makbrajd
12.02.06, 18:54
AS - Proszę się obudzić. Niech pan wstanie. Budzę pana.
DRUŻNIK - Niech z bólu ryczy ranny łoś, zwierz zdrów przebiega knieje.
DRUŻNIK I AS - Ktoś nie śpi, żeby spać mógł ktoś, to są zwyczajne dzieje.
AS - Bredzi pan!
DRUŻNIK - Nie. Lubię Szekspira.
AS - To bardzo dobrze, lecz bardzo źle że pan śpi na służbie, musze pana
ukarać.
DRUŻNIK - Głowa mnie boli, szum taki, tu, tu i tu. Byli jacyś ludzie dawali
butelkę, przystawiali do nosa.
AS - Dlaczego dopiero teraz pan o tym mówi, gdzie jest ta butelka?
DRUŻNIK - Tam.
AS - Alkohol {brzdęk}, jest pan usprawiedliwiony. To na pewno sprawka Doktora
Plamy. Jak wyglądali ci ludzie?
DRUŻNIK - Zwyczajnie, jeden był w turbanie, drugi na czarno, tylko ten trzeci
wydawał mi się dziwny, liliput przebrany za górala udawał dziecko.
AS - Padł pan ofiarą niecnego spisku. Gdyby morzyła pana senność proszę się
napić kawy. A na przyszłość radzę zachować czujność.
DRUŻNIK - Ale kim pan właściwie jest?
AS - To nie ważne, ważne jest przestrzeganie przepisów BeHaPe, zwłaszcza na
kolei, cześć.