Dodaj do ulubionych

Audiobooks

09.07.05, 14:25
Luuudzie!
Co z N/Wami?! To już prawie doba bez postów!
Wystarczy, że Braineater dał nogę za granicę (chwilowo) uprzednio dając nam
wszelkie prawa, a my? Tak się zaniedbać...

W ramach rehabilitacji (żeby się nie przesztraszył po powrocie) zakładam
wątek o audiobookach. W najbliższej przyszłości planuję zakupić kilka, że się
tak pochwalę, i w związku mam pytanie do Was: co o tym myślicie? lubicie
słuchać książek?
Aha, dodam, że nie mam samochodu, więc słuchać będę w domku sprzątając lub po
prostu leniąc się :-)))

Macie jakieś doświadczenia z nimi związane? jakieś cenne porady?
(wiem jak uruchomić swoją wieżę)
Ewentualnie osoby bez audiobooks-experience mogą się przywitać i dać cynk, że
wogóle są

Mam trochę mieszane uczucia bo do tej pory bezapelacyjnie wyznawałam kult
papierowej książki, nawet e-booków nie czytałam... ale strasznie jestem
ciekawa jak to będzie :-)
Pozdrawiam
Kwiecienka z Planami Zakupów
Obserwuj wątek
    • noida Re: Audiobooks 09.07.05, 14:53
      Ja słucham audiobooków właśnie w samochodzie (jak się spędza w nim conajmniej
      godzinnę dziennie to człowiek zaczyna się zastanawiać, jak pożyteczniej
      wykorzystać ten czas niż na słuchanie debili udających spikerów radiowych).
      Głównie angielskich, bo ściągam je z netu i nagrywam na kasety, ale ostatnio
      moja biblioteka uruchomiła opcję wypożyczania audiobooków po polsku i też
      korzystam.
      Cennych porad jednak nie posiadam :-)

      Pozdrawiam-
      Noida Słuchająca
      • kwiecienka1 Re: Audiobooks 09.07.05, 16:21
        :-)
        to może chociaż jakieś tytuły audiobooków, których słuchałaś po polsku...
        czy było coś, co wyjątkowo Ci się spodobało akurat w takiej wersji (audio)?
        pozdrawiam
        K.
      • kawa_malinowa Re: Audiobooks 09.07.05, 20:37
        A jesli moge zapytac, co masz na dysku po angielsku... albo skad sciagasz.
        Prosze :)
        W sumie jak Was czytam to doszlam do wniosku, ze temat bardzo ciekawy, a i
        mysle ze sluchanie po angielsku sprawiloby, ze w czasie wakacji jezyk mniej
        bylby na rdzewienie podatny.
        Wstyd (?), ale nic nic nic nie sluchalam, czy raczej ie czytalam w ten sposob.
        pOzdrawiam!
        • noida Re: Audiobooks 10.07.05, 12:42
          No juz odpowiadam. Po polsku słuchałam niewiele, czyli "Grę na wielu bębenkach"
          O. Tokarczuk i niektóre opowiadania zyskiwały przy czytaniu a niektóre traciły.
          Podobały mi się opowiadania czytane przez Leszka Teleszyńskiego i Darię
          Trafanowską, a te czytane przez dwóch pozostałych aktorów nie.
          Na dysku po angielsku mam głównie Harry'ego Pottera na wyrywki :-)
          Ściągam za pomocą eMule lub eDonkey, bo to mniej więcej na tej samej zasadzie
          działa z następujących stron:
          www.osiolek.com
          www.osloskop.net
          www.shareprovider.com/edonkey-cat-26-20-dateD-10.html
          www.akniga.com- ostrzegam, ta strona jest po rosyjsku i cyrylicą, ale nawet jak
          się nie zna rosyjskiego to można tam znaleźć to i owo metodą "random"

          Więcej stron nie pamiętam... W sumie nie słucham tak dużo, jak bym chciała, bo
          ciągle zapominam ponagrywać to sobie na kasety, albo nawypożyczam z biblioteki
          różne inne rzeczy i audiobooków nie mam. Ot, życie ;-)

          Nie sądzę, żeby to był jakiś wstyd, nie słuchać książek :-) Ale fajnie czasem
          posłuchać, jak ktoś dobrze czyta to naprawdę dodaje uroku. Na przykład Stephen
          Fry świetnie czyta Pottera i tak "zrobił" Dolores Umbridge, że nie potrafię
          sobie wyobrazić, że ona może innym głosem robić to swoje "ekhm, ekhm". I w
          ogóle to jest trochę jak powrót do dzieciństwa, znów ktoś czyta Tobie a nie ty
          komuś :-)
    • dr.krisk Odpowiadam krotko, bo moj stan tez jest..... 09.07.05, 17:45
      .. lakoniczny. Naduzylem i teraz cierpie zasluzenie. Oko czerwone, lico wymiete.
      Ksiazek z tasmy nie slucham, ale za to uwielbiam czytane ksiazki w radio. Dobry
      aktor potrafi stworzyc prawdziwa kreacje.....
      Tutaj jeszcze raz pochwale moj ulubiony II Program Polskiego Radia - milo jest
      wieczorna listopadowa pora zasiasc przy radioodbiorniku marki Tesla Lotos (z
      obowiazkowym "magicznym okiem") i posluchac aktora Zapasiewicza jak
      czyta "Lorda Jima". Do tego herbata z cytrynka....
      Niezapomniane chwile!
      • kwiecienka1 Re: Odpowiadam krotko, bo moj stan tez jest..... 09.07.05, 18:22
        :-)
        a to w takim razie wyciągam do Ciebie współczującą dłoń by lico wymięte z
        troską pogłaskać...
        dzięki za odzew mimo cierpień okrutnych - mam nadzieję, że Twoja klawiatura nie
        robi zbyt wiele hałasu...
        pozdrawiam
        Kwiecienka Współczująca

        Ps książki via radio też lubię :-)
        • dr.krisk Dzieki - juz lepiej..... 09.07.05, 22:14
          Juz jestem w stanie analizowac otoczenie, i wyglada na to, ze jak zwykle dojde
          do siebie.
          Dzieki za wspolczucie, ale sam sie doprowadzilem do takiego stanu i dobrze mi
          tak!
          KrisK
      • staua Re: Odpowiadam krotko, bo moj stan tez jest..... 09.07.05, 18:28
        A sluchasz NPR? Tam czytaja ksiazki, czasem tak ciekawe, ze jak slucham tylko srodka (w samochodzie)
        to az mnie skreca, zeby sie dowiedziec, co to jest (dowiedziec sie mozna z ich strony, www.npr.org).
        • dr.krisk NPR.. 09.07.05, 22:18
          staua napisała:

          > A sluchasz NPR?
          A pewnie! W niedziele zawsze o 18.00 zasiadam przed radyjem z jakim Guinnessem
          i przez godzine syce sie irlandzka muzyka ("Shamrock Festival"), a potem -
          Selected Short Stories: krotkie opowiadania czytane przez aktorow. Znakomite!
          W ogole NPR jest doskonale - ci, ktorzy kreca nosem na rzekomy prymitywizm
          Ameryki, powinni kiedys posluchac wlasnie takich stacji jak NPR.
          • staua Re: NPR.. 10.07.05, 01:09
            Ja wlasnie po przyjezdzie krecilam i narzekalam, wtedy to znajoma polecila mi NPR i byl to poczatek
            mojego doceniania rozwoju wspolczesnej kultury w USA. Pod ta skorupka cos jednak jest :-)
            A lubisz Codrescu? To moj ulubieniec z NPR!
            • dr.krisk Amerykasie.... 10.07.05, 17:59
              Codrescu nie znam, bo radia slucham niewiele - nie mam czasu, pracuje od rana
              do nocy, a jak mam wolne to gdzies pedze na rowerze, albo uprawiam inne formy
              aktywnosci. Czasem tylko w niedziele, jak sobie wroce, albo leje, albo costam
              to slucham. Ale podoba mi sie bardzo....
              W ogole my w Europie mamy (wedlug mnie) nieco spaczony obraz Ameryki, jezeli
              chodzi o jej kulture... Wedlug mojej uproszczonej teorii bierze sie to stad, ze
              Europejczyk zagadniety o swoje ulubione formy spedzania wolnego czasu odpowie z
              namaszczeniem: "dobra ksiazka, teatr, no i ta tam - fisharmonia!". A tak
              naprawde jedyne co lubi to niedzielne msze konsumcyjne w supermarkecie!
              Amerykanin wypali, ze najbardziej lubi futbol i zeberka z grila!!!!
              Dlatego lubie Ameryke. Europe zreszta tez. Ja w ogole wszystko lubie.
              KrisK
              • daria13 Re: Amerykasie.... 10.07.05, 19:52
                Ja przepraszam,ale znowu w kwestii formalnej; próbuję sobie wyobrazić
                Europejczyka wchodzącego do fisharmomii i nijak mi to nie wychodzi, bo odkąd
                sięgnę pamięcią, to to instrument był;)
                Nie wyobrażam sobie niestety, kiedy mogłabym wygospodarować czas na słuchanie
                audiobooków. Czas, jaki mogę wygospodarować na czytanie to powroty autobusami
                do domu i jakość słuchania w takich warunkach byłaby raczej kiepska. Wieczory
                też raczej mam zajęte. Zastanawiam się nad dziećmi, ale obawiam się, że mogłoby
                to je rozleniwić, zwłaszcza młodsze i potem samym nie chciałoby się sięgać po
                książkę jako taką. Chyba więc jednak nie, choć właściwie nigdy nie próbowałam i
                nie wiem co tracę. Sama nie wiem, najgorszy jest ten ciągły brak czasu, ale
                może na emeryturze....
                Pozdrawiam i postanawiam nadgonić, bo z racji posiadania przez weekend gości
                nie miałam czasu pobyć z Wami i już trochę tęsknię:))))
              • aaneta Re: Amerykasie.... 10.07.05, 22:02
                Drogi Doktorku, ja tu wprawdzie od niedawna w tym doborowym towarzystwie, ale
                już się tak przywiązałam, że odczuwam niepokój w związku z niekorzystnymi
                prognozami meteo dla Ameryki, a zwłaszcza Florydy. Czy aby na pewno zdążysz się
                schować do jakiejś ziemianki albo w inne bezpieczne miejsce, żeby Cię nie
                zmiotło i nie poniosło gdzieś daleko od kompa i sieci, gdzie nie mógłbyś do nas
                pisać, bo to byłoby straszne i nie do przeżycia?
                A odnośnie opinii Amerykanów na temat Europejczyków i na odwrót, to obawiam się,
                że tacy Europejczycy jak np. Polacy, wcale nie udają, że dobra książka i teatr
                to ich ulubione sposoby spędzania wolnego czasu, i nawet nie wiedzą, jaka jest
                różnica między fisharmonią a filharmonią. Oczywiście nie wszyscy, ale
                zdecydowana większość. Ale my oczywiście do niej nie należymy :))))
                Jeśli zaś chodzi o temat zadany przez Kwiecieńkę, to nie zdarzyło mi się nigdy
                kupić ani słuchać książek na płytach, natomiast w radiu owszem, chociaż może nie
                ostatnio, ale jest to fantastyczna sprawa, zupełnie inne doznania niż przy
                czytaniu tej samej książki. Odrębny temat to słuchowiska, kiedyś bardzo lubiłam,
                zarówno słuchowiska oryginalne, jak i adaptacje książek, np. "Codziennie powieść
                w wydaniu dźwiękowym" w dawnej Trójce, pamiętacie? Ja najlepiej pamiętam "Pogodę
                dla bogaczy" i "Królów przeklętych". Może to nie największa literatura, ale
                jednak, a poza tym to było dawno i nieprawda ;(
                Ale jedna uwaga techniczna, istotna, moim zdaniem, choć być może tylko moim
                zdaniem: na Twoim miejscu, Kwiecieńko, nie słuchałabym audio-booków na dużym
                sprzęcie typu wieża, a w każdym razie nie na kolumnach, jeżeli już, to w
                słuchawkach. Oczywiście to kwestia gustu i ucha, ale wiele razy próbowałam
                słuchać programów literackich w radiowej Dwójce przez tuner podłączony do
                wzmacniacza i kolumn, i nie mogłam, żadna korekta dźwięku nie pomagała. Nie
                wiem, może to kwestia przyzwyczajenia z dawnych czasów, ale wydaje mi się
                jednak, że książki i słuchowiska lepiej brzmią z bliska, przez słuchawki albo z
                jakiegoś małego sprzętu, postawionego blisko ucha.
                Dobranoc i miłego słuchania życzę -
                Aneta
                • dr.krisk Jestem bezpieczny... 11.07.05, 02:35
                  Co do huraganow - to zrobilem zapasy cygar & whisky, i zaszylem sie na
                  campusie. Wyjde jak przestanie wiac i lac.
                  A "Codziennie powiesc w wydaniu dzwiekowym" uwielbialem! Oraz inna czytana
                  proze.
                  Kiedys pol lata spedzilem w Bieszczadach mieszkajac katem u lesniczego
                  (dorabialem sobie jako przewodnik & pomoc kuchenna u harcerzy). Lesniczy mial
                  stare radio (owa lampowa Tesle Lotos) ktora odbierala jedynie II program PR:
                  wieczorami sluchalismy sobie pani Komorowskiej jak czyta wiersze Keatsa...
                  pijac tanie wino z kiosku wiejskiego (tak, aby druhowie nas nie widzieli, bo to
                  zgroza by byla!). Byly to wzruszenia autentyczne i nieporownywalne z
                  odsluchiwaniem w kwadrofonii, w specjalnei wytlumionym pokoju.... pamietam jak
                  wspaniale sluchalo sie nocnych koncertow: takie nokturny Debussy'ego - a tu w
                  dole rzeka Terka pluska srebrnem ksiezycem oswietlona.... I cisza gorska
                  dokola, tylko z pobliskiej wsi dochodza ryki pijanych drwali :)
                  Magiczne chwile, prosze panstwa!
                  KrisK
                  • aaneta Re: Jestem bezpieczny... 11.07.05, 09:25
                    Ha, ha, ha, z tymi harcerzami, dobry dowcip! Bawiłam się kiedyś trochę w
                    harcerstwo, w Bieszczadach też byłam, w tym samym czasie mniej więcej, operacja
                    Bieszczady 40, a jakże, sadzonki się okopywało w czynie społecznym, tyle że ja
                    jeszcze wtedy grzeczną dziewczynką byłam, chociaż teraz trudno w to uwierzyć,
                    ale kadra nieźle balowała, a niewykluczone, że nie tylko kadra, bo nawet ja,
                    taka grzeczna dziewczynka, raz wypiłam parę łyków czerwonego szampana
                    przywiezionego chwilę wcześniej przez kolegę z Moskwy, gdzie odbywała się
                    olimpiada, a kolega pojechał tam w nagrodę za udzielanie się w harcerstwie
                    oczywiście. To se ne vrati.
                    Podobnie jak ne vrati słuchanie II programu PR w leśnej głuszy, bo on teraz ma
                    tak marnej jakości sygnał, że nawet w Wawie źle odbiera, a cóż dopiero w
                    Bieszczadach. Ale jest, to najważniejsze, bo to ostatni program w Polsce,
                    którego da się słuchać.
              • staua Re: Amerykasie.... 11.07.05, 14:53
                Codrescu jest ok. 18 (6 pm). Ja mam radio wlaczone w pracy, jak ktos nie zmieni kanalu, to jest...
                Amerykanie maja tez spaczony obraz Europy, wiec wszystko sie wyrownuje.
                • noida Re: Amerykasie.... 11.07.05, 17:13
                  A w jakiej części U.S. siedzisz? Bo włączyłam sobie to radio, ale nie mogę
                  dojść, jakie powinnam doliczyć przesunięcie czasowe, żeby wiedzieć, co akurat
                  leci w programie tudzież żeby posłuchać audycji przez was wspomnianych...
                  • staua Re: Amerykasie.... 12.07.05, 22:19
                    To radio jest w calych Stanach, ma rozne lokalne stacje. Ty pewnie masz je na AM... Ja slucham 91.1.
                    FM, jestem na Long Island, roznica 6 godzin.
    • kwiecienka1 Moje pierwsze książki audio... 10.07.05, 16:06
      ... to chyba będą:
      1. Haskowe "Przygody dobrego wojaka Szwejka" bo zawsze lubiłam, a poza tym
      czytają go m.in. Irena Kwiatkowska i Witold Pyrkosz :-)
      choć to ok.10h nagrań! (8CD)
      2. "Jak obsługiwałem angielskiego króla" Hrabala, którego czyta Wikor Zborowski

      Przyznam, że przede wszystkim kieruję się właśnie tymi nazwiskami...

      Tak sobie chciałam dopisać
      i pozdrowić :-)))
      Kwiecienka Wyznająca
      • braineater Re: Moje pierwsze książki audio... 11.07.05, 08:44
        O tak zdecydowanie słuchawki i jakiś dobry brytol czytający klasykę - Malcolm
        MacDowel, który robi masakrę jeszce większą niż w filmie z Mechaniczną
        pomarańczą, dziadzio Tolkien czytający swoje dzieła, reportaże Huntera S.
        Thompsona, przez niego samego czytane (zresztą nie udało mi się nigdy dostać
        jego tekstów w formie tradycyjnej.) Audiobooki mają swój urok, zdecydowanie i
        tak w sumie to troszkę cofają w czasy dzieciństwa, kiedy to z płyt analogowych
        puszczano mi Jacka i Placka, wierszyki Kerna i inne tego typu cuda.
        Dla ściagających - polecam soulseek'a, bo z tamtąd udało mi się ściągnąc
        wszystko co posiadam (www.slsknet.org) - instalacja, rejestracja, udzielenie
        swoich plików (nie ma limitów, a przywoitą ilością jest ok tysiąca mp3, bo
        inaczej ludzie się burzą) a potem wystarczy odnaleźć chat-room Audiobooks,
        gdzie siedzi przeciętnie jakieś 80 osób, i wtedy wystarczy się dogadać:)
        Aha - natomiast koszmarem ostatnio są powieści czytane w Trujce - paskudny
        dobór aktorów i jeszce gorszy dobór tekstów (jedynie Głowacki czytający Z
        Głowy, jakoś się bronił)

        Pozdrowienia:)
        • aaneta Re: Moje pierwsze książki audio... 11.07.05, 09:39
          Widzę, Braineaterze, że telepatycznie się porozumieliśmy w kwestii aktualnej
          zawartości programów PR. Trujka, to przykre, ale szkoda ortografii na to
          badziewie. Ja już nawet nie próbuję tego słuchać, bo mnie skręca po paru
          sekundach.
    • staua Re: Audiobooks 12.07.05, 22:18
      Obecnie nie uzywam, choc w Borders jest masa, w bibliotece tez... Choc korzystam z e-bookow, to
      audio wydawaly mi sie dla ludzi ktorzy z powodu slabego wzroku nie moga czytac... Ale ten watek mnie
      skusil, zeby sprobowac, zwlaszcza w samochodzie na dluzszej trasie.
      W dziecinstwie sluchalam plyt analogowych, a jakze. Mialam Alicje, Lato Muminkow, Slonia
      Trabalskiego, rozne basnie (Osla Skorka na przyklad)... Dwie pierwsze to byly ulubione, wkolko
      sluchane i zapamietane do dzis (moze ktos z Was pamieta? Jak szczur teatralny Emma, Zofia Rysiowna,
      mowi o smierci meza "spadla mu na glowe zelazna kurtyna. I oboje pekli. I on, i kurtyna"
      • aaneta Re: Audiobooks 13.07.05, 11:27
        Doskonale pamiętam Lato Muminków, tyle że ja miałam na kasetach, i mam zresztą
        do dziś, tyle że kupione później po raz drugi, bo pierwszy komplet gdzieś mi
        wcięło, a nie mogłam nie mieć, bo sentyment do tego mam wielki. Chociaż muszę
        przyznać Ci się, Stauo, na ucho, że słuchałam tego namiętnie będąc już w
        liceum, bo miałam wtedy taką troszkę śpiewającą paczkę, a piosenki z tego
        słuchowiska świetnie nadawały się do podśpiewywania w miłym towarzystwie. "Jak
        dobrze być poziomką, dojrzewać całe dnie..." to był przebój, a mnie osobiście
        najbardziej podobał się Paszczak, śpiewający basem gamą z góry na dół "Hej,
        dziewczyny i chłopaki, Paszczak wsadzi was do paki, bum ta ra, bum ta ra, bum".
        Cytatami też się sypało, ale w tej chwili nic nie mogę wygrzebać z pamięci. A,
        i jeszcze piosenka Włóczykija, ale też nie pamiętam słów, starość nie radość,
        niestety. Kurczę, to było 25 lat temu, równiutko, może by tak jakiś wirtualny
        jubileusz zorganizować?
        • staua Re: Audiobooks 13.07.05, 21:45
          "Wloczykije, wloczykije, jak sie wam na swiecie zyje? Stare porzucacie miejsca, by gdzie indziej szukac
          szczescia" :-)
          My tez w liceum sluchalismy z grupka muzykalnych kolegow :-)
          Albo "Muminu makuka" to bylo cos!
          • aaneta Re: Audiobooks 13.07.05, 22:14
            Kochana Stauo, jesteś wielka! Jeszcze nie zdążyłam dogrzebać się do moich kaset,
            a Ty zza oceanu... Właśnie, to jest to! A miałam zamiar zaraz iść spać, teraz
            nie usnę, dopóki nie posłucham! Ale frajda!
            Muminu makuka, kumana miku, kuma kumana, kuma kumana...
            Ale to ciekawostka, że Ty też w liceum, bo tak na moje oko, to jesteś o jakieś
            dziesięć lat ode mnie młodsza, ale pewnie odświeżaliście wspomnienia z
            dzieciństwa? Bo wtedy, kiedy ja byłam w liceum, to była premiera, a Ty wtedy
            byłaś przedszkolakiem chyba. Ale koleżanki mojego prawie dwumetrowego i prawie
            dwudziestoletniego dzieciątka jakiś czas temu też podśpiewywały piosenki Fasolek
            i Natalki, zapamiętane z dzieciństwa, i wtedy Cezar sobie zażyczył, żeby znaleźć
            te stare kasety, których on słuchał na okrągło, kiedy był mały, a jak znalazłam
            i puściłam, to się rozkleił, stary chłop...
    • beatanu Re: Audiobooks 13.07.05, 03:07
      Hmmm, tak sobie czytam i dochodze do wniosku, ze nie nadazam... Owszem, ogladam
      sobie czasami w ksiegarni nowosci na plytach kompaktowych (naprawde nie ma
      lepszego i... polskiego okreslenia na audiobooki?)i... na razie kupilam tylko
      jedna, na prezent, nie dla siebie oczywiscie :)
      Moze dlatego, ze w samochodzie nie mamy odtwarzacza CD? (bo jednak glównie z
      samochodem takie sluchanie ksiazek mi sie kojarzy) Moze dlatego, ze odstrasza
      mnie cena? (bo oczywiscie moglabym sobie takich ksiazek sluchac siedzac w domu)
      A moze dlatego, ze zbyt przyzwyczajona jestem do samodzielnego przedzierania
      sie przez tekst, nie zawsze w tempie zaproponowanym przez czytajacego
      aktora/autora?
      Czasami wracam mysla do czasów odleglych, a przeciez nie tak strasznie
      odleglych, kiedy cala rodzina, przemierzajac Szwecje wzdluz i wszerz,
      umilalismy sobie podróze sluchaniem z kaset a to "Kubusia Puchatka" a
      to "Czarodziejskiego ogrodu" a to czytanych przes sama Astrid Lindgren przygód
      psotnika Emila... Eh, to byly czasy...
      Sentymentalnie zmeczona B
    • kwiecienka1 Re: Audiobooks 13.07.05, 12:40
      :-)
      dzięki bardzo za odzew i poradę (na pewno zdecyduję się na słuchawki)
      podobnie jak i wy, ja też w dzieciństwie słuchałam słuchowisk & bajek z płyt na
      adapterze i między innymi te sentymentale wspomnienia pchnęły mnie w stronę
      książek audio (tak to jest chyba po polsku)
      fakt, cena nie zachęca, ale zaryzykuję :-)
      oczywiście, po fakcie dam znać jak mi było...
      pozdrawiam
      Kwiecienka Zdecydowana

      Ps Krisku! żywyś? zdrowyś? whisky Ci nie brakło?
      • dr.krisk Zywym i zdrowym. 13.07.05, 18:27
        kwiecienka1 napisała:

        > Ps Krisku! żywyś? zdrowyś? whisky Ci nie brakło?
        Braklo, bo nie zrownowazylem popytu z podaza. Duza butla bourbona Old Crow
        starczyla tylko na dwa dni - umiarkowane saczenie polaczone z wyzieraniem przez
        okno zalane ulewa..... Idealny czas na rozwazanie kwestii w rodzaju: czy gdyby
        moglo byc inaczej to by bylo, czy tez raczej nie?
        Podczytywalem rowniez jedyna posiadana przeze mnie ksiazke nienaukowa - czyli
        kasiazke telefoniczna. Mnostwo tam informacji ciekawych dla socjologa amatora.
        Analizujac ilosc stron poswieconych poszczegolnym dziedzinom zycia, stwierdzam
        ze okoliczni tubylcy najchetniej:
        - podaja/sa podawani do sadu;
        - modla sie;
        - walcza z termitami;
        - lecza sie na kregoslup.
        A wiec typowy tubylec to rozmodlony baptysta, skarzacy sasiada o spowodowanie
        wypadku w ktorym uszkodzeniu ulegl kregoslup, co uniemozliwia wykonywanie pracy
        tepiciela termitow! Ze dwa miliony dolarow sie nalezy!
        KrisK
        • beatanu Re: Zywym i zdrowym. 13.07.05, 18:51
          To cieszym się niezmiernie (podejrzewam, że oprócz Kwiecieńki jeszcze paru TWA-
          owiczów by się tu podpisało)!

          Bo tak sobie - urlopując się radośnie a odciętą od komputera będąc - myślałam
          czasami o Krisku niejakim, zmagającym się z siłami natury na drugim krańcu
          świata... Jak najpoważniej - gdy tylko usłyszałam w radiu o zbliżającym się do
          Florydy wietrzysku, od razu pomyślałam o Tobie :) No tak już mam, że kojarzę
          ludzi z miejscami albo odwrotnie, a gdy osoby (bo niekoniecznie miejsca) jakoś
          bliskie mi się stają - to operacje myślowe są szybciutkie, automatyczne i nie
          do końca nad nimi panuję.
          Suma sumarum - fajnie żeś żyw, zdrowy, aczkolwiek po spożyciu butli całej
          bourbona chyba jednak ciut wymięty?
          Pozdrawiam z targanej przedburzowym (mam nadzieję! bo susza nie tylko kraj
          ojczyźniany męczy) wiaterkiem Uppsali
          B :-)
          • dr.krisk Nie da sie ukryc.... 13.07.05, 19:01
            beatanu napisała:

            > Suma sumarum - fajnie żeś żyw, zdrowy, aczkolwiek po spożyciu butli całej
            > bourbona chyba jednak ciut wymięty?
            Troche tak, ale juz wrocilem do cywilizacji. I tak jak wladze stanowe uprzataja
            resztki po huraganie, tak i ja starannie usuwalem z olicza i organizmu sladu
            naduzycia.
            Teraz jest goraco i potwornie duszno. W sama niedziele spadlo 10 cm deszczu :))
            Ale jakos sobie radze.
            Pozdrawiam i za mile zainteresowanie losami mojej skromnej osoby dziekuje!
            KrisK


            • beatanu Re: Nie da sie ukryc.... 13.07.05, 19:22
              Proszę bardzo!
              I zazdroszczę Ci deszczu, bo buraki i inne mangoldy jakieś takie przywiędłe, a
              na podlewanie wodożernych cukinii schodzą setki litrów wody...
              Upałów nie zazdroszczę, mam własne :)
              Zdaję sobie sprawę, że ani temperaturą 27-30, ani wilgotnością powietrza (nie
              mam pojęcia jaka u nas teraz jest, ale na pewno dużo poniżej 99%) nie
              zaimponuję - ale jak na warunki szwedzkie to mamy tutaj wspaniałe lato. No i
              woda w rzekach i jeziorach taka milusia w pływaniu!
              Pozdrawiam raz jeszcze
              B :)
              • dr.krisk Co to sa mangoldy???? 13.07.05, 19:31
                Bo nie wiem....
                • beatanu Re: Co to sa mangoldy???? 13.07.05, 20:01
                  Odpowiadam na pytanie pierwsze:
                  mangold = burak zwyczajny (Beta vulgaris) w odróżnieniu od buraka ćwikłowego
                  (czyli normalnego, czerwonego buraka) skupił się na rozwinięciu liścia a nie
                  korzenia i jest pysznym i ponoć zdrowszym, bo nie zawierającym szczwianów,
                  alternatywnym warzywem do np. szpinaku czy szczawiu. Zblanszowany i utopiony w
                  w maśle, w którym przyzłocił się czosnek...Pycha!
                  a tu obrazek:www.lindbloms.se/Lindbloms/Sidor/vegram.html

                  (U tego pana, Lindblom się zowie, kupuję co roku nasiona warzyw)
                  • beatanu Re: Co to sa mangoldy???? 13.07.05, 20:05
                    Oj, nie wyszło cóś z linkiem. Jak bardzo chcesz wiedzieć jak takie liście
                    wyglądają to kliknij dwa razy w zieloną strzałkę w prawym górnym rogu i jak
                    dojdziesz w alfabecie do MANGOLD - to kliknij na Ford Hook Giant - taki rośnie
                    sobie i więdnie ciut u mnie w lesie.
                    B :)
                    • beatanu jak wygląda mangold 13.07.05, 20:07
                      albo tu...
                      www.bioweber.ch/images/produkte/mangold.JPG
                      B :)
                      • stella25b Mangold przy koziolku Matolku 13.07.05, 20:24
                        Wlasnie, przeciez mozna sluchac ksiazke i gotowac- ze tez ja na to wczesniej
                        nie wpadlam. Z przyzwyczajenia, jak tylko wstane to wlaczam radio, stacje
                        lokalna i slucham co tam sie w okolicy wydarzylo. Z racji posiadania calych
                        dwoch audiobooksow o Koziolku Matolku pozostawiam te przyjemnosc moim dzieciom.
                        • beatanu Re: Mangold przy koziolku Matolku 13.07.05, 20:44
                          Ojej, jak ładnie nawiązałaś do tematu właściwego...
                          Bo tak jakoś dziwnie się dzieje, że często zbaczam (-y?) z wątku głównego :)
                          Ale dzięki Tobie wracamy teraz do porządku.
                          Miłego wieczoru życzę :-)
                          B
                          • stella25b Re: Mangold przy koziolku Matolku 13.07.05, 20:57
                            no to milego:)
                            uciekasz czy zostajesz?
                            • noida Re: Mangold przy koziolku Matolku 14.07.05, 10:10
                              Zamiast "audiobook" proponuję nazwę "słuchksiążka". Zauważcie przy tym, jak w
                              angielskim aaaauuuudiooooboook brzmi przyjemnie i jakoś tak obło a słuchksiążka
                              konkretnie i szeleszcząco :-) Strasznie lubię język i jego różne formy.
                              A swoją drogą też tak macie, że wymyślacie nowe słowa? Ja ciągle.

                              Pozdrawiam-
                              Noida Natchniona :-)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka