Dodaj do ulubionych

śnił mi się...

04.05.06, 09:33
wicepremier L.

Nie wiem czym zgrzeszyłam (chyba czytaniem wczoraj forum świat) - pan L.
zjawił się nagle w mojej (ale jednakowoż nie mojej, bo ciut większej) kuchni,
chwycił za talerz i bezczelnie zaczął sobie nań ładować zapiekankę
ziemniaczano-łososiowo-szpinakową (nigdy takiej na jawie nie robiłam,
wyglądała przepysznie). Ponieważ był gościem niespodziewanym, nieoczekiwanym
i niepożądanym, papu dla niego nie było, zresztą wziął tak wielką porcję
(ach, symbole, symbole), że nie starczyłoby zapiekanki dla dzieci, męża i
mnie. ZAPROTESTOWAŁAM! Powiedziałam mu, że to jedzenie nie dla niego. Pan L.
zastygł w bezruchu, a po chwili, zgarniając wściekle zapiekankę talerza z
powrotem do formy, coś tam pod nosem mamrotał, ale nie słyszałam (albo nie
chciałam słyszeć) co. Pomyślałam jeszcze błyskawicznie o czekających mnie
represjach (córka pisze pracę szkolną o powojennej historii Polski i
rozmawiałyśmy wczoraj o represjach wobec opozycji W PRL) i... dalej nie
pamiętam.

Czy to sen proroczy, czy tylko wytwór mojej nie do końca zdrowej wyobraźni?
;)
Obserwuj wątek
    • formaprzetrwalnikowa Z sennika emigranta 04.05.06, 09:43
      Leppera we snie pokonac - wracaj do Polski, kraj Cie potrzebuje!

      ;)

      z emigranckim pozdrowieniem
      forma_bez_formy_na_pizze
    • eva.68 Re: śnił mi się... 04.05.06, 09:53
      Sen straszny ale z optymistycznym akcentem. Bo czy END byłby HAPPY się nie
      dowiemy. Chyba, że będziesz śniła w odcinkach ;). Czego nie życzę jednak.
      P:)
    • griszah Re: śnił mi się... 04.05.06, 10:27
      Patriotyczna Wykładnia Snu a’la ks. Piotr Skarga
      Kluczem do tego snu są kolory zapiekanki – ziemniaki (kolor żółtawy), łosoś
      (czerwonawy) i szpinak (zielony) obejmują zakres barw jakimi jest przedstawiana
      Cała Polska na mapie fizycznej – czyli równiny (zielone), wyżyny (żółtawe) i
      góry (czerwonawe). L. chciał zagarnąć Polskę (tak jak kiedyś zaborcy dzielili
      Najjaśniejszą Rzeczpospolitą jak sukno na stole) a z Ty zaprotestowałaś!
      Chwała, chwała, chałwa, wałach.....
      :)
      • stella25b Re: śnił mi się... 04.05.06, 10:46
        Beata, przemysl to sobie dokladnie. Zostalas wybranka Leppera. Osobiscie (we
        snie) zwraca sie do Ciebie o wstapienie do jego partii.
      • eeela Re: śnił mi się... 04.05.06, 19:56
        Ziemniaki sa biale, losos podwedzony, i to daje flage irlandzka. Mamy tu duzo
        lososi. Mam nadzieje, ze nie znaczy to, iz pan L. tutaj przyjedzie :-(((
        • griszah Re: śnił mi się... 05.05.06, 09:19
          A bierzcie go. Jeszcze wam posłankę Beger dołożymy - całkowicie gratis ;).
          • mamarcela limeryk, czyli kocham cie jak Irlandię 05.05.06, 09:48
            Pewna z Wiejskiej ulicy Renata
            Andrju L. traktowała jak brata.
            Lecz przez w oczach kurwiki
            powstał w nim zapał dziki,
            żeby se z nią po Irlandi polatać.
            • griszah Re: limeryk, czyli kocham cie jak Irlandię 05.05.06, 12:25
              Andrew wypiwszy trzy Guinessy
              Odgraża się: ja nowe "Biesy"
              Napiszę wam w dni pięć
              A jak mieć będę chęć
              Dopiszę ze dwa "Ulissesy"
          • beatanu Re: śnił mi się... 05.05.06, 09:56
            griszah napisał:

            > A bierzcie go. Jeszcze wam posłankę Beger dołożymy - całkowicie gratis ;).

            A nie można jeszcze - w ramach umacniania przyjaźni polsko-irlandzkiej -
            dorzucić nowego ministra oświaty i sportu? Właśnie przeczytałam kto nim został
            i załamałam się :(((
            • eeela Re: śnił mi się... 05.05.06, 10:13
              KTO???
              • 3promile Re: śnił mi się... 05.05.06, 10:17
                Jak to kto?! Onże:
                tinyurl.com/zyxwn
              • beatanu Re: śnił mi się... 05.05.06, 10:19

                wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3325017.html

                No dobrze, panikuję, ale na samą myśl... bleeee :(
                • eeela Re: śnił mi się... 05.05.06, 10:37
                  Jezuniu, mamuniu!
                  A moja malenka siostrzyczka wciaz uczy sie w tym kraju!!!
                  • 3promile Re: śnił mi się... 05.05.06, 10:48
                    Może rózgi Romuś wprowadzi do szkół? I wyda polecenie, żeby darwinizmu nie
                    nauczać, tylko jedynie słusznego kreacjonizmu?
                    A ile szkół zmieni patrona, hoho...
                    • mamarcela Wielka prośba do Noidy 05.05.06, 10:59
                      aby opowiedziała anegdotę pt. "Romus z córką, pomnik i deszcz"
                      tu jest na nia dobre miejsce, pliz
                      :-)
                      • noida Opowieść o Romanie. 05.05.06, 12:09
                        No więc tak się składa, że Roman mieszka w tej samej miejscowości, co ja. W
                        związku z tym czasami widuję go w MarcPolu, głównym punkcie zaopatrzenia mojej
                        miejscowości w żywność. Zazwyczaj snuje się sam po sklepie z koszykiem (nigdy z
                        wózkiem), czasem zabiera ze sobą córki. Żony ani razu z nim nie widziałam.

                        Trzeba tu wspomnieć, że Marcpol powstał na tyłach jedynego w Łomiankach pomnika-
                        Pomnika Obrońców Łomianek. Pomnik jest wyjątkowo brzydki i nikt, ale to nikt
                        nigdy go nie ogląda. Oprócz pana Romana. W zeszły piątek, kiedy wsiadałam do
                        samochodu z siatami, ujrzałam go, jak stoi w deszczu strugach przed pomnikiem
                        Obrońców Łomianek i opowiada o nim swojej małej córeczce. Wszyscy ludzie,
                        którzy również siedzieli w tym czasie w swoich samochodach zamarli, obserwując,
                        jak Roman krzewi kulturę polską w ulewie. No po prostu- kochajcie Romana, bo
                        nikt go nie kocha!
                        • quarantina Re: Opowieść o Romanie. 05.05.06, 12:13
                          Skąd wiedziałaś, że opowiada o obrońcach? Rozumiem, że z ruchu warg.
                          • noida Re: Opowieść o Romanie. 05.05.06, 12:29
                            Zakładam, że jeśli stał pod pomnikiem, pokazywał na pomnik i mówił to chyba o
                            pomniku, nie?
                            Z całą pewnością nie sikali.
                            • mamarcela Re: Opowieść o Romanie. 05.05.06, 12:36
                              I tak powstają plotki. "Roman lał z góry (bo inaczej nie może k.m.) na obrońców
                              Łomianek".
                              :-)
                              • quarantina Re: Opowieść o Romanie. 05.05.06, 12:38
                                Wg prawdziwej plotki to wcale nie był Roman, tylko Kaczyński, albo inne zwierzę.
                        • eeela Re: Opowieść o Romanie. 05.05.06, 12:15
                          Jejku, jaka wzruszajaca opowiesc. Sam, w deszczu, ostatni bastion polskiej
                          kultury, nierozumiany, otoczony przez zwyrodnialych zdrajcow, upadlych
                          hedonistow, cynicznych prostackich zjadaczy chleba. Och.
                          • quarantina Re: Opowieść o Romanie. 05.05.06, 12:16
                            Może poszli się wysikać.
                          • eva.68 Re: Opowieść o Romanie. 05.05.06, 12:34
                            Nie był sam. Był z córeczką. I mieli widownię. Prawie jak w autokinie. ;)
                        • 3promile Re: Opowieść o Romanie. 05.05.06, 12:16
                          Ja tam się wzruszyłem. Już drugi raz się wzruszyłem. Pierwszy raz się
                          wzruszyłem, jak Roman wybrał się na spacer z córką i wyłączył komórkę. A po
                          półgodzinie miał trzydzieści wiadomości w skrzynce. Naprawdę się wzruszyłem...
    • mamarcela Re: śnił mi się... 04.05.06, 11:36
      Anegdota na temat dla Beaty i tych, którzy jej jeszcze nie slyszeli.

      Kilka lat temu kolega mojej córki zażądał na szkolne mikołajki krawatu
      samoobrony.
      Niczego innego nie pragnął tylko pasiastego krawata w wiadomych kolorach.
      Dziecie poszło do babci (Moja Jedyna Matka), która jest w naszej rodzinie
      specjalistką od rzeczy trudnych i wręcz niemożliwych.
      Czego sie nie robi dla ukochanej wnuczki - MJM przejrzała książkę telefoniczną
      i wybrała się do siedziby wroga (MJM jest archetypem babci antymoherowej) -
      gdzieś na tyłach hotelu forum.
      W środku siedziało kilka pań w typie Reni. MJM grzecznie powiedziała "Dzień
      dobry. Czy można u państwa kupic krawat?"
      "Tak oczywiście. Ile sztuk" "Jedną" "Co jedną." "Jedna sztukę. Krawat
      jeden." "Na sztuki to my nie sprzedajemy" - odpowiedziały zgodnych chórem
      renatki.
      Ale MJM nawet renatki nie straszne - krawat na mikołajki zdobyła,. Czy musiała
      w związku z tym pisac podanie do opalonego nie wiem? Mówi, że to jej tajemnica.

      P;-)
      • samica1 Re: śnił mi się... 04.05.06, 11:51
        Kilka zdobycznych, oryginalnych sztuk, wraz z odznakami, prosto ze zjazdu, z
        którego przywiozła je pewna namolna Działaczka na Emeryturze, sprzedałam na
        allegro:) Co mnie naprawdę zdziwiło.
        Po jeden z kompletów osobiście przybył człowiek. Człowiek z wąsem. Wysoki. W
        skórzanej kurtce pamiętającej Gierka. Zapłacił dokładnie wylicytowane 10,51
        (tego grosza długo szukał mimo moich protestów).
        Chciałam zapytać, po co mu ten krawacik - i odznaka - ale nie śmiałam. Gdyby mi
        nie zapłacił w ogóle, tylko wziął jak swoje, też bym pewnie nie pisnęła...
    • kwiecienka1 Re: śnił mi się... 04.05.06, 22:14
      :)))
      a propos Leppera - mój wujek był z nim w wojsku...
      nie wyobrażacie sobie ile anegdot można opowiedzieć o jednym "kumplu" z
      woja :)))
      pozdrawiam
      Kwiecienka i Sny Jednak o Kimś Innym
    • 3promile Re: śnił mi się... 05.05.06, 09:54
      Nie jesteś sama. Jakiś czas temu przyśniło mi się, że byłem gościem na weselu
      córki Pana Wicepremiera. W pewnym momencie Pan Wicepremier, siedząc przy stole w
      pozycji świeżo zaspokojonego koczkodana, otoczony parującymi michami z bigosem,
      obwieszony pętami kiełbasy dość donośnie beknął i wszyscy goście, w tym ja,
      zgodnie wstali i wyszli z sali, która okazała się być salą wykładową z łagodnie
      opadającą podłogą, z tym że zamiast katedry pod staromodnymi, przesuwnymi
      tablicami stał ołtarzyk w kształcie przydrożnej kapliczki, ale bez świątka. I co
      na to senniki?
      • mamarcela Re: śnił mi się... 05.05.06, 09:57
        Co na to senniki?
        Leppera śnić - w IV RP bez nadziei na poprawę żyć!
        niestety.
        • eva.68 Jak to bez nadziei 05.05.06, 10:25
          na poprawę?
          "W tej chwili, mam nadzieję, jesteśmy w fazie końcowej koalicyjnych układanek i
          weźmiemy się za zmienianie Polski. Jak poprawimy działanie wymiaru
          sprawiedliwości, ukrócimy korupcję, zapewnimy ludziom bezpieczeństwo na
          ulicach, to możemy być optymistami. Bo poza tymi mankamentami Polska jest w
          świetnym momencie historycznym." - powiedział prof. Wojciech Roszkowski, poseł
          PiS do Parlamentu Europejskiego, dziennikarzowi regionalnego dziennika.

          P:)
      • beatanu Re: śnił mi się... 05.05.06, 10:05
        3promile napisał:

        Pan Wicepremier, siedząc przy stole
        > w
        > pozycji świeżo zaspokojonego koczkodana,


        Zainrygowała mnie ta "pozycja świeżo zaspokojonego koczkodana", widocznie za
        mało uczęszczałam do zoo i/albo nie oglądałam wystarczająco dużo filmów
        przyrodniczych.

        A co do opadającej podłogi i braku świątka... przyjdzie nowy minister oświaty i
        sportu i wyrówna i uzupełni... słowo na q, wcale mi się nie chce śmiać:(
        • 3promile Re: śnił mi się... 05.05.06, 10:10
          "Pozycja świeżo zaspokojonego koczkodana" to taka forma błogostanu. Ten
          błogostan można przyrównać do stanu, w jaki popada łysiejący, brzuchaty facet w
          przybrudzonym siatkowanym podkoszulku, w wypchanych na kolanach dresach i
          przydeptanych filcowych kapciach z taki paseczkiem ze skaju, który siedzi przed
          telewizorem, a jego żona otwiera lodówkę i nagle oświadcza:
          - Misiu, przecież ty masz jeszcze piwo w lodówce!
          • beatanu o filcowych bamboszach 05.05.06, 12:40
            Dziękuję za obszerne wyjaśnienia na temat koczkodana zaspokojonego :)

            Tyle tylko, że ja takie filcowe kapcie z paseczkiem ze skaju bardzo lubię... I
            nawet kilka tygodni temu, pod bramą byłej huty im. Lenina (i Sendzimira chyba
            też) kupiłam taką parę kapci od pana, który sprawiał wrażenie zmęczonego życiem
            byłego pracownika byłej huty...

            Nie było mojego rozmiaru, więc uszczśliwiłam tymi pięknymi pantofelkami męża,
            coby mu stopy nie marzły, gdy wychodzi na balkon na papierosa :)
            (dla jasności pełnej wyjaśniam: mąż nie posiada łysiny, brzuszka, siatkowego
            podkoszulka, wypchanych spodni od dresu, nie siedzi przed telewizorem i jak
            pije to wódkę albo whisky, ufff!)
    • beatanu P.S. 05.05.06, 12:48
      Właśnie dostałam wywołany film i zdjęcia, o których zdążyłam zapomnieć, że
      istniały...

      Na jednej z fotografii stoi Kwiecieńka & ja. (Aneta się wycwaniła, bo to ona
      robiła zdjęci:) Gdzie? Na pewnej stacji metra w W-wie. Co takiego dziwnego w
      tym zdjęciu? W tle widnieje kandydat listy nr 15. Jak zawsze z ogorzałą i
      uśmiechniętą twarzą. Kiedy? W październiku 2005.

      Jeżeli Kwiecieńka nie zgłosi sprzeciwu, to mogę puścić na TWArzach :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka