Dodaj do ulubionych

uwaga wątek kuchenny z założenia głupi i bez sensu

08.01.06, 12:14
lekcje gotowania dla starszych i zawaansowanych, czyli w kuchni twórczo i
martyrologicznie
refleksje po spacerze z pewnym Mareczkiem

otóz z tymże Mareczkiem spotykam sie mniej lub bardziej regularnie od lat
sześciu. w lecie spotykamy się częściej i na dłużej, a w zimie siłą rzeczy
rzadziej i zdecydowanie na krócej. chodzimy sobie z Mareczkiem po parku i
rozmawiamy. to znaczy głównie mówi mareczek, a ja, choć gaduła z natury,
słucham, bo to, co opowiada Mareczek jest zaiste fascynujące.
szczególnie podczas spacerów popołudniowych, albowiem wtedy Mareczek
relacjonuje mi dokładnie i ze szczegółami, co mianowicie i w jaki sposób tego
przyrządzi swojej Eluni na obiad. Elunia jest żoną Mareczka, a Gama - suczka
razy sznaucer olbrzym - koleżanką mojego psa i powodem moich z Mareczkiem
spotkań.
na wieczornych spacerach czasami dołącza na nas Sławek z Tośką i wtedy
panowie kupują w nocnym sklepie po parę piw i gadaja w nieskończonośc o
schabie faszerowanym różnymi różnościami, bigosikach myśliwski itd, itp. a ja
chociaż gusta kulinarne w/w panów nijak się z moimi nie pokrywają (nie jadam
mięsa), słucham ich z otwartą gębą, bo gadają z taką pasją i zangażowaniem,
że szok.
oczywiście czasami spotykam się na spacerach również z paniami. one rzadko
rozmawiaja o kuchni, a jeśli już to w kontekscie "ło matko, co ja dzisiaj im
dam na obiad.", albo wręcz "jak ja nie znoszę tych codziennych obiadków."

więc jak to jest drogie twaczki i drodzy twacze z tym gotowaniem? twórcze,
czy martyrologiczne?

do rozpoczęcia tego głupiego i mało sensownego wątku natchnęły mnie jeszcze
czysto twackie fakty, a mianowicie
1. zainteresowanie męża pewnej twaczki w temacie sałatki mojej produkcji
(podczas gdy twaczki pożerały ją bezrefleksyjnie, sory dziewczyny, ale tak
było)
2. natychmiastowy odzew twaczy na moje luźno rzucone dylematy kuchenne
3. i jeszcze parę wątków, których juz nie pomnę jako, że powoli ale
skutecznie wpadam w alkoholizm poranny związany z bezkaloryferyzmem

mamarcela z bardzo ambiwalentnym stosunkiem do tzw. cuisine
Obserwuj wątek
    • kubissimo Re: uwaga wątek kuchenny z założenia głupi i bez 08.01.06, 12:35
      jako samiec powiem, ze:
      a) "bezrefleksyjne pozeranie" bardzo mnie rozuczulilo :)
      b) na moich czwartkowych przyjeciach tradycja jest to, ze my (czyt. panowie)
      gotujemy, ba bijemy sie o to, kto bedzie gotowal, a panie laskawie konsumuja i
      chwala
      mozna by sie pokusic o teorie, ze my gotujemy od wielkiego dzwonu (nawet jezeli
      jest to dzwon cotygodniowy), a panie robia to w trybie codziennym, ale akurat
      sa to panie, ktore samodzielnie zywia sie zupami w proszku i daniami gotowymi,
      za to nam (facetom) chce sie bawic w zupy pomidorowe z bananami, pstragi w
      masle ziolowym i takie rozne gruszki duszone w winie (przykladowe menu)

      ba, dawno temu jedna z tych pan zaczepila mnie na gęgę pytajac, czy jest w domu
      moja mama i proszac, zeby ja spytac jak sie wlasciwie gotuje ziemniaki (sic!)
      nie dosc, ze sama nie umiala, to nawet nie przyszlo jej do glowy, ze np. ja
      moge to wiedziec, bo wedlug niej to normalne, ze ludzie w naszym wieku (coraz
      blizej 30tki) takiej wiedzy nie posiadaja
      nie pamietam ile czasu sie smialem, ale to byl wynik iscie olimpijski :D

      pe.es a co to byla za salatka?
      • daria13 Re: uwaga wątek kuchenny z założenia głupi i bez 08.01.06, 13:13
        Za "bezrefleksyjne pożeranie" powinnam się chyba obrazić, ale ja nie z tych
        obrażalskich to raz, u nas w domu panuje schemat opisany wyżej: pasje kuchenne
        posiada małżonek, więc prawdę prawisz to dwa, a na swoje usprawiedliwienie mam
        ponadto, że ja byłam już po spozyciu pewnej ilości alkoholu, więc
        bezrefleksyjność była usprawiedliwiona, a mąż jako kierowca nie pił:)))
        Wiadomo przecież powszechnie, że najlepszymi kucharzmi na świecie są mężczyźni.
        A dlaczego tak jest nie wiem. Mają to we krwi? Albo wieki gotowania w kółko i
        na okrągło zabiły w kobietach fantazje kulinarne? Hmmmmm....
        Dziś ja gotuję obiad, wyjątkowo, bo w niedziele zawsze gotuje mąż, ale że
        wyjechany, muszę spełnić powinność. I zgadnijcie, co dziś u nas na stole?
        Upragniony przez dzieciaki i najprostszy w obsłudze schabowy:)))))
        Nie wiem od ilu tygodni, a może miesięcy nie było u nas w niedzielę schabowego,
        bo to uwłacza kulinarnej godności mojego ślubnego. Nie macie pojęcia, jak
        dzieci się cieszą:)))
        A wczoraj były mielone indycze z buraczkami, palce lizać. Na usprawiedliwienie
        dodam, że mam wyjątkowo mięsożerne dzieci.
        Na koniec dodam, że moja córeczka przeczy naszym teoriom, bo lubi gotować, a
        jeszcze bardziej eksperymentować w kuchni. Kiedy miała usmażyć kotlety z
        piersi, zrobiła dewolaje, kiedy miała zjeść kurczaka z rosołu, zrobiła leczo,
        bo nie cierpi gotowanego drobiu i tak dalej. Julka jest naprawdę dobra i ma
        zadatki. Ciasta też tylko ona w domu piecze.
        P:)
    • 3promile Re: uwaga wątek kuchenny z założenia głupi i bez 08.01.06, 13:00
      Odpowiedź będzie utrzymana w tonie seksistowskim, więc osoby o słabych nerwach
      uprasza się o wylogowanie.

      Otóż, mamarcelo droga, prawda jest taka, że my, faceci, dostrzegamy w,
      ekskjuzelemot, cuisine, tę szczyptę duchowości, która wam, zabieganym w
      codziennym pichceniu, umyka. Przejdźże się do kilku dobrych restauracji,
      otwórzże menu i przeczytaj:
      "Szef kuchni poleca"
      Nie s z e f o w a
      Szef!!!
      (Panią Gessler potraktujmy jako wyjątek potwierdzający regułę)

      Myślę, że kwestia kuchenna jest koronnym dowodem na jedną z moich ulubionych
      seksistowskich tez, że mężczyźni spełniają się w pracy twórczej, a kobiety, z
      całą tą swoją sumiennością i poczuciem odpowiedzialności, w odtwórczej. Stąd
      szefem kuchni samczyk, a pomocą kuchenną samiczka, jak Pan Bóg przykazał.

      Pozostaje jeszcze wątek fizjologiczny: podobno mamy dużo więcej kubków smakowych
      niż kobiety, ale ponieważ obawiam się nagłej riposty w stylu - "tak, ale
      skutecznie niszczycie te kubki papierosowym dymem i nierozcieńczoną whisky",
      więc z obawy tej wątek ów pominę.

      Promil ( w trakcie pieczenia zamarynowanej wcześniej szynki wieprzowej, do tego
      fasolka szparagowa w sosie polskim i zamaślone - zaśmietanione piure kartoflanne
      - razem jakieś trzy tysiące kalorii na łeb, a co tam się będę...)

      PS. Receptura bejcy vel marynaty - cena do uzgodnienia.
      • aaneta Re: uwaga wątek kuchenny z założenia głupi i bez 08.01.06, 15:41
        Najlepsza marynata do szynki = musztarda.
        I najszybsza - 2 godziny, ni mniej, nie więcej.

        A teraz wracam do kuchni, gdzie właśnie przed chwilą wypróbowałam wczorajszą
        polecankę Brunoscha (smażone jabłka + ser pleśnowy) - z drobnymi modyfikacjami,
        ale było super!, a teraz muszę nakarmić dzieciątka, więc już o żadnych
        eksperymentach i radosnej twórczości nie może być mowy. Daria rozumie, o czym
        mówię - to nie jest kwestia sumienności ani ilości kubków smakowych, tylko tego,
        że faceci mogą sobie pozwolić na gotowanie dla przyjemności (bo, co jest bardzo
        istotne, gotują głównie dla siebie albo innych dorosłych, czyż nie, Promilku,
        Brunoschu, Kubissimo?), a my musimy po prostu nakarmić dzieciątka, które wolą
        schabowego niż subtelne eksperymenty.
        • brunosch uwaga wątek kuchenny 08.01.06, 17:45
          Dużo w tym prawdy. Kiedyś na ten temat wybuchła wielka dyskusja na Forum Kuchnia
          (każdy ma jakieś FK z jakiego go przegonili :)) argumenty były bliźniacze do tej
          polemiki. Sądzę, że umiejętności (jakiekolwiek) nie są uwarunkowane płciowością,
          lecz wynikają z zainteresowań, a te - z posiadania czasu na owo hobby i
          dochodzenie w tym do perfekcji. Zarówno wśród Pań jak i Panów są geniusze
          kuchenni, tylko im dać i pozwolić rozwinąc skrzydła.
          ***
          PS Sztuka kulinarna tak się różni od gotownia, jak ars amandi od obowiązku
          małżeńskiego.
          • 3promile Re: uwaga wątek kuchenny 08.01.06, 17:55
            Brunoschu, jak mogłeś!
            Piszesz - "tylko im dać i pozwolić rozwinąc skrzydła", a jednocześnie podcinasz
            skrzydła wątkowi o nierówności pci; wątkowi, który niewątpliwie zostałby
            przebojem sezonu, czytanym w pocztowych ogonkach, w parkach, na tramwajowych
            przystankach, w łóżku, w wannie, w czasie nudnej nasiadówy, ba! nawet podczas
            obrad parlamentu Najjaśniejszej!

            A mogłaby być taka piękna jatka...



            Męska szowinistyczna spromilowana zawiedziona świnia
            • brunosch Re: uwaga wątek kuchenny 08.01.06, 18:27
              od czasu, jak się okazało, że kumpel zrobił sobie na drutach szalik i czapkę, to
              mnie już NIC A NIC nie zdziwi.
              Kobiety latają w Kosmos, faceci gotują, dzieci lepiej się znają na technice od
              starych.
              Jedyna ostoja pewności i bezpieczeństwa to tylko to jedynie, że zima w styczniu
              zaskoczy drogowców i SPECów
              • 3promile Re: uwaga wątek kuchenny 08.01.06, 18:31
                Obawiam się, że wymawianie słowa "SPEC" w mamarcelowym, bądź co bądź, wątku,
                jest lekko niestosowne...

                ;-)
          • aaneta Re: uwaga wątek kuchenny 08.01.06, 19:40
            brunosch napisał:
            > każdy ma jakieś FK z jakiego go przegonili :))

            A dlaczego Cię przegonili? Pochwal się, to może być ciekawe.

            Co do PS, to coś w tym jest, ale nie do końca, bo o ile gotowanie w porywach
            może być sztuką, o tyle pomiędzy ars amandi a obowiązkiem małżeńskim jest
            całkowita sprzeczność.
            • 3promile Re: uwaga wątek kuchenny 08.01.06, 19:42
              "pomiędzy ars amandi a obowiązkiem małżeńskim jest całkowita sprzeczność".

              Bo maużeństfo to grup mniłości, jak powiedział Baal Zaq !!!
              • brunosch Re: uwaga wątek kuchenny 08.01.06, 19:48
                > Bo maużeństfo to grup mniłości, jak powiedział Baal Zaq !!!

                bo każda miłość kończy się albo dobrze, albo małżeństwem.
                ;)
                • aaneta Re: uwaga wątek kuchenny 08.01.06, 19:51
                  Święta racja, panowie, chociaż chodziło mi o definicje obydwu pojęć, z których
                  wynikają zupełnie odmienne założenia, cele, środki i metody.
                  • mamarcela wyrzucanie z forumów?! 08.01.06, 19:56
                    co do małżeństwa to ja jak najbardziej przeciwna jestem

                    ale chciałabym wiedzieć, kogo i za co wywalai z FK?
                    mamarcela na pierwszym stopniu do piekła, a nawet na drugim
                    • 3promile Re: wyrzucanie z forumów?! 08.01.06, 20:13
                      mamarcela napisała:

                      > co do małżeństwa to ja jak najbardziej przeciwna jestem

                      Teraz mi to, qrna, mówisz? Osiemnaście lat temu trzeba było mi to powiedzieć!
                      Mać!



                      Męska
      • noida Re: uwaga wątek kuchenny z założenia głupi i bez 08.01.06, 15:49
        Wiesz co, 3promile, ręce mi opadły.
        Nie dość, że jesteś kulinarnym snobem, to jeszcze seksistowskim kulinarnym
        snobem. Brrr.
        "Mężczyźni w pracy twórczej a kobiety w odtwórczej", no jedna z większych bzdur
        jakie słyszałam.
        Ciekawe, jak się to ma do sfeminizowanego zawodu dziennikarki na przykład.
        Zapewne tak, że kobiety piszą wyłącznie o odtwóczych fatałaszkach a mężczyźni o
        rzeczach wymagających duchowości, na przykład o wojnie.

        Otóż wyobraź sobie pan, że właśnie owa szczypta duchowości, która dostępna jest
        jedynie Wam, istotom wyższym, pędzi mnie do kuchni, gdzie z wielkim zapałem
        marynuję, siekam, kroję, doprawiam przy pomocy moich zubożonych kubków
        smakowych itp. I co? Też jestem wyjątkiem potwierdzającym regułę? I wszystkie
        znane mi gotujące z chęcią kobiety pewnie też?

        Ja mam inną teorię- mianowicie, że faceci muszą być we wszystkim lepsi od
        kobiet, bo inaczej ich ego maleje, więc nawet tę dziedzinę, w której kobiety
        mają więcej do powiedzenia, podstępnie im zabierają, pod nędznym pretekstem, że
        tych 5 z was, którym się chce od czasu do czasu zabrać się do garów, to więcej
        niż zastępy doskonale gotujących kobiet, niby dlatego, że wkładają w gotowanie
        odrobinę duchowości.

        Noida w trakcie przygotowywania jakże odtwórczej rolady z kremem.

        PS.1. Przepraszam za zjadliwy ton, ale sam się pan prosił.
        PS.2. Nie przeczytałam całego wątku, więc jeśli gadam nie na temat, to
        przepraszam.
        • 3promile Re: uwaga wątek kuchenny z założenia głupi i bez 08.01.06, 16:05
          "Seksistowskim kulinarnym snobem"... przepiękne, przepiękne!! Pani pozwoli, że
          włączę powyższe do mojej całkiem przyzwoitej kolekcji inwektyw, którymi mnie
          obdarzono ::) noormalnie nie mogę pisać, bo z eśmiechu nie trafiam w klawisze

          Kuchnia, madame, to nie jest "marynuję, siekam, kroję, doprawiam" z dowolnej
          mocy zapałem. Właśnie takie rozumienie kuchni powoduje, że kobiety nie są
          szefami kuchni w renomowanych lokalach.

          A sfeminizowanie zawodu dziennikarki - cóż, może w tej pracy trzeba być ponad
          normę bezczelnym, żeby coś osiągnąć ;-)


          A co do teorii, że faceci w wszystkim muszą być lepsi od kobiet - otóż nie
          muszą; w większości wypadków po prostu są, a różnie idiotyczne urawniłowcze
          postulaty feministek, cóż - trzeba się odwołać do Marleny Dietrich - "Feministka
          to kobieta, która nie znosi faktu, że jest kobietą" (czy jakoś tak podobnie).



          Promil (samiec) o ładny kwiatek w kolekcji wzbogacony

          PS. "tych 5 z was, którym się chce od czasu do czasu zabrać się do garów, to
          więcej niż zastępy doskonale gotujących kobiet," - zaleciało marksizmem, że ohoho!!!
          ;-)))
          • quarantine Re: uwaga wątek kuchenny z założenia głupi i bez 08.01.06, 16:20
            Promilu, chociaż nadal nie wypiliśmy bruderszaftu, popieram Cię całym moim
            kobiecym sercem oraz żołądkiem. Dawno już zauważyłam ową prawidłowość, że
            szefami kuchni są mężczyźni.
            Rzadko która kobieta ugotuje coś zupełnie nowego, nie znając dokładnego
            algorytmu potrawy. To przeczy istocie gotowania, które jest sztuką, a nie
            rzemiosłem.
        • braineater Noideczko! 08.01.06, 16:24
          Dobij GO!!! DObiJ!!!
          P:)
          • 3promile Re: Noideczko! 08.01.06, 16:30
            Brain, skubańcu, ty się głęboko zastanów, do której bramki strzelasz!
            Zdraaaada!!!


            Męska szowinistyczna spromilowana osamotniona świnia
            • braineater Promisiu 08.01.06, 16:36
              chyba nie liczysz na to, że na forum, które regularnie podczytuje Najjasniejsza
              Panienka Marysieńka, przyznam Ci racje w temacie męskiego babrania się w
              garach, skazując się tym samym na potępieńcza spojrzenia i z cicha mamrotane 'a
              taki Promil to umi gotować'? Forgedit. Chłop ma przynieść mięcho, oprawianie i
              dalsza dekonstrukcja należy do żon lub restauracji - oboje na szczęscie
              preferujemy największy kulinarny wynalzek świata, czyli telefon.
              Ja mogę fachowo dobrac flaszkę do pokarmu i tyle.

              P:)
              • 3promile Re: Promisiu 08.01.06, 16:45
                Ty mnie ocząt moich na pokuszenie wodzących JE Marysią nie mydl - tu nie idzie o
                babranie się w garach! To jest sprawa najwyższej wagi! Sprawa pci! I ty,
                Brainusie, przeciwko...




                Męska szowinistyczna spromilowana osamotniona zdeterminowana świnia
        • marquis Brawo, Noido! 08.01.06, 18:44
          Jestem ciekaw, czy taki facet, który gotowałby codziennie, nieustannie tworzyłby
          dzieła sztuki? A co z "normalnymi" schabowymi, kopytkami czy pomidorową?
          Przecież gruszek w winie czy innych dziwactw nie da sie sporządzać i jadac
          codziennie.
          Ja gotuję u nas w domu i bywa różnie: czasem lecę według sprawdzonych schematów,
          czasem jakąś nowinke wprowadzam, jeśli mam czas i ochotę.
          A tak poza tym, to uwielbiam gotować i piec!!!
          • 3promile Re: Brawo, Noido! 08.01.06, 19:00
            Dla jasności - gotuję c o d z i e n n i e !!!
            • aaneta Re: Brawo, Noido! 08.01.06, 19:26
              3promile napisał:

              > Dla jasności - gotuję c o d z i e n n i e !!!

              Ale nie dla dwóch facetów w wieku późnoszczenięcym, którzy wpadają do domu z
              okrzykiem: "Jeść!!!"?
              • 3promile Re: Brawo, Noido! 08.01.06, 19:33
                aaneta napisała:

                Ale nie dla dwóch facetów w wieku późnoszczenięcym, którzy wpadają do domu z
                okrzykiem: "Jeść!!!"?

                No nie! Znowu materializm dialektyczny - co wy dzisiaj? Jakaś wyprzedaż była z
                bibliotecznego demobilu po nieboszczce PZPR?

                Jak jest różnica między kucharzeniem dla dwojga, a dla czworga?


                Męska szowinistyczna i tak dalej
                • mamarcela Re: Brawo, Noido! 08.01.06, 19:46
                  że się znowu wtrącę
                  różnica jest, bo jeśli gotujesz dla ukochanej kobiety codziennie to ona Cię za
                  to gotowanie wielbi (i tu jej się nie dziwię też bym wielbiła)
                  a bachory są podłe i złośliwe, i wiecznie głodne
                  jakby ci przyszło gotować dla moich:
                  numero uno pci damskiej - nie je nic, co leżało obok mięsa, ani ryby, łącznie z
                  żelatyną, niektórymi przyprawami i jogurtami (bo tam też żelatyna jest)
                  numero due pci męskiej ma tylko dziesięc kubków smakowych (jeden na zupę
                  pomidorową, drugi na makaron z przecierem pomidorowym i maggi - horror, trzeci
                  itd.)
                  to byś wymiękł, bo bunty, próby oszustw i płatnej protekcji spełzły na niczem -
                  niereformowalni są

                  pozdrawiam serdecznie

                  mamarcela, ktora gotowanie powszechne ledwo toleruje
                  gotowanie twórcze dla doceniających z polotem i bez algorytmów
                  dla swojego ukochanego mężczyzny uwielbia, ale z powodu braku wspólnego adresu
                  do kuchni z rzadka jest wpuszczana, bo to kuchenna szowinistyczna świnia jest
                  • 3promile Re: Brawo, Noido! 08.01.06, 19:55
                    Załamka, po prostu załamka z tymi dzieciskami.



                    Czas leczy rany.







                    Męska szowinistyczna spromilowana bezradna świnia
                    • aaneta załamka z tymi dzieciskami 08.01.06, 20:51
                      No nie jest aż tak źle, można się przyzwyczaić ;)
                      Odpowiedź na pytanie, jaka jest różnica pomiędzy gotowaniem dla dwóch i czterech
                      osób, jest złożona. Jeżeli są to osoby o zbliżonych potrzebach, to różnica
                      polega prawie wyłącznie na ilości czasu poświęconego np. na obranie ziemniaków
                      (odpowiednio: ileś oraz dwa razy tyle).
                      Natomiast jeśli porównamy gotowanie dla dwóch osób dorosłych i dla dwóch
                      młodocianych, którzy są wiecznie głodni, to, pominąwszy kwestie ideologiczne i
                      smakowe, które poruszyła Mamarcela, a które nie są bez znaczenia, właściwie nie
                      da się tego porównać. Jedno tylko mogę powiedzieć: to jest syzyfowa praca (moja,
                      oczywiście).
        • schabomil Re: uwaga wątek kuchenny z założenia głupi i bez 08.01.06, 19:22
          "Mężczyźni w pracy twórczej a kobiety w odtwórczej" to nie bzdura żadna, o
          Czcigodna Rozmówczyni, to jest konieczność dziejowa i fakt, że tak powiem,
          ewolucyjny.
          <odcharczenie i spluniecie na podłogę>
          Bo też, jak doskonale wiemy, dążenia płci naszych są zasadniczo różne i trochę
          się bodą ze sobą- niewieście idzie o jakość, chłopinie zasię ilość; toteż
          dziewczę młodę myśli raczej o tłumów bożyszczu, chłopina- zajedno o Olce z
          naprzeciwka, lektorce francuskiego, czy topmodelce.

          Konsekwencje tegóż są rozliczne i znamienne- otóż u płci męskiej panuje twarda
          rywalizacja o Wasze, Drogie Czytające, względy, podczas gdy Wy zasadniczo
          takich bojów nie toczycie, bo i po co.
          Celem zaś naszej rywalizacji jest wybicie się ponad współpłciowców w oczach
          Waszych, zyskanie Waszej życzliwości, aprobaty, zainteresowania, czy też jak to
          inaczej eufemistycznie nazwać.
          Możemy to czynić na różne sposoby- najlepiej być bożyszczem, czasem jednak
          wystarczy posiadanie złotego łańcucha na szyi, czasem symulowanie Pana Cogito
          bądź bezbrzeżnego cynizmu, skuteczne mogą okazać się też zdolności oratorskie,
          plastyczne, literckie, czy też- bo do tego zmierzaliśmy- kulinarne.

          Stąd też, Nadobne Rozmówczyni, płci mojej finezja w pracy twórczej- tu bowiem
          okazujemy swoją niezwykłość, wyjątkowość, niepowtarzalnośc, krzyczymy "mnie
          wybierz, mnie", któren to krzyk w pracy odtwórczej byłby żałosny, wręcz
          śmieszny.
          Tak więc Twoja uroczo zjadliwa teoria, Noiduniu Przemiła, jest, o dziwo,
          trafna, choć traf ten jest hołdem dla Was, tak samo jak nasze "przewagi" w
          dziedzinach uważanych powszechnie za wartościowe, za dziedziny uznaniem się
          cieszące.
          Ważne jest jednak to, że stan taki bynajmniej Wam nie uwłacza, a wręcz- patrząc
          z perspektywy cywilizacyjnej- Was nobiltuje.
          Wychodzi więc, że Kolega Promil to żaden męski szownista, ale Feminista
          zagorzały. Q.E.D.

          No i dobrze.
          Kłaniam się: Schabomił
          • 3promile Re: uwaga wątek kuchenny z założenia głupi i bez 08.01.06, 19:28
            Feminista? Schabomiłcze, jam zdeklarowana nienasycona lesba jest! Przecież te
            wszystkie nasze męskie przewagi i tak, koniec końców, na ołtarzu tej jednej
            jedynej składamy!
            Potem na ołtarzu tej drugiej.
            Potem na...



            Męska szowinistyczna spromilowana promiskuityczna świnia
            • schabomil Re: uwaga wątek kuchenny z założenia głupi i bez 08.01.06, 19:36
              Ha, jak wychodzi, wszelkie przewagi wyłącznie i tylko dla kobiet przejawiamy.

              Bo też- tu dokończę- Mężczyzna nie realizuje się w pracy, sztuce, czy
              gdziekolwiek indziej.
              Nie po to natura chuć mu dała.
              One macie ambicje, my mamy chuć!

              S.
        • yoma Re: uwaga wątek kuchenny z założenia głupi i bez 08.01.06, 20:41
          Ja jestem dziennikarką i piszę o wojnach... no, można to tak nazwać, w każdym
          razie, i nadal popieram Promila :)
        • beatanu Noido! 08.01.06, 20:47
          Tak 3mać!!!

          Beata :)
      • aaneta Re: uwaga wątek kuchenny z założenia głupi i bez 08.01.06, 17:17
        Ale fasolka szparagowa do wieprzowiny? Bez sensu.
        • 3promile Re: uwaga wątek kuchenny z założenia głupi i bez 08.01.06, 17:28
          Bez sensu tak sobie, czy dlatego, że w rozlicznych książkach o gotowaniu piszą,
          że bez sensu?
          Wyobraź tylko sobie tę strefę nieziemską na talerzu; strefę, w której złocisty
          sos polski spływa z piarżyska rozzielenionej niczym nowozelandzkie plenery
          fasolki, by spotkać się z ciemnym, ekstraktywnym sosem z dobrze wypoczętej w
          piecu wieprzowej szynki, z wierzchu lekko skarmelizowanej dzięki odrobinie miodu
          w marynacie, a w przekroju ni to bezwstydnie, ni to niewinnie zaróżowionej;
          wyobraź sobie, że jeszcze przez chwilę płyną razem, splecione niczym
          kamasutrzańscy kochankowie, niczym Jin i jang, a ty w końcu tę rzekę delikatnie,
          ale stanowczo powstrzymujesz ulotną, zwiewną zaporą puszystego puree...

          To tak pokrótce w temacie fasolki...


          MSSŚ życzący wszystkim odwagi gastronomicznej
          • aaneta Re: uwaga wątek kuchenny z założenia głupi i bez 08.01.06, 17:55
            Bez sensu ani tak sobie, ani dlatego, że tak w książkach napisane.
            Bez sensu dlatego, że nie skontrastowane - gdzie tu Jin i Jang? Przez to mdłe i
            za ciężkie, bo samo białko, i w mięsie, i w fasolce, jeszcze plus ziemniaki, że
            już nie wspomnę o tłuszczu, i to wcale nie ze względu na liczbę kalorii, ło
            matko, już mi ciężko na żołądku. Do wieprzowiny musi być coś bardziej wilgotnego
            i lekkiego, nawet kwaśnego, a najlepiej słodko-kwaśnego. Na pewno coś wymyślisz
            następnym razem i przekonasz się, że miałam rację :)
            • 3promile Re: uwaga wątek kuchenny z założenia głupi i bez 08.01.06, 18:03
              Przyznałbym ci może rację, ale rzecz w tym, że ta boguduchawinna szynka przez
              całą noc była otulona bejcą składającą się z sosu sojowego, czerwonego winnego
              octu, oliwy, ziół prowansalskich, białego pieprzu, czerwonego delikatu, czosnku
              i miodu, przez co swoją przyrodzoną ciężkawość utraciła, a do wrzątku, w którym
              blanszowała się fasolka, oprócz szczypty soli była również szczypta cukru i sok
              z połowy cytryny...


              Promil obżarty
              • brunosch fasolka szparagowa 08.01.06, 18:35
                po ugotowaniu i odcedzeniu lubi być wrzucona na patelnię z olejem (oliwą),
                usmażona na chrupko w towarzystwie sambalu lub harrisy, choć z tą prosimy
                ostrożnie. Można tez dodać szczyptę mielonego kuminu i sezamu, jak ktoś lubi.
                to tak na marginesie dyskusji.
                • mamarcela Re: fasolka szparagowa 08.01.06, 18:52
                  że się odezwę, chociaż jako baba to sie nawet do karmienia pierwsią nie nadaję.
                  w wersji zimowej w sosie śmietanowym słodko-kwaśnym i bardzo ostrym.
                  w wersji letniej na zimno w winegrecie mocno czosnkowym i z czuszką, alno ina
                  cholerą.
                  też na marginesie.
                  mamarcela rozbawiona do łez.
      • beatanu Re: uwaga wątek kuchenny z założenia głupi i bez 08.01.06, 21:06
        3promile napisał:

        > Odpowiedź będzie utrzymana w tonie seksistowskim, więc osoby o słabych nerwach
        > uprasza się o wylogowanie.

        Nie mam słabych nerwów, więc się nie wylogowałam :) Ładnie z Twojej strony, że
        przyznajesz się do seksistowskich poglądów. Szkoda, że je wyznajesz (IMO) - ale
        Twoje prawo!

        > otwórzże menu i przeczytaj:
        > "Szef kuchni poleca"
        > Nie s z e f o w a
        > Szef!!!
        > (Panią Gessler potraktujmy jako wyjątek potwierdzający regułę

        Owszem, szefem dobrej restauracji jest zazwyczaj mężczyzna. Podobnie jak
        mężczyzna jest szefem firmy mniejszej i większej, szefem szpitala i szefem
        rządzącej w danym kraju partii... Nie wiem na ile ma to związek z Twoją Promilu
        teorią o odtwarzaniu i tworzeniu. Dla nie jest to pozostałość (i zastałość)
        tradycji i struktury władzy, która w krajach europejskich ( i w USA, o innych
        stronach świata wiem zbyt mało, więc się nie wypowiadam) panuje, i panować
        będzie jeszcze, niestety dość długo :(

        A na Twój cytat marleny D. odpowiadam cytatem szwedzkiej pisarki i dziennikarki
        o nawisku, którego nie odmieniam: Maria-Pia Boëthius - "En feminist är helt
        enkelt en kvinna som vågar slåss för sitt oberoende och sin frihet, kort sagt
        att kvinnor ska ha samma mänskliga rättigheter som män." - czyli po naszemu
        mniej więcej: "Feministka to kobieta, która ma odwagę walczyć o swoją
        niezależność i swoją wolność, krótko mówiąc o to, żeby kobietom przysługiwały
        takie same prawa człowieka, jak mężczyznom."

        Pozdrawiam ciepło i feministycznie.
        Beata dumna z faktu, że jest i kobietą i feministką :)))


        • beatanu errata! 08.01.06, 21:08
          jest: Dla nie jest to pozostałość (i zastałość)

          powinno być: Dla mnie jest to pozostałość (i zastałość

          B
    • mamarcela Re: uwaga wątek kuchenny z założenia głupi i bez 08.01.06, 16:15
      załozycielka wątku bardzo prosi twacze słuzby porządkowe o nieinterweniowanie w
      spór pomiedzy Noidą a seksistowskim kulinarnym snobem w osobie Promila.
      głosy merytoryczne mile widziane, ale uspokajające "proszę won".
      swietnie sami sobie poradzą.
      a teraz do promila - jest również parę dziedzin, w których kobiety są lepsze.
      zdecydowanie lepsze.
      do Noidy - na twarzach justin czeka.
      pozdrawiam wszystkich kulinarnych snobów seksistowskich też oraz osoby twórcze
      i odtwórcze kuchennie

      mamarcela, która z wrażenia ostatnie piwo zgubiła (a sklep zamkli), bo myslała,
      iż załozyła niedzielny wątek do dywagacji, a tu masz.
      • 3promile Re: uwaga wątek kuchenny z założenia głupi i bez 08.01.06, 16:20
        "jest również parę dziedzin, w których kobiety są lepsze."

        No to skupcie się kobity na tych p a r u dziedzinach! Po cholerę wam prawo
        jazdy na traktor i uprawianie podnoszenia ciężarów? Po jaką, pytam grzecznie,
        cholerę?

        Męska szowinistyczna spromilowaana świnia (d.3promile, d E.Wedel)
        • mamarcela Re: uwaga wątek kuchenny z założenia głupi i bez 08.01.06, 19:03
          Promiś, jak Cię lubię, to Cię sieknę.
          nie mam prawa jazdy na traktor, a nawet samochodowe mi sie przeterminowało i
          nie uzywam.
          ciężarów nie dźwigam, a przynajmniej niechętnie i tylko wtedy jak żaden
          metroseksualny nie chce mnie wyręczyć, bo mu się golfik powala.
          a po jaka cholerę, też grzecznie pytam, wy się pchacie na depilacje klatki z
          pierwsiami i do kosmetyczki?
          o tempora, o mores, Promisiu.

          a tak w ogóle to znalazłoby się kilka dziedzin w których ja głupia baba
          pobiłabym Cię, męska szowinistyczna spromilowana świnio dawniej 22 lipca!
          i nie sa to wcale robótki ręczne (chociaż te tez nie są mi obce łącznie haftem
          krzyżykowym), ale np. podejrzewam, że lepiej od Ciebie gram w brydża i pokera.

          z moich obserwacji życiowych wynika cos dokładnie przeciwnego - kobiety musza
          byc lepsze od mężczyzn zw wielu dziedzinach, bo facetom się, k... mać, po
          prostu nie chce.
          i tyle obserwacji ogólnych
          a faceci w kuchni akurat mocno kjumaci bywają tylko, że to nikły procent
          pozdrawiam
          mamarcela rozbawiona do łez i tez kumata nie tylko w kuchni
          • 3promile Re: uwaga wątek kuchenny z założenia głupi i bez 08.01.06, 19:08
            Jeżeli chodzi o haft krzyżykowy, to się poddaję.
            Jeżeli choddzi o brydż, to chętnie starłbym ci ten uśmieszek z twarzy, grając 4S
            z 14. PC na dwóch łapkach, wylicytowane dzięki panu Wilkoszowi ;-D

            Z jedną nadróbką.
            Z kontrą.
            Po partii.
            10 peelenów za punkt.

            Ps. Nie chodzę do kosmetyczki. Dbam o dłonie, bo powinienem (praca) i lubię
            (reakcja Mychy na wypielęgnowane dłonie Promila - bezcenna!)
            • mamarcela Re: uwaga wątek kuchenny z założenia głupi i bez 08.01.06, 19:21
              toz ja napisałam "podejrzewam"

              a teraz poważnie - liczby przybliżone ofkors
              95% nie gotuje i się z tym obnosi, przypalając jajka na twardo
              5% facetów gotuje i przeważnie robi to świetnie, z polotem, z cała stosowną ars
              amandi i haute cuisine
              75 % kobiet gotuje codziennie, często niechętnie, ale przeważnie dochodzą do
              pewnej wprawy i co poniektóre w dziedzinie gotowania naszego powszechnego
              dochodzą do mistrzostwa
              1%posiada tę sama iskrę geniuszu, co wspominanae 5% facetów i równiez potrafi
              twórczo i bez algorytmów
              z gotowaniem jest jak z prozą, na której to przykład też się nasza ulubiona
              szowinistyczna świania powoływała nie tak dawno
              z tego, że więcej jest dobrych prozaików niż dobrych prozaiczek nie wynika to,
              że przeciętny facet lepiej operuje mowa pisaną niz przeciętna kobieta, bo jest
              akurat wprost przeciwnie
              z gotowaniem jest dokładnie tak samo wśród facetów jest pewnie więcej kuchenych
              geniuszy (z naszym Promisiem na czele), ale statystyczny facet jet w tej
              dziedzinie zdecydowanie cieńszy niż statystyczna baba

              mamarcela zdecydowanie nie statystyczna
      • daria13 Re: uwaga wątek kuchenny z założenia głupi i bez 08.01.06, 17:11
        mamarcela napisała:

        > załozycielka wątku bardzo prosi twacze słuzby porządkowe o nieinterweniowanie
        w
        >
        > spór pomiedzy Noidą a seksistowskim kulinarnym snobem w osobie Promila.
        > głosy merytoryczne mile widziane, ale uspokajające "proszę won".

        Czuję się do głębi jestestwa urażona. To, że czasami protestuję przeciwko
        słownej agresji i bezproduktywnej złośliwości, nie oznacza, że przy każdej
        gorętszej dyskusji będę interweniowała. Nie jestem przecież ciotką-cenzorką i
        ciekawe, zażarte dyskusje nie dość, że w niczym mi nie przeszkadzaja, to nawet
        bawią mnie niezwykle. Pragnę zwrócić też uwagę niektórych, ze sama posiadam
        zmysł polemiczny i swojego czasu tygodniami dyskutowałam zawzięcie i zaciekle z
        tak trudnym przeciwnikiem, jakim jest tad9.
        Powyższy wątek jest świetny i nawet przez ułamek sekundy w głowie mojej nie
        powstał pomysł ukrócenia dyskusji. Przcież tu chodzi o odmienne stawnowiska, a
        nie o obrażanie kogokolwiek.
        Pozdrawiam nieco urażona, ale też szczerze ubawiona:)))
        • mamarcela Dario 08.01.06, 18:48
          uderz w stół, a Daria sie odezwie.
          A w ogóle to dlaczego ty jak zwykle się tłumaczysz i cierpisz za miliony?
          Czy ja napisałam uprasza się Darię. Nie.
          Pozdrawiam.
          mamarcela rozbawiona
      • schabomil Re: uwaga wątek kuchenny z założenia głupi i bez 08.01.06, 17:59
        mamarcela napisała:

        > jest również parę dziedzin, w których kobiety są lepsze.
        > zdecydowanie lepsze.

        No jasne; rodzenie dzieci i karmienie piersią. Choć ponoć to ostatnie może
        zostać w przyszłości zagrożone.

        Schabomił.
    • yoma Re: uwaga wątek kuchenny z założenia głupi i bez 08.01.06, 18:18
      Przeczytawszy z jakątaką uwagą całość

      uroczyście oświadczam, że będąc kobietą, w całej rozciągłości popieram
      panapromilowy punkt widzenia. A co!
    • marquis a propos wyrafinowania w kuchni 08.01.06, 18:51
      To zaobserwowałem niestety pewne zjaiwsko polegające na tym, że tacy niedzielni
      kucharze, czyli panowie, często znaja kilka (lub nawet dużo ięcej) jakichś
      popisowych potraw (których się nauczyli, lub nawet "wymyślili"), ale gdyby
      postawić im z gruntu banalne zadanie przygotowania zwyczajengo obiadu typu
      pierogi lub cokolwiek innego z tak zwanych dań typowych, to juz maja ogromny
      kłopot ;)))
      • braineater Re: a propos wyrafinowania w kuchni 08.01.06, 19:12
        ja mam dwie na pałe wyuczone popisówki:
        - kawa plujka
        - parówki (pod warunkiem, że wcześniej ściągne folię, bo inaczej to potem juz
        nie umiem.)
        i czuję się spełniony.
        A czas którego nie marnuję na wmawianiu sobie, że kawał ścierwa z jakims
        zielskiem, to Jin i Jang, mogę wykorzystać na czytanie tego wątku i radosne
        rechotanie.
        Ot co:)

        P:)
        • aaneta Re: a propos wyrafinowania w kuchni 08.01.06, 19:23
          braineater napisał:
          > ja mam dwie na pałe wyuczone popisówki:
          > - kawa plujka
          > - parówki (pod warunkiem, że wcześniej ściągne folię, bo inaczej to potem juz
          > nie umiem.)
          > i czuję się spełniony.
          > A czas którego nie marnuję na wmawianiu sobie, że kawał ścierwa z jakims
          > zielskiem, to Jin i Jang, mogę wykorzystać na czytanie tego wątku i radosne
          > rechotanie.

          W związku z powyższym pytanie do Marysieńki: skąd się bierze takich facetów,
          którym do spełnienia wystarcza kawa plujka i parówki?

          I drugie pytanie do męża Marysieńki: czy mogę wysłać do Ciebie moje dzieciątka
          na szkolenie? Oczywiście w kwestii tego, co facetom powinno wystarczyć do
          spełnienia.
          • braineater Re: a propos wyrafinowania w kuchni 08.01.06, 19:41
            odpowiedź na pytanie: skąd się bierze takich facetów,
            > którym do spełnienia wystarcza kawa plujka i parówki?

            Sami się biorą:) Pod uwagę nalezy wziąć jednakowoż fakt takowy że marysia
            równie utalentowana jak monsz kulinarnie jest - u mnie kawa to jeno
            rozpuszczalna bo plujka to już wyższa szkoła jazdy i przeważnie mi nie
            wychodzi:)A jezeli chodzi o parówki - to swego czasu toczyłam boje z męzem że
            to się w folii gotuje - sytuacja ta rozwiązała się po ugotowaniu kiedy to folia
            wtopiła się w parówki:)
            Tym samym - marys nie narzeka na talenta kulinarne męża a nawet chwali za tak
            zwany zmysł kulinarny w wyszukiwaniu nowych knajp które to dostarczają jedzenie
            do domu:)
            >

            Odpowiedź na pytanie nr 2: przestań im gotować Aneto. Pokaż im w sklepie
            osiedlowym gdzie leżą parówki, potem (etap najtrudniejszy, wymagający wysiłku i
            cierpliwości) naucz ich gotowac wodę. Zobaczysz jak się chłopaki uciesza, jak
            pierwszy raz własnoręcznie doprowadzą H2O do stanu zbąbelkowania - i przydaje
            się to również przy robieniu kawy. Reszta to juz tylko cwiczenia, ćwiczenia i
            jeszcze raz ćwiczenia.
            A tak na serio, to po prostu musieliby być od zarania wychowywani tak, jak ja,
            czyli w opcji - chcesz zjeśc, to sobie zrób, oraz równie jak ja leniwi, by zrób
            sobie, sprowadzone było do chwycenia za telefon, lub otworzenia kolejnej puszki
            z czymś tam i rzucenia tego na bułkę.

            Natomiast oboje z Marysieńką, jesteśmy mistrzami w ocenianiu kulinarnej pracy
            Innych.:)

            P:)
            • 3promile Re: a propos wyrafinowania w kuchni 08.01.06, 19:44
              Maryś, Brajnu







              żeśta się, qrna, dobrali!



              Męska szowinistyczna i te de
              • braineater Re: a propos wyrafinowania w kuchni 08.01.06, 19:50
                Promil, bo to opiera się na zrozumieniu jednego banalnego w swej prostocie
                faktu: GARY SĄ NUDNE. Sa nudniejsze niż wenezuelska telenowela, niż dialogi w
                Złotopolskich, niż fryzura Zyty Gilowskiej. I generalnie sprowadza się to do
                tego, czy wrzucisz shitmaca, czy wyrafinowane Jin Jang z truchła i
                zmaltretowanych płodów ziemskich, że masz się najeść. I tyle. Nie widze w tym
                żadnego powodu do celebry tudziez rytualizacji, bo po co? To są tylko kalorie.
                A czy te kalorie są w sztucznych barwnikach i przemielonych pazurach z zębami,
                czy w śwince pasanej najlepsza trawa to jest mi to juz zupełnie obojętne.

                P:)
                • 3promile Re: a propos wyrafinowania w kuchni 08.01.06, 20:06
                  Było tak zabawnie, a tu doopa - trzeba w poważną nutę uderzyć...

                  Frazę płochą "gary są nudne" mógłbym porównać do sztubackiego "Broniewski jest
                  nudny", ale nie porównam, gdyż Broniewskiego przeogromną estymacją (qrna,
                  chciałem napisać "destylacją" - trzeba skończyć z tym piciem - ale to jutro) darzę.
                  Do pointy - wszystko, co robisz, możesz traktować jako nudny obowiązek; możesz
                  też spróbować odwrócić gara ogonem, czyli zum Beispiel gotujesz, bo lubisz, nie
                  zawracając sobie głowy tym, co by to łomatkoboska było, gdybyś nie ugotował -
                  wszak żreć trzeba...
                  Można żreć - można się delektować; można babrać się w garach - można komponować
                  smaki i zapachy; można trzepać wierszówkę - można dać się ponieść. Ot co.

                  Czego i Wam, moi drodzy, życzę


                  Męska szowinistyczna spromilowana z małych spraw przyjemność czerpiąca świnia
                  • braineater Re: a propos wyrafinowania w kuchni 08.01.06, 20:37
                    powiem tak - jesli gotowanie jest sztuką, to dla mnie jest sztuką na poziomie
                    wyszywania makatek. Fajne to, ale cokolwiek zbędne.
                    Ale że znam się na gotowaniu, jak Andrzej Gołota na balecie, to zmilcze i nie
                    będe psuł Ci nastroju i wiary w to, że garem zwojujesz pcię przedziwną. U mnie
                    wystarczało, że rano zrobiłem kawę i sznita z tustym i wszystkim się podobało:)
                    P:)
                    • 3promile Re: a propos wyrafinowania w kuchni 08.01.06, 20:42
                      Zmieniaj nick na shiteater, i to nał! Jakbym przez przypadek zupełny dziabnął ci
                      na śniadanie cielęcy móżdżek z rozkłóconem jajcem usmażony i po staropolsku z
                      jednem surowem żółtkiem zaserwowany, to pewnie byś się za ketchupem zaczął
                      rozglądać, troglodyto!




                      Męska szowinistyczna niewymownie załamana spromilowana świnia
                • aaneta Re: a propos wyrafinowania w kuchni 08.01.06, 20:40
                  Nie ma rady, to ja teraz też na poważnie muszę.
                  Nie chodzi o celebrę ani rytuały, mnie do nich baaardzo daleko. Chodzi o to,
                  żeby właśnie nie było nudno (tzn. nudno jest w wersji parówki i kawa
                  rozpuszczalna), to po pierwsze, a po drugie wyznaję zasadę, że od tego, co się
                  je, bardzo dużo w życiu zależy, np. dobre samopoczucie, energia życiowa,
                  zdrowie, że się tak banalnie wyrażę. Nie tylko kalorie wrzuca się do organizmu.
                  Ale to temat na inną dyskusję.
                  Natomiast z tym gotowaniem dla moich chłopaków to oczywiście żartowałam,
                  traktuję to jako inwestycję, nie dopust boży ani męczeństwo, a moje dzieciątka
                  przez ponad rok były same w domu i dużo potrafią same, a że im się nie chce, to
                  inna sprawa :)
                  • quarantine Re: a propos wyrafinowania w kuchni 08.01.06, 20:46
                    Mnie zaś chodzi o to, żeby z parówek i kawy rozpuszczalnej coś stworzyć.
                    Istota, że się powtórzę, sztuki gotowania polega na kompozycji, dobraniu
                    produktów, ich smaków, dodaniu odpowiednich ingrediencji.
                  • braineater Re: a propos wyrafinowania w kuchni 08.01.06, 20:54
                    Powiem tak Anetko - mój podstawowy zestaw zywieniowy:
                    rano kawa i pare fajek
                    potem (13/14) rogalik i danio waniliowe
                    potem po powrocie do domu (ok 17/18) - bułka z czymśtam (najczęscie ser żółty,
                    albo jakis zwierzak)
                    a potem (22/24) kolacja, czyli posiłek podstawowy - dwie do sześciu bułek z
                    czymśtam - (najczęsciej ser żółty, albo jajka lub jakis zwierzak)
                    i tyle.
                    Tak się zywię od dobrych paru lat, kilkanaście razy w miesiącu albo idąc do
                    pizzeri czy innej jadłodajni, bo ponoc czasmi trzeba jeść ciepłe albo
                    zamawiając pizze, ewentualnie jak mnie głód 'na mieście' dopadnie, dopalając
                    się jakims fastfoodem i już. Czuje się swietnie, nie mam nadwagi (niedowagę i
                    owszem:) ani problemów z krążeniem czy innych odżywieniowych schorzeń.
                    I czy to jest nudne? Bynajmniej, to jest po prostu normalne dla mnie, dla Marysi
                    - która jeszce do tego najczęsciej rezygnuje ze zwierzaków. Samochód też nie
                    rozmysla nad tym jak powinna smakowac benzyna, więc ja równiez nie widze powodu
                    przejmowac się smakiem. Ma mieć kalorie i energię - reszta to nadbudowa bez
                    której można zyć:)

                    Bosze, chyba jesteśmy koszmarem każdego kucharza:)

                    P:)
                    • aaneta Re: a propos wyrafinowania w kuchni 08.01.06, 21:09
                      OK, wszystko rozumiem i oczywiście nie mam zamiaru Cię nawracać, Twoje kubki
                      smakowe - Twoja sprawa, dziecko nie jesteś, wiesz co robisz. Ja wytłumaczyłam
                      się tylko ze swojego punktu widzenia, który oczywiście uważam za najsłuszniejszy
                      na świecie, ale przecież Ty nie musisz tak uważać :)
                    • noida Re: a propos wyrafinowania w kuchni 08.01.06, 22:18
                      Brain, nie chcę Cię straszyć, ale to się odezwie... W postaci wrzodów żołądka,
                      chorób wątroby, hemoroidów, otyłości i tak dalej. Na razie jesteś młody
                      jeszcze. Gorzej będzie za 10 lat.
        • mamarcela brainie najmilszyi 08.01.06, 19:25
          w to, że Ty po godzinach torty pieczesz i suflety sadzisz nie uwierzyłabym
          nigdy.
          wystarczy, że mi się dzisiaj( to po tej truvie i grzybach, co to chyba
          halucynogene były) śniłes jako DENTYSTA!
          mamarcela na samo wspomnienie rozchichotana
          • braineater Re: brainie najmilszyi 08.01.06, 19:28
            o damn.
            Przepraszam, że zmieniłem sie w koszmar.:)
            Na pocieszenie Ci mogę jedynie napisać, że jak ostatnio (2 lata temu) byłem u
            Dentysty, żeby wyrwać ćwiartkę zęba, co był sie ułamał na rogaliku, to
            usłyszałem, że takie zjawisko, jak moje uzebienie pan Dentysta ostatni raz
            widział na studiach, w ksiązce pt 'Wyzwania stomatologii XXI wieku':)

            P:)
            • yoma Re: brainie najmilszyi 08.01.06, 20:44
              A mnie pan dentysta powiedział, że ząb, jak się ma ułomić, to i na herbacie się
              ułomi :)
    • kwiecienka1 Re: uwaga wątek kuchenny z założenia głupi i bez 08.01.06, 20:58
      eeee tam
      ja lubię gotować i często to robię
      mój problem polega na tym, że czasami chciałabym zrobić coś egzotycznego,
      wyrafinowanego albo coś, czego nauczyłam się w Chorwacji, ale u mnie nikt nie
      chce tego jeść... moja rodzina to zdecydowani fani tradycyjnej, prozaicznej
      kuchni...
      i tylko siedzę i zawijam te gołąbki

      co do facetów w kuchni: znam wielu, którzy potrafią gotować (i to nawet po
      kilka/kilkanaście potraw) i kuchnia nie ma dla nich tajemnic (reprezentant w
      domu: ojciec), szkopuł w tym, że nie gotują oni na codzień, tylko od wielkiego
      dzwonu... i nie znam ani jednego faceta, który zechciałby zainstalować się w
      kuchni na stałe
      zato wszyscy uwielbiają słuchać jakimi to są świetnymi kucharzami...
      pozdrawiam
      Kwiecienka, mimo tego bez wymagań w stosunku do potencjalnego partnera :)
      • 3promile Re: uwaga wątek kuchenny z założenia głupi i bez 08.01.06, 21:04
        kwiecienka1 napisała:
        nie znam ani jednego faceta, który zechciałby zainstalować się w kuchni na stałe



        No to już znasz



        Promil tłumaczący się znajomym ze swojej stałej obecności w kuchni: "wiesz,
        stary, po prostu jak widzę taką ładną zrazówkę, to nie mogę sobie wyobrazić,
        żeby Mycha miała to jakoś termicznie obrabiać - szkoda mięsa..."
        • mamarcela Re: uwaga wątek kuchenny z założenia głupi i bez 08.01.06, 21:25
          to teraz ja męska szowinistyczna świnia i damska szowinistyczna świnia, czyli
          dwa w jednym - hermafrodyta kuchenny , czyli mamarcela

          1. każden jeden gotujący z polotem ma jakieś tam swoje specjalności i tak ja
          się za zrazówkę nie tykam, bo jej nie jadam i nie moge przyrządzic z sercem
          (łomatko, co się dzieje, kiedy się moja jedyna matka za sałatki mniej
          ortodoksyjne zabiera sypiąc wszędzie oliwki, ser feta i ananas - tego się nie
          da jeść)
          2. faktem jest natomiast, że jeśli na przyjęciu podam sałatkę nieortodoksyjną,
          albo tartę jakowąś, terrinę, albo cuś takiego to znakomita większośc facetów
          wsuwa bezrefleksyjnie, ci gotujący zaczynają od analizy organoleptycznej i
          ewentualnie dopytują sie o jakieś doprecyzujące szczegóły. panie natomiast
          lubią wiedzieć, co do milimetra, a skąd ja niby mam wiedzieć, ile dałam cebuli -
          tyle dałam cebuli, ile było potrzeba, coby dobre było.
          A juz najbardziej wkurzające są takie, co to miesiąc później dzwonią i
          tekstem "Taką dobra sałatkę u ciebie jadłam. Podaj mi przepis". A skąd ja niby
          po miesiącu mam pamiętać, co w tej konkretnej sałatce było i jeszcze na dodatek
          w dekagramach ile czego.
          że już nie wspomnę o przepisach na ciasto - jak ja biedna dawno juz każde raz
          wypróbowane ciasto piekę z głowy i bez żadnej miarki.

          I tutaj nie wiem, czy to kwestia tych algorytmów, bez których większość,
          zdaniem Kwarantyny, kobiet nie umie gotować, czy tez może tego, że faceci nie
          chcą się do własnej indolencji i impotencji w tej dziedzinie przyznać.

          mamarcela nadal z niewiedzą w interesujących ją kwestiach
          • marquis Re: uwaga wątek kuchenny z założenia głupi i bez 08.01.06, 21:35
            Mamarcelko, ja mam dokładnie tak samo. NIgdy nie wiem, czego ile dałem. Ba,
            zapominam czasem nawet czym przyprawiałem daną potrawę. Po prostu robię
            większość rzeczy na oko (plus zapach i smak rzecz jasna). Algorytmy nie dla
            mnie, chyba że chodzi o coś, co faktycznie wymaga określonych proporcji i lepiej
            nie ryzykować :)

            I moim zdaniem nie ma różnicy, czy to kobieta czy mężczyzna gotuje. Różnice
            pojawiają się przy konsumpcji: facecxi wtrynbiają najczęsciej bez mrugnięcia
            okiem, bez dociekań (zazwyczaj).
          • beatanu o algorytmach i innych 08.01.06, 21:50
            mamarcela napisała:
            > I tutaj nie wiem, czy to kwestia tych algorytmów, bez których większość,
            > zdaniem Kwarantyny, kobiet nie umie gotować, czy tez może tego, że faceci nie
            > chcą się do własnej indolencji i impotencji w tej dziedzinie przyznać.
            >
            > mamarcela nadal z niewiedzą w interesujących ją kwestiach

            I z tą niewiedzą prawdopodobnie przyjdzie Ci żyć jeszcze długo, i umrzeć pewnie
            też Mamarcelo ;) No chyba, że ktoś popełni doktoracik pt "Płeć biologiczna a
            uduchowienie sztuki kulinarnej". Bo upierać się będę, że płeć (a już na pewno
            płeć biologiczna) nie ma tutaj nic do rzeczy... Ludzie różne som. Jednym, to co
            jedzą (prawie) totalnie zwisa (vide Brainy i mój maż :), inni lubią tworzyć bez
            zerkania w przepis, a jeszcze innym potrzebna jest dokładna instrukcja z
            obrazkami. A jeszcze jeszczeinnych dzałalność w kuchni w ogóle nie interesuje.
            I już.

            Ponieważ jestem jedyną osobą, która wykazuje jakie takie zainteresowanie
            działalnością gastronomiczną w naszym domu, gotuję prawie codziennie i prawie
            zawsze z głowy. Wprowadzając nowinki zawsze je modyfikuję, bo zazwyczaj nie
            posiadam jakiegoś tam składnika, albo - o zgrozo - nawet kilku.
            Uwielbiam eksperymentować i iść na żywioł przy pieczeniu chleba, zwłaszcza,
            jeżeli natchnie mnie na przygotowanie zakwasu. I podobnie jak ty, Mamarcelo,
            rozkładam ręce, gdy ktoś prosi mnie o przepis. Albo odsyłam do książki
            typu "ABC w kuchni" - hasło chleb. A dalej to już jazda bez trzymanki.

            Czyli co? Jeszcze jeden przykład wyjątku potwierdzającego regułę, że kobiety
            cośtam? Nie sądzę. Ja to ja. Ty to ty. Jeżeli potraktujemy się jako indywidua a
            nie przedstawiecielki płci, klasy społecznej czy czego tam jeszcze ludzie nie
            wymyślil - to może będzie mniej problemów?

            Optymistycznie nastawiona do świata i kuchni B

            Beata przecząca teorii, że
            • mamarcela do Beaty tajne przez poufne 08.01.06, 21:57
              powiem ci w tajemnicy, Beatko, ze ja mam na ten temat dokładnie takie same
              zdanie jak Ty.
              ale udało mi się fajnie twarzystwo rozbujać, nieprawdaż? i to przy niedzieli

              mamarcela inspirująca fermentacyjnie
              • beatanu Re: do Beaty tajne przez poufne 08.01.06, 22:06
                mamarcela napisała:


                > ale udało mi się fajnie twarzystwo rozbujać, nieprawdaż? i to przy niedzieli
                >
                > mamarcela inspirująca fermentacyjnie

                I chwała Ci za to !!! :)

                A fermentacyjnie zainspirowałaś mnie jeszcze w ten sposób, że właśnie
                postanowiłam zrobić zakwas na chleb wczesnostyczniowy :)

                Pozdrawiam!





      • marquis Re: uwaga wątek kuchenny z założenia głupi i bez 08.01.06, 21:32
        Kwiecienko, ja gotuję codziennie dla dwóch osób. Po pierwsze dlatego, że tylko
        ja umiem gotować (wyniosłem to z domu i potem jeszcze z praktyki we Francji), po
        drugie dlatego, że mam więcej czasu no i lubię to robić. Ale nie należę do osób,
        które lubią się pieprzyć z jakimiś daniami, których przygotowanie wymaga całego
        dnia preparacji, a juz szczególnie nienawidzę dań, w których każdy składnik
        wystepuje w proporcji 1 łyżeczka itp. - a kupić na przykład trzeba cały słoiczek
        i to cholernie drogi. Lubię polska kuchnię, francuską i włoską. Wkładam sewrce
        do gotowania, nawet jeśli jest to tzw. danie z resztek, czyli mix
        warzywno-ryżowy lub warzywno-mięsny, z kuriozalnymi czasem zestawieniami - biore
        jak leci (to zresztą często najsmaczniejsze obiadki, mimo ich plebejskiego
        charakteru, bo w żadnej szanowanej księdze nie wystepują).
        Niech żyją proste dania :)
        • 3promile Re: uwaga wątek kuchenny z założenia głupi i bez 08.01.06, 21:38
          Ten mix to ja tak sobie całkiem prywatnie nazywam "remanent" - zawsze inny, choć
          zawsze pikantny ;-) Ostatnio w remanencie znalazły się m.in. resztki rzymskiej
          pieczeni, poświąteczne wędliny z kategorii "różne", zapomniana puszka fasolki
          flageolet, druga zapomniana puszka pellati i jeszcze parę rzeczy, które wstyd
          nawet wspomnieć...
          Doooobre!

          Promil z wpojoną przez babcię nienawiścią do wyrzucania jakiegokolwiek jedzenia
          do śmieci
          • marquis Re: uwaga wątek kuchenny z założenia głupi i bez 08.01.06, 21:43
            Nie mam pojęcia co to jest flageolet ani pellati ;)
            • mamarcela Re: uwaga wątek kuchenny z założenia głupi i bez 08.01.06, 21:45
              fasolka drobna biała - flażolet
              pomidory w zalewie bez skórki - pellati
              Tak? Zdałam?
              • 3promile Re: uwaga wątek kuchenny z założenia głupi i bez 08.01.06, 22:00
                Bardzo dobrze! Daj dzienniczek ;-)
        • monikate Re: uwaga wątek kuchenny z założenia głupi i bez 08.01.06, 21:40
          A dla mnie to ta dyskusja taka akademicka troszku jest. Ale jaka przyjemna!
          Wtrącę o sobie: w rodzinie i wśród znajomych uchodzę za osobę z kuchnią nie
          mającą nic wspólnego. "Ona nie umie..." Tak, ona woli takie rzeczy jak
          ksiunżki, kosmetyki i forumowanie choćby. Ona jednak lubi zjeść mało, ale
          dobrze.
          Na krętej drodze życia okazało się jednak, że ona ma rękę do ciast, znajomi od
          niej zamawiają. A i jak się za coś weźmie przy kuchni, to o dziwo bardzo dobrze
          jej wychodzi. Bo ona nie lubi marnotrawstwa, poza tym albo nie robi nic, albo,
          jeśli coś robi to jak najlepiej. Bez pretensji do artyzmu :)
          Ona, tak jak marquis lubi potrawy proste i szybkie w wykonaniu, przy których
          nie trzeba całego dnia przy garach spędzić.
          Piszcie dalej! :))
    • kwiecienka1 Re: uwaga wątek kuchenny z założenia głupi i bez 08.01.06, 22:00
      miałam na myśli mężczyzn ze świata mnie otaczającego
      aczkolwiek miło mi, że ci z wirtualnego lubią gotować :)))
      wierzę na słowo


      brain, jakby Cię/Was kiedyś naszło na coś ciepłego i niekoniecznie pizzę to daj
      znać: przyjadę, zrealizuję się, pozmywam i zabierając śmieci odjadę dzwoniącym
      tramwajem do domu...
      pozdrawiam
      Kwiecienka z Propozycją
      • noida Re: uwaga wątek kuchenny z założenia głupi i bez 08.01.06, 22:50
        No to ja się jeszcze wypowiem, bo to w końcu ja się uzjadliwiłam.
        Otóż:

        1. Mnie też się podoba snobistyczny szowinista kulinarny. Jakbyś nie załapał,
        to było nie całkiem na poważnie. Takich szowinistów pełno jest na forum kuchnia
        i zawsze mnie cieszy, jak się święcie oburzają, że ludzie mają czelność zupę
        gotować na rosole z kostki. Tak jakby na świecie nie było poważniejszych
        problemów.

        2. Szczerze mówiąc nie chce mi się z Tobą dyskutować. Bo jeśli stawiasz sprawę
        tak, że ja gotując siekam, marynuję i obsmażam i to jest plebejska działalność
        pomocnicy kuchennej, a Ty robisz dokładnie to samo i to jest Sztuka przez
        wielkie "S" to sorry, ale chyba nie mamy o czym rozmawiać. Myślisz, że jeśli
        napiszesz o fasolce, jakby była wytworem poezji romantycznej to ona się zmieni
        w smaczniejszą? Nie sądzę. A próbowałeś kiedyś tego, co ja gotuję? Nie
        przypominam sobie. Po prostu ja gotuję Twoim zdaniem źle, bo jestem kobietą i
        żebym pękła to nie jestem godna Ci nawet butów czyścić, to o czym my mamy
        rozmawiać. To tak, jakbym ja Ci powiedziała, że żebyś pękł nie będziesz tak jak
        ja malować na jedwabiu, bo jesteś facetem. I już. I nieważne, że malowanie na
        szkle jest Twoją życiową pasją, że wymyślasz setki wzorów, ba, masz wystawy
        nawet. Nieważne- mnie nigdy do pięt nie dosięgniesz.

        3. Wszystko inne zostało już powiedziane gdzieś powyżej, więc nie będę
        powtarzać, co już inni zdąrzyli powiedzieć.

        4. Ciekawe, jakby wyglądało przeciętne gospodarstwo domowe, gdyby kobiety
        zabrały się za to, co potrafią, a gotowanie, czyli zajęcie przez bogów
        przeznaczone mężczyznom, im pozostawiła. Hahaha.

        5. Podsumowując- nie cierpię takiego podejścia "Ty nie umiesz, bo nie". Cały
        mój wątek o przemocy był między innymi o tym- żeby nie przypisywać ludziom
        jakiegoś wizerunku raz określonego. Bo on jest tak często nieprawdziwy.
        Powiedzieć "Ty nie umiesz, bo nie" jest traktowaniem innego człowieka jak
        półczłowieka. Nieważne, czy to kobieta, czy mężczyzna. To odmawianie mu prawa
        do rozwoju, dążenia do ideału. Nieważne, ile on umie. Ważne, jak bardzo się
        stara. I trzeba dać mu szansę.

        Ot co.

        A teraz idę spać, bo mi się przykro zrobiło.

        Noida Odtwórcza.
        • monikate Re: uwaga wątek kuchenny z założenia głupi i bez 08.01.06, 22:56
          E, Noida! Nie przejmuj się! Swoje i tak wiemy! :))
        • 3promile Re: uwaga wątek kuchenny z założenia głupi i bez 09.01.06, 08:21
          Noido, piszesz "Jakbyś nie załapał, to było nie całkiem na poważnie", a zaraz
          potem "Szczerze mówiąc nie chce mi się z Tobą dyskutować". No to nie, hehe.




          PS. Zdejmuj czasam te koturny - unikniesz żylaków....
          • noida Re: uwaga wątek kuchenny z założenia głupi i bez 09.01.06, 11:12
            Snob nie był na poważnie.
            Reszta była.
      • daria13 Re: Dobre hobby 08.01.06, 23:02
        Każdy ma jakiegoś bzika, każdy jakieś hobby ma, a ja w domu mam... faceta,
        który dobrze gotuje. Hobby kulinarne jest najlepszym z możliwych u mężczyzny, o
        ileż lepszym do wędkarstwa, czy strzelania z broni palnej. Po pierwsze takie
        hobby cementuje związek, bo która rozsądna kobieta zrezygnuje z takiego faceta,
        który nie dość, że ją odciąży, to jeszcze dostarczy rozkoszy podniebieniu? Po
        drugie hobby to realizuje się w domu, czyli nie wystawia mężczyzny na
        niebezpieczeństwa pozadomowe;)
        Gotowanie dla dzieci nie jest łatwe, bo jak tu można mówić o wyrafinowaniu,
        jeśli dziecko, lat cztery jedząc zupę rybną wyprodukowaną w pocie czoła przez
        tatusia, stwierdza cytuję: "Tatusiu, ja wiem że ta zupa jest pyszna, ale ona mi
        nie smakuje". Ponadto, jak Aneta może zabłysnąć w kuchni, kiedy starszy syn
        twierdzi, że nie lubi sałatek, żadnych:( Zgroza.
        Pytanie do Promila: czy w domu wykonujesz inne czynności gospodarskie oprócz
        gotowania, bo mnie czasami niezwykle męczy ciągła konieczność wychwalania męża
        za to gotowanie i jego poczucie, że skoro ugotował, to trzeba go wielbić i
        szczytem bezczelności jest wymaganie od niego czegokolwiek ponadto. W czasie
        kiedy on gotuje obiad niedzielny nigdy nie leżę z książką, tylko piorę, prasuję
        bądż poświęcam czas dzieciakom. Chyba, że jestem chora, co zdarza się nader
        rzadko.
        Przepraszam, że ja tak może mało błyskotwliwie, a bardziej praktycznie do
        tematu podchodzę, ale mieliśmy sobie co nieco wyjaśniać:))
        P:)
        • 3promile Re: Dobre hobby 09.01.06, 08:23
          Promil odpowiada:
          Promil nie wykonuje w domu ż a d n y c h czynności gospodarskich, gdyż
          gotowanie nie jest "czynnością gospodarską", tylko sztuką, co zostało już
          wcześniej udowodnione.
          • blue.berry :)) 09.01.06, 09:18
            eee to znaczy ze jestes kompletnie nieprzydatny:)) bo dobry obiad to mozna
            zjesc w restauracji.
            • 3promile Re: :)) 09.01.06, 09:31
              No ba! Przecież nie mogę mieć samych zalet...
              • daria13 Re: :)) 09.01.06, 10:18
                Ok, żeby nie było; dobry obiad w domu - rzecz cenna. Jeśli rzeczywiście
                gotujesz codzienne, w co nie mam powodu wątpić, to chwała Ci.
                Przepraszam też, że ośmieliłam sie podejrzewać Cię o wykonywanie prac domowych,
                takiego mistrza i wirtuoza. Czy chociaż wybranka to docenia?
                P:)
                • 3promile Re: :)) 09.01.06, 10:51
                  "Czy chociaż wybranka to docenia?"

                  A jakżeż by śmiała nie doceniać? Ona mnie docenia, ja ją doceniam i tak płyniemy
                  sobie przez życie, wzajemnie się doceniając - między innymi po to ludzie się
                  łączą w pary, nieprawdaż?


                  Męska szowinistyczna doceniana i doceniająca świnia ;-)
                  • blue.berry Re: :)) 09.01.06, 12:12
                    najwyrazniej wybranka gustuje w dobrze zapeklowanej wieprzowince:))
        • aaneta Re: Dobre hobby 09.01.06, 11:03
          Ależ Dario, oczywiście że mogę zabłysnąć. Ilością i wydajnościa. Wytrzymałością
          fizyczną, niezbędną do tego, żeby ulepić te straszne ilości ruskich pierogów na
          przykład, które moje dzieciątka uwielbiają, a które znikają potem w pięć minut.
          Wytrzymałością psychiczną w związku z powyższym również, bo to czasami strasznie
          wkurzające jest. Pomysłowością i dobrą organizacją pracy, żeby jednak nie
          spędzać całych dni w kuchni, tylko wynaleźć takie potrawy, których przygotowanie
          zajmie niewiele czasu, a które wystarczą na przynajmniej dwa obiady i będą
          smaczne nawet odgrzewane. I tak dalej...
    • dr.krisk Męskie gotowanie czyli moje przygody z Garnkami. 09.01.06, 14:22
      O ile daję sobie bez problemu radę z gotowaniem - zwłaszcza w wersji eintopf
      (kto wie co to jest, niech podniesie rękę!), przyznam że nieco mnie śmieszą owe
      nabożne zabiegi wobec polędwicy czy inszego schabu. Już niedługo takiej
      polędwicy, natartej ziołami, owinietej w liście łopianu z góry Ararat i
      makremowanej najnowszym kremem antycellulitisowym, nawiedzeni kucharze przed
      wsadzeniem do piekarnika czytac będa sonety Petrarki i puszczać symfonie
      Mahlera!!!
      Ród mój prosty jest, i ulubionymi moimi potrawami są:
      - warzywa z mięsem na gęsto
      - warzywa z mięsem na rzadko
      Oraz jak wyżej, tylko bez mięsa.
      I starczy. Wizja miotania się po kuchni pełnej ostrych i niebezpiecznych
      narzędzi ręcznych oraz elektrycznych napawa mnie przerażeniem. Najchętniej
      otwieram lodówkę i tam szukam pożywienia.

      Natomiast zawsze podziwiam tych co potrafią uprasować spodnie. Nie chodzi tu
      oczywiście o jakieś bojówki czy dżinsy - tylko o prawdziwe portki z tzw.
      kantem. Próbowałem do tego tematu podchodzić metodycznie, posługując się moją
      niemałą przecież wiedzą z zakresu geometrii wykreślnej, próbując intuicyjnie,
      doświadczalnie, półanalicznie.... nic z tego. Kanty wychodzą mi czasem nawet
      spiralnie, co daje asumpt do komentarzy na korytarzu. A nie lubię.
      No i zawsze poparzę się żelazkiem.
      KrisK
      • 3promile Re: Męskie gotowanie czyli moje przygody z Garnka 09.01.06, 14:31
        Czy pan dochtór mógłby łaskwie objaśnić, co to znaczy "półanalicznie", bo ja
        prosty chłop jestem - wszystko mnie się z d... kojarzy ;-)


        Promil na hasło 'Eintopf' łapę podnoszący
        • dr.krisk Prosze uprzejmie. 09.01.06, 14:40
          3promile napisał:

          > Czy pan dochtór mógłby łaskwie objaśnić, co to znaczy "półanalicznie",
          Chodzmi o to, że styczną do powierzchi bocznej portek obliczałem analitycznie
          za pomocą gradientu, natomiast punkt wyjścia kantu - numerycznie (nic
          specjalnego, zwykły Ritz). W teori wszystko wyglądało ślicznie - w
          rzeczywistości kant wił się leniwie i krzywo.
          A może ja żelazka nie umiem obsługiwać???????
          KrisK
          P.S. Gratuluję znajomości eintopfu. Jest to jeden z tych teutońskich
          wynalazków, który przydał się ludzkości (choć podobno wprowadził go ponury
          człowieczek z grzywką, gwoli oszczędności - forsa potrzebna mu była na rozmaite
          urządzenia strzelające oraz pokrewne).
          • 3promile Re: Prosze uprzejmie. 09.01.06, 14:48
            Otóż oświadczam, że taka odpowiedź, panie dochtorze, wyczerpuje znamiona
            uciekania od meritumu - ja się pytałem, co oznacza "półanalicznie", a nie
            "półanalitycznie"!



            Promil zacierający ręce w nadziei, że któś cóś wspomni o stareńskiej
            Freudowskiej teryi...
            • dr.krisk A tak.... 09.01.06, 14:52
              3promile napisał:

              > Otóż oświadczam, że taka odpowiedź, panie dochtorze, wyczerpuje znamiona
              > uciekania od meritumu - ja się pytałem, co oznacza "półanalicznie", a nie
              > "półanalitycznie"!
              "Półanalicznie"? Trochę do dupy....
      • mamarcela Re: Męskie gotowanie czyli moje przygody z Garnka 09.01.06, 14:31
        ja wiem, ja wiem, co to jest eintopf!
        paciaja po mojemu to sie nazywa, :)
        pozdrawiam :)
        mamarcela, ktora po stosunkach z nożem tytanowym od malaksera juz na zawsze ma
        martwa lewą stronę palca serdecznego u lewej ręki. Ot co! czyli ofiara
        żołdackiej swawoli.
        • dr.krisk Cos w tym jest... 09.01.06, 14:45
          mamarcela napisała:

          > ja wiem, ja wiem, co to jest eintopf!
          > paciaja po mojemu to sie nazywa, :)
          I to jest bardzo pożyteczne, bo dolewając wody przechodzimy w sposób ciągły
          poprzez wszelkie przemiany fazowe - od (prawie) ciała stałego, poprzez ciało
          rozwodnione, aż do cieczy absolutnej (prawie).
          Coś dziś ze mnie taki Mały Fizyk Kulinarny.
          Zresztą moim marzeniem jest zajęcie się mechaniką artykułów spożywczych: taki
          ser zółty na przykład to prawdziwe wyzwanie dla badacza (wyznaczanie modułu
          spręzystości poprzecznej sera edamskiego... mniam mniam..).
    • eva.68 Pyszne!!! 09.01.06, 16:09
      Weszłam. Przeczytałam. Zgłodniałam.
      W celu zaspokojenia poszłam po najmniejszej linii.
      Pozdr.:)
      Ewa z Gorącym Kubkiem ;)
      • aaneta suplement 10.01.06, 11:13
        wiadomosci.onet.pl/1305340,2678,kioskart.html

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka