chaladia
17.02.06, 20:45
A to się nam dostało na Forum Krajów Arabskich, Bracia Expaci!
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=10662&w=36899616&v=2&s=0
Cóż, tak się składa, że zawsze, gdziekolwiek byłem na Bliskim Wschodzie,
ocierałem się o konflikt pomiędzy nami, ME Expatami a "Arabeskami" (głównie
studentkami arabistyki, choć nie tylko przebywającymi na praktykach
językowych czy z innych przyczyn na Bliskim Wschodzie). Głównym tematem sporu
był oczywiście stosunek do Arabów. Pomijając przypadki ludzi zupełnie nie
przystosowanych do Bliskiego Wschodu - ksenofobów, rasistów, czy wogóle
psychicznie niezrównoważonych, którzy pojechali na kontrakty tylko i
wyłącznie dla pieniędzy - Expaci są jak najbardziej pozytywnie nastawieni do
ludności miejscowej, ale... to właśnie ALE powodowało dyskusje.
Arabeski bowiem kochają Arabię (nie Arabów, bo to by było stierdzenie
obraźliwe, ale całość Regionu z kulturą, obyczajami i ludźmi oczywiście też)
miłością nie tolerującą żadnych "ale". Arab może pobić, Arab może znieważyć,
Arab może oszukać - zawsze znajdzie się wytłumaczenie. A jeśli ktoś nie
akceptuje tego tłumaczenia, to staje się wrogiem. Dodając do tego fakt, że
Expat na ogół mieszka w klimatyzowanym domu ze służbą, a Arabeska w wynajętym
mieszkaniu na poddaszu - to dochodził jeszcze problem zazdrości - choć żadna
Arabeska w życiu by się do takiej zazdrości nie przyznała.
Mnie było tych dziewczyn zawsze trochę szkoda, czasami trzeba było im pomóc,
gdy sprawy zachodziły zdecydowanie za daleko, za co nigdy nie usłyszałem ani
dziękuję, ani shukran. Pomimo to lubię te dziewczyny!