proces7
04.03.06, 09:40
Istnieje tu pewien nierozpoznany przeze mnie konflikt pomiędzy owymi obiema
Paniami. Oczywiście takowych konfliktów jest cała masa, nie interesują one ani
mnie, ani innych. No ale ten problem dotyka mnie, zatem zmuszony jestem
przyjrzeć się bliżej sprawie. Dlaczego mnie dotyka? Ano tak:
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=33883&w=37854664&a=37865544
Wyraźnie prosiłem, by w owym wątku wpisać się tylko raz. Teraz nie wiem, czy
lady chciała mi zrobić na złość, czy jej emocje były tak silne, że musiała to
napisać.
Tak napisała do yeti:
„to nie o Tobie było:P Trzymaj więc ręce przy sobie:P:D:D
ps i nie o justysi, sarce, sofce i fiszce:P:D:D
ps2- o Szarmie też nie...żeby nie było niedomówień;):D”
Widać, kogo lady miała na myśli, wymieniła: yeti (do nie się zwracała),
justysię, sarkę, sofkę i fiszbinę i szarma. Wymieniła te wszystkie osoby,
zaśmiecając mi wątek, tylko po to, by okazać swą niechęć do Gaci i Katji.
Katję akurat znam od dawna, tak jak Gucię zresztą i wiem, że ta pierwsza nie
popada zwykle w konflikty z nikim. Pewnie lady ją zaliczyła do wrogów, bo
Katja rozmawia na czacie sporo z Gucią. Trudno, żeby nie rozmawiały, skoro
obie siedzą tam po 12 godzin na dobę minimum.
Konflikt ów dotyka mnie zaś szczególnie boleśnie, bowiem ladusia jest
autorytetem dla wielu kobiet z czata, zatem wyznacza pewne trendy. I tak lady
przestała pisać komentarze u szarma. Sama jej absencja na blogu szarma może
nie byłaby taka uciążliwa dla mnie, ale na czacie i w pismach okołoczatowych
działa mechanizm: ja TAM nie piszę, ja TAMTEGO nie czytam, z tego wynika, że
osoby, które mnie lubią, też tam pisać nie powinny. Zatem nieobecność ladusi
pociąga za sobą absencję innych osób. To jest analogicznie jak napisał szarm,
że „pisanie u cylonów to obciach jak sto chujów”. Kobiety z Konfry nie piszą
tez tu, na wszelki wypadek, by nie urazić szarma, bo to forum jest mimo
wszystko silnie z cylońskim sprzężone. Szarm wie, że tutejsze, jak i u
cylonów moje występy są obecnie jedyną jego koncepcją na prowadzenie bloga.
Tak jak i ja wiem, że jego pismo jest mi niezbędne, jako ośrodek do
odwoływania się i w pewnym sensie dla mnie opiniotwórczy. Bez owej mini
filozofii czatowej, na której buduję moją ideologię i strategię forumową,
byłoby mi trudno, a najprawdopodobniej nie byłoby to możliwe na dzień dzisiejszy.
Stąd postanowiłem poznać ten konflikt, który wyraźnie mi szkodzi, wejść w jego
sam środek, by znaleźć się we wnętrzach i umysłach ladymakbet i Guci, poznać
istotę i genezę sporu i podjąć stosowne kroki zaradcze.