miia1
04.05.06, 12:01
Dwa słówka na temat pewnego zjawiska. Otóż, niezrozumiała jest dla mnie
postawa tych, którzy domagają się zmian, nie ruszając samemu dupska z fotela.
Narzekanie, jojczenie, że forum zdycha, że beznadziejne wątki, że nuda, że
marazm, to jest cacy. Ale żeby tak samemu zainteresować jakimś tematem, to już
nie, bo po co. Od tego są inni.
Przypomina mi się wywiad z pewnym popegieerowskim rolnikiem, zaraz po
przemianach ustrojowych. Na pytanie dziennikarza, jakie ma teraz plany,
odpowiedział : " ja to bym, panie, boczniaki hodował, tylko nie wiem, gdzie
kupić grzybnię".
Coś bym zrobił, coś bym pomarudził, podrapał się po dupie, ale resztę niech
zrobią inni, a ja się łaskawie odniosę i skrytykuję. Jak mi się będzie
chciało, bo przecież jestem ponad. Zrobię przedziałek, splunę i ponarzekam. Na
wybory nie pójdę, bo po co. Na forum nie napiszę, bo to nudne forum. Kanapki
sobie nie zrobię, bo nie lubię. W ogóle - dno. Idę spać. Reszta to kretyni.