stare_pudlo_od_telewizora
05.03.06, 11:21
Gdy byłem młody, wydawało mi się, że młodość ma swoje prawa i "musi się
wyszumieć". MOgę bezkarnie rwać panienki a jak mi się któraś znudzi
powiedzieć jej "cześć". Potem okazało się, żę panienki zakochują się
bardziej niż ja i niejednej zwichrowałem życie.Dla człowieka który ma jakąś
wrażliwość nie do przyjęcia jest, że ktoś potem cierpi, jest zawiedziony,
rozpadają się rodziny,dzieci pytają gdzie się podział ojciec, matka. Związek
partnerski w którym jestem utrzymał się, ale więzy już nie te, już naznaczony
piętnem braku więzi,podszyty falszem, już nie wyjątkowy. Poza mną
kilkadziesiąt przygód które pozostawiły przyjemne wspomnienia, kilka prób
samobójczych zawiedzionych dziewczyn, rozbite małżeństwa i kilka mądrych
kobiet które po doświadczeniach ze mną postanowiły, że już nigdy w życiu nie
będą takie głupie.Wszystko ma swoją cenę-myślę sobie teraz zanim powiem
którejś "ale masz piękne inteligentne oczy" i zanim wykorzystam słabość
kobiety do kwiatów. Takie refleksje przed drugą połówką...