic
        walkiem po lbie lub wygrzmocic szmata po pysku, nawet mniamusnym wlosiusnym.
        powiem w dodatku ze do swojego slownika mozesz dzis dopisac jedno slowo ( albo
        dorysowac, bo ja tam nie wiem jak w Twoim przypadku) - golodupiec. tak po
        polsku okreslaja ludzi ktorzy jak Ty uciekaja ze swojego kraju i produkuja sie
        jak to nie lubia miejsca w ktorym sa.
        nikt Cie tu pod Beretta nie trzyma! droga wolna ( obojetne ktora, wszak
        wszystkie Cie zaprowadza tam skad jestes). wiesz, najwiecej zawsze szczekaja
        ratlerki.

        mimo wszystko pozdrawiam
        • emilka222 Re: polska jest pelna osobe jak ty. "idealna ofia 04.06.05, 23:17
          Cudzoziemko! Domniemany Włoch jest znany z prowokacji:) Szkoda sobie nim
          zaprzątać głowę. Mówił,że już tu nie wróci, a jednak:)
          • cudzoziemka_z_iq Re: polska jest pelna osobe jak ty. "idealna ofia 04.06.05, 23:30
            wiem, a ja jestem znaa z tego ze lubie walnac chama w pysk ;))))
        • majstermarchewa cudzoziemka robi robotę 06.06.05, 14:17
          Z ogromną satysfakcją czytam każde Twoje słowo skierowane w rozporek włocha i
          puszczone z prędkością światła. Popieram i podziwiam takie formy antagonizmu.


          Chciałbym się jeszcze ustosunkować do wątku głównej bohaterki.
          'jeszcze będzie przepięknie'
    • jandecorator Re: czy jeszcze kiedyś pokocham?i bede tak kochan 05.06.05, 02:06
      Tyle tutaj inności
      Inne sosny i inne jałowce
      Inny dzięcioł i inna sowa
      Inna wiewiórka inna mrówka
      Inne kwiaty inna pokrzywa
      Inny plusk wody strumieniu
      Inny poszum drzew
      Inny mech
      Inna ziemia rozgrzebana przez dziki
      Inna pajęczyna
      Inne szyszki wydziobane przez dzięcioła
      Inna tutaj zima
      Inne lato
      A wszystko razem w jednej całości
      Bez kłótni
      I człowiek stojący tutaj pod sosną
      Wcale nie jest tutaj wykrzyknikiem…
    • llami Re: czy jeszcze kiedyś pokocham?i bede tak kochan 05.06.05, 22:31
      boli mnie serduszko, tak bardzo bardzo mocno!
      • emka_cafe Re: czy jeszcze kiedyś pokocham?i bede tak kochan 06.06.05, 16:54
        Ja Cie najmocniej przepraszam, ale nigdy, przenigdy nie rozumialam kobiet,
        ktore byly tak mocno zakochane, ze znosily takie rzeczy, o ktorych piszesz. No
        nie rozumiem i koniec. Gdyby ktokolwiek podniosl na mnie glos i uzyl slow
        obrazliwych (juz nie mowie o uderzeniu), spakowalabym sie i tyle by mnie
        widzial. Sorki, moze jestem zupelnie inna, ale nie dalam, nie dam i nigdy nie
        dam, zeby ktokolwiek mnie ponizyl dwa razy, bo po pierwszym razie, juz mnie
        wiecej nie zobaczy...
        Dziewczyno... W imie czego masz to znosic. Jestes niepowtarzalna, jestes soba,
        potrafisz kochac, masz wszystko przed soba i placzesz nad kims, kogo moim
        zdaniem powinno sie przymknac za agresje i niepoczytalnosc!!!
        Uszy do gory! Piers do przodu! Idz smialo i zacznij w koncu zyc wsrod ludzi
        ktorzy Cie szanuja! Do dziela moja droga, nie ogladaj sie za siebie i zrozum,
        ze jestes zbyt wartosciowa, zeby tracisz czas dla agresywnych polglowkow...

        Naprawde, ja to chyba swiata nie zrozumiem:(
        • llami Re: czy jeszcze kiedyś pokocham?i bede tak kochan 06.06.05, 18:40
          mój pierwszy krok w świat to zajebiste zakupy! wydałam pół wypłaty! ale teraz
          jestem piękna, taka się czuje i uśmiecham się do siebie :))))))
          • emilka222 Re: czy jeszcze kiedyś pokocham?i bede tak kochan 06.06.05, 18:50
            Też tak zawsze robię, kiedy mam dołek...jeszcze kosmetyczka i fryzjer:)))Wypad
            do pubu z koleżanką...tam też chadzają fajni faceci niekiedy:)
            • emka_cafe Re: czy jeszcze kiedyś pokocham?i bede tak kochan 06.06.05, 19:13
              No i tak ma byc;)))
            • ksenobi Re: czy jeszcze kiedyś pokocham?i bede tak kochan 08.06.05, 12:54
              nie wiem czy jeszcze to bedziesz czytac ale jesli tak to odezwij sie na
              ksenobi@o2.pl opowiem Ci bardzo podobna historie z troszke innym zakonczeniam,
              przerobiona na wlasnej skorze ;-)
              pozdrawiam
          • truskawka168 Re: czy jeszcze kiedyś pokocham?i bede tak kochan 08.06.05, 16:40
            i bardzo dobrze zrobiłaś!!! tak trzymać!!! ja coprawda tak długiego związku
            nieprzeżyłam, ale te ciężko jest mi dojść do siebie!
            fryzjer, kosmetyczka, no i wyjść do ludzi, bo samej w 4 scianach jest być
            najgorzej, bedziesz się zadręczać i tak nawiedzającymi Cię myślami, potęga
            podświadmości jest najważniejsza w tej chwili, to tylko słowa, ale wierz mi i to
            dodaje troszke otuchy i nadziei,że teraz bedzie już tylko lepiej!!!!
            trzymaj sie!!!pozdrawiam:)
            • emka_cafe Re: czy jeszcze kiedyś pokocham?i bede tak kochan 08.06.05, 16:53
              A mi czasem dobrze w 4 scianach. Zwlaszcza jak swiat jest taki zly, ludzie
              nieuczciwi, a ja taka malutka dziewczynka;))))))))
              Ale powaznie... Cholernie lubei przyjsc do domu i pobyc sama...;) Ale ja moze
              jestem jakas dziwna;)
    • czarrna_inez Re: czy jeszcze kiedyś pokocham?i bede tak kochan 08.06.05, 16:47
      Ja byłam w związku przez 3 lata, wydawało mi się, że to "to", nie widziałam, że
      mój ukochany woli spędzać czas z kolegami przy piwie, że coraz częściej wraca
      pod wpływem alkoholu, że coraz gorzej traktuje moją córkę, że nie chce mieć ze
      mną dzieci, bo to ograniczyłoby jego swobodę. Pewnego razu przelało się-
      wyjechał na urlop (jak zwykle beze mnie) i tam poznał jakąś studentkę, której
      pozwolił na wyrażanie opinii na mój temat, na szczucie go przeciwko mnie itp.
      Kiedy zorientowałam się, o co chodzi, z bólem serca załatwiłam sprawę bardzo
      szybko- kazałam mu natychmiast spakować się i wyjść. Bardzo przez to
      cierpiałam, nie wyobrażałam sobie, jak będzie, gdy będę sama, ja będę żyła, czy
      ja w ogóle będę żyła??? Nie chciałam wiązać się z kimkolwiek, żeby znów się nie
      zawieść, ale życie przygotowało mi niespodziankę :) Po dwóch miesiącach od
      rozstania poznałam kogoś w podobnej sytuacji do mojej. Na początku byliśmy jak
      plasterki na swoje rany- leczyliśmy się sobą, ale teraz wiem, że to nie będzie
      na chwilę. Chcemy być ze sobą, chcemy dzielić życie, rzadko są miedzy nami
      nieporozumienia, a jeśli już do jakichś dochodzi, na bieżąco je wyjaśniamy.
      Ostatnio koleżanka przypomniała mi, że wtedy, po tamtym rozstaniu jak mówiła
      mi, żebym podniosła głowę i wyszła do ludzi, że na pewno jeszcze kogoś fajnego
      poznam, odpowiedziałam jej przez łzy: "A co ty myślisz, że ja uczucia na
      loterii wygrałam???!" Teraz okazuje się, że jednak tak :)))
      Pozdrawiam, trzymaj się cieplutko, głowa do góry :)))
      • shrek-hannover Re: czy jeszcze kiedyś pokocham?i bede tak kochan 09.06.05, 13:06
        mhm, ponoc czas najlepiej leczy rany, ale w momencie, gdy sie cierpi, jakos ta
        madrosc nie dociera. od ponad poltora miesiaca tlumacze sobie, ze zerwanie,
        nawet jesli nie ja do niego doprowadzilem, jest dla mnie dobre. koniec zdrad,
        niepewnosci, ironii... ale z drugiej strony brak tego ulotnego nawet ciepla,
        wspolnego posilku, wieczornych rozmow, droczenia sie, fizycznosci. pozostaly
        bolace wspomnienia i tesknota, ktorej nie da sie chyba zmierzyc. i rany. czy
        wiecej stracilem, czy wiecej moge zyskac? skoro kochalem i mimo tego mozna bylo
        zakonczyc bycie razem, to czy kochanie ma sens? czy warto za to pozniej
        cierpiec? pozostaje pustka. i wiesz, rozumiem cie IIiam, ja tez sie
        zastanawiam, czy kiedykolwiek znow pokocham. bo mimo zawiedzionych nadziei,
        wciaz jeszcze mam wrazenie, ze to stare kochanie, ta "nieudana" milosc, byla
        tym, co nie kazdemu sie zdarza, co nie zawsze sie zdarza. czy bedzie mozliwe
        cos rownie glebokiego, czy bede w stanie sie znow tak zaangazowac majac w
        pamieci to, czego juz nie ma?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka