mamarcela
08.01.06, 12:14
lekcje gotowania dla starszych i zawaansowanych, czyli w kuchni twórczo i
martyrologicznie
refleksje po spacerze z pewnym Mareczkiem
otóz z tymże Mareczkiem spotykam sie mniej lub bardziej regularnie od lat
sześciu. w lecie spotykamy się częściej i na dłużej, a w zimie siłą rzeczy
rzadziej i zdecydowanie na krócej. chodzimy sobie z Mareczkiem po parku i
rozmawiamy. to znaczy głównie mówi mareczek, a ja, choć gaduła z natury,
słucham, bo to, co opowiada Mareczek jest zaiste fascynujące.
szczególnie podczas spacerów popołudniowych, albowiem wtedy Mareczek
relacjonuje mi dokładnie i ze szczegółami, co mianowicie i w jaki sposób tego
przyrządzi swojej Eluni na obiad. Elunia jest żoną Mareczka, a Gama - suczka
razy sznaucer olbrzym - koleżanką mojego psa i powodem moich z Mareczkiem
spotkań.
na wieczornych spacerach czasami dołącza na nas Sławek z Tośką i wtedy
panowie kupują w nocnym sklepie po parę piw i gadaja w nieskończonośc o
schabie faszerowanym różnymi różnościami, bigosikach myśliwski itd, itp. a ja
chociaż gusta kulinarne w/w panów nijak się z moimi nie pokrywają (nie jadam
mięsa), słucham ich z otwartą gębą, bo gadają z taką pasją i zangażowaniem,
że szok.
oczywiście czasami spotykam się na spacerach również z paniami. one rzadko
rozmawiaja o kuchni, a jeśli już to w kontekscie "ło matko, co ja dzisiaj im
dam na obiad.", albo wręcz "jak ja nie znoszę tych codziennych obiadków."
więc jak to jest drogie twaczki i drodzy twacze z tym gotowaniem? twórcze,
czy martyrologiczne?
do rozpoczęcia tego głupiego i mało sensownego wątku natchnęły mnie jeszcze
czysto twackie fakty, a mianowicie
1. zainteresowanie męża pewnej twaczki w temacie sałatki mojej produkcji
(podczas gdy twaczki pożerały ją bezrefleksyjnie, sory dziewczyny, ale tak
było)
2. natychmiastowy odzew twaczy na moje luźno rzucone dylematy kuchenne
3. i jeszcze parę wątków, których juz nie pomnę jako, że powoli ale
skutecznie wpadam w alkoholizm poranny związany z bezkaloryferyzmem
mamarcela z bardzo ambiwalentnym stosunkiem do tzw. cuisine