Dodaj do ulubionych

Hmmm, poradźcie mi coś :(((

31.07.05, 20:16
Jesteśmy sami z siostrą w domu i mamy problem :( Gotowałem sobie jedzenie na
kuchni i gdy zakręcałem gaz pod jednym palnikiem (przykręciłem kurek dość
mocno, może nawet - za mocno), rozległ się syk - i poczułem, jak spod kurka
ulatni się gaz... Przekręciłem go jeszcze raz - i przestało. Ale teraz nie
wiem, co z tym dalej robić? Co to mogło być? Jak sprawdzić, czy dalej się gaz
nie ulatnia? Czy przypadkiem moja kuchnia nie jest trefna i może grozi, że
wybuchnie? :(
Obserwuj wątek
    • czarna_jagodka Re: Hmmm, poradźcie mi coś :((( 31.07.05, 20:24

      Może dobrze będzie jeśli zakręcicie na noc gaz w ścianie, a jutro poprosicie
      jakiegoś fachowca żeby sprawdził miernikiem czy się gaz nie ulatnia.
      • stephen_s Re: Hmmm, poradźcie mi coś :((( 31.07.05, 20:26
        No właśnie taki mam plan, ale mam wrażenie, że moja siostra go nie kupi :(( Ona
        jest uparta i jak powiem, że chcę zakręcić gaz, to powie, że jestem
        paranoikiem :((

        Nie ma jakiegoś domowego pewnego sposobu na sprawdzenie, czy gaz się nie
        ulatnia?

        A fachowca skąd wziąć, bo nie wiem?
        • tom1111 Re: Hmmm, poradźcie mi coś :((( 31.07.05, 20:34
          Stefan , żyjesz jeszcze ??
          nie ruszaj tego kurka , prawdopodobnie przekręciłeś gwint , i kurek do wymiany
          (no nie na 100% )
          z tym fachowcem to najlepszy pomysł (byle nie taki jak w "usterce")
          hm , domowy sposób ? ja gdy wymieniałem uszczelkę w junkersie , to póżniej
          sprawdziłem "na ucho" i gdy nie było syku , to w miejscach połączeń podpaloną
          zapalniczką (gdyby się minimalnie ulatniał , to powstałby mały płomień)
          ale nie polecam !!!

          Facet masz internet i nie wiesz skąd fachowca ??
          • stephen_s Re: Hmmm, poradźcie mi coś :((( 31.07.05, 20:37
            > hm , domowy sposób ? ja gdy wymieniałem uszczelkę w junkersie , to póżniej
            > sprawdziłem "na ucho" i gdy nie było syku , to w miejscach połączeń podpaloną
            > zapalniczką (gdyby się minimalnie ulatniał , to powstałby mały płomień)
            > ale nie polecam !!!

            Tak samo robiłem, ale nie wiem, na ile to jest pewne :((

            > Facet masz internet i nie wiesz skąd fachowca ??

            No nie wiem :(
            • tom1111 Re: Hmmm, poradźcie mi coś :((( 31.07.05, 20:45
              goooogle !!!

              firmy.pkt.pl/branza/instalacje_gazowe_-_uslugi_SW5zdGFsYWNqZSBnYXpvd2UgLSB1c7N1Z2lfMg==.html
              • stephen_s Re: Hmmm, poradźcie mi coś :((( 31.07.05, 20:47
                Prawdę mówiąc, myślałem, że trzeba wezwać kogoś z gazowni...
                • tom1111 Re: Hmmm, poradźcie mi coś :((( 31.07.05, 20:58
                  jeśli Twoja wina , to czy z gazowni czy nie i tak zapłacisz niestety
                  • stephen_s Re: Hmmm, poradźcie mi coś :((( 31.07.05, 21:00
                    Hm, nie chodziło mi o pieniądze, po prostu myślałem, że do takich spraw wzywa
                    się kogoś z gazowni...

                    A co robić na ten moment?
                    • tom1111 Re: Hmmm, poradźcie mi coś :((( 31.07.05, 21:06
                      posłuchaj Jagódki , zakręć główny zawór gazu
                      • stephen_s Re: Hmmm, poradźcie mi coś :((( 31.07.05, 21:07
                        A jak się siostra nie zgodzi??? Już raz zakręciłem, to ona odkręciła :((
                        • tom1111 Re: Hmmm, poradźcie mi coś :((( 31.07.05, 21:11
                          spytaj siostry , czy nie jest przypadkiem islamską terrorystką ?

                          tylko nie spier... tego głównego zaworu
                          • stephen_s Re: Hmmm, poradźcie mi coś :((( 31.07.05, 21:11
                            > tylko nie spier... tego głównego zaworu

                            To znaczy?
                            • tom1111 Re: Hmmm, poradźcie mi coś :((( 31.07.05, 21:14
                              no jeśli Ty będziesz "do rana" zakręcał , a siostra odkręcała , to niewiadomo
                              czy on (ten zawór) to wytrzyma :-)
                              • stephen_s Re: Hmmm, poradźcie mi coś :((( 31.07.05, 21:19
                                > no jeśli Ty będziesz "do rana" zakręcał , a siostra odkręcała , to niewiadomo
                                > czy on (ten zawór) to wytrzyma :-)

                                Tego się boję :( Ale siostra jest osobą dość odporną na racjonalne argumenty...
                                Mówimy o osobie, co np. nie zamyka za sobą drzwi, wychodząc z mieszkania, bo
                                szkoda jej czasu (i przez to raz mieszkanie stało kilka godzin otwarte i każdy
                                mógł nas okraść), albo potrafi zostawić otwarty na oścież balkon na całą noc,
                                bo chce mieć świeże powietrze (dodam, że mieszkamy na pierwszym piętrze i już
                                raz mielismy sytuację,że nam jakiś zbir wskoczył na balkon i ukradł rower).

                                Teraz tak samo: ja mówię, ze trzeba zakręcić gaz na wszelki wypadek, a ona nie
                                chce, bo jej to będzie niewygodne :(

                                A co do fachowca, to nie wiem, czy mamy kasę na to :(((

                                Ja się boję :((
                                • tom1111 Re: Hmmm, poradźcie mi coś :((( 31.07.05, 21:27
                                  teraz też byś pewnie znalazł fachowca , tylko ,że niedziela wieczór no to drożej
                                • a000000 Re: Hmmm, poradźcie mi coś :((( 31.07.05, 21:33
                                  Główny zawór gazu jest przy liczniku. Zakręcany takim specjalnym kluczem. Można
                                  kombinerkami. Zakręć, klucz schowaj. Z siostrą nie dyskutuj, bądź mężczyzną.


                                  Kuchenka jakiej marki? Rano dzwoń do serwisu. A jeśli stara i serwisu nie ma,
                                  to dzwoń do administracji. Powinni przysłać odpłatnego fachowca, lub dać namiar
                                  na takowego. W mojej administracji jest fachowiec.

                                  Jeśli nie masz kasy, to sam naprawiasz. Po zakreceniu zaworu głównego,
                                  demontujesz zawór kuchenki i lecisz po sklepach szukać nowego. Tylko zapisz
                                  sobie, jak rozkręcałeś, abyś potrafił skręcić.

                                  Szczelność się bada tak: robisz z mydła gęstą pianę i obkładasz tymi mydlinami
                                  zawór, szczelnie. Gdy lecą bąbelki - robota spartaczona.
                                  • a000000 Re: Hmmm, poradźcie mi coś :((( 31.07.05, 21:36
                                    Acha! jeszcze: jak nałożysz te mydliny, to oczywiście odkręć zawór główny.
                                    • gumpel NIe lekceważ ! 31.07.05, 22:13
                                      W miejscowości w której mieszkam facetowi w domku jednorodzinnym wybuchła butla
                                      gazowa, którą trzymał w piwnicy. Z domku zostały gruzy. Ani jedna ściana nie
                                      wytrzymała. Wszystko się zapadło jak domek z kart. Czego jak czego, ale wybuchu
                                      gazu nie należy lekceważyć.
                                • tom1111 Re: Hmmm, poradźcie mi coś :((( 31.07.05, 22:13
                                  nie gniewaj się , ale siostra jest chyba większym problemem niż gaz , no i jest
                                  bardziej niebezpieczna :-)
                                  a w jakim wieku jeśli można spytać ?
                                  może też potrzebuje "fachowca" ....
                                  • stephen_s Re: Hmmm, poradźcie mi coś :((( 31.07.05, 22:18
                                    > a w jakim wieku jeśli można spytać ?

                                    Dwadzieścia osiem... :\\
                                    • kochanica-francuza Re: Hmmm, poradźcie mi coś :((( 31.07.05, 23:01
                                      stephen_s napisał:

                                      > > a w jakim wieku jeśli można spytać ?
                                      >
                                      > Dwadzieścia osiem... :\\
                                      >
                                      dziwna kobieta...

                                      Fachowcy leją takim czymś i w ten sposób sprawdzają.

                                      Zamów jak najszybciej, choćby prywatnego - to będą dobrze wydane pieniądze!
                                      • stephen_s Re: Hmmm, poradźcie mi coś :((( 31.07.05, 23:07
                                        > dziwna kobieta...

                                        Mi to mówisz...

                                        Próbowałem pogadać z rodzicami, ale rodzice nie chcą gadać na ten temat :(
                                        Uważają, że jak siostra sprawdziła zapałką, że nie leci, to wystarczy...
                                        • kochanica-francuza Re: Hmmm, poradźcie mi coś :((( 31.07.05, 23:36
                                          stephen_s napisał:

                                          > > dziwna kobieta...
                                          >
                                          > Mi to mówisz...
                                          >
                                          > Próbowałem pogadać z rodzicami, ale rodzice nie chcą gadać na ten temat :(
                                          > Uważają, że jak siostra sprawdziła zapałką, że nie leci, to wystarczy...

                                          Aha, czyli jeszcze rodzice przeciwko tobie...


                                          >
    • stephen_s Kumpel mi poradził... 31.07.05, 23:06
      ... żebym zostawił na noc otwarte okno, a rano wąchał, czy nie śmierdzi (i
      wtedy wezwał fachowca). Ewentualnie - żebym zamknął zawór na noc, a jutro w
      ciągu dnia sprawdzał, czy gazu nie czuć... Co Wy na to?
      • tom1111 Re: Kumpel mi poradził... 31.07.05, 23:13
        tylko jak będzie śmierdziało , to nie włączaj nic co może spowodować przeskok
        iskry (urządzenia elektryczne, wył.światła) no i żadnego ognia otwartego !
        • stephen_s Re: Kumpel mi poradził... 31.07.05, 23:17
          Nie no, wiadomo...
        • a000000 Re: Kumpel mi poradził... 01.08.05, 00:20
          Nie wystarczy: jak będzie śmierdziało. Jeśli Stefan będzie przybywał cały czas
          w mieszkaniu, to nie poczuje że śmierdzi, lodówka się włączy, iskra przeskoczy
          i buuuuuuuum! Ten gaz jest wybuchowy.
          Trzeba natychmiast zamknąć zawór główny i jutro wołać fachowca.
          • stephen_s Re: Kumpel mi poradził... 01.08.05, 00:49
            > Trzeba natychmiast zamknąć zawór główny i jutro wołać fachowca.

            Do licha, ja nie umiem takich rzeczy załatwiać, a z rodziny nikt mi nie chce
            pomóc :(
            • a000000 Re: Kumpel mi poradził... 01.08.05, 01:15
              Spokojnie, Stefanie.

              1. zamknij zawór
              2. schowaj narząd od zamykania, aby siostra nie miała dostępu
              3. otwórz w kuchni okno
              4. zamknij do kuchni drzwi
              5. idź spać.

              RANO:

              1. zadzwoń do administracji, może mają gazownika i przyślą (odpłatnie, z tym
              się musisz liczyć)
              2. jeśli administracja sie wypnie, zadzwoń do serwisu kuchenki.
              3. jeśli serwis się wypnie, zadzwoń do gazowni. Gazownia nie powinna sie
              wypiąć, jeśli powiesz, że się ulatnia w kuchni. Ci co przyjdą, będą potrafili
              odpłatnie naprawić. Albo dać namiar na kolesi.
              4. Ale, zakładając czarny scenariusz, gazownia się wypnie - bierz Panoramę
              Firm, lub siadaj do netu i szukaj: najbliższy naprawczy zakład gazowniczy.

              Do dzieła!
    • mamalgosia Re: Hmmm, poradźcie mi coś :((( 01.08.05, 09:08
      Nie przeżyłabym gdyby Ciebie miedzy nami zabrakło. Tak więc dzwoń po gaziorzy
    • stephen_s No i klops :(( 01.08.05, 12:10
      Rodzice zadzwonili i zabronili mi wzywać gazownika, bo uważają, że może nam
      odciąć gaz :((
      • gumpel Re: No i klops :(( 01.08.05, 12:35
        Jezu, chłopie, co z Ciebie za dupa wołowa ! Przecież to tylko przekręcony
        kurek !!! Powinieneś mieć to już dawno załatwione ! Dzwoń do dowolnego machera
        od gazu - on Ci to zrobi w pięć minut za pocałowaniem ręki (przecież robi to za
        pieniądze). W najgorszym przypadku wymieni zawór i po sprawie (choć być może to
        po prostu uszczelka). A jak sprawę zostawisz i gaz się będzie ulatniał (choćby
        powolutku) to jak kiedyś wrócisz do domu po dłuższej nieobecności i zapalisz
        światło to możesz trafic do nieba w bardzo przyspieszonym trybie (i to bardzo
        dosłownie). Działaj, nie mailuj.
        • a000000 Re: No i klops :(( 01.08.05, 12:40
          I to trafić do nieba w licznym towarzystwie sąsiadów.

          Stefanie, nie dziwię się reakcji rodziców, jeśli widzą podobne niezdecydowanie.
          Ale ponieważ to oni rządzą w swoim mieszkaniu, odetnij gaz, schowaj klucz.
          Kiedy rodzice wracają? Może chcą kupić nową kuchenkę?
          • stephen_s Re: No i klops :(( 01.08.05, 12:43
            No właśnie nie mogę odciąć gazu, bo rodzice wracają za dwa tygodnie - i przez
            ten czas z siostrą musimy tu jakoś funkcjonować...
            • isma Re: No i klops :(( 01.08.05, 13:08
              Wow. Ja to bym sie nie odwazyla podejsc z zapalka do podejrzewanej o bycie
              nieszczelna kuchenki. Spece maja takie urzadzonko, ktore robi biiiiiiiip, i nie
              stwarza ryzyka powiekszenia grona aniolkow. Ja bym jednak byla za tym, zeby
              znalezc specjaliste, bez przesady, gazu Wam calkiem nie odetnie, co najwyzej
              kuchenke rozlaczy, ale i tak, jak rozumiem, na razie i tak macie metafizyczny
              lek przed jej uzywaniem ;-))).
              No, ale skoro nic sie nie stalo, to poczekaj: w jakim wieku ta kuchenka? Bo te
              10-letnie i nowsze, to mają raczej w standardzie zabezpieczenie
              przeciwwyplywowe - jak cos jest skopane, i jak nie ma plomienia, to odcinaja
              doplyw gazu do konkretnego palnika. Moze tylko tego podejrzanego palnika nie
              uzywajcie?
              • stephen_s Re: No i klops :(( 01.08.05, 13:13
                > Spece maja takie urzadzonko, ktore robi biiiiiiiip, i nie
                > stwarza ryzyka powiekszenia grona aniolkow.

                No to własnie próbowałem wytłumaczyć rodzicom. Ale oni właśnie nie chcą, żeby
                odciąć kuchenkę, bo myślą, że panikuję... Więc polecają sprawdzanie na zapałkę.
                A, no i dzisiaj ma przyjechać wujek, żeby to obejrzeć. Nie wiem, co wujek
                pomoże, bo jest tokarzem, nie gazownikiem :(

                > No, ale skoro nic sie nie stalo, to poczekaj: w jakim wieku ta kuchenka? Bo
                > te
                > 10-letnie i nowsze, to mają raczej w standardzie zabezpieczenie
                > przeciwwyplywowe - jak cos jest skopane, i jak nie ma plomienia, to odcinaja
                > doplyw gazu do konkretnego palnika.

                Oj, ta kuchenka na pewno ma więcej niż 10 lat... Stary grat WROMET...
        • stephen_s Re: No i klops :(( 01.08.05, 12:41
          > Jezu, chłopie, co z Ciebie za dupa wołowa ! Przecież to tylko przekręcony
          > kurek !!! Powinieneś mieć to już dawno załatwione ! Dzwoń do dowolnego
          > machera
          > od gazu - on Ci to zrobi w pięć minut za pocałowaniem ręki (przecież robi to
          > za pieniądze).

          No ale nie mogę tego zrobić, bo mi rodzina wyraźnie zabroniła! :(( Oni uważają,
          że jak pomachałem przy kuchence zapałką i nic się nie zapaliło, to nie ma
          problemu...
          • gumpel Re: No i klops :(( 01.08.05, 13:21
            Przepraszam za tę d ... wołową, poniosło mnie. Co do relacji z rodzicami
            odpowiem jako prawnik. Jako osoba zamieszkująca w lokalu masz prawo do
            dokonywania wszelkich koniecznych czynności w ramach tzw. zwykłego zarządu
            lokalem. Drobne naprawy sprzętów doskonale się w tym mieszczą. Dwa tygodnie
            oczekiwania to zdecydowanie za długo jak na problemy z gazem. Instalacja gazowa
            jest pod ciśnieniem i w każdej chwili uszkodzony zawór (uszczelka) czy Bóg wie
            co jeszcze może "pójść". Zatem, skoro sam nie umiesz sobie z tym poradzić masz
            dwa wyjścia:
            1. Wezwać majstra by Ci odciął dostęp gazu do kuchenki
            2. Wezwać majstra by Ci tę kuchenkę naprawił
            No zastanów się, skoro ten majster i tak juz przyjdzie ...
            • stephen_s Re: No i klops :(( 01.08.05, 13:30
              No widzisz, ale jest taki problem, że ja sam nie znam się absolutnie na takich
              rzeczach, nie wiem, skąd wziąć majstra, jak go przypilnować, co mu powiedzieć -
              i nawet mu nie mogę zapłacić bez zgody rodziców, bo pieniądze są ich...
              Sam więc nie mogę takiej decyzji podjąć - a rodzice się absolutnie nie dają
              przekonać, że trzeba coś zrobić. Nie mówiąc o tym, że moja siostra też postawi
              weto, jak zaproszę majstra i każę mu dłubać w kuchence albo odcinać gaz...

              To nie jest kwestia prawna, ale kwestia przebicia się z moimi postulatami przez
              układ rodzinny, w którym nikt nigdy nie słuchał, co mam do powiedzenia i
              wszyscy traktowali mnie jak wioskowego głupka :(
              • isma Re: No i klops :(( 01.08.05, 13:49
                Siostra w pracy? To lap za telefon i dzwon po zakladach.
                • stephen_s Re: No i klops :(( 01.08.05, 14:06
                  > Siostra w pracy? To lap za telefon i dzwon po zakladach.

                  Akurat dziś siostra w domu :(((
                  • isma Re: No i klops :(( 01.08.05, 15:06
                    firmy.pkt.pl/branza/instalacje_gazowe_-_uslugi_SW5zdGFsYWNqZSBnYXpvd2UgLSB1c7N1Z2lfNg==.html
              • gumpel Re: No i klops :(( 01.08.05, 13:55
                ręce opadają ... to sobie przynajmniej otwórz okno w tej kuchni. I broń Boże
                nie zamykaj go na noc i wtedy, gdy nikogo nie ma w domu !!!!
      • kochanica-francuza BOŻE JA NIE ROZUMIEM!!!!!! 01.08.05, 14:53
        Co to znaczy "nie mogę, bo rodzice zabronili"? Czy ty masz trzy lata,że jak
        rodzice zabronią, to nie możesz?

        Masz robić to,co ci Kochanica każe, skoro sam jesteś jak chorągiewka na dachu:

        1. Dzwonisz po fachowca
        2. Problem siostry w domu załatwiasz dzwoniąc z automatu wyszedłszy z domu pod
        dowolnym pretekstem
        3. Fachowca wpuszczonego do domu siostra już raczej nie wyrzuci.
        4. Owszem, może on wam odciąć gaz WTEDY I TYLKO WTEDY, KIEDY KUCHENKA JEST
        NIESZCZELNA.

        Chyba że Wasi rodzice wolą mieć dwoje aniołków...

        JAK MI TERAZ NAPISZESZ NA PRZYKŁAD,że nie masz karty telefonicznej albo że nie
        umiesz posłużyć się automatem,to osobiście cię zabiję.

        Tylko w tym przypadku ocaleje reszta bloku/kamienicy.
        • a000000 Re: BOŻE JA NIE ROZUMIEM!!!!!! 01.08.05, 15:03
          Stefanie, a może właśnie nastała właściwa pora, aby rodzicom i siostrze
          udowodnić, że jesteś dorosły???
          Odetnij gaz. Pożycz od kogoś kuchenkę elektryczną.

          Oświadczam, że w razie wybuchu na Ursynowie gazu i zawaleniu się domu wraz z
          zabiciem niewinnych lokatorów, niniejszy wątek osobiście zgłoszę do prokuratora.

          KURNA. Jeśli masz jakiekolwiek wątpliwości co do szczelności instalacji
          gazowej - zamykaj zawór główny. I zgłaszaj do pogotowia gazowego tel 992.
          • stephen_s Re: BOŻE JA NIE ROZUMIEM!!!!!! 01.08.05, 15:30
            > KURNA. Jeśli masz jakiekolwiek wątpliwości co do szczelności instalacji
            > gazowej - zamykaj zawór główny. I zgłaszaj do pogotowia gazowego tel 992.

            A to coś kosztuje? Bo wujek mi powiedział, że co najmniej 100 zł fachowiec
            weźmie... Ja nie mam tyle pieniędzy :(
            • isma Re: BOŻE JA NIE ROZUMIEM!!!!!! 01.08.05, 15:42
              Pogotowia nie wzywalam nigdy, wiec nie wiem. Ale, nawet biorac pod uwage, ze
              ceny krakowskie moga sie znaczaco roznic od warszawskich, to u nas sprawdzenie
              na biiiiiip kosztuje 2 dychy, o ile sie nie sciaga fachowca z innej czesci
              miasta (a nie sciaga sie, bo w granicach pieszego dojscia jest chyba ze
              czterech konkurujacych ze soba).
              No, oczywiscie, jak trzeba cos poza diagnostyka konkretnego robic, to juz jest
              insza inszosc, i taryfa znaczaco sie podnosi - ale w takiej sytuacji to, mysle,
              rodzice nie powinni miec nic przeciwko, co?
              • stephen_s Re: BOŻE JA NIE ROZUMIEM!!!!!! 01.08.05, 15:50
                > No, oczywiscie, jak trzeba cos poza diagnostyka konkretnego robic, to juz
                > jest insza inszosc, i taryfa znaczaco sie podnosi - ale w takiej sytuacji to,
                > mysle,rodzice nie powinni miec nic przeciwko, co?

                No właśnie mam wrażenie, że rodzice mają coś przeciw :( Uważają, że jak wujek
                rozkręcił i sprawdził, to wszystko jest OK...

                Taki efekt posiadania rodziny, gdzie wszyscy wszystko robią sami i nawet jak
                dom budują, to fachowca wzywa się jedynie do postawienia ścian (fundamenty robi
                się samemu). No i teraz też mam wrażenie, że wszyscy myślą, że jak ktoś z
                rodziny pogrzebał i sprawdził, to starczy...
                • isma Re: BOŻE JA NIE ROZUMIEM!!!!!! 01.08.05, 15:59
                  Nie, czekaj, ja sie moze glupio wyrazilam (chi, chi, ta dezynsekcja chyba
                  podzialala bardziej na moja sprawnosc - umyslowa - niz sprawnosc migrowania
                  tych cholernych karaluchow).

                  Wzywasz fachowca. On za sprawdzenie bierze te, dajmy na to, umowione dwie dychy
                  (podzwon najpierw po zakladach i sie dowiedz, ile sobie licza za dojazd i
                  sprawdzenie). Jak stwierdzi, ze wszystko w porzadku, to na tym poprzestajesz. A
                  jak cos rzeczywiscie bedzie nie tak, to, owszem, za naprawe placisz, ale
                  rodzina ma argument w postaci opinii fachowca. Inna sprawa, ze lepiej, zeby to
                  byl jakis sprawdzony fachman (moze np. sasiedzi kogos wzywali?), bo w
                  dzisiejszych czasach to mozesz trafic na takiego, ktory zedrze z Ciebie i bez
                  potrzeby ;-(((.

                  Jak sie urzadzalam, to - jako blondynka, farbowana, ale jednak - bylam non stop
                  obiektem naciagaczych zapedow fachowcow, ktorzy mi np. tlumaczyli, ze
                  koniecznie musza polozyc listwy na podlodze pod wszystkimi scianami, nawet tam,
                  gdzie byly juz zamowione szafy do zabudowy.
                • a000000 Re: BOŻE JA NIE ROZUMIEM!!!!!! 01.08.05, 16:07
                  Stefanie, nie starczy. WYSTARCZY. Starczy to jest uwiąd, hehehe.

                  Ja bym wujkowi zaufała. W końcu dorosły chłop potrafi, wprawdzie tokarz, ale na
                  mechanice się zna. A zawór jest urządzeniem wybitnie mechanicznym.

                  Tylko namawiaj rodziców do kupienia nowej kuchenki, ponad 10 lat to dość dużo,
                  pewnie piekarnik już zużyty.
            • a000000 Re: BOŻE JA NIE ROZUMIEM!!!!!! 01.08.05, 15:57
              Jeśli jest awaria,np w liczniku czy rurach, to nic nie biorą. Jeśli zepsute
              URZĄDZENIE, lub zawór dolotowy, to biorą. U ciebie jest to drugie.

              Ale jeśli był wujek i wszystko "obwąchał", to spoko. Nie używaj tego kurka, a
              na noc otwieraj okno. Aż powrócą rodzice.

              Ludwik jest chyba zbyt gęsty. Zrób sam gęste mydliny (z mydła!) i sprawdź.
              Widziałeś, jak to robił wujek, więc już wiesz ,jak.
        • stephen_s Re: BOŻE JA NIE ROZUMIEM!!!!!! 01.08.05, 15:29
          > Co to znaczy "nie mogę, bo rodzice zabronili"? Czy ty masz trzy lata,że jak
          > rodzice zabronią, to nie możesz?

          Hm, nie wiesz, jak rodzice potrafią człowieka opieprzyć... :(
          • kochanica-francuza Re: BOŻE JA NIE ROZUMIEM!!!!!! 01.08.05, 20:44
            stephen_s napisał:

            > > Co to znaczy "nie mogę, bo rodzice zabronili"? Czy ty masz trzy lata,że j
            > ak
            > > rodzice zabronią, to nie możesz?
            >
            > Hm, nie wiesz, jak rodzice potrafią człowieka opieprzyć... :(

            No i co? Umrzesz od tego? Wolisz do śmierci być trzylatkiem?

            Jak się nie postawisz, nie zaczną cię szanować.

            A jak gaz nawet odłączą to co? Nam odłączyli na miesiąc. Kupiłyśmy czajnik
            elektryczny, a obiady jadłam na mieście. Jak zwykle zresztą.
    • mamalgosia Stephen sam w domu 01.08.05, 14:55
      gorzej niż Kevin
      • kochanica-francuza Re: Stephen sam w domu 01.08.05, 14:59
        mamalgosia napisała:

        > gorzej niż Kevin
        oj tak. Kevin radził sobie jak Godzilla, nie przymierzając
        • mamalgosia Re: Stephen sam w domu 01.08.05, 18:54
          A to Stephen nie Godzilla? Na zdjęciu przypominał mi Godzillę do złudzenia:)
      • stephen_s Re: Stephen sam w domu 01.08.05, 15:28
        No, nigdy nie twierdziłem, że umiem zachować się w takiej sytuacji...
        • mamalgosia Re: Stephen sam w domu 01.08.05, 18:55
          no, rzeczywiście nie twierdziłeś, ja to sobie sama umyśliłąm, że radzisz sobie w
          każdej sytuacji:)
          • kochanica-francuza Re: Stephen sam w domu 01.08.05, 20:45
            mamalgosia napisała:

            > no, rzeczywiście nie twierdziłeś, ja to sobie sama umyśliłąm, że radzisz sobie
            > w
            > każdej sytuacji:)

            dlaczego każdej? czy steph wisi z przyjacielem nad przepaścią i musi odciąć albo
            siebie, albo jego?

            toż to o głupią kuchenkę chodzi...
        • kochanica-francuza A W JAKIEJ UMIESZ??????? 01.08.05, 20:45
          stephen_s napisał:

          > No, nigdy nie twierdziłem, że umiem zachować się w takiej sytuacji...
          >
          Poza pisaniem na forum...
    • stephen_s A teraz to już zupełnie nie wiem, co robić... 01.08.05, 15:27
      Byłem u mnie wujek, 40 minut grzebał w kuchence, obejrzał wszystkie kurki,
      wysmarował Ludwikiem, żeby sprawdzić, czy są bąbelki, machał zapałką, żeby
      sprawdzić, czy się coś pali... i twierdzi, że absolutnie nic sie nie dzieje i
      nic się nie ulatnia!

      I co teraz? Poza tym, że siostra się ze mnie śmieje i już absolutnie nic nie
      chce słyszeć, by kogokolwiek więcej wzywać?
      • herbarium Re: A teraz to już zupełnie nie wiem, co robić... 01.08.05, 16:04
        Wyśmiej ją i powiedz, że to absolutie nie może tak zostać. Potem podnieś głowę,
        trzaśnij drzwiami i zap... do telefonu.
    • isma Re: Hmmm, poradźcie mi coś :((( 01.08.05, 15:44
      Swoja droga, watek jest sliczny ;-)))).
      Przepraszam za krotochwilny ton, bo wiem, ze sprawa moze byc powazna, ale jak
      go sobie w calosci przeczytalam, to mysle sobie, ze mozna by z tego niezla
      krotkometrazowke zrobbic ;-))).
      A kto wie, moze i pelna fabula by wyszla ;-))).
    • herbarium Czy Ty to piszesz na serio, czy jaja sobie robisz? 01.08.05, 16:02
      Bo zaczynam, Stefanie, na serio podejrzewać, że postać młodego psychologa,
      sterroryzowanego strachem, że bliscy zrobią awanturę o wezwanie fachowca do
      kuchenki, kreuje pani inżynier na emeryturze i z fantazją...
      Stefanie! Jeśli teraz ulegniesz siostrze, to już nigdy nie odważysz się jej
      przeciwstawić!
      • isma Re: Czy Ty to piszesz na serio, czy jaja sobie ro 01.08.05, 16:05
        ;-))))))))))))))))))))))))))))).
        Ale, Herbarium, nieee, kobieta z broda, nieeeeee ;-))).
        • herbarium Re: Czy Ty to piszesz na serio, czy jaja sobie ro 01.08.05, 16:07
          A bo to trudno zdjęcie obcego chłopa w internecie umieścić?;)))
          • a000000 Re: Czy Ty to piszesz na serio, czy jaja sobie ro 01.08.05, 16:11
            Gdyby to była baba, to by zgrywała macho.
            • herbarium Re: Czy Ty to piszesz na serio, czy jaja sobie ro 01.08.05, 16:13
              A może odgrywa się na facetach?
              • stephen_s Re: Czy Ty to piszesz na serio, czy jaja sobie ro 01.08.05, 16:18
                Ciekawe spekulacje :) Ale Isma jest w stanie zaświadczyć jednoznacznie, że
                istnieję naprawdę :)
                • isma Re: Czy Ty to piszesz na serio, czy jaja sobie ro 01.08.05, 16:32
                  Kolokwialnie ten termin rozumiejac, to Steph rzeczywiscie istnieje (chociaz nie
                  wiem, czy zaswiadczenie przez nick, ktory, jak wiadomo, sam moze nie istniec,
                  jest cos warte ;-))). Ma cieply glos, i jada salatki ;-))).
                  Ale juz wkraczajac na grunt czystej logiki, w szczegolnosci tej w wydaniu
                  Wienerkreis, to nie wiem, czy zdanie o istneiniu Stepha mozna uznac za
                  weryfikowalne/falsyfikowalne ;-))).
                  • a000000 Re: Czy Ty to piszesz na serio, czy jaja sobie ro 01.08.05, 16:40
                    bez poparcia materialnymi dowodami, każde stwierdzenie jest jedynie
                    prawdopodobne. Czy za nickem stephen_s kryje się stara baba - inżynier
                    emerytowany, czy grupa małolatów, pewnie nie dowiemy się nigdy. Pozostaje nam
                    uznać a priori, że stephen_s to faktycznie młody mieszkaniec Ursynowa z
                    kłopotami. I tak go traktować, póki się z czymś nie zdradzi.
                    Ale sprawa jest podejrzana. Z Kochanicą spotkać się nie chciał. Co ma do
                    ukrycia???? hehehe
                    • isma Re: Czy Ty to piszesz na serio, czy jaja sobie ro 01.08.05, 16:42
                      No, jak by to powiedziec ;-))). Ja juz jestem zaobraczkowana, a Kochanieca
                      nie ;-)))
                    • stephen_s Re: Czy Ty to piszesz na serio, czy jaja sobie ro 01.08.05, 16:43
                      > bez poparcia materialnymi dowodami, każde stwierdzenie jest jedynie
                      > prawdopodobne.

                      Czy świadectwo zmysłów Ismy jest wystarczająco materialne? :)
                      • isma Re: Czy Ty to piszesz na serio, czy jaja sobie ro 01.08.05, 16:45
                        Ty, ty, daj spokoj ze zmyslami, bo jeszcze co sobie dziewczyny dwuznacznego
                        wykoncypuja ;-))).
                        Ale one o tyle maja racje, ze co po moim swiadectwie, jak nie ma dowodu, ze
                        swiadczaca istnieje ;-)))
                      • a000000 Re: Czy Ty to piszesz na serio, czy jaja sobie ro 01.08.05, 16:50
                        A czy Isma jest materialna, hę?
                        • isma Re: Czy Ty to piszesz na serio, czy jaja sobie ro 01.08.05, 16:55
                          Azerciu, wiem, ze to jest pewien problem ;-))). Ale np. dziewczyny z Wychowania
                          w wierze znaja sie juz niezle osobiscie, niezaleznie od dzielacej je odleglosci
                          (moge opisac, np. jak byly ubrane w sobote Alex, Pysio i Glupiakazia, a takze,
                          jaka dawke kroplowki wziela na krakowskiej hematologii inna z forumowiczek,
                          oraz w ktorym miejscu Marzek2 przypina cytaty w kuchni ;-))) zatem, jesli
                          wierzyc zasadzie, ze poprzez pieciu kolejnych znajomych znajomych mozna do
                          kazdego osobiscie dotrzec, z cala pewnoscia znasz kogos, kto zna kogos kto... i
                          tak dalej... kto mnie zna ;-))).
                          • a000000 Re: Czy Ty to piszesz na serio, czy jaja sobie ro 01.08.05, 16:59
                            Ismo, dla mnie to Ty jesteś żywa, realna i z krwi i kości złożona. Ale zza
                            nicku Stefana wyłania się coś trudnego do zrozumienia, stąd takie wątpia.
                            • stephen_s Re: Czy Ty to piszesz na serio, czy jaja sobie ro 01.08.05, 17:02
                              Bo ja jestem jak cebula. Mam warstwy :))))))
                            • isma Re: Czy Ty to piszesz na serio, czy jaja sobie ro 01.08.05, 17:08
                              Bo ja wiem - myslisz, ze to kwestia wiekszej dawki zyciowego prawdopodobienstwa
                              tej kreacji ;-)))? Ale faktem jest - inna sprawa, ze Krakow malutki, i w
                              dodatku glownie plotkarzami zaludniony - ze przez siec zidentyfikowalo mnie juz
                              kilkanascie znanych z realu osob, w tym licealna kolezanka nie widziana od
                              dziesieciu lat, oraz matka pewnego trzylatka, ktory od jakiegos czsu mieni sie
                              byc narzeczonym mojej corki ;-))).

                              A co do trudnosci ze zrozumieniem Stepha - szczerze mowiac, to ja akurat chyba
                              nie najgorzej znam ten wzorzec. Zupelnie przypadkiem bardzo zblizona natura,
                              nawet fizycznie (!!!!), jest moj wieloletni znajomy, skadinad psychiatra.
                              • isma Re: Czy Ty to piszesz na serio, czy jaja sobie ro 02.08.05, 11:34
                                O, przepraszam. Jednak musze sprostowac, podobienstwa akurat w tytulowej
                                kwestii watku nie ma. Kolega psychiatra ma wybitne zamilowanie do techniki, w
                                szczegolnosci skrecania i rozkrecania, patologiczne, bym nawet powiedziala.
                                W starych dobrych czasach, kiedy zostal szczesliwym wlascielem osobnego
                                mieszkania i je sobie wyposazal, nabyl sprzet do cwiczen pt. atlas, a ze akurat
                                zajrzalam, to zagnal mnie do wspolnego skrecania tegoz w nadajaca sie do uzytku
                                konstrukcje.
                                Ktore to pasjonujace zajecie, na przerwanie ktorego koledze jakis
                                niewytlumaczalny przymus psychiczny nie pozwalal, trwalo do rana.
                                Co potwierdza teze, iz dwoje bardzo sie lubiacych mlodych ludzi niekonicznie
                                musi noca w wolnej chacie robic to, co wiekszosc ;-))).
                                • a000000 Re: Czy Ty to piszesz na serio, czy jaja sobie ro 02.08.05, 11:39
                                  hehehe, google mi powiedziały, że atlas może być nawet 8-stanowiskowy. Toż to
                                  narzędzie tortur właśnie!!!
                                  • isma Re: Czy Ty to piszesz na serio, czy jaja sobie ro 02.08.05, 11:51
                                    A zebys wiedziala. W dodatku kolega a priori zalozyl, ze instrukcja tegoz jest
                                    bledna, i skrecalismy na chybil trafil, a potem rozkrecalismy pracowicie efekt
                                    calego etapu prac, jesli nie chcialo dzialac ;-(((. Piekna sprawa.
                                    • a000000 Re: Czy Ty to piszesz na serio, czy jaja sobie ro 02.08.05, 13:04
                                      hehehe, całe szczęście, że urządzenie nie było elektryczne. Gdyby to elektronik
                                      tak składał coś wedle własnego gustu, to skończyłoby się wielkim BUUUUUUUM!
                                      • isma Pobudka! 02.08.05, 13:08
                                        Albo gazowe ;-))).
                                        Ale, ale: Steph, Ty jeszcze spisz? Czy to jest tylko sen sprawiedliwego, czy...?
                                        • stephen_s Jestem, jestem 02.08.05, 13:15
                                          Weźcie nie uderzajcie w takie tony, bo mnie jeszcze bardziej dołujecie... :(((
                                          • isma Re: Jestem, jestem 02.08.05, 14:16
                                            Bierzemy. Co jadles na sniadanie?
      • a000000 Re: Czy Ty to piszesz na serio, czy jaja sobie ro 01.08.05, 16:10
        Mało, już żadnej babie nigdy się nie przeciwstawisz. Jak Cię jakaś zechce.
        Kobiety potrzebują facetów energicznych, którzy wiedzą, czego chcą.
      • stephen_s Hę? 01.08.05, 16:15
        > Bo zaczynam, Stefanie, na serio podejrzewać, że postać młodego psychologa,
        > sterroryzowanego strachem, że bliscy zrobią awanturę o wezwanie fachowca do
        > kuchenki, kreuje pani inżynier na emeryturze i z fantazją...

        Zapewniam, że jaj sobie nie robie... Nie wiesz, jakie stosunki u mnie w domu
        są :(

        > Stefanie! Jeśli teraz ulegniesz siostrze, to już nigdy nie odważysz się jej
        > przeciwstawić!

        Nie znasz mojej siostry. To tyran :(
        • herbarium Re: Hę? 01.08.05, 16:20
          stephen_s napisał:

          > Zapewniam, że jaj sobie nie robie... Nie wiesz, jakie stosunki u mnie w domu
          > są :(

          Zleją Cię, czy zamkną w pokoju na klucz? Chyba za duży jesteś?

          > Nie znasz mojej siostry. To tyran :(

          Jakby nie była tyranem, to nie byłoby sensu się jej przeciwstawiać. No dalej,
          pokaż, jak tam wiedza o asertywności działa w praktyce:)
          • stephen_s Re: Hę? 01.08.05, 16:22
            > Zleją Cię, czy zamkną w pokoju na klucz?

            Mogą mi np. przestać dawać kasę na lekarza... :(

            > Chyba za duży jesteś?

            No wiesz, moja mama do tej pory mi próbuje dyktować, o której godzinie mam
            chodzić spać...

            > Jakby nie była tyranem, to nie byłoby sensu się jej przeciwstawiać. No dalej,
            > pokaż, jak tam wiedza o asertywności działa w praktyce:)

            Eee, to nie takie proste...
            • a000000 Re: Hę? 01.08.05, 16:32
              stephen_s napisał:


              >
              > Mogą mi np. przestać dawać kasę na lekarza... :(

              Przestań. Podejrzewasz rodziców, że Twoje zdrowie jest im obojętne?
              • stephen_s Re: Hę? 01.08.05, 16:42
                > Przestań. Podejrzewasz rodziców, że Twoje zdrowie jest im obojętne?

                No wiesz, już raz tak zrobili...
                • a000000 Re: Hę? 01.08.05, 16:48
                  Żarty sobie strugasz?
                  W takim razie, co Ty jeszcze tam robisz? Wywiewaj do Anglii chociażby, aby się
                  dorobić i chatę kupić. Znajomy na stacji benzynowej samochody myje, aby się
                  usamodzielnić. Wynajmują gromadnie mieszkanie i pracują, biorą co wpadnie.
                  Drugi w stolarni pracuje, po odliczeniu kosztów pobytu, pozostaje mu 700
                  funtów, czyli około 5 tys zł. Nie jest to wprawdzie prywatny gabinet
                  psychoterapeutyczny, ale jakoś się trzeba zaczepić w życie. Krakowa też od razu
                  nie zbudowano.
                  • sunday Re: Hę? 01.08.05, 16:55
                    > Żarty sobie strugasz?

                    Zanim zaczniemy pomstować na rodziców Stephena,
                    warto by było wiedzieć, jaki to lekarz. Sytuacja
                    może być nieładna, ale też i całkiem prosta...
                    • a000000 Re: Hę? 01.08.05, 16:56
                      hej Sunday, jak przeżyłeś wichurę? Jeszcze tylko nauma sie nie odezwał.
                      • sunday Re: Hę? 01.08.05, 17:03
                        > hej Sunday, jak przeżyłeś wichurę? Jeszcze tylko nauma sie nie odezwał.

                        No, nie było łatwo. Ja przeżyłem w pracy, ale Krasnalka była w domu i musiała
                        schować się w łazience ze strachu przed szybami dzwoniacymi w oknach - okazało
                        się potem, że ramy całkiem przegniły, trzeba wymienić. Dobrze, że ten raz
                        jeszcze wytrzymały i nie sypnęło szkłem po pokoju. Tylko lało się po parapecie,
                        jak z kranu.

                        U Was też wiało?
                        • a000000 Re: Hę? 01.08.05, 17:09
                          Nie, u nas jakoś tak specjalnie nie wiało. Sztormy będą jesienią.
                          • a000000 Re: Hę? 01.08.05, 17:23
                            Nauma żyje. Narzeka na blogu.
            • tom1111 Re: Hę? 01.08.05, 16:34
              Stefan , pisz testement i zrób rachunek sumienia !!!
              skoro nic innego nie potrafisz !!!
              • tom1111 albo .. 01.08.05, 16:40
                rozegraj to psychologicznie , udaj ,że zwariowałeś ze strachu przed gazem ,
                zachowuj się nienormalnie , tak by siostrę wystraszyć
                :-)))
              • a000000 Re: Hę? 01.08.05, 16:42
                No co Ty, Tomie!!! Stefan jest niewierzący, więc po co mu rachunek sumienia?
                Majątku nie posiada, więc po co testament? Te parę ruchomości to odziedziczą
                spadkobiercy ustawowi.
            • herbarium Re: Hę? 01.08.05, 18:23
              stephen_s napisał:

              > Mogą mi np. przestać dawać kasę na lekarza... :(

              O - to będziesz miał motywację, żeby sobie zarobić. Jak nie biją, to nie jest
              źle. Teraz tylko trzeba zacząć olewać inne restrykcje.
              Siostra, domyślam się, umie to nieco lepiej...?

              > > Chyba za duży jesteś?
              >
              > No wiesz, moja mama do tej pory mi próbuje dyktować, o której godzinie mam
              > chodzić spać...

              Dopóki się nie wyprowadzisz, to tak będzie:)

              > Eee, to nie takie proste...

              Nikt nie obiecywał, że będzie łatwo:)
          • gumpel Re: Hę? 01.08.05, 16:25
            Nie podjudzajcie go tak, bo jak rozbudzicie w nim zwierzę to przywiaże
            siostrzyczkę za nogi do sufitu nad tym ulatniającym sie palnikiem i wykręci
            numer do rodziców żeby słyszeli kiedy ten chłam wreszcie wybuchnie ... :-))
            • a000000 Re: Hę? 01.08.05, 16:33
              Przydłaby się ,może nie od razu Stefan-LEW, ale jakiś malutki tygrysek.
    • mamalgosia zbuntuj się 01.08.05, 18:56
      i daj się kuchence wysadzić w powietrze. Niech siostra wie, że umiesz postawić
      na swoim:)
    • kochanica-francuza CHOLERA JASNA I PSIAKREW 01.08.05, 20:50
      stephen_s napisał:

      Stafanie, w warszawie jest MNÓSTWO pracy. Może nieciekawej, ale zarobić, a
      przynajmniej DOROBIĆ można. Dziś np. czytałam o pracy gońca. Może więc pora
      ruszyć szanowną d...ę?
      • tom1111 Re: CHOLERA JASNA I PSIAKREW 01.08.05, 21:09
        popieram Cię Kochanico :-)

        praca USZLACHETNIA !!!!!!!!!!
        • kochanica-francuza Re: CHOLERA JASNA I PSIAKREW 01.08.05, 21:16
          tom1111 napisał:

          > popieram Cię Kochanico :-)
          >
          > praca USZLACHETNIA !!!!!!!!!!

          mogę oczywiście powiedzieć, żeby ogłoszeń szukać w poniedziałkowej "Wyborczej"

          no ale steph pewnie nie wie, jak się gazetę kupuje;-)
          • cechatehace Re: CHOLERA JASNA I PSIAKREW 02.08.05, 11:20
            Ja perdzielę po prostu szczęka mi opadła, nie mam pytań stephen.
            • a000000 Re: CHOLERA JASNA I PSIAKREW 02.08.05, 11:28
              oj, Śliwko! chłopak jest wobec nas szczery, nie po to, abyśmy pierdzielili.
              Pomyśl lepiej jak go wesprzeć, aby stał się bardziej asertywny i oderwał się od
              rodzinki.
              • cechatehace Re: CHOLERA JASNA I PSIAKREW 02.08.05, 11:51
                Jak się można oderwać od rodzinki? Może tak jak ja - zamieszkać osobno, ale to
                może być zbyt ryzykowne dla stephena ;) A co do asertywności, to chyba trzeba
                sie z tym urodzić? Chociaż to przecież cecha charakteru, który można
                kształtować, no to stephen do dzieła! czasem trzeba "tupnąć nogą".
                P.S. Musiałeś być bardzo posłusznym dzieckiem :))
                • stephen_s Re: CHOLERA JASNA I PSIAKREW 02.08.05, 13:20
                  No wiesz, z tym tupaniem nogą wcale nie jest tak prosto, przy takiej
                  dominującej reszcie rodziny...

                  Wiesz, ja z siostrą muszę czasem się szarpać, by pozwoliła mi zjeść posiłek o
                  odpowiedniej dla mnie godzinie (nie pozwala, bo ona uwielbia jeść sama - i
                  kiedy jest w kuchni, nie pozwala mi tam wejść, nawet jak padam z głodu albo się
                  śpieszę). A co dopiero o rodzicach mówić?
                  • a000000 Re: CHOLERA JASNA I PSIAKREW 02.08.05, 13:34
                    Traktują Cię jak pariasa?????? Wywiewaj czym prędzej.
                    • cechatehace Re: CHOLERA JASNA I PSIAKREW 02.08.05, 14:24
                      Albo zastrajkuj, może wtedy Cię zauważą?
                      • kochanica-francuza Przepraszam , ale CZEGO mamy nie pisać? 02.08.05, 15:46
                        czym cię tak straszliwie dołujemy?

                        Faktem, że możesz mieć parę własnych groszy?

                        Musisz się szarpać z siostrą? To się szarp. Uwielbia jeść sama? A ktoś jej każe
                        z tobą? Ty też se zjesz sam.

                        Steph, mam pytanie: czy Twoi rodzice uważają Twojego lekarza za rodzaj fanaberii
                        i to się wiąże z tym, co pisałeś na priva?


                        (do innych :Stephen trypra złapał,hehe;-)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka