jarogniewaxx
12.01.06, 01:48
Mam 21 lat i już nigdy nie spojrzę na żadnego faceta. Moje kłopoty zaczęły
się ponad rok temu. Byłam z koleżankami na dyskotece. Jeszcze wtedy szalona,
nieodpowiedzialna. Tańczyłam, gdy ktoś zaczął się o mnie ocierać. To był
boski facet. Ideał. Czarne włosy, ciemne oczy, świetnie zbudowany. Bawiliśmy
się cały wieczór. Byłam jak zahipnotyzowana. Nic nie mówiliśmy tylko
tańczyliśmy. Niestety straciłam go z oczu, bo koleżanka odciągnęła mnie.
Potem już go nie było. Byłam zła. Dowiedziałam się, że to podejrzany typek.
Miałam to w nosie. Chciałam go jeszcze raz spotkać. Następnego dnia kiedy
wracałam z kosciola stał oparty o otwarte dzrzwi jakiejś niezłej bryki.
Uśmiechnął się i wyciągną do mnie rękę. Podałam mu ją. Od tej pory moje życie
było szalone, nabrało tempa. Byłam zakochana i kochana. Ponoć. Nie
przeszkadzała mi opinia innych ludzi, którzy twierdzili, że mój ukochany to
mafioso. Owszem miał broń. Robił podejrzane interesy, ale wtedy to mi nie
przeszkadzalo...Miałam pseudonim dziewczyny gangstera. Przyznam, ze napawalo
mnie to dumą. Imponowało mi to cholernie. Jaki on był? Szarmancki,
uwodzicielski, tajemnuczy, czuły...Zabierał mnie do najdroższych lokali w
mieście, parę razy mówiłam rodzicom, że nocuje u kolezanki a jeżdziłam niemal
po calej Polsce. Do szkoły prawie nie chodziłam. Zbliżała się matura. Ja
wcale się nie uczyłam. Jakoś zdałam. On zaczął być zazdrosny, zaborczy. Nie
pozwalał mi nigdzie chodzić bez niego. Parę razy wyprowadził mnie z baru na
siłę. Coraz częściej robił awantury. Postanowilam to skonczyc. Krzyknął, że
nigdy sie go nie pozbede. Minęło trochę czasu. On trafil do więzienia. Za
pobicie. Ja spotkałam fajnego chłopaka. Gdy się o tym dowiedział ponoc wpadł
w szał. Umarła jego matka. Wyszedł na przepustkę. Wracałam wieczorem sama.
Dorwał mnie i uderzył w głowę. Nic nie pamiętałam. Obudziłam się w szpitalu.
Zgwałcił mnie...To, co ja potem przeżywałam...Koszmar. Zerwałam znajomość z
moim chłopakiem. Okazało się, że jestem w ciąży...To był dla mnie
szok...Zdecydowałam się urodzić. Dziecko nie jest winne. Teraz jestem w
piątym miesiącu ciąży i mieszkam już w innym mieście. Ponad 200 km ode
mnie...U ciotki i wujka. Nad morzem. Tkwię w dziwnym letargu. Mało jem. Nic
mnie nie cieszy, nic nie czuję, no może czasem dziecko kopnie. Już nie wiem
jak dalej żyć. Od mamy wiem, że on wyszedł jakimś cudem z więzienia i mnie
szuka. Wie, że jestem w ciąży. Nachodzi moich rodziców. Piekło...Zastanawiam
się czy będę potrafiła pokochać moje dziecko. Jedno wiem, już nigdy nie
zwiążę się z facetem. Chcę być sama.