Dodaj do ulubionych

dopieszczanie mamarceli

04.01.06, 13:09
tu jest miejsce na werbalno-wirtualne dopieszczanie mamarceli, która bardzo
tego dzisiaj potrzebuje.
można mi prawić komplementa, dusery, pielęgnować moją wirtualną kokieterię,
umacniać moje ego i nadymac próżność.
tylko błagam nie mnie nikt nie POCIESZA
i jeszcze jedno, gdyby komuś wpadło do głowy, żeby wejść w ten wątek i
napisać, że kot to tylko kot, to niech lepiej porzuci od razu taki pomysł, bo
moja zemsta go dogna w wirtualu i realu,
albowiem w tym kawałku to ja naprawdę "zła kobieta jestem"
Obserwuj wątek
    • dr.krisk A o co chodzi z tym kotem? 04.01.06, 13:18
      Czyżby jakaś tragedia kocio-mamarcelowa?
      Pytam, bom niespokojny.....
      KrisK
      • mamarcela Re: A o co chodzi z tym kotem? 04.01.06, 13:20
        No.
        mamarcela po kolejnej wizycie u weterynarza i teraz już bez nadziei
        • dr.krisk A tak.... 04.01.06, 13:34
          No to rozumiem.... Też jezdziłem z moimi zwierzakami do weterynarza. I też
          przyszedł taki moment, że pani doktor (bardzo sympatyczna) powiedziała, że już
          nic sie nie da zrobić.
          I nic się nie dało. Z moim umierającym psem przesiedziałem cała noc, starając
          się go jakoś uspokoić, bo widziałem że jest przestraszony. Nad ranem
          przyjechala pani doktor i zabiła go zastrzykiem. Pochowałem go w ogrodzie, w
          zacisznym miejscu, razem z jego ulubionym koszykiem i zabawkami (boksery do
          starości lubią się bawić).
          Miałem nadzieję, że będzie się pojawiał czasem jako pies-widmo, ale nie.
          I tak to jest.
          KrisK
    • nienietoperz W sprawie Wirkterii 04.01.06, 13:34
      Mamarcelle chere,
      z prawieniem komplementow moze byc chudo, jako, ze nienietoperz w tym wzgledzie
      nie szkolony (choc na pewno znalazloby sie wiele powodow duserotworczych).
      Nadymanie proznosci nie przystoi, umacnianie egozwiazane tez moze byc
      niebezpieczne.
      Pozostaje mi uprawiane z przyjemnoscia pielegnowanie wirtualnej kokieterii (dwa
      ostatnie slowa brzmia razem rewelacyjnie, n'est-ce pas?)
      Obiecuje starac sie z wszystkich nienietoperzych sil.
      Uklony.
    • braineater Re: dopieszczanie mamarceli 04.01.06, 13:41
      w ramach dopieszczania uwielbianej Mamarceli, podzielę się z Nią, jako druga
      osoba na świecie teorią na temat KOTA (pierwsza była Yoma, kilka miesięcy temu
      postawiona w takiej samej sytuacji).

      nie ma kotów - jest KOT
      wystepujący w wielu odsłonach jednocześnie, ale to zawsze ten jeden, ten sam
      KOT.
      Poszczególne emanacje KOT-a mogą się od siebie róznić, ale są zawsze częścią
      KOT-a
      Każdy następny jakiego przygarniesz, będzie tym samym KOTem, tylko w innym
      swoim aspekcie.
      Mnie ta teoria pomaga żegnać koty - wiem, że KOT jest niezniszczalny.

      braineater, opiekun aktualnie 4ch aspektów KOTa

      Pozdrowienia i trzymaj się
      KOT jest wieczny.
      • daria13 Re: dopieszczanie mamarceli 04.01.06, 13:59
        Też miałabym ochotę trochę Cię pocieszyć, a przy okazji powspominać moje
        utracone koty, ale myślę, że nie o to chodzi, co zresztą wyraźnie zaznaczyłaaś.
        Ja więc zgodnie z prośbą; jako że jestem jedną z niewielu osób na TWA mającą
        niewątpliwy zaszczyt poznania Cię w realu, stwierdzam, że jesteś jedną z
        najbardziej nietuzinkowych kobiet, jakie udało mi się poznać. Twój humor jest w
        rzeczywistości jeszcze zabawniejszy i bardziej błyskotliwy niż na forum, co
        wydawałoby się niemożliwe:). Obcowanie z Tobą to dla osoby spradnionej dobrej
        zabawy i subtelnego dowcipu, czysta przyjemność. A do tego wszystkiego świetnie
        się ubierasz. Wspaniele jest Ciebie znać!!!
        Pozdrawiam:)
        Ps.
        Brainy, świetna robota z tą teorią KOT-a. Brawo!!!
        • dr.krisk Czyżby? 04.01.06, 14:08
          daria13 napisała:

          > A do tego wszystkiego świetnie
          >
          > się ubierasz.
          Czyżby nasza mamarcela ubierała się w sklepie z demobilem? Na zimę gustowna
          lotnicza parka N2B, w lato kurtka M65 (pamiętacie de Niro w fimie
          amerykanskim "Taxidriver"? To ta kurtka....). Do tego stosowne spodnie i butki
          typu Jungle...
          Znałem kiedys taką dziewczynę.
          KrisK Demobilny
          • daria13 Re: Czyżby? 04.01.06, 15:25
            To ja opowiem, jak to było z tym ubiorem. Mamarcela czując się nienajlepiej w
            noc sylwestrową omal sie nie wymigała od przybycia, ale ją zmolestowałam
            telefonicznie i dała się namówić, pytając jednocześnie, jakie stoje obowiązują.
            Odpowiedziałam zgodnie z prawdą, że nieoficjalne i że sama jestem w tiszercie
            (ze srebrnym tygryskiem, tym od Kubusia Puchatka, a co)i że nie ma się czym
            przejmować, a ona na to, że w takim razie ubierze sie na balowo. Kazałam jej
            szybko w takim razie zakładać szpilki i przyjeżdżać, a ona na to, że szpilek
            nie nosi, tylko przyjedzie w kapciuszkach. Okazło się, że kapciuszki są
            najmodniejszymi butkami z okrągłymi noskami i na paseczek, a reszta jeszcze
            fajniejsza. Żałujcie, że nie widzieliście.
            Żeby dopełnic obrazu ekscentryczności ubiorów tej nocy powiem jeszcze, że Julka
            miała na sobie moje jedwabne leginsy od Beatki, ale założone nie pod spodnie,
            ale na rajstopy, do spódniczki. Tak sobie wymyśliła i wyglądała całkiem
            całkiem:)
            Pozdrawiam:)
      • beatanu Re: dopieszczanie mamarceli 04.01.06, 18:59
        braineater napisał:

        > w ramach dopieszczania uwielbianej Mamarceli, podzielę się z Nią, jako druga
        > osoba na świecie teorią na temat KOTA (pierwsza była Yoma, kilka miesięcy
        temu
        > postawiona w takiej samej sytuacji).

        Przy okazji podzieliłeś się teorią z nieokreśloną liczbą posiadaczy
        czworonogów i nie. Jestem jedną z nich. Dziękuję za teorię na zaś. Bo nigdy
        nie wiadomo, kiedy wezwą naszego Kocka do Kociego Nieba...

        Przy okazji przypomniała mi się anegdota, może nie na miejscu, a może właśnie
        tak?
        Gdy ponad pięć lat temu zawitał do nas Kocek, burasek rasy mięszanej słodkiej,
        właśnie tego lata nawiedzała nas systematycznie (na wsi/w lesie, stołując się
        ma kompoście i bawiąc się naszymi gumowcami) rodzina lisia składająca się z
        mamy dużej i trzech rozbrykanych maleństw. Małe kocię i duży lis to nie jest
        dobra kombinacja. Trochę się o naszego Kocurka obawialiśmy. Obawiała się też
        młodsza córka, ale na swój sposób ;) na wszelki wypadek zadała L. takie
        pytanie :"Tatusiu, a jak lis rozerwie naszego Kocka, to kupimy nowego?"

        Tak, niewątpliwie jest tylko jeden KOT. I dlatego rozumie we wszystkich
        językach świata.
    • brunosch Re: dopieszczanie mamarceli 04.01.06, 14:05

    • brunosch Re: dopieszczanie mamarceli 04.01.06, 14:05
    • brunosch dopieszczanie Mamarceli 04.01.06, 14:09
      całą gębą!
      Wysyłam Ci dla prostej krotochwili Mądry Wiersz z Bardzo Głębokim Morałem
      mówiący o konsekwencjach braku higieny ;)

      Na Matyska przyszła kryska
      wypadły mu zęby z pyska.
      Nie mył zębów, gdy był mały
      zęby mu powypadały.

      Nie mył zębów, gdy był duży
      już się nimi nie posłuży.
      Nie mył zębów, robił miny
      zostały mu dwie fiszbiny.

      Leży cicho w roli trupka
      u wezgłowia zębów kupka.
      Smętnie patrząc na tę kupkę
      fiszbinami cedzi zupkę.

      To wyłącznie jego wina
      nie chce żdna go dziewczyna.
      Rzucił szczotkę, gardził pastą
      musiał zostać pederastą...
      ***
      ocenzurowane i wycięte zakończenie wiersza jest tak obsceniczne, że w obawie o
      zarzut szargania, nie umieszczę go w sieci. Podrzucę Ci jakąś inną drogą :D
    • blue.berry Re: dopieszczanie mamarceli 04.01.06, 14:55
      ja bardzo kocham mamarcele. o czym zreszta juz jej donosilam (sama na siebie:)
      i tez bym chciala ja poznac. z powodow wszystkich jak rowniez tego dobrego
      ubioru co wyzej opisano.
      i najchetniej bym ją powysciskala i popocieszła.
      ale nie wolno:))
      wiec dopieszczam jak moge zeby bylo mniej smutno.
      i tutaj mam takie maloe cuś
      img464.imageshack.us/my.php?image=kot8pt.jpg
    • dr.krisk Uprzejmie proszę o informację od zainteresowanej.. 04.01.06, 16:26
      .. czy czuje się wystarczająco dopieszczona i doceniona, czy jednakowoż odczuwa
      niedosyt. Mamy jeszcze w zanadrzu wiele skutecznych technik dopieszczająco-
      dowartościowywujących, za szczególnym wskazaniem na strapione właścicielki
      chorych kotów. Nadmienić chciałbym, że przesada w stosowaniu w/wym
      dopieszczania skutkować może rozdęciem ego dopieszczanego/dopieszczanej, az do
      jego uszkodzenia i deformacji.
      Pozdrawiam - KrisK
    • eva.68 Re: dopieszczanie mamarceli 04.01.06, 17:06
      Ponieważ werbalnie wiele już wyrażono, ja wirtualnie się "wypowiem". A ponieważ
      jesteś Osobą Mądrą i Czującą na pewno poczujesz, że wypowiedziałam się bardzo
      ciepło i sympatycznie.
      Pozdrawiam
      Ewa udająca się do doktora z dzieckiem
    • mamarcela Re: dopieszczanie mamarceli 04.01.06, 17:25
      Wszystkim dopieszczającym powiem tak:

      Brain Twoja teoria KOTa jest mi bardzo bliska, ale każdy zainteresowany wie,
      że najgorzej jest nie po, ale przed. Zanim pewne nieodwołalne i nieodwracalne
      decyzje zostaną podjęte.
      Daria i Dottore rozbawili mnie do łez rozważaniami o swoich wyobrażeniach
      o "dobrym się ubieraniu" mojej skromnej osoby. Doktorowi śmiem donieść, że
      zwykle bliższa jestem wersji demobilowej (demobilnej) i nawet dzisiaj od rana w
      wersji domowej zupełnie bliska. :)
      Wszystkim innym dziękuję za wsparcie wirtualne i werbalne, a także za dowody
      uczuć (z wzajemnością.)
      Ego mi się nie rozdęło i rozdąć póki co (wiem rusycyzm!) nie zamierza.
      Wszyscy więć, którzy czują potrzebę podopieszczania mnie jeszcze są mile
      widziani. :)
      mamarcela przed kolejną wizytą u weterynarza
      • beatanu dopieszczania ciąg dalszy 04.01.06, 18:45
        Ponieważ dopiero teraz dopchałam się do kompa, dopiero teraz przeczytałam
        smutne wieści o Kocie Mamarceli i dopiero teraz mogę dołączyć do dopieszczania.
        Myślę o Tobie Mamarcelo, myślę o Twoim Kocie w drodze do Kociego Nieba.
        I zawsze mogę publicznie napisać to, Co napisałam kiedyś do Ciebie osobiście :)
        A przecież i bez tego wiesz, że strasznię Cię lubię! I już.

        Beata nierozpisująca się za bardzo (chora, czy co?)

        • quarantine Re: dopieszczania ciąg dalszy 04.01.06, 19:14
          Wszystkie koty idą do nieba, przecież. Spotkasz tam swojego także, Mamarcelo.
          • monikate Re: dopieszczania ciąg dalszy 04.01.06, 19:17
            Kocham Mamamarcelę :)))) !!!
    • broch Re: dopieszczanie mamarceli 04.01.06, 19:41
      nie mam kota (hmm..), ani psa (przyczyny natury technicznej, nikogo nie ma w
      domu przez 8-9 godzin od poniedzialku do pietku). Zdecydowanie jednak chcialbym
      pocieszyc. Z dopieszczaniem to nie wiem jak jest, jesli jednak werbalne
      dopieszczanie jest pomocne, to jak najbardziej dolaczam sie do grupowego
      dopieszczania werbalnego Marceli :))
    • noida Re: dopieszczanie mamarceli 04.01.06, 22:06
      Mamarcelo, w ramach nadymania Twego ego powiem Ci, że również moim zdaniem
      dobrze się ubierasz! Oraz masz rewelacynją fryzurę, którą podziwiałam przez
      całe nasze spotkanie :-) Moim skromnym zdaniem masz zadatki na "kobietę
      elegancką" w znaczeniu blue.berry'owym. A może nawet nią jesteś, ale nie wiem,
      bo za mało razy Cię widziałam ;-)
    • mamarcela Re: dopieszczanie mamarceli 04.01.06, 22:12
      No, to juz wszystko wiemy.
      Dziękuję wszystkim, co dopieszczali werbalnie i nawet ciumciali po brzuszku.
      też Wam kiedyś odciumciam, jak będziecie mieli taka potrzebę.
      Drugie badanie krwi po dwoch tygodniach kroplówek wypadło gorzej nic pierwsze -
      decyzja przerywamy leczenie i ciumciamy po brzuszku do czasu aż trzeba będzie
      pomóc przenieść sie do kociego nieba. No, to będziemy ciumciać. Czasami trzeba
      pociumciać, żeby i nam odciumciano.
      Jeszcze raz dziękuję i pozdrawiam. :)
      mamarcela już chyba gotowa
      • dr.krisk Słusznie... 04.01.06, 22:21
        mamarcela napisała:


        > decyzja przerywamy leczenie
        I bardzo słusznie. Lepiej być zadowolonym (o ile jest to możliwe) śmiertelnie
        chorym kotem, niż umęczonym i przerażonym......
        Sądzę, że kocie niebo jest niezłym miejscem - myszy są wyjątkowo powolne, no i
        za pożarcie wróbelka nie leja po dupie.
        Pozdrawiam troche smutno, bo mi się przypomniały moje Wszystkie Umarłe
        Zwierzęta.
      • noida Re: dopieszczanie mamarceli 04.01.06, 22:29
        Pan podrapana na głowie i pani Biała Glizda proszę won!

        Podrap ode mnie Kotka za uchem.

        N. Zasmucona.
        • blue.berry Noida:)) 05.01.06, 09:22
          jak pierwszy raz przeczyztalam to zdanie (wiele lat temu zreszta a pozniej
          wielokrotnie ponownie) to ryczalam ze smiechu chyba z pietnascie minut a potem
          co chwila do konca dnia jak je sobie przypomnialam:))))
          teraz tez paszcza mi sie rozjechala:))))
      • ash3 Re: dopieszczanie mamarceli 05.01.06, 10:20
        Z opóźnieniem. Nigdy nie miałam kota (ani żadnego innego ssaka), ale pamiętam
        doskonale śmierć rodzinnego kanarka przy której byłam.

        Mamarcelo, od wczoraj myślę o tych bucikach na paseczek, opisanych przez Darię
        (w łazience, przewijając, z Tereską na brzuchu, szarym świtem) - ten szczegół
        oraz nagrodzenie mnie w konkursie upewniają mnie, że musisz być wrózką, naprawdę!
        • mamarcela Do Ash oraz Tereski 05.01.06, 10:52
          Ojojojoj, bardzo bym chciała.
          A propos nagród to czekają na Ciebie, ale wobec zaistniałych tereskowych
          okoliczności chyba musisz mi podać adres na priva i Ci przyślę. OK?
          A Tereskę całuj w stópkę ode mnie, a tak w ogóle to często ja w stópki całuj
          póki możesz, bo zanim się obejrzysz to Ty będziesz miała najmniejsze stopy w
          domu, jak mnie się to już zdarzyło i nie będzie w co całować.
          To tak mi się skojarzyło BTW bucików z paseczkiem, w które mnie Daria wrabia.
          Jakie tam buciki normalne buty rozmiar 37.
          pozdrawiam obie dzielne kobiety małą i troche większą
          dobra wróżka mamarcela
    • marquis Mamarcelo! 04.01.06, 22:28
      Dopiero teraz zajrzałem na forum, last but not least (I hope). Jesteś moją
      ulubioną twaczką. I jeśli komuś się wydaje, że jest inaczej, to niech się schowa
      :) Mamarcelo, mimo wszelkich animozji między nami, wciąż jesteś number one.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka