Dodaj do ulubionych

Rozczarowanie

25.09.05, 20:54
Zastanawiam się, gdzie dzisiaj było ponad 60% społeczeństwa. Potem część
nieobecnych będzie płakać, że wszyscy kradną, że wszystko jest do d***, ale
gdzie byli dzisiaj? Przeżyłam społeczno-obywatelskie załamanie, kiedy
zobaczyłam frekwencję. Jak tak można? Szczerze mówiąc, jestem za
wprowadzeniem obowiązku głosowania - chyba coś takiego funkcjonuje w
niektórych krajach europejskich. Nie głosujesz, płacisz grzywnę. Z jednej
strony rozumiem tych, którzy z niechęcią odnoszą się do wszelkiej polityki,
ALE...

A wyniki to zupełnie inna, smutna historia...

Kawa rozczarowana
Obserwuj wątek
    • monikate Re: Rozczarowanie 25.09.05, 20:59
      Kawo droga, rozsądnie mówisz, ale Twoje podsumowanie jest zaprzeczeniem
      wcześniejszych myśli.
      No bo na kogo można było głosować??? Ja nawet nie zauważyłam "mniejszego zła".
      Owszem, poszłam, jestem w tych 40%, ale oddałam głos nieważny.
      • kawa_malinowa Re: Rozczarowanie 26.09.05, 08:06
        Nie będę tu uprawiać agitacji na kogo, ale gdyby chociaż część nieobecnych się
        pojawiła, móglby być inny rozkład sił w parlamencie, a to przecież bardzo dużo.
        I kto inny mógłby w nim zasiadać...
    • braineater Re: Rozczarowanie 25.09.05, 21:01
      Kawus, sorry za mentorski ton, ale czy ty naprawdę myslisz, że te wybory
      cokolwiek zmienią? Że istnieje cos takiego jak demokracja i nie jest bytem
      całkowicie wirtualnym, tworzonym na potrzeby mediów dla społeczeństwa, które
      uwielbia miec chociazby złudne poczucie wpływu na cokolwiek? A 60%
      społeczeństwa dokonało najzdrowszego wyboru z mozliwych - odwróciło się do tego
      żałosnego cyrku tyłem, w ten sposób wystawiając wszystkim tym bufonom jedyna
      ocene na jaką zasługują.
      Pozdrowienia:)
      • monikate Re: Rozczarowanie 25.09.05, 21:03
        Tak, dokładnie tak! :)
      • itek1 Re: Rozczarowanie 25.09.05, 21:31
        Brain, z bolem czytam Twoj komentarz. Uczciwie rzecz ujmujac to poza uczuciem
        wstydu za olbrzymia wiekszosc cyrku zwanego polska klasa polityczna, wstyd mi
        jest rowniez za te 60% spoleczenstwa nie idacego do wyborow (szczegolnie za te
        bardziej oswiecona).
        • daria13 Re: Rozczarowanie 25.09.05, 21:47
          Nie tylko rozczarowana, załamana i zdruzgotana już nie tylko frekwencją, ale
          tym totalnie beznadziejnym, tragicznym wyborem. Do konca nie wierzyłam, że do
          tego może dojść. To porażka dla nas wszystkich.
          Podpisuję się obiema rączkami pod komentarzem Itka, sorry Braineater:(
          Pozdrawiam jako jedna z 40%.
          • itek1 Re: Rozczarowanie 25.09.05, 21:53
            Podpisuje sie pod Twoja ocena wyboru i komentarzem.
            Jeszcze raz sie okazalo, ze jestesmy niedojrzalym spoleczenstwem :(((
            Pozdrawiam:)
            • agni_me Re: Rozczarowanie 25.09.05, 22:30
              Bogowie moi, nie przesadzajcie z tymi załamaniami. Społeczeństwa nie buduje się
              lat piętnaście. Myślę, że dopiero pokolenie mojego dziecka, a może mojego wnuka
              na tyle uszwajcarzy Polskę, żeby każdy rozumiał, że to jego cyrk i jego małpy
              niestety. Powoli. Kolejnych kilku potrzeba, by poza rozumieniem przyszły i
              chęci. A co do prognoz? Ech, skorom przeżyła poprzednie cztery lata...
              • staua Re: Rozczarowanie 26.09.05, 01:49
                Czytam Wasze posty i mysle chyba jak Agni, a przeszlam juz dwie dyskusje (1. czy ludzie za granica w
                ogole powinni glosowac (na forum dla naukowcow za granica) i 2. z mezem i kolega z Niemiec na temat
                zasadnosci glosowania w ogole). Demokracja - oczywiscie, ze istnieje, choc wiadomo, ze nie jest
                doskonalym systemem, ale Polsce jeszcze do niej daleko. Moj maz twierdzi, ze nie glosuje, bo politycy
                mysla tylko o sobie, osobistych karierach i dochodach. Tak, w takich krajach jak nasze tak jest, ale
                popatrzcie na Niemcy wlasnie, gdzie dopiero co byly (tez nieudane) wybory i z jakiego powodu. Bo
                jakby Schroeder chcial wiecej dla siebie, to trzymalby stolek kanclerza, prawda?
                Na pewno musimy dorosnac do wyborow, nieglosowanie jest tylko dowodem na to, ze nie wiemy, co to
                jest demokracja i po co glosowac. Jak nic sie nam nie podoba, to trzeba oddac niewazny glos, tak, jak
                Monikate. Bo jakby te 60% oddalo glosy niewazne, to wzroslaby frekwencja i odbiloby sie to na
                wynikach glosowania, a tak? Jest, jak jest.
                Zalamana nie jestem, bo podejrzewalam, ze tak bedzie, ale mialam nadzieje, ze bedzie inaczej.
      • brunosch Rozczarowanie 25.09.05, 22:31
        prawdopodobnie wśród tych 60% była spora grupa tych, którzy głosując, mogli
        zmienić układ sił, na rzecz paru rozsądnych osób. Jeśli cokolwiek mnie
        rozczarowało (choć nie zdziwiło) to anielskie nieskalanie demokratów, którzy
        zafundowali sobie całkowity brak kampanii wyborczej. Jak od lat, niosła ich fala
        własnej erudycji i przekonanie, że mają stały i niewzruszony elektorat, tak samo
        liczny jak w 1991.
        No ale skoro w dzisiejszych wyborach dopytywano się kto z tych, których
        wybierają zostanie prezydentem, bo się pozajączkowały parlamentarne z
        prezydenckimi, to jak wymagać połapanie się, że demokraci.pl to nic innego jak
        Unia Demokratyczna tylko po liftingu?
        • braineater Ok 25.09.05, 23:04
          ja nie zamierzam bronić mojego stanowiska, bo jest ono czysto emocjonalne,
          czyli nie do obrony. Z jednej strony podziwiam Was, Dario, Itku, Kawo,
          Brunoshu, jak zresztą wszystkich idealistów, ale ja sie po prostu nie nadaje na
          idealistę - nie wierzę, że mój gest byłby czyms ponad acte gratuit i wyrosłem
          już z wieku kiedy takie gesty miały dla mnie jakiekolwiek znaczenie. Dla
          poprawy sytuacji w kraju wole wrzucić 5 pln żebrakowi na dworcu, łudząc się że
          wyda je na na bułkę a nie na jabola, ale zdecydowanie nie wrzucę swojego głosu
          do jakiejkolwiek urny. Dziękuję, ale po prostu nikt mnie nie przekonał jeszce
          do istnienia w Polsce demokracji.

          Pozdrowienia:)
          • noida Re: Ok 26.09.05, 00:55
            No i dopóki Ty nie wybierzesz się na wybory i jeszcze paru innych oprócz
            Ciebie, dopóki ludzie nie uwierzą, że mogą sami coś zrobić, a mogą, o czym
            napiszę w osobnym wątku jak będę miała chwilę czasu, to demokracji nie będzie,
            ot co.
            I jest to między innymi Twoją wina, choć daleka jestem od potępiania Cię, bo
            jeszcze niedawno uważałam tak samo jak Ty. Właśnie o to chodzi w demokracji
            między innymi, żeby zacząć od poziomu żebraka na dworcu, a dpopiero potem
            zajmować się sprawami kraju, ale jeśli nie zacznie się od podstaw to
            rzeczywiście długa droga do demokracji...
      • kawa_malinowa Re: Rozczarowanie 26.09.05, 08:09
        Oczywiście, że wierzę - przynajmniej tak troszkę. Inaczej bym się do komitetu
        nie udała i nie terroryzowałabym otoczenia na tym właśnie tle :) Może moje
        rozczarowanie wynika również z faktu, że to było moje PIERWSZE głosowanie, a tu
        naród taki numer odstawia...
        Serdeczności!
    • beatanu Re: Rozczarowanie 26.09.05, 08:34
      kawa_malinowa napisała:
      >Przeżyłam społeczno-obywatelskie załamanie, kiedy
      > zobaczyłam frekwencję. Jak tak można? Szczerze mówiąc, jestem za
      > wprowadzeniem obowiązku głosowania - chyba coś takiego funkcjonuje w
      > niektórych krajach europejskich.

      Karolino, łączę się z Tobą w bólu, choć siła mojego rozczarownia już
      mniejsza... Mniejsza niż w 1990, kiedy "straciłam polityczną cnotę" wierząc do
      końca, że o fotel prezydencki powalczą Wałęsa i Mazowiecki a nie pojawiający
      się znikąd Tymiński. Przeżytego wówczas szoku trudno z czymkolwiek późniejszym
      porównać....

      W wracając do wczorajszego dnia... Powstały układ sił nie zaskoczył ale -
      opdobnie jak Ciebie i innych Twaczów - rozczarowała niesamowicie żałośnie
      niska frekwencja... Tym bardziej, że w przedwyborczych sondażach jawiła się
      zupełnie inaczej.

      Bo demokracji - Breineaterze - nie znajduje się na ulicy, demokrację tworzą
      (albo nie :( mieszkający w kraju ludzie, bo demokracja to nie tylko prawa -
      ale i obowiązki (np. niepisany obowiązek uczestnictwa w wyborach,) gdy
      zabraknie równowagi między jednymi a drugimi - to demokracja nie funkcjonuje,
      albo funkcjonuje bardzo kulawo...

      Bo jeżeli naprawdę nie znajduje się kogoś, na kogo można głosować, to zawsze
      można oddać - jak Monikate - głos nieważny i w ten sposób zamanifestować swoje
      niezadowolenie z istniejącego stanu rzeczy... Sposób wykorzystywany przez
      Szwedów np. dość skrzętnie... No, tak - ale tutaj demokracji uczono się,
      dojrzewano do niej o wiele dłużej.

      Mam nadzieję, że w Polsce jeszcze nie wszystko przegrane - chociaż uczestnicząc
      wczoraj w Sztokholmie w zorganizowanym spontanicznie prywatnym wieczorze
      wyborczym upijaliśmy się raczej na smutno... W ferworze dyskusji przegapiłam
      ostatni pociąg do Uppsali i tłukłam się późiej jakimś nocnym autobusem ale kaca
      dzisiaj mam raczej nie poalkoholowego - tylko powyborczo-obywatelskiego. Bo -
      podobnie jak Itkowi - wstyd mi z powodu tych 60%, którzy zostali w domu....

      I za oknem tak jakoś smutno i mglićcie i szaro i... witaj frakcjo pesymistów
      jednak??? (na króciutko mam nadzieję)

      B trochę zdołowana

      P. S. Nie wierzę w przymus głosowania. Kojarzy mi się brzydko z obowiązkiem
      głosowania w PRL... Wierzę w dojrzałość obywatelską :)
      • braineater Re: Rozczarowanie 26.09.05, 09:30
        Czegos tu jednak nie rozumiem.
        Jesli demokracja, to system oparty na głosowaniu większościowym, to większośc -
        te 60% oddało swój głos. Głos ktory wyraźnie i dobitnie powiedział - "Nie wy,
        nie znowu, nie tu i nie z nami'. Głosy nieważne, takie jak Moniki, to jest i
        owszem działanie dla uspokojenia sumienia, ale jest kompletnie nieistotne
        (przepraszam Moniko), bowiem niczym nie rózni sie Twoj głos nieważny, od głosu
        starszej pani, która z braku okularów zaznaczyła jedna kratkę więcej. Na głosy
        nieważne politycy znajdą sobie wytłumaczenie - na brak głosów, oprócz tego,
        które podałem wyżej nie ma innego wytłumaczenia. I tu wracamy do meritum -
        gdybyśmy zyli w kraju, gdzie polityka byłaby zajęciem dla 'ludzi honoru' (az
        sam się dziwie, że nadal wierze w istnienie takich stworzeń), to w tym momencie
        sytuacja byłaby jasna - wycofujemy się i rozpoczynamy dyskusją z tą
        przytłaczającą większością narodu, by dowiedzieć się, czego owa większośc chce,
        a czego nie potrafiliśmy jej zaoferować. Oczywiście mżonka to i utopia, byc
        może mozliwa do spełnienia w Szwecji, choć tez wątpię, ale na pewno nie w RP z
        kolejnym numerkiem.
        I naprawdę wygrała demokratyczna większość, bo rządem bez legitymacji
        społecznej - a taki się zapowiada, nie będzie sie przejmował nikt normalny.

        Pozdrowienia:)
        • beatanu ja też nie rozumiem... 26.09.05, 10:19
          braineater napisał:

          > Czegos tu jednak nie rozumiem.
          > Jesli demokracja, to system oparty na głosowaniu większościowym, to
          > większośc - te 60% oddało swój głos. Głos ktory wyraźnie i dobitnie
          powiedział - "Nie wy,
          > nie znowu, nie tu i nie z nami'. Głosy nieważne, takie jak Moniki, to jest i
          > owszem działanie dla uspokojenia sumienia, ale jest kompletnie nieistotne
          > (przepraszam Moniko), bowiem niczym nie rózni sie Twoj głos nieważny, od
          głosu
          > starszej pani, która z braku okularów zaznaczyła jedna kratkę więcej.

          Tylko, widzisz - te 60% "zagłosowało" jak gdyby poza systemem... Choć na
          miejscu polityków, którzy doszli teraz do władzy, oczywiście nie lekceważyłabym
          tej niegłosującej większości - to w dalszym ciągu twierdzę, że sam fakt
          pozostania w domu nie jest jednoznaczny z zabraniem głosu w wyborach. OK,
          mętnawo tłumaczę. Prościej: gdyby te 60% pofatygowało się do urn (utopia, wiem -
          ale pomarzyć warto:) i wrzuciło do urn NIEWYPEŁNIONE listy, nikt nie mógłby
          pomylić ich zajęcia stanowiska z niewielką grupką ludzi, którzy nie wzięli ze
          sobą na wybory okularów. Chodzi mi o sam fakt ruszenia nie tyle głową, co
          tyłkiem/nogami i udanie się do lokalu wyborczego. Bojkotowanie wyborów bywa
          czynem chwalebnym w ustrojach totaltirnych, opresyjnych. W systemie
          demokratycznym wydaje mi się rodzajem niedojrzałości. Sorry - niegłosujący, nie
          chcę nikogo obrazić. Szanuję wybory ludzkie na tyle, na ile potrafię. Rozumiem
          np, że zapalony anarchista olewa wybory z definicji. Ale trudno mi uwierzyć, że
          w Polsce mamy 18 milionów anarchistów... Mamy mnóstwo sfrustrowanych,
          niewierzących w siłę swego głosu potencjalnych wyborców. Zyczę im, żeby kiedyś
          w siłę swego głosu uwierzyli....

          > I naprawdę wygrała demokratyczna większość, bo rządem bez legitymacji
          > społecznej - a taki się zapowiada, nie będzie sie przejmował nikt normalny.
          >

          Problem w tym,że ten rząd będzie przez najbliższych parę lat sprawował rządy w
          kraju, będzie reprezentował Polską za granicą... Nie da się od tego uciec! A że
          nie mają legitymycji społecznej? Obawiam się, że w swoim zadufaniu i arogancji
          niewiele się tym przejmują, niestety...

          Pozdrawiam jednak ciut optymistycznie (może dlatego, że zza chmur wyjrzało na
          sekundkę słońce?)
          B

        • agni_me Re: Rozczarowanie 26.09.05, 10:23
          Masz rację, brain, ta większość oddała swój głos. Tylko nie tak jak ci się
          wydaje. Każda osoba z tej większości zagłosowała na najbardziej znienawidzonego
          przez siebie polityka. Komuś oddał swój głos?
        • staua Re: Rozczarowanie 26.09.05, 15:23
          Rozni sie, bo jakby frekwencja byla 100%, a 60% bylaby glosow niewaznych, to rozklad sil bylby inny
          (czy nie?). Teraz te 60% nie powiedzialo, ze nie podoba im sie to, na co mozna glosowac, tylko, ze ich
          to nie obchodzi...(samo glosowanie, a z jakiego powodu, to juz nieistotne)
          • dr.krisk Wlasnie tak! 26.09.05, 15:30
            Tlumaczenie, ze olewajac wybory okropnie zawstydzilismy politykow, i ze nie
            przezyja oni oto faktu ze rzadza bez powszechnego mandatu zaufania - jest
            smieszne i infantylne! Przezyja - a co gorsza dostali wyrazny przekaz: chcesz
            zwyciezyc? Zgromadz grupke wiernych wyznawcow, zapatrzonych w ciebie jak w
            swiety obrazek.. ich glosy wystarcza.
            Mam kilku znajomych z lat studenckich, ktorzy skutecznie paraja sie polityka
            (bo nic innego nie potrafia) - to faceci o miedzianych czolach, gdzies maja ilu
            ludzi na nich glosowalo: wazne jest aby wskoczyc na jakies stanowisko.
            • staua Re: Wlasnie tak! 26.09.05, 15:44
              A ja jestem dumna z siebie, bo po zazartej dyskusji udalo mi sie wczorj jednak przekonac
              nieglosujacego meza, ze bedzie glosowal oddajac niewazny glos. W Rumunii chyba przyda sie to
              jeszcze bardziej.
          • kawa_malinowa Re: Rozczarowanie 26.09.05, 15:48
            > Rozni sie, bo jakby frekwencja byla 100%, a 60% bylaby glosow niewaznych, to
            ro
            > zklad sil bylby inny

            Pewnie, że tak.
            Bo jeśli PIS ma 25% poparcie (zaokrągliłam sobie) teraz, to tak naprawdę ma
            poparcie 10% społeczeństwa, bo tyle na nich oddało głosy...
            • staua wlasnie n/t 26.09.05, 16:01

        • monikate braineater... 26.09.05, 18:42
          ...nie zrobiłam tego dla uspokojenia sumienia. Oddałam głos nieważny, ponieważ
          czułam silną, wewnętrzną potrzebę, aby powiedzieć, że żadna z osób figurujących
          na listach wyborczych nie zasługuje na zasiadanie w sejmie i senacie. Może to
          dziecinne (jak dziecinne było skreślanie z pasją kolejnych nazwisk), wiem, że
          istoty sprawy to nie zmieni, idealistką także daaawno już nie jestem. Mam
          poglądy bardzo podobne do Twoich.
    • nienietoperz Re: Rozczarowanie 26.09.05, 10:55
      A ja jestem wsrod 60% z czystego lenistwa, i jest mi troche wstyd... Na
      usprawiedliwienie mam to, ze ewentualny wysilek nie ograniczalby sie do
      podniesienia sie z kanapy i pojscia do budynku za rogiem, ale do
      a) zarejestrowania sie gdzies jakos, zapewne przy uzyciu poczty,
      b) wyjazdu do Londynu (3 godziny autobusem w jedna strone).
      Czy nie mozna by tak wreszcie zorganizowac `postal voting'? Naprawde chetnie
      wyslalbym nawet 4 pisemka, byle by nie trzeba bylo nigdzie jechac...
      Uczciwosc nakazuje przyznac, ze i tak w weekend wyjechalismy, i to od
      Londynu ciut dalej. Co gorsza jestem pewien, ze obie najblizsze tury
      prezydenckie tez mnie omina. Chociaz potencjalnie mi zalezy i w RP nie ominalem
      zadnych wyborow, o ile tylko bylem w kraju.
      Na zakonczenie apel o odrobine optymizmu - jesli jestescie przekonani, ze
      bedzie tragicznie, to moze byc tylko lepiej, niz sie tego spodziewacie.
      Wasz
      nntpz
      • stella25b Re: Rozczarowanie 26.09.05, 11:17
        Ja przyznaje szczerze, ze od momentu wyjazdu z kraju nigdy nie bralam udzialu w
        polskich wyborach, mimo ze obywatelstwo zachowalam. Jednak przedluzanie
        polskiego paszportu, ktorym ani troche sie nie posluguje oraz wyjatkowo
        utrudnione zasady glosowania obywateli polskich za granica, poprostu
        zniechecaja mnie do brania udzialu w wyborach. Jestem zwiazana z Polska
        emocjonalnie ale zyje w Niemczech i patrzac na to bardzo egoistycznie, bardziej
        zalezy mi na tym, kto zajmie sie polityka w tym kraju bo w koncu od tego zalezy
        tez moja egzystencja.
        • kawa_malinowa Re: Rozczarowanie 26.09.05, 11:22
          Moja złość nie dotyczy ludzi, którzy organizacyjnei nie dają rady, czy też
          wzięcie udziału w wyborach byłoby dla nich więcej niż kłopotliwe. Po prostu nie
          rozumiem całego tłumu - i moich znajomych i obych-, któremu te wybory, za
          przeproszeniem "latają". Chociażby takie scenki, kiedy wczoraj (łamałam via gg
          ciszę wyborczą) odzywali się znajomi z pytaniem JAKIE mamy dzisiaj wybory...
          • stella25b Re: Rozczarowanie 26.09.05, 11:37
            Rozumiem Cie doskonale bo ja akurat tak mam z niemieckimi wyborami, chociaz na
            frekwencje w tym roku nie mozna bylo narzekac, o 2% nizsza od przedostaniej ale
            w porownaniu z Polska to wielki sukces.
            Juz ktos napisal, ze do demokracji trzeba dorosnac albo zrozumiec co sie
            wlasciwie na nia sklada. Mnie zawsze intersuje kto rzadzi krajem w ktorym
            mieszkam. Zreszta to byl tez powod mojego wyjazdu na zachod.
        • nienietoperz Re: Rozczarowanie 26.09.05, 14:35
          A widzisz Stello, u mnie jest zupelnie odwrotnie. To znaczy wybory UKowe
          fascynuja mnie jako zjawisko socjologiczne, szansa ogladania polityki znacznie
          dojrzalszej i stabilniejszej niz w Polsce, ogolnie cos w rodzaju interesujacego
          programu dokumentalnego. Wybory w Polsce angazuja mnie znacznie bardziej
          emocjonalnie, chociaz w bezposredniej przyszlosci (czytaj przynajmniej rok) ich
          wyniki na pewno nie beda na mnie wplywac bezposrednio. Beda za to wplywac na
          moja rodzine, przyjaciol, przede wszystkim na moj kraj. Bo to ciagle jest, i
          zawsze bedzie, moj kraj, niezaleznie od tego, na jaki adres bedzie trzeba
          wysylac do mnie listy. O tym juz zreszta dyskutowalismy w innych watkach tu nie raz.
          Pozdrowienia serdeczne dla FZ (frakcji zaangazowanej) i uklony ciut formalne dla
          FN (sami wiecie),
          nntpz
    • dr.krisk Oficjalny opieprz 60% przez Kriska wkurzonego.... 26.09.05, 15:11
      ... bardzo.
      Jak wiecie osobnik ze mnie lagodny, i nawet jak w morde dam, to bez niecheci.
      Ale jak czytam i slysze, ze ludzie nie chodza na wybory bo im sie nasza polska
      demokracja nie podoba, to czerwone latki mi naczynaja latac przed oczami, glos
      mi sie zalamuje, a cisnienie rosnie tez. To jak do ciezkiej cholery ma byc w
      tej Polsce przyjemnie i przyzwoicie, jezeli kwiat narodu nie zamierza zwlec sie
      z wyra, zeby jakos o pare mikronow przesunac jezyczek politycznej wagi w strone
      normalnosci????? Oszolomy oraz Znawcy Prawdy Objawionej jakos tych oporow nie
      maja....
      Ja zawsze chodze na wybory, choc od lat partia na ktora glosuje (UW z
      pochodnymi) nie wchodzi nawet do Sejmu. Ale dzieki mojemu glosowi istnieje i z
      przyjemnoscia mysle sobie ze jest jeszcze pare osob, ktore podzielaja moje
      poglady.
      Wybacz, Braineaterze, ale nie moge sie absolutnie zgodzic z tym co napisales.
      Dziecinnym jest bowiem poglad, ze kiedys doczekamy sie partii politycznej
      skupiajacej jedynie uczciwych, zdolnych, inteligentnych oraz sprawnych w
      dzialaniu politykow - i wtedy pomaszerujemy oddac na nich glos. Twoja (oraz
      reszty 60%) nieobecnosc na wyborach spowodowala, ze prawdopodobienstwo
      powstania takiej partii znowu zmalalo....... A wiec potem nie jecz, ze w Polsce
      za palenie trawki wysla cie do kamieniolomow - sam tego chciales!!!
      Czego ci oczywiscie nie zycze :)
      KrisK
      • eva.68 Re: Oficjalny opieprz 60% przez Kriska wkurzonego 26.09.05, 16:00
        A ja już nawet wkurzać się w tym temacie nie potrafię tylko mi smutno, że "to
        jest mój kraj". Dlatego drogi Krisku bardzo dziękuję, że zapałałeś i pozwalam
        sobie skorzystać, podpisując się pod powyższym.
        Gdzieś wyżej ktoś napisał, że może dopiero za dwa pokolenia doczekamy się
        społeczeństwa świadomego i wiedzącego, jak z tej demokracji korzystać, ale ja
        zapytuję skąd ono się weźmie to bardziej świadome społeczeństwo???
        Pozdrawiam i niewesoło się tym razem uśmiecham
      • braineater Re: Oficjalny opieprz 60% przez Kriska wkurzonego 26.09.05, 16:04
        Z pokorą przyjmuje ogólne butowanie i zrzut pod tytułem 'to wszystko przez
        ciebie' bo przerabiam to średnio raz na cztery lata i takoż miedziane czółko w
        tym względzie mi się wytworzyło.
        Mogę nawet w pysk od drogiego doktora dostać po czym nadstawić drugi policzek,
        ale nie zmieni to jednej zasadniczej rzeczy - nie rusze się na wybory, gdzie
        jedyną alternatywą między głupkiem a idiotą jest debil, nie wyjdę z domu póki
        nie będę miał jakiegokolwiek realnego wpływu na to kto zasiądzie na Wiejskiej,
        a tego nie ma niestety żadne z nas tu zgromadzonych, oraz całej pozostałej
        reszty narodu. Nie wyjdę głosować na jakąs abstrakcyjna 'listę' bo z równym
        zaangazowaniem mógłbym głos oddać na rolkę papieru toaletowego lub na postaci z
        dziennikow klasowych Marysi. Nie będę tez jęczał i łzow ronił, że znów źle, ze
        znów kradną i oszukują, bo dla mnie sytuacja, że jest źle i kradną, jest jedyną
        sytuacją jaka w tym kraju znam - i nie widze nikogo kto mógłby to zmienić - bo
        równałoby się to potrzebie przeorania świadomości Polaków by choć w częsci
        przypominali Was - a sami doskonale zdajecie sobie sprawę, że jesteście
        mniejszością, niestety karmiącą się złudzeniami. Kocham Was idealiści,
        wszystkich jak jednego, niezaleznie od popieranej idei, ale po prostu nie
        wierzę, że w imie idei da się cokolwiek zmienić. Nie wierzę, że Polska
        zaistnieje kiedykolwiek jako państwo demokratyczne, niewyznaniowe i
        nieideologiczne - nigdy tak nie było i nawet Wasze głosy tego nie zmienią.
        Wierzę natomiast w bezgraniczną naiwność twego narodu, w jego wiarę, że będzie
        lepiej jeśli tylko właściwie wybierzemy, po czym, wybieramy najgorsze
        alternatywy z możliwych, bo to one Narodowi zdają się zbawieniem. Wierze także
        uparcie, że te 60% oszczędzając sobie pustych gestów, postapiło właściwie i
        jako jedyni nie mają moralnego kaca. Wiem, że podejście, które prezentuje Agni,
        że nie głosując popieram tych, ktorych nie lubię, jest mocno rozpowszechnione,
        ale w to również nie wierzę - taki już jestem tępy i niereformowalny. Nie
        głosując, nie popieram nikogo, nie daję nikomu mojego głosu i mam prawo ich
        idee mieć tam gdzie ich miejsce i zupełnie się nimi nie przejmować. Decyzja o
        niegłosowaniu jest dokładnie tak samo świadomą i przemyślaną decyzją jak
        decyzja pomiędzy głosowaniem na tych czy tamtych.

        Pozdrawiam.:)
        • broch Re: Oficjalny opieprz 60% przez Kriska wkurzonego 26.09.05, 17:52
          hmmm...
          Nie glosowalem poniewaz nie moge zbyt dlugo jestem na zewnatrz.
          Nie zamierzalem nic pisac ale sprowokowal mnie ostatni post.
          Smuci mnie pokora braineatera i wkurzanie sie drKK.

          Polska uzyskala niepodleglosc po raz kolejny w 89'. Od tego czasu mialo miejsce
          pare wyborow. Zadna kadencja nie zakonczyla sie normalnie. Zawsze w powietrzu
          unosil sie smrodek przekupstwa, niekompetencji, glupoty. A moze bylo inaczej?
          Moze bylo lepiej?

          "Swiete" oburzenie historycznie zawsze wywolywalo kleski. Polityka nie ma nic
          wspolnego z oburzeniem. Polityka to pragmatyzm do ktorego polskim politykom i
          wyborcom daleko (vide "oburzeni" z drKK na czele). Dzisiaj zadne ugrupowanie nie
          gwarantuje pragmatyzmu (poniewaz przywodcy to tchorze, zarozumialcy, ludzie mali
          duchem), a i spoleczenstwo nie jest tego nauczone.
          PO przegralo? Slusznie, jesli nie potrafili przekonac wyborcow do swojego
          programu, jesli (PO) jest tak prozne ze nie decyduje sie na zaden wysilek aby
          zdobyc wyborcow. Po oglosilo malo interesujacy program dla spoleczenstwa,
          dlatego przegralo. Nikt nikomu nie robil na zlosc. Nastepnym razem, niech sie
          chloptasie lepiej staraja.

          "Oburzeni" zapominaja o jednym: to politycy maja przekonac wyborcow do
          glosowania. Tak jest na calym swiecie.
          Niska frekwencja swiadczy jedynie o tym iz ugrupowania nie maja zadnej rozsadnej
          i przekonywujacej oferty.
          Wszystkie partie biorace udzial w wyborach maja na swoim koncie ciemne sprawki,
          niezbyt krysztalowa historie. Jesli wybor jest miedzy wiekszym i mniejszym
          zlodziejem, to ja dziekuje.

          Wolne partie mialy szanse i ja spierdolily w ciagu ostatnich 16 lat. To sa
          konsekwencje, raz utracone zaufanie bedzie bardzo trudno odzyskac.

          Innymi slowy "opieprzanie" spoleczenstwa dowodzi totalnego zagubienia. W ten
          sposob to Polska moze jeszcze egzystowac dlugo i nedznie.

          Opieprzac trzeba partie, domagac sie zdania rachunku. Niewazne kto jest u
          wladzy, jesli uczciwie bedzie wywiazywal sie ze zlozonych przyzeczen. Jak do tej
          pory bilans jest wylacznie negatywny.
          Ilu politykow (tych skorumpowanych) z Solidarnosci, AWS, SLD itp odpowiadalo
          karnie za przestepstwa? Zastanow sie drKK nim palniesz kolejny idiotyzm: kto
          gwarantuje dzisiaj uczciwosc, kto gwarantuje odpowiedzialnosc karna za
          przestepstwa, kto gwarantuje ze wyzszy urzednik ktory popelni blad (wynikajacy z
          braku wiedzy) nie zostanie odsuniety od stanowiska, nie przesuniety na inne?
          No dobra, pojdzie glosowac te 70% i co z tego? Te same mechanizmy beda nadal
          panowac: grupa u wladzy bedzie bezkarna, a po przegraniu wyborow spokojnie
          przejdzie na emeryture. Nie idzie o karanie jednych przez drugich, idzie o
          uczciwosc i karanie wlasnych.
          Wszyscy ci ludzie byli juz u wladzy. Wszyscy sie skompromitowali mniej lub bardziej.

          Oburzenie "grupy" drKK, jedynie smieszy, poniewaz jest zle ulokowane. Dowod?
          ostatnie 16 lat tzw wolnosci. Dzisiejsi politycy licza wlasnie na takich
          "oburzony" (i totalnie naiwnych) ktorzy paradoksalnie gwarantuja ze nic sie nie
          zmieni.

          Jesli ktos chce moj glos, musi sie o niego mocno starac. Dzisiaj nic nie
          gwarantuje poprawy, zwyciestwo PO nic by nie zmienilo i ludzie narzekaliby
          dalej. Co za roznica czy narzekaja na PiS czy na PO?
          • itek1 Re: Oficjalny opieprz 60% przez Kriska wkurzonego 26.09.05, 18:18
            Nie zgadzam sie z Twoja opinia.
            To czekanie na lepsze czasy w polityce to jest tylko i wylacznie dziecinada- nie
            prowadzi do niczego dobrego. Cala poltyka i wszyscy politycy sa beee
            (zlodzieje,oszusci,etc.), wiec pojde na ryby.
            W ten sposob moze byc tylko jeszcze gorzej, polityka bedzie jeszcze bardziej
            brudna, bo bedzie jeszcze bardziej niepowazna, wszelkie szwindle przejda- teraz
            idzie 40%- po Twoim apelu pojdzie 20%:) (te 20% tez bedzie pozniej niezadowolonych).
            Pozdrawiam:)


            • broch Re: Oficjalny opieprz 60% przez Kriska wkurzonego 26.09.05, 18:30
              o.k. przez ostatnie pare kadencji ludziska glosowaly: jakies radykalne zmiany?
              Nie mowie o czekaniu: jesli faktycznie do urn pojdzie za malo wyborcow, wybory
              sostana uniewaznione. Moze ktos "kapnie sie" ze z programem partii jest cos nie
              tak. Ostatecznie wg komentarzy PO zgubila zbytnia pewnosc siebie. Absolutnie nie
              jest to partia na ktora oddalbym swoj glos, jesli sa tak oderwani od
              rzeczywistosci iz nie zdaja sobie sprawy z niebezpieczenstwa przegranej.
              W sumie nie roznia sie (indolencja) od innych.
              • itek1 Re: Oficjalny opieprz 60% przez Kriska wkurzonego 26.09.05, 18:35
                Wiesz, u nas frekwencja to jest w ogole jest powazny problem. Dzis jest
                najnizsza-40%, ale nigdy nie byla wysoka, zawsze wynosila zaledwie-40-50%. Nawet
                w referendum ws.przystapienia do UE glosowalo tylko 60% uprawnionych.
                Przyznasz chyba, ze to niewiele jak na standardy zachodnioeuropejskie.
                Ja jestem w tym temacie szczegolnie wrazliwy, bo znam paru niemcow politologow.
                Zawsze jak z nimi rozmawiam nt. polityki polskiej czuje pewne zazenowanie.
                • broch Re: Oficjalny opieprz 60% przez Kriska wkurzonego 26.09.05, 18:40
                  to (jest jedna z wielu) konsekwencja 50 lat komunizmu: wystarczy dostac sie do
                  partii i wybory wygrane. Nie zauwazylem aby ktorakolwiek partia naprawde
                  walczyla o wyborcow. Tak bylo przez 50 lat, tak jest i dzisiaj. Nie ma wiec co
                  porownywac z Zachodem o czym Twoi politolodzy zachodnioniemieccy wiedziec powinni.
                  Frekwencja jest proporcjonalna do wysilku wyborczego partii politycznych.
              • itek1 Re: Oficjalny opieprz 60% przez Kriska wkurzonego 26.09.05, 18:37
                Wiesz, u nas frekwencja to jest w ogole jest powazny problem. Dzis jest
                najnizsza-40%, ale nigdy nie byla wysoka, zawsze wynosila zaledwie-40-50%. Nawet
                w referendum ws.przystapienia do UE glosowalo tylko 60% uprawnionych.
                Przyznasz chyba, ze to niewiele jak na standardy zachodnioeuropejskie.
                Ja jestem w tym temacie szczegolnie wrazliwy, bo mam znajomych Niemcow-
                politologow. Zawsze jak z nimi rozmawiam nt. polityki w Polsce czuje pewne
                zazenowanie.
          • dr.krisk Jak zwykle brochu - nie masz racji. 26.09.05, 22:50
            broch napisał:

            > Zastanow sie drKK nim palniesz kolejny idiotyzm:
            A jednak palne kolejny idiotyzm (btw. - czy musisz byc taki obcesowy i
            nieuprzejmy? Nie kus losu i dra kriska....). Otoz nie masz absolutnie i
            calkowicie racji. Twoje konfucjanskie siedzenie i czekanie az swiat laskawie
            dostosuje sie do twoich wysokich wymagan zakonczy sie tym ze umrzesz-czekajac.
            Mylisz sie calkowicie sadzac, ze politykow obchodzi niska frekwencja na
            wyborach (nie znasz tego typu ludzi). Otoz informuje cie, ze bardzo ona im
            odpowiada! Niska frekwencja, niezaleznie czym spowodowana, jest dla nich
            sygnalem ze moga robic co chca, bo niby przed kim maja odpowiadac? Przed ta
            garstka ktora ich wybrala???
            Przeziebianie sie mamie na zlosc dobre jest w dziecinstwie, czas by brochu
            dorosnac troche.
            Mam gdzies, czy wydam sie tobie oraz innym kanapowym filozofom smieszny,
            idiotyczny itp. Po prostu mi troche zalezy na tym co sie w Polsce dzieje. I nie
            mam zadnych zludzen, a radosnym idealista przestalem byc dawno temu, gdy ty
            jeszcze (tak podejrzewam) mozolnie przybierales pozycje pionowa przy wydatnej
            pomocy mamy. Ale zamkniecie sie w wiezy z kosci sloniowej i gloszenie pochwaly
            biernosci uwazam za szkodliwe.
            I tyle.
            Pozdrawiam.
            KrisK
            • braineater I tak rozpocznie sie piekło:) 26.09.05, 22:54
              Miłej zabawy Panom życzę.

              Pozdrawiam:)
              • dr.krisk A tam.... od razu pieklo.... 26.09.05, 22:57
                Przeciez obaj wiemy, ze jak bedziemy niegrzeczni to nas sie przywola do
                porzadku......
                Przynajmniej ja wiem :)
                KrisK
                • broch Re: A tam.... od razu pieklo.... 26.09.05, 23:30
                  praktyka 16 lat dowodzi ze oburzanie sie efektu zadnego nie przynosi. Jesli
                  mozesz wskazac na ugrupowanie polityczne ktore od 89' wywiazalo sie z obietnic,
                  chetnie przyznam sie iz racji nie mialem i glosowac trzeba.
                  Nie pisalem o obrazaniu sie. Jesli partie chca zainteresowania musza je
                  wzbudzic. Nie ma to nic wspolnego z obrazaniem sie i robieniem na zlosc (?). Z
                  reszta w Polsce chyba nikt sie nie obrazil, programy wyborcze byly po prostu tak
                  malo interesujace ze ludziska woleli polskie znakomite siatkarki ogladac. Panie
                  sa przynajmniej skuteczne. Obledne chodzenie do urn wyborczych nic nie zmieni.

                  PO dalo plame totalna, oczekujac ze samo sie zrobi i samo sie "wygra" (dowodzi
                  indolencji). Nic samo sie nie zrobi. Tak czy siak dostali sie do wladzy. Jest
                  szansa, niech pokaza co potrafia. Moge sie juz dzisiaj zlozyc iz nic nie nie
                  zmieni. Jak bylo, tak bedzie. Nie ma to wiele wspolnego z glosowaniem, ma wiele
                  wspolnego z dojrzaloscia elit politycznych, ktora w Polsce zostawia bardzo wiele
                  do zyczenia. Za 20 lat byc moze polityka w Polsce dojrzeje dostatecznie aby ufac
                  reprezentantom. Dzisiaj to zawracanie glowy.

                  Jesli glosowanie poprawia Ci samopoczucie, to glosuj, nie ma przeciwwskazan.
                  Za kazdym razem ten sam argument: nie poszedles bo sie obraziles. Nie obrazilem
                  sie, po prostu nie widze nic w programach co gwarantowaloby zmiany na lepsze.
                  Jak to braineater napisal wybor miedzy idiota a debilem nie jest zadnym wyborem.
                  • dr.krisk Za 20 lat..... 26.09.05, 23:49
                    > Za 20 lat byc moze polityka w Polsce dojrzeje dostatecznie aby ufa
                    > c
                    > reprezentantom. Dzisiaj to zawracanie glowy.
                    Niestety - nie mam tyle czasu....

                    >
                    > Jesli glosowanie poprawia Ci samopoczucie, to glosuj, nie ma przeciwwskazan.
                    Wrecz przeciwnie - nie poprawia mi, bo dokonujac jakiegos wyboru mimowolnie
                    biore na siebie czesc odpowiedzialnosci za postepki tych na ktorych glosowalem.
                    Wiekszosc moich znajomych, tak jak ty, nie glosuje - i z luboscia wytyka mi
                    potkniecia i bledy tych na kogo oddalem glos.
                    Ale wole pojsc i skreslic wszystkich - niech zaluja mojego glosu, niz zostac w
                    domu i dolaczyc do biernej wiekszosci.
                    A dlaczego tak sie burze? A bo zyje juz troche, wypilem dwa morza (jedno
                    herbaty, drugie wodki), sluchajac oraz dyskutujac "jak w Polsce byc powinno".
                    Przy czym najczesciej bylem sluchaczem, podziwiajacym jak to wszyscy wszystko
                    wiedza, jak widza wszystko jak na dloni, tylko "wziac i zrobic".
                    Ale to "oni" musza wziac i zrobic......
                    • broch Re: Za 20 lat..... 27.09.05, 01:06
                      nic nie wytykam, z "oburzonymi" zawsze ten sam klopot: twierdza ze inni
                      (nieglosujacy) uwazaja ze wiedza lepiej a faktycznie wlasnie "oburzeniu" cierpia
                      najbardziej na "wiedzenie lepiej". Ja nie probuje rozszyfrowac Twoich motywow
                      (poniewaz nie znam Cie) wiec i Ty tez tego nie rob.
                      Z glosowaniem jest jak z kazdym eksperymentem: jesli nie mam wplywu na
                      doswiadczenie, nie ruszam go. W gruncie rzeczy wlasnie Ty najbardziej narzekasz,
                      bierzesz odpowiedzialnosc i ciezar. I wytykasz tych obojetnych ktorzy nic nie
                      robia i maja zal. Ja nie mam zalu, nie wytykam z luboscia bledow. Uznaje fakty.
                      Czy miales jakikolwiek wplyw na rozwoj sytuacji w Polsce? Ja nie, rowniez
                      wowczas gdy glosowalem.
                      Widzisz, bylem obcesowy dlatego:
                      "tak jak ty, nie glosuje - i z luboscia wytyka mi potkniecia i bledy tych na
                      kogo oddalem glos."
                      A co Ty na ten temat wiesz? Znowu kolejna sterta utartych komunalow. Nikogo nie
                      prosze o zrobienie czegos za mnie. Z reszta co tym co i jak robilem to Ty
                      kompletnie nic nie wiesz. Ostatecznie rowniez zrobilem cos: wynioslem sie.

                      Nie narzekam na sytuacje w Polsce, nie mam powodu. Wyjasniam dlaczego przestalem
                      glosowac (ewentualnie dlaczego wyjechalem). Nie mam recepty na Polske, nie mam
                      tez ochoty wysluchiwac absurdalnych zarzutow "oburzonych" ktorzy sami operuja
                      utartymi stereotypami.
                      Skreslac wszystkich? skreslaj. Nie widze w tym skutecznego dzialania, poniewaz
                      glos niewazny nie jest liczony, wiec osiagnales dokladnie tyle ile osiagnalbs
                      siedzac w domu plus "komfort dzialania".

                      Nie bede obcesowy, jesli przestaniesz mi nachalnie wmawiac jakie faktycznie
                      kierowaly mna pobudki.
          • nienietoperz Argumentacja Brocha, czyli o dyskusjach 27.09.05, 12:43
            Brochu,
            odrobine szacunku dla wspoldyskutujacego Kriska. Zgadzam sie po czesci z
            argumentacja Twoja, po czesci z argumentacja Kriskowa, ale obawiam sie, ze
            popadasz w latwe tory zbijania argumentow zamiast formulowania swoich. Wiemy tu
            chyba wszyscy, ze to pierwsze wymaga jakiej takiej sprawnosci intelektualnej, to
            drugie za to nieco odwagi (chocby po to, aby ryzykowac czyjes ataki na Twoja
            argumentacje). Slowne boksowanie sie czysto z pozycji niezaangazowanej ma swoje
            uroki, jak kazda czynnosc zwiazana z zabawa ideami, formulowaniem teorii,
            analizowaniem ich wad, etc.. Wymaga jednak jasnej obustronnej deklaracji, ze
            tylko o to w dyskusji chodzi. Probujac podac przyklad, nizej pare
            potencjalnych kontratakow (z pozycji czysto teoretycznej) na wypowiedzi z
            Twojego pierwszego postu.


            > "Swiete" oburzenie historycznie zawsze wywolywalo kleski.

            Kwestia wysoce dyskusyjna, o tyle, ze o ile w konkretnych decyzjach politycznych
            pragmatyzm pomaga, to aby uzyskac poparcie spoleczne dla konkretnych poswiecen,
            posuniec, etc., stan swietego oburzenia moze okazac sie pomocny.


            > Dzisiaj zadne ugrupowanie nie
            > gwarantuje pragmatyzmu (poniewaz przywodcy to tchorze, zarozumialcy, ludzie mali
            > duchem), a i spoleczenstwo nie jest tego nauczone.

            Moglbys podac przyklad wspolczesnych politykow amerykanskich, niemieckich, etc.,
            ktorzy nie sa Twoim zdaniem 'mali duchem' + dodac troche uzasadnien?


            > "Oburzeni" zapominaja o jednym: to politycy maja przekonac wyborcow do
            > glosowania. Tak jest na calym swiecie.
            > Niska frekwencja swiadczy jedynie o tym iz ugrupowania nie maja zadnej rozsadnej
            > i przekonywujacej oferty.

            Czy jestes w stanie z reka na sercu powiedziec, ze przeanalizowales oferty
            wszystkich ugrupowan? I co masz na mysli oczekujac bycia przekonanym - wiecej
            balonikow, audycji wyborczych, radny przed Twoimi drzwiami?



            > Innymi slowy "opieprzanie" spoleczenstwa dowodzi totalnego zagubienia. W ten
            > sposob to Polska moze jeszcze egzystowac dlugo i nedznie.

            W jaki sposob spoleczenstwo nieglosujace ma to zmienic?


            > Opieprzac trzeba partie, domagac sie zdania rachunku.

            I jak proponujesz to zrobic? Jak to robisz teraz? Patrz wyzej.

            > Dzisiejsi politycy licza wlasnie na takich
            > "oburzony" (i totalnie naiwnych) ktorzy paradoksalnie gwarantuja ze nic sie nie
            > zmieni.

            Ci za to, ktorzy olewaja i siedza w domu, gwarantuja zmiany zaiste radykalne.


            Z pozdrowieniami dla obu sparringpartnerow,
            nntpz
            • broch Re: Argumentacja Brocha, czyli o dyskusjach 27.09.05, 13:20
              drogi nienietoperzu,
              drKrisK "wie" (bez przykladow) dlaczego ludzie nie glosowali. A to guzik prawda.
              Napisalem to wczesniej i napisalem dlaczego jestem "obcesowy".

              W reszcie postu robisz dokladnie to samo (co 100% uczestnikow tej dyskusji)
              mowisz o swoich przekonaniach. Bez przykladow. W zwiazku z czym Toja prosba o
              konkretne przyklady jest niewiele warta. Nie widze przykladow w Twoim poscie.

              "Slowne boksowanie sie czysto z pozycji niezaangazowanej ma swoje
              > uroki, jak kazda czynnosc zwiazana z zabawa ideami, formulowaniem teorii,
              > analizowaniem ich wad, etc.. Wymaga jednak jasnej obustronnej deklaracji, ze
              > tylko o to w dyskusji chodzi. Probujac podac przyklad, nizej pare
              > potencjalnych kontratakow"

              Ehh, Twoje kontrataki polegaja na zadaniiu, kontr pytan, bez przykladow to teraz
              ja zadam pytania i tak mozna bez konca.

              Rozumiem ze Ty i drKK dokladnie wiecie dlaczego byla taka mala frekwencja.
              Chetnie sie dowiem dlaczego. Argument drogi nienietoperzu o politykach
              amerukanskich i niemieckich jest... no dobra, co maja politycy innych krajow do
              sytuacji w Polsce?

              W jaki sposob nieglosujace spoleczenstwo ma cos zmienic? A w jaki sposob
              spoleczenstwo glosujace zmienilo cos za pierwszym razem i za drugim razem?

              "... stan swietego oburzenia moze okazac sie pomocny. ..."
              Ludzie drogi nienietoperzu sa ciagle oburzeni: na afery, na nieudolnosc, na
              bezkarnosc. Ostatecznie masz kraj ktory odbierany jest na zewnatrz i w Polsce
              jako miejsce wiecznych afer.


              Ty uwazasz ze potrzeba akcji (bez przykladow, po prostu uwazasz) i argumentujesz
              ze ja to be jestem bo przykladow nie podaje. O.K. Chcesz przykladow, podaj
              swoje, potem domagaj sie tego ad adwersarzy. Wtedy bedziemy dyskutowac. Na razie
              to jest wylacznie wymiana opinii.

              Swoje "domaganie" sie konkretnych przykladow zacznij od drKK: skad O wie
              dlaczego ludzie nieglosowali. Skad Ty to wiesz. Reszta drogi nienietoperzu to
              zawracanie glowy.
              • dr.krisk Dlaczego ludzie nie glosowali. I na tym koncze. 27.09.05, 15:01
                broch napisał:

                > Swoje "domaganie" sie konkretnych przykladow zacznij od drKK: skad O wie
                > dlaczego ludzie nieglosowali. Skad Ty to wiesz. Reszta drogi nienietoperzu to
                > zawracanie glowy.
                Drogi brochu - nie ma jednej przyczyny niskiej frekwencji wyborczej. Jednym
                zwisa wszystko, inni mieli dzialke do skopania, jeszcze inni chcieli dac wyraz.
                Ani ty, ani ja nie jestesmy w stanie podac tej jednej, jedynej przyczyny - z
                tego prostego powodu, ze nie istnieje.
                Uprzejmie rowniez prosze o podani mi jakiegos fragmentu mojej wczesniejszej
                wypowiedzi w ktorym taka przyczyne podaje.... bo wydaje mi sie ze nic takiego
                nie pisalem.
                Niepotrzebnie komplikujesz dosc proste sprawy. Jak juz pisalem, znam kilku
                lokalnych "politykow" z rozmaitych ugrupowan - nie ma dla nich wiekszej radosci
                jak niska frekwencja w wyborach! Naprawde! Przeciez faceci doskonale wiedza ze
                tak naprawde nic nie potrafia i na niczym sie nie znaja. Jakos uda im sie
                przekonac grono Krewnych i Znajomych Krolika, zeby na nich zaglosowali - i juz
                hop, siedza na dobrze platnej i cieplej posadce, bez zadnej odpowiedzialnosci
                za slowa i czyny. I w nosie maja twoja, brochu drogi, argumentacje.
                Znam ja tych pasozytow dobrze.
                KrisK
                P.S. Na tym koncze swoj udzial w tej milej dyskusji. Jeszcze sie rozpedze i
                znowu jakis idiotyzm napisze :)
              • nienietoperz Re: Argumentacja Brocha, czyli o dyskusjach 27.09.05, 17:39
                Drogi Brochu,
                nie zrozumiales niestety troche sensu mojego poprzedniego postu - chodzilo mi
                wylacznie o zaprezentowanie techniki dyskusyjnej, jaka zaczales stosowac w
                dyspucie z dr KK prezentowac.
                Irytujace, prawda? Jak sam napisales, mozna tak w zasadzie bez konca.
                Dlatego na razie na tym proponuje zakonczyc debatowanie.

                Przy okazji chcialbym zauwazyc, ze dokladnie wiem bardzo niewiele rzeczy, i nie
                ma wsrod nich zadnej zwiazanej z motywacjami wspolobywateli:-)

                Pozdrowienia,
                nntpz
                • broch Re: Argumentacja Brocha, czyli o dyskusjach 27.09.05, 18:17
                  drogi nienietoperzu:
                  Przy niezwyklej finezji Twojej obserwacji i wstrzasajacych precyzja uwag nie
                  zauwazyles ze CALA powyzsza dyskusja sklada sie wylacznie z "widzi mi sie",
                  "idiosynkrazji" i "opinii" (nikt nie ma ambicji bycia obiektywnym). W zwiazku z
                  powyzszym skarbie, albo czepiaj sie wszystkich, albo sobie odpusc. Moja
                  "technika dyskusyjna w temacie wyborow" jest na poziomie oburzania sie tzn
                  subiektywna, wcale nie nie usiluje byc obiektywnym (innymi slowy tez zasuwam
                  idiotyzmy na ktore w danej chwili mam ochote).
                  Subiektywnie doktor twierdzi ze "dzialac trzeba", ja domagam sie gwarancji
                  (ktorych nikt mi dac nie moze) poniewaz kazde kolejne wybory okazaly sie
                  niepowodzeniem. DrKK uwaza ze bez glosowania gnidy do wladzy sie dostana, ja
                  uwazam ze jesli gnidy to jedyny wybor, to niezaleznie od mojego glosu i tak
                  rzadzic beda (czego dowodzi ostatnie ponad 10 lat).
                  Obaj patrzymy subiektywnie na wydarzenia, prosze wiec daruj sobie uwagi
                  dotyczace boksowania poniewaz obaj z drKK robimy to samo.

                  To bardzo ladnie ze stajesz w obronie drKK, (ktoren, jesli zechce sam sobie
                  poradzi), tylko nie staraj sie udawac obiektywnego rozjemcy. Nie ma takiej potrzeby.

        • monikate braineater...jeszcze raz ja: 26.09.05, 18:49
          ... masz rację do bólu... Nic dodać, nic ująć.
    • staua Re: Rozczarowanie 26.09.05, 20:03
      A w Warszawie glosowalo 55% :-)
      • monikate A propos... 28.09.05, 11:18
        ...wyborów, to ja pozwolę sobie opowiedzieć parę sytuacji, w ktorych
        uczestniczyłam.
        1. Dzień wyborów, spotykam znajomą z córeczką, dla której były to pierwsze
        wybory w życiu. Po wymianie uprzejmości słyszę mniej więcej taki tekst: "no, my
        już po wyborach. Głosowałyśmy na Platformę, na naszego kuzyna. Swoich trzeba
        popierać, a jeśli kuzyn się załapie, to będzie już o nas pamiętał".
        2. Jestem Ci ja wczoraj u mojej kosmetyczki, pani Irenki, która mi oznajmia, iż
        ona to głosowała na PiS, bo Kaczyńscy to uczciwi ludzie są! I że b. jej się
        podoba, iż Lechu zakazal parady gejów... etc. "Proszę pani, ja nie chcę pedałów
        na stanowiskach"! Odjęło mi na moment mowę, tym bardziej, że pani Irenka zawsze
        wydawała się osobą postępową i myślącą normalnie. Czyta książki, jeździ tu i
        tam, syna posyła na naukę języków, wiecznie wyśmiewa swoją teściową za
        zacofanie i głupotę. Za chwilę podjęłam temat, a pani Irenka z pasją: "Ja wiem,
        co mówię, u mnie w szkole był jeden taki nauczyciel, dostawiał się do
        chłopaków, nic dobrego..." Ja na to, iż równie dobrze można znaleźć przykłady
        nauczycieli/pracodawców hetero, którzy wykorzystując stosunek
        podległości "dostawiali się" do dziewczyn. Rzecz nie w orientacji, tylko w
        poziomie etycznym, bla, bla. A o doborze na stanowiska powinny decydować
        wyłącznie kompetencje, nie orientacja seksualna! I że warto być tolerancyjnym
        nawet w swoim interesie, nigdy nic nie wiadomo, a gdyby syn pani Irenki okazał
        się gejem? "No tak, tak, ma pani rację". Ale nie brzmiało to przekonująco.
        3. Właściciel sklepu, w którym czasem robię zakupy z własnej nieprzymuszonej
        woli powiedział, że on poszedł do takiego jednego, co to kandydował jako
        przedstawiciel Platformy i powiedział, iż zagłosuje na niego, jeśli ten setrze
        w proch i pył konkurenta, który...itd. Tamten ponoć się skrzętnie do tego
        zobowiązał.
        I co Wy na to??? Jeśli tak wyglądały motywacje innych osób biorących udział w
        wyborach...
        "Góra", jak jest-każdy widzi. Ale rząd jest w końcu wykładnią spoleczeństwa...
        • monikate Re: A propos... 28.09.05, 19:24
          Nie mam co liczyć na jakoweś komentarze?
          • beatanu komentarz no.1 28.09.05, 20:10
            monikate napisała:

            > Nie mam co liczyć na jakoweś komentarze?

            Ociec-założyciel zakazali dyskutować na temat wyborów i polityki w ogóle i w
            szczególe, a my grzeczne dzieci som :)

            A tak bardziej poważnie. Nie wiem jak skomentować Twoje obserwacje Moniko. Może
            tak: znam cztery osoby, które głosowały z przekonaniem na Partię Demokratyczną,
            świadome faktu, że głosują na "przegranych"... Różne są motywacje, dla których
            dokonujemy takich a nie innych uwyborów. Banalne, wiem - ale nic innego nie
            przychodzi mi teraz do głowy...

            Pozdrawiam serdecznie, B

            • braineater Dyspenza:) n/txt 28.09.05, 20:44

              • blue.berry mam nadzieje ze dyspenza:) 29.09.05, 09:02
                ja tylko chcialam dorzucic ze bardzo sie ceisze iz moglam poczytac te wszystkie
                wypowiedzi.
                mozesz mnie beatanu dorzucic jako piata do zestawu osob glosujacych
                na "przegranych". po dlugich namyslach stwierdzilam ze jednak chce glosowac za
                a nie przeciw. przeciw bede glosowac w wyborach prezydenckich:(
                dodam jeszcze ze zdecydowanie najblizej mi do pogladow doktora a jak pokazaly
                ostatnie dni kwestia niskiej fekwencji kompletnie politykom nie przeszkadza.
                przeszli z nia do porzadku dziennnego bardzo szybko i teraz juz tylko slychac
                ze "narod wybral, spoleczenstwo zdecydowalo" a ja sie pytam jakie k...a
                spoleczenstwo - ile to jest 27% z 40%??!!!
                ehhh
                dorzuce na koniec dykteryjke ktora mnie zdruzgotala.
                moj dobry znajomy, wydawaloby sie dosc zaangazowany w polityke, wczoraj
                niechcacy sie wygadal ze nie glosowal. zapytawszy czemu liczylam na wywod godny
                wywodow jakie mialam okazje przeczytac tutaj. "zaspalem" "JAK TO ZA SPA ŁEŚ?"
                "no normlanie, mialem isc wieczorem, na chwile sie polozylem a jak sie
                obudzilem to bylo juz pod 20.00"

                cudnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka