Dodaj do ulubionych

słowa na sobotę

10.03.06, 23:21
Moja Bohema

Włóczyłem się - z rękoma w podartych kieszeniach,
W bluzie, co już nieziemską prawie była bluzą,
Szedłem pod niebiosami, wierny ci o Muzo!
Oh! la la! co za miłość widziałem w marzeniach!

Szeroką dziurę miały me jedyne portki,
W drodze, pędrak - marzyciel, układałem wiersze,
Na Wielkiej Niedzwiedzicy miałem swą oberżę,
A od mych gwiazd na niebie płynął szelest słodki.

Słuchałem gwiazd w te dobre wieczory wrześniowe,
Siedząc na skraju drogi, i czułem, że głowę,
Jak mocne wino, rosa kroplista mi zrasza.

Lub gdy w krąg fantastycznych cieni rosły tłumy
- Jak gdybym lirę trącał, wyciągałem gumy,
Stopę mając przy sercu, z zdartego kamasza.

A. Rimbaud.

A jakie były wasze młodzieńcze fascynacje?
Obserwuj wątek
    • dr.krisk Eduardo Stachura. 10.03.06, 23:37
      Rzecz ciekawa - przypadkiem jakos wpadła mi w tamtych latach "Siekierezada" w
      ręce, i pokochałem Steda uczuciem młodzieńczym. Byłem fanem wiernym aczkolwiek
      nie bezkrytycznym: uważałem że wiersze są kiepskie, piosenki beznadziejne,
      natomiast proza wspaniała!
      I chyba do końca z tego jakoś nie wyrosłem. Może już nie uważam że "wszystko
      jest poezja", może coraz trudniej o uniesienia, ale dalej potrafię godzinami
      siedzieć i patrzeć na (i za) horyzont. A nadmieniam, że od ziemi ciągnie!!!!
    • beatanu juz chyba na niedziele... 11.03.06, 00:48
      ale jakie to ma znaczenie...

      Halina Poswiatowska oczywiscie, moja mlodziencza( i nie tylko) fascynacja

      ***
      lubię tęsknić
      wspinać się po poręczy dźwięku i koloru
      w usta otwarte chwytać
      zapach zmarznięty

      lubię moją samotność
      zawieszoną wyżej
      niż most
      rękoma obejmujący niebo

      miłość moją
      idącą boso
      po śniegu


      :-)
    • itek1 Re: słowa na sobotę 11.03.06, 08:16
      Teksty z Piwnicy pod Baranami poznane w czasach licealnych.

      Wciaz bardzo sie podobaja. Jeden z moich ulubionych:

      Do przyjaciół gówniarzy

      Motto: Kto się za ten wiersz obraża
      Ten się sam za gówniarza uważa

      Przeglądam w myśli wszystkich mych przyjaciół twarze
      I myślę sobie, och psiakrew! czyż wszyscy są gówniarze?
      Ach, nie! Jest kilku wiernych, z tymi pojechałbym nawet do Kielc.
      A reszta? Ach, reszta, proszę pani, to jest gówno, wprost na szmelc.
      Pytacie mnie, czemu do Kielc, a nie do Afryki lub na Borneo?
      O, tam łatwiej przyjacielem być wśród tropikalnych puszcz,
      Niż gdy za ścianą woła ktoś: puszcz mnie pan, ach, puszcz.
      A pluskwy, ach, nietropikalne, mnożą się jak w aparacie tym ĄRoneo?.
      O, tak w ohydnej wszawości małego miastka,
      Gdy metafizyk głąb wypiera dowolna wprost namiastka,
      Gdzie zamiast uczuć wszelkich są tylko jakieś marne substytuty,
      A miłość dają tylko, ach, nieszczęsne prostetuty
      (Bo krzywych zabrakło już),
      A syf i tryper biegną w krok tuż, tuż,
      Gdzie zwykła dorożkarska buda zastąpi wszelkie narkotyki świata,
      I gdzie jedyne piękno jest: na zgniłych domkach jakaś, proszę pani, wieczorna,
      ta tak zwana,
      ach, poświata,
      I wszystko to na tle zupełnej nędzy
      W smrodzie u gospodyni jakiejś potwornej wprost jędzy,
      W ciągłej niepogodzie, co lepsza jest od słońca,
      Bo wtedy wszystko zda się bliskim już, ach, końca -
      Tak sobie wyobrażam Kielce, symbol, jako szczyt ohydy,
      I jako jakieś Paramount najgorszej małomiasteczkowej brzydy.
      A może piękne to jest, ach, miasteczko, ach, i nawet miłe
      I niełatwo jest w nim złapać nawet kiłę...
      W każdym razie tam przyjacielem być i w tych warunkach
      Trudniej jest niż w afrykańskich najtropikalniejszych choćby wprost stosunkach.
      Gdy człowiek gębą sra,
      A tyłkiem podpatruje obroty gwiazd i mgławic dalekich spirale,
      Gdy mu muzyczka skądiś gra,
      A on gdzieś przy powale wydusza miliony pluskwich gniazd,
      Gdy beznadziejność dusi jak ohyda i śmierdząca zmora,
      Gdy człowiek sobie siebie widzi jako cuchnącego własnym sosem, ach, potwora -
      Może to wszystko przejdzie, ach, a może nie,
      W każdym razie to jest wszystko bardzo fe.
      A do tego napisane nie krwią a gównem, bardzo źle.
      Ja nie chcę tego, nie, nie, nie!
      Tak sobie wyobrażam Kielce, symbol, jako szczyt ohydy,
      I jako jakieś Paramount najgorszej małomiasteczkowej brzydy.

      Witkacy
    • kwiecienka1 Re: słowa na sobotę 11.03.06, 09:21
      m.in. Tuwim
      odpowiedni przykład wkleję po powrocie z pracy
      pozdrawiam i życzę miłego dnia
      Kwiecienka przy Porannej Kawie nr 2
      • kwiecienka1 Re: słowa na sobotę 11.03.06, 19:48
        dodaję jak obiecałam:

        Julian Tuwim "Sen złotowłosej dziewczynki:

        Pani pachnie jak tuberozy.
        To nastraja i to podnieca.
        A ja lubię zapach narkozy,
        A najbardziej - gdy jest kobieca.

        Mówię ładnie? I melodyjnie?
        Zdania perlę jak z pereł kolię?
        Pani patrzy - melancholijnie...
        Skąd ma pani tę melancholie?

        Sen? Doprawdy? Jak z dymu kółka?
        Sen zmysłowy bladej dziewczynki?
        Hebanowa lśniąca szkatułka:
        Pomarańcze i mandarynki.

        Pani usta wtula w swe futro...
        Pewno.. miękkie jest to futerko...
        Przeczulenie? co będzie jutro?
        Co pokaże srebrne lusterko?

        Podkrążone po balu oczy
        I zmysłowość pachnącej twarzy,
        I sen zwiewny panią omroczy,
        I o wczoraj pani zamarzy.

        Pani pyta, czy walca tańczę?
        Ach, zatańczę... jak sen dziewczynki!
        Mandarynki i pomarańcze,
        Pomarańcze i mandarynki.

        pozdrawiam
        Kwiecienka i Mandarynki

        • kwiecienka1 Re: słowa na sobotę 11.03.06, 19:53
          :)
          i jeszcze "Jeżeli":

          A jeżeli nic? A jeżeli nie?
          Trułem ja się myślą złudną,
          Tobą jasną, tobą cudną,
          I zatruty śnię:
          A jeżeli nie?
          No to... trudno.

          A jeżeli coś? A jeżeli tak?
          Rozgołębią się zorze,
          Ogniem cały świat zagorze
          Jak czerwony mak,
          Bo jeżeli tak,
          No to... - Boże!!

          pozdrawiam
          Kwiecienka & Owoce, Białe Wino i Najlepsza
    • eva.68 Re: słowa na sobotę 11.03.06, 12:20
      A ja patrzę przez okno i przyszło do mnie, nie wiem skąd:

      Znów wędrujemy ciepłym krajem malachitową łąką morza
      ptaki powrotne umierają wśród pomarańczy na rozdrożach
      na fioletowoszarych łąkach niebo rozpina płynność arkad
      pejzaż w powieki miękko wsiąka zakrzepła sól na nagich wargach
      a wieczorami w prądach zatok noc liże morze słodką grzywą
      jak miękkie gruszki brzmieje lato wiatrem sparzone jak pokrzywą
      pod fontannami perłowymi noc winogrona gwiazd rozdaje
      znów wędrujemy ciepłą ziemią znów wędrujemy ciepłym krajem

      Z głowy to wzięłam, więc nie dam głowy, że właśnie tak jest dobrze.
      :)
    • blue.berry Re: słowa na sobotę 11.03.06, 16:47
      a ja troche od innej strony ale jakos akurat ten tekst sie mnie ostatnio uczepil

      Summer stretching on the grass... summer dresses pass
      In the shade of a willow tree creeps a crawling over me
      Over me and over you stuck together with God's glue
      It's going to get stickier too...
      It's been a long hot summer
      let's go undercover
      Don't try too hard to think... don't think at all

      I'm not the only one starin' at the sun
      Afraid of what you'd find if you took a look inside
      Not just deaf and dumb i'm staring at the sun
      Not the only one who's happy to go blind

      There's an insect in your ear if you scratch it won't disappear
      It's gonna itch and burn and sting
      Do you want to see what the scratching brings
      Waves that leave me out of reach
      Breaking on your back like a beach...
      Will we ever live in peace?
      Cause those that can't do often have to
      Those that can't do often have to... preach

      To the ones staring at the sun...
      Afraid of what you'll find if you took a look inside
      Not just deaf and dumb... staring at the sun
      I'm not the only one who'd rather go blind

      Intransigence is all around... military is still in town
      Armour plated suits and ties... daddy just won't say goodbye
      Referee won't blow the whistle God is good but will HE listen
      I'm nearly great
      But there's something I'm missing I left in the duty free
      Though you never really belonged to me

      You're not the only one staring at the sun
      Afraid of what you'd find if you stepped back inside
      I'm not sucking my thumb I'm staring at the sun
      Not the only one who's happy to go blind

      oczywiscie U2 "Staring At The Sun"

    • braineater Re: słowa na sobotę 11.03.06, 19:53
      Złudzenia popularności

      Pewnego dnia
      (a dzień był piękny jak skrzypce)
      szedłem sobie spacerkiem
      przez place i przez ulice.

      W parkach grały kapele.
      Rzecz się działa w niedzielę.

      Lecz co mnie zastanowiło,
      można powiedzieć, ogromnie,
      to to, ze wszyscy tak miło
      się uśmiechali do mnie;

      czy kto szedł pieszo, czy jechał,
      każdy się do mnie uśmiechał.

      "Hm - myślę - hm... w rzeczy samej
      cóż to jest? Popularność.
      Popularność nad popularnościami
      i wszystko popularność.

      To pewnie ten mój poemat,
      co go na sercu noszę.
      O, rozkosze! O, nieba!

      A może, może przez eter
      puścili coś całym światem,
      że »powitajmy poetę«,
      że »czcijmy«: że »onorate«.

      I przez to tak w bębny biją,
      i przez to tak czczą laurowo;
      przex to uśmiechy.Triumf
      na skalę wszechświatową".

      Dopiero pewien facet,
      kiedym zapytał go się,
      rzekł: "Wyszedł pan na spacer
      z wielką plamą atramentu na nosie".

      Konstanty Ildefons Gałczyński

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka