rybka1968
06.06.05, 07:58
Od 2 lat jestem w stałym związku. Z różnych względów spotykamy się tylko w
weekendy i urlopy (praca, zakończenie sprawy unieważnienia małżeństwa
kościelnego). Nie mam już "siły" ciągnąć tego związku.... jednak nie tak
łatwo jest odejść... przed nami były wielkie plany ... była nawet wyznaczona
data ślubu, która przeminęła pół roku temu, a następna nie została
wyznaczona... i tak mijają dni, tygodnie, miesiące. A plany ulegają coraz
wiekszej minimalizacji ....