Dodaj do ulubionych

Rola TWA w życiu TWAcza

17.02.06, 13:21
no więc? jak to jest z tym u was?
rola wielka? duża? zauważalna, ale bez przesady? marginalna?
wczoraj zdałam sobię sprawę, że w moim życiu TWA pełni dużą rolę i choć
potrafię przez kilka dni (nawet czasem ze 2-3) tu nie wchodzić to i tak
prędzej czy później muszę tu zajrzeć - uzależnienie jakieś?
bardzo mi zależy na kontakcie z TWAczami, zwłaszcza tymi starszymi stażem bo
odkąd tu jestem, czyli od 10 miesięcy, bardzo się z wami zżyłam :)
zauważyłam też, że zależy mi na waszych opiniach i że z zainteresowaniem
czytam wasze wypowiedzi na każdy temat
teraz chyba byłoby mi dość trudno się nagle odczepić... bardzo za wami
tęskniłam przez te 6 tygodni na końcu świata :)
czy wy też tak macie? czy może to forum to tylko taki miły przerywnik w pracy
żeby napisać co się myśli o ostatnio przeczytanej książce? przejmujecie się
tym co tu przeczytacie?
na pewno inne wrażenia n/t mają starsi stażem TWAcze (ilość wpisów świadczy o
tym, że im zależy na kontakcie), a jak to jest z młodszymi, tymi, którzy
dołączyli do nas niedawno? wciągnęło was? czy opinie tu przeczytane mają
wpłuw na to co robicie (czytacie, słuchacie, oglądacie, przeżywacie)?
pozdrawiam
Kwiecienka Zerkająca Jednym Oczkiem na Eurosport


Ps brakuje mi jednej rzeczy: już nie pijemy razem... dlaczego? coś się
zmieniło w TWAczowych upodobaniach?
Obserwuj wątek
    • noida Re: Rola TWA w życiu TWAcza 17.02.06, 13:39
      Ja jestem z pewnością uzależniona.
      Ale wcale mi to nie przeszkadza :)

      PS. Co masz na myśli mówiąc "pijemy razem"? Że się nie spotykamy, czy że nie
      pijemy prze kompem, każde w swoim domu?
      • braineater Re: Rola TWA w życiu TWAcza 17.02.06, 13:44
        Ja tu mieszkam:)
        P:)
    • kwiecienka1 Re: Rola TWA w życiu TWAcza 17.02.06, 13:57
      :)
      spotkania to rzecz trudna logistycznie
      miałam na myśli nasze dawne symultaniczne spożywanie przed komputerem :)

      Proszę Ojca, ja wiem, że Ojciec tu mieszka - przecież to u Ojca się
      meldowałam :))

      pytanie:
      czy opinie innych TWAczy są dla was ważne? nie tylko w dziedzinie literacko-
      muzycznej (to przeczytam, tego na pewno posłucham, muszę to w końcu zobaczyć,
      no i czy wam to wychodzi?), ale też w poważniejszych kwestiach?
      na tym forum właśnie odkryłam jak mało wiem o filmie i muzyce, i że chyba życia
      mi nie starczy na to żeby posłuchać/obejrzeć wszystko co polecacie - ale będę
      próbować...
      pozdrawiam
      Kwiecienka bez Szans na Odwyk
      • noida Re: Rola TWA w życiu TWAcza 17.02.06, 14:01
        Aha.
        Nie zauważyłam, żebyśmy kiedyś pili na potęgę ;-)
        Poza tym nie było okazji... Może przy 15-tysięcznym poście się napijemy?
      • braineater Re: Rola TWA w życiu TWAcza 17.02.06, 14:05
        Opinie oczywiście sa wazne, ale dla mnie o wiele wazniejsze jest to, ze mam się
        gdzie wygadać/wypisać, i pościemniac ynteligencję z natychmiastowym
        feedbackiem, a to jest cos, co bardzo lubię a na co poza tym forum (i paroma
        pokrewnymi) mam nikłe szanse, bo w logistyce umawiania się z ludźmi, zeby
        pogadac na żywo, to raczej bardzo słaby jestem.
        Wielu rzeczy się dowiaduję, w wielu przekonaniach się utwierdzam - jak
        chociażby to, że w związku z tym forum liczba argumentów, żeby w życiu nie mieć
        dzieci wzrosła mi niepomiernie.:)
        Ale więcej nie będe pisał (w tym watku:), bo jeszcze kto pomysli, zem se
        załozył TWA tylko po to by wszyscy grzali się w blasku Braineaterowego ego i
        frapującej osobowości...:P


        P:)
        • noida Re: Rola TWA w życiu TWAcza 17.02.06, 14:24
          Hehe, a nie po to ono powstało? ;-)
          • braineater Re: Rola TWA w życiu TWAcza 17.02.06, 14:31
            no niby tak, ale pojawiło sie później pare takich osobowości, ze moje ego przy
            nich swieci blaskiem zdychajacej świeczuszki a moja osobowośc jest płaska jak
            dywanik modlitewny.
            I chwała im za to, bo bym się jeszcze niedajbuk nadął:)

            P:)
            • staua Re: Rola TWA w życiu TWAcza 17.02.06, 16:49
              Albo napuszyl, jak forumowicze z FK.
        • daria13 Re: Rola TWA w życiu TWAcza 17.02.06, 14:47
          braineater napisał:
          > Wielu rzeczy się dowiaduję, w wielu przekonaniach się utwierdzam - jak
          > chociażby to, że w związku z tym forum liczba argumentów, żeby w życiu nie
          mieć
          >
          > dzieci wzrosła mi niepomiernie.:)
          Niezmiernie mnie ciekawi, które to z wypowiedzi na TWA dodały Ci argumentów w
          kwestii niechęci do posiadania dzieci. Nie to, że sama chcę Cię nawracać, to
          nie moja sprawa, ale nie zauważyłam tutaj jakieś szczególnej krucjaty
          antydzieciowej (no może z małymi wyjatkami). Ale ja taka czasami mało kumata
          jestem i pewnie nie czytałam tak zręcznie między wierszami jak Ty. Jestem
          ciekawa, czy inni niedzieciaci do tej pory też mieli takie odczucia i czy to
          nie jest tak, że znajduje się to, czego i tak usilnie się szukało?
          Pozdrawiam zaintrygowana:)
          • braineater Re: Rola TWA w życiu TWAcza 17.02.06, 14:52
            A nie nie - krucjata to tu jest wręcz prodziecięca. I stąd własnie wiem, że
            posiadanie potomstwa zajmuje tyle czasu, że ja go w życiu tyle miał nie będę.
            Plus rozliczne problemy z dziecmi związane, a poruszone na tym forum tez
            stanowią dla mnie skuteczny hamulec antyprokreacyjny.
            TO Nie Jest SIe CZEpianie ni szpilowanie komukolwiek - to jest ino moja
            lefreksja:)

            P:)
            • daria13 Re: Rola TWA w życiu TWAcza 17.02.06, 15:38
              Czas poświęcony dzieciom nie jest czasem straconym! Problemy związane z dziećmi
              są kompensowane przez radość z posiadania, przebywania, obcowania, całowania,
              ściskania, gadania i jeszcze robienia tysiąca innych rzeczy razem z dziećmi.
              Co nie zmienia faktu, że upierdliwe czasem są do bólu:))
              Mnie tylko kiedyś zachwycił do samej głębi opis stosunku Marysieńki do
              dzieciaków w ogólności i dlatego tak jakoś zachwiało się moje mniemanie, że
              skoro nie chcecie, nie potrzebujecie, nie pragniecie, to faktycznie nie ma co.
              Ale to taka moja prywatna refleksja i jeśli zbyt osobista, to przepraszam:)
              Pozdrawiam:)
            • eeela Re: Rola TWA w życiu TWAcza 17.02.06, 15:41
              Wielka radoscia jest wprowadzanie mlodego stworzenia w swiat ksiazek na ten
              przyklad :-)
              Samemu sie sobie wszystko odswieza i czyta niemal jak za lat dzieciecych i
              mlodzienczych!
    • eeela Re: Rola TWA w życiu TWAcza 17.02.06, 14:06
      a jak to jest z młodszymi, tymi, którzy
      > dołączyli do nas niedawno? wciągnęło was? czy opinie tu przeczytane mają
      > wpłuw na to co robicie (czytacie, słuchacie, oglądacie, przeżywacie)?

      Przylazlam tu niedawno za stalymi bywalcami forum ksiazki. Spodobalo mi sie, ze
      znam tu tyle cenionych bardzo przeze mnie wirtualnych osobowosci. Strone z forum
      mam caly czas wlaczona przy pracy i odswiezam dla odprezenia co pol godziny
      (sic!!!).
      :-D
      • braineater Re: Rola TWA w życiu TWAcza 17.02.06, 14:22
        nałóg zaczyna się wtedy, kiedy ustawiasz w przeglądarce automatyczne
        odświeżanie, co 5 minut:)
        Ale z tej kategorii to na gazecie znane mi jest tylko jedno forum, prdukujace
        do 500 postów dziennie:)

        P:)
        • eeela Re: Rola TWA w życiu TWAcza 17.02.06, 14:26
          I ktore to forum?
          Ja jednak nie przepadam za bardzo tlocznymi miejscami. Najbardziej zatloczone
          forum, gdzie mi sie zdarza cos powiedziec, to forum spoleczenstwo.
          Najulubienszym moim miejscem jest forum ksiazki :-)
          • braineater Re: Rola TWA w życiu TWAcza 17.02.06, 14:29
            a to sikret jest:) i bynajmniej nie chodzi o tłoczność, bo to akurat jest forum
            prywatne, na którym regularnie pisze może z 10 osób:)

            P:)
            • eeela Re: Rola TWA w życiu TWAcza 17.02.06, 14:32
              10 osob produkuje 500 postow dziennie??? No, to wszyscy jestescie pouzalezniani ;-P
              • 3promile Re: Rola TWA w życiu TWAcza 17.02.06, 14:45
                A dziękować, dziękować ;-)
                • eeela Re: Rola TWA w życiu TWAcza 19.02.06, 22:23
                  Ja wlasnie dzis pojelam, o co chodzi. Mysle, ze osob bylo 5-6, postow przybylo
                  300 w 2 godziny.
                  O Matko Boska Mleczna.
        • noida Re: Rola TWA w życiu TWAcza 17.02.06, 14:28
          Wtedy to nałóg kwalifikuje się do leczenia ;-)
          Sam nałóg zaczyna się dużo wcześniej...
          Test na uzależnienie od internetu (forum):

          1. Czy nie możesz przestać myśleć o internecie (stale myślisz o tym, co robiłeś
          ostatnio w sieci, lub o tym, co będziesz robił, jak się znów do niej
          zalogujesz)?

          2.Czy czujesz potrzebę zwiększania ilości czasu spędzanego w internecie, aby
          osiągnąć satysfakcję z tego, ze korzystasz z sieci?

          3. Czy podejmowałeś nieudane próby kontrolowania, ograniczania bądź
          zaprzestania korzystania z Internetu?

          4. Czy czujesz się niespokojny, markotny, przygnębiony, poirytowany, gdy
          próbujesz ograniczyć korzystanie lub przestać korzystać z Internetu?

          5. Czy zdarza ci się przesiadywać w sieci dłużej niż pierwotnie zamierzałeś?

          6. Czy z powodu Internetu zdarzyło ci się narazić na szwank ważną znajomość,
          zaryzykować utratę pracy lub zrezygnować z szansy na zrobienie kariery?

          7. Czy zdarzyło ci się okłamać rodzinę, terapeutę lub inne osoby, by ukryć, jak
          bardzo pochłania cię internet?

          8. Czy internet służy ci jako ucieczka od problemów lub jako sposób na
          uśmierzanie nastrojów dysforycznych (np. uczucia beznadziejności, poczucia
          winy, lęków, depresji)?

          Więcej niż 5 odpowiedzi "tak"- kwalifikacja do leczenia ;-)
          • eeela Re: Rola TWA w życiu TWAcza 17.02.06, 14:31
            1. tak
            2. nie
            3. nie
            4. nie
            5. tak
            6. nie
            7. nie
            8. nie

            Hura! Jeszcze sie nie kwalifikuje. Uf :-)
    • kawa_malinowa Re: Rola TWA w życiu TWAcza 17.02.06, 14:35
      Już chyba pisałam, że cieszę się, ze jestescie. prawda?
      • daria13 Re: Rola TWA w życiu TWAcza 17.02.06, 19:20
        Uwaga, może być troche patetycznie i sentymentalnie. Nielubiących takich
        klimatów uprasza się o nieczytanie.
        Jestem na TWA od pierwszych godzin jego powstania, czuję się niemal akuszerką
        odbierającą to dziecko. Na początku trochę rzeźbiliśmy niemal tylko we dwójkę z
        ojcem-założycielem, potem dołączył Broch, a potem się rozkręciło.
        Traktuję TWA jako miejsce spotań z ludźmi, których zdążyłam przez te 10
        miesięcy bardzo polubić, których cenię i szanuję. Jestem z natury wygodnicką
        domatorką, poza tym mieszkam daleko i możliwość spotkań i wymiany myśli z
        ciekawymi ludźmi bez ruszania się z domu jest dla mnie niezykle cenna.
        Dodatkowo TWA wypełniło w sposób naturalny lukę w moim życiu, jaka powstała po
        utracie przyjaciółki. Może nie wypełniło, ale pomogło się z nią uporać i
        pocieszyło. W swoim otoczeniu mam raczej ludzi pospolitych, przyziemnych (co
        nie znaczy, że tacy mi przeszkadzają), ludzi którzy jeśli czytają, to raczej
        tylko bestsellery, oglądają hity, i generalnie nie umiem nawiązać z nimi
        kontaktu intelektualnego, jaki istnieje tutaj.
        Ale ponad ten kontakt intelektualny przedkładam kontakt emocjonalny. Wiem, że
        na forum są granice intymności, są tematy, których nie powinno się i nie można
        poruszać, ale wieloma problemami, z jakimi borykamy się na codzień, myślę że
        możemy się tutaj dzielić i zawsze liczyć albo na dobrą radę, albo na słowa
        otuchy, na wsparcie duchowe. Ja w każdym razie tak to odbieram i czerpię z tego
        garściami.
        Od ponad roku sięgam w wielu przypadkach po książki polecone tutaj, albo na FK,
        ale też głównie przez Twaczy i w zasadzie nigdy się chyba nie zawiodłam.
        Polegam na zdaniu większości tu zgromadzonych.
        A tak w ogóle to bardzo Was wszystkich lubię i powtarzam za Kawą: cieszę się,
        że jesteście:)
        Chlip, chlip, pozdrawiam wzruszona:)
    • kwiecienka1 Re: Rola TWA w życiu TWAcza 17.02.06, 19:04
      po teście Noidy, w którym wymieniłam słowo internet na TWA, stwierdzam bez
      żalu, że jestem uzależniona :)
      mnie to tam nie przeszkadza - dobrze mi z wami
      gorzej mam w domu bo rodzice (zwłaszcza Matka) nie pojmują sensu forumowania...
      mówię wam, co to się w domu działo jak wyznałam, że jadę na Sylwestra do
      Anety... "no jak tak można, do obcej Pani?!" - to Matka i Ojciec: " jesteś
      pewna, że ona Cię naprawdę zaprosiła?"
      dla nich te różnice wieku są nie do przejścia (dla mnie bez znaczenia)
      czasami pytają co słychać "u Pań z Warszawy" :-))) mają na myśli głównie Anetę,
      Darię i Mamarcelę (Sylwester) bo Noida-studentka nie wzbudza takich emocji...
      pozdrawiam
      Kwiecienka po Skoku Małysza (125m)
    • kwiecienka1 Re: Rola TWA w życiu TWAcza 17.02.06, 19:16
      a macie inne fora?
      wyłączając Forum Książki
      bo ja się przyznaję do chwilowych zdrad, ale to TWA zawsze będzie namber łan

      do braineatera: w sprawie prodziecięctwa - podzielam Twoje zdanie, TWA jest
      bardzo pro, ale dla mnie to wsamkurat ok
      pozdrawiam
      Kwiecienka z Małyszem na 14miejscu
      • daria13 Re: Rola TWA w życiu TWAcza 17.02.06, 19:33
        kwiecienka1 napisała:

        > a macie inne fora?
        A właśnie, zapomniałam napisać, że bywam wyłącznie na FK i TWA, baaaardzo
        rzadko zaglądam gdzie indziej i każda próba włączenia się do rozmów na innych
        forach utwierdza mnie w przekonaniu, że tylko TU jest moje miejsce. Ja taka
        strasznie monogamiczna jestem. A poza tym mam duże braki czasowe i dlatego nie
        mogę się rozmieniać na drobne.
        Chyba dlatego jestem tak mocno związana emocjonalnie z TWA.
        Bardzo się cieszę, że dla wielu z Was TWA też jest bardzo ważne, bo czasami
        sobie myślę, że może jestem trochę żałosna z tym swoim przywiązaniem do
        wirtualnych spotkań, że powinnam bardziej skupić się na realnym życiu, na
        realnych przyjaciołach, hmmmm. Ale mi tu tak dobrze:)))
        P:)
    • beatanu Re: Rola TWA w życiu TWAcza 17.02.06, 19:22
      kwiecienka1 napisała:
      > czy wy też tak macie? czy może to forum to tylko taki miły przerywnik w pracy
      > żeby napisać co się myśli o ostatnio przeczytanej książce? przejmujecie się
      > tym co tu przeczytacie?

      Też tak mam :)))) Bez TWA życie miałoby inny smak... Czuję się uzależniona w
      całkiem poważnym (ale jakżeż przyjmnym:) stopniu. I nawet nie muszę wypełniać
      żadnej ankiety. I szalenie cieszę się na kolejne TWA-cze spotkanie w RR w
      kwietniu!

      Przerywnik w pracy bardzo rzadko, bo czasu ledwo starcza, żeby skoczyć do
      toalety, przynajmniej ostatnimi czasy:( Ale tym milsza rozrywka w domu!

      Przejmuję się, czasami poruszam dyskutowane na TWA tematy w rozmowach z
      rodziną i przyjaciółmi. Ale śpię spokojnie :)

      Korzystam całymi garściami z polecanek czytaczych, słuchaczych i filmowych. I
      szkoda, że doba ma tylko 24h a ja lubię spać długo...


      > Ps brakuje mi jednej rzeczy: już nie pijemy razem... dlaczego? coś się
      > zmieniło w TWAczowych upodobaniach?

      Uprzejmie zawiadamiam, że nic mi nie wiadomo o zmianach we własnych
      upodobaniach alkoholowych. I nie rozumiem dlaczego musimy czekać na 15 tysięcy
      postów? Proponuję wieczorne wychylenie tego, co kto ma. Szkocka whisky - jeżeli
      chodzo o mnie. Z okazji 13 000 z hakiem (postów) i czegokolwiek innego.

      Beata w szponach Sisters of Mercy i w oczekiwaniu na pieczone przez córkę
      muffiny :)

      • beatanu jeszcze o roli TWA 17.02.06, 19:39
        I gdy się tak zaczęłam zastanawiać nad rolą TWA w moim życiu, to wymyśliłam
        jeszcze trochę ale teraz nie mogę pisać, bo komp z dostępem do internetu jeden
        a radosnych internautów w domu wiele :)

        Ale napiszę przy najbliższej okazji!

        Beata ze szwedzkimi hokeistkami w finale :D (sisters of mercy w tle)
        (a obiecałam, że nie będę o olimpiadzie w wątkach nieolimpijskich, a fuj!)
      • kwiecienka1 Re: Rola TWA w życiu TWAcza 17.02.06, 19:41
        ooo, a muffiny to jakie będą?
        bo jak czekoladowe to ja się wpraszam, przynajmniej wirtualnie :)))
        w realu, tuż obok mnie leżą sobie kuszące kawałki własnoręcznie zrobionej
        szarlotki (ździebko się przypaliła, ale odcięłam, i już jest ok)
        siostra właśnie otwiera różowe, wytrawne, kalifornijskie winko - nie wiem czy
        pasuje do szarlotki, ale do nastroju na pewno tak :)))
        (jakby co spożyję konsekutywnie, nie symultanicznie)
        wasze zdrowie!
        pozdrawiam
        Kwiecienka i Olimpada (za chwil parę zdradzona z Alternatywami 4...)
        • noida Re: Rola TWA w życiu TWAcza 17.02.06, 20:06
          Ja też będę zaraz piła :) nie wiem jeszcze co, ale coś na pewno.
          A jak lubisz muffiny to mogę Ci zrobić na to kwietniowe spotkanie, Kwiecieńko!
          Czekoladowe, malinowe, jakie chcesz. Mogą być nawet z bekonem i cebulą.
          • kwiecienka1 Re: Rola TWA w życiu TWAcza 18.02.06, 00:13
            chcę każde
            zjem wszystko
            ostatnio mam taki ciąg na jedzenie, że rodzice się zaczęli cieszyć, że może
            dziadkami zostaną... a to nie tak, po prostu ciężka zima jest i uzupełniam
            braki kaloryczne :) słodkim zazwyczaj...
            szarlotki już nie ma, wina też
            pozdrawiam
            Kwiecienka na Słodko
        • beatanu Re: Rola TWA w życiu TWAcza 17.02.06, 21:53
          kwiecienka1 napisała:

          > ooo, a muffiny to jakie będą?
          > bo jak czekoladowe to ja się wpraszam, przynajmniej wirtualnie :)))

          Czekoladowe, a jakże! zapraszam (na razie tylko wirtualnie, ale kto wie, kto
          wie:) i musisz się pospieszyć, bo idą jak ciepłe bułeczki! Uwielbiam do nich
          pić mleko. Whisky się skończyła:(

          A z szarlotką to przezabawna sprawa, bo dziś wieczorem właśnie miałam zamiar
          takową upiec (podwiędłe jabłka + podeschła masa migdałowa = powód do upieczenia
          szarlotki) ale dziecię nie cierpiące ciasta z jabłkami wypędziło mnie z kuchni
          i zaczęło piec muffiny. Nie protestowałam :)

          Zdrówko!

    • ash3 Re: Rola TWA w życiu TWAcza 17.02.06, 20:59
      Rola zauważalna, to na pewno, ale zdecydowanie raczej dla mnie niz dla TWA:-)
      Czytam o wiele więcej niż pisze, ale nie czytam wszystkiego/wszystkich wątków, niektóre zupełnie z miejsca pomijam z braku zainteresowania.
      Z reguły biegam miedzy kilkoma forami i stronami.
      Gdy przeczytam to przemyśliwuje przez jakiś czas temat lub coś co mi przychodzi do głowy - obserwacje, impulsy życia wewnętrznego, takie tam. Czasem coś dopisze w wątku, ale właściwie niestety nie czuję się Twaczem (tak naprawde), także ze wzgledu na nieskłonność (jakos ostatnio) do długich postów. Raczej miłośnikiem TWA! Do założenia wątku w ogole jeszcze nie doszło.
    • blue.berry Re: Rola TWA w życiu TWAcza 17.02.06, 21:07
      TWA lubie
      jest jednym z paru netwowych miejsc ktore odwiedzam przynajmniej raz dziennie
      (choc z weekendami roznie bywa)
      cenie sobie wiedze TWAczy i lubie ich poczucie humoru:)) kozystam z roznego
      rodzaju polecanek i czasem (choc z rzadka) wdaje sie w dyskusje:)
      po prostu dobre miejsce...
    • eva.68 Re: Rola TWA w życiu TWAcza 19.02.06, 21:36
      No więc proszę mnie przyjąć do grupy uzależnionych i zupełnie tym nie
      przejętych.;)
      Bardzo lubię. BARDZO!!!
      A Braina rozumiem.
      I tyle.
      P:)
    • nienietoperz Re: Rola TWA w życiu TWAcza 20.02.06, 11:28
      Wybieram cos pomiedzy rola zauwazalna a duza.
      TWA jest jednym z podstawowych miejsc, gdzie szukam opinii o ksiazkach, filmach
      czy muzyce oraz okazji do dyskusji na tematy ogolne. W naturalny sposob w miare
      dyskutowania pojawia sie tez sympatia, szacunek czy ciekawosc wobec innych Twaczy.
      O ile idea Wzajemnej Adoracji nie jest mi zbyt bliska, o tyle nie czesto mozna w
      sieci znalezc (jak sie domyslam, nie bedac internauta bywalym) miejsce do
      spotkan w kulturalnych warunkach, a jednoczesnie niekoniecznie zwiazanych z
      wzajemnym sie zaglaskiwaniem i pelna zgodnoscia pogladow.
      Watki z TWA dosc regularnie sa przenoszone na lono rodziny; Nienietoperzowa nie
      bedac zwierzem internetowym raczej forum nie czyta, ale nie przeszkadza nam to
      omawiania forumowych dyskusji.
      Uklony,
      nienietoperz

    • dr.krisk Co ja tutaj robię? 20.02.06, 13:46
      No więc miło sobie siedzę. Podoba mi się ogromnie, albowiem choć jesteśmy
      bardzo różni, to potrafimy jakoś się tę inność uszanować. Jak sądzę to pływ
      poczucia humoru, które w znakomity sposób rozbraja rozmaite Niebezpieczne
      Ładunki.
      Ostatnio bardziej czytam niż piszę, bo jakoś jestem wymiętolony intelektualnie,
      ale mam nadzieję że to się zmieni.
      Albo nie zmieni - i też dobrze.
      Pozdrawiam -
      KrisK
      • daria13 Re: Co ja tutaj robię? 20.02.06, 14:33
        dr.krisk napisał:
        > Ostatnio bardziej czytam niż piszę, bo jakoś jestem wymiętolony
        intelektualnie,
        >
        > ale mam nadzieję że to się zmieni.
        > Albo nie zmieni - i też dobrze.

        A właśnie, że wcale nie dobrze. Nie wiem jak innym, ale mi drogiego dottore
        bardzo zawsze brakuje. Choć z drugiej strony świetnie rozumiem, co to znaczy
        być "wymiętolonym intelektualnie", aż za dobrze to wiem:(
        Pozdrawiam i wygładzenia intelektualnego winszuję, albo niekoniecznie
        wygładzenia, byle pojawiania sie tutaj częściej, bo bedąc wymientolonym, też
        można się odzywać, czego jestem zywym dowodem, co może nie każdemu się podoba,
        ale co tam:)
    • 3promile Re: Rola TWA w życiu TWAcza 21.02.06, 10:00
      TWA to dla mnie taka darmowa sesyjka psychoterapeutyczna - jak tak sobie wlezę,
      jak poczytam, to okazuje się, że gdzieś tam żyje sobie sporo taaakich
      popaprańców, że moje popapraństwo wcale nie jest aż takie wielkie. Od razu mi
      lepiej...
      ;-)
      • stella25b Re: Rola TWA w życiu TWAcza 22.02.06, 12:02
        Lubie to miejsce. Skupia ono ludzi o roznych zainteresowaniach, karierze
        zawodowej,swiatopogladzie i hobby. I to jest wlasnie ciekawe, ze cala ta
        gormada ludzi, tak roznych, potrafi sobie podyskutowac na pare interesujacych
        tematow.
    • braineater Re: Rola TWA w życiu TWAcza 22.02.06, 21:16
      Rola TWA w życiu moim czyli wcale nie TWAcza jeno podczyTyWAcza

      Dawniej, w zamierzchłych już czasach, bywało to wcale interesujące miejsce -
      "dziwne" bo jakieś takie miłe, bezkonfliktowe raczej, no i bez bluzgania.

      "Dziwność" ta przerodziła się jednakowoż w coś czego ja nie rozumiem chyba -
      mdłą, czasami wręcz niestrawną do czytania, opowieść o wzajemnym współczuciu,
      zrozumieniu, poświęceniu, przyjaźni, itd. Z wszystkich prawie wątków wyzierają
      problemy zwiazane z dziećmi lub życiem rodzinnym i ostatecznie każdy z owych
      watków, czasami zapowiadajacy się na naprawdę ciekawy, prędzej czy później
      konczy się tysiącem rad, które to sytuację daną uzdrowić mają. Dodatkowo
      wszystko podane jest formie tak miłej, tak słodkiej, tak nieskończenie
      idyllicznej, że po pewnym czasie stającej się mdłą - wszyscy wszystkich lubią,
      szanują i nigdy nie krytykują.

      Dlatego też, nie czytam już prawie niczego na TWA - nie czytam bo brak mi czasu
      na przegrzebywanie się przez setki prawie nierozróżnialnych postów w formie
      polukrowanego mazurka (przepraszam za porównanie do mazurka, ale jest to wypiek
      tak słodki, że własnie on przyszedł mi do głowy)

      Pozdrawiam, marysia
      • broch Re: Rola TWA w życiu TWAcza 22.02.06, 21:28
        brrrrraaaaaawwwwooooo!
        myslalem ze to tylko ja, a tu prosze Marysia tez !!

        Ostrzegalem, nawolywalem ale oczywiscie, dlaczego nie? No i na taki argument co
        mozna?
      • 3promile Re: Rola TWA w życiu TWAcza 22.02.06, 21:31
        Rozbiór będzie, bo to za obłe/mdłe/niedopieczone jest!:

        "opowieść o wzajemnym współczuciu, zrozumieniu, poświęceniu, przyjaźni"
        - a gówno, bo raczej o smyraniu się po narządach i wzajemnym
        głaskaniu-utwierdzaniu w tym, że można się godnie zestarzeć bez jednego choćby
        autentycznego szczytowania...

        "Z wszystkich prawie wątków wyzierają problemy zwiazane z dziećmi lub życiem
        rodzinnym"
        - a gówno, bo raczej są to manifesty chorych beznadziejnie rodzicielskich
        ambicji, podpieranych żałosnym skomleniem w rodzaju " a moja to już nie chce
        Houellebecqaa nawet, bo on dla niej zbyt oczywisty jest" - tralalala, a pod
        łóżkiem najnowsze BravoGirl...

        "konczy się tysiącem rad, które to sytuację daną uzdrowić mają"
        - a gówno, bo one rady nikomu służyć nie mają, poza tymi, którzy tych rad po
        jaśniepańsku udzielają, żeby w razie czego samych siebie zacytować mogli...

        I tyle w kwestii krytyki, która jest zbyt gładka, jak na brajnową połowicę ;-)
        • mamarcela Promiś! 22.02.06, 21:43
          Ty tego jak mu tam Łelbeka, czy raczej uelbeka tak z pamięci , czy po literce z
          kartki? No w każdym razie jakby nie było to jestem z Ciebie dumna (za tego jak
          mu tam) :)

          mamarcela bez tego jak mu tam Legalna blondynką, a co nie wolno mi?
          • 3promile Re: Promiś! 22.02.06, 21:51
            "crtl+c und ctrl+v, a będzie wam dane", jak mówi Pismo...
            ;-)
      • agni_me Re: Rola TWA w życiu TWAcza 22.02.06, 22:22
        ehehehe, wyobraziłam sobie taki wpis podpisany agni_me i reakcje nań. Od razu
        wszystko sie we mnie uśmiechnęło. Niestety, maryś, nic z tego, trzeba było się
        podpisać niunia13, wtedy zobaczyłabyś co kryje się pod lukrem. ;-)
        • braineater Re: Rola TWA w życiu TWAcza 22.02.06, 22:37
          o maj gudnesss!

          Ja myślałam, że taka osamotniona w moich odczuciach jestem a tu proszę
          cukierowatość nie jest lubiana! i wywnętrznianie się na temat dzieci chorobliwe
          również! i familijność i zrozumienie i inne takowe anomalje prospołeczne też
          nie znajdują poklasku!

          grejtful for jor kajdnes, maj dirs:)
          Marysia

          Głos z offu, czyli mój braineatera menckiego, żeby nie było, że sie wątłemi
          plecoma mojej najukochańszej zasłaniam.Forum nie jest złe, acz wszelakie
          patologie wymienione w postach powyższych, sa na nim obecne w stopniu
          dominującym, co w pewnych sytuacjach kompletnie uniemożliwia, jakakolwiek
          konkretną dyskusję. Nie taki był plan, i nie tak to miało wyglądać. Więc teraz
          głosem tubalnym <przemowienie Jarosława Kaczyńskiego mode off> mówię - czas z
          tym skończyć. Niech nie będzie tak, że jak z czymś sie niezgadzamy, to mówimy,
          tak oczywiście masz rację, ale... Sola każdej dyskusji sa konflikty, i zwarcia
          a nie delikatne zagłaskiwanie oponenta, by zdechł z nadmiaru cukru. więc prosze
          i błagam - więcej ognia i zdecydowanie mniej słodzenia <J.Kaczyński mode off>
          Bo po prostu skończy sie na tym, że zaczniemy opowiadac sobie o haftach
          krzyzykowych i skośnych, jak piekła unikając jakichkolwiek dyskusji
          wzbudzających kontrowersje, coby niedajbuk kogos nie urazić.
          Tyle na teraz chyba:)
          P:)
          Marcel
          • beatanu o cukierkowatości, nudzie i innych takich 23.02.06, 08:39
            Marysieńka napisała:

            > Ja myślałam, że taka osamotniona w moich odczuciach jestem a tu proszę
            > cukierowatość nie jest lubiana! i wywnętrznianie się na temat dzieci
            chorobliwe
            >
            > również! i familijność i zrozumienie i inne takowe anomalje prospołeczne też
            > nie znajdują poklasku!

            Marysieńko, przestań być tylko podczytywaczką, zostań TWAaczką pisatą! Wtedy
            będziesz miała większy wpływ na to jak wygląda TWA. Czy pozostanie nudne,
            cukierkowate,za bardzo dzieciate czy przerodzi się w coś zupełnie innego...
            Forum jest takie, jacy jego uczestnicy i zachodzące między nimi interakcje -
            ale zaraz mi się oberwie, że piszę komunały ;)


            braineater napisał:
            > Nie taki był plan, i nie tak to miało wyglądać.

            Nie wiem, jaki był plan i jak to miało wyglądać :( Nie przypominam sobie
            jakichś wstępnych założeń, oprócz tego, że zaczęło się od Towarzystwa Wzajemnej
            Adoracji, przydługich postów i "lubienia lubienia". A że piszemy i o
            pierdołach, o dupie Maryny ale też o sprawach ważnych (ważnych w różny sposób
            dla różnych osób) i niekoniecznie radosnych i staramy się to robić kulturalnie,
            nie rzucając chujami i innymi kurwami? Mnie to odpowiada i dlatego tu bywam :)
            I bawi mnie bardzo, że - rozrzuceni po Polsce i świecie, różniący się
            wiekiem, przynależnością do "partii", pasjami zawodowymi i zainteresowaniami
            polekcyjnymi, dzieciaci i nie, możemy tak sobie o wielu rzeczach porozmawiać.

            I jeszcze pochwalę nudę. Znów banał - ale żeby docenić "fajność" życia, czasami
            warto się ponudzić. No kurde, nie zawsze musi być 130 km/h, z zakrętami i w
            super interesującm towarzystwie.

            Osóby które mają inną wizję i inny pomysł na forum: do dzieła! Zakładajcie nowe
            wątki, stawiajcie zadania, rzucajcie wyzwania!

            Beata, przedstwicielka frakcji przynudzaczy dzieciatych, pisząca o pogodzie i
            innych pierdołach.



            • dr.krisk Krecia robota frakcyjna..... 23.02.06, 10:49
              beatanu napisała:

              > Beata, przedstwicielka frakcji przynudzaczy dzieciatych, pisząca o pogodzie i
              > innych pierdołach.
              No proszę, oprócz pesymistów i optymistów, zauważono kiełkowanie frakcji FWP
              (Frakcja Wiebicieli Pierdół - dawniej Fundusz Wczasów Pracowniczych). To ja
              poproszę o legitymację oraz odroczenie płatności składek na czas nieokreślony.
              Albowiem zupełnie nie męczą mnie od wielu lat Pytania Fundamentalne, tylko
              jakieś takie niegodne filozofa.... Z grubsza można je streścić: jak w miare
              bezboleśnie dotrwać do końca.
              A Marysieńka niech nie kręci nosem, ino stawia nam owe zagadnienia
              ontologiczno/aksjomatyczne, problemy wymyśla, zaczepia nas halabardą
              złośliwości, wykazuje nam płytkość przemyśleń. itp. Najwyżej ją skopiemy
              wirtualnie :)
              Pozdrawiam - KrisK
      • dr.krisk W obronie różowego lukru. 22.02.06, 22:39
        Kiedyś spędzałem deszczowe lato w chatce UW na Otrycie: deszcz lał tygodniami,
        siedzieliśmy więc odcięci od świata, susząc się przy kominku. Było miło, a z
        upływem czasu coraz milej, taplaliśmy się w wielkiej kałuży przyjaźni,
        zrozumienia, uczuc ciepłych wzajemnych i tak dalej. Az pewnego wieczoru doszło
        do takiej kłótni, że co bardziej krewcy złapali za plecaki i wyszli w zalaną
        zimnym deszczem noc......
        Ja oczywiście zostałem - zwolniło się miejsce do spania koło kominka.

        Zapewne pierniczeję z wiekiem, ale jakoś nie drażni mnie wcale jak ludzie nie
        wyrywają sobie nawzajem piór pęczkami... To jakiś chory signum temporis, że np.
        osobnik manifestujący swoje skrajne znudzenie światem dookolnym uchodzi za
        niezwykle interesującego, zaś łagodni i poczciwi ludzie wychodzą na głupków.

        Ale sam nie wiem - może faktycznie ciekawiej jest jak ktoś na imieninach u
        cioci puści pawia?
        • braineater Re: W obronie różowego lukru. 22.02.06, 22:46
          Doktorze, wszystko jak najbardziej o.k, tylko problem polega na tym, że lukier
          sprawdza się raz do roku, na urodzinowym torcie. Jedzenie codzień chleba ze
          smalcem i lukrem zakrawa już jednakże na leciutkie zboczenie i powodowac może
          rozmaite problemy gastryczne. I wcale nie chodzi o wyrywanie sobie piór
          pęczkami, bo od tego mamy innee fora i ludzi, którzy nam sa obojetni - z
          piorami czy bez. chodzi o delikatna depilacje tych piór raczej, o przycięcie
          lotek, co wedle tego schematu ma pticy dać wiekszego kopa do dalszego lotu.
          A u cioci na urodzinach osbiście rzucilem pawiem po torcie zapitym rózowym
          szmpańskoje igristoje - i w sumie wcale mi nie było az tak głupio - to nie ja
          wymyśliłem te mieszankę, a obyczaj kazał spozyć:)

          P:)
          • dr.krisk No fajnie, ale... 22.02.06, 23:01
            .. to nie pierwszy raz, gdy czytam takie zarzuty. Że musi być kontrowersyjnie i
            dyskusyjnie, bo jak nie - to nudno.
            Ja jakoś od kilku lat mocno zlagodniałem. Oparty o furtkę wysłuchuję długiej
            opowieści mojej sąsiadki o schorzeniach jej pieska i jej samej też. I jakoś nie
            wydaje mi się to mocno bardziej nudne niż niezliczone dyskusje literacko
            paraartystyczne, w których uczystniczyłem wypijając morze herbaty/piwa/wódki.
            Ale pewnie nie mam racji.
      • aaneta lukier? 23.02.06, 09:10
        braineater napisał:
        > wszystko podane jest formie tak miłej, tak słodkiej, tak nieskończenie
        > idyllicznej, że po pewnym czasie stającej się mdłą - wszyscy wszystkich lubią,
        > szanują i nigdy nie krytykują.

        A to ciekawy pogląd, bo mnie się wydawało, że jest zupełnie odwrotnie, bo
        ostatnio co i rusz wybuchają jakieś awantury. Ja osobiście od początku roku
        zdążyłam parę razy pokłócić się z Darią na przykład. No dobrze, może pokłócić to
        za duże słowo, ale spierałyśmy się na pewno.
        • daria13 Re: lukier? 23.02.06, 11:22
          Nijak problemu zrozumieć nie mogę. Nie pasuje mi coś, nie leży - nie czytam,
          nie piszę, nie intersuję się, proste. Za słodko? Idę tam gdzie gorzko,
          pieprznie, gdzie mogę komuś dokopać, a jak lubię to sprowokować kogoś do
          kopnięcia mnie. Takich miejsc wszak w sieci nie brakuje, oj nie. W
          ostateczności czytam wybiórczo; widze wątek o problemach życiowych - nie
          otwieram, omijam szerokim łukiem. Wszak tytuły wątków z reguły są czytelne.
          Zgadzam się też z Anetą, że wcale często zdarzają sie tu polemiki, niemal
          sprzeczki, ale widać nie dość dosadne dla niektórych. Ja jestem za stara, żeby
          się zmienić, a w zasadzie wcale nie mam takiego zamiaru, bo lubię siebie taką,
          jak jestem, miłą i życzliwą (jak mi się na to pozwoli)i skoro to takie obecnie
          rzadkie cechy, to jeszcze pozwala mi to utwierdzić się w przekonaniu jaka
          jestem w takim razie oryginalna z tymi cechami.
          A teraz, żeby nie było, że taka całkiem beznadziejnie miła jestem pozwolę sobie
          przypomnieć dwóm naszym znudzonym Panom ich własne słowa:
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28749&w=34374940
          i drugi:
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28749&w=36989026&a=37199439
          To jak Promiś? Dziwolągi czy nudziarze? Pewnie jedni i drudzy, jak w życiu.
          Zawsze można wybrać opcję poszarzania tych nieciekawych, jak to już dawno
          odkryła Agni.
          Mam teraz nadzieję, że apel Beaty, coby spragnieni kontrowersji i zgrzytów
          uaktywnili się i wreszcie byli usatysfakcjonowani spełni się. Dla każdego coś
          miłego, tfu, nie miłego tylko pożądanego.
          Pozdrawiam:)
          • agni_me Re: lukier? 23.02.06, 12:49
            daria13 napisała:

            Nijak problemu zrozumieć nie mogę. Nie pasuje mi coś, nie leży - nie czytam,
            nie piszę, nie intersuję się, proste.

            Oczywiście, że proste i wiele osób tak właśnie zrobiło - nie czyta, nie pisze,
            nie interesuje się. Brakuje palców jednej ręki, by policzyć tych, którzy bywali
            intensywnie i znikneli, czasami tylko litościwie zasłaniając się "brakiem weny"
            i "wypisaniem". Inni pojawiają się sporadycznie i raczej wywołani do tablicy.
            Co nie zmienia faktu, że bardzo tych osób brakuje i odbiło się to wyraźnie na
            jakości forum.

            Można też oczywiście omijać wątki - tyle, że wtedy nie ma co czytać. Problem
            nie leży w byciu miłą i życzliwą. Niespecjalnie też w tematach czy ich braku.
            Problem jest w tym co i jak się pisze. W jakości. Można o dupie Maryni
            jakościowo i do sensu i można byle jak.

            W necie nie ma miejsca na dialog. Można się przerzucać zabawnymi
            jednozdaniowymi wypowiedziami. Można monologować - tyle, że monologowanie ma
            sens, kiedy poświęca się tyle samo własnemu monologowi, co monologom innym -
            przynajmniej czytając uważnie wypowiedzi. Coraz częściej mam wrażenie, że tu
            się teraz tylko pisze, nie czyta. No ale to efekt tego, że nie ma co czytać. I
            błędne koło. Typowy forumowy zapad. Potem pojawi się zapalniczka czy zapałka,
            albo inna intelektualna elita z genów i wychowania. I... Nie macie wrażenia, że
            sami moglibyśmy założyć taki wątek i prawie bez pudła wpisać kto i co by w nim
            napisał? Można by się nawet pokusić o kolejność wpisów ;) (akurat ta
            przewidywalność to coś, co bardzo lubię w tym miejscu)

            A wpis mimo, że "pod daria" nie jest odpowiedzią tylko, dotyczy całego wątku.
            Ach, no i oczywiście podzielam zdanie, że zamiast marudzić sama mogłabym coś
            napisać. Tyle, że ja lubię marudzić.
    • kwiecienka1 Re: Rola TWA w życiu TWAcza 23.02.06, 11:44
      lukier?
      hmmm...
      no to chyba mam jakieś problemy ze zrozumieniem tekstów pisanych, bo kilka
      tygodni temu pewien post doprowadził mnie do płaczu (i to nie ze śmiechu, czy
      wzruszenia)
      ja tu lukru nie widzę, co więcej widzę tu szczere poglądy & reakcje na nie
      (może były/są słodkie i nudne? ale każdy ma prawo do własnych odczuć, no i
      zawsze przecież można dodać coś od siebie, aby ewentualną słodycz rozrzedzić...)
      pozdrawiam
      Kwiecienka i Keple z Cukrem Puderem
      (tu: koniecznie bez lukru!)
      • stella25b Re: Rola TWA w życiu TWAcza 23.02.06, 12:21
        Ja akurat cenie sobie te spokojna atmosfere na TWA. Dla mnie nie jest ona
        jednoznaczna z lukrem. Wymiana pogladow nastepuje bez obrzucania sie miesem,
        udawadniania wyzszosci swiat bozego narodzenia nad wielkanoca i ogolnej agresji
        w kulturalnej atmosferze. Zdarzaja sie i okresy ciche, kiedy weny Twaczom
        zabraknie i nowe watki,wyjatkowo dyskusyjne nie rodza sie jak grzyby po
        deszczu, ale bez przesady w koncu Twacze nie sa zobowiazani do tasmowej
        produkcji super dyskusyjnych postow. A poza tym dziwi mnie troche, ze z taka
        akurat krytyka wyszla osoba w sumie malo udzielajaca sie dyskusjach. Czyzby
        Twacze byli grupa ludzi wydzielonych do inwencji a reszta przejela role
        czytaczy?
        • quarantine Re: Rola TWA w życiu TWAcza 23.02.06, 12:42
          Kiedy prezentuję swoje poglądy na forum, to mam pełną świadomość tego, że są
          one czytane przez bardzo dużą grupę osób, w tym przypadkowych. Mam też
          świadomość oraz jestem przygotowana na to, że na forum otwartym każdy może
          odnieść się do moich postów w różny sposób. Każdy ma prawo zabrać głos na forum
          otwartym.

          Jestem za wolnością słowa na forum. Niech każdy w mniej, czy bardziej udolny
          sposób wyraża to co ma do powiedzenia. Są sposoby administrowania forum, ktore
          pozwalają na eliminację bzdur, czy wulgaryzmów, to truizm.

          Jestem też jednak za tym, żeby się wzajemnie słuchać. Jeśli pojawiaja się głosy
          krytyki, to wysłuchajmy tej krytyki. Jeśli ktoś zauważa, że jest słodko to nie
          mówmy mu, spadaj, tylko spróbujmy coś z tym zrobić. Forum zgromadziło takie
          indywidualności, że szkoda było by je stracić. Możnaby się postarać zaspokoić
          oczekwiania wszystkich. Jeśli ktoś strawił ileś wątków pro-jakiś tam i zaczyna
          w pewnym momencie prostestować, to nie należy się dziwić tylko zakończyć temat.
          Z drugiej strony, jeżeli temat chwycił, to dlaczego go kończyć, nieprawdaż?
          Właśnie chodzi mi o to, o nie przeginanie pały w żadną stronę.
          • aaneta Re: Rola TWA w życiu TWAcza 23.02.06, 13:06
            quarantine napisała:
            > Możnaby się postarać zaspokoić oczekwiania wszystkich.

            Nie sądzę, żeby było to możliwe. Ani wskazane. Jak w życiu - nie dasz rady
            wszystkim zrobić dobrze, możesz robić tylko to, co potrafisz albo na co masz
            ochotę. Jednemu się spodoba, innemu nie, i nie ma na to rady.
          • mamarcela Re: Rola TWA w życiu TWAcza 23.02.06, 14:17
            Tiepier ja.
            Się pooczułam wywołana do tablicy, bo ja i długo, i o pierdołach, i często
            monologiem (żeby nie powiedzieć felietonem), i o dzieciach, i prozą
            chmielewską, i głównie o sobie, i w ogóle.
            I na dodatek chyba jestem również miłą i życzliwą osobą.
            Ale muszę się przyznać, że ostatnio się na TWA duszę.
            Proszę szanownego twarzystwa
            1. lukier nawet różowy i z pianką jest cudowny jeśli jest KONWENCJĄ (li i
            jedynie) i rodzajem flirtu towarzyskiego, a nie smutnym obowiążkiem
            2. zacieśnianie więzi zwykle sprawia, że możliwa jest większa otwartość, a nie
            wprost przeciwnie, jak to ma tutaj miejsce. Niestety.
            3. forum internetowe nawet twa nie jest rodzajem utopijnego (w moim odczuciu
            antyutopijnego) światka, w którym wszyscy się kochają, srają różami , a róŻnice
            (piękne !) pomiędzy nimi są takie, że jedni lubią tego, co to nie można go
            napisać, a inni nie, to samo zresztą dotyczy innych muz (plebejskie gusta są
            jedynie Brainowi wybaczane, ale też niekoniecznie). "Bo nasze tewuła to jedna
            rodzina, starszy i młodszy chłopak i dziewczyna"
            4. mnie personalnie męczy również to, że za każdym razem kiedy usiłuję
            powiedzieć coś "własnymi słowami" to okazuje się, że ktoś lepiej wie, co miałam
            na myśli, albo wprost przeciwnie kogoś personalnie zaatakowałam i uraziłam.
            Do mamarceli ciężkiej, ja naprawdę nie lubię ludzi nieautentycznych i siebie
            ostatnio na TWA bardzo nie lubię, bom nie tylko nieautentyczna, ale sztuczna,
            ugrzeczniona i oportunistyczna.
            • daria13 Re: Rola TWA w życiu TWAcza 23.02.06, 15:33
              Mamarcelo, trochę konsekwencji proszę:
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28749&w=31481485
              Ponieważ mnie ta cała dyskusja już nieco wkurzyła, perfidnie dzisiaj wytykam
              wszystkim niekonsekwencję, ale nijak nie moge się powstrzymać.
              Najbardziej chyba boli mnie niezadowolenie Braina, bo to dla mnie zawsze był
              przykład najpiękniejszego równienia się. Do licha, co złego jest w "pięknym
              równieniu się". Toż o to własnie chyba powinno chodzić na forumach wszelkich,
              bo jeśli różnica zdań przeradza się w chamską pyskówkę, to bardzo szybko
              umiera, bo któraś ze stron daje za wygraną. Dlaczego nie możemy polemizować
              po "wersalsku"?
              P:)
              • daria13 Re: Rola TWA w życiu TWAcza 23.02.06, 15:40
                Miało być oczywiście "różnienia" a nie "równienia":))
              • mamarcela Re: Rola TWA w życiu TWAcza 23.02.06, 18:11
                Jaka niekonsekwencja?
                Nie rozumiem.
                Ja naprawdę nie lubię chamstwa.
                Pomiędzy chamstwem a minoderią jest daleka droga. Przynajmniej według mnie.
                Ale może sie mylę.
          • stella25b Re: Rola TWA w życiu TWAcza 24.02.06, 10:26
            To swietnie ze jestes za wolnoscia slowa na forum. Tylko nie rozumiem, skad sie
            nagle u Ciebie wziely starania w zaspakajaniu potrzeb innych.


            Jeśli pojawiaja się głosy
            >
            > krytyki, to wysłuchajmy tej krytyki. Jeśli ktoś zauważa, że jest słodko to
            nie
            > mówmy mu, spadaj, tylko spróbujmy coś z tym zrobić. Forum zgromadziło takie
            > indywidualności, że szkoda było by je stracić. Możnaby się postarać zaspokoić
            > oczekwiania wszystkich.

            Cos sie tu nie zgadza prawda? Z jednej strony wolnosc tematyczno- slowna z
            drugiej koniecznosc wprowadzenia reform i cenzury gdyz ktos skrytykowal forum.
            • stella25b Re: Rola TWA w życiu TWAcza 24.02.06, 10:27
              Powyzszy post jest odpowiedzia na wpis Quarantyny.
    • braineater Wejście Smoka pt 1 23.02.06, 13:09
      Miłe Panie, Szanowny Doktorze oraz milcząca Większości.

      Nikt nie nawołuje tutaj do kopania się po jądrach.
      Podpalania domów współdyskutantom.
      Robienia potrawek z dzieci.
      Ale:
      Forum
      powoli
      na naszych oczach,
      naszymi ręcami,
      zamienia się w stylową herbatkę z filiżanek z uszkiem, koniecznie z porcelany
      miśnieńskiej, popijana drobnymi łyczkami, z odgiętym ku górze paluszkiem.
      Pomiędzy jednym kęsem serniczka, a opowieścią o tym jak sie ciotunia poślizgła
      i pizła, gdzieś, przynajmniej w moich oczach niknie to, co było na tym forum
      najfajniejsze - czyli rozmowa. W wiekszości siedzimy tu już prawie rok -
      niektórzy dłużej, niektórzy krócej, zdążyliśmy się w jakiś sposób poznać,
      polubić, albo przynajmniej poczuć do siebie sympatię i tu niestety pojawia sie
      problem - ciężko dyskutować z kimś, kogo nie chce się urazić. Pojawia się coraz
      więcej hamulców - nie mówię o tym, o tym, i tamtym, bo może komuś zrobic sie
      przykro - bo niestety część z Nas ma tendencje do odbierania wszystkiego bardzo
      personalnie - nie bacząc na to, że to tylko internet, tylko forum - nic innego,
      jak popularna w pewnych kręgach nowomodna gra towarzyska - z wszystkimi
      zaletami i wadami bycia grą. A jedną z największych wad każdej gry jest nadmiar
      reguł - czy to zapisanych, czy cichych, ale równie morderczych. Kończy sie to
      tym, że powoli przestajemy ze sobą rozmawiać, tylko każdy pisze sobie,
      oszańcowując się wsród swoich własnych i prywatnych racji (sam tak robię), a
      wiekszośc watków zmienia sie w luźno, lub wcale niepowiązane ze sobą
      wypowiedzi. Zaczyna wygasać jakiekolwiek iskrzenie - bo tam gdzie nie ma ani
      grama prochu, nie ma co zaiskrzyć. Każda próba ostrzejszej dyskusji dość szybko
      jest torpedowana i w końcu dochodzi do tego, że wciemno można zakładac, jaki
      temat przejdzie, a jaki nie.
      Każde forum ewoluuje, bo tak już jest. Tylko teraz pytanie, czy chcemy by
      ewoluowało właśnie w stronę miłych opowiastek o życiu rodzinnym, towarzyskim i
      każdym innym, czy jednak chcemy, żeby coś się działo, by nic prócz dobrego
      wychowania i taktu nie powstrzymywało nas od poruszania tematów
      paskudnych/kontrowersyjnych, spierania sie na ostro (bez obrażania ma się
      rozumieć)- bo przyznam, ze mając baczenie na to, jak wiele osób mogę niechcący
      urazić, czesto rezygnuje z jakiejkolwiek dyskusji - bo nie da się nic
      powiedzieć, kiedy wszystko jest traktowane personalnie i emocjonalnie.
      Wniosków nie będzie - będzie propozycja: propozycja byście podali, jak TWA ma
      wyglądać i w która stronę ma podążać. Może znajdziemy jakiś kompromis, może
      stworzymy inne forum.

      Pozdrowienia.
      • aaneta Re: Wejście Smoka pt 1 23.02.06, 13:24
        braineater napisał:
        > bo przyznam, ze mając baczenie na to, jak wiele osób mogę niechcący urazić,
        czesto rezygnuje z jakiejkolwiek dyskusji

        No właśnie, więc czy to przypadkiem nie projekcja?
        A tak w ogóle to wszystko przez tę okropną zimę. Byle do wiosny!
        • 3promile Re: Wejście Smoka pt 1 23.02.06, 13:40
          Taaa, Brajn ma projekcję, czyli fioła.
          Może zmienić nazwę forum na Triumf Wszechwiedzącej Aanety?
          • brunosch Re: Wejście Smoka pt 1 23.02.06, 13:51
            > Taaa, Brajn ma projekcję, czyli fioła

            * może mieć też projektor, czyli episkopat ;/

            wiosny! wiosny łaknę!
          • aaneta Re: Wejście Smoka pt 1 23.02.06, 13:57
            Nie miałabym nic naprzeciwko.
            Tylko musiałoby być TFA, bo ja wiem Fszystko.
      • brunosch Re: Wejście Smoka pt 1 23.02.06, 13:48
        > Kończy sie to
        > tym, że powoli przestajemy ze sobą rozmawiać, tylko każdy pisze sobie,
        > oszańcowując się wsród swoich własnych i prywatnych racji (sam tak robię)

        * sądzisz, że my - jak za panem ojcem mamy tak samo? Niekuniecnie.

        > zaczyna wygasać jakiekolwiek iskrzenie - bo tam gdzie nie ma ani
        > grama prochu, nie ma co zaiskrzyć.

        * I tu się, Mózgojedzie mylisz w całej swojej rozciągłości. Sama obecność prochu
        nie iskrzy.
        W dodatku proch do jakiegokolwiek iskrzenia też nie jest bezwzględnie potrzebny,
        bo iskrzy prund. Sam ze siebie.
        Dopiero połączenie jednego z drugim daje spektakularne efekty z cyklu sąetlimier.
        W każdym razie - ja nie jestem zwolennikiem badania wyników uderzeń piorunów w
        szambo.
      • eva.68 Re: Wejście Smoka pt 1 23.02.06, 14:01
        A ja się zastanawiam dlaczego dyskusja musi urażać. Nie da się powiedzieć tego
        co się myśli bez urażenia kogoś? Przedstawić swój pogląd, darując sobie
        jednak "aleś głupio to sobie wymyśliła", "pogięło cię?", "wsadź se swoje
        argumenty do..." itp. A jeżeli ktoś poczuje się dotknięty tym, że inny ktoś co
        innego myśli i inaczej odczuwa to trudno. Tak myślę.
        :)
      • daria13 Re: Wejście Smoka pt 2 23.02.06, 14:08
        Toć Beata wyraźnie już powiedziała, że najlepiej będzie, jeśli osoby
        zaintersowane dyskusjami ciekawie rokującymi, zaczną wreszcie takowe inicjować.
        Jeśli o mnie chodzi, to daję wszystkim wolną rękę (tak jakbym kiedykolwiek
        miała tutaj władzę nie dawania;) i możecie dowolnie kontrowersyjnie,
        niedelikatnie i jak sobie tylko chcecie poczynać. Jestem w stanie sobie
        wyobrazić sytuację, w której zlekceważę lub ominę dyskusję, która mnie nie
        zaitersuje, czy mi się nie spodoba. Wciąż nie mogę zrozumieć, dlaczego nie może
        być w odwrotną stronę. Jeśli teraz zaczniemy się kontrolować w drugą stronę,
        czyli jak ognia unikać rozmów na tematy rodzinne, czy osobiste, to dojdzie do
        jeszcze większych ograniczeń, do blokad i innych takich głupot, przed którymi
        przestrzega Brain mówiąc:"A jedną z największych wad każdej gry jest nadmiar
        >
        > reguł - czy to zapisanych, czy cichych, ale równie morderczych."
        Ja tę dyskusję odbieram trochę jak szukanie dziury w całym, toć co jakiś czas
        się sprzeczamy, odmienne zdania mamy non stop, tyle że nie wykazujemy tego w
        sposób chamski, a w miarę kulturalny. Ci, którzy lubią pogadać o ciocibabci
        niech gadają o ciocibabci, a Ci którzy chcą żaru, niech dają ognia.
        Uwolnijmy wypowiedzi, uwolnijmy emocje, uwolnijmy się!!!!!!!!Huuura!!!!!!
        Śmieszne:)
        P:)
      • broch Re: Wejście Smoka pt 1 - really? lub kryzys swiado 23.02.06, 15:51
        mosci forum

        1) moderowanie (nawolywanie) sensu nie ma
        2) mozna wypowiedziec swoja opinie (sam to robilem), ale nie nawolywac do zmiany
        czyjegos charakteru
        3) "to" jest w wiekszosci ludzi
        4) sumienie nieczyste masz panie b. w zwiazku z czym ten (Twoj) post jest nie
        fair. O "smoku" to Ty za bardzo mowic nie mozesz. (Moim zdaniem kopnela Cie
        Twoja lepsza polowa)

        punkty od 5) to 8) wymazane


        9) w przeciwienstwie do drKK nie uwazam iz jedyna opcja jest rzyganie
        10) poczatek byl dobry
        11) coz forum ewoluuje naturalna koleja rzeczy, naturalna koleja rzeczy w
        kierunku ktory interesuje wiekszosc
    • blue.berry takie tam ogolne mysli 23.02.06, 14:32
      a ja tak sobie myślę że każde takie miejsce raz na jakiś czas zamiera/dusi
      się/zmienia/rozpada/zapada/odnawia/ponawia i długo by można wymieniać. i nie ma
      tak, żeby zawsze wszyscy byli zadowoleni. jedni wolą mydło, inni powidło. kiedy
      powidła jest za dużo to zwolennicy mydła szarzeją, milkną lub też wręcz
      przeciwnie. i ja bym wolała to wręcz przeciwnie. ale nie w formie jęczenia że
      jest nie tak, nie siak i za mało mydła a za dużo powidła. wolałabym w formie
      działania. jeśli komuś czegoś jest za mało to niech dołoży. najzwyczajniej na
      świcie. sorry, ale po wypowiedzi Maryś Brejnowej poczułam się trochę jak na
      folwarku, na który zajrzał właśnie właściciel i stwierdził że właściwie to mało
      mu się podoba, bo miało być siak a jest tak. moja rada jedna na takie bolączki
      zawsze jest nieodmienna – zapraszam do
      zmieniania/reorganizowania/ulepszania/pogarszania/zakładania
      (tematów)/podkręcania (dyskusji) i długo by można wymieniać.
      rozmowy toczą się takie na jakie mają ochotę osoby rozmawiające: ))
      nie wierzę osobiście w żadne odgórnie przyjęte decyzje o wyglądzie i
      temperaturze dyskusji forumowych. to zazwyczaj powoduje śmierć przez
      zadławienie.
      i właściwie to by było na tyle.
      • daria13 Re: takie tam ogolne mysli 23.02.06, 14:46
        Straaaaaaaasznie mi głupio, ale musze się zgodzić z przedmówczynią, znaczy
        Jagódką. Nic dodać nic ująć
        P:)
      • braineater Re: takie tam ogolne mysli 23.02.06, 17:50
        No to ładnie się porobiło... Zaczęłam powszechne ruszenie, to i je kontynuawać
        będę:

        1. blue.berry napisała
        >sorry, ale po wypowiedzi Maryś Brejnowej poczułam się trochę jak na
        > folwarku, na który zajrzał właśnie właściciel i stwierdził że właściwie to
        mało mu się podoba, bo miało być siak a jest tak.

        Otórz odczucie Twoje jest błędne - po pierwsze, nie właściciel, po drugie nic
        nie pisałam o tym jak to niby miałoby być. Napisałam co myślę, bo też wątek ów
        do tego zachęcał. A że forum stało się z biegiem czasu słodkie i nijakie a co
        za tym idzie nader często nudne toteż napisałam jaka jest jego rola w moim
        życiu.

        2. Na sugestię coby nie marudzic jeno pisać - odpowiadam, że nie. Nie,
        ponieważ, nie potrafię się wypowiadać ciągle uważając na to żeby kogoś broń
        boże nie urazić. Nie lubię w ten sposób rozmawiać więc i tu nie będę się
        zmieniać.

        3. Na sugestię Darii, że można omijać wątki "familijne" również odpowiem, że
        nie. One są wszędzie! Może i byłobaby możliwa selekcja, ale zajmuje ona tyle
        czasu, że postanowiłam dać sobie z tym spokój.

        4. Na sugestię, iż dyskusja w miłej i przyjemnej atmosferze jest lepsza od
        obrzucania się błotem, jest lepsza, również odpowiadam, że nie. Nie chodzi mi
        wcale o to, żeby zainicjowac konkurs na kto więcej komuś nawrzuca, ale o to, że
        w pewnych sytuacjach nie można po prostu byc dla wszystkich miłym. Jak to już
        parokrotnie pisałam, jest to nieszczere, sztuczne i tym samym przeze mnie nie
        lubiane. A co do samego stwierdzenia, że można na tym forum odnaleźć sprzeczki
        i kłótnie to po prostu brak mi słów. Kłótnie? sprzeczki? Jakie? Przecież i tak
        po kilku postach następuje ogólne przepraszanie, głaskanie i wazeliniarstwo.

        5. I Brochowi odpowiem również nie - nie powstrzymuję męża w żaden sposób:)

        Pozdrawiam, marysia
        >
        > mu się podoba, bo miało być siak a jest tak.
        • 3promile Re: takie tam ogolne mysli 23.02.06, 17:57
          Marycha napisała:
          Kłótnie? sprzeczki? Jakie? Przecież i tak po kilku postach następuje ogólne
          przepraszanie, głaskanie i wazeliniarstwo.

          A gówno! Przepraszanie następuje często p r z e d napisaniem czegokolwiek; taka
          permanentna prezerwatyzacja dyskusji...
          A z drugiej strony, gdybym odpisał np. Darii, że to jej sprytne zarzucanie mnie
          i mamarceli niekonsekwencji może sobie wsadzić głęboko w dupę, bo ja mam taką
          manierę, żeby być niekonsekwentny, to co?
          • daria13 Re: takie tam ogolne mysli 23.02.06, 18:50
            >3promile napisał:
            >A z drugiej strony, gdybym odpisał np. Darii, że to jej sprytne zarzucanie mnie
            i mamarceli niekonsekwencji może sobie wsadzić głęboko w dupę, bo ja mam taką
            manierę, żeby być niekonsekwentny, to co?

            To ja napisałabym, że zabrakło Ci innego argumentu, to co?
            Ja przy dużej dozie samozaparcia też umiałabym opluć, tyle że tego nie lubię
            robić i nie lubię się zmuszać. Ile razy jeszcze mam napisać, że za stara
            jestem na takie zabawy? Ja dobrze bawię się będąc dobrze wychowaną, inni
            lubią inaczej - ich prawo.
            Pytanie do Marysi: jeśli Marysia twierdzi, że się nie sprzeczamy, albo robimy
            to za delikatnie, to znaczy, że jednak Marysia uważnie studiuje każdego posta.
            Dziwne, że Kwiecienka ma jednak odmienne zdanie.
            • daria13 Re: takie tam ogolne mysli 23.02.06, 19:05
              Czy my nie możemy się umówić, że Ci co lubią niech kopią, drapią, walą lewym
              sierpowym między oczy and whatever, a Ci co nie lubią, niech piszą po swojemu?
              Czemuż to Ci co się nudzą, tak się powstrzymują? Tego nie mogę zrozumieć. Czy
              wywieramy jakiś przymus moralny? Rany, to wolne forum, jak Wam źle w białych
              rękawiczkach, to czemu ich nie zdejmiecie? Tylko narzekacie, a co Was
              powstrzymuje?
              Brain, czemu nigdy nikomu nie dokopiesz? Ty, taki wolny i swobodny?
              Piszecie, że nie postulujecie pyskówek i plucia, ale że tu za grzecznie. To jak
              w końcu ma być? Jak ma się to ożywienie objawić? Jeśli nie Wersal, to co? Albo
              rybki, albo akwarium, sorry.
              • braineater Re: takie tam ogolne mysli 23.02.06, 19:24
                daria13 napisała:

                > Brain, czemu nigdy nikomu nie dokopiesz? Ty, taki wolny i swobodny?
                > Piszecie, że nie postulujecie pyskówek i plucia, ale że tu za grzecznie. To
                jak
                >
                > w końcu ma być? Jak ma się to ożywienie objawić? Jeśli nie Wersal, to co?
                Albo
                > rybki, albo akwarium, sorry.

                :
                Z wszystkich prawie wątków wyzierają
                problemy zwiazane z dziećmi lub życiem rodzinnym i ostatecznie każdy z owych
                watków, czasami zapowiadajacy się na naprawdę ciekawy, prędzej czy później
                konczy się tysiącem rad, które to sytuację daną uzdrowić mają.

                wszelakie
                patologie wymienione w postach powyższych, sa na nim obecne w stopniu
                dominującym, co w pewnych sytuacjach kompletnie uniemożliwia, jakakolwiek
                konkretną dyskusję.

                Jedzenie codzień chleba ze
                smalcem i lukrem zakrawa już jednakże na leciutkie zboczenie i powodowac może
                rozmaite problemy gastryczne. I wcale nie chodzi o wyrywanie sobie piór
                pęczkami, bo od tego mamy innee fora i ludzi, którzy nam sa obojetni - z
                piorami czy bez. chodzi o delikatna depilacje tych piór raczej, o przycięcie
                lotek,

                Coraz częściej mam wrażenie, że tu
                się teraz tylko pisze, nie czyta.

                Forum zgromadziło takie
                indywidualności, że szkoda było by je stracić. Możnaby się postarać zaspokoić
                oczekwiania wszystkich. Jeśli ktoś strawił ileś wątków pro-jakiś tam i zaczyna
                w pewnym momencie prostestować, to nie należy się dziwić tylko zakończyć temat.

                lukier nawet różowy i z pianką jest cudowny jeśli jest KONWENCJĄ (li i
                jedynie) i rodzajem flirtu towarzyskiego, a nie smutnym obowiążkiem

                mnie personalnie męczy również to, że za każdym razem kiedy usiłuję
                powiedzieć coś "własnymi słowami" to okazuje się, że ktoś lepiej wie, co miałam
                na myśli, albo wprost przeciwnie kogoś personalnie zaatakowałam i uraziłam.
                Do mamarceli ciężkiej, ja naprawdę nie lubię ludzi nieautentycznych i siebie
                ostatnio na TWA bardzo nie lubię, bom nie tylko nieautentyczna, ale sztuczna,
                ugrzeczniona i oportunistyczna.

                Pomiędzy chamstwem a minoderią jest daleka droga. Przynajmniej według mnie.
                Ale może sie mylę.

                Pojawia się coraz
                więcej hamulców - nie mówię o tym, o tym, i tamtym, bo może komuś zrobic sie
                przykro - bo niestety część z Nas ma tendencje do odbierania wszystkiego bardzo
                personalnie - nie bacząc na to, że to tylko internet, tylko forum - nic innego,
                jak popularna w pewnych kręgach nowomodna gra towarzyska - z wszystkimi
                zaletami i wadami bycia grą. A jedną z największych wad każdej gry jest nadmiar
                reguł - czy to zapisanych, czy cichych, ale równie morderczych. Kończy sie to
                tym, że powoli przestajemy ze sobą rozmawiać, tylko każdy pisze sobie,
                oszańcowując się wsród swoich własnych i prywatnych racji (sam tak robię), a
                wiekszośc watków zmienia sie w luźno, lub wcale niepowiązane ze sobą
                wypowiedzi.

                w przeciwienstwie do drKK nie uwazam iz jedyna opcja jest rzyganie

                ponieważ, nie potrafię się wypowiadać ciągle uważając na to żeby kogoś broń
                boże nie urazić. Nie lubię w ten sposób rozmawiać więc i tu nie będę się
                zmieniać.

                Przepraszanie następuje często p r z e d napisaniem czegokolwiek; taka
                permanentna prezerwatyzacja dyskusji...


                I tak myslę, czy mamy to jeszce raz przerabiać, czy tez może dać sobie spokój,
                zasiaść w zadowoleniu i z usmiechem na twarzach...

                Pozdrawiam
                • blue.berry Re: takie tam ogolne mysli 23.02.06, 19:40
                  dać sobie spokój, zasiaść w zadowoleniu i z usmiechem na twarzach i zająć sie
                  nieczytaniem wątków z ktorych wyzierają problemy zwiazane z dziećmi lub życiem
                  rodzinnym, szczegolnie kiedy i tak brak na to czasu...
            • braineater Re: takie tam ogolne mysli 23.02.06, 19:42
              daria13 napisała:
              > Pytanie do Marysi: jeśli Marysia twierdzi, że się nie sprzeczamy, albo robimy
              > to za delikatnie, to znaczy, że jednak Marysia uważnie studiuje każdego
              posta.
              > Dziwne, że Kwiecienka ma jednak odmienne zdanie.

              Nie, marysia już dawno przestała studiować TWA - polega na mężu, który to
              jeżeli "wynajdzie" coś ciekawego to daje jej znać. Metoda ta jest o tyle dobra,
              że marysia nie traci czsu ani energii na szukanie.
              Ale jeżeli przyszło już do tego, że marysia rozpętała burzę śledzi rozwój tegoż
              zjawiska i jeżeli widzi stwierdzenia, że "my tutaj prowadzimy dyskusje a nawet
              spieramy się i kłócimy" to CZYTA żeby móc odpowiedzieć. CZYTA i CZYTA i
              znajduje przeprosiny, kajanie i unikanie starć jakichkolwiek.

              A to, że kwiecieńka ma odmienne zdanie... cóż argument pierwsza klasa!

              marysia
              • daria13 Re: takie tam ogolne mysli 23.02.06, 20:29
                Marysia napisała:
                > A to, że kwiecieńka ma odmienne zdanie... cóż argument pierwsza klasa!

                Gratuluję dobrego samopoczucia. Czy podjęłaś choć minimum wysiłku, żeby
                zrozumieć, co miałam na myśli przywołując wypowiedź Kwiecieńki? Wątpię i
                współczuję.
                Przykro mi, że większość Twaczy nie dorasta do Twoich standardów kłócenia się i
                spierania. To trudne, pogodzić się z faktem, że nie wszyscy zachowują się tak
                jak byśmy sobie tego życzyli, ale chyba czas spojrzeć prawdzie w oczy i
                dorosnąć. Nie możesz innych mierzyć tylko swoją miarą i zarzucać wszystkim, że
                jeśli są mili, to jest absolutnie jednoznaczne z tym, że są nieszczerzy.
                Spróbuj sobie jednak wyobrazić, że zdarzają się na świecie takie dziwadła.
                Marysiu, jesteś mądrą dziewczynką, ale chyba nie sądzisz, że TWA będzie tak
                tańczyć, jak mu zagrasz. Zbyt dużo tu indywidualistów.
                Pozdrawiam mimo wszystko, bo tak lubię:)
                • braineater Re: takie tam ogolne mysli 23.02.06, 21:01
                  daria13 napisała:

                  > Marysia napisała:
                  > > A to, że kwiecieńka ma odmienne zdanie... cóż argument pierwsza klasa!
                  >
                  > Gratuluję dobrego samopoczucia. Czy podjęłaś choć minimum wysiłku, żeby
                  > zrozumieć, co miałam na myśli przywołując wypowiedź Kwiecieńki? Wątpię i
                  > współczuję.

                  Podjęłam, jak to można było przeczytać w powyższym poście. Ale nie zasłaniajmy
                  się innymi tylko dyskutujmy we własnym imieniu bo szczerze mówiąc zaczynam się
                  czuć jak w szkole, kiedy to dziecko dostaje pałę i tłumaczy się, że Ola tez nie
                  miała zadania a pały nie dostała. Dyskutując w taki sposób mogłabym teraz
                  napisać, a Promil, a mamamarcela, a agni, a broch, a w końcu mąż mój mają
                  odmienne zdanie.....

                  > Przykro mi, że większość Twaczy nie dorasta do Twoich standardów kłócenia się
                  i spierania. To trudne, pogodzić się z faktem, że nie wszyscy zachowują się tak
                  > jak byśmy sobie tego życzyli, ale chyba czas spojrzeć prawdzie w oczy i
                  > dorosnąć.

                  Otóż drogie dziecko ja JESTEM dorosła. Dlatego też staram się dyskutować a nie
                  kłócić, argumentować a nie podpierać się innymi, spierać w normalny sposób a
                  nie obrażac jak dziecko.

                  >Nie możesz innych mierzyć tylko swoją miarą i zarzucać wszystkim, że
                  jeśli są mili, to jest absolutnie jednoznaczne z tym, że są nieszczerzy.

                  A kto Ci koteńku powiedział, że kiedy maryś jest miła to jest nieszczera? Coś
                  mi się wydaje, że agni (teraz ja się podeprę innymi) miała rację pisząc, że tu
                  się pisze a nie czyta. Spróbuję jeszcze raz: po pierwsze nie WSZYSCY są tu
                  absolutnie mili (i dlatego czasem tu zaglądam) a po drugie: to że jest się
                  miłym nie znaczy że jest się nieszczerym, ale to, że jest się ZAWSZE cacy daje
                  do myślenia. Radze nad tym pomysleć chwilunię.

                  > Spróbuj sobie jednak wyobrazić, że zdarzają się na świecie takie dziwadła.

                  Ja nie musze sobie wyobrażac ja CZYTAĆ potrafię.

                  > Marysiu, jesteś mądrą dziewczynką, ale chyba nie sądzisz, że TWA będzie tak
                  > tańczyć, jak mu zagrasz. Zbyt dużo tu indywidualistów.

                  I znowu to samo. Ja wiem że jestem MĄDRA. Nikt mi tego mówic nie musi. I wcale
                  nie mam zamiaru zmuszać kogoś by tańczył tak jak mu zagram tylko piszę co myslę
                  o tym co ostatnio stało się z TWA - przykro sie człowiekowi robi, kiedy to
                  ciekawe i fajne w sumie forum zamienia się w salon Beaty Tyszkiewicz.

                  Ja również pozdrawiam.
                  • daria13 Re: takie tam ogolne mysli 23.02.06, 21:20
                    A ja swój post poprzedni starałam się bardzo napisać właśnie w standardach
                    odmiennych od wcześniejszych. Chciałam konicznie, żeby było zaczepnie, żeby
                    trochę podpuścić, sprowokować, poobrażać z lekka. I chyba, jak mniemam. całkiem
                    nieźle mi się udało, bo panianka jednak trochę z nerw wyszła. Czy o to chodziło?
                    A najbardziej rozśmieszyło mnie zdanko panienki: "Dlatego też staram się
                    dyskutować a nie kłócić". A to paradne, bo ja przecież właśnie cały czas do
                    tego zmierzałam. Musisz się wreszcie zdecydować czy chcesz tutaj dyskusji, czy
                    kłótni? Bo do tej pory właśnie głownie na TWA się dyskutowało.
                    • 3promile Re: takie tam ogolne mysli 23.02.06, 21:28
                      Ja rozumiem, że to "zdanko panienki" to to samo co "wymiociny starej trufli",
                      tyle że w drugą stronę? I czekamy teraz na retorsję?

                      No, może w końcu coś się będzie działo ;-)
                    • braineater Re: takie tam ogolne mysli 23.02.06, 21:39
                      daria13 napisała:

                      > A ja swój post poprzedni starałam się bardzo napisać właśnie w standardach
                      > odmiennych od wcześniejszych.

                      No co TY, w którymż to momencie było odmiennie? A, że ubawiłam się nieźle to
                      fakt - ale w sumie nie aż tak szczególnie znowu.

                      Chciałam konicznie, żeby było zaczepnie, żeby trochę podpuścić, sprowokować,
                      poobrażać z lekka. I chyba, jak mniemam. całkiem nieźle mi się udało, bo
                      panianka jednak trochę z nerw wyszła. Czy o to chodziło?

                      Łoj Daryjko, złociutka Ty moja, marysie już tak mają, że z nerw wyprowadzić
                      potrafi je tylko kilka spraw - istotnych spraw. A nie jakieś tam
                      wszystkowiedzace Dobre Panie, co to na dobra drogę sprowadzać chcą i
                      uświadamiać pacholęciu gdzie jego miejsce jest.

                      > A najbardziej rozśmieszyło mnie zdanko panienki: "Dlatego też staram się
                      > dyskutować a nie kłócić". A to paradne, bo ja przecież właśnie cały czas do
                      > tego zmierzałam. Musisz się wreszcie zdecydować czy chcesz tutaj dyskusji,
                      czy kłótni? Bo do tej pory właśnie głownie na TWA się dyskutowało.

                      Zdanko owo miało dać do myślenia, ale każda reakcja szacownej Matrony (to w
                      ramach rewanżu za panienkę:) jest mile widziana. A jeśli do tego cel wcześniej
                      obrany został osiągnięty to wogóle radość we mnie wzbiera nieziemska wręcz -
                      czeeeekam na jessszzze więcej emocji!
                      A jeśli chodzi o dyskusję na TWA to już pisałam co o takowej myślę - nie
                      dotarło widać i nie dotrze już chyba. Ale kto wie? Może jednak....

                      Ochoczo wyczekująca kolejnej reprymendy,
                      Marysia
              • aaneta Re: takie tam ogolne mysli 23.02.06, 20:47
                Prawdę mówiąc, zupełnie się pogubiłam. Obawiam się, że nie wiem, o co tu chodzi.
                No bo chyba nie o to, że Marysia nie jest usatysfakcjonowana stopniem zajadłości
                moich sporów z Darią. A jeżeli przypadkiem jednak o to, to informuję, że
                niespecjalnie mnie to interesuje i uważam, że to Marysi problem, a nie mój ani
                Darii. Jak się Marysi nie podoba, to niech Marysia nie czyta. Osobiście nie mam
                zamiaru zmieniać swojego stylu wypowiedzi i sposobu prowadzenia
                dyskusji/rozmów/sporów, tylko po to, żeby Marysię zadowolić. I wcale mi z tego
                powodu nie jest przykro.
                • blue.berry aaneta:)) 23.02.06, 21:26
                  uahahahahahahahahaha:)))
                  i to jest wypowiedz ktora jako jedyna rzecz dzisiaj przyprawila mnie o
                  rozjechana paszcze od ucha do ucha:)))))))
        • broch Re: takie tam ogolne mysli 23.02.06, 20:13
          "5. I Brochowi odpowiem również nie - nie powstrzymuję męża w żaden sposób:)"
          Nie musisz mowic "nie" (i bronic kolegi b. :))) )

          O ile Twoj pierwszy post mnie ucieszyl (bo sam nie bardzo za pewnymi rzeczami
          przepadam), o tyle uwazam ze "moderowanie" (i spoznione nawolywanie) sensu nie
          ma. W ten sposob (moderacja) Twoj post jest odbierany jak widac. A jest tak
          odbierany bo mialo byc - jak piszesz - "familijnie" a tu nagle zgrzyt (glos
          sprzeciwu). Nie sadze jednak aby byla koniecznosc tlumaczenia wszystkiego (tzn
          tego ze "moderowac" nie chcesz, tylko wyrazasz opinie)

          W tej chwili robi sie nieco jak w piaskownicy: czyli ktos sie obrazi i sobie
          pojdzie. Co w sumie jest niekonsekwentne bo podobno o dyskusje chodzi (nie o
          obrazanie).

          Faktem jest ze swoistego rodzaju hijacking forum mial/ma miejsce (choc mozna
          udawac zdziwionego) ale podstawowym bledem byl brak "statusu" od poczatku
          istnienia forum (przyklad z "farma" nie jest dobry, ostatecznie mozna upierac
          sie ze pewne rzeczy sa oczywiste i status nie jest potrzebny). Stad tez
          konsekwentnie i slusznie sa tematy slodkie i mniej. Nawiasem mowiac sam kolega
          b. do tematow "slodkich" ma lekkie zaciecie :))

          Sugerowane sa tylko dwa wyjscia albo milo (jak bylo) albo z kopaniem w jaja. To
          troche szantaz (choc zaraz ktos powie ze nie), ale poniewaz jest za pozno na
          zmiany wiec mozna tylko spokojnie obserwowac dryfowanie forum w strone Ophra
          Winfrey.

          Uwazam ze walka z przyplywem i odplywem oceanu sensu nie ma, poniewaz i tak sie
          nie wygra, wiec lepiej zostawic w spokoju. Choc z drugiej strony chyba o to
          (czym jest forum dla forumowiczow) chodzilo. Moze by wiec dopuscic glosy inne,
          niekoniecznie zgodne?
          • blue.berry to ja jeszcze troche 23.02.06, 20:39
            pozwole sobie dorzucic jeszcze pare slow - dlaczego w ogole wlaczylam sie w ta
            dyskusje.
            mnie osobiscie kompletnie nie przeszkadza ze ludzie maja odmienne zdania,
            rowniez tutaj - kazdy ma prawo wyrazenie swojej opinii mniej lub bardziej
            pochlebnej lub w ogole niepochlebnej.
            lata mi rowniez kolo nosa czy atmosfera tutaj jest mniej lub bardziej lukrowata
            (choc mam zle doswiadczenia z mniej lukrowata atmosfera - ostatnio z mojego
            ulubionego psiego forum odeszla grupa ludzi a wlasciwie zostala zbanowana za
            malo lukrowata atmosfere i do dzis mnie to smuci i srednio to rozumiem)
            ale do rzeczy
            mnie w tym wszystkim uderzyla jedna sprawa - narzekanie na nadmiar tematow
            dziecieco-rodzinnych. bosz... a coz zlego jest w takich tematach? przeciez sa
            najbardziej naturalne na swiecie. szczegolnie na tego typu forach gdzie stale
            przebywa pewna grupa ludzi, ktora zzywa sie ze soba i staje sie sobie w taki a
            nie innych sposob bliska. gdybysmy byli nastolatkami pewnie bylyby to tematy
            zwiazane z lekcjami i nieszczesliwa miloscia. ale nie jestesmy dlatego tez
            rozmowy sa o dzieciach czy sprawach rodzinnych.
            i o ile oge w pelni zrozumiec ze komus przeszkadza mizianie sie i przepraszanie
            to kompletnie nie rozumiem ze komus przeszkadzaja tematy rodzinne.
            ale oczywiscie jest na to rada. proponuje nadac forum statuas "tutaj rozmawiamy
            tylko o rzeczach wznioslych, ew. u piciu wodki" i bedzie po problemie:)))
            • blue.berry Re: to ja jeszcze troche 23.02.06, 21:50
              jak rozumiem na moje pytanie srednio ktokolwiek kwapi sie odpowiedziec...
              szkoda...
              • daria13 Re: to ja jeszcze troche 23.02.06, 22:06
                Tak! Ocenzurujmy TWA! Dozwolone tematy: literarura i sztuka szeroko pojęte,
                polityka, picie wódki, tudziesz innych napojów alkoholowych. Ale co z
                kulinariami, czy zaliczymy je do kategorii związanej z piciem i zakąszaniem,
                czy jednak to temat zbyt przyziemny, pospolity? Kurcze, trudno wyczuć. A co ze
                zwierzakami? Ja tam traktuję swojego psa jak członka rodziny, więc chyba jednak
                zbyt "familijny" to temat, hmmmmm.
                Nie, to mnie jednak przerasta. Chyba jednak muszę poprosić Marysię, jako
                bezstronnego arbitra o pomoc:)))))
                • braineater Re: to ja jeszcze troche 23.02.06, 22:14
                  daria13 napisała:
                  A co ze
                  > zwierzakami? Ja tam traktuję swojego psa jak członka rodziny, więc chyba
                  jednak
                  >
                  > zbyt "familijny" to temat, hmmmmm.
                  > Nie, to mnie jednak przerasta. Chyba jednak muszę poprosić Marysię, jako
                  > bezstronnego arbitra o pomoc:)))))

                  Ależ proszę bardzo - pies temat dozwolony jak najbardziej.

                  Przejżyj Daryjko na oczy i w końcu zcznij CZYTAĆ, a nie obrażać się.

                  Marysia
                  • itek1 Re: to ja jeszcze troche 23.02.06, 22:21
                    >Przejżyj Daryjko na oczy i w końcu zcznij CZYTAĆ, a nie obrażać się.
                    Marysiu, dobre rady sa cenne, ale chyba mylisz dyskusje ze strofowaniem.
                    Pozdrawiam goraco
                    • braineater Re: to ja jeszcze troche 23.02.06, 22:26
                      itek1 napisał:

                      > >Przejżyj Daryjko na oczy i w końcu zcznij CZYTAĆ, a nie obrażać się.
                      > Marysiu, dobre rady sa cenne, ale chyba mylisz dyskusje ze strofowaniem.
                      > Pozdrawiam goraco

                      Ależ odmiana, no no no...

                      Króciutko ale dosadnie. Pytana odpowiadam. nie wiem w sumie, dlaczego pytana
                      jestem ja, ale jeżeli wątek ów zamienia się w "tyradę na marysię" prosze
                      bardzo - ja sobie bez problemu radę dam i jeszcze nieźle się przy tym ubawię.

                      Równie goraco pozdrawiam,
                      marysia
                      • daria13 Re: to ja jeszcze troche 23.02.06, 22:43
                        Wiesz Marysiu, tak się składa, że ja też się świetnie bawię. To mnie nakręca.
                        Wow, ale fajnie, zaczynam doceniać przyjemność płynącą z polemiki. NIe
                        przypuszczałam ,że to takie miłe.
                        Proszę, częściej takie kontorwersyjne podsumowania, częściej takie kijki w
                        morwisko! Ale jazda:))))
                        Pozdrawiam jeszcze goręcej:)
                  • daria13 Re: to ja jeszcze troche 23.02.06, 22:30
                    Jezu, czy ja muszę dużymi literami! Niby ynteligentne ludzie, a nie rozumiejo.
                    Toż ja cały czas prowokuję, a Wy bierzecie to za obrażanie. Ludzie! Weźcie na
                    luz, spójrzcie na siebie i zastanówcie się przez chwilę, czego właściwie
                    chcecie.Chcieliście ostrzejszejszej wymiany zdań, staram się Wam to dać, a Wy
                    ciąle nie łapiecie. Smutne to w sumie:(
                    • braineater Re: to ja jeszcze troche 23.02.06, 22:45
                      daria13 napisała:

                      > Jezu, czy ja muszę dużymi literami! Niby ynteligentne ludzie, a nie
                      rozumiejo.
                      > Toż ja cały czas prowokuję, a Wy bierzecie to za obrażanie. Ludzie! Weźcie na
                      > luz, spójrzcie na siebie i zastanówcie się przez chwilę, czego właściwie
                      > chcecie.Chcieliście ostrzejszejszej wymiany zdań, staram się Wam to dać, a Wy
                      > ciąle nie łapiecie. Smutne to w sumie:(


                      Jassne nie łapiemy. bo my nie som mondre jak Daryja. Spoglondamy na siebie i
                      wiemy czego chcemy. A Ty wiesz? To nie jest ostszejsza wymiana zdań - to
                      udawadnianie sfojej fyszszości. Wyraźnie kilka osup napisało, co pszeszkadza i
                      co fnerfia. Ale chyba nikt nie pszeczytał tych postuf. Bo nadal cała fymiana
                      naszych zdań, zabafna i ofszem, rosbija siem o to, sze któras se stron nie
                      rozumie supełnie drógiej - padły kąkretne argómęty, do kturyh nie odnius siem
                      nikt sópełnie. I nadal s óprem maniaczki poftaszam - nie idzie o szadnom
                      ostrośc dyskósji, tylko onej merytorycznośc - kturom to merytorycznośc w siną
                      dal niesie wiater, gdy s nagła pojafiaja sie tajemnicze chistorie s szycia
                      wziente.
                      I nikt siem nie obrasza - to jeszt ynternet - gra, sabafa, nic more.

                      Posdraffiam fszyssskich Tffaczy
                      (nie mogłam sie powstrzymać:)
                      Marysia - nierozumne ciele
                      • daria13 Re: to ja jeszcze troche 23.02.06, 23:07
                        No i fajnie! Luz na maxa! Trochę się napracowałaś, bo ja miałam trudności z
                        odczytaniem, a co dopiero Ty z napisaniem. Znaczy starasz się kochanieńka,
                        starasz. Tylko po jakiego kija? Kręci Cię to? Bo mnie coraz bardziej:)))
                        A tak na poważnie, to jeśli nie trafiły do Ciebie wypowiedzi Beaty i Kriska, to
                        już nic nie trafi, a szkoda, bo mądra z Ciebie dziewczyna, tylko trochę
                        pogubiona.
                        • braineater Re: to ja jeszcze troche 23.02.06, 23:20
                          daria13 napisała:

                          > No i fajnie! Luz na maxa! Trochę się napracowałaś, bo ja miałam trudności z
                          > odczytaniem, a co dopiero Ty z napisaniem. Znaczy starasz się kochanieńka,
                          > starasz.

                          A wyobraż sobie, że wcale nie. To przychodzi samo... Jaki post taka odpowiedź.

                          Tylko po jakiego kija? Kręci Cię to? Bo mnie coraz bardziej:)))

                          Po takiego kija (jezu, skąd to określenie wogóle?) żebyś w końcu cos zrozumiała
                          Daryjko droga.

                          > A tak na poważnie, to jeśli nie trafiły do Ciebie wypowiedzi Beaty i Kriska,
                          to już nic nie trafi, a szkoda, bo mądra z Ciebie dziewczyna, tylko trochę
                          pogubiona.

                          Ojojoj, biedna ja biedna! nic tylko strzelić sobie w łeb! Przed czynem owym,
                          zapytam tylko, kto wmówił ci, że ja taka mądra, co? Że taka pogubiona
                          dziewczyna?

                          Zapraszam do dalszej dyskusji jutro, jeno że po 19:00 bo niestety maryś musi
                          iść do pracy, a wpracy to marys nie ma czasu na dyskusje z Daryją
                          Wszechwiedzącą. Ma kilka Wszechwiedzących w realu i z nimi musi się zmierzyć...

                          Pozdrawiam, do jutra. Zrób statystykę, wynajdź parę wątków i pisz, złociutka,
                          pisz...Zacytuj kogoś może, przytocz kilka wypowiedzi...

                          Marysia
                          • daria13 Re: to ja jeszcze troche 23.02.06, 23:32
                            "Po jakiego kija" mówią osoby, które nie lubią słów na "ch",no wiesz jakich:)))
                            Ja taka staromodna jestem, że nie lubię, przecież wiesz:)))I przy okazji
                            konsekwentna.
                            A że jesteś mądra, to sama przecież się irytowałaś, jak Ci przypomniałam i sama
                            wiesz, nieprawdaż? Sama prawda z ust moich:)))
                            Nie wiem, jak wytrzymam jutro do 19. To będzie naprawdę trudna próba dla mnie.
                            Tyle godzin bez Ciebie, buuuuuuu:))))))
                            Życzę dobrej nocy, Marysieńko:)
            • braineater Re: to ja jeszcze troche 23.02.06, 22:05
              Jagódko, tu wcale nie chodzi o kompletne wyeliminowanie tematów rodzinno
              dzieciowych, bo nie ma takiej potrzeby i tez trafiają się dziesiątki fajnych
              postów, tylko o wyrównanie proporcji - bo tak jak zostało napisane powyżej,
              forum z takiego na którym przeważały dyskusje na tematy ciekawe, przerodziło
              się w herbatke u cioci, gdzie nie porusza sie praktycznie żadnych innych
              tematów, prócz podagry wuja, i ischiasa prababci. Ja wiem, że można by było
              wpisac w status, co tylko mi do łba przyjdzie, ale byłoby to bezsensowne - to
              wbrew podejrzeniom Dobrych Pań nie jest prywatny folwark, mój czy czyjkolwiek
              tylko miejsce spotkania róznych osób na dokładnie tych samych prawach. Tyle, że
              zaczęła dominować tematyka interesującą jedynie częśc uzytkowników - nie wiem,
              czy wiekszą, czy mniejsza (choć z watku wynikac zaczyna, że chyba większą -
              chyba, że ci, którym to tez przeszkadza postanowili w ogóle olać temat) I
              własnie stąd te propozycje tudziez leciutkie przepychanki - by ustalic w która
              stronę to forum podąza, i gdzie sie aktualnie się znajduje. Tak, jak napisał
              Broch - czy będzie to Oprach Winfrey (Ewa Drzyzga), czy forum na którym da się
              bredzić o przeróznych bzdurkach.
              Ot i tyle
              I tylko się zastanawiam, choc może w osobnym poście powinienem sobie to
              machnąc, czemu cała kontrofensywa trafia w Marysię, którą to zresztą mocno
              bawi, a praktycznie nikt nie próbuje odpowiedzieć na propozycję zmian, czy
              choćby zauwazyć, że problem dławienia się ciotuniowata atmosferką dotyczy nieco
              szerszej grupy osób niż ja , czy moja najukochańsza Marysieńka. Może po prostu
              łatwiej pobawić się w erystyke i zaczepianki z kims kog sie nie zna nawet z
              postów?

              P:)
              • blue.berry to ja dalej 23.02.06, 22:25
                forum tworza ludzie. ludzie pisza na tematy ktore ich interesuja.
                jesli jakis tematow brakuje to moze zamiast jeczec po prostu zaczac je
                konsekwentnie wprowadzac? jesli mam ochote porozmawiac na jakis temat to temat
                ten inicjuje. a jesli go nie inicjuje tz ze wcale tak wielkiej ochoty nie mam.
                jesli jakas tematyka dominuje to znaczy ze wiekszosc osob jest nia
                zainteresowana. to chyba jest proste. chciecie wyrownac proporcje to zrobcie to
                wprowadzajac wiecej tematow nierodzinnych i niedzieciatych. bo tak chyba bedzie
                prosciej niz jeczec ze czegos jest za duzo, lub srednio pasuje.
                na forach rozbudowanych jest na to sposob aby unikac nietematycznych tematow:))
                upycha sie je w tz offach i wszyscy sa szczesliwi. tutaj takiej mozliwosci nie
                ma. wiec albo okresli sie jasna tematyke tego forum (co raczje je zubozy niz
                wzbogaci) lub pozwoli mu sobie zyc wlasnym zyciem ktore bedzie zalezne od
                najbardziej aktywnych uczestnikow.
                piszesz ze nikt nie probuje odpowiedzic na propozycje zmian - moze malo kto
                jest tymi zmianami zainteresowany? a moze wiekszosc osob to po prostu olewa?
                moze woli przeczekac lub znalezc sobie inne forum niz toczyc dyskusje nad tym
                ze problemem forum jest to ze ludzie sa za mili i tocza zwykle codzienne
                rozmowy?
                dlaczego trafia to w Marys? nie wiem, moze dlatego ze jest biernym czytelnikiem
                jedynie?
                ja bym powiedziala tak -osoby ktorym przeszkadza brak dyskusji na ciekawe
                tematy serdecznie zapraszam do zakladania takowych i tak umiejetnego
                prowadzenia dysputy zeby nazbierac wiecej niz 10 postow. ja osobiscie bardzo
                chetnie sie wlacze w kazdy ciekawy temat.
                • braineater Re: to ja dalej 23.02.06, 22:33
                  To nie jest tak, że ciekawe tematy sie nie pojawiają - pojawiają sie i to z
                  duza regularnością. Tylko problem polega na tym, że jakikolwiek temat by sie
                  nie pojawił - powyzej 15 posta skręca własnie w strony dzieciato-rodzinne i
                  gdzieś niknie sam temat - wystarczy zreszta spojrzeć na kilkanściewatków na
                  aktualnej pierwszej stronie, a następuje kolejna wymiana anegdotek und z życia
                  opowieści. Ja wiem, że jak mi to Broch ładnie wytknął, sam nie jestem bez winy,
                  i raczej nie mogę rzucą kamieniem pierwszy, ale rozumiem osoby, którym to włos
                  na głowie podnosi. I po raz kolejny powtórze, że nie chcę niczego ograniczac
                  jakims statusem, jakimis prikazami - chę po prostu wiedzieć, czy tak musi byc,
                  a jesli tak, to dlaczego?

                  P:)
                  • brunosch Brein, 23.02.06, 22:44
                    a może jesteśmy stukniętymi gawędziarzami? Całkowicie niesterownymi, co podobno
                    jest przypadłością Ludzi Inteligentnych, skoro potrafimy schodzić na manowce i
                    ćwiczyć poematy dygresyjne z każdego zawiązanego tematu?
                    Może lubimy zjeżdżać z utartych szlaków i alej wytyczanych topolami na rzecz
                    biegania na przełaj przez pola?
                    No i zrób z nami coś...
                    • brunosch Przepraszam za literówkę w nagłówku. nt 23.02.06, 22:45

                  • staua Re: to ja dalej 24.02.06, 22:02
                    Za dlugo sie zastanawiam, co pisac w watkach, ktore moim zdaniem wymagaja szerszej odpowiedzi.
                    Ten rozrosl sie tak, ze poczatkowe moje mysli juz zupelnie sie nie nadaja.
                    Powiem tak - dyskusje beda, osobiste wtrety tez beda, nie da sie inaczej. Staram sie pisac tylko o tym,
                    co z zalozenia (w moim wyobrazeniu moze) mialo byc wazne na tym forum, ale niestety czasem
                    ogromna chec mnie bierze, zeby sie CZEGOS o kims dowiedziec i wspomoc moja imaginacje jego
                    slowami na wlasny temat. Chyba dlatego sa tu watki o prababciach. Niemniej nie ukrywam, ze nie sa to
                    te, ktore interesuja mnie najbardziej. Jednak, gdy wiem cos, co moz sie przydac zalozycielowi watku z
                    prosba o pomoc, to pisze - czemu nie? Sama jednak chyba dosc rzadko takie watki zakladam. Moge
                    obiecac, ze bede zakladac watki merytoryczne (ksiazki, muzyka, filmy, zabawy intelektualne, w ten
                    desen) bo mnie to akurat interesuje.
                    Jeszcze jedno - bez bluzgow i wycieczek osobistych nie oznacza babrania sie w rozowym lukrze, bez
                    przesady, da sie krytykowac oraz wyrazac swoja opinie nawet bardzo zdecydowanie.
            • broch Re: to ja jeszcze troche 23.02.06, 22:29
              prosze bardzo tylko znowu ktos sie poobraza. Swoja droga post aanety nie na temat.

              Tyle ze gdzie tu pytanie?
              chyba ze mowisz o tym
              "narzekanie na nadmiar tematow dziecieco-rodzinnych. bosz... a coz zlego jest w
              takich tematach?"

              mozna odrwocic, a coz zlego w nie byciu entuzjasta tematow dziecinno-rodzinnych?
              Do tego typu rozmow sie nie wlaczam, ale ten wonteg jest o roli TWA w zyciu
              forumowicza. Po pierwsze: a jest jakas?
              Forum dla mnie to po prostu miejsce na wymiana uwag wlaczajac to lubie nie,

              Hasla o ocenzurowaniu, budza we mnie zle odruchy (a i tak jestem malo
              sympatyczny). Albo swiadomie sie nie rozumiemy, albo duzo gorzej.

              Niech tam: mozesz sie ubrac z klasa (nie idzie o lit i wodke) lub bez gustu
              (Ophra Winfrey). Czy bezguscie jest zakazane? Nie. Ale moge powiedziec ze za tym
              nie przepadam? Czy to juz proba wprowadzenia cenzury? Jak na razie sam fakt
              krytyki budzi cenzuralne odruchy u Darii (ostrzeganie przed cenzura w celu
              wywolania autocenzury u krytykujacgo)


              Ty lubisz ja nie. Ja sie nie dziwie ze Ty lubisz, dla Ciebie to "bosz.." bo ja
              nie lubie:))

              "mnie osobiscie kompletnie nie przeszkadza ze ludzie maja odmienne zdania,"
              1)Ten wonteg jest o roli TWA w zyciu forumowicza.
              2)No dobra, a jest jakas? lubie?
              3)
              Ze jest rola nie wiedzialem.
              • kwiecienka1 do braineatera 23.02.06, 22:40
                może dlatego, że dla nich (dzieciatych) życie (i nawet ulubione TWA) bez dzieci
                nie ma sensu?
                a poza tym, widzisz, odkąd poznałam niektóre TWAczki i ich dzieci osobiście
                takie skręty przestały mnie drażnić :)
                jak wiesz, nie mam dzieci, na razie nie chcę & nie mam z kim ich mieć, ale nie
                znaczy to, że wogóle mają zniknąć z mojego otoczenia - jeśli ludzie mi bliscy
                mają dzieci i w jakiś sposób chcą podzielić się czymś związanym z nimi, to
                czemu nie?
                pozdrawiam
                Kwiecienka i Edukacyjnie Wykorzystana Pippi-prezent od Beaty
              • blue.berry Re: to ja jeszcze troche 23.02.06, 22:40
                wiesz co broch - srednio czytelny jest twoj wpis i zanadto belkotliwy jak dla
                mnie.
                ale dla Twojej wiadomosci - ja nie jestem entuzjastka tematow dziecinno-
                rodzinnych. nie biore raczej w nich udzialu. mnie one po prostu nie
                przeszkadzaja. dlatego zdziwona jestem pewnego rodzaju nagonka na nie. i tyle.
                stad moje pytanie bo probuje ta cala sytuacje zrozumiec. aha i jak dla mnie
                wlasnie ty swoimi wypowiedziami jednak dziwisz sie "jak mozna to lubic"
                i nie mowie tez nic o cenzurowaniu - pisze jedynie o pewnych mozliwosciach
                rozwiazania pewnych kwestii czyli utematycznieniu forum co jest ogolnie
                praktykowane.
                a tak w ogole to srednio mnie to gila. bo jak sa tematy to sie wlaczam a jak
                nie ma (dla mnie oczywiscie) to zajmuje sie czyms innym:)
                • daria13 Re: Gdzie jest Marquiz? 23.02.06, 22:54
                  Bardzo mi dziś brak naszego drogiego Markiza. Tylko on jeden umiałby zrobić nam
                  statystyczne podsumowanie wątków i stwierdzić ponad wszelką wątpliwość, które
                  wątki dominują. Bo ja tam na pierszej stronie widzę głównie wątki z
                  gatunku "rózne", niekoniecznie familijne. Ale może się mylę?
                  • kwiecienka1 Re: Gdzie jest Marquiz? 23.02.06, 22:59
                    daria13 napisała:

                    Bo ja tam na pierszej stronie widzę głównie wątki z gatunku "rózne",
                    niekoniecznie familijne. Ale może się mylę?

                    hmmm, wątki są różne, przynajmniej w tematach, ale potem, w trakcie dyskusji,
                    często pojawiaja się odniesienia do rodziny, dzieci itd.
                    może o to chodzi?

                    pozdrawiam
                    Kwiecienka w Maseczce
                    • braineater Re: Gdzie jest Marquiz? 23.02.06, 23:00
                      igzakli Kwiecieńko - to jest to, o czym od dwóch dni mówimy.
                      Buziak:)

                      P:)
                      • kwiecienka1 Re: Gdzie jest Marquiz? 23.02.06, 23:03
                        aaaa
                        to w takim razie, dumna ze swojego refleksu, lecę zmyć maseczkę :)
                        pozdrawiam
                        Kwiecienka z Buziakami Zwrotnymi :)
                        • daria13 Re: Przemyślenia spod prysznica 24.02.06, 00:11
                          Mamy z Jagódką zupłnie rózne drogi życiowe, priorytety i inne impondrabilia,
                          ale w wielu kwestiach zgadzamy się aż zatrważająco:). I taka właśnie jest
                          specyfika TWA; rózne indywidua tworzą grupę dyskusyjną, w której dominuje chęć
                          wyróznienia się z całej masy innych grup, a jednym w różniących nas
                          wyznaczników jest wzajemna tolerancja i (przepraszam za słowo)szacunek.
                          Dlaczego musimy podążać ślepo za modą i na siłę, za wszelką cenę, wiecznie
                          szukać kontrowersji, punktów zapalnych i innych problemów? Tym, którym to
                          przeszkadza możemy jedynie radzić, żeby starali się to zmienić, albo poszukali
                          grup, w których ciekawiej się dyskutuje. O ile jestem w stanie zrozumieć, że są
                          osoby, które stale potrzebują mocnych wrażeń, o tyle nie rozumiem, dlaczego nie
                          mogą poszukać ich tam, gdzie jest ich pod dostatkiem. A jest tego trochę, oj
                          jest. Dlaczego takie proste sprawy, wymagają tylu niepotrzebnych słów? Właśnie
                          tego nie rozumiem. Nawracanie nieposłusznych? Po co?
                          Miałam to napisać na priva, ale nie widzę powodu, żeby się kryć: bardzo Cię
                          lubię Jagódko! Bardzo!
                          Daria
                          • daria13 Re: Podsumowanie 24.02.06, 09:08
                            W podsumowaniu mojej wczorajszej wymiany zdań z Marysią, pragnę jedynie
                            donieść, że była ona przeze mnie perfidnie i z rozmysłem poprowadzona tak, żeby
                            sprowokować znudzoną koleżankę do ostrej, zażartej dyskusji, jakiej jej tak
                            brakowało. I śmiem sobie pochlebiać, że mi się to w pełni udało, bo tylu postów
                            jeszcze nigdy od Marysi w jednym rzucie nie uzyskaliśmy. Moja dyskusja celowo
                            była mało merytoryczna, podpierana, stylizowana na obrażanie się, jeśli ktoś
                            tego nie zauważył, to trudno. Marysia zarzuciła nam, że nasze wcześniejsze
                            spory były śmieszne i żałosne. Dałam jej więc możliwość poprowadzenia sporu
                            pełnego emocji. Mam nadzieję, że po przemyśleniu całości doceni mój wysiłek i
                            trud, bo dla mnie było to nielada wyzwanie;)
                            I jeszcze pytanie do Braina, dlaczego to kolega nie komentuje książęk, które mu
                            sie nie podobają? I jeśli mnie pamięć nie zmyla, to zdarzyło Ci sie
                            kilkakrotnie przywoływać niektórych dyskutantów do porządku, studzić emocje.
                            Nie przypominam sobie ani jednego Twojego posta, który choć w minimalny sposób
                            mógłby kogoś sprowokować, czy sprawić komus przykrość. Dla mnie to głównie Ty
                            jesteś bogiem pokoju i kultury, a jesteś taki od początku, jeszcze grubo przed
                            tym, zanim zaczeliśmy tutaj studzić emocje i apelować o Wersal. Nigdy nie
                            uwierzę, że cały czas się powstrzymujesz, każdy ale nie Ty.
                            P:)
                            • braineater Re: Podsumowanie 24.02.06, 09:24
                              daria13 napisała:

                              > I jeszcze pytanie do Braina, dlaczego to kolega nie komentuje książęk, które
                              mu
                              >
                              > sie nie podobają? I jeśli mnie pamięć nie zmyla, to zdarzyło Ci sie
                              > kilkakrotnie przywoływać niektórych dyskutantów do porządku, studzić emocje.
                              > Nie przypominam sobie ani jednego Twojego posta, który choć w minimalny
                              sposób
                              > mógłby kogoś sprowokować, czy sprawić komus przykrość. Dla mnie to głównie Ty
                              > jesteś bogiem pokoju i kultury, a jesteś taki od początku, jeszcze grubo
                              przed
                              > tym, zanim zaczeliśmy tutaj studzić emocje i apelować o Wersal. Nigdy nie
                              > uwierzę, że cały czas się powstrzymujesz, każdy ale nie Ty.
                              > P:)

                              AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAARRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRGGGGGGGGGGGGGGGGGGGG
                              GGHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHH
                              Poddaję się.
                              Jesteś niezmożona. Jak husaria
                              Niepokonywalna.
                              A ja wreszcie mam co czytać.:){Sabato - o umarłych i grobach}


                              P:)
                            • braineater Re: Podsumowanie 24.02.06, 10:08
                              A ja wręcz przeciwnie - wcale się nie poddaję:P
                              Tak sobie czytam i czytam tę wymianę postów z Dobrą Panią, dzieci piszą test:),
                              i z przykrością stwierdzam, że po pierwsze nie była to "ostra wymiana zdań", po
                              drugie jakoś tak jeszcze bardziej pesymistycznie mnie nastawiła do tego forum -
                              bo po co wogóle pisać jak i tak Dobre Panie wiedzą lepiej niezależnie od tego
                              ile osób w i w jaki sposób próbuje im coś przekazać, a po trzecie - Daryjko
                              droga, ja się nie zaangażowałam w sprzeczkę z tobą - ja tylko odpowiadam na
                              coraz głupsze (wybacz) argumenty. I szczerze mówiąc, jak na początku mnie to
                              bawiło to teraz zaczyna martwić.... Czy ty naprawdę wkładasz w to aż tyle
                              wysiłku? Bo jak tak, a efekt jest taki jaki jest, to może daj sobie spokój,co?
                              I tak marysi nie przekonasz, już takie krnąbrne to dziecko jest.

                              Marysia
                              I can do everything even better than me
                              Wolna Kultura
                              • eva.68 Ave Maria :) 24.02.06, 10:28
                                Przeczytałam cały ten dłuuuuuuugi wątek i też się zmartwiłam. Pewnie nie
                                koniecznie z tych samych powodów. O ile rozumiałam początkowe wypowiedzi (że
                                słodko, nudno itp.) o tyle rozwój dyskusji (nawiasem, czy to dyskusja jest?)
                                mnie przerósł. I nie rozumiem. Coś ze mną nie teges chyba. :(
                                (Było, że inni nie zabierają głosu, bo może olali. Nie olali ale nie zaqmali.)
                                P:)
                              • daria13 Re: Podsumowanie 24.02.06, 10:51
                                Marysiu, jeśli nie mogłaś wytrzymać do 19 i mi odpisałaś już teraz, to znaczy,
                                że jednak jesteś zaangażowana w tę dyskusję.
                                Ja naprawdę nie chcę Cię do niczego przekonywać, ja nie przedstawiam
                                argumentów, ja tylko podpuszczam, a Twoje odpowiedzi są widomym znakiem, że na
                                to się łapiesz. Możesz mi zarzucac głupote, ale musisz tez wreszcie przyjąć do
                                wiadomości, że to głupota z moje strony zamierzona. Ma jedynie wykazać, że Twój
                                postulat o ozywieniu forum przez rezygnacje z grzeczności nie jest taki znowu
                                ciekawy i potrzebny, bo rezygnując z zasad dobrego wychowania, skazujemy się
                                często na taką głupią pyskówkę, jaka ma tu obecnie miejsce. Zarzuciłaś nam, że
                                nasze sprzeczki są żałosne, więc dałam Ci i przy okazji wciagnęłam w kłótnię,
                                taką jak chciałaś. I zamierzony efekt osiągnęłam, bo napisałaś, że na początku
                                to Cię bawiło, a teraz zaczynasz się martwić. Gdybym chciała przekonywac Cie
                                używając wyłącznie rzeczowych argumentów, z pewnością szybko byś mnie olała, a
                                tak ja miałam trochę zabawy, inni miłośnicy pyskówek zapewne też, a Ty
                                przyznałaś, że taki obrót sprawy Cię martwi. I o to chodziło.
                                A z ta ilością osób, które popierają Twoje postulaty w opozycji do mnie to też
                                bym nie przesadzała. Spróbuj policzyć i wyciągnąć wnioski.
                                Pozdrawiam nieustająco serdecznie:)
                                • agni_me Re: Podsumowanie 24.02.06, 13:03
                                  Powtarzanie piąty i szósty raz tekstu o "prowokacji" nie zaczaruje
                                  rzeczywistości i nie zmieni tego, co czytamy od wczoraj.

                                  Przeczytałam wypowiedzi marysi dwa razy i naprawdę nie jestem w stanie znaleźć
                                  tam jakichkolwiek postulatów. Wyraża swoją opinię i ma do tego prawo. Mało, z
                                  tą opinią zgadza się kilka osób i naprawdę nie jest ważne czy jest ich mniej,
                                  czy więcej od zwolenników TWA w takiej postaci jak teraz. Są. I oczywiście mogą
                                  zniknąć, tak jak już to zrobiło kilka osób, ale mogą też napisać, że szkoda. I
                                  to są te osoby, które nie potrzebują rad, w tym takich, żeby sobie poszli gdzie
                                  jest fajniej.

                                  Oczywiście z uciechą przeczytałam tę pyskówkę. Przebiegała zgodnie z kilkoma
                                  zasadami, w tym zasadą trzeciego wpisu i obfitego trawniczka. Ale, na bogów
                                  różnych, żywa dyskusja, gdzie nie trzeba uważać na każde słowo i w razie
                                  urażenia przeciwnika nie trzeba publicznie sie biczować nie ma nic wspólnego z
                                  tymi idiotyzmami, które popełniłaś powyżej. To jest skrajność. Jak między
                                  ćwierkaniem u cioci i rzyganiem w salonie. Normalność jest pomiędzy.

                                  Nie chcę cię zmienić i nikogo innego, nie widzę powodu dla którego miałabyś się
                                  powstrzymywać od pisania o tym co lubisz i kochasz i to w formie, jaka tobie
                                  odpowiada. Chcę tylko, by to nie była OBOWIĄZUJĄCA forma (szczególnej uwadze
                                  polecam subtelną różnicę między "chcę jabłko" a "dajcie mi jabłko").
                                  • daria13 Re: Podsumowanie 24.02.06, 14:23
                                    agni_me napisała:

                                    > Powtarzanie piąty i szósty raz tekstu o "prowokacji" nie zaczaruje
                                    > rzeczywistości i nie zmieni tego, co czytamy od wczoraj.

                                    Powtarzanie służy temu, żeby osoba, która ignoruje pewną informację, wreszcie
                                    ją uznała.
                                    Oczywiście, że pyskówka przebiegała skrajnie, bo miala służyć konkretnemu
                                    celowi, takie przerysowanie. Karykatura to sie nazywa.

                                    > Nie chcę cię zmienić i nikogo innego, nie widzę powodu dla którego miałabyś
                                    się
                                    >
                                    > powstrzymywać od pisania o tym co lubisz i kochasz i to w formie, jaka tobie
                                    > odpowiada. Chcę tylko, by to nie była OBOWIĄZUJĄCA forma (szczególnej uwadze
                                    > polecam subtelną różnicę między "chcę jabłko" a "dajcie mi jabłko").

                                    Nie będę zmieniać formy swoich wypowiedzi i dziękuję za pozwolenie na to, ale
                                    nadal nie rozumiem, co powstrzymuje tych, dla których ta forma nie ma być
                                    OBOWIAZUJĄCĄ przed jej zmianą. Czy aż taki nacisk moralny wywierają osoby,
                                    które lubią o rodzinie i z paluszkiem odgiętym?
                                    P:)
                          • blue.berry Re: Przemyślenia spod prysznica 24.02.06, 10:02
                            dzieki Dario:)

                            aczkolwiek nadal tak naprawde nie wiem o co chodzi (ale nie chce juz zadncyh
                            wyjasnien bo jako takich po prostu ich nie ma). i przyznam ze srednio mi sie to
                            podoba:(
    • nienietoperz Folwark Brainiecy 24.02.06, 11:58
      Czytajac cierpliwie (moze z pomijaniem wielkiej walki Wszechwiedzace Lukrowane
      Panie contra Zadne Krwi Panienki) chcialbym skorygowac pojawiajace sie
      wielokrotnie stwierdzenie bledne w oczywisty sposob.

      Otoz to jest folwark Braineatera, czy sie jemu, czy innym to podoba czy nie.
      Forum jest z definicji prywatne, przez maestro B. zalozone, i w kazdej chwili ma
      maestro prawo je zamknac, zawiesic, zmienic jego charakter, etc.. Nikt innym
      Twaczom nie zabroni oczywiscie kontynuowania kontaktow, ale niekoniecznie juz
      pod szyldem TWA. Byly tu juz takie sytuacje (niezwiazane z lukrowatoscia), w
      ktorych mialem potencjalna ochote zaprotestowac, ale uwazalem, ze to od
      Braineatra zalezy co tu sie ma programowo dziac - uprawnienia administracyjne
      maja i powinny miec wylacznie funkcje administracyjna.
      Czy jest to folwark Marysi, zalezy tylko i wylacznie od (braku) rozdzielnosci
      majatkowej panstwa B..

      Argumenty typu: jest to nasza 'public space', choc pociagajace, sa nietrafne.
      Bycie w 'public space' dotyczy kontaktow forumowych jako takich, ale nie
      kontaktow, watkow i tematow na Brainal Farm. Ze zdaniem leadera (leaderki) na
      temat pozadanych kierunkow rozwoju TWA moge sie zgadzac badz nie, ale na pewno
      nie moge odmowic mu (im) prawa do prob tychze ksztaltowania.

      Uklony dla tych co o rodzinie, dla tych, co o wodce, dla tych co z krwia na
      wargach i dla tych co bez,
      Nienietoperz
      • beatanu Re: Folwark Brainiecy 24.02.06, 12:43
        nienietoperz napisał:
        > Otoz to jest folwark Braineatera, czy sie jemu, czy innym to podoba czy nie.
        > Forum jest z definicji prywatne, przez maestro B. zalozone, i w kazdej chwili
        m
        > a
        > maestro prawo je zamknac, zawiesic, zmienic jego charakter, etc..

        No niby tak, ale nie do końca...
        Kiedyś bowiem, w chwili słabości (?), albo tylko przekonany co do słuszności
        hasła "władza w ręce ludu" Braineater rozszerzył uprawnienia admina na całkiem
        spore grono TWAczy, którzy tutaj od dawien dawna, czyli od mniej więcej roku
        (wczoraj miałam wątpliwości, czy jako TWA do jubileuszu dociągniemy, dzisiaj
        myślę, że tak:)

        Nie wiem więc, czy Braineater może sobie tak autorytarnie forum zamknąć,
        zresztą nigdy się nad tym nie zastanawiałam, bo nie przypuszczałam, że będziemy
        takie rzeczy dyskutować...

        Nie mam nic więcej do powiedzenia, bo nie chcę powtarzać tego, co napisałam
        wczoraj. Konfliktów i kryzysów (i w realu i na forum) nie unikniemy i tylko od
        nas zależy, co z tą żabą...

        Podobno język chiński tym samym znaczkiem określa "kryzys" i "rozwój". Całkiem
        fajna myśl.

        :)
        • beatanu ps 24.02.06, 12:49
          No tak, dopiero teraz zobaczyłam sygnaturkę pod hasłem "Lubimy..." o
          równiejszych zwierzątkach i... może to jest odpowiedź na moje wątpliwości w
          poprzednim wpisie :)
          • daria13 Re: ps 24.02.06, 13:12
            Wypowiedź Nienietoperza, choć teoretycznie słuszna i merytorycznie
            interesująca, nie do końca jednak sie sprawdza, bo oprócz tego, co zauważyła
            Beata, mamy jeszcze wyraźny, wczorajszy apel, skierowany, jak myślę do
            wszystkich:
            "Każde forum ewoluuje, bo tak już jest. Tylko teraz pytanie, czy chcemy by
            ewoluowało właśnie w stronę miłych opowiastek o życiu rodzinnym, towarzyskim i
            każdym innym, czy jednak chcemy, żeby coś się działo, by nic prócz dobrego
            wychowania i taktu nie powstrzymywało nas od poruszania tematów
            paskudnych/kontrowersyjnych, spierania sie na ostro (bez obrażania ma się
            rozumieć)- bo przyznam, ze mając baczenie na to, jak wiele osób mogę niechcący
            urazić, czesto rezygnuje z jakiejkolwiek dyskusji - bo nie da się nic
            powiedzieć, kiedy wszystko jest traktowane personalnie i emocjonalnie.
            Wniosków nie będzie - będzie propozycja: propozycja byście podali, jak TWA ma
            wyglądać i w która stronę ma podążać. Może znajdziemy jakiś kompromis, może
            stworzymy inne forum."
            Ja bardzo chcę, żeby TWA było ciekawe, frapujące i eskcytująco kontrowersyjne,
            ale sama nie mam może weny, zeby wymyślać takie tematy. Mnie tylko ruszyło, że
            się narzeka na coś, a nie robi nic w kierunku poprawy. Jak mi coś nie pasuje,
            coś mi przeszkadza, to staram się to sama zmienić, a nie opieprzać innych i
            płakać.Proste.

      • stella25b Re: Folwark Brainiecy 24.02.06, 13:03
        Brawo kolego Nnietoperzu!! Przypomniales kto jest glowa a kto szyja tego forum.
        Wyglada na to, ze kto sie nie podporzadkuje to leci, wiec kochani do dziela.
        Zakasac rekawy, myslec i produkowac bez wtretow rodzinno- zdrowotnych. Umizgi i
        komplimenta (jak zrozumialam) stosowac jedynie w strone Ojca Zalozyciela (on to
        lubi), w inne strony nie dozwolone, grozi cenzura. Ponadto zaleca sie wiecej
        pychy wlasnej, sarkazmu i pozycji napastnika. Oczywiscie nie nalezy zapominac,
        ze nie wszystko, wszystkim tutaj mozna zwlaszcza w tematyce roznej.

        Niestety nadal jestem nieziternetowana domowo a w poniedzialek ze wzgledu na
        karanawal mam wolne, wiec dopiero od wtorku bede mogla dalej sledzic dyskusje.
        pozdrawiam
        Stella
        • wqrwiony Re: Folwark Brainiecy 26.02.06, 04:13
          długo smakowałem ten wątek,
          jeśli mi się będzie chciało to przy okazji podzielę się przemyśleniami

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka