IP: *.katowice.sdi.tpnet.pl 10.09.02, 16:02
Obserwuj wątek
    • Gość: anka1 Re: ...a IP: 212.33.74.* 10.09.02, 16:29
      ... b
      kobieta w kwiecie wieku:)))
      • Gość: Senior Re: ...a IP: *.katowice.sdi.tpnet.pl 10.09.02, 16:40
        Nie mam śmiałości do kobiet. Tylko na 'a' się zdobyłem.
        • 0nly Re: ...a 10.09.02, 16:42
          "a" od czego w sensie?????
          czyzby to z niesmialosci tak prosto z mostu????
          • Gość: Senior Re: ...a IP: *.katowice.sdi.tpnet.pl 10.09.02, 17:03
            U nas w sanatorium jest bardzo uprzejma i co więcej, bardzo atrakcyjna pani
            Basia. W pijalni wód mineralnych spotkałem ją dzisiaj jak piła wodę z dzanuszka
            z dzióbkiem. Ja również to czyniłem. Chciałem do niej zagadać, ale nie
            wiedziałem jak. W głowie kotłowały mi się różne myśli, ale wybrałem jedno
            zdanie: "A co to za wodę dzisiaj pani pije?" Może nie był to popis elokwencji,
            ale trudno. Gdy już przezwyciężyłem swoją nieśmiałość i z drżącymi rękami i
            miękkimi nogami otworzyłem usta, żeby to powiedzieć, zjawił się nagle pan
            Józef, straszny podrywacz. Nie lubię go okropnie. Zaczął się drzeć: "Witam,
            witam, witam szanowną panią Basieńkę". Zdążyłem powiedzieć to swoje nieszczęsne
            "a". Pani Basia nawet nie zwróciła na mnie uwagi. Musiałem jednak wyglądać
            bardzo idiotycznie z tym dzbanuszkiem w ręce, głupią miną i samogłoską "a" na
            ustach.
            • Gość: robsonick Re: ...a IP: *.net 10.09.02, 17:12
              Gość portalu: Senior napisał(a):

              > U nas w sanatorium jest bardzo uprzejma i co więcej, bardzo atrakcyjna pani
              > Basia. W pijalni wód mineralnych spotkałem ją dzisiaj jak piła wodę z
              dzanuszka
              >
              > z dzióbkiem. Ja również to czyniłem. Chciałem do niej zagadać, ale nie
              > wiedziałem jak. W głowie kotłowały mi się różne myśli, ale wybrałem jedno
              > zdanie: "A co to za wodę dzisiaj pani pije?" Może nie był to popis
              elokwencji,
              > ale trudno. Gdy już przezwyciężyłem swoją nieśmiałość i z drżącymi rękami i
              > miękkimi nogami otworzyłem usta, żeby to powiedzieć, zjawił się nagle pan
              > Józef, straszny podrywacz. Nie lubię go okropnie. Zaczął się drzeć: "Witam,
              > witam, witam szanowną panią Basieńkę". Zdążyłem powiedzieć to swoje
              nieszczęsne
              >
              > "a". Pani Basia nawet nie zwróciła na mnie uwagi. Musiałem jednak wyglądać
              > bardzo idiotycznie z tym dzbanuszkiem w ręce, głupią miną i samogłoską "a" na
              > ustach.
              hymm pieknie pieknie jesli to nie cytat z mrozka to pozazdroscic perfekcji
              piora ...ops klawiatury :)

              rob@ :)
              • Gość: oona Re: ...a IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 11.09.02, 12:45
                może by tak,odcinek po odcinku,Senior
                stworzył nam tutaj powieść pt.
                "Żywot człowieka nieśmiałego"?
                rozdział pierwszy-"Sanatorium"był całkiem,całkiem:))
                • Gość: samanta Re: ...a IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 11.09.02, 12:50
                  oj senior ,pierdola jezd z ciebie!zawsze mogles palnac ,ze medytujesz z
                  dzbanuszkiem w lapie a to a tojakas jezd mantra. Moze znalazlbys nasladowcow?
                  Wyobraz sobie kuracjuszy jak mantruja z dzbanuszkami...To dopiero bylby
                  zajebisty widok!!!:)))))))
    • Gość: Senior Re: ...a IP: *.katowice.sdi.tpnet.pl 11.09.02, 17:25
      Mieszkam w pokoju z Mieciem. Facet jest można powiedzieć sympatyczny, ale na
      swój sposób, o, to jest dobre wyrażenie, "na swój sposób". Dlaczego napisałem z
      Mieciem, a nie z panem Mieczysławem? Bo Miecio jest również człowiekiem bardzo
      bezpośrednim. Nie ze wszystkimi w ośrodku jestem na "ty", tak właściwie to jest
      mało osób z którymi jestem na "ty", no dobrze, na "ty" jestem jedynie z
      Mieciem. A ile czasu mi zajęło, żeby z Mieciem być na "ty"? Powiecie, że
      wieczorem wypiliśmy wódkę. Nie. Błąd. Wystarczyły dwie sekundy i z Mieciem
      byliśmy na "ty". Wcześniej napisałem, że Miecio jest bardzo bezpośredni. Otóż
      to. Ledwo wszedłem do pokoju, ledwo położyłem walizkę na tapczanie, ledwo
      zdąrzyłem usiąść, a tu do pokoju wpada mały, niski, łysy, grubszawy jegomość, z
      czerwoną twarzą i wrzeszczy: "Cześć, mów mi, kurwa, Miecio". Byłem zmęczony po
      podróży, więc mój mózg był nieco otępiały. Co to znaczy "kurwamiecio"?
      Zastanawiałem się przez dłuższą chwilę. Pseudonim? Ksywka? Acha! Toż to imię!
      Grzeczność wymagała, żebym i ja powiedział swoje imię, ale nie miałam za bardzo
      na to czasu. Kurwamiecio zaserwował mi potężny monolog, z którego dowiedziałem
      się, że:
      1.jest rozwiedziony, 2.nie lubi ogórkowej, 3. jest hydraulikiem. 4. jego była
      żona to dziwka, 5. będziemy się dobrze bawić (my?), 6. jego córka ma sklep z
      butami, 7. kręci się tutaj dużo wyposzczonych kobitek, 8.wałęsa to idiota, 9.
      serce mu nawala, 10..., 11...., itd, itd. Słuchałem, ale bacznie czekałem na
      chwilę przerwy, żeby wpaść mu w słowo i się wreszcie przedstawić. Tak, chyba
      teraz...."Janusz". "Co?"-był szczerze zdziwiony. Nabrzmiałe tętnice na twarzy
      sugerowały, że myśli intensywnie o co mi chodzi i czy czasami nie jestem jakimś
      dziwakiem, by nie powiedzieć idiotą. Tak właściwie to mu się nie dziwię. Gdybym
      ja opowiadał o sytuacji w Palestynie, a ktoś by mi się wtrącił i powiedział
      "Janusz", też potraktowałbym go jak idiotę. Ale nie doceniałem Miecia. Wykazał
      sie nadzwyczajnym refleksem. "Aaaa!, kurwa, Janusz!". I tak oto zostałem
      "Kurwajanuszem". Można powiedziec, że Miecio jest moim kolegą i jakby
      powiedział mój wnuk trzymamy razem sztamę, ale czasami mnie męczy ten chłopina.
      On ma taki dar, że przyklei się zawsze wtedy kiedy nie powinien. Przykład z
      dnia dzisiejszego. Mówię do pani Barbary "dzień dobry" na korytarzu. Z
      postanowieniem "raz kozie śmierć" zamierzałem powiedzieć jeszcze: "Ladną
      dzisiaj mamy pogodę", ale niestety nie zdąrzyłem. Zza rogu wyskoczył Miecio i
      wrzasnął jak to on ma w swoim zwyczaju (czy on nie wymaga opieki laryngologa?,
      na pewno tak, i paru jeszcze innych specjalistów także!). "Kurwajanusz, chodź
      chłopie, coś ci pokarzę!". "E....."-wypuściłem powietrze trzymane w płucach.
      Miałem przecież powiedziec o tej pogodzie, a tu pojawił się ten pajac, ona
      przesza dalej. Byłem zły i na siebie i na Miecia i na panią Barbarę (chociaz co
      ona winna?).
      Niczym baran poczłapałem za Mieciem. I to był mój błąd. Gdybym wiedział jak to
      się skończy to był nie poszedł. Teraz gdy to piszę, to wyobrażam sobie tą
      scenkę. Wyobrażam sobie, że mówię do Miecia: "Nie, muszę coś załatwić", lub
      "Muszę zadzwonić do syna", lub... Otóż mogę sobie tylko tak marzyć, ale to co
      się stało to się już nie odstanie.
      • czarna_pantera2 Re: ...a 11.09.02, 17:58
        hahahahaha z opowiesci wymika ze nizle znasz alfbet a przynajmniej samogloski
        A,E:) - to jesli chodzio mowe, natomiast pisanie idzie ci rewelacyjnie:)
        czekam ciagu dalszego:)
        • Gość: oona Re: ...a IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 11.09.02, 20:47
          i ja również,i ja też:)
          może kolej na"yyyy"?:)
      • robsonick Re: ...a 12.09.02, 08:33
        glupio by zabrzmaialo gdybym sie powtarzal, jak ztreszta wszyscy jednak
        zastanawia mnie lekkosc z jaka piszsesz te teksty tzn sa one zdecydowanie
        profesjonalne jak pisalem wczesniej maja w sobie cos z ironii mrozka, a tu
        dodaje bez wachania, jestem mrozkiem zafascynowany ;) i jesli to twoje wlasne
        dzielo to spokojnie mozesz swoje dziela publikowac. nie mysle ze to nie
        przesada mozna je nazwac dzielem (w koncu i gospodarczo mamy umowe o dzielo jak
        ktos chce np aby policzyc mu pietruszke na polu :) ale wracajac do meritum o
        ile nie jest to przepisane to pisz, tworz, kreuj naprawde warto. a jesli
        korzystasz z czyjejs tworczosci rowniez pisz bo fajnie jest sobie tak swietne
        teksty poczytac zwlaszcza w dobie gdy malo kto po dobra ksiazke siega ;)
        • Gość: anka1 Re: ...a IP: 212.33.74.* 12.09.02, 08:48
          Senior pisz dalej, niedlugo bedziesz mial stado wielbicielek na forum,
          zobaczysz!:)
          • Gość: oona Re: ...a IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 12.09.02, 21:41
            czy Senior nam dzisiaj zaniemógł?:((

            zatroskana wielbicielka
            :)
            • robsonick Re: ...a 13.09.02, 08:31
              Gość portalu: oona napisał(a):

              > czy Senior nam dzisiaj zaniemógł?:((
              >
              > zatroskana wielbicielka
              > :)
              Unej niech sie nie wydaje ze to tak pstruk i namisane na artyste wena przyjsc
              musi i wtedy to sie dopiero dzieje musice na seniora swoim seksapilem podzialac
              zeby sie poczul dowartosciowany i wtedy nadejdzie wena i kolejny odcinek gotowy
              znam sie na tym bo drugi dzien weny nie mam :(
              • Gość: oona Re: ...a IP: *.itpp.pl 13.09.02, 13:34
                nie,nie,nie,lepiej nie,jesli Senior nie ma śmiałości
                do kobiet to na skutek działania(zbiorowego w dodatku)
                naszego seksapilu takie oniesmielenie mogłoby go dopaść,ze...
                aż strach pomyśleć kiedy odważyłby się coś jeszcze tutaj naskrobać:(((
                kobiety,apeluje-seksapilowi stop!:)
                • Gość: robsonick Re: ...a IP: *.net 13.09.02, 15:23
                  Gość portalu: oona napisał(a):

                  > nie,nie,nie,lepiej nie,jesli Senior nie ma śmiałości
                  > do kobiet to na skutek działania(zbiorowego w dodatku)
                  > naszego seksapilu takie oniesmielenie mogłoby go dopaść,ze...
                  > aż strach pomyśleć kiedy odważyłby się coś jeszcze tutaj naskrobać:(((
                  > kobiety,apeluje-seksapilowi stop!:)


                  Sekasapilowym skrutozercom stanowcze nie ;)))

                  rob@ :)
                  • czarna_pantera2 Re: ...a 13.09.02, 15:34
                    zabic, zniszczyc:)
                    • robsonick Re: ...a 13.09.02, 15:36
                      czarna_pantera2 napisała:

                      > zabic, zniszczyc:)
                      futrzak co siem rzucasz zaraz zaczne glaskac pod wlos ;))
                      buziaki zapchlona najdrozsza kocico ;)))
                      • czarna_pantera2 Re: ...a 13.09.02, 15:38
                        hahaha kurde ty to potrafisz romanse odstawiac, a niech cie:)
                        • Gość: oona Re: ...a IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.09.02, 15:39
                          i Seniora w kompleksy wpędzać przy okazji:((
                          :)
                          • czarna_pantera2 Re: ...a 13.09.02, 15:47
                            robsonik wie co robi:) szczwana bestia:)
                            • Gość: oona Re: ...a IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.09.02, 15:52
                              myslisz,ze chce tamtemu na meską ambicje podziałac?:)
                              • robsonick Re: ...a 13.09.02, 15:57
                                Gość portalu: oona napisał(a):

                                > myslisz,ze chce tamtemu na meską ambicje podziałac?:)
                                JA seniora szanuje (wychowano mnie w szacunku do siwych wlosow)i na meska
                                ambicje nie bede mu wchodzil a futrzaka lubie i zawsz pchelki moge wyiskac ;)))
                                • czarna_pantera2 Re: ...a 13.09.02, 16:02
                                  tyle lat hodowli a ty chcesz je iskac!!! toz ja juz odmiany genetyczne
                                  wprowadzam, no chyba ze kolekcjoner jestes:)
                                  • robsonick Re: ...a 13.09.02, 16:11
                                    czarna_pantera2 napisała:

                                    > tyle lat hodowli a ty chcesz je iskac!!! toz ja juz odmiany genetyczne
                                    > wprowadzam, no chyba ze kolekcjoner jestes:)
                                    heheh no nie skoro tak sie z nimi zaprzyjaznilas to trudno biore cie z calym
                                    inwentarzem ;) ale na mnie juz czas i jak to mowia tygrysy NTNR (no to na
                                    razie) buziaki dla wszystkich
                                    senior pisz pisz bo ci pioro zaschnie i co wtedy ;)

                                    Do piatku
    • Gość: Senior Re: ...a IP: *.katowice.sdi.tpnet.pl 13.09.02, 16:09
      (Z przyczyn technicznych kolejne losy Seniora będą nadawane dopiero po
      niedzieli. Wszystkich zainteresowanych, a szczególnie wielbicielki :)))
      serdecznie przepraszam - Senior)
      • Gość: oona Re: ...a IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.09.02, 21:48
        nie dosc,ze utalentowany,to jeszcze szarmancki,aaaach...:))
      • Gość: robsonick Re: ...a IP: *.net 16.09.02, 11:28
        Gość portalu: Senior napisał(a):

        > (Z przyczyn technicznych kolejne losy Seniora będą nadawane dopiero po
        > niedzieli. Wszystkich zainteresowanych, a szczególnie wielbicielki :)))
        > serdecznie przepraszam - Senior)
        NO to dobra jesd jush po niedzieli ;)))

        rob@ :)
        • Gość: oona Re: ...a IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.09.02, 14:32
          masz niewłaściwe podejście do artystów:(((
          delikatniej!!
          :)
    • Gość: Senior Re: ...a IP: *.katowice.sdi.tpnet.pl 16.09.02, 17:11
      Szedłem za Mieciem. "Kurwajanusz, zobaczysz niezłe przedstawienie" - Miecio co
      chwila ogladał sie za mną z wyrazem szczerego podniecenia. "Te twoje teatry to
      nic przy tym, co zobaczysz tutaj. Aktorzy amatorzy, naturalna scena, to jest
      prawdziwa sztuka!".
      Zastanawiałem się o co mu chodzi. Czyżby nagle jego pusta i nieskomplikowana
      dusza hydraulika otworzyła sie na coś głębszego niż serial "Klan"? Zawsze po
      seansie wracał do pokoju podniecony i streszczał mi odcinek. "Tak, kurwa, to
      jest prawdziwe życie, a nie jakieś niezrozumiałe dyrdymały". Próbowałem z nim
      dyskutować, opowiadałem o przedstawieniach teatralnych, o muzyce poważnej,
      którą uwielbiam; próbowałem po prostu jakoś go uwrażliwić. "Oj, Kurwajanusz,
      musisz bardziej twardo stąpać po ziemi. Nie dziwię się, że w życiu niczego nie
      osiągnąłeś". Ja?! Co?! O czym on mówi? Zna mnie parę dni. Tak na dobrą sprawę
      nic o mnie nie wie. Jak to? Niczego nie osiagnąłem? No, może nie wspiąłem sie
      na wyżyny, nie jestem sławnym aktorem, pisarzem, bizesmenem, ale wiodę ułożone
      życie wdowca, na raczej przyzwoitej stopie, pracując tyle lat jako księgowy
      jestem powszechnie szanowany i lubiany. Ale żebym był jakimś nieudacznikiem
      bujającym w chmurach? Nie, to dla Miecia nie miało znaczenia. Miecio jako stary
      szmugler papierosów do Wiednia i Berlina Zachodniego, jako znawca futer z
      Turcji i dostraczyciel kremu "nivea" Bułgarom dbającym o cerę, takich
      szaraczków jak ja lekko lekceważył. Tolerował, ale odnosił się z wyższością.
      Poważał za to ludzi energicznych, bystrych, sprytnych, z tupetem, potrafiących
      bez pardonu ryknąć "kurwa!" i trzasnąć pięścią w stół. Jakby to powiedzieć
      dzisiaj, ludzi operatywnych i zaradnych. O! Taki sklep z butami, jaki ma jego
      córka. To jest coś. Miecio święcie wierzył, że bycie ojcem kobiety, która
      sprzedaje niemodne fasony produkcji chińskiej w obskurnej budzie na bazarze,
      niejako automatycznie stawia go w roli człowieka sukcesu, człowieka należącego
      do elity, na równi z Rockefellerem, Gatesem, Niemczyckim i innymi. Nie! Żadnych
      obrazów, żadnego teatru. Według Miecia to skupisko darmozjadów i nierobów.
      Tak więc szedłem za Mieciem i ledwo mogłem za nim nadążyć. Z jednej strony
      byłem ciekawy gdzie idę, z drugiej miałem mieszane uczucia. Czułem
      podświadomie, że z człowiekiem pokroju Miecia można się łatwo wpakować w
      kłopoty. Jednak ciekawiło mnie to co powiedział. Jacyś aktorzy, scena. Może
      amatorskie przedstawienie? Może jakis teatrzyk sanatoryjny? Nie sądzę, żeby
      mogło to być coś fascynującego, ot starsze panie recytują wierszyki, a panowie
      odgrywają nieśmieszne skecze. Ale to zainteresowanie Miecia! Może go wciągnęło,
      zaciekawiło, może powoli zmienia się ten małostkowy człowieczek? Może gdzieś w
      tajnych pokładach jego umysłu drzemie wrażliwy człowiek, który szuka piękna?
      Szuka podniet związanych ze sztuką? To co, że to jest tandetny teatrzyk
      amatorski, najważniejsze, żeby od czegoś zacząć. To może być wstęp, zaczyn
      tego co wprowadzi go na wyżyny sztuki. Jednak idąc za nim i patrząc na jego
      łysinkę, nalany, czerwony kark i szelki przypięte do wymiętolonych spodni,
      powątpiewałem w słuszność mojej tezy. Żeby Miecio się zmienił, trzeba by było
      amputowac chirurgicznie jego mózg i wstawić w jego miejsce inny. I to ciało,
      też by trzeba było amputować w całości. Po prostu mózg Miecia pasował do jego
      ciała i na odwrót; do takiego ciała pasowałby tylko mózg Miecia. Hm...śmieszne,
      ale doszedłem do smutnej dla Miecia konkluzji: żeby Miecio się zmienił, trzeba
      by go było wymienić na kogoś innego.
      Później okazało się, że miałem rację. Miecio, niczym Statua Wolności, nie
      zmienił się ani o jotę, trwał w byciu tym Mieciem, jakiego zdąrzyłem poznać. Ja
      natomiast potwornie się skompromitowałem, co miało niemały wpływ na moją
      dotychczas nieskazitelną opinię porządnego pensjonariusza zakładu zdrowotnego.
      • Gość: hm Re: ...a IP: 2.2.STABLE* / *.echostar.pl 16.09.02, 17:28
        "kurwajanusz":) co zes uczynil? czekam ze zniecierpliwieniem na cd.:)
        • Gość: leziox Re: ...a IP: *.arcor-ip.net 16.09.02, 17:44
          Senior.Uczyniłeś coś niemożliwego.Zainteresowałeś sobą oraz tym,co
          piszesz,przedstawicieli forum T.
          Gratulacje,nie udało się to nikomu już od miesięcy,a ten tylko wszedł,napisał o
          kurwamieciu i już wszyscy płoną z ciekawości,co będzie dalej.
          No to czekamy przy kwachach na dalszy ciąg.
        • Gość: oona Re: ...a IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.09.02, 19:19
          ja również:))
          i dbaj o siebie,nasz szacowny Seniorze,bo wieczory teraz chłodne..:)
          • Gość: ulalka Re: ...a IP: 195.116.200.* 16.09.02, 19:36
            qrczaki panie Senior :-))
            ja mialam do mgrki czytac, a czytam opowiadanie pana wlasnie :-))))
            qreczka, ja tez czekam!!!... i duzo zdrowka i weny tworczej zycze (pan nie
            dziekuje :-))))))))))))
            pzdr @ll :-)))
            • robsonick Re: ...a 20.09.02, 09:46
              My tu wszyscy czeakmy ..... i nic .... cisza taka jak makiem zasial a
              poprzednie opowiadanie takie troche przerwane kiedy nastapi CD ???
    • Gość: Senior Re: ...a IP: *.katowice.sdi.tpnet.pl 20.09.02, 16:41
      Zeszliśmy po schodach. Skręciliśmy w prawo. Moim oczom ukazał się długi
      korytarz, mnóstwo różnych drzwi, ale Miecio niczym kustosz w muzeum bez
      najmniejszego zastanowienia otworzył drugie po lewej stronie. Dalej przeszliśmy
      przez pomieszczenie, które mogło być poczekalnią; świadczył o tym rząd krzeseł
      umieszczonych wzdłuż ściany. W tym pomieszczeniu znowu było parę drzwi, ale
      Miecio bez wahania otworzył jedne z nich i weszliśmy do kolejnej salki. Trochę
      gratów, miotła, wiadra; chyba jakieś pomieszczenie gospodarcze. Cholera, niezły
      labirynt, chyba sam bym nie wrócił teraz do pokoju. Teatrzyk zadekował się jak
      powielarnia ulotek za komuny. Miecio odwrócił się i położył palec na ustach.
      Chryste, jeszcze do tego konspiracja. Pewnie nasi artyści w kwiecie wieku nie
      lubią jak wielbiciele ich sztuki aktorskiej podpatrują próby. No coż,
      zmanierowanie to rzecz naturalna u aktora. Obojętnie, czy gra główną rolę u
      Wajdy, czy statystuje jako drzewo w teatrzyku sanatoryjnym.
      Na końcu tej graciarni były drzwi z kwadratową szybą. Miecio niczym myśliwy
      polujący na zwierzynę, powoli, delikatnie stąpając, zbliżył się do tych drzwi.
      Lekko, jakby miały się za chwilę zawalić, położył na nich ręce, przykucnął,
      przechylił swoje zwaliste ciało na prawo i wolno, acz systematycznie przesuwał
      głowę w lewo, tak że najpierw jedno oko mogło obserwować co się dzieje po
      drugiej stronie, a po jakimś czasie drugie również. Nie, to do Miecia nie
      podobne. W tym momencie wzruszył mnie serdecznie. Z takim nabożeństwem, z taką
      delikatnością starał się nie przeszkadzać i nie rozpraszać aktorów. On, który
      potrafił jednym spuszczeniem wody w toalecie obudzic mnie z najgłebszego snu!
      Kiwnął. Zasugerowany tą wzruszającą subtelnością Miecia, również podszedłem na
      palcach i stanąłem obok Miecia, póki co nie mając jeszcze widoku na scenę.
      - Przedstawienie się już zaczęło, zaraz sobie popatrzysz - szepnął mi na ucho,
      a mnie w jednym momencie zalała fala smrodu. Nieprzetrawione, zmieszane z
      kwasem żołądkowym pozostałości po obiedzie, do tego piwsko wyżłopane chyba
      całkiem niedawno i nikotyna utworzyły mieszankę wybuchową. Gdyby w tym
      pomieszczeniu zostały zainstalowane czujniki gazu, to ani chybił, obrona
      cywilna zarządziłaby ewakuację z budynku i zabezpieczenie skażonego terenu. Od
      razu przypomniały mi się szkolenia BHP w mojej firmie i niejaki pan W. "Nie
      lekceważyć zakazu palenia papierosów! Nie zakceważyć zakazu używania otwartego
      ognia! Bo co wtedy będzie? No??? Wtedy będzie wielkie buuuuuum!!!".
      Najwyraźniej wydawało mu się, że ma do czynienia z ludźmi niezbyt rozgarniętymi
      umysłowo, do których trzeba mówić w sposób prosty i obrazowy.
      Fuuuuuuuuu. Otrząsnąłem się z tych wspomnień. Otrząsnąłem się z tej dawki
      fetoru. Wybaczyłem Mieciowi, że nie używa tic-taków. Bo i co tu chłopina
      winien, że ma zaburzenia gastryczne? Liczy się to, że zachował się jak w
      prawdziwym teatrze w czasie przedstawienia. Powiedział szeptem. Jak na
      standarty Mieciowe wykazał się nadzwyczajną klasą i wyczuciem. Ależ, nie ma
      sprawy Mieciu, wybaczam ci to całkowicie! W duchu pochwaliłem siebie jaki to
      jestem wspaniałomyślny.
      Tymczasem Miecio odsunął się na bok, dając mi znak, że teraz moja kolej.
      Postanowiłem nie robić z siebie idioty i zrezygnowałem podchodów w stylu
      Miecia; po prostu stanąłem za drzwiami, tak, że moja zaciekawiona twarz była
      całkowicie widoczna z drugiej strony.
      Co to jest?!?!? Teatr awangardowy?!?!?! O co tu chodzi?!?!?!?!.
      • mathildae Re: ...a 20.09.02, 16:51
        sluchaj, Sen(i)or,
        czy Ty aby przypadkiem bio-logicznie z Romantiki nie jestes, co? to nie jest
        obelga, to jest zwykle pytanie;)
        • Gość: Saba Re: ...a IP: 212.160.148.* 04.10.02, 17:34
          mathildae napisała:

          > sluchaj, Sen(i)or,
          > czy Ty aby przypadkiem bio-logicznie z Romantiki nie jestes, co? to nie jest
          > obelga, to jest zwykle pytanie;)
          Poswiadczam, ze Senior nie jest z Romantiki :)))
          I z niecierpliwoscia czekam na dalsza czesc telenoweli
      • ulalka Re: ...a 20.09.02, 16:53
        Maaaaaatko..!! pan, seniorze lepiej dziala, niz telenowele wszystkie ;-)))))
        przerwac w takiej chwili?!.. toz ja umre z ciekawosci w mlodym wieku!.. ;-))
        pzdr bardzo serdecznie i czeeeekam na cdn!.. :-)))))
        • Gość: oona Re: ...a IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.09.02, 20:54
          cd pewnie dopiero po weekendzie?:(((
          • ulalka Re: ...a 20.09.02, 22:25
            no wlasnie, to okłopne :-((( no ale poczekam, chocby dlatego, zeby poczytac :-))
            pzdr
    • gladiatorr Re: ...a 20.09.02, 22:33
      32 lata to nie wiek na seniora:))))))))))
    • Gość: garthanka Re: ...a IP: *.icpnet.pl / *.icpnet.pl 20.09.02, 23:59
      Witam wszystkich,
      od kilku dni przegladam FT i FR tym bardziej,że nie tylko znajomi zachęcają ale
      bilboardy w moim mieście zapraszają na forum gazety.Zaczynałam już odnosić
      wrażenie,że szukuje się w naszym kraju o bogatych przecież tradycjach
      wojskowych krwawa akcja zbrojna majaca swój poczatek ,tym razem w internecie.
      Na szczęście widzę światełko w tunelu jakim jest obecność pana Seniora,który w
      jakiś magiczny sposób przykuł uwagę forumowiczów.Czyżby był pan nosicielem
      tradycji,postacią ojcowską, która wiedziona nieomylnym instynktem chwyta za
      ksiązkę i zaczyna czytać rozbrykanym maluchom?A może po prostu to tylko dla
      własnej satysfakcji.Nie wiem ,ale ja siadam grzecznie po turecku,podpieram
      piastką brodę i czekam z utęsknieniem na ciąg dalszy.
      Pozdrawiam
      • bellis_parennis mam dziwne wrazenie 21.09.02, 10:30
        ze wiem co sie bedzie dziala, za ta dziurka od klucza:).........ciii bo sie
        aktorzy splosza
      • gladiatorr Re: ...a 22.09.02, 00:06
        Znalazł sie wreszcie ktos kto to forum urozmaica.
        • Gość: oona Re: ...a IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.09.02, 11:35
          stary człowiek i może!....:)
          • Gość: ulalka Re: ...a IP: 195.116.200.* 22.09.02, 12:37
            hej.. Oona, tam w oryginale, to "morze" bylo ;-)))))))
            • Gość: oona Re: ...a IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.09.02, 18:20
              być może morze:)
    • robsonick Re: ...a 27.09.02, 16:43
      no dobra powiedziales a ... powiedz teraz b.. bo wszyscy zapomnieli ze
      istniejesz :)
    • Gość: Senior Re: ...a IP: *.katowice.sdi.tpnet.pl 27.09.02, 17:32
      Przez mój umysł przelatywały pytania. Co to za przedstawienie? Ciężka
      awangarda? Nie, no, bez przesady, toż to teatrzyk sanatoryjny a nie Malta w
      Poznaniu. Stałem jak słup soli i gapiłem się na "scenę". Pojemniki, a może
      bardziej coś na kształt olbrzymich wanien a w nich ciemne, gliniaste kukły. Ale
      gdzie aktorzy? Zerkałem na lewo i prawo, ale pomieszczenie było puste. Dziwne,
      bardzo dziwne. Spojrzałem na Miecia. Twarz szczerej radości i tępy, bezmyślny
      uśmiech. Oto cały Miecio.
      - No i co?-zapytałem.
      -Cierpliwości, Kurwajanusz, zaraz akcja się rozwinie-znowu się uśmiechnął,a
      jego twarz jeszcze bardziej przybrała kretyński wyraz.
      Wtem faktycznie coś się zaczęło dziać. Do pomieszczenia weszła młoda
      dziewczyna. Chyba instruktorka, nigdy jej nie widziałem. Powoli jedna kukła
      drgnęła. Ha! A więc tu są aktorzy, przebrani za kukły. Teraz powoli jedna kukła
      wstała z jakieś mazi, czy błota i podeszła w stronę wykafelkowanej ściany. Boże
      jedyny, toż to jakiś Golem, potężna sylwetka potwora. Oj ciężki ten teatr, nie
      doceniałem tutejszych kuracjuszy. Dawny rozwój wypadków był trochę dziwny.
      Młoda instruktorka wzięła do ręki wąż i zaczęła polewać Golema. Masa
      obrzydliwego błota spływała na podłogę a moim oczom ukazał Golem przemieniony w
      kolejne potworne wcielenie. Naga, olbrzymia, na oko ważąca chyba ze sto
      pięćdziesiąt kilo, z potężnymi wałami tłuszczu kobieta. Chryste, to pani
      Jadwiga z którą siedzimy przy stole w jadalni. Monstrualnych rozmiarów piersi,
      oklapnięte na fałdy tłuszczu i pomarszczone olbrzymie nogi, niczym filary
      podtrzymujące masywny korpus.
      A wiec o to chodziło Mieciowi. Podglądanie starszych pań na jakimś zabiegu
      leczniczym. Ale jestem głupek, ale jestem idiota. Ten prostak nie zainteresował
      się teatrem, tylko starymi kobietami ociekającymi obrzydliwą mazią. A ja dałem
      się wpuścić w to wszystko. Może jestem już starszym jegomościem, ale na prawdę
      potrafię docenić kobiece piękno. Może niewiele bym już zdziałał z kobietą w
      sytuacji intymnej, ale na Boga, wolę popatrzyć sobie na tą młodą dziewczynę,
      choćby w ubraniu, a nie na starą, pomarszczoną, przypominającą wieloryba
      sąsiadkę przy stole. No przecież gdyby mój wnuczek zobaczył teraz panią Jadwigę
      jak tak stoi nago, uśmiecha się z błogością i pokazuje starcze zmarszczki, to
      na pewno zostałby homoseksualistą. Jego młody umysł zakodowałby w pamięci to
      monstrum i miałby uraz do kobiet do końca życia.
      Nie, nie dam się już nabrać Mieciowi. Mam gdzieś jego idiotyczne pomysły. Wolę
      już sam spacerowac po parku niż zniżać się do poziomu tego idioty. Koniec. Już
      miałem iść stąd, już miałem rozliczyć się na zawsze z Mieciem, kiedy
      pomieszczenie "teatralne" wypełniło się piskiem i krzykiem. Pani Jadwiga nie
      miała już wyrazu błogiej rozkoszy na twarzy. Teraz zmrużywszy oczy krótkowidza,
      patrzyła na mnie i przeraźliwie darła się wniebogłosy: ZBOCZENIEC, ZBOCZENIEC.
      Wszyscy w środku obrócili się w moją stronę a ja stałem jak sparaliżowany.
      Tylko w uszach dzwonił mi ten hipnotyczny wrzask: ZBOCZENIEC, ZBOCZENIEC. TAM,
      TAM JEST ZBOCZENIEC.
      • Gość: ulalka Re: ...a IP: 195.116.200.* 27.09.02, 18:42
        eh.. zycie sanatoryjne.. ;-)))))))))
        ciekawe czy zdarze poznac jego uroki, czy uda mi sie od emerytury
        dociagnac?... ;-)))))))))))
        • 0nly Re: ...a 27.09.02, 18:51
          tesknisz za postura pani Jadwigi????



          :)
          • ulalka Re: ...a 27.09.02, 21:18
            maaatko, 0nly, nie ;-))))))))) zreszta: co mialam byc gruba to juz odrobilam (z
            nawiazka ;-)))) w dziecinstwie ;-))))))))
        • robsonick Re: ...a 30.09.02, 09:01
          Gość portalu: ulalka napisał(a):

          > eh.. zycie sanatoryjne.. ;-)))))))))
          > ciekawe czy zdarze poznac jego uroki, czy uda mi sie od emerytury
          > dociagnac?... ;-)))))))))))
          A po co do emerytury czekac ??? Ulalka z tekstu sluchac ile radosci bys
          sprawila Kurwajanuszowi gdyby w miejscu p.Jadwigi zobaczyl np Twoje cialko .;)))
          • hibicostam Re: ...a 30.09.02, 10:20
            zawsze twierdzilam ze panowie nigdy nie dojrzewaja, pewne zabawy towarzysza im
            przez cale zycie, "kurwajanusz" jestes wyjatkiem, ktory tylko potwierdza....:)
          • ulalka Re: ...a 30.09.02, 16:49
            Robsonick :-)))) a czemu cialko?? takie male cialo?? ;-)))))))
            pzdr :-))
    • Gość: Senior Re: ...a IP: *.katowice.sdi.tpnet.pl 04.10.02, 16:34
      - Zwiewamy, Kurajanusz, chodu!- ryknął Miecio. A ja dalej stałem jak
      sparalizowany. Co robić? Ojejku! Wejść tam i przeprosić? Że to nieporozmiemie i
      znalezłem się tu przypadkiem. A może podążyć za Mieciem? Ale gdzie on jest?
      Panika. Stałem i stałem za tymi drzwiami bez ruchu. Młoda pani rehabilitantka
      postawiona na nogi alarmem pani Jadzi właśnie zmierzała w moją stronę. Nie!
      Boże! Ale kompromitacja! Zdecydowałem się na ucieczkę. Odwróciłem się na pięcie
      i pobiegłem przez pomieszczenie w stronę drzwi, ale na dobrą sprawę nie
      wiedziałem gdzie jest bezpieczne wyjście. Miecia już dawno nie było. No tak,
      ten łysy grubas nigdy nie wykazujący żadnej aktywności fizycznej, pognał teraz
      przed siebie jak biegacz na igrzyskach letnich. Zostawił mnie. W prawo? Nie,
      chyba w lewo. Biegłem, a serce mi kołatało. Trochę ze strachu, trochę z
      wysiłku. Ja przeciez miałem się tu kurować, odpoczywać, a nie biegać w panice
      jakby mi kto nasolił do majtek. Czułem jak serce łomoce mi jak młot kowalski,
      czułem, że zaraz mi wyskoczy z klatki piersiowej. Wąski, ciemny korytarz; byłem
      tu, czy nie? O Boże, niech się to wreszcie skończy. O, tu są drzwi, może tutaj
      jest bezpieczna kryjówka. Z impetem otwarłem te dzwi i omal nie wpadłem na
      dwójkę ludzi. Była to kierowniczka sanatorium, pani Sowińska i doktor Drobicz,
      młody, sympatyczny lekarz, który badał mnie zaraz po przyjeżdzie.
      - Panie Junuszu - odezwał się Drobicz- co to, wyścigi, zabawa w chowanego?
      Nie mogłem nic odpowiedzieć, ledwo łapałem powietrze. Musiałem wyglądać dosyć
      dziwacznie, bo ta dwójka przypatrywała mi się z ciekawością.
      - Nie..., nic....- zdobyłem się na lakoniczną odpowiedź, niamał mdlejąc. Przed
      oczyma miałem mroczki, a serce waliło mi niemiłosiernie.
      Wtem w drzwiach ukazała się młoda rehabilitantka i pani Jadzia, już ubrana, w
      szlafroku, który po rozłożeniu mógłby z powodzeniem służyć za przenośnie
      schronienie w obozie dla uchodźców.
      -Tak, to on, ten zboczeniec-ryknęła pani Jadzia a pomieszczenie zadudniło
      echem. -To on tam stał w drzwiach i nas podglądał. To obrzydliwe.
      Tak, pomyślałem, rzeczywiście to było obrzydliwe, nawet nie wiesz kobieto jak
      to było obrzydliwe. Ale nic nie powiedziałem. Czułem jak uczniak złapany na
      gorącym uczynku. Powoli łapałem oddech, już chyba mogłem coś powiedzieć,
      wyjasnić, ale stałem bez słowa, z głupia miną.
      -No wie pan, uważałam pana za spokojnego, kulturalnego czlowieka...-pani
      kierowniczka mówiła wolno, przyglądając mi się ze zdziwieniem. -a pan tu takie
      błazenady wyczynia.
      Młody doktor Drobicz przyglądam mi się z uśmiechem.
      -Ma pan jeszcze w sobie dużo witalności- powiedział cały czas sięuśmiechając,
      ale miałem wrażenie, ze faktycznie uważa mnie za zboczeńca. Gdybym jeszcze
      podglądał jakieś młode dziewczyny, to potraktowałby to z dużo większym
      zrozumieniem. Ale to, że podglądałem prawie sześćdziesiętnioletnią panią
      Jadzię, która składała się w siedemdziesięciu procentach z masy sadła,
      kwalifikowało mnie jak nic na zboczeńca jak się patrzy.
      Stałem i narastała we mnie złość, złość mieszała się ze wstydem i bezsilnością.
      Co im powiedzieć? Że byłem przekonany, że to teatrzyk amatorski, że do tego
      namówił mnie ten półgłówekk Miecio? Nie, kapuś to ja nie jestem. Miecia nie
      wydam. A to tłumaczenie z tym teatrzykiem tez niezbyt przekonywające.
      -Y....- stęknąłem i umilkłem. - Czy mogę odejść?-powiedziełem po chwili. Ha ha,
      czy moge odejść? O Boże, jakbym był na dywaniku u pani dyrektor gimnazjum.
      -Nie róbmy zamieszania. W sumie nic sie nie stało- młody doktor, wiedziony
      męską solidarnością chciał zbagatelizowac sytuację.
      -Jak to nic się nie stało, a naruszenie mojej godności, czuję się wykorzystana
      - tubalny baryton pani Jadzi roznosił się jak na koncercie rockowym, a w moim
      uchu powodował niemiły rezonans.
      Wierz mi kobito, przeszło mi przez myśl, że prędzej musiałbym chyba upić się do
      nieprzytomności, żeby cię wykorzystać. Tak stałem i stałem, ze spuszczoną
      głową, a myśli przelatywały mi przez głowę jak odrzutowiec. Ale nic nie
      powiedziałem. Milczałem jak zaklęty, głupawo wpatrując się w punkt przed moimi
      stopami.
      - Może wypadałoby przeprosić panie Januszu-kierowniczna przyjęła swój stanowczy
      kierowniczy ton.
      - Przepraszam-rzekłem cicho i odszedłem, zostawiając doktora z dwiącym
      uśmiechem, zbulwerowaną kierowniczkę, równie zbulwersowaną młodą
      rehabilitanykę i przedmiot mojej nieszczęsnej obserwacji, olbrzymią panią
      Jadzię, w szlafroku mierzącym chyba z dziesieć metrów kwadratowych.
      Długo trwało zanim bładząc w tych korytarzach dotarłem do mojego pokoju. W
      środku był już Miecio, uśmiechem i wypiekami na twarzy jak u urwisa, któremu
      udało się otrzeć o niebezpieczeństwo i wyjść z całej hecy cało.
      -No i co Kurwajanusz, dałeś nogi z jaskini lwa?- uśmiechał się głupkowato.
      - Wiesz co Miecio? Daj mi kurwa mać spokój, dobra?-ryknąlem w pasji.
      Miecio zaskoczony moim wybuchem i niespodziewanym użyciem przeze mnie
      przekleństwa zamikł zdziwiony. Położyłem się na łóżku i zacząłem rozmyślać.
      Przecież mogłem tam wejść, przeprosić, powiedziec, że pomyliłem drogę. Może
      wszystko by się rozeszło po kościach. Ale moją ucieczką z miejsca przestępstwa
      od razu wydałem na siebie wyrok, skazałem się na kompromitację. I niestety nie
      mogę już tego zmienić, cofnąć czasu. Byłem zły na siebie, na Miecia, na
      wszystkich. Najlepiej by było gdybym spakował walizkę i uciekł gdzie pieprz
      rośnie. A tu czekała mnie jeszcze kolacja. Jak ja to przeżyję? Co mam mówić? Co
      robić?
      • Gość: Saba Re: ...a IP: 212.160.148.* 04.10.02, 17:41
        Opowiesc intrygujaca :))) ale niezle sie zaplatal Kuracjusz Janusz.... Na jego
        miejscu to bym wyciela jakis numerek "przyjacielskiemu" Mieciowi :)
        • ulalka Re: ...a 05.10.02, 19:23
          nio... natchnienia to naszemu seniorowi nie brakuje.... musi miec niezla muze :-
          )))
          • Gość: Vika To wspaniale teksty.Senior!Brawo!:-))))))))))))))) IP: *.ewave.at 06.10.02, 02:18
          • Gość: oona Re: ...a IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.10.02, 11:36
            wstrząsane gorączką,wyciśnięte z bolącego gardła
            i zakatarzone pozdrowienia dla Seniora:)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka