Dodaj do ulubionych

Piękna i bestia - specjalnie dla Stephen_sa

01.08.05, 16:50
Steph, jeśli będziesz szukał dziewczyny z takim nastawieniem jak montera do
kuchenki to raczej nic Ci z tego nie wyjdzie. Musisz się diametralnie
zmienić. W ostatniej "Polityce" ukazała się niezła lektura, nt. jacy to
gentelmeni mają powodzenie u kobiet. Może spróbujesz :-))

Tomasz Walat: Piękna i estia, "Polityka" 30/2005
www.polityka.pl/polityka/index.jsp?place=Lead10&news_cat_id=12&news_id=150041&layout=1&forum_id=404&page=text

Niestety w sieci jest tylko fragment (wklejam go poniżej), ale jeśli
kupujesz "Politykę" to możesz sobie przeczytać w całości. Jeśli ktoś ma
dostęp do całości to goraco polecam - NIEBYWAŁA LEKTURA.


A tutaj rzeczony fragmencik oddający klimat artykułu:

"Piekna i bestia"
Dlaczego kobiety lgną do przestępców? Co powoduje, że pomagają im i
poświęcają dla nich swoje poukładane i szczęśliwe życie? Ostatnio szwedzką
opinię publiczną poruszył taki przypadek. Z Polakiem w roli głównej.

Tomasz WalatBestią jest 33-letni Dariusz Lędzion trzymany pod kluczem w
szwedzkich zakładach psychiatrycznych po brutalnym morderstwie na
właścicielce salonu piękności w Sztokholmie w 1997 r., licznych gwałtach i
napadach. Właśnie w szpitalu poznaje go piękna 21-letnia Maria W., członkini
szwedzkiej kadry lekkoatletycznej w sprincie i od tej chwili „żyć już bez
niego nie może”, jak napisała w przechwyconym przez policję liście. Piękna
blondynka porywa bestię, korzystając z odbywanej w szpitalu praktyki
pielęgniarskiej. Dostarcza bandycie pistolet i samochód. Rozpoczynają
ucieczkę ku wolności, chcą dostać się do Polski.

Obserwuj wątek
    • a000000 Re: Piękna i bestia - specjalnie dla Stephen_sa 01.08.05, 16:55
      Coś mi się wydaje, że to Stefan potrzebuje pięknej Bestii. Nie pieknego Bestia,
      żeby była jasność, tylko bestii - damy.

      • isma Bestia 01.08.05, 17:00
        Noooo, azerciu, po raz kolejny podziwiam Twoja przenikliwosc. Jesli do tego
        dodac, ze La Bestia nazywano pewna niesamowita wloska brunetke, Anne Mangani...
        • a000000 Re: Bestia 01.08.05, 17:18
          Fakt, piękna ci ona była. Taka budząca respekt, nie kociątko do zabawy, tylko
          dostojna, pewna siebie, kobieta.
          • maria421 A porpos szukania dziewczat 03.08.05, 14:31
            Pare dni temu, na deptaku naszego miasta stal sobie jeden mlodzieniec z
            zawieszona na piersiach i na plecach tablica, na ktorej bylo napisane:
            "Freundin gesucht. Bitte hier anmelden" ("Poszukuje dziewczyny. Prosze tu
            zglaszac"). Obok niego stal inny w koszulce "No job, no money, no girl, no
            problem".
            Nawet nie wiecie, jakie powodzenie mial ten chlopak z tablica u przechodzacych
            dziewczyn, ten drugi byl ignorowany.

            Ciekawe jak sie temu poszukujacemu chlopakowi udala jego akcja..)))
            • kochanica-francuza Re: A porpos szukania dziewczat 03.08.05, 16:16
              ładny?
              • maria421 Re: A porpos szukania dziewczat 03.08.05, 20:03
                kochanica-francuza napisała:

                > ładny?

                Ladny nie byl, ale mial fantazje. To sie tez u kobiet liczy.
                • kochanica-francuza Re: A porpos szukania dziewczat 03.08.05, 20:39
                  maria421 napisała:

                  > kochanica-francuza napisała:
                  >
                  > > ładny?
                  >
                  > Ladny nie byl, ale mial fantazje. To sie tez u kobiet liczy.

                  hehe, wiem...
            • grzespelc Re: A porpos szukania dziewczat 04.08.05, 10:58
              A dlaczegóż ten drugi nie miałby być ignorowany przez kobiety, skoro miał
              napisane "no girl, no problem"?? A jeszcze, co gorsza, "no job, no money", a to
              ostatnie już całkowicie pogrąża :)
    • stephen_s Hmmmm... 03.08.05, 18:46
      ... czy naprawdę uważasz, że żeby zdobyć dziewczynę, muszę zostać
      przestępcą??? :))))

      PS. Ja tam zgadzam się z opinią, że to mi potrzebna jest Bestia :)
      • kochanica-francuza Re: Hmmmm... 03.08.05, 19:23

        > PS. Ja tam zgadzam się z opinią, że to mi potrzebna jest Bestia :)

        Także do tego, żeby ci wszystko załatwiała, a ty żebyś siedział w domu i sk... o
        , przepraszam, nie mógł się zdecydować?

        Załatwiałeś kiedyś cokolwiek w urzędzie państwowym? Choćby przedłużenie paszportu?
        • stephen_s Re: Hmmmm... 03.08.05, 19:26
          > Także do tego, żeby ci wszystko załatwiała, a ty żebyś siedział w domu i
          > sk... o, przepraszam, nie mógł się zdecydować?

          Kochanico, wiesz, mam wrażenie, że trochę za emocjonalnie do mnie podchodzisz :)

          > Załatwiałeś kiedyś cokolwiek w urzędzie państwowym? Choćby przedłużenie
          > paszportu?

          Oczywiście :) Na przykład, paszport nie tylko sobie przedłużyłem, ale sam od
          nowa wyrobiłem :) Sam się też chociażby rejestrowałem w urzędzie pracy...
          • kochanica-francuza Re: Hmmmm... 03.08.05, 19:34
            stephen_s napisał:

            > > Także do tego, żeby ci wszystko załatwiała, a ty żebyś siedział w domu i
            > > sk... o, przepraszam, nie mógł się zdecydować?
            >
            > Kochanico, wiesz, mam wrażenie, że trochę za emocjonalnie do mnie podchodzisz :
            > )

            Bo mnie wkurzasz. Wkurzenie jest stanem emocjonalnym.
            >
            > > Załatwiałeś kiedyś cokolwiek w urzędzie państwowym? Choćby przedłużenie
            > > paszportu?
            >
            > Oczywiście :) Na przykład, paszport nie tylko sobie przedłużyłem, ale sam od
            > nowa wyrobiłem :) Sam się też chociażby rejestrowałem w urzędzie pracy...

            O! Więc jednak coś umiesz ? A konkurs komiksu czemu w dupie miałem*?

            *taka ma być końcówka
            >
            • stephen_s Re: Hmmmm... 03.08.05, 20:42
              > Bo mnie wkurzasz. Wkurzenie jest stanem emocjonalnym.

              Właśnie nie rozumiem, skąd u Ciebie takie natężenie emocji pod moim adresem :)

              > O! Więc jednak coś umiesz ? A konkurs komiksu czemu w dupie miałem*?

              A czemu założyłam, że Stephen konkurs komiks w d... miał? ;)
              • kochanica-francuza Re: Hmmmm... 04.08.05, 20:18
                stephen_s napisał:

                >
                Bo jakby nie miał, toby telefon do Instytutu wykonał.

                jak mnie na czymś zalezy, to skręcam się jak glista, a załatwię

                Telefon w domu masz?
            • grzespelc Re: Hmmmm... 04.08.05, 10:59
              Nie rozumiem, dlaczego sądzisz, że cokolwiek uprawnia Cię do pouczania
              Stephena....
      • gumpel Re: Hmmmm... 03.08.05, 20:51
        Przestępcą to może nie koniecznie, ale na coś to taką dziewczynę poderwać
        musisz :-)) Wiesz, one potrzebują tego by swojego chłopaka móc popodziwiać. Tak
        między nami mężczyznami [Panie proszę o nieczytanie dalej], piekna czy bestia,
        ale na mięczaka czy niedołęgę to nie poleci. Musisz jej czymś zaimponować.
        Znajdź swój silny punkt: inteligencja, dowcip, opanowanie, stanowczość,
        wytrwałość ... zazwyczaj szukają w nas tego, czego im brakuje. Spróbuj to
        wykorzystać. No, ale komu ja to piszę ! No właśnie, może Ci się uda na wiedzę z
        zakresu psychologii ... Pan psycholog - to brzmi nieźle. Próbowałeś ?
        G.
        • stephen_s Re: Hmmmm... 03.08.05, 20:54
          > Przestępcą to może nie koniecznie, ale na coś to taką dziewczynę poderwać
          > musisz :-))

          Hm. Zwykle próbowałem na inteligencję i wrażliwość :)

          (zakładając, że w ogóle to, co robiłem, można nazwać "podrywaniem na coś" ;))

          > No właśnie, może Ci się uda na wiedzę z zakresu psychologii ... Pan
          > psycholog - to brzmi nieźle. Próbowałeś ?

          Biorąc pod uwagę, że startowałem zawsze do dziewczyn z mojego wydziału, nie był
          to specjalny atut :))
          • gumpel Re: Hmmmm... 03.08.05, 21:17
            Wrażliwość odpada. To cenią wyłącznie u faceta typu bokser. Wiesz, >>taki
            silny, a taki delikatny w stosunu do mnie<< (Oczywiście piszę o pierwszej
            randce, bo potem to już inaczej). No i na psychologię psycholożki nie
            poderwiesz :-)) Jak pisałem, szukają odmienności.

            Tak sobie myślę, że powinieneś zainwestowac w wyjazd poza Wa-wę. W jakimś
            mniejszym miasteczku znajdziesz dziołszki robotne, które życie nauczyło twardo
            stać na nogach (a to chyba w Twoim przypadku dość istotne - sorry za
            złośliwość) no i takie, którym na dźwięk słów "Pan psycholog" od razu serce
            mocniej zabije. Oczywiście rzucona mimochodem informacja że "z Warszawy" też
            nie przejdzie bez echa ...
            • stephen_s Re: Hmmmm... 03.08.05, 21:20
              > Jak pisałem, szukają odmienności.

              Ale odmienność nie jest dobrym prognostykiem dla związku :)

              > Tak sobie myślę, że powinieneś zainwestowac w wyjazd poza Wa-wę. W jakimś
              > mniejszym miasteczku znajdziesz dziołszki robotne, które życie nauczyło
              > twardo
              > stać na nogach (a to chyba w Twoim przypadku dość istotne - sorry za
              > złośliwość) no i takie, którym na dźwięk słów "Pan psycholog" od razu serce
              > mocniej zabije. Oczywiście rzucona mimochodem informacja że "z Warszawy" też
              > nie przejdzie bez echa ...

              ?????????????????????????????????????????????????
            • stephen_s PS 03.08.05, 21:21
              Zapomniałem powiedzieć Ci o jednym: nie wiem, na co ja mogę poderwać kobietę,
              ale ja u kobiety cenię wieeeelki mózg :)
              • gumpel Re: PS 03.08.05, 21:34
                Nie wybrzydzaj.Od czegos trzeba zacząć. Jak nabierzesz doświadczenia to sobie
                poderwiesz jaka będziesz chciał :-))

                P.S.
                Dobra rada. Jak juz jakąś poderwiesz i zaprosisz na drinka, to lepiej jej nie
                wspominaj, że zdobiłeś to ze względu na jej inteligencję.
                • stephen_s Re: PS 03.08.05, 22:22
                  > Dobra rada. Jak juz jakąś poderwiesz i zaprosisz na drinka, to lepiej jej nie
                  > wspominaj, że zdobiłeś to ze względu na jej inteligencję.

                  Czemu nie? Lepiej powiedzieć, ze za ładne oczy? Bądź nowoczesny :)
                  • gumpel Re: PS 03.08.05, 22:33
                    Steph, jesteś rozbrajajacy :-)))
                    • stephen_s Re: PS 03.08.05, 22:34
                      Nie no, postaw się w sytuacji kobiety: wolisz dowiedzieć się, że ktoś się z
                      Tobą umówił z powodu inteligencji, czy ładnej buzi?
                      • tom1111 Re: PS 03.08.05, 22:38
                        nie próbuj zrozumieć kobiety - to niemożliwe :-)))))
                        • stephen_s Re: PS 03.08.05, 22:40
                          Ja tam rozumiem kobiety. Lepiej niż mężczyzn...
                      • isma Re: PS 04.08.05, 08:34
                        Moge sie postawic w sytuacji kobiety ;-)))?
                        Steph, odpowiedz brzmi: to zalezy, co kobieta w sobie samej uwaza za walor. Ja
                        sie na przyklad uwazam za inteligentna ;-O, w zwiazku z czym, nie kryje, ze ze
                        znacznie wiekszym entuzjazmem przyjmuje komplementy odnosnie wygladu ;-O.
                        • a000000 Re: PS 04.08.05, 10:23
                          Ja należę do kobiet taczej inteligentnych. Przynajmniej za taką uważa mnie
                          otoczenie. Wyższą szkołę techniczną też skończyłam, więc jakieś tam rozumy we
                          mnie się tlą.
                          Stefanie!!! NIGDY W ŻYCIU nie związałabym sie z człowiekiem, który mentalnie
                          nade mną nie góruje, który jest niezaradny, dziecinny...Tak to już jest, że
                          kobieta chcąca się z kimś związać, szuka silniejszego od siebie, szuka oparcia.
                          Gdyż w genach jest zapisane, że to mężczyzna bezpieczne gniazdo buduje dla
                          swojej rodziny, kobieta zaś rodzi i o ognisko domowe dba. Kobieta silna i
                          władcza nie potrzebuje mężczyzny, bierze go sobie kiedy chce i porzuca gdy jej
                          już jest niepotrzebny. Jeśli potrzebuje dziecka, to sobie je rodzi, a nie
                          prowadzi przed ołtarz.
                          Stefanie, ty nie szukaj matki, tylko poszukaj sobie żonę, którą otoczysz
                          opieką, tak, jak to od setek tysięcy lat się dzieje.

                          A kobieta woli wiedzieć, że mężczyzna się o nią stara, bo ją KOCHA, a nie z
                          powodu jej inteligencji czy wyglądu. I pomimo wszystko, a nie dla czegokolwiek.

                          Oczywiście, życie niesie różne niespodzianki i może tak się stać, że potem, po
                          latach, ciężar opieki nad domem na kobietę spada, ale to są przypadki
                          szczególne. Siła wyższa, z którą kobieta się godzi. Na starcie w życie, regułą
                          jest, że to mężczyzna jest tą silniejszą i fizycznie i psychicznie stroną.

                          Szukasz babo-chłopa? Współczuję. Może Ci przylać, siostra wyda Ci się aniołkiem.
                          • isma Zasada i fundament 04.08.05, 11:32
                            E, no, Azerciu, nie tak radykalnie ;-))).

                            Ja bym odroznila tzw. zyciowa zaradnosc od mozliwosci bycia oparciem,
                            fundamentem. U mnie w rodzinie model dziala juz drugie pokolenie, plus-minus ku
                            obopolnemu zadowoleniu. Tata jest typem szalonego naukowca, rzeczywistosc
                            fizyczna uznajacego za zbedny balast dla swobodnych igraszek intelektu,
                            skutkiem czego sprawy przyziemne spadaja wylacznie na Mame. Ale Tata ZAWSZE byl
                            dla niej oparciem w tym sensie, ze akceptowal jej decyzje, podzielal jej
                            rozeznanie sytuacji, nie mowiac juz o wspieraniu w chorobach czy zalobie.
                            Zawsze stanowili jedno.

                            Moj maz ma wschodnia (a i specyficznie chrzescijanska) pewnosc w podejsciu do
                            zycia pt. Pan Bog nas nie ukrzywdzi. I dobrze. To potrafi byc (rowniez mnie,
                            tzw. silnej kobiecie) bardzo potrzebne. A moja domena to rozwiazywanie
                            problemow drobnych i codziennych, a nawet calkiem duzych, ale nie tych,
                            siegajacych fundamentow ;-))).
                            • a000000 Re: Zasada i fundament 04.08.05, 12:50
                              Ismo, własnie o to chodzi. O to wsparcie, podbudowanie, pewność w podejmowaniu
                              decyzji. I nie pozostawianie kobiety samej z problemem. Ja sobie nie wyobrażam
                              małżeństwa, gdzie jedno tylko decyduje, a drugie wykonuje. To jest codzienny
                              horror. Ale są w życiu sytuacje, w których nie chciałabym od męża usłyszeć: nie
                              wiem, boję się. Zawsze oczekuję przynajmniej włączenia się i wspołdziałania. I
                              poparcia. Chociażby pociechy: nie martw się, Bóg pomoże. To jest bardzo dużo.
                              To pokazanie jasnego światełka, moralne wsparcie. Stonowanie problemu.

                              Małżeństwo to jedność, wzajemne uzupełnianie się. Ale są w życiu chwile, gdy
                              kobiecie bardzo potrzebne jest silne męskie ramię: poród, wychowanie dzieci,
                              choroba, żałoba....I właściwie to bardziej niż fizyczną, mam na myśli siłę
                              psychiczną.
                              Widzisz Ismo, Twój tata jest naukowcem, człowiekiem mądrym o skrystalizowanych
                              poglądach, nie zajmującym się drobiazgami. Lecz zawsze wspierającym matkę. I
                              wystarczy ta świadomość, że w razie czego, mam podparcie, aby kobieta świetnie
                              sobie radziła. Taka sytuacja to marzenie. Kobieta robi co uważa, nikt jej w tym
                              nie przeszkadza, a jak się coś wali, to może liczyć na pomoc.
                              Teraz wyobraź sobie, że stajesz przed przerastającym Cię problemem, a Twój mąż
                              mówi: ja się boję. I ucieka.

                              Ja jestem osobą władczą, zdecydowanie. Ale są chwile, w których chcę się
                              podporządkować decyzji męża, gdyż zdaję sobie sprawę z wagi skutków pewnych
                              poczynań i wolę zawierzyć osobie ode mnie silniejszej, rozumniejszej, mniej
                              emocjonalnej, która przemyśli i rozsądnie postanowi. Gdyby mąż w takich
                              przypadkach powiedział: boję się, źle między nami by się działo. Chyba
                              poczułabym się opuszczona w potrzebie.
                              Bo do fundamentów musi sięgać rozsądek, rozwaga, mądrość, logika i wiedza.
                              Kobieta jest zazwyczaj zbyt emocjonalna. I ja o tym wiem.


                              • isma Re: Zasada i fundament 04.08.05, 14:38
                                No, powiedzialabym, ze te fundamenty moga miec rozna glebokosc posadowienia ;-
                                ))).
                                Maz nie cyborg, tez sie czasem boi ;-))). Ale nawet jak sie boi, i ja wiem, ze
                                on sie boi, to wiem tez, ze dla niego - a wiec i dla mnie - nie ma to
                                zasadniczego znaczenia.
                                Natomiast, skoro juz przy tym jestesmy, to czasem bywa odwrotnie. Na przyklad:
                                a po co z tym dzieckiem do tylu lekarzy, nic sie nie boj, dobrze bedzie ;-))).
                                Ekhm, no, w takich sytuacjach to czasem czlowiek ma ochote tego, co sie nie
                                boi, dobrze walnac z manki.
                                • a000000 Re: Zasada i fundament 04.08.05, 15:17
                                  Nawet Ismo się nie spodziewasz, jak wiele racji ma Twój mąż mówiąc, abyś nie
                                  latała z dzieckiem po lekarzach. Zauważ, że każdy daje lekarstwa. Lekarstwa są
                                  potrzebne, ale to są trucizny. Za dużo trucizny nieszczy organizm. I nawet się
                                  nie spodziejesz, kiedy większy wróg ante portas się czai.

                                  A propos. W rodzinie był przypadek uczulenia dziecka na jajko. Poszli do
                                  takiego magika, który odczula prądami. W pojemniku siedzi jajo, podłączone do
                                  komputra, komputer bada fale wysyłane przez to jajo (każdy przedmiot ma jakieś
                                  fale) i przetwarza je na ujemny znak i wysyła do elektrod trzymanych przez
                                  uczuleńca. Dasz wiarę, że pomogło???
                                  • isma biorezonans ;-))) 04.08.05, 15:54
                                    Azerciu, ja wyznaje zasade, ze tylko diagnostyki nigdy dosc, i o lekcewazenie
                                    zasadnosci tejze mnie szlag trafia. Odnosnie natomiast terapii, to jestem jak
                                    najbardziej minimalistka, zwlacza, ze trzy pokolenia alergikow w rodzinie juz
                                    mniej wiecej przetestowaly, co na rynku jest dostepne ;-((( i doswiadczenie
                                    wskazuje, ze - w stanie sredniociezkim - tylko eliminacja alergenu daje trwale
                                    skutki, zadne tam piguly. Wiekszosc konowalow zreszta wie, za ja to jestem ta
                                    wyrodna matka, ktora daje dziecko osluchac (sama niby umiem uzywac stetoskopu,
                                    ale jednak doswiadczenie nie to), natomiast, jesli nie uda sie zapalenia pluc
                                    stwierdzic, to raczej za recepte podziekuje.

                                    A z tymi falami, to ja raczej nie wierze w powszechna skutecznosc. Tu chyba
                                    glownie dziala sugestia, albo po prostu sie z alergii wyrasta. Zreszta, na to
                                    zawsze jest czas.
                                    • a000000 Re: biorezonans ;-))) 04.08.05, 16:10
                                      Mnie ten biorezonans na jakieś czary wygląda. Ale działa. Poszłam kiedyś, aby
                                      mnie wyleczyli z obżarstwa. Wzięłam ze sobą wafelek w mlecznej czekoladzie - bo
                                      trzeba mieć ze sobą przedmiot "upadku". Minęły już ze trzy lata, jak do ust nie
                                      wezmę i wafelków, i mlecznej czekolady. Koleżanka - nałogowiec w ten sposób
                                      palenie rzuciła.
                                      Kosztuje niewiele, a nie zaszkodzi. Mnie się wydaje, że im prędzej się zaczyna
                                      walkę, tym skuteczniej sie zwalcza.
                                      Ale na alergię mojego męża święty Boże nie pomoże. Dotykowa. Lekarz -
                                      specjalista powiedział, żeby nigdy nie próbował homeopatycznie się leczyć z
                                      alergii, bo akurat przy uczuleniu metoda szkodliwa.
                                      Ostatnio wyszło, że i syn uczulony, na kobalt. Tylko mnie nic nie jest, bo
                                      pochodzę z ludu pracującego miast i wsi, nie z hrabiów hehehe.
                          • stephen_s Re: PS 04.08.05, 11:46
                            > Stefanie!!! NIGDY W ŻYCIU nie związałabym sie z człowiekiem, który mentalnie
                            > nade mną nie góruje, który jest niezaradny, dziecinny...

                            No proszę :) Ja z kolei nigdy nie związałbym się z kobietą, co przynajmniej nie
                            dorównuje mi intelektualnie :)

                            Byłem kiedyś na randce z dziewczyną, która - bez złośliwości mówiąc -
                            specjalnie inteligentna nie była... Przekonałem się, że idiotycznie czuję się w
                            sytuacjach, gdy kobieta za mną nie nadąża...

                            > Na starcie w życie, regułą
                            > jest, że to mężczyzna jest tą silniejszą i fizycznie i psychicznie stroną.

                            Reguły są po to, by je łamać :)
                        • grzespelc Re: PS 04.08.05, 11:03
                          > sie na przyklad uwazam za inteligentna ;-O, w zwiazku z czym, nie kryje, ze
                          ze
                          > znacznie wiekszym entuzjazmem przyjmuje komplementy odnosnie wygladu ;-O.


                          O żesz Ty, że ja na to nie wpadłem....(tzn. mam do czynienia z sytuacją
                          odwrotną...)
                          • isma Re: PS 04.08.05, 11:11
                            Elementarne, drogi Watsonie ;-))).
                  • tom1111 Re: PS 03.08.05, 22:37
                    Stefan o ile mogę się wtrącić , posłuchaj Gumpla ,
                    kobiety nie rozwijają się jak komputery (na szczęście) :-) i nowoczesność
                    niewiele może zdziałać , a mentalność kobiet i mężczyzn ,w tej sferze , nie
                    zmienia się od stuleci ,jak dobrze pamiętam :-)))))))))))))))))))))))))))
                    • stephen_s Re: PS 03.08.05, 22:38
                      Ech :) Ja jednak wolę pozostać wiernym moim zasadom :)
                      • maria421 Re: PS 04.08.05, 09:35
                        stephen_s napisał:

                        > Ech :) Ja jednak wolę pozostać wiernym moim zasadom :)
                        >
                        I bardzo dobrze!

                        A w ogole to pamietaj o jednym- zazwyczaj Milosc przychodzi wtedy, kiedy
                        najmniej sie jej spodziewasz.
                        Zobaczysz, ze przyjdzie, miej cierpliwosc...
                  • kochanica-francuza Baran głupi!!! 04.08.05, 20:20
                    Wiem, jak ma się moja uroda do mojej inteligencji...;-)))

                    I dlatego stanowczo wolę komplementy - za intelekt.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka