20.06.05, 08:38
ciekawi mnie opinia osób, których partner przyznał się do tego, że był bliski
zdrady. oczywiscie strasznie go to zjada ale to chyba nie ma znaczenia...
pzdr
Obserwuj wątek
    • domenica80 Re: ZDRADA 20.06.05, 09:57
      Moim zdaniem zdrada nie zna słowa przepraszam. To jedna z tych sytuacji, która
      nie zasługuje w związku na wybaczenie. Kolejna rzecz to ustalenie, kiedy
      zaczyna się zdrada. U mnie zaczyna się już na flirtowaniu (odróżniam flirt od
      normalnej towarzyskiej rozmowy). Nie wspominam już nawet o czymś więcej, jak
      pocałunki, pieszczoty i seks. Dla wielu osób zdrada jest dopiero wtedy, kiedy
      pojdzie się do łóżka. Może mam twarde zasady i powinnam wyluzować, ale
      doświadczenie w życiu wiele mnie nauczyło..
      • mia8 Re: ZDRADA 20.06.05, 10:07
        no właśnie już ta emocjonalna zdrada boli jak diabli nawet jak do niczego wiecej
        nie doszło..ale czy ta osoba tez moze przez to przechodzic katusze? tym bardziej
        ze zdała sobie sprawe ze przez to wszystko straciła...
        • domenica80 Re: ZDRADA 20.06.05, 10:16
          Bardzo często jest tak, że osoba zdradzająca szczerze żałuje tego, co zrobiła.
          Zdaje sobie szybko sprawę z tego, że przez ulotną przyjemność straciła
          wszystko, na czym tak naprawdę jej zależało. A ta ulotna przyjemność tak
          naprawdę nie była nawet udana (czasem pod wpływem alkoholu).
          Jednak żal zdradzającej osoby niczym nie dorównuje temu, co czuje osoba
          zdradzona.
        • domenica80 Re: ZDRADA 20.06.05, 10:18
          A tak naprawdę osoba, która zdradziła nie cierpi dlatego, że zrobiła coś tak
          przykrego.. Cierpi tylko przez konsekwencje..
          • mia8 Re: ZDRADA 20.06.05, 10:34
            tracisz wszystko w jednej chwili. ale co gdy tak "cierpi" gdy do niczego
            fizycznego nie doszło? wiem ze nie czuje tego, co ja..
            • kashmir42 Re: ZDRADA 20.06.05, 10:37
              Zdrada duchowa, mentalna, psychiczna boli najbardziej. Brak zaufania prowadzi
              do poczucia krzywdy; vulgo- cierpienia.
              • mia8 Re: ZDRADA 20.06.05, 10:41
                ja wiem co czuje po tej emocjonalnej zdradzie...zastanawiam sie co inni którzy
                to przeszli z tym robia
                • kashmir42 Re: ZDRADA 20.06.05, 10:45
                  A co maja robic? jesli kochaja, wybaczaja. Na pewno nie da sie tego zapomniec i
                  przejsc nad tym do porzadku dziennego. Duzo zalezy od postawy "zdradzajacego".
                  Jesli potrafi zrozumiec swoj blad, jesli zda sobie sprawe z tego, jak bardzo
                  skrzywdzil osobe, ktora go kocha, jesli jest u niego choc odrobina
                  przyzwoitosci i stac go na szczere przeprosiny, to wtedy wydje sie, ze wszystko
                  jest do naprawienia. Mowie z doswiadczenia...:)
                  • mia8 Re: ZDRADA 20.06.05, 10:48
                    myslałam ze doswiadczeni w tej kwestii to zwykle brak wybaczenia i koniec.
                    dzieki za wyjasnienie.
                    • kashmir42 Re: ZDRADA 20.06.05, 10:51
                      Doradzam sceptycyzm o odbiorze mocnego postanowienia poprawy. Takie zachowania
                      wchodza w krew, albo maja podloze psychologiczne, a wtedy trudno je wykorzecic.
                      Moga sie powtarzac...
                    • domenica80 Re: ZDRADA 20.06.05, 12:07
                      Ja nie wybaczyłabym zdrady, nie potrafiłabym bym być z taką osobą, bo ciągle
                      wydawałoby mi się, że mnie oszukuje.
                      Skoro zrobił to raz, może zrobić znowu. Co gorsza.. możesz się o tym nigdy nie
                      dowiedzieć.
                      ja cały czas byłabym niespokojna, a sprawdzanie nie jest w mojej naturze. Albo
                      jest zaufanie, albo go nie ma. Po takim wydarzeniu zaufania nie potrafiłabym
                      odbudować.
                      • sweet_as_chocolate Re: ZDRADA 20.06.05, 18:49
                        Ja brzydzę się zdradą. Nie zasługuje ona na wybaczenie. Niszczy zaufanie
                        nieodwracalnie..
            • domenica80 Re: ZDRADA 20.06.05, 10:40
              Kashmir mądrze prawi...
              A takie pytania, czy on cierpi tez itp.. tak jakbyś chciała go w jakiś sposób
              usprawiedliwić i zmniejszyć winę.
              Zdrada jest zdradą.
              • mia8 Re: ZDRADA 20.06.05, 10:46
                on sie tak usprawiedliwia, ja własnie pytam czy to w ogóle mozliwe. bo nie wiem
                co robić.
              • kashmir42 Re: ZDRADA 20.06.05, 10:46
                Juz napisalem- wszystko zalezy teraz od postawy "zdradzajacego". O te czesc w
                psychice, ktora nazywa sie zdolnoscia do empatii. Jesli rzecz sie powtorzy, no
                coz- to juz zakrawa na ku....o i zupelny brak odpowiedzialnosci
      • anula52 Re: ZDRADA 13.07.05, 18:57
        zgadzam się z Tobą domenico!Dla mnie flirt i sama myśl o zdradzie, już jest
        zdradą:( Mąż zdradził mnie emocjonalnie, chciał także zdradzić fizycznie-bolało
        i boli nadal.Nie potrafię zapomnieć.:(
    • legolas1 Re: ZDRADA 12.07.05, 11:29
      Boli i to bardzo..... Wczoraj właśnie dowiedziałam się że mój chłopak (jesteśmy
      ze sobą 1,5 roku i bardzo starał się przenieść do mojej miejscowości żeby ze
      mną być - dzieliło nas 450 km) niewiele i by mnie zdradził z przygodną panienką
      z dyskoteki - odwiedzał rodzinę i dał się namówić kolegom z poprzedniej pracy
      na wyjście. Przyznał się sam, twierdzi że to tylko i wyłącznie jego wina, nie
      potrafi spojrzeć mi w oczy i nie zasłużyłam na to, musi się z tym i swoją
      przeszłością uporać choć tego nie potrafi. Wybaczyłam mu bo kocham go ponad
      życie, ale on twierdzi że kiedyś i tak mnie zdradzi bo to silniejsze od niego.
      Nie wie co wtedy go powstrzymało ale obawia się, że w momencie gdy nadarzy się
      okazja to nie zadziała i zada mi jeszcze większy ból. Z naszym związkiem wiązał
      poważne plany - nawet ślub. Chce byśmy utrzymywali kontakt, proponował
      przyjaźń, nie chce stracić mnie jako osoby na której mu bardzo zależy i jest
      wspaniała. Tłumaczy, że nie wierzy w możliwość zmiany siebie, nie wie czy
      kiedykolwiek uda mu się stworzyć szczęśliwy związek, szuka tego czegoś co u nas
      wydawało mu się, że na początku było i wreszcie spotkał ale potem gdzieś się
      ulotniło. Nie potrafi określić czym jest to "coś" i czy kiedykolwiek je
      znajdzie.... do tego jego poczucie winy i to że w przeszłości zdarzało się mu
      zdradzać poprzednią dziewczynę... Wiem, że jestem dla niego ważną osobą, dzięki
      naszej rozmowie dowiedział się również jak bardzo waży jest dla mnie.... nie
      obyło się bez łez Jego i moich.... Teraz stan zawieszenia i mojej złości nie że
      o mało zdradził.... ale że pomimo tego że mu zależy nie chce walczyć i stawia
      za pewnik że na pewno mnie zdradzi, bo taki jest... Najgorsze, że było tak
      wspaniale do wczoraj.... nigdy bym go nawet nie posądziła że jest zdolny do
      tego przy jego nad przeciętnym poczuciu sprawiedliwości i wyjątkowej
      uczciwości - ale widocznie nie do końca w tej jednej materii... Jego upór i
      niska samoocena dobijają mnie - chcę walczyć mimo wszystko ale czy on da radę i
      będzie chciał.... Nie będę nikogo już szukać.... Dla mnie czas związków skończy
      się wraz z jego odejściem....Radźcie co robić... Może Ktoś przeszedł to sam i
      może udzieli© mi wskazówek co dalej.....
      • mara_76 Re: ZDRADA 12.07.05, 12:39
        Moim zdaniem wymyślił tę bajeczkę po to żebyś go zostawiła. Zasługujesz na
        kogoś lepszego i tego typu pierdy. Nie zależy mu. Nie chce ślubu. Nie wierz w
        to. Zakłada zdradę już teraz? No sorrki...Niech spada. Najprawdopodobniej ma
        już kogoś innego tylko nie wiedział jak się wyplątać ze związku z Tobą. Ale to
        oczywiście tylko moje zdanie. Jestem zaledwie po jednym rozwodzie i po raz
        drugi męzatką. Co ja tam mogę wiedzieć...
    • lowelasik Re: pierniczenie w bambus, 12.07.05, 13:16
      albo zdradził, albo nie - reszta to takie kobiece pitolenia i marudzenia.

      mia8 napisała:

      > ciekawi mnie opinia osób, których partner przyznał się do tego, że był bliski
      > zdrady. oczywiscie strasznie go to zjada ale to chyba nie ma znaczenia...
      > pzdr
    • ak70 Re: ZDRADA 12.07.05, 13:25
      Moj tez mi tak powiedzial... koledzy zaciagneli go do lokalu ze striptisem,
      wszyscy poszli z panienkami za kase, on jeden nie... nie wiem po co mi to
      powiedzial? czy to mial byc dowod milosci do mnie? czy ostrzezenie? nie
      wiedzialam jak to potraktowac, ale juz mu nie ufalam... teraz sie rozwodzimy, a
      on umawia sie z innymi panienkami, choc mowi ze mnie nie zdradza. Ale to tylko
      slowa...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka