chihiro2
24.03.06, 15:06
Czy zauwazyliscie, ze wiele ludzi stosuje gradacje zla, ale dobra juz nie? Ze
np. mowi sie, ze kradziez batonika to nie taka straszna rzecz, ale samochodu
to juz gorsza. I ze morderstwo jest gorsze od kradziezy.
Jesli chodzi o dobro nie slyszalam, by ktos je wartosciowal. Nie slyszalam,
by ktos mowil, ze danie zebrakowi 5zl jest dobre, ale podarowanie swoich
ksiazek dzieciom z domu dziecka lepsze. I dlaczego za dobre uwaza sie wiele
rzeczy/zjawisk normalnych? Np. normalne jest, ze ratuje komus zycie jesli
moge, a rzad takim strazakom czasem od razu medal wrecza. I jak ktos
anonimowy znajdzie pieniadze i zwroci je wlascicielowi (przyklad wymyslony)
czyn jego uznawany jest za dobry, a nie normalny. I te nagrody za znalezienie
kotka, pieska... Czy trzeba teraz uczciwosc i normalnosc nagradzac? Czy
inaczej ludziom sie na to zycie nie oplaca? Dlaczego?