dr.krisk
28.10.05, 01:50
Jechalem, jechalem i pod Nowy Jork miasto dojechalem, w okolice obskurne,
ciemne ale niezwykle tanie. Gdzie motel o wdziecznej nazwie Econo Lodge sie
znajdywa, w cenach umiarkowany, chedogi i nie stwarzajacy problemow w
rodzaju: czy wypada samemu wtachac walizke, czy nie? Komu dac napiwek i ile?
Do czego sluzy ten przycisk???? Aha.. do wzywania kelnera.... ojej, po co
bylo wciskac... herbate z cytryna poprosze....
No wiec zjezdzam z ruchliwej podmiejskiej drogi, zainstalowywuje sie,
mietkosc loza (queen bed! A co!) podskokami badam i wychodze gwoli
zaopatrzenia sie w to co zwykle. Piwo znaczy.
Ide przez jakies blota prawie poleskie, ciemno, z boku ryczy ruchliwa droga,
dochodze do niedalekiego budynku, klub jakis, zamkniety. I nagle oko moje, do
amerykanskiej mowy juz przyzwyczajone, poraza napis w jezyku niewatpliwie
rodzimym: W SOBOTE - MANDARYNA!!! Otoz owa gwiazda nasza silikonowa, malzonka
Wisnieskiego Michala, co to jakies platynowe (chyba) plyty nagrywa, w
czasopismach kobiecych stale bywa, tu w amerykanskim kraju za gastarbetera
rozrywkowego robi, po klubach podejrzanych jezdzac!!!!
Przez chwile podly rechot mnie za gardlo chwycil, ale zaraz mi przeszlo...
Jakos mi sie tej glupiej dziewuchy zal zrobilo. Obskurnosc miejsca byla
przytlaczajaca, pewien jestem ze na jej wystep przyjdzie troche podpitych
polonusow, a ta nieszczesna bedzie musiala sie do nich szczerzyc, udajac ze
spiewa.
I zawsze jak bede widzial jej biedna ziemska powloke silikonem wzdeta, z
jakims wspolczuciem przypomne sobie to zadupie do kwadratu, w ktorym zmuszona
jest zarabiac niewielkie przeciez pieniadze.
Piwo bylo niedaleko, nabylem i wrocilem gwoli konsumpcji oraz powyzszych
rozmyslan.
KrisK