Dodaj do ulubionych

Dylemat moralny związany z miłością ;))

05.12.05, 19:15
Hej, słuchajcie, mam takie pytanie z dziedziny stosunków międzyludzkich :)

Sytuacja jest taka:

- Facet zakochuje się w Kobiecie,
- F. wyznaje swoje uczucia,
- K. odpowiada, że nie jest zainteresowana i F. nie kocha,
- K. następnie proponuje F. przyjaźń...

Jak powinien postąpić F.? Czy powinien ofertę przyjaźni przyjąć, nawet jeśli
liczył na związek z K. - czy też ma prawo powiedzieć, że skoro K. go nie
kocha, to on nie chce z nią dalej kontaktów utrzymywać?

Poproszę o Wasze opinie :)
Obserwuj wątek
    • niceman1986 Re: Dylemat moralny związany z miłością ;)) 05.12.05, 19:31

      Prawo by tak powiedzieć ma zawsze i wcale nie musi być zainteresowany dalszą znajomością z ową kobiętą i takowe kontekty zerwać ;) wszystko zależy od niego. Po prostu to nie ta i MUSI poszukać sobie innej ;)
      • a000000 Re: Dylemat moralny związany z miłością ;)) 05.12.05, 19:58
        Jak powinien postąpić? to wie tylko on. Ja mogę powiedzieć, jak JA bym
        postąpiła. Papa! adio!
        ponieważ: K. będzie traktowała jak kumpla i na jego oczach chodziła z innymi
        facetami, a F. będzie cierpiał. Po co????
        • lynx.rufus Re: Dylemat moralny związany z miłością ;)) 05.12.05, 20:03
          a000000 napisała:

          > Jak powinien postąpić? to wie tylko on. Ja mogę powiedzieć, jak JA bym
          > postąpiła. Papa! adio!
          > ponieważ: K. będzie traktowała jak kumpla i na jego oczach chodziła z innymi
          > facetami, a F. będzie cierpiał. Po co????

          no, to chyba zalezy, jakie to uczucia wyznal F, prawda? czy chodzilo mu o to, ze
          zalezy mu na kontaktach z K, czy - ze chce ja przeleciec?

          lr
        • stephen_s Re: Dylemat moralny związany z miłością ;)) 05.12.05, 21:50
          Tak jak zapytałem Nicemana - czy to nie będzie egoistyczne?
          • niceman1986 Re: Dylemat moralny związany z miłością ;)) 06.12.05, 13:41

            Tego nie podpinałbym pod bycie egoistycznym jeśli po prostu tego nie chcesz - nikt, nikogo to tego nie zmusza. Tak jak już powiedziałem wybór należy do Pana F. tylko, że Pan F. musi sobie znaleść inny obiekt zainteresowania
        • lotak Re: Dylemat moralny związany z miłością ;)) 07.12.05, 15:25
          a000000 napisała:

          > "Jak powinien postąpić? to wie tylko on. Ja mogę powiedzieć, jak JA bym
          postąpiła. Papa! adio!"

          Znam bardzo dobrze pewną podobną sytuacje, której byłem bezpośrednim światkiem,
          bo osoby w tej historii występujące, to moi byli przyjaciele i znajomi jeszcze
          z czasów licealnych.

          Początek jak u Stefana.

          Chłopak godzi się na przyjaźń i z czasem rzeczywiście odkochuje się w swojej
          wybrance, pozostając jednak dość długo samotnym.

          Dziewczyna zafascynowana okazywanym jej respektem, po kilku krótkich
          znajomościach, zakochuje się jednak w "zaprzyjaznionym" choc zobojętniałym juz
          wobec niej chłopaku. Proponuje mu ponowny związek, na który ten – wbrew
          rzekomemu "nierdzewieniu starej miłości" – nie ma już ochoty.

          Odrzucona dziewczyna jest głęboko dotknięta, wręcz zrozpaczona, a uczucia te
          stopniowo zamieniają się w zgorzknienie. Mimo tego "przyjaźń" ciągle trwa.

          Po paru latach mężczyzna się żeni, a nastepnie rowniez i ona wychodzi za mąż za
          szalejącego za nią innego człowieka, jednego z jej byłych kochanków, którym
          jednak – ze względu na brak uczucia – po jakimś czasie zaczyna pogardzać. Mają
          wspólne dziecko i jedynie ze względu na nie, kobieta "wytrzymuje" przy mężu,
          chociaż traktuje go coraz gorzej. Wreszcie, po siedmiu latach małżeństwa
          dochodzi do przesilenia i kobieta wraz z dzieckiem odchodzi.
          Zrozpaczony mąż popełnia samobójstwo...

          Może to zbyt daleko idąca spekulacja, ale wydaje mi się, że źródło tej tragedii
          leży również, choć naturalnie nie tylko, w decyzji tej dziwnej konstelacji,
          tego zdecydowania się na "przyjaźń", zamiast na całkowite zerwanie.

          Dlatego całkowicie przychylam się do Twojej, Azerko, opinii.

          Pozdrowienia

          lotak
      • stephen_s Re: Dylemat moralny związany z miłością ;)) 05.12.05, 21:48
        A nie będzie to egoistyczne?
    • mamalgosia Re: Dylemat moralny związany z miłością ;)) 05.12.05, 20:33
      Nie wiem, jak F powinien postąpić. Wiem tylko tyle, że ja nie potrafiłabym
      poprzestac na nautralnej przyjaźni jeśli bym się wcześniej w kimś zakochała.
      Byłoby to dla mnie za trudne
      • stephen_s Re: Dylemat moralny związany z miłością ;)) 05.12.05, 21:51
        A czy F. dla dobra K. nie powinien wznieść się ponad swoje własne odczucia?
        • a000000 Re: Dylemat moralny związany z miłością ;)) 05.12.05, 21:54
          W tym wypadku F. powinien zadbać wyłącznie o swoje dobro. Jego troskę o dobro K.
          ta osoba odrzuciła. Niech F. nie wychodzi przed orkiestrę i świata nie zbawia.
          Nie, to nie.
          • stephen_s Re: Dylemat moralny związany z miłością ;)) 05.12.05, 21:57
            Ale pojawia się dylemat: skoro K. jest na tyle fajna, by się w niej zakochać,
            to czemu nie można się i z nią zaprzyjaźnić? Skoro zasługuje na miłość, to
            czemu nie na przyjaźń?
            • monikaannaj Re: Dylemat moralny związany z miłością ;)) 07.12.05, 10:41
              cały czas piszesz o zakochaniu się steph, nie o kochaniu. Dla mnie to rożnica.
              Do zakochania wcale duzo nie trzeba, ktos w kim sie zakochujesz wcale nie musi
              zasługiwac na miłosc czy przyjażń. Wogóle ten ktos nie jest specjalnie
              istotny...

              Kiedys ktoś tłumaczył różnice w ten sposób:

              JA SIĘ zakochałam
              JA kocham CIEBIE
              • kora3 Re: Dylemat moralny związany z miłością ;)) 10.12.05, 03:49
                No musze sie z Monika zgodzic ... Kochac, a byc zakochanym (czyt. zauroczonym)
                to sa dwie bardzo odległe zrezcy ...
          • stephen_s PS :)) 05.12.05, 21:59
            Wszystkiego dobrego z okazji imienin :))))
            • a000000 Re: PS :)) 06.12.05, 11:30
              a kto ma imieniny? bo jakoś nie mogę się zorientować.
              • stephen_s Re: PS :)) 06.12.05, 11:58
                No takie jakieś miałem wrażenie, że Ty wczoraj miałaś imieniny, ale może się
                pomyliłem :))
                • a000000 Re: PS :)) 06.12.05, 13:48
                  jestem "lipcowa". Ale dzięki wielkie za wyrazy sympatii.
        • monikaannaj Dla dobra K? 06.12.05, 08:59
          Nie wiem , moze mam skazone myślenie, ale opisana sytuacja jako zywo przypomina
          mi moją przyjaciółke z liceum i studiów. Bardzo atrakcyjna dziewczyna, co i
          rusz ktos się w niej zakochiwał. I oczywiscie wyznawał jej miłaośc. Ona
          uczciwie odpowiadała ze absolutnie go nie kocha. Wyedy tomantyczny małolat
          pytał czy może miec jakąs nadzieje, jakąs szanse w prztszłości? A panienka
          wtedy: a skąd ja moge wiedziec co bedzie w prztszłości? teraz mozemy sie tylko
          przyjaźnic...

          I nieszcęsnik "przyjaźnił się" łazac za nia z oczami zbitego psa przez pare
          miechow, aż sam dochodził do wniosku ze szkoda zycia.

          Nie jestem w stanie przypisywac jej perfidii, ale takie postepowanie wkurzało
          mnie strasznie o ciągle uwazam je za podpuszczanie.

          Tak wiec proponowanie zakochanemu przyjaźni uwazam raczej za egoistyczne. Jeśłi
          kobieta szanuje faceta, to niech mu pozwoli odejsc, wylizac rany a nie
          proponuje jakis erzac miłości.
          • maria421 Re: Dla dobra K? 06.12.05, 10:55
            monikaannaj napisała:

            > I nieszcęsnik "przyjaźnił się" łazac za nia z oczami zbitego psa przez pare
            > miechow, aż sam dochodził do wniosku ze szkoda zycia.
            >
            > Nie jestem w stanie przypisywac jej perfidii, ale takie postepowanie wkurzało
            > mnie strasznie o ciągle uwazam je za podpuszczanie.
            >
            > Tak wiec proponowanie zakochanemu przyjaźni uwazam raczej za egoistyczne.
            Jeśłi
            >
            > kobieta szanuje faceta, to niech mu pozwoli odejsc, wylizac rany a nie
            > proponuje jakis erzac miłości.

            Proponowanie przyjazni nie zawsze musi byc egoistyczne, czasem moze wynikac z
            faktu, ze dziewczyna nie chce zranic chlopaka mowiac mu kategorycznie "Nie,
            Nigdy".

            Moja corka miala w ubieglym roku taka sytuacje. Na poczatku studiow
            zaprzyjaznila sie z dwiema dziewczynami i dwoma chlopakami i szybko powstala
            zgrana paczka. Jeden z chlopakow po pewnym czasie wyznal jej milosc, lecz ona
            do niego zupelnie nic nie czula. Co miala zrobic? Zerwac przyjazn juz wczesniej
            nawiazana, odejsc z calej grupy? Nie pozostawalo jej nic innego niz
            powiedziec "Nie" dla milosnych zakusow chlopaka, a "Tak" dla dalszej przyjazni.
            • monikaannaj Re: Dla dobra K? 06.12.05, 17:47
              no - z przykładu stefana nie wynikało jak długo znalisię wczesniej, czy zdażyli
              sie juz zaprzyjaźnic. jesli nie ( a do zakochani sie potrzeba zdecydowanie
              mniej czasu nizdo powstania przyjaźni) to propozycja przyjaźni jest bez sensu.
              Wogole propozycja przyjaźni jest bez sensu - to nie jest cos co mozna
              zadeklarować...
              • stephen_s Re: Dla dobra K? 06.12.05, 18:29
                No, powiedzmy, że F. i K. się kumplują. F. się zakochał, a K. mu mówi, że z
                tego co najwyżej przyjaźń może być... Jak wtedy powinien postąpić F.? Próbować
                ciągnąć tę znajomość, nawet jeśli go to boli - czy zerwać ją?
                • a000000 Re: Dla dobra K? 06.12.05, 18:47
                  zerwać.
                  • stephen_s Re: Dla dobra K? 06.12.05, 18:53
                    A jeśli K. będzie przykro? :)
                    • a000000 Re: Dla dobra K? 06.12.05, 19:07
                      Trudno. A czy F. nie jest przykro, gdy został odrzucony? Mamy równouprawnienie.
                      Jest takie porzekadło: co z oczu to z serca. Na wypadek gdy jedno kocha a drugie
                      nie jest tym zainteresowane - tylko definitywne rozstanie. Przynajmniej do
                      czasu, gdy F. stwierdzi, że właściwie to on woli inną.
                      • maria421 Re: Dla dobra K? 07.12.05, 10:37
                        a000000 napisała:

                        > Trudno. A czy F. nie jest przykro, gdy został odrzucony? Mamy
                        równouprawnienie.
                        > Jest takie porzekadło: co z oczu to z serca. Na wypadek gdy jedno kocha a
                        drugi
                        > e
                        > nie jest tym zainteresowane - tylko definitywne rozstanie. Przynajmniej do
                        > czasu, gdy F. stwierdzi, że właściwie to on woli inną.

                        " Co z oczu, to z serca"... ale w niektorych ukladach , np, wspolne miejsce
                        nauki czy pracy to jest niewykonalne.

                        W kazdym razie "Najlepszym lekarstwem na milosc jest nowa milosc".
                • grzespelc Re: Dla dobra K? 06.12.05, 22:53
                  Odpowiedź jest prosta - niech zrobi to co chce.
    • maika7 Re: Dylemat moralny związany z miłością ;)) 06.12.05, 07:28
      Jeśli F. kocha. to ROZUMIE, że K. nie kocha.
      Jeśli F. kocha to zalezy mu na kontakcie przede wszystkim psychicznym.
      Jesli F. kocha to zalezy mu, żeby F. była szczęsliwa i rozumie, że ona wybrała
      nie jego za partnera życiowego więc akceptuje ten wybór.
      No, ale to sam F. musi zdecydować czy stać go na to, żeby towarzyszyc F. w zyciu
      jako przyjaciel - bo to nie jest łatwe.

      M.
    • herbarium Re: Dylemat moralny związany z miłością ;)) 06.12.05, 11:33
      Ha, dla mnie to w ogóle nie jest dylemat moralny, bo nie widzę
      jakiegoś "zobowiązania do przyjaźni", którego ten F. musiałby dotrzymać. No
      chyba, że K. jest w jakiejś wyjątkowo trudnej sytuacji. Myślę, że F. może
      zarówno podtrzymywać kontakty, jak i je zerwać, byle w sposób możliwie
      cywilizowany.
    • fnoll Re: Dylemat moralny związany z miłością ;)) 06.12.05, 23:57
      receptura jest prosta, ale wiedzieć trzeba, iż nie każdy ma warunki, by ją
      zastosować: najpierw człowiek, potem płeć

      nawet jeśli płeć jest wabikiem i nakręcaczem - najpierw człowiek

      jeśli ktoś cię nie nęci, jeśliby go pozbawić pochwy, łechtaczki, piersi, jąder,
      penisa itp., to daj sobie spokój, bo... może zdarzyć ci się dożyć bycia
      staruszkiem z wyleniałym krokiem, i zostanie ci właśnie to - bycie człowiek

      albo czas cię oje...
    • kora3 Re: Dylemat moralny związany z miłością ;)) 10.12.05, 03:45
      Steph ...
      To tak troszki mi się wydaje :), ze sparwa jest złożona :)
      Skoro dziewczyna wprost mówi, że oferuje przyjaźń to mozna wysnuć dwa wnioski
      rownolegle:
      a) dziewczyna nie jest kokietka i nie kołuje , ze haha hihi, a w sumie nie chce
      faceta - co nalezy jej poczytac za objaw uczciwosci;
      b) musifaceta jednak lubic, skoro nie chce zrywac znajomości, ba proponuje dośc
      bliską jej forme, acz nie taka jakby sie kolega spodziewał.
      Moim zdaniem facet powinien ocenić , czy da rade po prostu kolegowac sie z nią
      (sory, ale przyjaźń to dla mnie za duże słowo, przyjaźni sie nie proponuje, ona
      sie rodzi i jest :) bez ciagłego czekania aż panna zmieni zdanie i podchodów w
      tym kierunku, czy też nie. Czy wyjdzie na tak, czy na nie to już od niego
      zalezy, lae jesli na tak to nie powinuien wlaśnie owych podchodów robic, dawać
      sobie nadziei itepe, bo to stamie sie męzcace dla niego i dla niej. Jeśli mu
      wyjzdie na nie, to też nie zrywac zaraz znajomosci, tylko po prostu ograniczyć
      kontakty do minimum.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka