Dodaj do ulubionych

wolontariat

31.03.06, 19:17
jako sposób na życie. U nas nie jest to chyba zbyt popularne, zwłaszcza, że
nie ma chyba żadnych zasiłków dla wolontariuszy. W Australii jest tak, że
wolontariusz po iluś latach pracy "na normalnym etatcie" zyskuje prawo do
zasiłku. Ma za co żyć.
Co myślicie o wolontariacie? Znam wolontariuszkę, która uczy dzieci w
Indiach. Jest zupełnie odjechana. Ma męża, który pracuje w jakichś pokojowych
organizacjach, też jest wolontariuszem. Żyją z zasiłku, bardzo skromnie.
Wydają się być zadowoleni.
Rzucam temat, ponieważ intrygują mnie tacy ludzie.
Obserwuj wątek
    • froydis Re: wolontariat 31.03.06, 19:26
      Jako sposob na zycie, rzeczywiscie nie jest popularne, bo niewielu jest takich,
      ktorzy moga sobie na to finansowo pozwolic. A tym ktorzy moga, rzadko sie
      chce...
      Mnie szczegolnie bliska jest pewna wielka grupa wolontariuszy, ktorych sa w
      Polsce setki tysiecy, a ktorych nikt wolonatiuszami nie nazywa. I choc
      inwestuja swoj czas i pieniadze, to najczesciej sa przedmiotem
      pogardy "wrazliwych inaczej" sasiadow czy rodziny. Tymi wolonariuszami sa
      karmiciele kotow. Olbrzymia, bezimienna grupa spolecznikow, ktorym wolontariat,
      w przeciwienstwie do ludzi pracujacych w domach dzieckach itp, nie przynosi
      zazwyczaj ani odrobiny spolecznego szacunku. Przykre ale prawdziwe.
    • 8macek Re: wolontariat 31.03.06, 19:28
      ja szczerze popieram!
      mógłbym być woluntariuszem,ale jestem chyba zbyt leniwy.
    • braineater Re: wolontariat 31.03.06, 19:54
      bawiłem się w wolontariat. Dokładniej prowadziłem darmowe zajęcia w Domu
      Dziecka - z historii sztuki, i z historii filmu. Zajęcie daje okrutną
      satysfakcję, ale na dłuższa metę nie da się go pogodzić z normalnym zyciem. Ale
      od wrzesnia już mam podpisane wstępne umowy ze szkoła mojej żony na prowadzenie
      zajęc dla dziecieków - również z filmu, tylko bardziej jak, niz co. I się
      cieszę.

      P:)
      • 8macek Re: wolontariat 31.03.06, 20:04
        tesz za buk zapłać?
        • braineater Re: wolontariat 31.03.06, 20:07
          za czysty bukzapłacz. Dla satysfakcji. Lubie to.
          P:)
          • 8macek Re: wolontariat 31.03.06, 20:13
            choć cie uściskam!
            • froydis Re: wolontariat 31.03.06, 20:24
              A to ja sie jeszcze wcisne z moim wolontariatem... Dwa razy popelnilam - w
              teatrach. W jednym - porazka, bylam od odkurzania garderoby itp. Wolontariusz
              rownal sie darmowa sila robocza. W drugim - bardzo udane 3 miesiace. Moglam
              siedziec na probach, m.in. u Lupy, co bylo naprawde fantastycznym
              doswiadczeniem.
              • chihiro2 Re: wolontariat 31.03.06, 21:31
                Ja tez zajmowalam sie wolontariatem. Mialam staz w UNHCR (wolontaryjny), w
                Niemczech w ramach studiow pomagalam jednej rodzinie bosniackiej, potem
                organizowalam warsztaty dla dziewczynek z mniejszosci etnicznych sluzace
                radzeniu sobie ze stereotypizacja. Wolontariat jest szalenie satysfakcjonujacy,
                chetnie uczynilabym go swoim sposobem na zycie, gdyby mnie bylo stac. Z
                przyjemnoscia pojechalabym do Indii na kilka miesiecy i pracowala w imie praw
                kobiet. Ale coz, czasem szarawa rzeczywistosc nie pozwala mi zajac sie tym...
      • samica1 Re: wolontariat 31.03.06, 23:55
        Coś podobnego mi się przytrafiło. Z trudnymi dziećmi w świetlicy
        socjoterapeutycznej jako "pani od plastyki". Z tym, że inni podobni do mnie
        brali pieniądze :) o czym dowiedziałam się zupełnym przypadkiem. I tamten czas
        to raczej "frajerat", bo nawet materiały typu brystol czy emulsja przynosiłam
        własne, nie wspominając o porządnych pędzlach. Satysfakcja tak, ale i trochę
        niesmaku z powody nabycia wiedzy o tym, po co komu takie świetlice (przepływ
        kasy między burmistrzem, opieką społeczną i kilkoma grubszymi rybami miejskimi).
        A kiedy już podpisano ze mną umowę, to też nie była to umowa na jakiś program,
        tylko na wykonanie "pomocy naukowych" itp.
        Czysta satysfakcja, że się dzieci do dziś kłaniają :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka