diabollo 16.07.05, 10:09 Oczywiście tylko dla zainteresowanych. polityka.onet.pl/162,1236534,1,0,2511-2005-27,artykul.html Kłaniam się nisko. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
a000000 Re: Ciekawy artykuł 16.07.05, 18:43 Długi ten artykuł, nie lubię. Ale lubię Diabolla, to sobie pogadamy. Nie zgadzam się z definicją biedy. Niemożność pójścia na basen, czy wyjazdu na wycieczkę, to nie bieda. Brak prywatnych lekcji języków to nie bieda. Bicie i chłod rodziców - to nie bieda. To się zdarza i w bardzo bogatych domach. Czy jest biednym człowiek, który MUSI pić kawę, palić papierosy, pić alkohol, dysponować komórką? Zgadzam się, że są to getta - ale nędzy umysłowej. Gdzie piwko dla tatusia jest ważniejsze od chleba dla dziecka. Dlaczego tak mówię? Bo się wychowałam w rodzinie biednej, w której kiełbasa bywała na święta, szynka na wielkanoc, mięso - raz dziennie. Na kolacyjkę był chleb z masłem i cebulą, ser żólby to był rarytas. I co??? Rodzice wszystko zrobili, aby dzieci zdobyły wykształcenie. Aby CHCIAŁY się uczyć, były ciekawe świata. Nie było wódki, nie było piwa, nie było telefonu...nawet pralki nie było. Ale matka jak wół tyrała. Zawsze było wszystko czyste, wyprane, dzieci najedzone. Placki, pierogi, kluski... sama wszystko robiła, gdyż na gotowizny nie było pieniędzy. Dziś dzieciak, który nie ma na hamburgera, jest biedny. A gdzie mamuśki rączki? A gdzie tatusiek? Jak tak patrzę z perspektywy lat, nasza rodzina nie należała do tych, w której stać na wyjazd dzieci na wakacje. Ale była troska rodziców, miłość, praca i wysiłek. I rodziców - aby wykształcić, i dzieci - aby jak najwięcej wiedzy zdobyć. I była to rodzina BOGATA! Moralnym bogactwem, mentalnym bogactwem. I tak chyba należy rozpatrywać problem biedy: przyjrzeć się mentalności. Bo nie jest biedny ten, któremu nic, oprócz picia, palenia, i robienia dzieci, się nie chce. To jest głupek, degenerat. Cytat: OPS z Pragi załatwił darmowe przedszkola. Matki przyprowadziły dzieci raz i drugi. I potem już nie chciały. Te dzieci są często słabsze, bo matka w ciąży nie przerwała palenia i picia. Łatwiej im złapać infekcje. Kiedy więc wymagają lekarstwa, matki rezygnują z dalszego posyłania dziecka. Zresztą one musiałyby codziennie wcześnie wstawać. Nie potrafią być systematyczne. Nikt w rodzinie tego nie potrafi. Dzieci chodzą co prawda do szkoły, bo muszą. Dorośli nie muszą niczego. Właśnie, nie muszą niczego. Nędza mentalna. Zgadzam się z opisem popadania w coraz większy dołek. Wiem, że pokolenie tatusiów jest stracone, dzieci należy ratować. Jak? Nie mam pojęcia. Odebranie dzieci rodzinie przynoszą jeszcze gorsze skutki, danie rodzinie pieniędzy powiększa alkoholizm ojca. Praca wśród biedoty to orka na ugorze, dopóki nie zmieni się ich sposób widzenia świata. Jak to zrobić? Niech do akcji ruszą psycholodzy. Na koniec: cieszę się, że nareszcie ktoś zauważył i głośno podniósł, że to nie emeryci i renciści są najbardziej poszkodowaną grupą społeczną. Znacznie większa bieda się tworzy w rodzinach wielodzietnych, nawet, jeśli ojciec pracuje i nie pije. Pewnie mnie Diabollo zaraz negatywnie podsumujesz. No cóż, dialog od czegoś trzeba zacząć. A Ty co sądzisz? Odpowiedz Link Zgłoś
kochanica-francuza Re: Ciekawy artykuł 16.07.05, 23:02 a000000 napisała: > Długi ten artykuł, nie lubię. Ale lubię Diabolla, to sobie pogadamy. > > Nie zgadzam się z definicją biedy. Niemożność pójścia na basen, czy wyjazdu na > wycieczkę, to nie bieda. Brak prywatnych lekcji języków to nie bieda. Bicie i > chłod rodziców - to nie bieda. To się zdarza i w bardzo bogatych domach. > > Czy jest biednym człowiek, który MUSI pić kawę, palić papierosy, pić alkohol, > dysponować komórką? Zgadzam się, że są to getta - ale nędzy umysłowej. Gdzie > piwko dla tatusia jest ważniejsze od chleba dla dziecka. > > Dlaczego tak mówię? Bo się wychowałam w rodzinie biednej, w której kiełbasa > bywała na święta, szynka na wielkanoc, mięso - raz dziennie. Na kolacyjkę był > chleb z masłem i cebulą, ser żólby to był rarytas. I co??? Rodzice wszystko > zrobili, aby dzieci zdobyły wykształcenie. Aby CHCIAŁY się uczyć, były ciekawe > świata. Nie było wódki, nie było piwa, nie było telefonu...nawet pralki nie > było. Ale matka jak wół tyrała. Jak zwykle zapytam - a tatuś? Nie pomagał w domu? Odpowiedz Link Zgłoś
a000000 Re: Ciekawy artykuł 17.07.05, 00:01 Tatuś był chętny do pomocy, ale mamuśka własną piersią broniła dostępu do "babskich" prac. Mama była "starej daty" i chyba by seppuku wykonała, gdyby jej mężczyzna umył gary. W mojej rodzinie obowiązki były rozdzielone. Mama dom, ojciec zdobywał środki. I oddawał do ostatniego grosza. Był muzykiem i pracę miał nie normowaną. Właściwie to każdą chwilę pracował, nuty pisał - aby zarobić na pięcioro luda, trzeba było się dobrze uwijać. Nigdy nie widziałam ojca leniuchującego, zawsze coś robił. A w domu: ojciec wynosił śmieci (przy okazji popalał papieroska, w domu zakazanego), wieszał pranie (mama nie siegała do sznurków) i mył kibel (mama była brzydliwa).I czyścił wszystkim buty. Jak sięgam pamięcią wstecz, to ojciec zawsze opowiadał bajki, szył lalki i dla nich domki budował, na spacery z nami chodził, choinkę stroił, wszystkie prace z prądem wykonywał. Awaryjnie chodził do sklepu, czasmi go podziwiałam: idź po cukier. Bez słowa przynosił. Mama: oj, soli nie mam, zapomniałam. Odwracał się napięcie i leciał po sól. To był naprawdę święty człowiek. Cichy i pokornego serca. Gdy miałam lat 18 opuściłam dom na zawsze. Potem, gdy odwiedzałam, to na krótko i nie wiem jak sobie układali obowiązki. Wiem, że dużo przejęła nie mieszkająca z nimi siostra, aby ich odciążyć. Kilka lat po jego śmierci wspominałyśmy sobie z siostrą, i...nie byłyśmy w stanie podać choć jednej jego wady, choć jednego momentu godnego potępienia. Śmiałyśmy się, że był naszym "obrońcą z urzędu". Cokolwiek byśmy nie zmalowały, stał obok nas i bronił. W przeciwieństwie do mamy, która była dominującym, matriarchalnym typem. Odpowiedz Link Zgłoś
diabollo Re: Ciekawy artykuł 17.07.05, 12:48 Droga A000000, Nie rozumiem dlaczego uważasz, że Cię niegatywnie podsumuję. Nie zgadzanie się z czyimiś poglądami nie jest "negatywnym podsumowaniem". Co więcej masz prawo do swoich poglądów. Też na temat swojego dzieciństwa. To bardzo interesujące. (Choć zakładem, że ten artykuł może przyniesie kilka refleksji o rzeczywistych dramatach jakie rozgrywają się w Polsce, w przerwie pomiędzy dywagacjami o zagrożeniu sektami tudzież islamem). Według definicji z artykułu dzieci biedne nie mają tego, co mają wszystkie inne dzieci w klasie, pochodzą z enklaw biedy, są brudne, niedożywione, często brzydko pachną, są w klasie stygmatyzowane, mają zamknięte szanse na edukację. Pisząc o swojej rodzinie jako biednej stanowczo przesadzasz (o ile to nie jest już niewdzięczność do losu, który obszedł się z Tobą łaskawie czy też do rodziców). Jak piszesz nie chodziłaś w posiusianych spodenkach, nie byłaś brudna, niedożywiona. Co więcej, pewnie zrobienie matury i ukończenie studiów nie było w Twoim przypadku niczym heroicznym, ani niczym egzotycznym w Twoim środowisku. A poza tym to się generalnie zgadzam z Twoimi tezami na czym polega bogactwo rodziny. Więc jak widzisz tak strasznie "negatywnie" Cię chyba tutaj nie "podsumowałem". Kłaniam się nisko. Odpowiedz Link Zgłoś
a000000 Re: Ciekawy artykuł 17.07.05, 13:58 Cieszę się, słońce Ty moje, że mnie nie pognębiłeś. To boli, gdy osoba, którą darzysz sympatią, ciosa ci kołki na głowie. Widzisz, gdyby moja mama była leniem ( a miała podstawy do buntu - dwulatkę rodzice porzucili, wyjechali szukać lepszego losu, a ją zostawili dalszej rodzinie i już NIGDY jej nie widzieli), gdyby mój ojciec był leniem ( a miał podstawy - rodzice dziećmi się nie interesowli; gdyby nie młodzi księża, którzy za swoje prywatne pieniądze utrzymywali co zdolniejszych chłopaków z ulicy w płatnych szkołach zawodowych z internatem) ojciec by się pewnie może nie od razu stoczył, ale być może zasilił szeregi biedoty mentalnej - a więc GDYBY moi rodzice byli leniami - pewnie chodziłabym głodna w obsikanych majtkach. I nawet o maturze nie miałabym co marzyć, nie mówiąc już o studiach. W moim domu płaszcze i ubrania ojcowe się nicowało na drugą stronę, ja nie miałam przez lata nowych ubrań i butów (wszystko po starszej siostrze). Ale na szkoły i naukę pieniądze były ZAWSZE. Nie wiem jak to mama robiła, ale trójka dzieci studia ma skończone. I to w odległych miastach, gdyż w moim miasteczku były 2 (słownie: dwa!) licea i to był szczyt lokalnej edukacji. A w moim środowisku skończenie studiów było ewenementem. W rodzinie, to tylko nasza trójka miała studia, na co dalsza rodzina bykiem patrzyła. I nie tylko studia, ale i muzyczne wykształcenie. To wszystko dzięki wysiłkowi rodziców, którzy własne przyjemności poświęcili dla naszej przyszłości. Bóg mnie szczególnie wyróżnił, dając takich rodziców. I wiesz co? Moje dzieciństwo było bardzo szczęśliwe. Rodzina FINANSOWO była bardzo biedna, ale bogactwem ducha była przebogata. Wiesz jak piękną jest lalka, którą uszyje ci ojciec ze starej pończochy? A mój paskudny młodszy brat zaraz lalkę rozpruwał, bo był ciekawy, co ma w środku. A tam były trociny od stolarza - sąsiada, jakże brat był zawiedziony. Masz rację, co do tych dramatów rozgrywających się w dzisiejszych biedotach. Tylko, że ci ludzi sami są temu winni. No bo popatrz, jaki system wartości wyznają: MIEĆ! komórkę, butelkę, chipsy, nowe dzinsy, gry komputerowe.....i wiele innych gadżetów. A gdzie ich BYĆ? Gdzie ich starania o poprawę losu? Gdzie odpowiedzialna troska o dzieci? Gdzie mamuśki nie dbające o najprostsze wyżywienie. Gdzie tatusiowie, którzy sączą piwsko, bo ku...wa, los im nie sprzyja. Kowalski to ma, zabrać mu. A żaden nie pomyśli, że Kowalski haruje, oszczędza, o rodzinę dba, nałogi omija.... A przecież też mógłby się byczyć pod budką... W takiej sytuacji krzywda się dzieje tym rodzinom prawdziwie biednym. Bo wśród ogólnej patologii cierpią niewinni, w tym dzieci. Kiedyś, przed Wielkanocą, ksiądz z parafii organizowł pomoc świąteczną. Przytaskałam pieniądz, a on mówi: proszę przynieść lalkę, pieniądze tatuś przepije. Przyczyną biedy jest PATOLOGIA. Nasz kraj jest bardzo bogaty. Tylko są ludzie, którzym się nie chce, którym się nie opłaca, którzy co ku...wa, robić będą? albo może uczyć? Głupki się uczą i robią. Diabollo, ja od dawna się zastanawiam: jak to możliwe, że w naszym przebogatym kraju, w którym jest tyle do zrobienia, taka bieda fizyczna i mentalna się szerzy. Jak temu zaradzić? I gdy widzę co wyprawiają kolejne rządy, ręce mi opadają. Rządy cały czas rozdzielają po kawałku zdechłej i śmierdzącej ryby, pozostałej z "pańskiego" stołu. A tymczasem wędkę należy dać. Wprowadzić taki system, w którym pomoc dostają WYŁĄCZNIE niepełnosprawni niezdolni do samodzielnej egzystencji. Resztę zagonić do roboty. Nie ma roboty???? Jest, tylko należy kraj zorganizować pod kątem interesu własnych obywateli. Powiadasz, że masz dosyć tematów islamskich? Maluczko, a terroryzm wejdzie do enklaw naszej biedy i stamtąd będzie czerpał ochotników. Myślę, że czas wyjąć głowę z piasku i zacząć działać. Życie to odwieczna walka o przetrwanie, nie chcesz zginąć? nie zasypiaj. Odpowiedz Link Zgłoś
herbarium Re: Ciekawy artykuł 17.07.05, 15:47 Zawiera starą bajkę: biedni są biedni, bo sami sobie są winni. A ci z komórką, kawą, wideo - po prostu - realizują model "bogacza z odrzutu". Moja sąsiadka w tej chwili chodzi z dziewiątym dzieckiem w brzuchu. Biedni są. Pracuje tylko mąż, dorywczo dwóch najstarszych synów (26 i 25), z czego jeden równolegle studiuje. Zona niekiedy dorabia w firmie sprzątającej. Dzieci uczą się kiepsko, ale są wesołe, umyte, oprane, dopieszczone... Małżeństwo wzorowe, za rączki idą po ulicy, żadnego alkoholu, z używek wyłącznie radio Maryja. Bieda? Bieda. Odpowiedz Link Zgłoś
a000000 Re: Ciekawy artykuł 17.07.05, 16:09 Dziewiąte dziecko? Jakaż to matematyka pozwoli podzielić dochód na taką mnogość ludków, aby żyli dostanio??? Owszem, są biedni, ale tylko finansowo. Uczuciowo pewnie bogatsi, niż niejeden milioner. Odpowiedz Link Zgłoś
diabollo Re: Ciekawy artykuł 17.07.05, 19:00 herbarium napisała: > Zawiera starą bajkę: biedni są biedni, bo sami sobie są winni. Nie zauważyłem. Artykuł dotyczy biedy dzieci i nigdzie nie jest napisane, że one są sobie winne. A ci z komórką, > kawą, wideo - po prostu - realizują model "bogacza z odrzutu". W Tokio każdy bezdomny ma komórkę. Chyba jeszcze tylko w Polsce komórka kojarzy się ze statusem. Podobnie TV i video. > Moja sąsiadka w tej chwili chodzi z dziewiątym dzieckiem w brzuchu. Biedni są. > Pracuje tylko mąż, dorywczo dwóch najstarszych synów (26 i 25), z czego jeden > równolegle studiuje. Zona niekiedy dorabia w firmie sprzątającej. Dzieci uczą > się kiepsko, ale są wesołe, umyte, oprane, dopieszczone... Małżeństwo wzorowe, > za rączki idą po ulicy, żadnego alkoholu, z używek wyłącznie radio Maryja. > Bieda? Bieda. W tym przypadku akurat nikogo innego niż rodziców nie można chyba obarczać odpowiedzialnością o spłodzenie dziewięciorga dzieci. Kłaniam się nisko. Odpowiedz Link Zgłoś
herbarium Re: Ciekawy artykuł 17.07.05, 23:02 diabollo napisał: > Nie zauważyłem. Artykuł dotyczy biedy dzieci i nigdzie nie jest napisane, że on > e > są sobie winne. To element tej samej bajki: dzieci cierpią za niewinnośc, bo dorośli są głupi i wydają na wódkę, kawę i komórkę. Tę bajkę bardzo lubią biurwy z pomocy społecznej (nie mówię, że cała pomoc społeczna to biurwy!) > A ci z komórką, > > kawą, wideo - po prostu - realizują model "bogacza z odrzutu". > > W Tokio każdy bezdomny ma komórkę. No i? Jeszcze, chwalić Pana Boga, nie mamy ani dochodów na poziomie Japonii, ani równie popieprzonych stosunków międzyludzkich, więc co tu porównywać i czego to dowodzi? Chyba jeszcze tylko w Polsce komórka kojarzy > się ze statusem. No, myślę, że jeszcze kilka państw na świecie by się znalazło:))))) Ależ nie mówię o kojarzeniu się ze statusem w powszechnym odbiorze - mówię o tym, co w artykule pokazane jest jako przykłąd marnotrawstwa. > Podobnie TV i video. Patrz wyżej. Poza tym nie samo wideo - wydawanie na wypożyczalnię wyciąga więcej pieniędzy. > W tym przypadku akurat nikogo innego niż rodziców nie można chyba obarczać > odpowiedzialnością o spłodzenie dziewięciorga dzieci. A, obarczać odpowiedzialnością za spłodzenie nie - ale: 1. Jest to przykład rodziny z gatunku nie pokazanego w artykule - dobrej "normalnej" (choć nie ma normalnych rodzin) rodziny wielodzietnej o bardzo niskim statusie materialnym. 2. Nie chciałam zaczynać dyskusji o pomocy społecznej, a zwłaszcza o ekonomii, bo w poprzedniej naszej dyskusji na zbliżony temat, poza emocjonalnym wyrażeniem odmiennych przekonań, z użyciem kilku słów uznanych za obelżywe, nie podałeś konkretnych argumentów na poparcie swoich poglądów:) Odpowiedz Link Zgłoś
diabollo Re: Ciekawy artykuł 18.07.05, 18:07 herbarium napisała: > diabollo napisał: > > > Nie zauważyłem. Artykuł dotyczy biedy dzieci i nigdzie nie jest napisane, > że > on > > e > > są sobie winne. > > To element tej samej bajki: dzieci cierpią za niewinnośc, bo dorośli są głupi i > > wydają na wódkę, kawę i komórkę. Tę bajkę bardzo lubią biurwy z pomocy > społecznej (nie mówię, że cała pomoc społeczna to biurwy!) Czcigodna Herbarium, popatrz, a ja naiwnie sądziłem, że to jest smutna rzeczywistość, a Ty piszesz, że to tylko bajki. > > > A ci z komórką, > > > kawą, wideo - po prostu - realizują model "bogacza z odrzutu". > > > > W Tokio każdy bezdomny ma komórkę. > No i? Jeszcze, chwalić Pana Boga, nie mamy ani dochodów na poziomie Japonii, > ani równie popieprzonych stosunków międzyludzkich, więc co tu porównywać i > czego to dowodzi? > > Chyba jeszcze tylko w Polsce komórka kojarzy > > się ze statusem. > > No, myślę, że jeszcze kilka państw na świecie by się znalazło:))))) Ależ nie > mówię o kojarzeniu się ze statusem w powszechnym odbiorze - mówię o tym, co w > artykule pokazane jest jako przykłąd marnotrawstwa. > > > Podobnie TV i video. > Patrz wyżej. Poza tym nie samo wideo - wydawanie na wypożyczalnię wyciąga > więcej pieniędzy. Komórkę można dostać dzisiaj prawie za darmo (gdzieś słyszałem, że za złotówkę), są też dostępne opcje bez abonamentu z ograniczoną liczbą impulsów opłacanych z góry. W ten sposób komórka stała się dostępna nawet dla bezdomnego w Tokio, tak jak i bezdomnego w Warszawie. I posiadanie czy brak komórki niczego nie dowodzi. Dochody bezdomnego w Warszawie pewnie nie różnią się bardzo od dochodów bezdomnego w Tokio czy NY. A marnotrastwo środków w rodzinach dysfunkcyjnych na usługi czy używki nie będące przedmiotem pierwszej potrzeby (na które brakuje środków) to już zupełnie inny rozdział. > > > W tym przypadku akurat nikogo innego niż rodziców nie można chyba obarcza > ć > > odpowiedzialnością o spłodzenie dziewięciorga dzieci. > > A, obarczać odpowiedzialnością za spłodzenie nie - ale: > 1. Jest to przykład rodziny z gatunku nie pokazanego w artykule - > dobrej "normalnej" (choć nie ma normalnych rodzin) rodziny wielodzietnej o > bardzo niskim statusie materialnym. Jeżeli rodziców stać na dziewięcioro dzieci, jeżeli są w stanie tak licznemu potomstwu przekazać uczucia, poza tym zapewniają im codzienną kąpiel, czyste ubranie, znośne warunki mieszkaniowe, wyżywienie oraz wykształcenie nawet na poziomie wyższym – to czym tutaj się przejmować? Jak można tutaj mówić o biedzie?! Mmożna tylko gratulować i bić brawo. Natomiast artykuł oraz wątek dotyczy biedy dzieci – często z rodzin wielodzietnych, które licznemu potomstwu nie są w stanie zapewnić wyżej wymienionych podstawowych potrzeb, stając się tym samym rodzinami dysfunkcyjnymi. Tutaj interesujący frangment artykułu: "Przez ubiegłe wieki upowszechniano pogląd, że bieda uszlachetnia, bogactwo deprawuje. Pogląd, że bieda sama w sobie żadnych funkcji uszlachetniających nie ma, stał się powszechny już nie tylko w krajach protestanckich. – Ubóstwo – twierdzi Tomasz Bilicki z Katolickiego Centrum Służby Rodzinie w Łodzi, które z wielkim oddaniem próbuje pomagać dzieciom z enklaw biedy – jest patologią samą w sobie. Nie każda biedna rodzina jest patologiczna, ale ta, która nie wypełnia swojej funkcji ekonomicznej, jest już z tego powodu dysfunkcyjna." > > 2. Nie chciałam zaczynać dyskusji o pomocy społecznej, a zwłaszcza o ekonomii, > bo w poprzedniej naszej dyskusji na zbliżony temat, poza emocjonalnym > wyrażeniem odmiennych przekonań, z użyciem kilku słów uznanych za obelżywe, nie > > podałeś konkretnych argumentów na poparcie swoich poglądów:) Do tematów makroekonomicznych też nie chce mi się wracać. Tym bardziej, że posłuchałem ostatnio Twoich alterglobalistów przy okazji dyskusji o oddłużaniu Afryki, no i brzmiało to bardzo rozsądnie (Akurat ci ze studia nie nosili koszulek z Che, ani żaden nie rzucił kamieniem w kamerę). Postulowali większe otwarcie czyli liberalizacę w handlu rynków krajów bogatych (Europa, Ameryka Północna) na produkty z krajów biednych. Postulowali wstrzymanie subwencji dla rolnictwa w UE i USA, które to subwencje wykańczają ekonomicznie biedne kraje rolnicze. Krótko mówiąc, alterglobaliści (byli antyglobaliści) sugerowali, że problemy biednych krajów można rozwiązać tylko przez włączenie tych krajów do równoprawnego udziału w globalnej ekonomii, czyli w pewnym sensie przez efektywniejszy udział tych krajów w globalizacji. Tak oto okazało się, że w sprawie większej liberalizacji globalnego handlu moje poglądy są zbieżne z poglądami aleterglobalistów. Kłaniam się nisko. Odpowiedz Link Zgłoś
a000000 Re: Ciekawy artykuł 18.07.05, 18:41 > Komórkę można dostać dzisiaj prawie za darmo (gdzieś słyszałem, że za złotówkę) > , > są też dostępne opcje bez abonamentu z ograniczoną liczbą impulsów opłacanych z > góry. W ten sposób komórka stała się dostępna nawet dla bezdomnego w Tokio, tak > jak i bezdomnego w Warszawie. Aby kupić komórke za złotówkę, trzeba podpisać umowę na korzystanie z dość drogiego abonamentu przez przynajmniej dwa lata, no i trzeba mieć adres zameldowania. Można też być uzytkownikiem sieci od wielu lat i zbierać "punkty". Ja w tej chwili mam taką komórkę za złotówkę, za punkty. Komórka na kartę jest droga. Chyba że kradziona. Nie sądzę, Diabollo, aby polskiego bezdomnego stać było na luksus legalnego posiadania tego gadżetu. > "Przez ubiegłe wieki upowszechniano pogląd, że bieda uszlachetnia, bogactwo > deprawuje. I to do dzisiaj pokutuje. Na bogatego wszyscy patrzą jak na złodzieja. Ja nie uważam się za altergloblistkę, ale uważam, że to skandal, że niektóre kraje pożywienie niszczą aby utrzymać cenę, a w innych krajach głód. Odpowiedz Link Zgłoś
diabollo Re: Ciekawy artykuł 18.07.05, 20:08 a000000 napisała: > > Komórkę można dostać dzisiaj prawie za darmo (gdzieś słyszałem, że za > złotówkę) > > , > > są też dostępne opcje bez abonamentu z ograniczoną liczbą impulsów opłaca > nych > z > > góry. W ten sposób komórka stała się dostępna nawet dla bezdomnego w Toki > o, > tak > > jak i bezdomnego w Warszawie. > > > Aby kupić komórke za złotówkę, trzeba podpisać umowę na korzystanie z dość > drogiego abonamentu przez przynajmniej dwa lata, no i trzeba mieć adres > zameldowania. Można też być uzytkownikiem sieci od wielu lat i > zbierać "punkty". Ja w tej chwili mam taką komórkę za złotówkę, za punkty. > Komórka na kartę jest droga. Chyba że kradziona. > > Nie sądzę, Diabollo, aby polskiego bezdomnego stać było na luksus legalnego > posiadania tego gadżetu. Czcigodna A000000, być może. Szczerze mówiąc nigdy w życiu nie kupiłem sobie komórki, mam telefon służbowy, który wyłączam codziennie o 18.00, a w piątek do poniedziałku rano o 16.00. Niemniej posiadanie gadżetów (w dodatku nie najnowszych) naprawdę o niczym nie świadczy. A bezdomnych w Tokio z komórkami naprawdę widziałem. Ani telewizor, ani telefon komórkowy nie świadczy o żadnym statusie. Napewno są rodziny, w których dzieci są niedożywione, ale kolorowy telewizor jest włączony naokrągło. Poza tym jeszcze raz chciałbym Cię zapewnić, że bardzo interesowały mnie Twoje wypowiedzi w tym wątku o Twojej rodzinie. Nie uważam tylko aby od tragedii jakie rozgrywają się w enkalwach biedy ważniejsze było zagrożenie terroryzmem islamskim w Polsce (które jest raczej niewielkie). Zegrożenie kompletnym zdekasowaniem i odrzuceniem poza nawias społeczny znacznej liczby populacji dzieci i młodych ludzi dzisiaj to prawdziwe zagrożenie. Kłaniam się nisko. > > > "Przez ubiegłe wieki upowszechniano pogląd, że bieda uszlachetnia, bogact > wo > > deprawuje. > > > I to do dzisiaj pokutuje. Na bogatego wszyscy patrzą jak na złodzieja. > > Ja nie uważam się za altergloblistkę, ale uważam, że to skandal, że niektóre > kraje pożywienie niszczą aby utrzymać cenę, a w innych krajach głód. Odpowiedz Link Zgłoś
a000000 Re: Ciekawy artykuł 18.07.05, 21:24 diabollo napisał: > Zegrożenie kompletnym zdekasowaniem i odrzuceniem poza nawias społeczny znacznej > liczby populacji dzieci i młodych ludzi dzisiaj to prawdziwe zagrożenie. > Święte słowa, drogi Diabollo. Jest to grzech śmiertelny naszych ustrojowych przemian. Odpowiedz Link Zgłoś
diabollo Re: Ciekawy artykuł 18.07.05, 22:03 a000000 napisała: > diabollo napisał: > > > Zegrożenie kompletnym zdekasowaniem i odrzuceniem poza nawias społeczny > znacznej > > liczby populacji dzieci i młodych ludzi dzisiaj to prawdziwe zagrożenie. > > > > Święte słowa, drogi Diabollo. Jest to grzech śmiertelny naszych ustrojowych > przemian. Droga A000000, Nie lubię zwalania odpowiedzialności za zaistniałe sytuacje na zupełnie abstrakcyjne pojęcia jak "przemiany ustrojowe", "rewolucję" (taką czy siaką), "wojnę" (taką czy siaką), "złe towarzystwo" i tym podobne. To naprawdę żadne usprawiedliwienia tylko wymówki. Kłaniam się nisko. Odpowiedz Link Zgłoś
herbarium Re: Ciekawy artykuł 18.07.05, 19:14 diabollo napisał: > Czcigodna Herbarium, popatrz, a ja naiwnie sądziłem, że to jest smutna > rzeczywistość, a Ty piszesz, że to tylko bajki. Widzisz, Czcigodny, z pewnością jest to kawałek rzeczywistości:) Inny kawałek rzeczywistości, to taki, że łatwiej wpaść w alkoholizm, będąc w trudnej sytuacji finansowej. Inny kawałek rzeczywistości to sposób funkcjonowania pomocy społecznej. Inny kawałek rzeczywistości - to pytanie, skąd się biorą ludzie o niskich dochodach. I tu już wchodzimy w makroekonomię i politykę:) > Komórkę można dostać dzisiaj prawie za darmo (gdzieś słyszałem, że za złotówkę) > , > są też dostępne opcje bez abonamentu z ograniczoną liczbą impulsów opłacanych z > góry. W ten sposób komórka stała się dostępna nawet dla bezdomnego w Tokio, tak > jak i bezdomnego w Warszawie. > I posiadanie czy brak komórki niczego nie dowodzi. Naiwnie myślę, że dowodzi. > Dochody bezdomnego w Warszawie pewnie nie różnią się bardzo od dochodów > bezdomnego w Tokio czy NY. Dochody "domnych" różnią się całkiem znacząco. A to dzięki "domnym" zmieniającym co chwila modele tych gadżetów, komórki są dostępne za złotówkę. U nas nie mamy tak wysokich dochodów, aby koszty impulsów telefonicznych również spadły. Podobnie dzięki stylowi życia "domnych" bezdomny pragnie mieć komórkę. No i errata w kwestii zameldowania, o której powiedziała Azerka.Pomijając kwestię istotniejszą: po cholerę bezdomnemu komórka? Skądinąd brak zameldowania w naszym pięknym kraju bardzo wiele istotniejszych rzeczy ludziom utrudnia... > A marnotrastwo środków w rodzinach dysfunkcyjnych na usługi czy używki nie > będące przedmiotem pierwszej potrzeby (na które brakuje środków) to już zupełni > e > inny rozdział. Ależ o tym jest spory kawał artykułu. Pytanie - w jaki sposób wykreowano u tych ludzi potrzebę posiadania komórki, która przecież do pracy potrzebna im nie jest? Skąd ona się wzięła? Do tamtego obrazka dodam, że opisana przeze mnie rodzina korzysta z bezpłatnych obiadów w szkole, otrzymuje odzież z darów itp. Dodam, że jako radiomaryjowcy cieszą się życzliwością parafii, stąd udaje im się uniknąć otrzymywania w darze kilogramów firanek okiennych, czym został uszczęśliwiony niejeden bezdomny. > Do tematów makroekonomicznych też nie chce mi się wracać. > Tym bardziej, że posłuchałem ostatnio Twoich alterglobalistów I tu jest pies pogrzebany:) Skąd wiesz, że akurat moich alterglobalistów słuchałeś? Alterglobaliści są różni:) Na pomysł wprowadzenia podatku Tobina też się zgadzasz? > (Akurat ci ze studia nie nosili koszulek z Che, ani żaden nie rzucił kamieniem > w > kamerę). No, widzisz. Szkoda, prawda? To takie niemedialne... Znacznie lepiej widać w TV tych, co rzucają. Odpowiedz Link Zgłoś
diabollo Re: Ciekawy artykuł 18.07.05, 21:58 Czcigodna Herberium, jeżeli jak piszesz, łatwiej wpaść w alkoholizm, będąc w trudnej sytuacji finansowej.to dlaczego często tak łatwo wpadają w alkoholizm ludzie, którzy problemów finansowych nie mają, wręcz przeciwnie? Kłaniam się nisko. Odpowiedz Link Zgłoś
herbarium Re: Ciekawy artykuł 18.07.05, 22:49 Czcigodny - może dlatego, że to nie jest jedyny powód do wpadnięcia w chorobę alkoholową? A Ty jak myślisz? Odpowiedz Link Zgłoś
monikaannaj Re: Ciekawy artykuł 19.07.05, 10:23 Tak naprawdę bardzo trudno jest okreslic POWÓD wpadnięcia w alkoholizm. Zarowno u biednych, jak i bogatych. najkrócej mówiąc jest nim to ze się za duzo chlało a jednoczesnie miało przemianę materii sprzyjajaca alkoholizmowi. Usprawiedliwianie, czy wyjasnianie alkoholizmu bieda jest kiepskim pomysłem - daje ochlajom nie mającym zamiaru się leczyc wygodna wymowke. "jak moge przestac pic skoro wciaz jestem biedny?" Poza tym chlanie kosztuje - i to duzo. Taki biedny nieszczesnik przepija obiady swoich dzieci, ich zeszyty, buty itd. A wszystko to bo jest biedny?? Odpowiedz Link Zgłoś
monikaannaj PS 19.07.05, 10:24 A dodatkowo - alkoholik eliminuje się z rynku pracy. jednoczesnie to nie on, tylko wredny kapitalizm i Balcerowicz sa winni, że on nie może pracy dostac. Odpowiedz Link Zgłoś
herbarium Re: Ciekawy artykuł 19.07.05, 21:37 Nie chodzi o wymówkę - chodzi o poznanie przyczyn:) Odpowiedz Link Zgłoś
monikaannaj Re: Ciekawy artykuł 19.07.05, 21:44 Nie sądze aby w konkretnym przypadku było wogole możliwe poznanie przyczyn. Ogolnie jest to tak że jak ci po alkoholu lepiej - to go zczynasz pic czesciej, a jak masz fizjologiczne predyspozycje - to musisz coraz wiecej. W alkoholizm nie wpada się z dnia na dzień - a po miesiącach czy latach trudno juz często stwierdzic co było skutkiem a co przyczyna... W przypadku mojego szwagra, pierwsze naprawde niepokojące objawy (ktore oczywiscie jako kompletni laicy przegapilismy) pojawiły się gdy akurat był bezrobotny i nie mogł znaleźć pracy... Teraz jednak, po wielokrotnej analizie wiemy, że nie mogł jej znaleźć - bo juz pił... Proces zczął się o wiele wczesniej, kiedy jescze pracował i nic nie zapowiadało nawet ze straci pracę. Oczywiście można grzebac dalej, szukac innych stresów, itp itd - ale to po prostu nie ma sensu. Odpowiedz Link Zgłoś
diabollo Re: Ciekawy artykuł 19.07.05, 21:10 herbarium napisała: > Czcigodny - może dlatego, że to nie jest jedyny powód do wpadnięcia w chorobę > alkoholową? A Ty jak myślisz? Czcigodna Herbarium, No więc myślę sobie, że przede wszystkim trzeba mieć skłonności czy alkoholowe, bądź mówiąc prościej: "ciąg do wódy". Jak się coś takiego ma, to wtedy ma się po prostu pecha i można śmiesznie łatwo wpaść w chorobę alkoholową, coś jak śliwka w gówno. I owe inklinacje, bez względu na to czy wrodzone czy też w tajemniczy sposób wcześnie nabyte, sa kwestą wewnętrzą i osobniczą, no i otoczenie czy sytuacja (na przykład bytowa) w której owy osobnik się znajduje, mają marginalne znaczenie dla rozwoju owej choroby. Zatem pozwolę sobie na brawurową tezę, iż to w cale nie kłopoty bytowe są przyczyną choroby alkoholowej - jest dokładnie odwrotnie: to choroba alkoholowa często jest przyczyną problemów bytowych. Kłaniam się nisko. Odpowiedz Link Zgłoś
herbarium Re: Ciekawy artykuł 19.07.05, 21:32 Czcigodny, możemy się jeszcze długo przerzucać tezami, ale oprócz zaprogramowanego w genach ciągu do wódy trzeba mieć jeszcze parę innych rzeczy: niekoniecznie wszystkie te rzeczy naraz. To się nazywa, zdaje się, behawioralne i genetyczne przyczyny ZZA, albo jakoś tak. Czyli trzeba pić wystarczająco często, a żeby pić wystarczająco często, to trzeba mieć po temu odpowiednią motywację. Rzecz jasna, że od człowieka zależy, co to znaczy wystarczająco często. Ale łatwiej odpowiednią częstotliwość osiągnie człowiek wyalienowany i sfrustrowany, który w dodatku częstokroć nie zna alternatywnych możliwości rozrywki, a jak zna, to go na nie nie stać. Do tego trzeba dołożyć kulturę picia, umiejętość radzeia sobie z własnymi problemami i to, ile i jakie się te problemy ma... Alkoholizm wśród lekarzy lub policjantów nie jest, jak sądzę, spowodowany tym, że na medycynę idą w większości tacy z predyspozycjami? Zaryzykuję jesczze bardziej brawurową tezę, że zarówno alkoholizm jest przyczyną biedy, jak i na odwrót. Odpowiedz Link Zgłoś
diabollo Re: Ciekawy artykuł 20.07.05, 21:22 herbarium napisała: > Czcigodny, możemy się jeszcze długo przerzucać tezami, ale oprócz > zaprogramowanego w genach ciągu do wódy trzeba mieć jeszcze parę innych rzeczy: > > niekoniecznie wszystkie te rzeczy naraz. To się nazywa, zdaje się, behawioralne > > i genetyczne przyczyny ZZA, albo jakoś tak. Czyli trzeba pić wystarczająco > często, a żeby pić wystarczająco często, to trzeba mieć po temu odpowiednią > motywację. Rzecz jasna, że od człowieka zależy, co to znaczy wystarczająco > często. Ale łatwiej odpowiednią częstotliwość osiągnie człowiek wyalienowany i > sfrustrowany, który w dodatku częstokroć nie zna alternatywnych możliwości > rozrywki, a jak zna, to go na nie nie stać. Do tego trzeba dołożyć kulturę > picia, umiejętość radzeia sobie z własnymi problemami i to, ile i jakie się te > problemy ma... > Alkoholizm wśród lekarzy lub policjantów nie jest, jak sądzę, spowodowany tym, > że na medycynę idą w większości tacy z predyspozycjami? Czcigodna Herbarium, tutaj sądzimy podobnie. Napewno lekarze i policjanci nie są jakąś nadreprezentatywną grupą zawodową jeżeli chodzi o inklinacje alkoholowe. Za komuny taką "zestresowaną" branżą byli budowlańcy, o których wszyscy wiedzieli, że jeżeli masz coś wspólnego z budownictwem, to musi być z Ciebie alkoholik. O dziwo za wolnej Polski się to skończyło, bo przedsiębiorstwa budowlane wyrzucają za alkohol na zbity pysk, no dzisiaj nawet rzadko kto pamięta ten stary stereotyp. Może lekarze i policjanci to takie skansenowe enklawy świętych krów nie-do-ruszenia nawet za pijaństwo? Kłaniam się nisko. > Zaryzykuję jesczze bardziej brawurową tezę, że zarówno alkoholizm jest > przyczyną biedy, jak i na odwrót. Odpowiedz Link Zgłoś
herbarium Re: Ciekawy artykuł 21.07.05, 00:08 Co do policjantów - pewnie trochę tak. Z lekarzami to nie wiem, ekhem, problem taki, że łatwiej wymienić ekipę budolańców niż lekarzy:))) Odpowiedz Link Zgłoś
kochanica-francuza a ja nie mam komórki, pralki ani samochodu 18.07.05, 00:42 za to mam kompa i szkółkę prywatną. To biedna jestem , czy nie?;-))))))))))))))))))))))))) Odpowiedz Link Zgłoś