chloe30 17.10.05, 08:44 Meldować się, czy wszyscy dotarli cali i zdrowi. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
chiara76 Re: Po weekendzie 17.10.05, 09:46 witam, w niedzielę była paskudna pogoda... w dodatku zbliża się pełnia, co powoli zaczynam odczuwać...brrrr... ale witam się;) Odpowiedz Link Zgłoś
conejito13 Re: Po weekendzie 17.10.05, 09:51 Druhno, ja sie melduje w zastepie, znowu o kawe prosze. Jestem total zaspana, ale ok. Docieram powoli. Kino bylo w sobote. Film fajny - polecam: Fragile (nie wiem jak na pol to przetlumaczyli) z Calista Flockhard, to produkcja hiszpansko- brytyjska, takze nie wiem czy w Polandzie zapodadza ten temat. Ale fajny, suspense, pobac sie mozna i choc nie bardzo lubie ta aktorke, to nawet mozna powiedziec ze mocno sie wczula i dobrze jej to wyszlo (i filmowi). Film w tonacji brytyjsko-deszczowej. Energie pozytywna bym przeslala, ale chyba pozniej to zrobie, bo teraz battery low. Pozdrawiam! Odpowiedz Link Zgłoś
chloe30 Re: Po weekendzie 17.10.05, 09:58 No, dwie owieczki się przytachały, a reszta gdzie? Kawę zapodaję, ciacha są. PS: czy ktos może widział "Plan lotu" z Jodie Foster? Mam na to ochotę, ale recenzje sa średnie. Odpowiedz Link Zgłoś
ziuta74 Re: Po weekendzie 17.10.05, 10:10 jestem i ja, a ze o suchym pysku, to sie chetnie poczestuje. bez sniadania czlowiek z domu wychodzi. skandal! Odpowiedz Link Zgłoś
djarnez Re: Po weekendzie 17.10.05, 10:11 Ja również jestem :-))) Ale w obecnej chwili umieram ,a po za tym mam małe kłopoty w trafieniem w klawisze klawiatury :-))) Odpowiedz Link Zgłoś
chloe30 Re: Po weekendzie 17.10.05, 10:28 djarnez napisał: > mam małe > kłopoty w trafieniem w klawisze klawiatury :-))) Ty się spowiadaj co wpłynęło na Twoje trudności w klikaniu!!! Odpowiedz Link Zgłoś
djarnez Re: Po weekendzie 17.10.05, 10:34 Mała rodzinna uroczystość jest sprawcą mojej dzisiejszej agonii :-) Odpowiedz Link Zgłoś
chloe30 Re: Po weekendzie 17.10.05, 10:40 djarnez napisał: > Mała rodzinna uroczystość jest sprawcą mojej dzisiejszej agonii :-) Ty od razu mów, że masz kaca, bo juz się zaburzeń błędnika obawiałam. A on popił zwyczajnie, trzymajta mnie ludziska!! Pije to się Mój Drogi w piątek, masz dwa dni na leczenie (co niżej podpisana uczyniła :))) Odpowiedz Link Zgłoś
djarnez Re: Po weekendzie 17.10.05, 10:46 Moja Droga nie ja wybierałem termin ,a raczej nie mogłem odmówić.Tak ,że mam za swoje :-)No ,ale Pani mnie tym piątkiem zaskoczyła :-) Odpowiedz Link Zgłoś
chloe30 Re: Po weekendzie 17.10.05, 10:48 Całą sobotę umierałam, bo przekroczyłam bezpieczną normę 3 piw. Wczoraj dogorywałam, a dziś mogłabym wyczyn powtórzyć, ale niestety - w tygodniu prohibicja u mnie panuje :)))) Odpowiedz Link Zgłoś
djarnez Re: Po weekendzie 17.10.05, 10:57 Ja niestety nie mam zbyt często takiego treningu ,to chyba dlatego tak opłakanie dzisiaj wyglądam :-)Ale jeśli żona zaprasza ,to chyba nie wypada odmawiać ;-))) Odpowiedz Link Zgłoś
chloe30 Re: Po weekendzie 17.10.05, 10:59 djarnez napisał: > Ale jeśli żona zaprasza ,to chyba nie wypada > odmawiać ;-))) No wiesz!!! Toż grzech byłby jakbys odmówił i powód do rozwodu, kościelnego nawet!!! A co piłeś dobrego??? Odpowiedz Link Zgłoś
djarnez Re: Po weekendzie 17.10.05, 11:06 Teraz się zastanawiam ,czy czasem nie trzeba było odmowić ;-))) Czy coś dobrego piłem to nie wiem ? Zwyczajny gin z tonikiem . Odpowiedz Link Zgłoś
chloe30 Re: Po weekendzie 17.10.05, 11:12 djarnez napisał: > Teraz się zastanawiam ,czy czasem nie trzeba było odmowić ;-))) No, no, nieładnie! > Czy coś dobrego piłem to nie wiem ? Zwyczajny gin z tonikiem . A co dobrego jadłeś? Chociaż sobue poczytam, taka głodna jestem :))) Odpowiedz Link Zgłoś
djarnez Re: Po weekendzie 17.10.05, 11:20 O jedzeniu w moim stanie wolę jednak nie wspominać :-))) Ale dlaczego Ty chodzisz głodna ? Gdzie Twoje śniadanie ? Chyba zaraz pójdę pospać(popracować) do archiwum :-))) Sen dobrze wpłynie na regenerację szarych komórek ,jeśli takowe jeszcze posiadam :-))) Odpowiedz Link Zgłoś
chloe30 Re: Po weekendzie 17.10.05, 11:23 djarnez napisał: > Ale dlaczego Ty chodzisz głodna ? Bo ja kurka na diecie jestem. W tygodniu u mnie niedojadanie i prohibicja, w weekend można poszaleć :)) Ty idź pośpij Djarnez, zmarnowany jesteś, i jeszcze walniesz głową w klawiaturę (ze szkodą dla klawiatury :) Odpowiedz Link Zgłoś
chloe30 Djarnez 17.10.05, 14:06 Dalej śpisz w archiwum???? Żeby cię jakaś mysza w piętę nie użarła!!! Odpowiedz Link Zgłoś
conejito13 Re: Conejito? 17.10.05, 11:16 Si, mieszkam w Hiszpanii, konkretnie Valencja. Potwierdzam, ze fajnie:) Dzisiaj co prawda sloneczka niet, bo chyba zbiera sie na burze (leb mi od tego rozwala), ale caly weekend pieknie, na plazy, ludzie sie kapali (ja juz uwazam, ze zimno, ale wiadomo, studentki ze Szwecji pewnie maja inne zdanie:). Odpowiedz Link Zgłoś
chiara76 Re: Conejito? 17.10.05, 11:20 a nas ciągnie w końcu zwiedzić trochę tego kraju... może w przyszłym roku, są pewne plany, zobaczymy... Ale Ci zazdroszczę, że masz ciepło, chyba będę , jak ta studentka ze Szwecji, ale u nas dziś 10C i przenikliwy zimny wiatr, więc myślę, że jednak jest u Ciebie ciepło. W ostatnio czasie śniło mi się 2 razy, że jestem w Hiszpanii, czy to jakiś znak, że powinnam odwiedzić ten kraj?:) Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
ziuta74 Re: Conejito? 17.10.05, 11:54 o rany zazdroszcze. snilo mi sie wlasnie ze bylam w barcelonie...btw w barcelonie bylam na najlepszym zarciu jakie w zyciu jadlam. to byla jakas kuchnia fusion. odjazd. a tak dla ignorantow, walencja to katalonia? Odpowiedz Link Zgłoś
r.kruger melduję się i Ja 17.10.05, 12:09 Jeszcze cała-pełnia mnie nie rozdwoiła, braki procentowe kiedyś nadrobie :) a dzień po nadrabianiu będe chciała umrzeć :) Piję sobie cole(troche whisky i lodu by się przydało).Za oknem szaro brr więc wolałabym pisać z jakieś ładnej tropikalnej wyspy...ale jak się nie ma co się lubi... Odpowiedz Link Zgłoś
chloe30 Re: melduję się i Ja 17.10.05, 12:14 Kruger, jak ty się rozdwoisz, to my mamy pretekst do popicia :)))) No wszak za zdrowie nowego obywatela trzeba :DDD A ja lubię szaro i ponuro, bo to idealna pogoda na siedzenie z książką pod kocem. Do tego herbata dobra, i nie trzeba się ruszać z domu :)) Odpowiedz Link Zgłoś
conejito13 Re: Conejito? 17.10.05, 12:36 Lo matko z corka, gdziez by! Toz Cataluña to oddzielny kraj prawie (choc oni lubia mowic takze o Valenci, ze przynalezy do krajow catalonskich, ze wzgledu na podobne jezyki uzywane jako oficjalne, w Catalunii-catalonski, w Valencji- valenciano, rzeczywiscie sa podobne:) Juz sobie swoja konstytucje uchwalili (no, prawie)i niedlugo nam wizy wprowadza, zeby wjechac do Barcelony, he he he... I tak ich nazywaja Polakami (nie pytajcie dlaczego, bo nikt tego nie wie, chyba dlatego ze tak sa inni od Hiszpanow, he he). Walencja to Comunidad Valenciana, ale nie przecze, obok Cataluñi (na mapie bardziej na dol, Costa Azahar, Costa de Valencia i Costa Blanca:) Sny prorocze macie towarzyszko, zabierac paczki w samolot/autobus/samochod i juchu do Barcelony (a najlepiej do Valencji, jasne!) Odpowiedz Link Zgłoś
conejito13 Re: Conejito? 17.10.05, 12:05 Przyjezdzaj, przyjezdzaj, szczegolnie do Valencji (daj znaka wczesniej, to sie zmowimy:)! Jest pieknie, dobre jedzenie, winko dobre, plaza, slonce, no i maja swoj klub futbolowy w primera division, wiec mozna sobie wszystkie gwiazdy pilki noznej obejrzec na zywo na stadionie (bez stresu o wlasne zycie:). Polubilam futbol! Dzisiaj sloneczka brak, ale i tak ok 23-25 stopni jest (bez slonca). W weekend pewnie bylo ze 30 w sloncu. Da sie zyc:) Do Valencji polecam w marcu, jak jest fiesta zwana Fallas. Cos niesamowitego! Barcelona jest przecudna rowniez, Granada, Sevilla, Cordoba, Toledo, Madrid, w kazdym miescie znajdziesz cos interesujacego. No i wogole kazdy znak jest dobry, zeby tutaj przyjechac:) Od maja do wrzesnia wlacznie pogoda kapielowa. Ale ale.... a Japonia? Co z ta Japonia? Mam przyjaciolke z Tokio, studiowala ze mna na tutejszym uniwerku (Japonczycy maja trudnosci w opanowaniu obcego jezyka, nawet nie wiedzialam). Ladnie tam? Bylas? Odpowiedz Link Zgłoś
chiara76 Re: Conejito? 17.10.05, 12:34 conejito13 napisała: > Przyjezdzaj, przyjezdzaj, szczegolnie do Valencji (daj znaka wczesniej, to sie > zmowimy:)! Jest pieknie, dobre jedzenie, winko dobre, plaza, slonce, no i maja > swoj klub futbolowy w primera division, wiec mozna sobie wszystkie gwiazdy > pilki noznej obejrzec na zywo na stadionie (bez stresu o wlasne zycie:). > Polubilam futbol! > Dzisiaj sloneczka brak, ale i tak ok 23-25 stopni jest (bez slonca). W weekend > pewnie bylo ze 30 w sloncu. Da sie zyc:) > Do Valencji polecam w marcu, jak jest fiesta zwana Fallas. Cos niesamowitego! > Barcelona jest przecudna rowniez, Granada, Sevilla, Cordoba, Toledo, Madrid, w > kazdym miescie znajdziesz cos interesujacego. No i wogole kazdy znak jest > dobry, zeby tutaj przyjechac:) Od maja do wrzesnia wlacznie pogoda kapielowa. > Ale ale.... a Japonia? Co z ta Japonia? Mam przyjaciolke z Tokio, studiowala ze > > mna na tutejszym uniwerku (Japonczycy maja trudnosci w opanowaniu obcego > jezyka, nawet nie wiedzialam). mają, i to wielkie... Ladnie tam? Bylas? Japonia, to moja pasja od , chyba zawsze? Nie, nie byłam. To jedno z marzeń do spełnienia. Ale czekam na moment, kiedy pojadę i będę mogła kupić co chcę, pójść najeść się do restauracji, móc wysłać znajomym kartkę z podroży, a to wszystko ciągle nieźle tam kosztuje. Ale na pewno któregoś dnia odwiedzę ten kraj... Odpowiedz Link Zgłoś
conejito13 japonia...:) 17.10.05, 13:21 no, tak tez mi sie wydawalo, ze tam ceny niebotyczne. kumpela mnie zawsze zaprasza, ale sama ostrzega, ze jest drogo (poki co nie wybieram sie). a przy okazji bilet to tez inna inszosc niz europa. no, koniec koncow. blizej ci do hiszpanii niz do japonii, wiec przylatuj tutaj poki co, a japonia sobie poczeka. trzeba miec o czym marzyc, zeby zyc:) Odpowiedz Link Zgłoś
chiara76 Re: japonia...:) 17.10.05, 14:13 pewnie... myślimy w przyszłym roku zrobić wyprawę...jedyne ograniczenie, to brak auta. Jest, ale służbowe, którym za granicę wyjechać nie możemy. A marzy nam się zwiedzenie trochę na własną rękę. W zeszłym roku o mały włos, a byśmy w Barcelonie wylądowali...koniec końców wylądowaliśmy gdzie indziej, gdzie też było super, ale w takim razie Barcelona nas ciagle wzywa. A Czytałaś "Cień wiatru"? Bo ja właśnie po lekturze tej książki tak się nastawiłam na Hiszpanię, chociaż i po odwiedzeniu Portugalii zaciekawiło mnie, jak jest u ich sasiadów. A w ogóle, zapraszam na mój blog o podróżach małych i większych: chiara76.blox.pl Odpowiedz Link Zgłoś
conejito13 Cien wiatru. 17.10.05, 16:37 Przepraszam, jestem niekompatybilna totalnie z tym moim czasem pracy. No, ale po krotkiej sjescie wracam do zywych. Nie, nie czytalam tej ksiazki, ale wlasnie wyszukalam w necie i na pewno kupie teraz jak bede w kraju. Wydaje sie byc interesujaca i miala calkiem niezle recenzje. Barcelona rzeczywiscie jest piekna, majestatyczna i tajemnicza, wielokulturowa a zarazem hermetyczna, dumna. Wystarczy tylko przejsc sie po Ramblach, po malutkich uliczkach starowki, zajrzec do restauracji Quatre Gats (tam, gdzie zwykla byla jadac bohemia barcelonska, Picasso i inni, nawet sa ich rysunki na scianach, jakies szkice ktore zostawiali) lub innych kanjpek, nie wspominam o takich monumentach jak Sagrada Familia czy La Seu (katedra). Ja jak bylam to po raz pierwszy zachowywalam sie jak japonski turysta, robilam zdjecia na kazdym kroku:) Wszystko wydawalo mi sie godne upamietnienia. Na blog zajrze w wolnej chwiluni, dzieki. Odpowiedz Link Zgłoś
chiara76 Re: Cien wiatru. 17.10.05, 18:29 mnie się "Cień wiatru" baaardzo podobał...chociaż ma różne recenzje i strasznie na niego dużo ludzi psioczy. Mnie się bardzo podobała ta książka. Polecam. No i te ilustracje, hmmm, wspaniałe, czarno białe, od razu ma się ochotę rezerwować bilet w tanich liniach na lot do Barcelony! Jak tam kiedyś będę pierwszy raz, to pewnie też zachowywać się będę, jak japonski turysta;) Odpowiedz Link Zgłoś
conejito13 Barcelona. 18.10.05, 13:39 Odpisuje, choc nie ma pytania:) Jakos tak nie czaje zagaduszek czasami, prostaczka:) W Barcelonie generalnie wszyscy sie zachowuja jak Japonczycy, ktorzy sa znani z robienia fotografi z kazdym napotkanym kamieniem (rozni sie przeciez od innego:). Polecam Barcelone i gdyby to ode mnie zalezalo, z checia bym sie tam przeprowadzila. Ma w sobie cos z wielkiego kulturowego misz-maszu oraz urok miasta srodziemnomorskiego, piekne plaze i wyborne jedzenie a przy okazji wspanialy park Gaudiego i inne jego wymyslne domy. Na prawde warto zobaczyc. Podrozowanie to fantastyczne hobby. Ja rowniez lubie zwiedzac, ogladac i podziwiac. Ostatnio np. bylam w pobliskiej miejscowosci i plynelam najdluzsza podziemna rzeka w Europie:) Rzeka plynie w jaskiniach. No cudny wytwor natury, na prawde! Jak tylko znajdziesz jakas wolna chwilke, mysle ze taki przedluzony weekend spokojnie wystarczy na zauroczenie sie Barcelona, to siup do tanich linii i juz:) Odpowiedz Link Zgłoś
chiara76 no fakt, nie było pytania;) 18.10.05, 13:46 ale spodobało mi się, w jaki sposób Pisałaś o Barcelonie. Hmm, mnie tak pozytywnie "powaliła" Lizbona , 2 lata temu, właściwie zakochałam się w tym mieście. I tak powoli dojrzewam do podróży do Hiszpanii... A jakie europejskie miasto jeszcze Lubisz? Ja kocham Wiedeń...uwielbiam ! Odpowiedz Link Zgłoś
conejito13 Re: no fakt, nie było pytania;) 18.10.05, 17:27 Lubie Londyn, bardzo. Tak, wiem, ze to co innego niz gorace hiszpanskie klimaty, ale nic lepszego na odstresowanie sie niz angielska 'ukladnosc'. Lubie ten ich odwrotny styl jezdzenia samochodami i 'mind de gap', taksowki, policjantow i tych straznikow w wielkich miskowych czapach (zapomnialam jak sie zwa), nawet puby (chociaz jedzenie angielskie to raczej nie mistrzostwo swiata, ale moge sie mylic, nie znam doglebnie). Uwielbiam tamtejsze muzea i ich przepych, galerie, ksiegarnie, pchli targ i czasami nawet ten ich deszcz. Herbatke ubostwiam po prostu! Spedzilam ok miesiaca w Londynie, tylko na zwiedzaniu, spacerowaniu i nic-nie-robieniu. Napisz mi cos o Lizbonie. W sumie pewnie sie kiedys wybiore tam, nie mam daleko. Ale jak to zwykle miedzy sasiadami tutaj tez sa (niewielkie) animozje portugalsko-hiszpanskie i jakos mojego meza nie ciagnie w tamta strone:( Odpowiedz Link Zgłoś
ulinha Re: no fakt, nie było pytania;) 18.10.05, 21:46 Niesmialo pozwolilam sie wtracic w temat:-) animozje sasiedzke sa, nawet tutaj wyczuwalne... Mam nadzieje ze nie miedzy nami;-))) Jesli zbierze Ci sie na odwiedziny zapraszam serdecznie, zaprzeczajac wszystkim animozjom mozemy sie spotkac, pogadac i popic jak na prawdziwe Polki przystralo:-) Lizbona jest miastem bardzo urokliwym, choc ja osobiscie jestem wielbicielka Porto. Lizbona to dla mnie mieszanka urokliwych uliczek i zakatkow, z tetniacym zyciem nowoczesnym miastem, z autostradami, blokowiskami, stadionami i metrem:-) Wyczuwam tam ciagly ruch, halas i pospiech... I setki robot drogowych, ale to juz inna historia. Uwielbiam za to otoczenie Lizbony, zauroczylo mnie wybrzeze na zachod i polnoc od miasta, z Cascais, Sintra i miejscem najcudowniejszym - Azenhaz do Mar. Warto tez przebic sie przez wielki ruch i postac troszke w ulicznych korkach i koniecznie odwiedzic Sesimbre (60km od Lizbony). Porto jest miastem z klimatem. Ale moje osobiste zdanie;-) z wielbicielami Lizbony nie walcze, bo sama pare urokliwych miejsc w stolicy rowniez znalazlam;- ) Odpowiedz Link Zgłoś
conejito13 Re: no fakt, nie było pytania;) 19.10.05, 10:02 Taka mialam nadzieje, ze cos mi opowiesz o Portugalii:) A ja,skoro juz jestem tak bliziutko, na pewno kiedys sie wybiore i wtedy rzeczywiscie jak porzadne Polki wypijemy 'za zdrowie nasze i wasze':). Co prawda myslalam o czyms bardziej komercjalnym jak Faro, ale Lizbona na pewno bedzie jednym z moich pierwszych celow. Co do animozji to mysle, ze i tak sa mniejsze niz np. pol-ros czy pol-ukr czy nawet pol-niem. Tak czy siak, mnie to nie dotyczy, poki co nie jestem Hiszpanka i 'co ja wiem o zabijaniu'. Musialabym spedzic tutaj jeszcze z 50 lat i pewnie jeszcze krew sobie przetoczyc, zeby wczuc sie tak do konca w klimat spoleczno-polityczny. A wracajac do Portugalii, to Porto tez lubie (w kazdym wydaniu, plynnym rowniez:). Ja, gdybym sie wybierala, to pojechalabym samochodem zwiedzajac przy okazji pare slicznych miast po drodze, lub - samolotem do Lizbony i potem tam wypozycze samochod i pojezdze. Na decyzje mam czas, bo do wakacji jeszcze... Na najblizszy czas, oprocz wyjazdu do Polski na poczatku grudnia, zamierzam wybrac sie na wiosne do Santiago de Compostella (lub Granady) z moja rodzicielka, ktora robi mi coroczne odwiedziny a ktorej chce zrobic niespodzianke jak przyjedzie i przygotowac jakas fajna wyprawe dla nas dwoch:) Odpowiedz Link Zgłoś
chiara76 :)) Dziewczyny 19.10.05, 10:13 Obu Wam zazdroszczę:) na pewno kiedyś wrócę do Portugalii i zobaczę Porto. I na pewno ruszę się do Hiszpanii... Wczoraj zadzwoniła do mnie długo nie słyszana koleżanka, taki z niej jest powsinoga;) Teraz mieszka w Londynie, ale mówi, że jednak wraca do Polski. Z tym, że wcześniej trochę sobie zwiedziła, rok temu Brazylię, teraz wybiera się do Barcelony (już zamówiłam sobie pocztówkę do mojego zbioru), a w planach ma być może Australię i Nową Zelandię... Powiem Wam, że generalnie ja powinnam mieszkać w cieplejszym kraju, nie cierpię polskich jesieni i zim, kto wie, może kiedyś?:) Chociaż na emeryturze się tam wybiorę haha. To jeszcze coś Wam napiszę, z doświadczenia. Przed moim wyjazdem do Lizbony skontaktowałam się z dwiema Polakami z Lizbony. Miały mi napisać, co według nich warte jest zwiedzenia poza przewodnikowymi "have to visit"...jedna z nich, jak się okazało miała ochote ubić ze mną interes, to znaczy chciała wynając nam pokój, czym nie byliśmy zainteresowani. Druga była miła i bardzo zachęcała, żebym się do niej odezwała, jak już tam będę. No dobra, chociaż nie bardzo wiedziałam, czy to ma sens, jednak skoro jej obiecałam, to zadzwoniłam do niej jak już w Lizbonie byłam. Olała mnie koncertowo. Teraz już wiem, że zapewnienia "zadzwoń, skontaktuj się, jak będziesz" to takie nigdy nigdy...sorry za mój cynizm, ale po prostu tak to wcześniej czułam, a ona mnie w tym utwierdziła, ja więc bardzo się zraziłam do czegoś takiego. Może jak się z kimś często pisze na czacie, czy jakimś forum, to to ma sens. Wy się, jak rozumiem znacie z innego forum, to pewnie miałybyście się szanse spotkać. Mnie zraziła ta sytuacja. Ale nieważne, nie zmieniło to mojego patrzenia na Lizbonę wtedy, którą pokochałam od pierwszego wejrzenia. Polecam Wam, jak chcecie moją stronę ze zdjęciami: www.virtualtourist.com/m/71155/ no i tradycyjnie mój blog: chiara76.blox.pl Odpowiedz Link Zgłoś
conejito13 Re: :)) Dziewczyny 19.10.05, 10:52 chiara, ja sie z ulihnia nie znam z 'innego forum', tutaj pierwszy raz z nia rozmawialam, to takie 'cieple charatkery' pewnie mamy, cos na nas skaplo z naszych facetow:) i dlatego na wodzie bysmy razem sie wybraly. czasem lepiej z cool nieznajoma niz smutna kolezanka. jesli te kobitki do ktorych pisalas mieszkaly tam dlugo, to pewnie sie przyzwyczaily do tamtejszych warunkow i po prostu charakterologicznie sie przystosowaly, inaczej sie nie da. czyli: zdzwonimy sie, oznacza, ze moze kiedys tam jak mi sie uda to zadzwonie a najpewniej za pol roku. napisze emaila - jak mi sie przypomi, jak cos wygrzebie w necie, popytam znajomych, rodzine, moze sama pojade i zobacze, to ci poradze. ja sie przywyklam do tutejszej mañany i sama sie juz niczym nie przejmuje. ale moge obiecac, ze jak przyjedziesz tutaj, to sie spotkam i pomoge w czym bede mogla (taka jestem, o!) a jak podasz mi adres, nawet pobliskiego kurnika czy oborki, to wysle ci karteczke z valencji, jesli kolekcjonujesz je:) z ta emerytura to dobry pomysl, tylko zapisz sie na trzeci filar, bo z normalnej to masakra:) przyjezdzaja tutaj dziadki, owszem, brytole i skandynawowie. ps. ja mam doswiadczenia z polakami-turystami, hmmm... delikatnie ujmujac beznadziejne, ale i tak zawsze sie daje wrobic, no taka juz glupia jestem. Odpowiedz Link Zgłoś
chiara76 Re: :)) Dziewczyny 19.10.05, 11:06 na początek wkleję moją odpowiedź w innym wątku: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=34172&w=30594928&a=30642976 conejito13 napisała: > chiara, ja sie z ulihnia nie znam z 'innego forum', tutaj pierwszy raz z nia > rozmawialam, to takie 'cieple charatkery' pewnie mamy, cos na nas skaplo z > naszych facetow:) i dlatego na wodzie bysmy razem sie wybraly. czasem lepiej z > cool nieznajoma niz smutna kolezanka. Myślałam, że się znacie z zamkniętego forum dla ludzi z 1976 roku;) Może się myliłam. Ale to fajnie, że się tu tak "zgadałyście". > jesli te kobitki do ktorych pisalas mieszkaly tam dlugo, to pewnie sie > przyzwyczaily do tamtejszych warunkow i po prostu charakterologicznie sie > przystosowaly, inaczej sie nie da. czyli: zdzwonimy sie, oznacza, ze moze > kiedys tam jak mi sie uda to zadzwonie a najpewniej za pol roku. napisze > emaila - jak mi sie przypomi, jak cos wygrzebie w necie, popytam znajomych, > rodzine, moze sama pojade i zobacze, to ci poradze. > ja sie przywyklam do tutejszej mañany i sama sie juz niczym nie przejmuj > e. ale > moge obiecac, ze jak przyjedziesz tutaj, to sie spotkam i pomoge w czym bede > mogla (taka jestem, o!) a jak podasz mi adres, nawet pobliskiego kurnika czy > oborki, to wysle ci karteczke z valencji, jesli kolekcjonujesz je:) Ok, pomyślę nad wysłaniem adresu, dobrze?:) I wtedy, kto wie, kto wie. Może Cię o kartkę poproszę. A kolekcjonuję, tak, zbieram. To takie hobby "przejęte" po Mamie, mam zbiory kartek z lat 60-tych, 70-tych, to też interesujące, oprócz zabytków, widać, jak zmieniały się kartki , pocztówki na przestrzeni tych lat. No i myślę, że to też zapoczątkowało moją miłość do jeżdżenia po zakątkach kraju i świata... > z ta emerytura to dobry pomysl, tylko zapisz sie na trzeci filar, bo z > normalnej to masakra:) przyjezdzaja tutaj dziadki, owszem, brytole i > skandynawowie. > ps. ja mam doswiadczenia z polakami-turystami, hmmm... delikatnie ujmujac > beznadziejne, ale i tak zawsze sie daje wrobic, no taka juz glupia jestem. Ja się nikomu nie narzucam nigdy. Przed wyjazdem zbieram info z netu, z przewodników, z VT (swietne forum, na którym mam tę moją stronę, którą polecałam). Da się nikomu głowy nie truć. Oczywiście, jeśli ktoś wyraża chęć doradzenia, co zobaczyć, to korzystam, ale nie narzucam się, bo nie lubię głowy zawracać. Szkoda, że masz aż tak kiepskie doświadczenia. Odpowiedz Link Zgłoś
ulinha Re: :)) Dziewczyny 19.10.05, 15:50 Jak zwykle zagladam pozniej, otwieram forum i co widze... Ze sie nade mna czarne jakies takie chmury zbieraja;-) Chiara, przepraszam ze Cie w jakikolwiek sposob urazilam, nie mialam tego calkowicie na celu, nie pisze tez ze jestem jedynym znawca i fanem portugali na forum i calusim swiecie... Co do zgadywania sie, to fakt, jakos tak sie nam udalo;-) Ale mysle i mam nadzieje ze Conejito (tutejsze coelinho:-) sie ze mna zgodzi, ze nie zamierzamy stwarzac "zamknietego latynowskiego kregu";-) Osobiscie obiecuje przesylanie tutejszego ciepelka i sloneczka;-) Zycze wszystkim milego "popracy";-) Odpowiedz Link Zgłoś
conejito13 W zamknietym kregu:) 19.10.05, 16:34 ulihnia, co racja to racja, zadne 'w zamknietym kregu' nie bedzie grane (i chyba nie jest, co?). wrecz przeciwnie:)! toc przeciez ja polka z prawdziwej polski a nie tam zadna española w kwiecistej sukni. wlasnie dlatego poslalam dalej watek dla innych, moze ktos cos ciekawego opowie o innym miejscu niz hiszpania czy portugalia:) ps. komu po pracy to po pracy. ja po sjescie znowu tutaj. Odpowiedz Link Zgłoś
chiara76 Re: :)) Dziewczyny 19.10.05, 16:58 ulinha napisała: > Jak zwykle zagladam pozniej, otwieram forum i co widze... Ze sie nade mna > czarne jakies takie chmury zbieraja;-) Chiara, przepraszam ze Cie w jakikolwiek > > sposob urazilam, nie mialam tego calkowicie na celu, nie pisze tez ze jestem > jedynym znawca i fanem portugali na forum i calusim swiecie... ??? Ulinha, no coś Ty?? W ogóle się nie obraziłam. Hehe wcześniej kiedyś się z Tobą witałam, ale widać nie zauważyłaś, bo pamiętam Cię z forum o Portugalii. Ale nieważne. Niczym mnie nie uraziłaś, no coś Ty! > Co do zgadywania sie, to fakt, jakos tak sie nam udalo;-) Ale mysle i mam > nadzieje ze Conejito (tutejsze coelinho:-) sie ze mna zgodzi, ze nie zamierzamy > > stwarzac "zamknietego latynowskiego kregu";-) > Osobiscie obiecuje przesylanie tutejszego ciepelka i sloneczka;-) Zycze > wszystkim milego "popracy";-) MAm nadzieję, że Przeniesiesz się na nowy wątek, który stworzyłam specjalnie, żeby w tym się nie gubić. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
chiara76 Conejito... 19.10.05, 10:16 conejito13 napisała: > Napisz mi cos o Lizbonie. W sumie pewnie sie kiedys wybiore tam, nie mam > daleko. Ale jak to zwykle miedzy sasiadami tutaj tez sa (niewielkie) animozje > portugalsko-hiszpanskie i jakos mojego meza nie ciagnie w tamta strone:( Wiesz, ja mam osobistą wielką sympatię do tego miasta. Nigdzie indziej nie spotkałam tak miłych ludzi i tak czystego metra haha. Jest tam co zwiedzać. W mojej odpowiedzi poniżej z tytułem "Dziewczyny" podałam adres do mojej strony ze zdjęciami, zajrzyj jeśli będziesz mieć czas, czy ochotę, możesz zobaczyć zdjęcia z Lizbony. Muszę kiedyś się zebrać i więcej dodać. Polecam. Wspaniałe knajpki, super atmosfera, mili ludzie, wiele do zwiedzania i odwiedzenia także w okolicy samej Lizbony, również Fado mnie tam zachwyciło... Tak nawiasem mówiąc, zastanawiałam się, Portugalia ma Fado, a co jest odpowiednikiem czegoś takiego w muzyce Hiszpańskiej? Bo chyba nie Flamenco? nie znam się na tym kompletnie, dlatego pytam... Pozdrawiam;) Odpowiedz Link Zgłoś
conejito13 Re: Conejito... 19.10.05, 11:09 pojecia nie mam co to fado (moze ulihnia wie?), flamenco nie lubie. nie slucham muzyki hiszpanskiej (tej przypominajacej polskie disco polo). moge cos tam polecic hiszpanskiego, ale raczej mocniejsze uderzenie, a przynajmniej cos bardziej hmmm...ambitnego. a taniec coz...trzeba chyba sie urodzic w Andaluzji zeby sie zachwycac cyganskim bailaorem (tak sie nazywa tancerz flamenco). nie mowie, zeby nie bylo ludzi utalentowanych wsrod nich (zreszta oni nic innego nie robia tylko tancza od malego:(. ja od czasu sprawy farruquito stracilam do nich resztki szacunku i pewnego rodzaju podziwu. koles, nie majac prawa jazdy, w samym centrum miasta przejechal (180 km/h) swoja nowa bmk-a na pasach pieszego. zwalil wine na swojego maloletniego brata i dalej jezdzil sobie na koncerty. jak wyszlo na jaw jaki z niego sk....syn, to dopiero sie zaczely placze w tv, mamuska, wszystkie sto ciotek itd itp. cyrk na kolkach i skandal. kolesia uniewinnili!!! czuja sie bezkarni, zastraszaja swiadkow itd itp. wiec...wielka slawa to nie zart...istnieje. bleeeeeeeeeee... Odpowiedz Link Zgłoś
chiara76 Re: Conejito... 19.10.05, 11:13 conejito13 napisała: > pojecia nie mam co to fado (moze ulihnia wie?), flamenco nie lubie. nie slucham w Wikipedii się nie popisali: pl.wikipedia.org/wiki/Fado zajrzyj na tę moją stronę, zapraszam serdecznie. Mam nawet wklejoną fotę z wieczoru z Fado. > > muzyki hiszpanskiej (tej przypominajacej polskie disco polo). moge cos tam > polecic hiszpanskiego, ale raczej mocniejsze uderzenie, a przynajmniej cos > bardziej hmmm...ambitnego. Chętnie poprosiłabym o polecenie czegoś ambitnego;) a taniec coz...trzeba chyba sie urodzic w Andaluzji > zeby sie zachwycac cyganskim bailaorem (tak sie nazywa tancerz flamenco). nie > mowie, zeby nie bylo ludzi utalentowanych wsrod nich (zreszta oni nic innego > nie robia tylko tancza od malego:(. ja od czasu sprawy farruquito stracilam do > nich resztki szacunku i pewnego rodzaju podziwu. koles, nie majac prawa jazdy, > w samym centrum miasta przejechal (180 km/h) swoja nowa bmk-a na pasach > pieszego. zwalil wine na swojego maloletniego brata i dalej jezdzil sobie na > koncerty. jak wyszlo na jaw jaki z niego sk....syn, to dopiero sie zaczely > placze w tv, mamuska, wszystkie sto ciotek itd itp. cyrk na kolkach i skandal. > kolesia uniewinnili!!! czuja sie bezkarni, zastraszaja swiadkow itd itp. > wiec...wielka slawa to nie zart...istnieje. bleeeeeeeeeee... znam sprawę, czytałam na forum o Flamenco;( Załamujące, ale bardzo prawdziwe, niestety... Odpowiedz Link Zgłoś
natiz Re: Po weekendzie 17.10.05, 12:28 Ja też jestem po "łykendzie". I znów niewyspana, bo mój uroczy synuś budził mnie w nocy grzebiąc mi palcem w oku lub nosie. W sobotę tylko piwka łyknęłam w pubie. Zresztą ja codziennie wieczorkiem popijam kiedy dzieciaki już śpią. Czyżby nałóg??? Za to mąż lubi kiedy jestem "na rauszu", bo się do niego dobieram, hehe... Odpowiedz Link Zgłoś
chloe30 Re: Po weekendzie 17.10.05, 12:36 Wiesz, a propos uroczych synusiów radziłam kiedyś Kruger rodzaj odosobnienia - taka mała klatka, na godzinke lub dwie. Może Twój powienien tam spać? A może wystarczy mu na noc zabandażować ręcę, to ci palcem oka nie wydłubie??? Odpowiedz Link Zgłoś
natiz r.kruger 17.10.05, 12:51 Czy mogę skorzystać z pomysłu? Czy może prawa autorskie zastrzeżone? Odpowiedz Link Zgłoś
natiz Re: Po weekendzie 17.10.05, 12:45 Klatka nie pomoże. Będzie wrzeszczał. No chyba, że mu pyszczek zalepię... Ale to już byłoby maltretowanie. Swoją drogą to dziwne - dzieci mogą nas maltretować, ale my dzieci - w żadnym wypadku! Odpowiedz Link Zgłoś
chloe30 Re: Po weekendzie 17.10.05, 12:54 natiz napisała: Swoją drogą to dziwne - dzieci mogą nas > maltretować, ale my dzieci - w żadnym wypadku! Uważam to za głęboką niesprawiedliwość, i Ty Natiz mogłabyś zostać prekursorką ruchu na rzecz maltretowania dzieci :DDD Odpowiedz Link Zgłoś
natiz Re: Po weekendzie 17.10.05, 13:02 Chloe, toż ja muchy nawet nie skrzywdzę! Wszystko co żyje ma u mnie zagwarantowane olbrzymie pokłady czułości: stworzonka, owady, żyjątka, zwierzątka, ludziki itd. Odpowiedz Link Zgłoś
chloe30 Re: Po weekendzie 17.10.05, 13:03 Eee, a ja chciałam nowy trend wprowadzić (Twoimi ręcami :))) Odpowiedz Link Zgłoś
natiz Re: Po weekendzie 17.10.05, 13:06 Moimi ręcyma to Ty możesz co najwyżej kotka pogłaskać, pieska przytulić czy dzieciaka "wytarmosić" Odpowiedz Link Zgłoś
chloe30 Re: Po weekendzie 17.10.05, 13:08 Ech, Natiz, to już tarmoś tego dzieciaka, ale jak Ci oko wydłubie to nie przylatuj z płaczem :DDDD Odpowiedz Link Zgłoś
natiz Re: Po weekendzie 17.10.05, 13:09 Jak nie będę miała oka, to i płakać nie będę... Odpowiedz Link Zgłoś
chloe30 Re: Po weekendzie 17.10.05, 13:11 Natiz, a jak Ty gatki będziesz wtedy projektować? Ja Ciebie proszę, Ty śpij w goglach kobieto!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
r.kruger będziemy Ci śpiewać 17.10.05, 13:11 "Krycha bez oka, lepsza taka niż nic" Odpowiedz Link Zgłoś
r.kruger a propos imprez... 17.10.05, 13:12 Powinnam się rozdwoić w imieniny własne, ale co to za fucha jak wy bedziecie pić a Ja nieeeeeeeeeeeeeeeeeeeee ??? Odpowiedz Link Zgłoś
chloe30 Re: a propos imprez... 17.10.05, 13:14 r.kruger napisała: > Powinnam się rozdwoić w imieniny własne, ale co to za fucha jak wy bedziecie > pić a Ja nieeeeeeeeeeeeeeeeeeeee ??? A jakbyś tak na porodówkę jakąś "małpkę" przemyciła? No bo imieniny o suchym pysku to jakos nie teges :D Odpowiedz Link Zgłoś
natiz Re: a propos imprez... 17.10.05, 13:17 Eeee tam, na porodówce spirytusik jakis na pewno sie znajdzie.... Odpowiedz Link Zgłoś
chloe30 Re: będziemy Ci śpiewać 17.10.05, 13:13 r.kruger napisała: > "Krycha bez oka, lepsza taka niż nic" Podaj źródło Kruger, bo chyba nie znam tego hiciora :) Odpowiedz Link Zgłoś
natiz Re: Po weekendzie 17.10.05, 13:16 Chloe, ja myślałam, że Ty o moje zdrówko się troszczysz, a nie o gatki!!! Materialistka, fe! Co do reform, to mogę je szyć na oślep... Odpowiedz Link Zgłoś
chloe30 Re: Po weekendzie 17.10.05, 13:16 natiz napisała: > Chloe, ja myślałam, że Ty o moje zdrówko się troszczysz, a nie o gatki!!! > Materialistka, fe! Co do reform, to mogę je szyć na oślep... Ja się o wszystko martwię!!! Za milijony cierpię!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
natiz Re: Po weekendzie 17.10.05, 13:20 Strój pokutny załóż (gatki pokutne też), umartwiaj się, popiołem głowę posyp, jakieś małe biczowanko... Odpowiedz Link Zgłoś
chloe30 Re: Po weekendzie 17.10.05, 13:21 Czy gatki pokutne to takie, które nie mają w okolicach pewnych wszycia z jedwabiu??? Odpowiedz Link Zgłoś
natiz Re: Po weekendzie 17.10.05, 13:24 Zgadłaś, Chloe! Oprócz tego nie mają specjalnej kieszonki, w wyniku czego smrody okołodoopne unoszą się do góry wywołując zawroty głowy i mroczki przed oczami (jeżeli oko nie zostało wcześniej wydłubane). Odpowiedz Link Zgłoś
chloe30 Re: Po weekendzie 17.10.05, 13:27 Odkupienie przez gatki. Wierni chyba tego nie kupią. Juz z tym biczykiem lepsza wersja dla gawiedzi będzie. Odpowiedz Link Zgłoś
natiz Re: Po weekendzie 17.10.05, 13:34 Biczykiem to ja mogłabym posmagać co niektórych w naszej firmie! Siebie - za żadne skarby świata! Już wolę w piekle się smażyć... Odpowiedz Link Zgłoś
chloe30 Re: Po weekendzie 17.10.05, 13:36 No coś Ty. Siebie biczykiem, z wyczuciem, co do innych w firmie (Prosiak siedzi na przeciwko) metody byłyby bardziej drastyczne. Z czego polewanie jaj gorącą smołą wydaje mi się dośc subtelne :))) Odpowiedz Link Zgłoś
natiz Re: Po weekendzie 17.10.05, 13:40 Tak obok tematu, czy Ty z Prosiakiem czasem rozmawiasz? Czy gość informuje Cię jeszcze o SIKNIĘCIACH? Odpowiedz Link Zgłoś
chloe30 Re: Po weekendzie 17.10.05, 13:42 Ostatnio po okresie 3 tygodni nieodzywania się do siebie WCALE nastąpiła odwilż. Ale o siknięciach wiedziałam na bieżąco, nawet jak mi dzień dobry nie mówił (ani ja jemu) to o siknięciu informował. Odpowiedz Link Zgłoś
ziuta74 Re: Po weekendzie 17.10.05, 13:48 chloe, ile razy dziennie sika statystyczny prosiak? Odpowiedz Link Zgłoś
chloe30 Re: Po weekendzie 17.10.05, 13:59 ziuta74 napisała: > chloe, ile razy dziennie sika statystyczny prosiak? Jutro policzę dokładnie :DD Odpowiedz Link Zgłoś
natiz Re: Po weekendzie 17.10.05, 13:48 Nie odzywacie sie, bo TOPÓR WOJENNY wykopany czy nie macie potrzeby kontaktów? Odpowiedz Link Zgłoś
r.kruger Re: Po weekendzie 17.10.05, 13:51 Ja nie wiem co za prosiak, ale pamiętam jak przez 9godzin dziennie na jednego Trzodaka patrzeć musiałam tyle że on mi polecenia wydawał...służbowe Odpowiedz Link Zgłoś
chloe30 Re: Po weekendzie 17.10.05, 13:58 natiz napisała: > Nie odzywacie sie, bo TOPÓR WOJENNY wykopany czy nie macie potrzeby kontaktów? Topór. Wojna trwa, chciało mnie prosię niemyte z roboty wywalić. Ponieważ okazało się, że mnie lubią bardziej niż jego hehe, i z premedytacją swoje układy wykorzystałam, teraz łaskawie moge go traktować jak ujadającego kundla. Odpowiedz Link Zgłoś
ziuta74 Re: Po weekendzie 17.10.05, 14:24 a to prosie wredne. typowy glupek wioskowy, ktory niedocenil plci pieknej. oby mu na starosc paszy w korycie zabraklo:) Odpowiedz Link Zgłoś