Dodaj do ulubionych

tu sie pisze dlugie posty, tak? to macie:

06.05.06, 19:52
Refleksyje mnie naszly wczoraj przy nieumiarkowanym spozywaniu trunkow w
towarzystwie miedzynarodowym. Rozmawialismy o reakcjach Polakow na smierc
papieza Jana Pawla II i o ich podobienstwie do reakcji Brytyjczykow i
Irlandczykow po smierci pilkarza George'a Besta. Wdalam sie w dluga dyskusje z
polska czescia towarzystwa, ktora (ta czesc) twierdzila, ze miedzy tymi dwiema
rzeczami jest ogromna roznica - roznica wartosci, za ktorymi sie placze.
Pytanie moje zas jest: ilu sposrod wiernych plakalo za odchodzacymi
wartosciami, a ilu za ikona, herosem, nad historia rycerza z chanson de geste
padlym na polu walki, lub swietego upieczonego na kracie albo we wrzacym
oleju? Lud placze, bo zbiorowe plakanie jest potrzebnym ludowi rytualem, jak
igrzyska. Przyczyna czesto odchodzi w niepamiec.
Uwaga nastepna: na ile lud ow katolicki zdaje sobie sprawe, w co wyznaje
wiare? Ja juz nie upieram sie, ze koniecznie lud wiedziec powinien, jak sie
wylicza swieto Wielkiej Nocy, dlaczego w adwencie ksieza celebruja msze w
fioletowej szacie i co to jest kanonik regularny, albo nie daj Boze homilia.
Ale lud nie zna podstawowych dogmatow wiary. Wszystko, co ludowi wystarcza do
szczescia, to uczestniczenie w rytuale, ktory niekoniecznie trzeba rozumiec,
byleby byl ladny i ciekawy.
To glebokie niezrozumienie, powszechne od chwili, w ktorej chrzescijanstwo z
malej sekty zaczelo przeradzac sie w wielka religie, nie odstapilo wiernych
Kosciola ani na chwile w dziejach historii. Vaticanum II stwierdzilo sobie, ze
jak przetlumacza tekst obrzedow liturgicznych na jezyki narodowe, to wierni
beda bardziej swiadomymi czlonkami Kosciola. Ale wierni wcale nie jezykow
narodowych w liturgii potrzebuja najbardziej. Potrzebuja jedynie, zeby bylo
kolorowo i duzo sie dzialo. Potrzebuja regularnego dostarczania igrzysk,
wielkich imponujacych przedstawien szczescia lub smutku, w ktorych mogliby
realizowac swoje atawistyczne potrzeby. Wiernych swiadomych jest nieliczna
garstka.
Caly ten wyklad, ktory tutaj daje, nie jest zadna nowa refleksja. Jestem
historykiem i na ludzi patrze z perspektywy historii. Pewne rzeczy sie u ludzi
zmieniaja, pewne zas pozostaja stale, i wszelkie wyzej opisane atawizmy
zaobserwowalam i uznalam za stale juz dawno temu. Nie oceniam ich - taka jest
po prostu ludzka natura, i juz. Co bylo dla mnie zaskoczeniem w moim cichym
snuciu mysli nad kuflem guinnessa to fakt, ze wiekszosc tych nielicznych
"swiadomych wiernych" nie zdaje sobie z tego wszystkiego sprawy. Osadzaja
Kosciol, w tym cala wspolnote wiernych, przez pryzmat samych siebie. I przez
to wydaje im sie, ze lud plakal nad odchodzacymi wartosciami. Lud tymczasem
plakal za bohaterem piesni vel ikona popkultury.
Obserwuj wątek
    • zdanka1 Re: tu sie pisze dlugie posty, tak? to macie: 06.05.06, 20:16
      Nie wiem za czym płakał lud z bardzo prostej przyczyny - na lud składają się
      jednostki - od faceta , który siedział za komuny w ciupie, przez zula spod
      budki, pana Zenka tzw. rolnika,który łazi do kościoła, bo jakby nie poszedł to
      by mu tyłek na wsi obrobili, po babcie, która w powstanu była
      łaczniczką,niejedno widziała i widziała też jak Polaka wybrali na papieza i coś
      jej majaczyło, ze Słowacki gdzieś o tym już pisał i to chyba niemożliwe, zeby
      wiedział, choć mówią, że gruzlik widzi więcej, zwłaszcza jak ma talent i już
      umiera:)...

      Jeśli o mnie chodzi to uwazam, ze byłoby niesamowitą megalomanią tak to
      postrzegać - ja widze, reszta nie widzi. Każdy widzi inaczej, a szczerze
      mówiąc, zbyt wielu ludzi uważa, ze cała reszta to idioci i z tego bierze sie
      więcej nieporozumien niż z uważania , ze cala reszta jest co najmniej tak
      YNTELYGENTNA jak my.
      • eeela Re: tu sie pisze dlugie posty, tak? to macie: 06.05.06, 20:45
        > Nie wiem za czym płakał lud z bardzo prostej przyczyny - na lud składają się
        > jednostki -

        Jednostki nader czesto ulegaja prawidlom psychologii zbiorowej. Historie
        poszczegolnych ludzi w pewnym stopniu indywidualizuja przezycia, ale mechanizm
        ogolnie pozostaje ten sam.

        > Jeśli o mnie chodzi to uwazam, ze byłoby niesamowitą megalomanią tak to
        > postrzegać - ja widze, reszta nie widzi.

        Nie jest megalomania, kiedy widze, bo wiem cos, czego inni nie wiedza. Nie lubie
        falszu, w tym falszywej skromnosci rowniez - i jak wiem, ze cos wiem, to znaczy
        ze wiem :-P
        Nie twierdzilam tez, ze jestem jedyna na swiecie szerokim, ktorej prawda zostala
        objawiona. Znam jeszcze pare osob, ktore dokonaly podobnych obserwacji.
        • zdanka1 Re: tu sie pisze dlugie posty, tak? to macie: 06.05.06, 22:14
          Jednostki nader czesto ulegaja prawidlom psychologii zbiorowej. Historie
          > poszczegolnych ludzi w pewnym stopniu indywidualizuja przezycia, ale mechanizm
          > ogolnie pozostaje ten sam.

          I dlatego właśnie etnolodzy uwazaja socjologów za niższy stopień ewolucji:P
          Mechanizm zalezy od tylu czynników, ze praktycznie nigdy nie jest ten sam o
          100 km w tę czy we w tę, biorąc pod uwagę taki kraj jak Polska - Vide: Galicja
          a Śląsk.

          >Nie jest megalomania, kiedy widze, bo wiem cos, czego inni nie wiedza.

          Fakt, to często jest też paranoja - widzę, wiem, rozumiem cos czego inni nie
          rozumieją .


          ----
          nie ma wybawców, którzy wiodą tłum
          nie ma wybawców, którzy zbawią nas
          jest tylko układ wrogich sił
          • eeela Re: tu sie pisze dlugie posty, tak? to macie: 06.05.06, 23:36
            > Mechanizm zalezy od tylu czynników, ze praktycznie nigdy nie jest ten sam o
            > 100 km w tę czy we w tę, biorąc pod uwagę taki kraj jak Polska - Vide: Galicja
            > a Śląsk.

            Zdanko, czy Ty rozumiesz, co to jest mechanizm? Zasada dzialania, nazwijmy to
            inaczej. Wyobraz sobie, ze masz przed soba jedno kolo zamachowe pomalowane w
            kwiatki, a drugie - wieksze - w niebieskie garnki w biale grochy (mam nadzieje,
            ze przyklad pomogl ci zrozumiec znaczenie slowa "mechanizm"). Placz po JPII i po
            George'u Bescie zachodzil wedlug tego samego mechanizmu, na tej samej zasadzie,
            choc nikt zanegowac nie jest w stanie, ze miedzy jednym a drugim placzem
            wystepowaly roznice w formach celebracji, przytaczanych tresci, ze kontekst
            kulturowy byl inny.
            • zdanka1 Re: tu sie pisze dlugie posty, tak? to macie: 08.05.06, 18:19
              Ja nie pisze o mechanizmie dzialania koła zębatego moja ironiczna rozmówczyni
              ( i po cóż to poczucie wyższości - to tylko erystyka czy problem z konstrukcją
              argumentów?) , ale o mechanizmach specyfikacji odniesień w etnologii. Skoro już
              PAni skończyła historię to zapraszam, zazwyczaj przy historii jest też
              kierunek Etnologia i antropologia kulturowa, który bardzo by się Pani przydał,
              aby pojęła Pani, ze nie rozumie podstaw rzeczy, o której pisze. Czym innym
              jest rytuał, czym innym ikona, czym innym idol, czym innym przywódca religijny
              i każdemu przypisany jest inny mechanizm odbioru i interakcji społecznej. Już
              choćby z tego względu, ze kazdy wie, kim jest Hitler, ale o twoim piłkarzu
              słyszę pierwszy raz w zyciu, podobnie jak setki osób , które nie mają pojęcia o
              futbolu. Jasniej już nie mozna.
              • eeela Re: tu sie pisze dlugie posty, tak? to macie: 08.05.06, 18:30
                Wspomniana przez szanowna rozmowczynie antropologia kulturowa pewnego pieknego
                dnia zaczela zajmowac sie czyms takim, co zwie sie struktura, badajac
                podobienstwa zachowan i rytualow bardzo roznych i odleglych od siebie kultur,
                przy czym jedna o drugiej wiedziec nic nie musi, zeby zgodnie z metodologia
                antropologii strukturalnej podlegac porownaniom.
    • 3promile Re: tu sie pisze dlugie posty, tak? to macie: 06.05.06, 20:20
      Łaaadny pościk. Szkoda tylko, że nie nadaje się do dyskusji, gdyż ew. antyteza,
      że polski katolicyzm, podobnie jak np. latynoamerykański, n i e jest
      powierzchowny i ikonolatryczny - jest nie do obrony...
      ;)
    • broch Re: tu sie pisze dlugie posty, tak? to macie: 06.05.06, 21:20
      Przepraszam, ale tzw "glebokie przemyslenia" zawsze zasdkakuja mnie
      powierzchwnoscia przy jednoczesnej wierze w ich unikalnosc. Inne popularne
      odkrycie to fakt iz "lud" potrzebuje ciagle "chleba i igrzysk" (odkrycie)
      wynikle z glebszych przemyslen.

      Dokonywac oryginalnych odkryc latwo nie jest. Na pewno nie nad szklanka piwa.

      Mysle ze dla historyka powyzsze powinno byc oczywiste.
      Rownie oczywiste jak to ze nie ma znaczenia w co sie wierzy. Zjawisko wiary
      powinno byc objasnione przez psychologa/psychiatre (jest tu jakis?) lub etnologa
      raczej niz przez historyka.
      Historycznie komunisci z Lenina zrobili boga, bogami byli Beatlesi, Hitler i
      Maradona. Mechanizm zblizony choc pozytecznoisc rozna.

      Ludzie musza w cos wierzyc, w co i jak to bywa roznie choc faktycznie sa to
      wylacznie wariacje rowniez wytlumaczlne (i wytlumaczone).
      • eeela Re: tu sie pisze dlugie posty, tak? to macie: 06.05.06, 21:30
        > Przepraszam, ale tzw "glebokie przemyslenia" zawsze zasdkakuja mnie
        > powierzchwnoscia przy jednoczesnej wierze w ich unikalnosc.

        Nie doczytales, brochu, tekstu do konca, jak widze ;-P Przemyslenia nie sa ani
        nowe, ani nowatorskie, i caly wyklad byl nie po to, aby nowe czy tez nowatorskie
        przemyslenia wam wykladac, ale by zilustrowac moje zdziwienie nad faktem, ze
        wielu myslacych i inteligentnych ludzi zdaje sie byc w jakims sensie
        zaslepionymi swoja wlasna wiara i przez to zamknietymi na te oczywistosci,
        ktorych moj obszerny wyklad dortyczyl.
        • eeela Re: tu sie pisze dlugie posty, tak? to macie: 06.05.06, 21:30
          le by zilustrowac moje zdziwienie nad faktem, ze
          > wielu myslacych i inteligentnych

          Zdziwienie faktem, sory gajs :-)
        • broch Re: tu sie pisze dlugie posty, tak? to macie: 06.05.06, 21:43
          "ale by zilustrowac moje zdziwienie nad faktem, ze
          > wielu myslacych i inteligentnych ludzi zdaje sie byc w jakims sensie
          > zaslepionymi swoja wlasna wiara i przez to zamknietymi na te oczywistosci,
          > ktorych moj obszerny wyklad dortyczyl."

          no wlasnie dziwie sie ze sie dziwisz :)
          • eeela Re: tu sie pisze dlugie posty, tak? to macie: 06.05.06, 22:12
            > no wlasnie dziwie sie ze sie dziwisz :)

            Dziwie sie, bo to ludzie myslacy. Dziwie sie, ze nie widza rzeczy, ktore wydaja
            sie dosc oczywiste. Wydaje mi sie, ze nie widza ich, bo nie chca sie na nie
            zgodzic, i znow mnie to dziwi, jak dalece mozna ulegac autosugestii. To z kolei
            sprawia, ze zastanawiam sie, na ile czlowiek jest zdolny wyzuc sam siebie z tego
            autosugerujacego mechanizmu. To z kolei...
            :-)))

            (ja moge tak dlugo, ale staram sie miec choc troche wzgledow na czytelnikow badz
            sluchaczy ;-) )
            • zdanka1 Re: tu sie pisze dlugie posty, tak? to macie: 06.05.06, 22:22
              A skąd wiesz, ze to co ty widzisz jest prawdą? Bo widzi to kilku innych i macie
              takie wspólne obserwacje nad kuflem piwa? A gdzie się podziali w Twoim poście
              nie katolicy, którzy uwazają Jana Pawła II za wielkiego człowieka ? Należą też
              do tych , co sie łudzą ? Czy do tych, którzy nie zrozumieli
              Rothenbuhlera?

              ----
              nie ma wybawców, którzy wiodą tłum
              nie ma wybawców, którzy zbawią nas
              jest tylko układ wrogich sił
              • eeela Re: tu sie pisze dlugie posty, tak? to macie: 06.05.06, 22:32
                Ja w ogole nie poruszalam w swojej wypowiedzi kwestii, czy Jan Pawel byl wielkim
                czlowiekiem, czy nie. O to mozesz juz przestac sie niepokoic.
                Jezeli chodzi o ludzi spoza KK, ktorzy rowniez brali udzial w celebrowaniu
                zaloby po smierci JPII, mysle, ze wsrod nich - tak jak i wsrod katolikow - byli
                tacy, ktorzy oplakiwali wartosci i tacy, ktorzy poddawali sie zbiorowemu
                rytualowi placzu po tym, jak Roland wreszcie umarl.

                > A skąd wiesz, ze to co ty widzisz jest prawdą? Bo widzi to kilku innych i macie
                >
                > takie wspólne obserwacje nad kuflem piwa?

                Zeby wiedziec, ze cos jest prawda, nie potrzebuje polegac na opinii znajomych
                przy kuflu piwa. Jest jednakze na tym swiecie kilka autorytetow, ktorych opinii
                zawierzam, choc nie bezkrytycznie. Jesli bowiem mam jakakolwiek mozliwosc
                poznania rzeczywistosci (jezeli nie jest ona uluda jeno badz Matrixem), to
                jedynie poprzez swoj wlasny umysl, w ktorego sily wierze i nie widze powodu
                postepowac inaczej, jako ze rzadko mnie on do tej pory zawodzil.
              • 3promile Re: tu sie pisze dlugie posty, tak? to macie: 06.05.06, 22:39
                Ekhm...
                Chętnie poznałbym światłego niekatolika i niekoniunkturalistę, który twierdzi,
                że DżejPiTu wielkim człowiekiem był... Zapytałbym go o dowody tej wielkości.
            • broch Re: tu sie pisze dlugie posty, tak? to macie: 06.05.06, 22:24
              shrug,
              Ludzie sa irracjonalni. Co nie przeszkadza im byc racjonalnymi.

              irracjonale postawy dzisiaj u siebe nie dostrzegane beda jutro acknowledged, po
              to tylko aby pojutrze znowu tych cech nie widziec.
              • eeela Re: tu sie pisze dlugie posty, tak? to macie: 06.05.06, 22:35
                Ha! Cholerna racja. Cale to moje rozwazanie sfinalizowane bylo tym wlasnie
                pytaniem, na ile jestem w stanie ja sama dla siebie i w sobie te irracjonalnosc
                zdefiniowac i pokonac. Tylko nie wiem, jak mam sie tego dowiedziec, skoro tych
                potencjalnych irracjonalnych mechanizmow nie jestem swiadoma.
            • broch Re: tu sie pisze dlugie posty, tak? to macie: 07.05.06, 06:01
              Moim zdaniem nie ma w tym (problemie ktory poruszasz) nic dziwnego. Ewenmtualnie
              Twoje zdziwienie jest dziwne (mnie dziwia osoby ktore wlasnie z rzeczy
              oczywistych robia "odkrycia")
              Swoja droga nie bardzo rozumiem po co powtarzasz ten sam kawalek.
              • eeela Re: tu sie pisze dlugie posty, tak? to macie: 07.05.06, 17:45
                Nie dziwi cie, kiedy napotykasz czlowieka zazwyczaj myslacego i wnikliwego,
                ktory nagle w pewnej kwestii sprawia wrazenie, jakby zatracil swoje zwykle
                umiejetnosci?
                • broch Re: tu sie pisze dlugie posty, tak? to macie: 08.05.06, 05:23
                  absolutnie mnie nie dziwi: co myslisz o wierzacych fizykach, matematykach
                  genetykach itp.
                  Irracjonalnosc jest w sporej czesci odpowiedzialna za sokces ludzi. Jestes
                  historykiem, powinnas o tym wiedziec.
                  • 8macek Re: tu sie pisze dlugie posty, tak? to macie: 08.05.06, 06:03
                    mimo,że pytanie nie jest skierowane do mnie to skoro juz zabrałem głos w
                    dyskusji, pozwolę sobie na nie odpowiedzieć tak:
                    -aby być fizykiem,matematykiem czy genetykiem niekoniecznie trzeba być
                    inteligentnym.
                    z góry przepraszam wszystkich,których tym stwierdzeniem obraziłem,ale niestety
                    nie mogę się ze sobą nie zgodzić :-D
                    myślę,że dobrym przykładem w tej konkretnej kwestii będzie pan krzysztof
                    jurgiel,który skończył "geodezję" gdzie np. fizyka i matematyka są podstawowymi
                    dziedzinami wiedzy,zatem uważam,że równie dobrze pan jurgiel mógłby przypadkiem
                    (gdyby bóg tak chciał) ukończyć fizykę lub matematykę...

                    • 8macek Re: tu sie pisze dlugie posty, tak? to macie: 08.05.06, 06:33
                      a tak bardziej poważnie to myślę,że w takim kraju jak polska spora część
                      znaczących w nauce(czytaj inteligentnych ponadnormatywnie)
                      fizyków,matematyków,genetyków(pozostańmy przy tym zawężeniu) "przyznaje się" do
                      chrześcijaństwa(spora część do judaizmu) aby nie robić przykrości swojej
                      rodzinie lub też ze względów konformistycznych gdy np.dyrektor instytutu czy
                      też rektor uczelni jest osobą głęboko wierzącą (np.obsadzoną na stanowisku
                      niekoniecznie ze względu na swoje zasoby intelektualne).
                      życie kolego,samo życie...
                    • nienietoperz Re: tu sie pisze dlugie posty, tak? to macie: 08.05.06, 13:45
                      8macku, jak juz chcesz dokladac chrzanionym scislym pseudointeligencikom, to
                      znajdz jakies przyklady. I nie kwalifikuj kogos jako matematyka/fizyka, dlatego,
                      ze jest magistrem matematyki czy fizyki (albo, co jeszcze smieszniejsze, geodezji).

                      Uklony,
                      nntpz (ktory mtykiem chcialby zostac, ale jeszcze mu chyba sporo brakuje)
                      • 8macek Re: tu sie pisze dlugie posty, tak? to macie: 08.05.06, 15:10
                        nie musisz się tak obruszać,uważam po prostu tylko,że bycie naukowcem "scisłym"
                        nie świadczy o poziomie inteligencji tegoż,natomiast poziom inteligencji jak
                        najbardziej jest odwrotnie proporcjonalny do skłonności popadania w
                        uzależnienie od wiary w niematerialnych bogów,maryjezawszedziewice,raj z
                        hurysami lub ciałazmartwychwstanie i żywotwieczny AMEN!
                        i nie znam poważnego naukowca,który by jednocześnie był szczerym wyznawcą
                        jakiejkolwiek religii.
                        • nienietoperz Re: tu sie pisze dlugie posty, tak? to macie: 08.05.06, 15:16
                          W odpowiedzi na odpowiedz na jedno bzdurne stwierdzenie proponujesz 8macku cala
                          liste bzdur. Wierzysz w korelacje miedzy poziomem inteligencji a np.
                          zdolnosciami pisarskimi? malarskimi? erudycja? I co rozumiesz przez
                          inteligencje? jak rozumiem, jest wprost proporcjonalna do stopnia ateistycznego
                          zaangazowania.

                          A ilu znasz powaznych naukowcow?

                          Uklony,
                          nntpz
                          • 8macek Re: tu sie pisze dlugie posty, tak? to macie: 08.05.06, 15:28
                            nienietoperzu szanowny zastanów się jeszcze raz nad tym co napisałeś,delikatnie
                            podpowiem ci,że zdolności pisarskie,malarskie i erudycja nie mają nic wspólnego
                            z naukami ścisłymi.
                            spróbuj jeszcze raz.
                            cierpliwie poczekam.
                            :-D
                            • nienietoperz Re: tu sie pisze dlugie posty, tak? to macie: 08.05.06, 15:32
                              Niestety wykazujesz sie badz nieuwaznym czytaniem, badz brakami logiki.
                              Nie napisalem ani slowa, ktore mogloby sugerowac, ze wymienione zestawy
                              zdolnosci moim zdaniem cokolwiek laczy. Nie wymagam podpowiedzi.
                              Zadalem kilka pytan. Uproscmy dyskusje - umiesz na nie odpowiedziec, badz nie.

                              Uklony,
                              nn
                        • broch Re: tu sie pisze dlugie posty, tak? to macie: 08.05.06, 15:23
                          nie, nie swiadczy, ale Twoja wypowiedz inteligentna nie jest. Zwroc uwage (pisze
                          o tym poraz kolejny), nie nie ma mowy o osobach niezdolnych do refleksji
                          (kategoria w kierunku ktorej orbitujesz).
                          Placzesz wydarzenia aktualne ze zjawiskiem z ktorym Polska ma malo wspolnego.
                          Mylisz glupote z irracjonalnascia. A to glupie.

                          "i nie znam poważnego naukowca,który by jednocześnie był szczerym wyznawcą
                          > jakiejkolwiek religii."
                          Och to tylko slepota: fakt ze nie znasz nie znaczy ze nie ma?
                          • 8macek Re: tu sie pisze dlugie posty, tak? to macie: 08.05.06, 15:33
                            jeśli jest "szczerze wierzącym" to nie może być poważnym(a tym samym
                            inteligentnym) naukowcem!
                            :-DDD
                            nie wyobrażam sobie aby człowiek o ilorazie inteligencji powyżej 148IQ wierzył
                            w bzdury które usiłują przemycać obojętnie jakie religie tego świata!

                            dla niewtajemniczonych-bo to ważne-BUDDYZM NIE JEST RELIGIĄ
                            • nienietoperz Re: tu sie pisze dlugie posty, tak? to macie: 08.05.06, 15:42
                              Nie moze, bo tak zadeklarowal 8macek.
                              Moze byc buddysta, bo tak zadeklarowal 8macek.
                              Jesli ma IQ dokladnie 148, to jak rozumiem moze. Problem zaczyna sie przy 149.

                              Wkraczamy w kraine radosnego absurdu.

                              Pozwalam sobie zgadnac, ze swiat akademicki (nie mylic z rzeczywistoscia
                              uniwersytecka) 8macek zna z ksiazek, legend, opowiesci plemiennych (czytaj
                              studenckich).
                              • 8macek Re: tu sie pisze dlugie posty, tak? to macie: 08.05.06, 15:50
                                no i w tym momencie drogi kolego zakończyłęś rozmowę.
                                żegnam!
                            • broch Re: tu sie pisze dlugie posty, tak? to macie: 08.05.06, 16:22
                              chlopie, gdzie takich idiotow sieja? Wyglada na to ze w Twoim wypadku IQ jest
                              duzo nizsze niz 148.

                              "dla niewtajemniczonych-bo to ważne-BUDDYZM NIE JEST RELIGIĄ"
                              ciekawi mnie jakie jeszcze "rewelacje" trzymasz w kieszeni?
                              • nienietoperz Re: tu sie pisze dlugie posty, tak? to macie: 08.05.06, 16:24
                                Obawiam sie Brochu, ze 8macek zakonczyl juz z nami polemike. Szkoda, bo wciaz
                                nie odpowiedzial na moje pytania wyzej.
                            • staua Re: tu sie pisze dlugie posty, tak? to macie: 08.05.06, 19:11
                              Wielu ludzi (inteligentnych) uzywa argumentu o oddzielaniu wiary od racjonalnego myslenia. Nie znam
                              naukowcow, ktorzy np. jako chrzescijanie rozumieja Biblie doslownie, ale interpretacja nie musi byc
                              racjonalna. Nawet Dawkins powiedzial, ze szanuje takie osoby, a Ty nie? Troche to butne.
                              • eeela Re: tu sie pisze dlugie posty, tak? to macie: 08.05.06, 20:35
                                Otoz to. Znam osobiscie pewnego profesora, ktory jest gleboko wierzacym
                                czlowiekiem, a zarazem nie ma to zadnego wplywu na jego prace naukowa. Mialam
                                okazje podziwiac jego warsztat - chcialabym kiedys taki osiagnac, doprawdy.
                        • staua Re: tu sie pisze dlugie posty, tak? to macie: 08.05.06, 19:09
                          Ja znam, i to sporo, w Stanach popularne sa debaty naukowcow (profesorow nauk przyr.) wierzacych z
                          niewierzacymi.
                          • eeela Re: tu sie pisze dlugie posty, tak? to macie: 08.05.06, 20:17
                            A osobiscie jak oceniasz tych wierzacych? Rzutuje to w jakis sposob na jakosc
                            ich pracy?
                            • broch Re: tu sie pisze dlugie posty, tak? to macie: 08.05.06, 20:26
                              przepraszam ale to dosc kompromitujace Cie pytanie. Skarbie zajrzyj na liste
                              noblistow w naukach roznych i sprawdz ilu z nich wierzy.

                              Jesli zalozyc ze Ty nie wierzysz a wiara determinuje osiagniecia, to mozna uznac
                              ze dla Twojej kariery lepiej bedzie zaczac wierzyc.
                              • eeela Re: tu sie pisze dlugie posty, tak? to macie: 08.05.06, 20:33
                                Nie rozumiem, dlaczego mialoby byc kompromitujace. Nie odczuwam potrzeby znania
                                listy noblistow w naukach przyrodniczych i ich stosunku do wiary. Wiem, ze w
                                Stanach toczy sie dyskusja na temat teorii Darwina na poziomach wszelkich (nie
                                tylko akademickich). To tyle. Nie wiem jak wyglada to wlasnie na poziomie
                                akademickim, wiec pytam.
                                A ty, Brochu, stanowczo zbyt wiele zadasz od swoich interlokutorow, a zbyt malo
                                od siebie. Nie twierdze, ze pilnie sledze twoje wypowiedzi, ale ilekroc sie na
                                nie natykam, krytykujesz czyjes posty jako pelne banalow i oczywistosci, czyjas
                                niewiedze jako kompromitujaca. Czekam natomiast wciaz niecierpliwie, kiedy
                                zaczniesz dzielic sie swoja wiedza i swoimi przemysleniami.
                                • staua odp. dla Eeeli 08.05.06, 20:41
                                  Nie ma to wplywu na ich prace.
                                  • obly Re: odp. dla Eeeli 08.05.06, 20:44
                                    ma wpływ
                                    i co mi zrobisz? hue hue
                                    • staua Re: odp. dla Eeeli 08.05.06, 20:48
                                      Mowie, ze nie ma wplywu na prace tych profesorow, ktorych znam i wiem, jakie maja przekonania.
                                      Takie bylo pytanie.
                                      • obly Re: odp. dla Eeeli 08.05.06, 21:01
                                        smiem twierdzic ze na poziomie względnym masz rację na poziomie absolutnym to
                                        wierutne kłamstwo.
                                        i nie umiem tego obronic bo nei potrzebuje. ale motywacja a co za tym sie kryje
                                        idee które wyznaje człek są jak system operacyjny poza którego zakresem człek
                                        ten nie operuje.
                                        broch -> nie wiem czemu personalnie sie dotykacie, równie dobrze mozna by
                                        wytykać zle dobrany kolor skarpetek przy dyskusji o triangulacji.

                                        chciałem powiedziec ze wiem juz czym jest dysputa akademicka ;)))
                                        • staua Re: odp. dla Eeeli 08.05.06, 21:04
                                          Patrz moja kolejna odpowiedz do Eeeli ponizej :-)
                                          Zeby robic nauke na jakims poziomie, trzeba umiec oderwac te prace od wyznawanej przed siebie
                                          ideologii, inaczej nie jest sie naukowcem. Mozna myslec, ze sie jest, i nie byc, ale jest to weryfikowalne
                                          (przez srodowisko). Tzn. mozna robic badania podporzadkowane swojemu swiatobogladowi, ale brak
                                          obiektywizmu powoduje, ze sa one bezwartosciowe.
                                        • broch Re: odp. dla Eeeli 08.05.06, 21:16
                                          a co to jest "poziom absolutny"? taka hipoteza ad hoc? To sa jakies dziwaczne
                                          teorie. Moje poglady nie maja nic wspolnego z moja praca, nie ma mowy o
                                          dwoistosci i innych glupstwach.
                                          Nie ma znaczenia co Ty czujesz na ten temat. Jaka dzialka nauki sie zajmujesz?
                                          • obly Re: odp. dla Eeeli 08.05.06, 21:32
                                            poziom absolutny czyli nieuwarunkowany od tego czym jest człowiek: ze ma oko
                                            ucho i jeszcze parę zmysłów po za tym bola go plecy a zona znowu przypaliła
                                            zupę, a po za tym ze zyje w tej mgławicy i takie tam. tak w
                                            skrócie: "wiedzenie" wszystkiego w jednym czasie od początku do końca. czyli
                                            poprzez porównanie ty widzisz cykl mrówki i to zo ona robi w lesie i jaki jest
                                            jej wpływ na las. mrowka widzi tylko zarcie i pewnie w zyciu nie widziala
                                            człowieka. a to wkłąda patyk w mrowisko to jest filar czarnej dziury z której
                                            wyskakują okruszki.
                                            nie zajmuję się dziedzinami nauki wiec mozesz mnie wyśmiać na luzie, spoczko.
                                            • staua Re: odp. dla Eeeli 08.05.06, 21:36
                                              To ja sie teraz troche pogubilam, po tej definicji poziomu absolutnego nie rozumiem, dlaczego moje
                                              stwierdzenie, ze swiatopoglad moich znajomych naukowcow nie wplywa na jakosc ich badan, jest
                                              klamstwem na poziomie absolutnym. Myslalam, ze chodzi Ci o poziom ogolny, dlatego zaznaczylam,
                                              ze nie uogolniam, ale teraz juz nie wiem.
                                            • broch Re: odp. dla Eeeli 08.05.06, 22:09
                                              to w dalszym ciagu teoria. W tej chwili od irracjonalizmu zwiazanego ze
                                              swiatopogladem, przechodzimy do wzglednosci w nauce ktora wynika bardziej ze
                                              stanu aktualnej wiedzy niz swiatopogladu. O tym ze ludzkosc to mrowki we
                                              wszechswiecie wie kadzy kto nauka sie zajmuje. Niezaleznie od pogladu na wiare.
                                              Kazdy model eksperymentalny jest wzgledny. Kazdy o tym wie. Jak ma sie to do np
                                              wiary w Boga lub Hitlera lub Lenina? Ludzie swietnie sobie radza ze
                                              sprzecznosciami. Ktos uzyl argumentu iz np nauka stara sie tlumaczyc ozdrowienie
                                              z tradu w sposob racjonalny. Prosty test: jesli rzecz ukazala sie w para/pseudo
                                              naukowym pismie a nie w dziale doswiadczalnym "Science", to trudno mi dyskutowac
                                              wartosc odkrycia. Erich von Deniken nie jest/byl naukowcem, nie znaczy to iz nie
                                              mogl nauki wykorzystac do swoich teorii.

                                              Z amatorskiego "czytania" nauki czesto rodza sie rozne smieszne poglady: np
                                              obecnie uwaza sie ze Darwin nie mial racji. Czytelnicy amatorzy uznali to za
                                              dowod iz nauka uznala Boskie stworzenie swiata. To jest absolutna
                                              nadinterpretacjia: obecnie uwaza sie ze Darwin nie mial racji. Tyle. Po prostu
                                              nie ma bardziej przekonujacych danych ze faktycznie racje (Darwin) mial. Teraz
                                              znowu mozna dyskutowac co to znaczy? Calkowite odrzucenie Jego teorii? Nie.
                                              Oznacza jednak taka modyfikacje z ktora sam Darwin nie bardzo by sie zgodzil.
                                              Np: chocby odrzucenie "survival of the fittest", poniewaz jest to tautologia.
                                              Mozna tak dlugo, dlugo.

                                              Nie znaczy to ze amator nie powinien czytac opracowan popularno naukowych,
                                              powinien jednak zdawac sobie sprawe z "shortcomings" ktore tkwia w takich
                                              opracowaniach z zalozenia.

                                              Nie chodzi o wysmianie, pytam sie poniewaz, zastanawia mnie niezwykly upor w
                                              tlumacznieni mi jak "robie" nauke w relacji do mojej wiary. Nie wiem czym sie
                                              zajmujesz ale wysmialbys mnie gdybym zaczal mowic Tobie co i jak robisz oraz
                                              tlumaczyc dlaczego.

                                              W kazdym razie poczatkowo mowa byla i wplywie swiatopogladu na nauke, nie o
                                              obiektywnosci nauki.
                                • broch Re: tu sie pisze dlugie posty, tak? to macie: 08.05.06, 20:51
                                  "A osobiscie jak oceniasz tych wierzacych? Rzutuje to w jakis sposob na jakosc
                                  ich pracy?"

                                  od kiedy to swiatopoglad decyduje o jakosci pracy naukowej? Nie ma znaczenia czy
                                  poziom akademicki czy nie akademicki.

                                  Nie sledzisz i nie widze powodu ale w tej sytuacji to faktycznie o czym
                                  rozmawiamy? Mam pisac ekstra dla Ciebie?

                                  Niczego od Ciebie nie zadam, kategoryzacja (dowolna) jest moim zdaniem
                                  kompromitujaca.

                                  "Czekam natomiast wciaz niecierpliwie, kiedy zaczniesz dzielic sie swoja wiedza
                                  i swoimi przemysleniami."
                                  Na jaki temat?

                                  Krotki rzut na tasme: w ciagu trzech miesiecy wyprodukowalas 190 postow. Mnie
                                  zajelo prok 600. Wyglada na to ze masz wiecej do powiedzenia, tyle ze
                                  niekoniecznie sie nad tym zastanawiasz.
                                  • eeela Re: tu sie pisze dlugie posty, tak? to macie: 08.05.06, 20:57
                                    > od kiedy to swiatopoglad decyduje o jakosci pracy naukowej? Nie ma znaczenia cz
                                    > y
                                    > poziom akademicki czy nie akademicki.

                                    Och, alez z ciebie niepoprawny idealista :-))) Sugerujesz, ze wplyw
                                    swiatopogladu na prace naukowa jest niemozliwy?

                                    Wyglada na to ze masz wiecej do powiedzenia, tyle ze
                                    > niekoniecznie sie nad tym zastanawiasz.

                                    Z pewnoscia mam o wiele wiecej do powiedzenia niz (cyt.) "gowno o tym wiesz" we
                                    wszystkich mozliwych wariacjach.
                                    • staua Re: tu sie pisze dlugie posty, tak? to macie: 08.05.06, 21:02
                                      Jest mozliwy, ale na ogol negatywny i nauka juz to przerabiala - w tej chwili chyba kazdy, kto sie nia
                                      powaznie zajmuje, wie, ze ideologia raczej przekresla wartosc naukowa badan (nie tylko religia, ale
                                      kazda zaleznosc od pozanaukowych zalozen, np. komunizmu czy celow marketingowych firmy
                                      produkujacej leki)
                                      • eeela Re: tu sie pisze dlugie posty, tak? to macie: 08.05.06, 21:05
                                        > Jest mozliwy, ale na ogol negatywny i nauka juz to przerabiala - w tej chwili c
                                        > hyba kazdy, kto sie nia
                                        > powaznie zajmuje, wie, ze ideologia raczej przekresla wartosc naukowa badan

                                        Hmmm, to zalezy od tego, jak zdefiniujemy okreslenie "powaznie sie zajmowac
                                        nauka". Historia wciaz bywa nauka bardzo zaangazowana (im nowsza, tym bardziej)
                                        i czasem mam wrazenie, ze wielu historykow nie odkrylo jeszcze tej prawdy, ze
                                        zaangazowanie ideologiczne zle wplywa na jakosc badan.
                                        • staua Re: tu sie pisze dlugie posty, tak? to macie: 08.05.06, 21:10
                                          O ile sie nie myle (moge sie mylic, bo nie jestem historykiem) to w historii duza wage ma
                                          intepretacja, oraz opisywanie przebiegu wydarzen, a nawet, jesli w nich widac ideologie, to fakt, ze
                                          ideologia tam jest, trudno ukryc. W naukach przyrodniczych trudno jest opublikowac artykul o tym, jak
                                          udowodnilo sie niepokalane poczecie, bo badania musza byc powtarzalne i powtorka musi byc mozliwa
                                          w laboratoriach, ktore maja byc moze inna ideologie. Tak pokrotce to wyglada.
                                    • broch Re: tu sie pisze dlugie posty, tak? to macie: 08.05.06, 21:13
                                      "Och, alez z ciebie niepoprawny idealista :-))) Sugerujesz, ze wplyw
                                      swiatopogladu na prace naukowa jest niemozliwy?"
                                      Nie jestem idealista, natomiast Ty jestes jedynie teoretykiem w tej dziedzinie.
                                      Poza tym nic takiego nie sugerowalem. Dziwne ze (jako historyk) nie zauwazyjas:
                                      swiatopoglad jest wykorzystywany przez miernych w celu (ewentualnie) utracenia
                                      tych lepszych. W tym wypadku jednak nie ma mowy o nauce. Jesli ktos faktycznie
                                      zajmuje sie nauka, swiatopoglad nie ma wpywu na prace. Nie idzie o idealy i
                                      czystosc moralna, ale o proste zbadanie jak cos dziala/wyglada itp.
                                      Zdolni naukowcy sa zdolni niezaleznie od swiatopogladu. Nie zauwazylas?
                                      Wydawaloby sie dosc oczywiste.

                                      Natomiast faktycznie gowno o tym ben-oni wie i "teoretyzuje" z przyczyn tylko
                                      dla niego jasnych.
                                      Dlaczego gowno wie? Bo probuje mi wmowic jak moj swiatopoglad wplywa na moja i
                                      innych ludzi zajmujacych sie nauka (tzn wie lepiej) prace. To nie jest
                                      obrazliwie, swiadczy o megalomanii.
                                      Czy sie Mu to podoba czy nie gowno o tym wie (heh, czastochowa)

                                      • eeela Re: tu sie pisze dlugie posty, tak? to macie: 08.05.06, 21:59
                                        > Poza tym nic takiego nie sugerowalem. Dziwne ze (jako historyk) nie zauwazyjas:
                                        >
                                        > swiatopoglad jest wykorzystywany przez miernych w celu (ewentualnie) utracenia
                                        > tych lepszych.
                                        (...)
                                        > Zdolni naukowcy sa zdolni niezaleznie od swiatopogladu. Nie zauwazylas?
                                        > Wydawaloby sie dosc oczywiste.

                                        W teorii metodologii historycznej swiatopoglad zalicza sie do tak zwanej wiedzy
                                        pozazrodlowej. Wiedza pozazrodlowa to bardzo szeroki semantycznie termin:
                                        obejmuje swiatopoglad, wszelkie lektury, jakich sie zazylo (w tym zrodla),
                                        wychowanie, wplyw srodowiska, wplyw kregu kutlurowego - no, wszystko. Idealna
                                        wersja historyka to badacz, ktory oprocz zasad logiki, metodologii i tresci
                                        zrodel nic innego w glowie nie ma badz cala te pozostala wiedze odrzuca. To jest
                                        oczywiscie niewykonalne, to jest ideal, do ktorego nalezy dazyc. Cala bowiem
                                        wiedza pozazrodlowa wplywa na rodzaj interpretacji zrodel i na ich dobor. Na
                                        jakosc pracy badawczej historyka wplywa zatem, jak dalece stara sie on oddzielic
                                        swoj swiatopoglad od wiedzy potrzebnej do analizowania zrodel. Poniewaz jednak
                                        zrodla pisane nie sa kationami i anionami, ale zapiskami ludzi, nie ma dla nich
                                        jedynych mozliwych odpowiedzi, historyk zatem podswiadomie moze wybrac te, ktore
                                        zgadzaja sie z jego wiedza pozazrodlowa.
                                        Sa tacy historycy, ktorych zdolnosci w tym zakresie podziwiam gleboko (jak Karol
                                        Modzelewski), oraz tacy, ktorzy w nosie maja te zasady (jak Jan Zaryn z IPN).
                                        Wewnatrz srodowiska historycznego zazwyczaj wiadomo, kto sie stara, a kto nie,
                                        ale wiadomosci ze srodowiska wyplywaja do mediow, ksiazek popularnonaukowych
                                        etc. od obydwu gatunkow historykow. A przecietny odbiorca nie jest w stanie
                                        ocenic, ktorego historyka warsztat byl poprawny, a ktorego nie.

                                        Sumujac:
                                        1. Dla historyka pelne oddzielenie swiatopogladu od wykonywanej pracy jest
                                        jedynie idealem, do ktorego nalezy dazyc
                                        2. Wyniki pracy historyka nie sa w pelni weryfikowalne przez masowego odbiorce
                                        • staua Re: tu sie pisze dlugie posty, tak? to macie: 08.05.06, 22:08
                                          Zaryn uczyl historii w moim liecum (nie mnie) ;-)
                                          • eeela Re: tu sie pisze dlugie posty, tak? to macie: 08.05.06, 22:13
                                            Wez Panie pod swa opieke nieszczesne umysly, dotkniete ta plaga! ;-)))
                                        • broch Re: tu sie pisze dlugie posty, tak? to macie: 08.05.06, 22:21
                                          "Sumujac:
                                          > 1. Dla historyka pelne oddzielenie swiatopogladu od wykonywanej pracy jest
                                          > jedynie idealem, do ktorego nalezy dazyc
                                          > 2. Wyniki pracy historyka nie sa w pelni weryfikowalne przez masowego odbiorce"

                                          widocznie zapomnialas:
                                          ja na poczatku zaznaczylem iz mowa jest o fizykach, matematykach biologach. To
                                          sa nauki ktorych rezulatay mozna zweryfikowac doswiadczalnie i ktore w
                                          laboratoriach Castro i Busha beda dokladnie takie same. Historia zawsze bedzie
                                          inna u Busha i u Castro. Nie podwazam znaczenia historii, absolutnie nie uwazam
                                          jednak aby historia miala jakiekolwiek szanse jako nauka "obiektywna".
                                          Historia (za wyjatkiem dat wydarzen) jest wylacznie subiektywna interpretacja
                                          czegostam dla aktualnych potrzeb kogostam. Innymi slowy jest latwo manipulowana.

                                          fizyka, matematyka biologia beda takie same niezaleznie od tego kto rzadzi.
                                          Mowie o nauce, nie szarlatanach.

                                          Niecierpliwi mnie gdy ktos usilnie probuje zrobic mnie w balona. Albo trzymamy
                                          sie pewnych zasad, albo wolna amerykanka: czyli ja mowie co Ty powiedzialas a Ty
                                          mowisz co ja powiedzialem dodajac free jazz czyli elementy dodane dowolnie ad hoc.
                                          Poniewaz wyraznie zaznaczylem iz chodzi o okreslone kierunki w nauce, to
                                          trzymajmy sie tego. W tej sytuacji Twoja argumentacja "lezy".
                                          • eeela Re: tu sie pisze dlugie posty, tak? to macie: 08.05.06, 22:27
                                            Odnosilam sie do tego twojego postu:

                                            "przepraszam ale to dosc kompromitujace Cie pytanie. Skarbie zajrzyj na liste
                                            noblistow w naukach roznych i sprawdz ilu z nich wierzy.

                                            Jesli zalozyc ze Ty nie wierzysz a wiara determinuje osiagniecia, to mozna uznac
                                            ze dla Twojej kariery lepiej bedzie zaczac wierzyc."

                                            Stoi jak byk "w naukach roznych", co potraktowalam jako podkreslenie odroznienia
                                            od wspominanych przez Staue badaczy nauk przyrodniczych. Skoro jednak miales na
                                            mysli jedynie badaczy nauk przyrodniczych, istotnie zle zinterpretowalam twoja
                                            wypowiedz i spor jest w takim razie rzeczywiscie bezpodstawny.
                                            • eeela Re: tu sie pisze dlugie posty, tak? to macie: 08.05.06, 22:29
                                              A w takim razie chcialabym zapytac, jaki sens jest w organizowaniu debat miedzy
                                              profesorami wierzacymi a niewierzacymi w dziedzinie nauk przyrodniczych - skoro
                                              wiara nie ma jak wplywac na wyniki ich badan?
                                              • 3promile Re: tu sie pisze dlugie posty, tak? to macie: 08.05.06, 22:34
                                                Igrzyska.
                                                • eeela Re: tu sie pisze dlugie posty, tak? to macie: 08.05.06, 23:47
                                                  Kazda konferencja ma z lekka charakter igrzysk. Mnie chodzi o to, ze jesli takie
                                                  debaty sa organizowane,znaczy, ze ktos zaklada istnienie przeciwstawnych
                                                  stanowisk badaczy wierzacych i niewierzacych, wyplywajacych z wiary badz jej
                                                  braku. Jak moga byc sobie przeciwstawne, skoro w naukach przyrodniczych wiara
                                                  nie moze miec wplywu na wynik badan?
                                                  • staua Re: tu sie pisze dlugie posty, tak? to macie: 09.05.06, 00:19
                                                    Napisalam nizej, zanim przeczytalam ten post - stawiaja sobie pytanie odwrotne - nie jak wiara wplywa
                                                    na badania, ale jak badania i bycie naukowcem wplywaja na wiare...
                                                  • eeela Re: tu sie pisze dlugie posty, tak? to macie: 09.05.06, 00:20
                                                    OK, teraz rozumiem :-)
                                              • staua Re: tu sie pisze dlugie posty, tak? to macie: 09.05.06, 00:18
                                                Ci, ktorzy to robili, robili to dlatego, ze 1. prosili ich studenci i 2. lubia dyskusje akademickie ;-)
                                                Bylo to calkiem oderwane od rozmow o wiarygodnosci ich pracy - dyskusje skupialy sie na tym, czy
                                                mozna, z wiedza naukowa o najnowszych odkryciach i byc moze samemu robiac te odkrycia, byc
                                                jednoczesnie wierzacym. Nie dotykalo to aspektu wplywu wiary na prace, bo to jakby kazdy zakladal a
                                                priori (ze go nie ma - wydaje mi sie, ze takie przypuszczenie mogloby tylko obrazic kazda ze stron).
                                                Bardzo dobrym argumentatorem w tej sprawie jest Richard Dawkins (kiedys pisalam o nim na tym
                                                forum, bo bylam na spotkaniu z nim, mialo ono forme dyskusji) - nie wiem, czy znasz jego prace, jest
                                                on niestrudzonym popularyzatorem wiedzy o ewolucji i ateista. Pracuje w Oksfordzie, gdzie stworzono
                                                specjalnie dla niego odrebna katedre.
                                              • broch Re: tu sie pisze dlugie posty, tak? to macie: 09.05.06, 15:49
                                                1) poniewaz porowadzimy dyskusje od ktora zaczela sie wczesniej niz poprzedni
                                                moj post wiec uwazalem za bezsensowne ciagle powtarzanie: fizyk, matematyk,
                                                biolog, genetyk itp. To byl pierwszy post:
                                                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28749&w=41381400&a=41439826
                                                2) wydawalo mi sie ze wlasnie o tym pisalem: Darwin wpadl w pulapke tautologii:
                                                "survival of fittest". Nauki eksperymentalne z zalozenia nie moga bazowac na
                                                tego typu zalozeniach. W zwiazku z czym wiele z podstawa nauk Darwina zostalo
                                                odrzuconego. Dyskusja na ten temat toczy sie od bardzo dawna, ale w szkolach dla
                                                uproszczenia uczy sie o tym jak to dziadek Darwin zolwie na Galapagos obserwowal.
                                                Wiara nie wplywa na wyniki badan. Mieszasz filozofie z naukami przyrodniczymi.
                                                Filozoficzne nauki wykorzystuja wyniki nauk eksperymentalnych dla swoich celow.
                                                Jak wszystkie nauki humanistyczne, filozofia potrafi udowodnic dowolne zjawisko
                                                istniejace i nie istniejace. Glownie dlatego ze dyskusja toczy sie na drodze
                                                dowolnych interpretacji, zalozen, cytatow (czesto wyjetych z kontekstu, jak
                                                chocby Darwin). Nie moja dzialka i malo mnie od strony praktycznej interesuje.
                                                Dyskusja toczy sie miedzy filozofami nauk przyrodniczych, z zalozenia faceci z
                                                praktyka nie maja nic wspolnego. Filozofia to rodzaj bardzo (czasami) fajnej
                                                odmiany sf ktora udaje ze ma zwiazek z rzeczywistoscia.

                                                Poniewaz dla Ciebie nie ma roznicy miedzy roznymi dziedzinami nauki i chyba nie
                                                bardzo rozumiesz podstawy nauk eksperymentalnych/scislych (normalne, bo masz
                                                inne wyksztalcenie), wydaje mi sie ze tego typu dyskusja to strata czasu. Nie
                                                idzie o obrazanie, po prostu ani to miejsce ani mnie sie chce prowadzic wyklady
                                                (mam tego dosc w pracy).
                                                • eeela Re: tu sie pisze dlugie posty, tak? to macie: 09.05.06, 19:31
                                                  Tym razem twoj wyklad byl calkowicie zbedny. Widocznie nie doczytales tego
                                                  fragmentu mojego postu:

                                                  "Skoro jednak miales na
                                                  mysli jedynie badaczy nauk przyrodniczych, istotnie zle zinterpretowalam twoja
                                                  wypowiedz i spor jest w takim razie rzeczywiscie bezpodstawny."

                                                  Widzisz. Tyle sie napisales (choc ponoc masz tego dosc w pracy), a wystarczylo
                                                  przeczytac uwazniej, i nie musialbys sie tak meczyc.
                                                  • broch Re: tu sie pisze dlugie posty, tak? to macie: 09.05.06, 19:54
                                                    nie mecze sie, mieszasz dowolnie pojecia, pewne zjawiska. Chcialem to
                                                    sprostowac. Byc moze nauka historii dopuszcza tego typu podejscie (choc watpie
                                                    poniewaz taka metoda dyskwalifikowalaby nauke historii).
                                                  • eeela Re: tu sie pisze dlugie posty, tak? to macie: 09.05.06, 19:58
                                                    Brochu, nic nie pomieszalam. Zapewniam cie, ze jestem w stanie pojac, iz w
                                                    naukach przyrodniczych trudno jest namotac za pomoca wyznania wiary. Napisalam
                                                    ci to juz zreszta (2 razy), a ty uparcie oskarzasz mnie o mieszanie pojec i brak
                                                    zrozumienia dla roznicy. Ja natomiast zaczynam podejrzewac ciebie o
                                                    nieumiejetnosc rozumienia czytanego tekstu.

                                                    Byc moze nauka historii dopuszcza tego typu podejscie (choc watpie
                                                    > poniewaz taka metoda dyskwalifikowalaby nauke historii).

                                                    O historii pisalam nieco wyzej, taki dlugi post o metodologii, nawet na niego
                                                    odpowiadales (ale z cytowanego wyzej zdania wynika, ze tez go chyba nie
                                                    zrozumiales).
                                                  • broch Re: tu sie pisze dlugie posty, tak? to macie: 09.05.06, 21:39
                                                    to juz swojego rodzaju ograniczenie:
                                                    1) pokazalem skad wzieli sie "generalnie naukowcy", innymi slowy Ty nie
                                                    doczytalas/zrozumialas.
                                                    "Zapewniam cie, ze jestem w stanie pojac, iz w naukach przyrodniczych trudno
                                                    jest namotac za pomoca wyznania wiary."
                                                    Mam watpliwosci, choc gratuluje historycznie dobrego samopoczucia: jak mozesz
                                                    rozumiec podstawy eksperymentalnych nauk przyrodniczych izasady nimi rzadzace,
                                                    nie majac zielonego pojecia jak dzisiaj tego typu nauki wygladaja? Teoretycznie
                                                    na podstawie wiedzy ze szkoly? W tej dziedzinie jestes totalnym laikiem, wiec
                                                    hasla o zrozumieniu brzmia smiesznie. Co z reszta udowodnilas wczesniej. Nic w
                                                    tym zlego. Jestem laikiem w nietoperzowej specjalnosci. Moge sobie dyskutowac,
                                                    ale zdaje sobie sprawe ze mam male pojecie o tym czym sie zajmuje.

                                                    2) jesli idzie o post metodologiczny: nie znosze bezmyslnego powtarzania zasad,
                                                    nawet z wlasnej dzialki (w Twoim wypadku historii). Przykro, ale swiadczy o
                                                    mentalnosci studenta.
                                                  • eeela Re: tu sie pisze dlugie posty, tak? to macie: 09.05.06, 21:46
                                                    > Mam watpliwosci, choc gratuluje historycznie dobrego samopoczucia: jak mozesz
                                                    > rozumiec podstawy eksperymentalnych nauk przyrodniczych izasady nimi rzadzace,
                                                    > nie majac zielonego pojecia jak dzisiaj tego typu nauki wygladaja?

                                                    Och, jestem w stanie zrozumiec, ze proton nie ulegnie samoistnemu
                                                    przeksztalceniu w rekach badacza wierzacego tylko dlatego, ze on sie o to
                                                    pomodli. Tyle jestem w stanie pojac.

                                                    > 2) jesli idzie o post metodologiczny: nie znosze bezmyslnego powtarzania zasad,
                                                    > nawet z wlasnej dzialki (w Twoim wypadku historii). Przykro, ale swiadczy o
                                                    > mentalnosci studenta.

                                                    A skad ty wiesz, ze powtarzalam bezmyslnie? Zapewniam cie, ze w takiej formie
                                                    nigdzie nie zostalo to zapisane. Zapewniam cie takze, ze rozumiem to, co
                                                    napisalam, i ze przemyslalam to sobie niejednokrotnie.
                                                  • broch Re: tu sie pisze dlugie posty, tak? to macie: 09.05.06, 22:20
                                                    "Och, jestem w stanie zrozumiec, ze proton nie ulegnie samoistnemu
                                                    > przeksztalceniu w rekach badacza wierzacego tylko dlatego, ze on sie o to
                                                    > pomodli. Tyle jestem w stanie pojac."

                                                    Gratuluje, ale data 1525 tez nie ulegnie zmianie w rekach osoby wierzacej czy
                                                    nie wierzacej. Zly przyklad. "protonowy" argument wskazuje jedynie ze powinnas
                                                    zostawic nauki eksperymentalne w spokoju, albo w ogole wycieczki poza Twoja
                                                    specjalnosc - historie, poniewaz Twoje doswiadczenie historyka absolutnie nie
                                                    przystaje do nauk przyrodniczych i mniej wiecej wygladaja tak jak opisy zjawisk
                                                    fizycznych w prozie sf.

                                                    Studenci tez twierdza ze wszystko "przemysleli". Najwiekszy klopot z tymi
                                                    wlasnie co "przemysleli" ale ani rusz poza przeczytanym nie sa w stanie myslec.
                                                  • eeela Re: tu sie pisze dlugie posty, tak? to macie: 09.05.06, 22:28
                                                    > Gratuluje, ale data 1525 tez nie ulegnie zmianie w rekach osoby wierzacej czy
                                                    > nie wierzacej.

                                                    Nie tylko daty sa faktami historycznymi. Wiele faktow historycznych moze (choc
                                                    oczywiscie nie musi) zostac zinterpretowanych roznie w zaleznosci od wiary badz
                                                    jej braku u badacza.

                                                    Zly przyklad. "protonowy" argument wskazuje jedynie ze powinnas
                                                    > zostawic nauki eksperymentalne w spokoju

                                                    Dlaczego zly? Myslalam, ze proton nie ulega samoistnemu przeksztalceniu, zeby
                                                    nie wiem co. To chyba jest argument na to, za czym gardlowales? Ze w naukach
                                                    przyrodniczych wiara badz jej brak jest zupelnie bez znaczenia dla wynikow badan?

                                                    > Studenci tez twierdza ze wszystko "przemysleli". Najwiekszy klopot z tymi
                                                    > wlasnie co "przemysleli" ale ani rusz poza przeczytanym nie sa w stanie myslec.

                                                    Jacys hipotetyczni studenci, ktorych tu przywolujesz, byc moze nie sa w stanie
                                                    przemyslec tego, co przeczytali, samodzielnie. Nie rozumiem jednak, na jakiej
                                                    podstawie oskarzasz o to mnie.
                                        • stella25b Re: tu sie pisze dlugie posty, tak? to macie: 09.05.06, 09:27
                                          Witam kolezanke po fachu:) Ja takze jestem historykiem z wyksztalcenia i wiem
                                          doskonale, ze nie tyle wiedza pozazrodlowa jest dla historyka wazna co wlasnie
                                          zrodlo. Tylko ze, historyk powinien doglebnie zbadac zrodlo z ktorego
                                          informacje czerpie. Zrodlo tworzyli ludzie, ktorzy takze posiadali pewien
                                          swiatopoglad, wywodzili sie z pewnego kregu kulturowego i ich wiedza
                                          zweryfikowana byla do okresu, w ktorym dane zrodlo tworzyli. Stad tez, historyk
                                          w swojej pracy powinien czerpac wiedze z wielu zrodel aby moc w miare
                                          obiektywnie ocenic i zinterpretowac problem.
                                          • eeela Re: tu sie pisze dlugie posty, tak? to macie: 09.05.06, 10:07
                                            Milo mi bardzo spotkac kolezanke i wsparcie w debatach metodologicznych :-)
                              • obly Re: tu sie pisze dlugie posty, tak? to macie: 08.05.06, 20:43
                                nie rozumienie wątku nie oznacza ze nie wiem o co chodzi tylko ze nie widze
                                potrzeby mówienia i niepotrzebnego strzepienia słów. samych słów.

                                religare - pojecia zostały zmieniane prez stulecia KK

                                wg Laktancjusza — z łac. religare [‘wiązać ponownie’] i oznacza ponowne
                                związanie człowieka z Bogiem, natomiast wg św. Augustyna z łac. reeligare
                                [‘wybierać ponownie’] w znaczeniu obierać sobie Boga za przedmiot czci.

                                ;))
                                drobiazgi nas pogubią
                                po za tym czerń i biel to kolory szachownicy jedynie.
                                noc nie jest czarna a dzien nie jest biały.
                                szukam gdzie jest spór miedzy wami i nie mogę znaleść wspólnego problemu.
                                dlatego nie rozumiem.
                                • 3promile Re: tu sie pisze dlugie posty, tak? to macie: 08.05.06, 20:52
                                  Augustyn nie miał wyjścia - "wybrać ponownie" doskonale tłumaczy, dlaczego za
                                  pierwszym razem wybrał manicheizm ;)))
                    • broch Re: tu sie pisze dlugie posty, tak? to macie: 08.05.06, 15:15
                      mysle ze nie jest to zbyt inteligentna odpowiedz: mowa o tym ze okreslony zawod
                      zaprzecza (teoretycznie) okreslonym pogladom. Jesli mowa o malointeligentnych
                      ludziach, lub po prostu o takich ktorzy nie sa zdolni do refleksji, to chyba nie
                      ma sie czemu dziwic?
                  • eeela Re: tu sie pisze dlugie posty, tak? to macie: 08.05.06, 12:45
                    > absolutnie mnie nie dziwi: co myslisz o wierzacych fizykach, matematykach
                    > genetykach itp.

                    Widocznie przebywam na tym padole krocej niz ty, badz tez mialam mniej okazji do
                    czynienia obserwacji jak ta omawiana, bo jest ona dla mnie stosunkowo - nie
                    zupelnie, ale stosunkowo - nowa, i wciaz nie przestaje mnie zadzwiwiac.

                    > Irracjonalnosc jest w sporej czesci odpowiedzialna za sokces ludzi. Jestes
                    > historykiem, powinnas o tym wiedziec.

                    Nic o tym nie wiem.
                    BTW - jakiego sukcesu? :-)
                    • ben-oni Nie wiem czy na temat :-D 08.05.06, 14:05
                      Przedstawiciele tzw. nauk scisłych w konfrontacji ze swoją wiarą sa raczej w
                      opłakanej sytuacji. Ich wiara dość często nie przystaje do wiedzy, która jest
                      im bliska i stanowi ich dumę. Musi dla swej wygody intelektualnej i etycznej
                      stworzyć na własną potrzebę prywatny system religijny. Taka religia z pewnymi
                      modyfikacjami. Bo jak fizyk może sobie wytłumaczyć chodzenie po wodzie,
                      przemianę wody w wino bez udziału drożdży, potop na całym globie itd.?
                      czasami stosowany jest inny wybieg: rozdwojenie jaźni. Niebezpieczne, bo może
                      prowadzić do zaburzeń osobowości. Polega to na tym, że nie konfrontuje się
                      wiary i wiedzy. Jest nas dwóch, fizyk i katolik.
                      Fizyka można zastąpić innym naukowcem. Również genetykiem.
                      • itek1 Re: Nie wiem czy na temat :-D 08.05.06, 14:52
                        > Przedstawiciele tzw. nauk scisłych w konfrontacji ze swoją wiarą sa raczej w
                        > opłakanej sytuacji.
                        Radze pisac w swoim imieniu. Tak sie sklada, ze jestem przedstawicielem nauk
                        scislych i nie mam problemow z moja wiara z uwagi na moja wiedze.
                        To co piszesz w dalszej czesci jest dla mnie najczystszej wody bredzeniem.
                        Chyba, ze masz na mysli swoje problemy.
                        • ben-oni Re: Nie wiem czy na temat :-D 08.05.06, 14:58
                          To wyjaśnij mi chodzenie po wodzie z punktu widzenia fizyka-katolika.
                          • quarantina Re: Nie wiem czy na temat :-D 08.05.06, 15:01
                            Polecam w tem temacie Myśli Blaisa Pascala. Głęboko wierzący ścisły umysł.
                            • staua Re: Nie wiem czy na temat :-D 08.05.06, 22:10
                              W ogole zaklad Pascala jest swietnym przykladem racjonalizacji wiary - to juz a propos glownego
                              tematu watku.
                        • 8macek Re: Nie wiem czy na temat :-D 08.05.06, 15:17
                          a konkretniej coś?
                      • eeela Re: Nie wiem czy na temat :-D 08.05.06, 15:00
                        Przedstawiciele nauk scislych nie powinni juz chyba miec tego typu problemow,
                        poniewaz KK od czasu jakiegos uznaje symbolicznosc tresci zawartych w Biblii. W
                        przypadku zas cudow dokonywanych przez Jezusa - jezeli przyjmuje sie zalozenie,
                        ze Jezus byl (jest nadal) synem Bozym, nie widze problemu w akceptowaniu
                        chodzenia po wodzie, nawet jesli jest sie fizykiem, poniewaz z samych zalozen
                        wiary wynika, ze prawa fizyki do Jezusa byly nieprzystawalne.
                        • ben-oni Re: Nie wiem czy na temat :-D 08.05.06, 15:20
                          poniewaz KK od czasu jakiegos uznaje symbolicznosc tresci zawartych w Biblii.

                          Nie dziwię sie temu, bo jakoś trzeba było wybrnąć z niezręcznej sytuacji. Tylko
                          jak oddzielić symbolikę od faktów?

                          W
                          > przypadku zas cudow dokonywanych przez Jezusa - jezeli przyjmuje sie
                          zalozenie,
                          > ze Jezus byl (jest nadal) synem Bozym, nie widze problemu w akceptowaniu
                          > chodzenia po wodzie, nawet jesli jest sie fizykiem, poniewaz z samych zalozen
                          > wiary wynika, ze prawa fizyki do Jezusa byly nieprzystawalne.

                          I to nazywam oddzieleniem wiedzy od wiary. Prawo ciążenia jest powszechne
                          ale... nie do końca, bo są wyjątki. W ten sposób zanegować można wszystko.

                          Najciekawsze są różne sposoby i sposobiki rozwiązania nieścisłości. Rozważania
                          o możliwości występowania lodu na zamkniętych akwenach wodnych w Palestynie,
                          egzema zamiast wyleczonego ponoć trądu, letarg Łazarza, ryby spadające z nieba
                          (ponoc trąba powietrzna). Z manną na pustyni, krwawym Nilem i żabami z nieba
                          poradzono sobie łatwo.:)
                          • broch Re: Nie wiem czy na temat :-D 08.05.06, 15:32
                            jak wspominal itek, faktycznie bredzisz.

                            Podwazasz czyjas wiare. To glupota. Na glupote rady nie ma. Co wiecej w wykazie
                            cudow boskich nie ma lecznienia tepoty. Widac nawet Bog ma granice swoich
                            mozliwosci.
                            • ben-oni Re: Nie wiem czy na temat :-D 08.05.06, 15:48
                              Być może nie zauważyłeś, ale temu się akurat nie dziwię, że nic nie pisałem o
                              wierze tylko o wierzących. O tym czy ktoś.... a zresztą, nie warto tłumaczyć.
                              • broch Re: Nie wiem czy na temat :-D 08.05.06, 16:20
                                widocznie nie rozumiesz co piszesz: sugerujesz ze fizyk wierzyc nie moze (wiara
                                w wypadku firyka jest nie mozliwa) bo prowadzi to do
                                "czasami stosowany jest inny wybieg: rozdwojenie jaźni. "

                                Uwazam ze gowno o tym wiesz.
      • 3promile Re: tu sie pisze dlugie posty, tak? to macie: 06.05.06, 21:31
        Bardzo przepraszam, ale "Ludzie musza w cos wierzyc" (zakładając, że owo 'coś'
        oznacza boga, papieża, Maradonę itd) to jest właśnie jedno z tych wykpionych
        przez ciebie kilka wersów wyżej "głębokich przemysleń".
        Byłoby głębokie bez cudzysłowu, no może przesadziłem - umówmy się, że mniej
        płytkie, gdybyś poprzedził je przymiotnikiem "słabi"
    • agni_me Re: tu sie pisze dlugie posty, tak? to macie: 06.05.06, 23:53
      Mam nadzieję, że te wnioski to efekt nadużycia trunków. Inaczej ogarnęłaby mnie
      zgroza, że podajesz się za "historyka" i uważasz, że patrzysz "z perspektywy".

      Błagam prawie na kolanach o przypomnienie czym jest krytyka wewnętrzna źródeł
      historycznych. Poważnie.
      • eeela Re: tu sie pisze dlugie posty, tak? to macie: 06.05.06, 23:59
        O, intryguje mnie twoja zgroza. Mozesz nieco rozszerzyc swoja mysl, bo nie wiem,
        do czego mam sie odnosic? Czy to tak dla zasady raczej, zeby wizerunek
        krwiozerczej agni_me podeprzec, choc bez konkretnego pomyslu na krytyke?
        Poza tym, jak zapewne zauwazylas, nie poddawalam w swoim poscie krytyce
        wewnetrznej zadnych poszczegolnych zrodel. Operowalam sobie swobodnie wiedza tak
        zwana pozazrodlowa (nieslusznie zreszta tak nazywana, jako ze przeciez takze ze
        zrodel wyplywa).
        • agni_me Re: tu sie pisze dlugie posty, tak? to macie: 07.05.06, 01:02
          Myślę, że nikogo, kto miał do czynienia z historią na poziomie nieco wyższym
          niż czwarta klasa licealna, nie intryguje moja zgroza. Oczywiście mogę
          rozwinąć, ale po co? Twój tekst mieści się w średniej forumowej spokojnie, z
          którą nie chce mi się dyskutować, bo szkoda czasu. Niepokoi jedynie to, ze
          sugerujesz, że to są wnioski "zawodowego historyka". Nie są, perspektywa też
          nie jest historyczna. Na szczęście dla historii zresztą.

          Oczywiście zauważyłam, że nie opierasz się na żadnych źródłach - o tym właśnie
          pisałam - wyciągając wnioski warto polegać nie tylko na własnej(w tym przypadku
          mocno ograniczonej) obserwacji świata. Czyż nie? Stąd moja prośba o krytykę
          WĘWNĘTRZNĄ "źródeł". Ale to może zbyt wiele.

          Operować można czym się chce. Tylko, słowo daję, trzeba trzymać miarę. Nawet
          Kuba Rozpruwacz nie nazwałby się chirurgiem, maj laf.
          • eeela Re: tu sie pisze dlugie posty, tak? to macie: 07.05.06, 17:51
            > Myślę, że nikogo, kto miał do czynienia z historią na poziomie nieco wyższym
            > niż czwarta klasa licealna, nie intryguje moja zgroza.

            A mnie wciaz intryguje. Podwazasz moje zawodowe kompetencje, chociaz nie
            demonstrowalam w zadnym stopniu procedury rekonstrukcji faktow historycznych.
            Zastanawia mnie wiec, skad twoja opinia sie bierze. Nie sugerowalam tez, ze moje
            wnioski sa wnioskami "zawodowego historyka"; jedynie moje przemyslenia opieraja
            sie o moja zawodowa wiedze na temat pewnych faktow historycznych, wcale zreszta
            nie przeze mnie rekonstruowanych, a przez innych, o wiele bardziej zasluzonych
            badaczy.
            Zaczynam podejrzewac, droga agni_me, ze moj zachwyt nad twoimi zdolnosciami do
            udzielania kasliwych a celnych ripost byl przedwczesny. Tym razem czepnelas sie
            zupelnie nie na temat, uzurpujac sobie wiedze, ktorej nie posiadasz, o czym
            swiadczy chociazby twoje niezrozumienie dla tego, czym jest krytyka zrodla, i ze
            w moim pierwszym poscie nie miala ona miejsca.
            • agni_me Re: tu sie pisze dlugie posty, tak? to macie: 08.05.06, 04:36
              Nie podważam twoich zawodowych kompetencji. Robisz to sama. Piszesz: "Jestem
              historykiem i na ludzi patrze z perspektywy historii" i dalej w tym samym
              akapicie: "wiekszosc tych nielicznych "swiadomych wiernych" nie zdaje sobie z
              tego wszystkiego sprawy. Osadzaja Kosciol, w tym cala wspolnote wiernych, przez
              pryzmat samych siebie. I przez to wydaje im sie, ze lud plakal nad odchodzacymi
              wartosciami."

              Istnieje zasadnicza różnica między poglądami (choćby dyletanta) a istotnymi
              brakami wiedzy. Vaticanum II nie stwierdziło sobie, że przetłumaczenie liturgii
              na języki narodowe poprawi świadomość wiernych. Vaticanum II uznało, że pewna
              forma wyrażania wiary stała się tak bezrefleksyjna, że stanowi zagrożenie dla
              kościoła i że trzeba przede wszystkim ewangelizować samych wiernych. Język
              liturgii oraz formuła spowiedzi to jedna z wielu metod, w dokumentach
              soborowych uznana za czwartorzędną. Za podstawową przyjęto ideę kościoła
              powszechnego oraz dialog z religiami niechrześcijańskimi i ludźmi
              niewierzącymi. Wystarczy poznać opracowania "Lumen gentium” i „Dignitatis
              humanae”. Przypomnę też, że czterdzieści lat w instytucji takiej jak kościół
              katolicki to ułamek chwili i nie ma co się spodziewać w przeciągu kolejnych
              czterdziestu wprowadzenia choćby połowy soborowych postulatów w życie, nie
              porównując z soborem pierwszym, bo wtedy trzebaby dodać jeszcze minimum dwa
              wieki.

              Poza tym, kompetentny historyku, jeśli piję z jakimiś ludźmi piwo i z rozmów z
              nimi chcę wyciągnąć wnioski, to grupę tę poddaję swoistej "krytyce
              wewnętrznej". Na przykład ustalam czy prezentowany przez tę grupę ogląd świata
              wynika ze "świadomej wiary", czy z niedostatków intelektualnych (zakładając, że
              prawdą jest to, co piszesz). "świadomi wierni", to ludzie, którzy mogliby nosić
              tiszerty z napisem "nie płakałem po papieżu". Nie mówiąc o tym, że świadomy
              katolik nie płacze za odchodzącymi wartościami wtedy, kiedy umiera kapłan.
              Nawet jeśli patrząc na śmierć JPII, widzi zgon ekumenizmu bez granic Rahnera.
              Warto pisząc coś na temat kk ustalić czym jest swiadomy katolicyzm, katolicyzm
              w ogóle, katolicyzm i katolickość, co wyróżnia ludową, uwarunkowaną kulturowo-
              społecznie formę wyrażania wiary od przeżywania tejże wiary zgodnie z duchem
              ewangeli i soboru - no takie coś, co pozwala ustalić jakąkolwiek perspektywę,
              niekoniecznie historyka.

              Przykro mi. Nie jestem w stanie odwzajemnić się żadnym zachwytem, nawet
              przedwczesnym. Nie dane mi było poznać żadnej cechy wyróżniającej twoje wpisy
              forumowe (poza znaczkiem :D). Nie tracę jednak wiary, świadomej zresztą, że
              kiedyś uda mi się zachwycić twoim wpisem. Istotnie czepnęłam się zdecydowanie
              bardziej niż to warte, choć obiecałam sobie tego więcej nie robić z "ryszqami".
              Obiecałam to po próbie dyskusji forumowej z niejakim pawelkiem, który patrząc
              na świat "okiem archeologa śródziemnomorskiego" i widząc pewne zjawiska z
              odpowiedniej perspektywy, przesunał czasy Wielkiej Kolonizacji o kilka wieków,
              Sybaris połączył ze Spartą, a na uwagi odpowiedział, że to są jego prywatne
              poglądy, do których ma święte prawo i że inna wiedza go nie interesuje (no bo
              nie zgadza się z jego "poglądami", do których ma święte prawo itd). I tyle
              warte są moje obietnice, wystarczy, że zobaczę "patrzę z perspektywy historii"
              i od razu oczekuję, że to będzie naprawdę perspektywa, ech.
              • eeela Re: tu sie pisze dlugie posty, tak? to macie: 08.05.06, 12:43
                > Istnieje zasadnicza różnica między poglądami (choćby dyletanta) a istotnymi
                > brakami wiedzy. Vaticanum II nie stwierdziło sobie, że przetłumaczenie liturgii
                >
                > na języki narodowe poprawi świadomość wiernych. Vaticanum II uznało, że pewna
                > forma wyrażania wiary stała się tak bezrefleksyjna, że stanowi zagrożenie dla
                > kościoła i że trzeba przede wszystkim ewangelizować samych wiernych. Język
                > liturgii oraz formuła spowiedzi to jedna z wielu metod, w dokumentach
                > soborowych uznana za czwartorzędną.

                Rozumiem, ze zmiane formy wyrazania wiary z bezrefleksyjnej na refleksyjna nie
                uwazasz za probe poprawy swiadomosci wiernych w ich uczestnictwie w liturgii.
                (Nawiasem mowiac, niektore zmiany wprowadzone do liturgii moim skromnym zdaniem
                zaburzyly symbolike tejze, jak na przyklad odwrocenie kaplana w strone wiernych
                podczas celebracji mszy).
                Zaciekawilo mnie to, ze tak nisko uplasowalas znaczenie przypisywane przez
                czlonkow soboru reformie obrzedow liturgicznych. Oznacza to bowiem, ze uznajesz,
                iz kolejnosc zapisu dokumentow Vaticanum II jest zupelnie przypadkowa, i
                konstytucja Sacrosanctum concilium znalazla sie na samym poczatku tak od
                niechcenia. Konstytucja ta - jak zapewne wiesz - dotyczy wlasnie reformy liturgii.

                Przypomnę też, że czterdzieści lat w instytucji takiej jak kośc
                > iół
                > katolicki to ułamek chwili i nie ma co się spodziewać w przeciągu kolejnych
                > czterdziestu wprowadzenia choćby połowy soborowych postulatów w życie, nie
                > porównując z soborem pierwszym, bo wtedy trzebaby dodać jeszcze minimum dwa
                > wieki.

                Ja ze swojej strony przypomne, ze poczatkowy moj post zawieral tresci, ktore
                moga sugerowac, iz jestem swiadoma nie tylko tego, ze trzeba poczekac na pelna
                realizacje postulatow Vaticanum II wsrod wiernych KK, ale co wiecej i o zgrozo,
                ze jestem zdania, iz nawet pewne postulaty soboru Lateranskiego IV wciaz
                oczekuja na te realizacje.

                > Poza tym, kompetentny historyku, jeśli piję z jakimiś ludźmi piwo i z rozmów z
                > nimi chcę wyciągnąć wnioski, to grupę tę poddaję swoistej "krytyce
                > wewnętrznej".

                Zajelam stanowisko w tej sprawie (okreslilam ich jako ludzi myslacych), znaczy
                zatem, ze poddalam ich krytyce wewnetrznej.

                "świadomi wierni", to ludzie, którzy mogliby nosić
                >
                > tiszerty z napisem "nie płakałem po papieżu". Nie mówiąc o tym, że świadomy
                > katolik nie płacze za odchodzącymi wartościami wtedy, kiedy umiera kapłan.

                Z ogolnego charakteru twoich wypowiedzi osmielam sie zgadywac, ze uznajesz
                siebie za "swiadoma wierna". Rozumiem zatem, ze smierc JPII nie uczynila na
                tobie zadnego wrazenia, nie przygnebila cie, nie odczuwalas smutku?
                Wartosci oczywiscie nie gina wraz ze smiercia kaplana, ale ginie wytrwaly i
                mezny Wojownik Panski, konczac swoj boj o te wartosci. To jest pewna strata, czy
                nie?

                > Warto pisząc coś na temat kk ustalić czym jest swiadomy katolicyzm, katolicyzm
                > w ogóle, katolicyzm i katolickość, co wyróżnia ludową, uwarunkowaną kulturowo-
                > społecznie formę wyrażania wiary od przeżywania tejże wiary zgodnie z duchem
                > ewangeli i soboru -

                Droga agni_me, bardzo dobrze uczynilam, nie zamieszczajac dodatkowo wszystkich
                tych definicji. Wyobraz sobie, jaka zgroza bylabys przeszyta, gdybym napisala
                okolo cztery razy dluzszy tekst na ten temat!
                • agni_me Re: tu sie pisze dlugie posty, tak? to macie: 15.05.06, 00:40
                  Najbardziej z wszystkich tuwątkowych bezsensów podobało mi się:

                  "Z ogolnego charakteru twoich wypowiedzi osmielam sie zgadywac, ze uznajesz
                  siebie za "swiadoma wierna". Rozumiem zatem, ze smierc JPII nie uczynila na
                  tobie zadnego wrazenia, nie przygnebila cie, nie odczuwalas smutku?"

                  Chyba sobie z tego zrobię sygnaturkę, będzie jeszcze lepsza niż "forum to ocean
                  niespełnionej miłości".
                  • eeela Re: tu sie pisze dlugie posty, tak? to macie: 15.05.06, 15:45
                    Wiesz co Agni, urazilam Brocha, porownujac cie z nim. On przynajmniej wie, jak
                    sie bawic w sztuke dyskusji ;-P
    • ben-oni Re: tu sie pisze dlugie posty, tak? to macie: 07.05.06, 13:00
      Właśnie z okazji 994 wystawy portretów Papy pokazują w TV pedalski ryj
      Dziwisza. I tu masz odpowiedź na wszystko. Papież (urzędnik kościelny, biskup
      Rzymu itd...) umarł, mamy nowego papieża, następnego w korowodzie ponad 250
      darmozjadów i nierzadko bandytów. Ale w Polsce mamy Dziwisza. Spadkobierca,
      kontynuator, ten który był przy NIM, autorytet (co jest fundamentem tego
      autorytetu? to, że był przy Wojtyle?), prawie Santo Subito, taki wspaniały
      Dziwisz. Nawet Benek XVI w Polsce jest TYLKO następcą JPII. Chociaż na pierwszy
      rzut oka widać, że Niemiec próbuje sprzątać bałagan pozostawiony przez "polską
      klikę" w Watykanie (jak to przypomina sprzątanie po Borgiach!), Benek jedzie do
      Moskwy(JPII kochał Rosję i jakoś nie potrafił tam pojechać), wyp. Polaków z
      Rzymu i diecezji syberyjskich, walnął w stół w sprawie Radia (które JPII a
      szczególnie Dziwisz ochraniał), zabrał się za masonerię z Opus Dei (ukochane
      dziecko JPII), zabrał się w końcu za pedałów wśród księży. Ale w Polsce tego
      nikt nie widzi. Najważniejsze żeby Benek pozdrowił Polaków po polsku (co
      tydzień to pokazują).
      27 lat wmawiania z ambony, że katolicyzm zależy od Wojtyły zrobiło swoje. 27
      lat to wiek dorosły. księża modlą sie do Wojtyły. Czy to nie zalatuje
      sekciarstwem a nawet herezją?
      Ale polski kościół tego potrzebuje. Dla swych interesów politycznych,
      ekonomicznych czy wręcz egzystencji. Wojtyła jest potrzebny KK jak Lenin był
      potrzebny komunistom. JPII wyświęcił tabuny umrzyków właśnie po to by
      przybliżyć KK do teraźniejszości. jego zwłoki nadają się do tego samego celu
      najlepiej więc mamy Santo Subito. Kto widział Karola Boromeusza? Nikt. Ale
      Wojtyłę widziały tłumy.
      Katolicyzm można wyznawać i bez kleru, ale kler dba o to by ludzie nie doszli
      do tego wniosku.
      • ben-oni Re: tu sie pisze dlugie posty, tak? to macie: 07.05.06, 21:25
        A propos czyszczenia KK z "polskich naleciałości". Benek zaczyna mi się podobać.

        wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3328617.html
        • aaneta Re: tu sie pisze dlugie posty, tak? to macie: 08.05.06, 09:27
          Mnie tam działania Benka specjalnie nie interesują, ale skoro już podałeś tę
          linkę, to przeczytałam z rozpędu, i bardzo mnie zaintrygowało ostatnie zdanie:

          "W spotkaniu z papieżem brali też udział członkowie włoskiego klubu właścicieli
          kabrioletów. Ich samochody stały na Placu świętego Piotra."

          Czy ktoś potrafi mi wyjaśnić, co wspólnego z wiarą i papieżem ma posiadanie
          kabrioletu?
          • beatanu Re: tu sie pisze dlugie posty, tak? to macie: 08.05.06, 09:41
            aaneta napisała:
            > Czy ktoś potrafi mi wyjaśnić, co wspólnego z wiarą i papieżem ma posiadanie
            > kabrioletu?

            Nie potrafię Ci tego droga Aneto wyjaśnić, ale jeżeli w Częstochowie święci się
            motocykle:
            serwisy.gazeta.pl/fotografie/1814824,35083,964860.html?str=61
            to kabriolety na placu św. Piotra może już tak bardzo nie powinny dziwić?
      • braineater Ben 08.05.06, 10:55
        ja rozumiem, że temat ciśnienie podnosi, i ze można nie przepadać za
        Tajemniczym Stanisławem, ale fraza 'pedalski ryj Dziwisza' to jednak trochę
        jakby po bandzie jechanie (a nawet juz poza nią:)
        No i po co mieszac gejów w papolatrie?

        P:)
        • 3promile Re: Ben 08.05.06, 10:58
          Zamiast "pedalskiego ryja" proponuję "zagadkowe oblicze budzące podejrzenia o
          mniejszościowe sympatie".

          Gópi cenzor ;P
        • ben-oni Re: Ben 08.05.06, 11:08
          Poniosło mnie bo ja tę buzię fleciarską nawet w programach rolniczych i
          audycjach sportowych widuję. Ileż można do jasnej niespodziewanej.
        • mamarcela Re: Ben 08.05.06, 15:23
          Dobra to ja jestem ten "gópi cenzor" - to ja zwróciłam Brejnowi uwagę na
          nieszczęsne sformułowanie.
          Nie wiem, czy ten post cos mi obraził ponieważ go w ogóle nie czytałam.
          Rzeczony epitet wystarczył skutecznie mnie zniechęcił. To jest argument na
          poziomie podstawówki i uniemozliwia jakąkolwiek merytoryczną dyskusję.
          I nie ma to nic wspólnego z moim stosunkiem do wiary, KK, papieża Polaka oraz
          kardynała Dziwisza.
          Po prostu nie lubię języka nienawiści.
          Noblesse oblige. :-)
          pozdrawiam
          • 3promile Re: Ben 08.05.06, 15:33
            To nie było "nieszczęsne sformułowanie", tylko gópie.
            Ale.
            Wolno jeszcze pisać gópoty? Wolno.
            Wolno ich po prostu nie czytać? Wolno.
            • nienietoperz Re: Ben 08.05.06, 15:37
              Wolno uzywac chamskiego jezyka? Jak rozumiem wolno, pod warunkiem, ze zgodnie z
              'nasza linia polityczna'.
              Forum jest przestrzenia publiczna. Argument o mozliwosci nieczytania jest
              podobny do argumentu o mozliwosci niesluchania bluzg w autobusie.

              Uklony,
              nntpz

              • 3promile Re: Ben 08.05.06, 15:39
                Aaaaaaaaa...
                Czyli to nie było cenzorskie pouczenie a'la Przewodnicząca KRRiT Elżbieta Kruk,
                tylko szybka akcja wychowawcza?
                A to przepraszam.
              • eeela Re: Ben 08.05.06, 15:51
                > Wolno uzywac chamskiego jezyka? Jak rozumiem wolno, pod warunkiem, ze zgodnie z
                > 'nasza linia polityczna'.
                > Forum jest przestrzenia publiczna. Argument o mozliwosci nieczytania jest
                > podobny do argumentu o mozliwosci niesluchania bluzg w autobusie.

                Drogi a szanowny Nienietoperzu,
                Niektore ludzkie istoty, nawet jesli nie wywodzace sie spod budki z piwem, czuja
                od czasu do czasu potrzebe powycierania sobie kims geby i rzadko w takiej
                potrzebie maja ochote na wykazywanie sie taktem. Jak to Mamarcela stwierdzila,
                noblesse oblige i rowniez uwazam, ze nie powinno sie czynic zadosc tym potrzebom
                na forum publicznym, otwartym i ogolnie dostepnym, jako ze mozna zranic wielu
                forumowiczow w wiele czulych punktow, na przyklad w ich cenne uczucia religijne.
                Sama, podobne potrzeby w sobie odkrywajac, udaje sie w ustronne miejsce
                poobrabiac komus tylek, o czego dwuznacznosc moralna juz kiedys bylismy sie
                klocili. Jednakze w pelni rozumiem niepohamowana potrzebe Ben-oniego, aby
                wyrazic swoje poglady w formie dosadnej, ponadto uwazam, ze noblesse zobowiazuje
                rowniez do tego, aby zapedy wychowawcze w stosunku do obcych, doroslych ludzi
                powstrzymac, jako i cenzorskie zapedy w tym z zalozenia wolnym medium, jakim
                jest internet.
                • nienietoperz Re: Ben 08.05.06, 16:05
                  Droga Eeelu,
                  zrozumialem. Jako, ze akurat z TWA chwilowo z racji otwartosci forum wyrzucic
                  sie mnie nie da, opcja 'wycierania sobie mna geby' bez mojej swiadomosci odpada.
                  Moge najwyzej wyrazic zal z powodu (czasowej mam nadzieje) utraty noblesse
                  zwiazanej z bezposrednim wyrazeniem zniechecenia jezykiem i stylem naszego
                  szanownego kolegi.

                  Uklony,
                  Nntpz
                  • eeela Re: Ben 08.05.06, 16:09
                    Zrozumiales celowo zle. Przeciez forumowicz Ben-oni nie wycieral sobie geby
                    toba, jeno panem Dziwiszem. Wyrzucac cie z tego forum byloby dla niego znaczaca
                    strata i gorycz w twym poscie zupelnie jest niepotrzebna.
                    • nienietoperz Re: Ben 08.05.06, 16:20
                      Eeelu dear,
                      zrozumialem chyba dobrze, ale byc moze nie celowo. Nie sadze, zeby wyrzucanie
                      mnie z jakiegokolwiek forum bylo przez Bena uwazane za strate (vide empiria).
                      To uno.
                      Nie sadze tez, zeby B-O probowal obrazic Griszaha, mnie, czy kogokolwiek innego
                      osobiscie. Po prostu rzucanie 'pedalskimi ryjami' wydaje Mu sie pewnie naturalne
                      w dowolnych okolicznosciach.
                      To due.
                      Zauwaz, ze niezaleznie od jezyka jakiego uzywamy w przeroznych sytuacjach
                      zyciowych, na TWA ogolnie ludzie zwracaja sie do siebie kulturalnie i bez
                      flugania, chocby wymagalo to od nas pewnej samodyscypliny.
                      To tres.

                      Uklony nieustajace,

                      Nn

                      P.S. A Belfast jeszcze ladniejszy niz poprzednim razem, kiedy tam bylem. Tylko
                      dlaczego nie w kazdym pubie jest Beamish?
                      • eeela Re: Ben 08.05.06, 17:35
                        ad uno: jestem przekonana, na ile znam Ben-oniego, ze ceni on sobie te zdrowa
                        rozrywke, jaka sa forumowe spory, i rowniez nie zyczylby sobie, zeby ciebie na
                        tym forum zabraklo. W tamtej sytuacji sprawa byla zupelnie inna - sam otwarcie
                        zadeklarowales, ze idea miejsca ci nie odpowiada.

                        ad due i tres zarazem: wciaz z uporem maniaka twierdzic bede, ze wolnosc slowa
                        jest wartoscia nadrzedna. Pojmuje, ze nie nalezy rzucac "pedalskimi ryjami" w
                        pewnych miejscach i w oficjalnych sytuacjach, ale forum internetowego - nawet
                        TWA, wbrew panujacej tu (wzglednie) powszechnie tendencji do kulturalnego
                        formulowania opinii - do takich miejsc nie zaliczam. Jak juz ci kiedys wyznalam,
                        ze mnie osoba prosta, i kiedy mam ochote walnac w jakiejs kwestii "pedalskim
                        ryjem", nie powstrzymuje sie, bo to niezdrowe i wrzody na zoladku moga sie od
                        tego zrobic.

                        ad p.s.: Odwiedzales Belfast ostatnimi czasy??? Szkoda, ze nic nie wiedzialam.
                        Beamish istotnie nie jest zbyt popularny - konsumenci piwa dziela sie generalnie
                        na wielbicieli Guinnessa i wielbicieli Harpa. Ale mnie to nie martwi, bo Beamish
                        jest dla mnie za lekki i pozbawiony deep flavour ;-P
                • mamarcela Re: Ben 08.05.06, 16:14
                  Nazywajcie to jak chcecie zapędami a la Elzbieta K., czy nawet a la makarenko,
                  mój protest nie ma nic wspólnego z księdzem Dziwiszem. Tak samo
                  zaprotestowałabym gdyby tak nazwany został minister Ziobro, Gerge. W. Bush i
                  Maciej N. - jeden z pierwszych "publicznych" Polaków, który przyznał sie do
                  swoich homoseksualnych preferencji. Argument "pedalskiego ryja" nie ma bowiem
                  nic wspólnego z merytoryczną dyskusja na forum zamkniętym, otwartym, czy
                  jakimkolwiek innym w przestrzeni publicznej jaką jest internet.
                  To po prostu nie jest w ogóle argument. I żadne podkurwienie na kogokolwiek
                  tego nie usprawiedliwia.
                  • obly Re: Ben 08.05.06, 16:15
                    a co do Dziwisza to służby specjalne mają pewnego typu dowody i nie są to
                    wyssane z palca wypowiedzi. nie nie były prezentowane w mediach, jakie ma to
                    znaczenie. po za tym zresztą... ale co ja tam będę... on ma juz 70 lat dajmy mu
                    luz.
            • mamarcela Promilu! 09.05.06, 09:15
              3promile napisał:

              > To nie było "nieszczęsne sformułowanie", tylko gópie.
              > Ale.
              > Wolno jeszcze pisać gópoty? Wolno.
              > Wolno ich po prostu nie czytać? Wolno.

              Niezwykle mi przykro, ale Twoje słowa też są gópie.
              Oczywiscie wolno mi nie czytać o problemach, ktore niektórzy mają z niektórych
              ryjami, a także z matkami karmiacymi w supermarketach i różnych takich.
              Ale tak samo WOLNO wyłączać telewizor, nie oglądać rzeczonych ryjów, nie
              patrzeć na to, co im sie nie podoba. Ja tak robię i pewnie dlatego szczęśliwsza
              jestem. :-)
              I WOLNO mi też pomarzyc sobie, że światli, wykształceni przeciwnicy ciemnogrodu
              w tym biednym kraju zaczna uzywać argumentów a nie języka ksenofobii,
              nienawiści i motywów znanych z audycji ojca Rydzyka.
              Bo to jest po prostu żałosne.
              pozdrawiam najserdeczniej
              mamarcela - muzułmanka pochodzenia żydowskiego poruszająca się na wózku
              feministka z pedalskim ryjem w kolorze zielonym w paski lilaróż, aha miałam
              jeszcze babcię w wermachcie i dziadka, który był kochankiem Stalina, a co nie
              wolno mi!

              >
              • 3promile Re: Promilu! 09.05.06, 10:33
                Już wczoraj się pokajałem - o, tutaj:
                tinyurl.com/fnx2z
                ;)

                PS. "Rozpasanie głupoty jako cena wolności" - taki temacik mnie się nasunął.
                Może wierszyk jakowyś?
                ;)
      • griszah Re: tu sie pisze dlugie posty, tak? to macie: 08.05.06, 14:54
        Wiesz myślę, że cała twoja wypowiedź to objaw bezsilności, frustracji i
        nienawiści do KK, która uniemożliwia ci spojrzenie bez tej zajadłości. Minimum
        obiektywizmu raczej powstrzymałoby cię przed zestawianiem jednym tchem JPII
        i „darmozjadów i bandytów” (byli i tacy papieże a jakże). Czytam to i jak bym
        był na dawnej konferencji J. Urbana – ta sama frazeologia („polska klika” w
        Watykanie). Masz prawo napisać wszystko co ci ślina na język przyniesie
        (chociażby to o abp. Dziwiszu – wiesz coś bliżej na ten temat czy tylko
        spekulujesz na temat wpływu homoseksualizmu na rysy twarzy?). Jestem wierzący i
        chociaż daleko mi do przysłowiowych moherów, rydzkomanii i przesadnego kultu
        JPII to widzę, że twoja „troska” o posprzątanie bałaganu w Kościele i
        oczyszczenie go z sekciarstwa i herezji jest fałszem podszyta. Pewnie ci to
        zwisa ale po prostu ranisz w ten sposób moje uczucia religijne. I to by było na
        tyle.
        • itek1 Re: tu sie pisze dlugie posty, tak? to macie: 08.05.06, 15:03
          A propos postu bena:
          "Wariat wykrzykiwal cos na rynku.Nikt sie nie zatrzymal, by mu odpowiedziec.Tak
          sie utrwalila opinia, ze jego tezy byly nie do odparcia."
          ale z drugiej strony:
          "Wchodzac w dyskusje z wariatem sam jestes wariatem."
          I badz tu czlowieku madry.
          • nienietoperz Re: tu sie pisze dlugie posty, tak? to macie: 08.05.06, 15:12
            W kwestii prob dyskutowania z krzykaczem proponuje opcje 1.
            Tyle, ze tu juz nie chodzi o dyskusje tylko o reakcje na ewidentne chamstwo.
            Tej zas wymaga elementarne dobre wychowanie.

            Uklony,
            nntpz
        • 3promile Re: tu sie pisze dlugie posty, tak? to macie: 08.05.06, 15:07
          Nie mam zmiaru obrażać niczyich uczuć, ale sytuacja, w której człowiek światły
          oddaje się guślarstwu w dowolnym rycie, to dla mnie jest to co najmniej dziwne i
          nie wiem, czy nazwać to schizofrenią, infantylnością, bezradnością, a może
          jeszcze inaczej...

          Rozumiem wyznawanie pewnego konkretnego i spójnego systemu wartości, ale
          ubieranie tegoż w starożytne rytuały, poddawanie się kuglarskim sztuczkom np.
          transsubstancjacji i akceptowanie hegemonii cudzoziemskich w sumie urzędników w
          dziwnych uniformach - dziiiiwne...

          Naukowiec-katolik - oksymoron po prostu
          • griszah Re: tu sie pisze dlugie posty, tak? to macie: 08.05.06, 15:17
            Mój post właściwie był odpowiedzią Ben-oniemu ale w pewnym fragmencie odnosi
            się również do twoich spekulacji Dziwiszowych.
            Wystarczy jeśli zamiast guślarstwem nazwiesz to wiarą. Albo się ją ma albo nie.
            Rytuały są w tym wypadku sprawą drugorzędną.
            Pozdrawiam.
            • 3promile Re: tu sie pisze dlugie posty, tak? to macie: 08.05.06, 15:22
              I tutaj pojawia się pytanie natury ilościowo-jakościowej:

              Czy katolicyzm przetrwałby bez rytuałów? Bez ikonolatrii, bez
              zinstytucjonalizowanych procedur fabrykowania świętych, bez tej całej
              powierzchowności?
              Ile osób w Polsce potrafi rozsądnie oddzielić przesłanie Dekalogu i Ewangelii od
              klękania przed plamą na szybie?
              • griszah Re: tu sie pisze dlugie posty, tak? to macie: 08.05.06, 15:51
                Zgodnie z doktryną KK centrum życia duchowego stanowi Msza Św.,w czasie której
                następuje Przeistoczenie i osobiste spotkanie z Bogiem - bez tego "rytuału" by
                nie przetrwał.

                > Ile osób w Polsce potrafi rozsądnie oddzielić przesłanie Dekalogu i Ewangelii
                >od klękania przed plamą na szybie?
                Myślę, że większość ma negatywny stosunek do cudów na szybach ale problemem
                (także moim) jest nie klękanie przed szybą ale wcielanie Dekalogu w życie -
                zarzut o płytkości wiary, braku wiedzy i refleksji teologicznej jest całkowicie
                uzasadniony. Tylko trzeba zmienić ton dyskusji z wyzwiskowego na merytoryczny
                (to do Ben-oniego) - i o to chodzi.
                Pozdr.
        • ben-oni Re: tu sie pisze dlugie posty, tak? to macie: 08.05.06, 15:45
          Nie mam nic przeciwko religii katolickiej. Jedyne co we mnie budzi nipokój
          bliski strachowi to rola kleru, czyli ludzi. Tworzenie dla własnej potrzeby
          kultu Wojtyły i jego bliskiego sercu o. Stanisława (tak jakby świętość JPII
          promieniowała i świętością obdarzyła Dziwisza). Juz nie wiem do kogo powinien
          modlić się katolik. Do Boga, Wojtyły czy wystarczy tylko do Dziwisza?
          I nikt nie poddaje pontyfikatu JPII analizie inaczej jak na kolanach. A możesz
          mi wierzyć, że we Francji wcale tacy pewni świętości i świetności JPII nie są.
          Na pewno też nie są tak jednoznaczni w Ameryce pd. Tam Papa narobił najwięcej
          (jego jawne poparcie dla prawicowych dyktatur walczacych z Teologią Wyzwolenia
          metodami raczej faszystowskimi). Prozelityzm na wschodzie. To są rzeczy o
          których dyskutuje się w kościele. U nas cicho... bo Santo Subito, błędy JPII są
          tematem tabu. Problemy KK w USA, pedofilia i pederastia, wojna na Bałkanach,
          rola kobiet w kościele, antykoncepcja. O tym mówi Benedykt w zupełnie nowy
          sposób. Ale w Polsce w dalszym ciągu lansuje sie tezę, że Benek jest
          kontynuatorem JPII, bo jakżeby inaczej, skoro ON był Santo Subito (zresztą te
          transparenty w Rzymie dźwigali polscy księża). Świat idzie do przodu a nasz
          kler zatrzymał się na pontyfikacie JPII. Benek nie przyjeżdża do Polski z
          pielgrzymką. On "odwiedza ojczyznę JPII i przyjeżdża jako nastepca JPII".
          To mnie wkurza. I mam nadzieję, że Benedykt nie pojawi się w "papieskim oknie"
          (Boże, co za średniowiecze!).
    • 8macek Re: tu sie pisze dlugie posty, tak? to macie: 08.05.06, 05:49
      piękny wątek,piękny...
      powiem tak:koleżanka eeela to mądra koleżanka,a stwierdzenie kolegi promila o
      niemożliwości dyskusji na dany temat z powodu przez niego podanego jest tak
      oczywiste,że w zasadzie nie powinienem już więcej nic pisać bo jaki byłby sens
      onego powielania.
      dodam jeszcze tylko ze zawsze znajdzie się ktoś kto postara się udowodnić,że
      2x2=5 ,a udowadnianie koleżance eeeli,że nie ma racji jest właśnie próbą
      udowodnienia,że 2x2=5(nieudaną zresztą).


    • wqrwiony Re: tu sie pisze dlugie posty, tak? to macie: 08.05.06, 15:32
      eeela w ponizszym zdaniu zawarła klucz interpretacyjny:

      "Refleksyje mnie naszly wczoraj przy nieumiarkowanym spozywaniu trunkow... "


      • eeela Re: tu sie pisze dlugie posty, tak? to macie: 08.05.06, 15:37
        Moj umysl zawsze smialy, prezny i sprawny, niezaleznie od wlewanych procentow.
        • 3promile Re: tu sie pisze dlugie posty, tak? to macie: 08.05.06, 15:40
          I tuś mi siostrą!
      • braineater z boku... 08.05.06, 15:58
        Trochę za prosta wizja świata mi wychodzi z tych postów:
        1) ynteligentny = niewierzący
        2) ciemna masa = wierzący
        3) Matematyk/fizyk - zakaz wiary w cokolwiek ponad empirię, bo inaczej gupek
        4) a humanista? jak wierzy, to gupek, jak nie, to guru?

        W sumie jak wsiem wiadomo jakoś szczególnie religijny nie jestem, poza wiarą w
        przyrodzoną boskośc Braineatera we wszystkich onego aspektach, ale cos mi się
        zdaje, że próbujecie dopasowywać świat do Waszych pomysłów, niekoniecznie
        kurczowo trzymając sie rzeczywistości.
        Jakos Kopernikowi religia w niczym nie przeszkadzała, Keplerowi równiez nie, a
        byli raczej empirykami, czyz nie? Faraday z Mendlem również odstawiali Boga na
        bok, gdy tworzyli swoje wynalazki, ale po za tym byli dośc silnie wierzacy.
        Pan, co powołała do istnienia kwanty, Planck, rownież jakoś potrafił to godzic
        z wiarą. To chyba nie byli tacy wielcy debile, nie?
        I tak w sumie ta dyskusja prowadzi mnie jedynie do utwierdzenia sie na
        stanowisku, że kazda debata o religii i/lub polityce prowadzi w bardzo głębokie
        obszary najczarniejszej DUPY i nie słuzy kompletnie niczemu procz radosnych
        ejakulacji werbalnych. Smutne to troche, chyba...


        P:)
        • 3promile Re: z boku... 08.05.06, 16:03
          Nieprawda - rzecz jest o powierzchowności, koniunkturaliźmie, hipokryzji i
          nieuczciwości wobec samego siebie.
          • braineater Re: z boku... 08.05.06, 16:11
            Promiś misiu twoja mać. Ja rozumiem, że możesz niedowierzać w strzeliste akty
            wiary w wykonaniu ludzi, którzy reolucjonizowali nauki ścisłe, ale z drugiej
            strony moze odrobina zdroworozsadkowej pokory wobec takich megałbów by się
            przydała? Chocby na zasadzie, że nic nie kumam z kwantowej teorii wszechswiata
            Plancka, to lepiej moze i nie wpuszczać się z nim w dyskusje o to czy naprawdę
            wierzy w Boga etc, bo niedajbuk wyprowadzi ci trzymilowy wzor matematyczny na
            istnienie Boga i sił nadprzyrodzonych, a ty zostaniesz z kopara do ziemi nie
            rozumiejąc 99% znaczków które sa w tym wzorze?
            Wolę sobie po prostu opierac sie na zasadzie, ze dopóki matematycy i fizycy nie
            wprowadzaja religii do swoich równań tłumaczących świat, to jest mi objetne w
            co wierzą. Wiara, jak to juz pare osób tu stwierdziło angazuje inne partie
            mózgu i po mojemu w zaden sposób nie stoi w sprzeczności z empirią , fizyka,
            matematyką i cała reszta 'naukowych' tłumaczęń świata.

            P:)
            • obly Re: z boku... 08.05.06, 16:20
              niestety stoi.
              przykro mi.
              natomiast jest mozliwe takie odkręcenie kota ogonem ze nie stoi.
              hehehe
              prawda lezy gdzie indziej, komu wiara pomaga a komu nie. przeca nikt nie chce
              byc nieszczesliwy moi drodzy. ale nie wierzę chrzescijańskim fizykom (o ile
              istnieją) ani zadnym innym. umysł naukowca wienien byc czysty jak lusterko aby
              móc bez najmniejszych zakłóceń obserwować świat gdyż poglad każdy poglad
              zniekształca obrazy w głowie na podstawie których determinujemy swoje teorie.
              ponadto teorie są wygłasazane coraz czesciej nie na chwałe nauki jeno na chwałę
              uzyskania grantu. o powodzeniu pracy naukowca decyduje uzytecznosc.
              wszystko to dzieci kapitana granta.

              uwazam ze okreslanie sie przez was po dwóhc strnach rzeki której w sumie nie ma
              jest smiesznawe ;))))
            • 3promile Re: z boku... 08.05.06, 16:21
              Otóż, młodu człowieku, błądzisz beznadzejnie. Powołujesz się bezczelnie np. na
              Kopernika, który w swoich czasach nie miał specjalnego wyboru, jeśli chodzi o
              profil swojego wykształcenia - gdyby został "cywilnym" astronomem, spłonąłby
              zapewne na stosie... Ja nie o tym, Brajnu, nie o tym. W KK nie ma możliwości
              wyekstrahowania na własny użytek "czystych" prawd wiary, czyli światopoglądu,
              przy jednoczesnym odrzuceniu całej tej teatralnej otoczki... jeżeli ktoś nie
              akceptuje tego całego anturażu, to nie może być katolikiem z punktu widzenia KK.
              Dlatego napisałem, że naukowiec nie może być jednocześnie katolikiem, nie będąc
              w konflikcie z samym sobą. To nie jest kwestia wiary, tylko religii.
              • iluminacja256 Re: z boku... 08.05.06, 18:02
                W KK nie ma możliwości
                > wyekstrahowania na własny użytek "czystych" prawd wiary, czyli światopoglądu,
                > przy jednoczesnym odrzuceniu całej tej teatralnej otoczki.

                Całej teatralnej otoczki czyli czego?
        • obly Re: z boku... 08.05.06, 16:05

          1) ynteligentny = niewierzący - FAŁSZ

          2) ciemna masa = wierzący - PRAWDA
          • obly Re: z boku... 08.05.06, 16:14
            zartowałem ;)))

            jesli komus pomaga wiara katolicka - powinien wierzyć! jest mega setki osób
            któe dzieki tej wierze czują sie moze nie szczesliwe ale lepiej. wcale nie
            uwazam wiary jako zła. jest to pewnego typu wytłumaczenie swiata i praw
            rządzących które akceptuje duza czesc społeczeństwa. najczesciej wczesniej
            mieli straszne przezycia otarli sie o smierc i tak sie wystrasyli ze wierzą 3
            razy mocniej.

            natomiast ynteligencja to niestety jest pojecie tak widmowo ukute na potrzeby
            okreslenia jedynie warstwy społecznej z wyższym wykształceniem - nic wiecej i
            znaczy tylko to co znaczy. a studiują i mądrzy i głupi, wierzący i nie, leniwi
            i pracowici. mozna powiedziec ze inteliencja to te osoby które w wieku lat 18-
            25 widziały sens w nauce i rozwoju w oparciu o zdobywaie wiedzy lub zostały do
            tego zmuszone. faktem jest ze jak skończąwcale nie załuja ale z innych powodów
            niz myslały na początku. hue hue

            ja wiem ze to nikomu nie potrzebne sa te moje wywody ale mam dzis złe
            samopoczucie i musiałem sobie pogadac.

            pozdrawiam papierzoprzeżuwaczy!!

            co do wątku to go kompletnie nie rozumiem.

            papież był wielka osobowością z dużym, żadko spotykanym i szczerym współczuciem
            dla ludzi. i jego osobowosc wywarła duzy wpływ na swiat. dzieki takim ludziom
            łatwiej wierzyc ;)))
            co do G.Besta to sorry
            • eeela Re: z boku... 08.05.06, 17:39
              > papież był wielka osobowością z dużym, żadko spotykanym i szczerym współczuciem
              >
              > dla ludzi. i jego osobowosc wywarła duzy wpływ na swiat. dzieki takim ludziom
              > łatwiej wierzyc ;)))
              > co do G.Besta to sorry

              Ja w zadnym wypadku nie mam zamiaru zajmowac sie ocena tych dwoch postaci! Watku
              istotnie nie zrozumiales!
        • itek1 Re: z boku... 08.05.06, 16:09
          > I tak w sumie ta dyskusja prowadzi mnie jedynie do utwierdzenia sie na
          > stanowisku, że kazda debata o religii i/lub polityce prowadzi w bardzo głębokie
          > obszary najczarniejszej DUPY i nie słuzy kompletnie niczemu procz radosnych
          > ejakulacji werbalnych.
          Dyskusja bym tego nie nazwal.
        • ben-oni Re: z boku... 08.05.06, 16:19
          Jakos Kopernikowi religia w niczym nie przeszkadzała, Keplerowi równiez nie, a
          > byli raczej empirykami, czyz nie? Faraday z Mendlem również odstawiali Boga
          na
          > bok, gdy tworzyli swoje wynalazki, ale po za tym byli dośc silnie wierzacy.
          > Pan, co powołała do istnienia kwanty, Planck, rownież jakoś potrafił to
          godzic
          > z wiarą. To chyba nie byli tacy wielcy debile, nie?

          Święta racja. I mnie właśnie interesuje sposób w jaki oni godzą wiedzę z wiarą?
          Czy czynią wyłom w wierze czy w wiedzy? Bo doktrynalna wiara nijak pogodzić się
          z doktrynalną wiedzą nie dadzą. Tak się złożyło, że nauka w zasadzie wyklucza
          cuda. Tak się składa akurat, że wiara w pewnym sensie opiera się na cudach.
          I pytanie czy naukowiec modyfikuje swoją wiarę, czy też katolik modyfikuje
          swoją wiedzę nie jest chyba głupie? A może nie konfrontuje wiary i nauki?
          Rozdwaja swoje poglądy.
          • braineater Re: z boku... 08.05.06, 16:22
            Beni, każdy z nas wierzy w jakies bzdury.
            Ja wierzę, że dostanę Nobla albo i Nike, że moje kot mnie kochają, że piersi
            rozmiar D to marnotrawstwo mięsa. I nie mam na to żadnych empirycznych dowodów,
            tak, jak nie mam na istnienie UFO, w które tez chce wierzyć, czy istnienie
            Boga, w którego wiara jest mi obojetną.
            I w żaden sposób te moje wierzenia nie wpływają na moja pracę. Da sie po prostu
            nie mieszac tych obszarów.

            P:)
            • obly Re: z boku... 08.05.06, 16:32
              zabiore sobie głos ostatni raz ;))
              nie podoba mi sie ani pochwała wiary, ani pochwała empiryzmu ani pochwała
              własnego stanowiska filozoficznego z którym jest mi dobrze. teraz.

              wszystko sobie mija moi drodzy w czasie i te nasze mysli i złudy buchają to w
              lewo to w prawo raz wierzymy w boga raz nie, raz mu urywamy jajka potem padamy
              krzyzem by isc na piwko. ja jako dziecko wierzyłem w piekło potem w boga, potem
              była nicosc teraz wiem ze wszystcy jestesmy poprostu wizualizacjami potencjału
              cokolwiek by to nie znaczyło i moze mi sie zmienic 350 razy i co
              najsmieszniejsze zawsze miałem rację ;)).
              kazdy w podróz bierze to co mu potrzebne i to co mu sie najbadziej przyda choc
              z naszej strony jest to beznadziejne.
              dla mnie fizyk który ukuł sobie wizę chrzescijaństwa jako pewnego rodzaju
              wizualizację spraw duchowych i nie traktuje jej materialnie - a do materii ma
              stosunek czysty na względnym pozioie jest w stanie dokonac duzych odkryc.
              problemem jest jego wiara w materialnosc (no ale soro po drugiej stronie jest
              duchowosć to jest to logiczne prawda?) hue hue
              i tak bedziemy z siebie sie smiac za kilka lat bo kazde zdarzenie przybliza nas
              do obnazenia naszej własnej motywacjii z jaką idziemy sobie przez padoły ;)))
              jakos tak mi sie widzi.
              • iluminacja256 Re: z boku... 08.05.06, 18:11
                Zastanawiam sie tak o czym wy naprawdę tu rozmawiacie, bo na pewno nei o
                wierze. Rozmawiacie o wyznaniu . Nie o wierze. A dla mnie nie jest istotne to ,
                czy można przemienić wodę w wino bez użycia moszczu i drożdzy oraz kogo zalał
                potop, ale to , ze ponad 2000 tys lat tamu, zył sobie pewien facet, o którym
                jedni mówią , ze był Bogiem, a inni, ze był tylko, albo aż wielkim
                nauczycielem. I ten facet mówił, nie zabijaj, nie kradnij, nie osądzaj innych,
                bo sam masz sporo na sumieniu, żyj w zgodzie z innymi i przede wszystkim
                kochaj. Czy świat wg takiej zasady nei jest choć odrobine lepszy? Kurwa mać
                jest i nic mnie nie obchodzi cała reszta , bo ten facet miał racje, a że jego
                naukę powypaczano na setki sposobów, to juz wina ludzi, nie wiary.
                • eeela Re: z boku... 08.05.06, 18:15
                  że jego
                  > naukę powypaczano na setki sposobów, to juz wina ludzi, nie wiary.

                  Wiara samoistnym bytem jest? czy tez jest czlowieczym aktem?
                  • zdanka1 Re: z boku... 08.05.06, 18:26
                    Człowieczym aktem jest religia, wiara jest bytem potencjalnym jesli już w
                    ogóle tak na to patzreć. W tym kontekście Jezus mówił o wierze, cała reszta po
                    nim, poza nielicznymi wyjątkami , była już wyznawcami religii, nie majac przy
                    tym pojecia o wierze.
                    • eeela Re: z boku... 08.05.06, 18:35
                      Wybacz, Zdanko, ale wydaje mi sie, ze jest odwrotnie. Religia nie jest aktem
                      czlowieka w zadnym wypadku. Wiara - to rzeczownik oznaczajacy czynnosc. Religia
                      takim nie jest.
                      • zdanka1 Re: z boku... 08.05.06, 19:01
                        :)))))))))))

                        Czy uwazasz, ze religię stworzyli Polacy i jej zródłosłów pochodzi z języka
                        polskiego ?:)))))))))

                        religare (czasownik oznaczający czynnośc) - czy coś ci to łacińskie słowo
                        mówi? Sadze, ze tak , bo na historii masz łacinę , nawet dwa lata...Tak więc
                        więcej nie bedę komentować, bo czuję sie lekko zawstydzona w Twoim imieniu...
                        • eeela Re: z boku... 08.05.06, 19:08
                          Och, Zdanko, wiem co to znaczy religare, ale wydawalo mi sie, ze dyskutujemy po
                          polsku, stosujac polskie terminy i typowy dla nich zakres semantyczny. A zakres
                          semantyczny slowa "religia" w jezyku polskim znaczaco odbiega od jego zrodla,
                          nie sadzisz?
                          • eeela Re: z boku... 08.05.06, 19:12
                            Och, znaczaco, zle sie wyrazilam: nastapilo znaczace rozszerzenie semantyczne.
                            Lacinska "religio" to akt wyznania wiary, akt bojazni bozej etc. - ale w jezyku
                            polskim (i innych europejskich jezykach) termin ten ulegl znaczacemu
                            rozszerzeniu i bynajmniej nie oznacza juz dzis wyznania wiary czy bojazni, ale
                            caly system wierzen i obrzedow. Religia w dzisiejszym pojmowaniu tego slowa
                            czynnoscia nie jest w zadnym stopniu.
    • itek1 Re: tu sie pisze dlugie posty, tak? to macie: 08.05.06, 16:04
      eeella, IMO wykonujesz w sumie dosyc smutna profesje, bo musisz oceniac jakosc
      czyjejs wiary, azeby moc sformulowac swoje banalne wnioski (podobny vs.
      niepodobny placz).
      • eeela Re: tu sie pisze dlugie posty, tak? to macie: 08.05.06, 16:15
        Moja profesja wyklucza wartosciowanie, co oczywiscie jest tylko idealem, do
        ktorego kazdy winien dazyc. Kiedy wartosciuje otwarcie, znaczy, ze nie pracuje,
        jeno nad zyciem i swiatem sie zastanawiam na swoj wlasny uzytek. A nad piwem
        powazniejszych tematow niz problem podobny versus niepodobny placz zazwyczaj sie
        nie porusza.
        • itek1 Re: tu sie pisze dlugie posty, tak? to macie: 08.05.06, 16:18
          To dlaczego w tej dyskusji ciagle podpierasz sie swoja historyczna kompetencja?
          To jest troche sprzeczne, nie sadzisz?
          • eeela Re: tu sie pisze dlugie posty, tak? to macie: 08.05.06, 16:22
            Podpieram sie wiedza, ktora posiadam na temat istot ludzkich zyjacych w wiekach
            dawnych. Na swoj wlasny uzytek oraz z potrzeby serca przeprowadzam rozne banalne
            analizy istot ludzkich zyjacych wspolczesnie i pozwalam sobie odnajdywac pewne
            podobienstwa strukturalne.
            • itek1 Re: tu sie pisze dlugie posty, tak? to macie: 08.05.06, 16:35
              Na swoj wlasny uzytek oraz z potrzeby serca przeprowadzam rozne banaln
              > e
              > analizy istot ludzkich zyjacych wspolczesnie i pozwalam sobie odnajdywac pewne
              > podobienstwa strukturalne.
              Wiesz, ja mam takie zdanie, ze za dobrze to my sami siebie nie znamy, nasza
              wiedza o wspolczesnych jest znikoma, a o tych, ktorzy byli dawna przed nami
              jeszcze bardziej znikoma. Zatem takie porownania jakie proponujesz, zwlaszcza w
              kontekscie czyjejs wiary opieraja sie na porownywaniu czegos czego nie znasz z
              tym czego jescze bardziej nie znasz. :)
              Na szczescie nie jestem historykiem.
              • eeela Re: tu sie pisze dlugie posty, tak? to macie: 08.05.06, 17:45
                Nawet nie wiesz, jak bardzo masz racje. Przeciez jestem swiadoma tego, ze umysl
                moj i wiedza ograniczone sa przez tysiace impedimentow. Gdybym jednak miala z
                racji tego zrezygnowac z formulowania wnioskow, musialabym chyba zrezygnowac z
                myslenia w ogole. A czlek potrzebuje od czasu do czasu uporzadkowac sobie
                rzeczywistosc, i niestety skazany jest na swoje ulomne postrzeganie li i
                jedynie. Zatem z pelna swiadomoscia niedoskonalosci moich zdolnosci
                percepcyjnych podejmuje ryzyko myslenia, bazujac na danych mi dostepnych. Masz
                jakis inny pomysl na poradzenie sobie z checia zastanawiania sie? ;-)
                • itek1 Re: tu sie pisze dlugie posty, tak? to macie: 08.05.06, 18:34
                  > Masz
                  > jakis inny pomysl na poradzenie sobie z checia zastanawiania sie? ;-)
                  Proponuje np.gre w szachy:) Po co budowac bledne teorie:)
                  • eeela Re: tu sie pisze dlugie posty, tak? to macie: 08.05.06, 18:41
                    Jeszcze nikt mi nie udowodnil, ze moja teoria jest bledna ;-P
                    Budowanie blednych teorii i poddawanie ich krytyce, jak tez obserwowanie i
                    krytykowanie cudzych blednych teorii prowadzi w szerszej perspektywie do
                    wzajemnej ich weryfikacji i stopniowe eliminowanie bledow. Wszystkich nie
                    wyeliminujemy prawdopodobnie nigdy w swojej ziemskiej historii, wiele
                    wyeliminowanych raz bledow bedzie powracac, a mimo to uwazam, ze warto myslec i
                    myslenie swoje w te procedure wlaczac.
                    • itek1 Re: tu sie pisze dlugie posty, tak? to macie: 08.05.06, 18:54
                      > Jeszcze nikt mi nie udowodnil, ze moja teoria jest bledna ;-P
                      Chyba nikt nie jest w stanie udowodnic, ze nie masz racji. Taka to materia, w
                      ktorej dzialasz:)
                      > [...]uwazam, ze warto myslec i
                      > myslenie swoje w te procedure wlaczac.
                      Zgadzam sie. Niemniej mam wrazenie ze nie doceniasz szachow:)
                      • eeela Re: tu sie pisze dlugie posty, tak? to macie: 08.05.06, 18:56
                        Preferuje zagadki tekstowe :-)
                        • daria13 Re: tu sie pisze dlugie posty, tak? to macie: 09.05.06, 20:08
                          Czytam ten wątek i czytam i nadziwić się nie mogę, jak bardzo zmieniło sie
                          oblicze TWA. Gdyby ktoś 2-3 miesiące temu powiedział mi, że przeczytam tutaj
                          słowa "pedalski ryj", nie uwierzyłabym. Nie chodzi tutaj o wolność słowa, ale o
                          minimum kultury, na forum, które z założenia (o czym najwyraźniej niewiele osób
                          pamięta, albo nawet wie) miało być miejscem rozmów okołokulturalnych. Profil
                          TWA się faktycznie zmienił i objął tysiąc innych tematów, ale jednak pewne
                          podstawy humanistyczne, miałam nadzieję, że tutaj się ostaną. Dzięki takim
                          (kompletnie zresztą niemerytorycznym) wypowiedziom powoli zmierzamy w kierunku
                          całej tej kloaki forumowej, jakiej jest tak wiele dookoła. Po co? Czy tak
                          trudno jest zachować minimum kultury, o tolerancji nie wspominając.
                          Wszyscy wierzący to debile i ciemnogród? Czy autorzy takich opinii naprawdę nie
                          czują śmieszności takich opinii? Każdy ma prawo mnieć zdanie na temat różnych
                          form manifestacji religijności, na temat NIEKTÓRYCH postaw, ale uogólnienie, że
                          każdy, kto wyznaje jakąkolwiek religię, to bezmyślny kretyn, całkowicie
                          dyskwalifikuje rozmówcę. A szkoda, bo czasami niektórzy rozmócy w innych
                          kwestiach wykazują się wyjątkową błyskotliwością. Tym bardziej dziwi takie
                          zacietrzewienie i głupota.
                          Jestem osobą wierzącą (skoro już się tutaj deklarujemy)i jestem też wielką
                          przeciwniczką wszelkich form homofobii. Wiem, że nie ma tutaj jakiegoś
                          wyjątkowo ważnego głosu (choć jestem jedną z pierwszych osób aktywnych na TWA),
                          mimo to ogłaszam apel: stajajmy się nie używać wyrażeń i określeń obrażliwych
                          dla kogokolwiek. Nie chodzi mi o to, żebyśmy byli przesadnie grzeczni i
                          delikatni (ten temat też już przerobliśmy), ale proszę o minimum kutlury. I z
                          tego co widzę, nie ja jedna proszę.
                          • eeela Re: tu sie pisze dlugie posty, tak? to macie: 09.05.06, 20:16
                            Dario,

                            W dyskusji wazniejsza wydaje mi sie byc tresc, nie forma (choc ja tez sobie
                            cenie, ale bez przesady). Jak ktos ma osobisty stosunek do ryja Dziwisza,
                            dlaczego ma nie dac temu wyrazu? Udawac, ze widok ryja owego nie powoduje w nim
                            zadnych uczuc? Ja stawiam wyzej otwartosc niz polityczna poprawnosc, wybacz.
                            Mnie osobiscie w sformulowaniu o pedalskim ryju Dziwisza nic nie przeszkadza.
                            Gdyby mi przeszkadzalo, rzeklabym Ben-oniemu, zeby sie od mojego kochanka
                            Dziwisza odpitolil. Zbytnie trzymanie sie za jezyk powoduje niepotrzebne stresy
                            i rozstroj ukladu pokarmowego.
                            • staua Re: tu sie pisze dlugie posty, tak? to macie: 09.05.06, 20:25
                              A ja tutaj popre Darie, czy rzeczywiscie tak wiele wysilku trzeba wkladac w
                              powsciaganie jezyka, ze nie da sie juz myslec o merytorycznej stronie postow?
                              Chyba nie.
                              Mimo wszysko, to forum nadal jest milsze od innych, zauwaz, Dario, ze "ryj" nie
                              pojawil sie jako epitet w stosunku do innego forumowicza, to istotna roznica.
                              • eeela Re: tu sie pisze dlugie posty, tak? to macie: 09.05.06, 20:32
                                > A ja tutaj popre Darie, czy rzeczywiscie tak wiele wysilku trzeba wkladac w
                                > powsciaganie jezyka, ze nie da sie juz myslec o merytorycznej stronie postow?
                                > Chyba nie.

                                Droga Stauo,
                                Pomysl, ile w zyciu codziennym mamy sytuacji, w ktorych na nazwanie ryja
                                Dziwisza ryjem Dziwisza mamy ochote, a nie mozemy sobie na to pozwolic. Ja
                                wychodze z zalozenia, ze samoograniczenia na ryje Dziwisza nakladam na siebie
                                tylko wtedy, gdy to niezbednie konieczne. Reszte chwil swego zycia pragne
                                spedzic nieskrepowana. Tak jest zdrowiej, uwazam.
                                I moge z czystym sumieniem zapewnic nie tylko w swoim, ale rowniez osoby, ktora
                                rozpetala te dyskusje, czyli Ben-oniego, ze ryj jakikolwiek, nie tylko pedalski,
                                w stosunku do zadnego forumowicza tutaj nie padnie. Dziwisz natomiast jest osoba
                                publiczna, ktorej poczynania, ryj i wszystko inne mozna komentowac i
                                demonstrowac swoj emocjonalny stosunek (badz jego brak) do nich. Tego, ze nigdy
                                tu nie zwymyslam osoby publicznej badz tez jakiejs innej osoby, nie nalezacej do
                                grona forumowiczow, obiecac nie moge. Najwyzej szef zalaczy cenzure, gotowam sie
                                na to narazic, jesli tylko poczuje potrzebe.
                                • ben-oni Re: tu sie pisze dlugie posty, tak? to macie: 09.05.06, 20:39
                                  Mogłem napisać o homoseksualnej z wyrazu buzi księdza kardynała Stanisława itd.
                                  tylko "jak to brzmi"?
                                  • staua Re: tu sie pisze dlugie posty, tak? to macie: 09.05.06, 20:46
                                    Indeed :-)
                                • staua Re: tu sie pisze dlugie posty, tak? to macie: 09.05.06, 20:51
                                  Powiem Ci, ze ja sobie nakladam na internetowe kontakty takie same
                                  samoograniczenia, jak w zyciu codziennym (kiedys rozmawialismy zreszta na tym
                                  forum o tym, jak nasze internetowe "ja" rozni sie od rzeczywistego - byla to
                                  dyskusja przy okazji wielonickowosci, ale w koncu doszlo do poglebienia
                                  tematu). Moje nie rozni sie szczegolnie, nie pozwalam sobie na wiecej, ani na
                                  mniej, tylko dlatego, ze mnie tu nie widzicie, jak do Was mowie... I mysle, ze
                                  Ben-oni tez nie dlatego uzyl okreslenia "ryj" ze nie musial sie tu kontrolowac
                                  (tzn. nie chce mowic za niego, ale mysle, ze, jak napisal nizej, to forma
                                  ekspresji jemu wlasciwa, nie tylko pewnie w necie). Mnie sie to nie podoba,
                                  ale, jak napisalam powyzej, o ile nie rozszerzy sie (ta ekspresja) na
                                  bezposrednie zwracanie sie do interlokutora, to nie mam z tym problemu.
                                  • eeela Re: tu sie pisze dlugie posty, tak? to macie: 09.05.06, 21:06
                                    > Powiem Ci, ze ja sobie nakladam na internetowe kontakty takie same
                                    > samoograniczenia, jak w zyciu codziennym (

                                    W tym wlasnie sek. Ja nie cierpie na wielonickowosc, moje forumowe jestestwo
                                    jest identyczne z realnym. W swiecie realnym samoograniczenia tez ograniczam
                                    (nomen omen) do minimum. I mysle, ze o Ben-onim zgadujesz dobrze, ze on tez w
                                    realu ograniczen nie lubi. A rozmowy na forum prowadzimy, badz co badz, dla
                                    przyjemnosci, i powinnismy sobie pozostawiac swobode wypowiedzi tak dalece, jak
                                    tylko nie dotyka to bezposrednio osob poszczegolnych forumowiczow.
                                    • nienietoperz Re: tu sie pisze dlugie posty, tak? to macie: 09.05.06, 21:13
                                      Nader celnie Eeelu: dla przyjemnosci.
                                      Niektorym czytanie flug przyjemnosci nie sprawia.
                                      Argument o cenzurowaniu jest swoja droga dosc zalosny. Szczegolnie z klawiatury
                                      historyka.

                                      Uklony,
                                      nntpz
                                      • eeela Re: tu sie pisze dlugie posty, tak? to macie: 09.05.06, 21:20
                                        > Niektorym czytanie flug przyjemnosci nie sprawia.

                                        Hmmm. A niektorym sprawia przyjemnosc je pisac, a powstrzymywanie sie od tego
                                        moze zle wplywac na ich kondycje psychofizyczna. I jak to pogodzic?

                                        > Argument o cenzurowaniu jest swoja droga dosc zalosny. Szczegolnie z klawiatury
                                        > historyka.

                                        Yyyy?
                                        Ktory argument o cenzurze? Mnie sie wydawalo, ze w tym miejscu to glownie o
                                        sprawie autocenzury pisze, jesli juz.
                                        • nienietoperz Re: tu sie pisze dlugie posty, tak? to macie: 09.05.06, 21:26
                                          eeela napisała:

                                          > > Niektorym czytanie flug przyjemnosci nie sprawia.
                                          >
                                          > Hmmm. A niektorym sprawia przyjemnosc je pisac, a powstrzymywanie sie od tego
                                          > moze zle wplywac na ich kondycje psychofizyczna. I jak to pogodzic?
                                          >

                                          Pogodzic latwo. Mozna pisac sobie bluzgi na kartce. A potem w domu czytac na glos.



                                          > > Argument o cenzurowaniu jest swoja droga dosc zalosny. Szczegolnie z klaw
                                          > iatury
                                          > > historyka.
                                          >
                                          > Yyyy?
                                          > Ktory argument o cenzurze? Mnie sie wydawalo, ze w tym miejscu to glownie o
                                          > sprawie autocenzury pisze, jesli juz.
                                          >

                                          Pare razy juz pisalas, miedzy innymi o mojej skromnej osobie, o tendencji do
                                          cenzurowania Internetu.

                                          Nn
                                          • eeela Re: tu sie pisze dlugie posty, tak? to macie: 09.05.06, 21:32
                                            > Pogodzic latwo. Mozna pisac sobie bluzgi na kartce. A potem w domu czytac na gl
                                            > os.

                                            Mam na kartce dyskutowac sama ze soba? Zdarza mi sie to, owszem, ale preferuje
                                            wowczas slowo mowione, nie pisane. W internecie mam okazje porozmawiac z ludzmi.
                                            Uzywam przy tym poprawnej polszczyzny (ortografii, gramatyki i skladni).
                                            Literackiej wrecz, powiedzialabym. Wszelkie wulgaryzmy sie do niej zaliczaja.
                                            Dlaczego mam wiec udawac, ze nie istnieja, zamiast je dobrze spozytkowac w celu
                                            dodania moim wypowiedziom ekspresji? Dlaczego poprawna polszczyzna ma razic
                                            uczucia moich interlokutorow?

                                            > Pare razy juz pisalas, miedzy innymi o mojej skromnej osobie, o tendencji do
                                            > cenzurowania Internetu.

                                            Ach, tak, w tym fragmencie dyskusji na poprzedniej stronie. A dlaczego wobec
                                            uwazasz, ze zarzuty o cenzorskie tendencje nie powinny wychodzic spod klawiatury
                                            historyka, bo nie rozumiem?
                                            • nienietoperz Re: tu sie pisze dlugie posty, tak? to macie: 10.05.06, 12:00
                                              eeela napisała:

                                              > > Pogodzic latwo. Mozna pisac sobie bluzgi na kartce. A potem w domu czytac
                                              > na glos.
                                              >
                                              > Mam na kartce dyskutowac sama ze soba? Zdarza mi sie to, owszem, ale preferuje
                                              > wowczas slowo mowione, nie pisane. W internecie mam okazje porozmawiac z
                                              ludzmi.
                                              > Uzywam przy tym poprawnej polszczyzny (ortografii, gramatyki i skladni).
                                              > Literackiej wrecz, powiedzialabym. Wszelkie wulgaryzmy sie do niej zaliczaja.
                                              > Dlaczego mam wiec udawac, ze nie istnieja, zamiast je dobrze spozytkowac w
                                              celu
                                              > dodania moim wypowiedziom ekspresji? Dlaczego poprawna polszczyzna ma razic
                                              > uczucia moich interlokutorow?

                                              Nie musisz wiedziec dlaczego ma razic. W kazdym razie razi. Odnosze wrazenie
                                              zreszta, ze panu B-O nie chodzi o ekspresje, a juz na pewno nie o dyskusje,
                                              chodzi wylacznie o obrazanie.


                                              >
                                              > > Pare razy juz pisalas, miedzy innymi o mojej skromnej osobie, o tendencji
                                              > do
                                              > > cenzurowania Internetu.
                                              >
                                              > Ach, tak, w tym fragmencie dyskusji na poprzedniej stronie. A dlaczego wobec
                                              > uwazasz, ze zarzuty o cenzorskie tendencje nie powinny wychodzic spod
                                              klawiatury
                                              > historyka, bo nie rozumiem?
                                              >

                                              Porownywanie prosb o uzywanie oglednego jezyka z zadza wprowadzenia cenzury
                                              przystoi rozkapryszonej nastolatce, ewentualnie ainteligentnemu naukowcowi
                                              scislemu (kiwam glowa 8mackowi). Historykowi niespecjalnie.
                                              • eeela Re: tu sie pisze dlugie posty, tak? to macie: 10.05.06, 14:03
                                                Odnosze wrazenie
                                                > zreszta, ze panu B-O nie chodzi o ekspresje, a juz na pewno nie o dyskusje,
                                                > chodzi wylacznie o obrazanie.

                                                Mysle, ze stanowczo zbyt powaznie traktujesz slowa Ben-oniego, ktore powazne w
                                                zamysle chyba nie byly.

                                                > Porownywanie prosb o uzywanie oglednego jezyka z zadza wprowadzenia cenzury
                                                > przystoi rozkapryszonej nastolatce, ewentualnie ainteligentnemu naukowcowi
                                                > scislemu (kiwam glowa 8mackowi). Historykowi niespecjalnie.

                                                Uzywanie oglednego jezyka osobiscie traktuje jako autocenzure. Prosby o uzywanie
                                                oglednego jezyka traktuje jako prosby o dokonywanie autocenzury. Nie oskarzam
                                                ciebie ani nikogo o chec wycinania moich postow, tylko o probe narzucenia mi
                                                zachowan mnie krepujacych prosba, grozba i szantazem (uklon w strone Mamarceli,
                                                nad ktorej odejsciem stad z mojego powodu istotnie bym rozpaczala).
                                                • mamarcela żeby nie było, że kogos szantażuję :-) 10.05.06, 14:47
                                                  Chciałam dzisiaj na zimno i bez emocji wyjaśnić tym, którzy nie rozumieją
                                                  powody takiego, a nie innego mojego postępowania, bo tu chodzi przynajmniej o
                                                  trzy rzeczy
                                                  1.„wewnętrzny regulamin „ TWA – dla mnie tez czasami ograniczający (jaką mam
                                                  wielka ochotę często pojechać po całości) i doprowadzający IMO czasami aż do
                                                  przesłodzenia atmosfery, ale sprawiający, ze mogli na tym forum przebywać i
                                                  porozumieć się ze sobą ludzie z kompletnie różnych bajek. Zresztą moim zdaniem
                                                  pewne ograniczenia służą często rozwojowi.
                                                  2.ksenofobia reprezentowana w wyrażeniu „pedalski ryj”. To sformułowanie jest
                                                  żartem li i jedynie w sytuacji obopólnego przyzwolenia. Mogę tak się zwracać do
                                                  mojego kolegi zdeklarowanego homoseksualisty ponieważ mam jego przyzwolenie
                                                  (nie będę przytaczać, co on mi na to odpowiada). To nie było pierwsze
                                                  ksenofobiczne wyrażenie Bena także na TWA. Zresztą w ogóle cały ten post był
                                                  jednym wielkim manifestem nietolerancji. Ja nie jestem homofilką chociażby
                                                  dlatego, że znam całe mnóstwo osób homoseksualnych i uczucia, jakie do nich
                                                  żywię są wypadkowa ich cech osobniczych, a nie ich orientacji seksualnej.
                                                  3.ta sprawa jest dla mnie najważniejsza. (wyjaśniłam to w poście do Promila,
                                                  który to chyba zrozumiał i uszanował). Żyjemy w kraju, gdzie powszechnie
                                                  używany jest język nienawiści, myślenie stereotypami (popiera antykoncepcję
                                                  znaczy się komunista), zaściankowość i ciemnogród. W Europie z nas się z tego
                                                  powodu śmieją i jeśli nie staniemy się jako naród bardziej otwarci to niestety
                                                  pozostaniemy komicznym zaściankiem. I powiem tak – bardziej wkurzają mnie
                                                  uzurpujący sobie bycie światłymi i postępowymi ludzie używający tego samego
                                                  typu argumentacji niż ogłupione przez sofistykę łaskawie nam panujących
                                                  moherowe babcie, bo czymże ich wypowiedzi się różnią? Nie podoba ci się to, co
                                                  mówię, znaczy, że jesteś nieprawdziwym Polakiem, komunistą, masonem itd. itp. –
                                                  mówi minister Ziobro, albo minister Giertych. Nie podoba ci się, że nazywam
                                                  księdza (nie wiem jaki on ma tytuł, jestem jak zwykle do tyłu)
                                                  Dziwisza „pedalskim ryjem” znaczy się, że jesteś zacofanym moherem,
                                                  zwolennikiem autocenzury i w ogóle ciemnogrodem.

                                                  I jest jeszcze jedna sprawa, kochana Eeelu, przez wiele lat paliłam papierosy
                                                  (dzięki bogom już nie) i zupełnie nie przeszkadza mi, gdy ktoś pali podczas
                                                  jakiegoś spotkania towarzyskiego w moim domu. Z jednym jedynym zastrzeżeniem –
                                                  jeżeli to jego palenie nie przeszkadza innym moim gościom. Jeśli chociaż
                                                  jednemu przeszkadza proszę palacza, aby palił na balkonie. Demokracja czasami
                                                  musi ustąpić kulturze i woli nawet jednostki. Tak pewnie niestety, ale jest. :-)

                                                  Serdecznie pozdrawiam i proszę Cię, abyś nie oskarżała mnie o szantaż, bo Twoje
                                                  oskarżenie też w gruncie rzeczy szantażem jest, n’est pas?
                                                  A już chyba dawno wiadomo, że mamarcele wolnymi kobietami są i czasami
                                                  odczuwaja potrzebę pójścia sobie w tak zwana cholerę.
                                                  A za głupotę przepraszam serdecznie chociaż chyba wobec postulatu nietrzymania
                                                  języków na wodzy chyba nawet nie powinnam.
                                                  • eeela Re: żeby nie było, że kogos szantażuję :-) 10.05.06, 14:54
                                                    Ufff :-)
                                                    Przepraszac nie powinnas, pal to licho.
                                                    Dyskutowac z tym wszystkim juz nie bede. Pokornie zaakceptuje, ze kilka osob z
                                                    tego forum przeze mnie cenionych (Nienietoperzu, to odpowiedz tez do ciebie) nie
                                                    zechce pogodzic sie z wrodzona i naturalna ma prostota, zaloze se kaganiec, ok.
                                                    Czy tez raczej go po prostu nie zdejme. Niemniej (coby miec swoje ostatnie slowo
                                                    ;-) ) musze rzec, ze postepuje tak wylacznie na prosbe gospodarza troskajacego
                                                    sie o reszte swoich gosci, i ze nadal nie wierze, ze palenie szkodzi ;-)))
                                    • griszah Re: tu sie pisze dlugie posty, tak? to macie: 10.05.06, 15:13
                                      eeela napisała:
                                      >W sytuacjach oficjalnych nigdy bym nie uzyla tego typu slownictwa,
                                      >tak jak nie poszlabym w dzinsowych spodniach do filharmonii.

                                      ale także
                                      >W tym wlasnie sek. Ja nie cierpie na wielonickowosc, moje forumowe jestestwo
                                      >jest identyczne z realnym. W swiecie realnym samoograniczenia tez ograniczam
                                      >(nomen omen) do minimum.
                                      To jak to właściwie jest? Nie widzisz w swoich wypowiedziach sprzeczności?
                                      Mam prośbę o jasną deklarację czy w realu potrafiłabyś komuś z kim się nie
                                      zgadzasz a kogo osobiście nie znasz powiedzieć prosto w oczy o jego „pedalskim
                                      ryju” (czy użyć jakiegoś innego sformułowania w założeniu obraźliwego)? Wiem,
                                      że to nie ty użyłaś tego zwrotu tylko Ben-oni ale konsekwentnie bronisz prawa
                                      do używania tego typu inwektyw w imię dbania o swoje zdrowie psychiczne.
                                      Pozdrawiam
                                      • eeela Re: tu sie pisze dlugie posty, tak? to macie: 10.05.06, 15:27
                                        Ja nie bronie chamstwa bezposrednio w stosunku do danej osoby. Biednemu
                                        Dziwiszowi w twarz bym obelgami nie rzucala. Ale - jako ze jest postacia
                                        publiczna - moze sie zdarzyc, ze bede obgadywac go ze znajomymi i uwazam, ze
                                        moge sobie pozwolic na okreslenia odpowiednie dla jego fizjognomii, jesli mam
                                        ochote na uzycie takowych.
                                        • griszah Re: tu sie pisze dlugie posty, tak? to macie: 10.05.06, 15:56
                                          eeela napisała:
                                          > moze sie zdarzyc, ze bede obgadywac go ze znajomymi i uwazam, ze
                                          > moge sobie pozwolic na okreslenia odpowiednie dla jego fizjognomii, jesli mam
                                          > ochote na uzycie takowych.
                                          Oczywiście, że możesz sobie pozwolić tylko w takim razie nici z pięknych
                                          deklaracji o jedności jestestwa forumowego z realnym. Tak to wygląda moim
                                          zdaniem.
                                          • eeela Re: tu sie pisze dlugie posty, tak? to macie: 10.05.06, 16:13
                                            > Oczywiście, że możesz sobie pozwolić tylko w takim razie nici z pięknych
                                            > deklaracji o jedności jestestwa forumowego z realnym. Tak to wygląda moim
                                            > zdaniem.

                                            Czegos wyraznie nie rozumiesz.
                                            Tlumacze jak komu dobremu: nie lubie ograniczen, zadnych, w tym rowniez
                                            obyczajowych. Jak sobie jakies nakladam, to ze wzgledu na szacunek do jakichs
                                            osob, ktore z takich czy innych powodow za godne tego szacunku uwazam. Zarowno w
                                            realu jak i w necie z ograniczeniami walcze, nie tylko zreszta obyczajowymi.
                                            Walcze zreszta li i jedynie dla rozrywki, nie z poczuciem misji dziejowej, bo na
                                            zrealizowanie takiej misji szans nie ma. W tym wszystkim moje realne ja zgadza
                                            sie doskonale z moim ja wirtualnym. Nie rozumiem, gdzie widzisz sprzecznosc. W
                                            tym, ze kogos w oczy nie zwymyslam? Nie zwymyslam w oczy nikogo ani w necie, ani
                                            w realu. W tym tez jestem jednolita.
                                            • griszah Re: tu sie pisze dlugie posty, tak? to macie: 10.05.06, 16:47
                                              > Jak sobie jakies nakladam, to ze wzgledu na szacunek do jakichs
                                              > osob, ktore z takich czy innych powodow za godne tego szacunku uwazam.
                                              Myślę, że w stosunku do osób, które szanujesz nie musisz sobie nakładać zbyt
                                              wielu ograniczeń. A co z tymi, których nie szanujesz?

                                              > Zarowno w realu jak i w necie z ograniczeniami walcze,

                                              Ale do filharmonii byś w spodniach się nie wybrała. Jak to jest, że w imię
                                              trochę bufońskiej normy obyczajowej nakazującej słuchać muzyki poważnej
                                              wystrojonym jak na wesele wprowadzasz sobie takie dobrowolne ograniczenie a w
                                              przypadku oczerniania i obrażania innych ludzi nie widzisz takiej potrzeby?
                                              Gdybyś miała ochotę mi odpowiedzieć to dalszą dyskusję możemy kontynuować jutro
                                              bo już się zbieram do domu.
                                              Pozdrawiam
                                              • eeela Re: tu sie pisze dlugie posty, tak? to macie: 10.05.06, 18:34
                                                > Myślę, że w stosunku do osób, które szanujesz nie musisz sobie nakładać zbyt
                                                > wielu ograniczeń. A co z tymi, których nie szanujesz?

                                                Wrecz przeciwnie, wlasnie wobec tych, ktorych szanuje, jestem w stanie nalozyc
                                                na siebie wiele ograniczen. W stosunku do osob mi obojetnych jest mi - co chyba
                                                logiczne - obojetne, co sobie o mnie pomysla, wiec nakladam na siebie absolutne
                                                minimum ograniczen, jesli w ogole sa one potrzebne, lub nie nakladam ich na
                                                siebie wcale.

                                                Gwoli uscislenia: ja nie znajduje przyjemnosci w obrazaniu ludzi dla samego ich
                                                obrazania. Nie naleze tez do osob uzywajacych miesa zamiast przecinkow. Czasami
                                                jednakze mam ochote wyrazic pewne kwestie dosadniej, aby podkreslic swoj
                                                stosunek do nich, aby urozmaicic i nadac wypowiedzi ekspresji. Gdy taka ochote
                                                mam, nie krepuje sie niczyja obecnoscia - chyba ze ktos, kogo lubie i szanuje
                                                oswiadczy mi, ze bardzo mu zle z moja ekspresja.
                                                Do filharmonii zas idac, stosuje sie do bufonskiej formy, bo ja lubie. Sprawia
                                                mi przyjemnosc odstawienie sie na to targowisko proznosci. Gdybym jej nie
                                                lubila, chodzilabym pewnie w dzinsach - chyba ze osoba mi towarzyszaca
                                                poprosilaby, abym tego nie robila. Czy wystarczajaco objasnilam roznice?
                                                • mamarcela Eeelu sory jeszczxe jedna uwaga 10.05.06, 18:45
                                                  ciotkowata:-)
                                                  To jest tak , że skrócenie dystansu powino obowiązywać wobec obcych i wobec
                                                  siebie nawzajem. Na tym forum nie ma przyzwolenia publicznego na powiedzenie
                                                  sobie: pieprzysz jak porąbana więc nie ma także pozwolenia na obrażanie w taki
                                                  sposób innych osób. Na innym forum kilkakrotnie powiedziałam jesli nie do
                                                  Ciebie to do innych tam zgromadzonych "ale Ty glupia jesteś" i nikogo to nie
                                                  zaburzyło. A tu zwróciłaś na to uwagę.
                                                  Gdyby na tym innym forum Ben zasunął z takim idiotyzmem to bym mu rzekła, że
                                                  mu się chyba telewizor z lustrem pomylił i już. Tu jest filharmonia Eeelu i
                                                  powinno się zachowywać jak w filharmoni.
                                                  A o ile poczucie humoru cwiczy inteligencję abstrakcyjną, czymkolwiek ona jest
                                                  (by 8macek jesli dobrze pamiętam) to pewna elastyczność zachowań też ją ćwiczy.
                                                  Takiemu Brajanowi to moim zdaniem kaganiec załozony na ryj (sic) na tym forum
                                                  bardzo sie przydaj. Potrafi zmieniac programy po prostu. :-)
                                                  • eeela Re: Eeelu sory jeszczxe jedna uwaga 10.05.06, 18:50
                                                    Taaaak, Forma tez juz mi na to zwrocila uwage. I Nienietoperz. Ze z zabloconymi
                                                    butami z piaskownicy nie nalezy isc do salonu. Co ja na to poradze, ze lubie
                                                    zaklocac rownowage - w piaskownicy czasem walne jakas pseudofilozofia, a na
                                                    salonie mam ochote zaklac. Gdybym byla hrabina, orzeknieto by - ach, jaka z niej
                                                    ekscentryczka. A w tragicznym obliczu braku tytulu szlacheckiego pozostaje mi
                                                    jeno trwac na pozycji nieobytego prostaka :-)
                                                  • 3promile Re: Eeelu sory jeszczxe jedna uwaga 10.05.06, 18:54
                                                    ciotkowata mamarcela
                                                    powiedziała "gópia eeela"
                                                    a braineataer - ten zasraniec
                                                    sam założył norm kaganiec
                                                    broch wycina wciąż cytaty
                                                    osiemmacek - niekumaty

                                                    tak się na TWA strumyk wije
                                                    Czy to dziwne, że ja piję?


                                                    Podoba nam się ;)
                                                  • mamarcela Kto pije? 10.05.06, 18:57
                                                    Kotoraja z trioch waszych gałow?
                                                  • 3promile Re: Kto pije? 10.05.06, 19:06
                                                    Ta trzecia. Pierwsza zerka w telewizor, żeby ze smakiem przeczytać napis na
                                                    transparencie protestujących pielęgniarek: "Śpieszmy się kochać ministrów - tak
                                                    szybko odchodzą", a druga usiłuje wysłuchiwać ze zrozumieniem i empatią
                                                    codziennych "popracowych" narzekań Mychy ;)
                                  • 3promile Re: tu sie pisze dlugie posty, tak? to macie: 09.05.06, 21:08
                                    Przyznam się, że jak mam ochotę nazwać interlokutora Brajna "pierdolonym
                                    konformistą" (a miewam tę ochotę dosyć często), to nazywam go tak via GG, a nie
                                    tutaj. Sam się sobie dziwię, dlaczego...
                                    • eeela Re: tu sie pisze dlugie posty, tak? to macie: 09.05.06, 21:11
                                      Widocznie tez jestes pierdolonym konformista i tchorzysz przed frontem
                                      poprawnosci politycznej ;-PPP
                              • ben-oni Re: tu sie pisze dlugie posty, tak? to macie: 09.05.06, 20:33
                                A ekspresja wypowiedz? jak by powiedział profesor Bralczyk? Przekleństwa służą
                                przekazaniu ekspresji wypowiedzi, więc są ze sfery formy a nie treści, więc nie
                                dziwne, że do treści wnoszą niewiele. ;-P
                                • mamarcela Re: tu sie pisze dlugie posty, tak? to macie: 09.05.06, 21:10
                                  Eeela, Ty naprawdę, czy udajesz? Bo jesli dla Ciebie wyrażenie "pedalski ryj"
                                  jest przekleństwem, a nie wyrazem obrzydliwej, ohydnej ksenofobii godnej radia
                                  maryja, to ja sorry odpadam.
                                  • eeela Re: tu sie pisze dlugie posty, tak? to macie: 09.05.06, 21:16
                                    Ja naprawde, nie udaje, bronie prawa Ben-oniego do publicznego na forum
                                    eksponowania swojej opinii na temat ryja Dziwisza. Sama ryja Dziwisza tak pewnie
                                    bym nie nazwala, bo juz kilka razy spotkala mnie na forach awantura na
                                    calkowicie powaznie, kiedy kogos w zartach obdarzylam epitetem Zyda i masona
                                    (jakas osobe publiczna, znaczy sie), biore wiec poprawke na swoje wypowiedzi, ze
                                    na swiecie (i na forum) jest cala masa przewrazliwionych ludzi, przy ktorych na
                                    swobodny i niezobowiazujacy jezyk pozwolic sobie nie mozna.
                                    Jak natomiast siedze sobie z rodzicielstwem przed telewizorem i ogladam rozne
                                    pedalskie ryje, nie powstrzymuje sie, i absolutnie nie uwazam, abym wykazywala
                                    tym zachowaniem ten sam poziom oszolomstwa i agresji co strona przeciwna. Ja
                                    bowiem pedalskim ryjem rzucam sobie niezobowiazujaca, radosnie, w kategoriach
                                    prostackiego zartu, jako ze takie lubie. Druga strona natomiast Zydem, masonem i
                                    pederasta rzuca w sposob calkowicie powazny i zaangazowany.
                                    • mamarcela Re: tu sie pisze dlugie posty, tak? to macie: 09.05.06, 21:21
                                      Sorki, ale Twoja głupota odebrała mi mowę.
                                      • eeela Re: tu sie pisze dlugie posty, tak? to macie: 09.05.06, 21:35
                                        O. No prosze.
                                        Ja nie do konca zas rozumiem czesta na TWA praktyke dosc okrutnego imputowania
                                        rozmowcom glupoty, niezrozumienia, ograniczenia, bez wystarczajacego
                                        uargumentowania. Spotkalo mnie to juz ze strony Agni_me i Brocha, ale po tobie,
                                        Mamarcelo, nie spodziewalam sie bylam.
                                        To ja juz naprawde wole osoby, ktore wala na prawo i lewo pedalskimi ryjami, ale
                                        przynajmniej dyskutowac sie z nimi rzeczowo da.
                                        • mamarcela Re: tu sie pisze dlugie posty, tak? to macie: 09.05.06, 21:39
                                          Sofistyka, sofistyka.
                                          Jeśli ktoś twierdzi, że jego "pedalski ryj" jest ok, a "pedalski ryj" Rydzyka
                                          jest nie ok, to wybacz głupota jest jedynym wytłumaczeniem. No, może jeszcze
                                          okrutna głupota.
                                          Bo gdybuyys powiedziała tak , jak Ben, że po prostu jesteś homofobką to
                                          mogłybysmy jeszcze dyskutować, ale skoro Ty zakładasz, że Tobie wolno, bo
                                          lepsza jesteś, to naprawdę dyskusja jest zbędna.
                                          mamarcela - pedał
                                          • eeela Re: tu sie pisze dlugie posty, tak? to macie: 09.05.06, 21:53
                                            Wyobraz sobie, Mamarcelo, ze ja nie jestem homofobka w zadnym stopniu. Ani
                                            antysemitka. A mimo wszystko nazwalam niedawno Brejna Zydem i masonem, a on
                                            jeszcze sie nie obrazil. Moze powinien?
                                            To nie jest sofistyka. To, ze ja sobie pouzywam w ramach prostych zarcikow na
                                            slownictwie przez druga strone uznanym za obrazliwe, nie znaczy to, ze podzielam
                                            ich opinie. W sytuacjach oficjalnych nigdy bym nie uzyla tego typu slownictwa,
                                            tak jak nie poszlabym w dzinsowych spodniach do filharmonii. Ale teraz siedze w
                                            dzinsach, obwalona ze wszech stron papierami, z nogami na krzesle, i nikt mi nie
                                            zabroni ani nie przekona, ze nie wolno mi uzywac dyskutowanych przez nas okreslen.
                                            • daria13 Re: tu sie pisze dlugie posty, tak? to macie: 10.05.06, 11:51
                                              eeela napisała:
                                              >i nikt mi niezabroni ani nie przekona, ze nie wolno mi uzywac dyskutowanych
                                              >przez nas okreslen.

                                              Zabronić nie zabroni, ale przestanie szanować. Ot co. Czy o to chodzi? Czy
                                              niegoraniczona wolność wypowiedzi i poczynań jest tego warta?
                                              A co do zdzwiwienia, że nie tylko Broch i Agni mogą ostro skrytykować jakiś
                                              niewyważony i niewydarzony post, to musisz się przyzwyczaić. Mnie to spotyka
                                              notorycznie i początkowo też nieco bolało, ale to między innymi jest wyraz
                                              braku hipokryzji i konformizmu na tym forum. I za to też szanuję większość
                                              tutejszych forumowiczów. Nie za swobodne rzucanie mięsem, czy pozwalanie sobie
                                              na niewybredne żarciki. Większość z nas tego nie lubi, nie sprawia nam to
                                              przyjemności, więc może dla dobra sprawy warto czasami jedanak lepiej
                                              przemyśleć treść i formę wypowiedzi.
                                              P:)
                                              • eeela Re: tu sie pisze dlugie posty, tak? to macie: 10.05.06, 14:09
                                                > Zabronić nie zabroni, ale przestanie szanować. Ot co. Czy o to chodzi?

                                                Jezeli ty, Dario, szanujesz ludzi za to, ze nie przeklinaja, a tych, ktorzy
                                                przeklinaja, z gory dyskwalifikujesz, to - wybacz - nie jest najmadrzejsza
                                                postawa, jaka moglas obrac.

                                                > A co do zdzwiwienia, że nie tylko Broch i Agni mogą ostro skrytykować jakiś
                                                > niewyważony i niewydarzony post, to musisz się przyzwyczaić.

                                                Broch i Agni krytykuja posty nie dlatego, ze sa niewywazone i niewydarzone,
                                                tylko dla samej sztuki krytykowania. Wala krytyka na oslep z nadzieja, ze a nuz
                                                uda im sie trafic w punkt, w ktorym rozmowca czuje sie slabo. Mamarcela zawsze z
                                                wielka rozwaga dokonuje krytyki, bez obrzucania adwersarza epitetami na temat
                                                jego glupoty. Ten raz byl jej pierwszy, ktorego jestem swiadoma, zreszta
                                                uzupelniony pozniej przemyslana krytyka.
                                                • nienietoperz Re: tu sie pisze dlugie posty, tak? to macie: 10.05.06, 14:18
                                                  Eeelu, duze pudlo.
                                                  Wymienilas akurat dwie osoby, ktore w olbrzymiej wiekszosci przypadkow atakuja
                                                  celnie i dotkliwie, nie odbierajac przy tym trafionemu prawa do dyskusji.
                                                  • obly Re: tu sie pisze dlugie posty, tak? to macie: 10.05.06, 14:19
                                                    jesli chodzi o samą sztuke dyskusji masz rację, jesli chodzi o temat to ciut
                                                    mniej.
                                                • daria13 Re: tu sie pisze dlugie posty, tak? to macie: 10.05.06, 14:24
                                                  Eeelu miła,
                                                  kiedy do Ciebie wreszcie dotrze, że nie o przekleństwa tu idzie? Czy naprawdę
                                                  nie widzisz, że z chwilą używania określeń typu "pedalski ryj" czynimy kolejny
                                                  krok w stronę for typu Kraj? Dlaczego Braineater, który z inwektyw uczynił
                                                  niemal religię, stara się używać ich tutaj z umiarem? Ogranicza się, szkodząc
                                                  swojemu zdrowiu psychicznemu? Nie, ma po prostu trochę ogłady i potrafi się
                                                  liczyć z innymi. Konformizm? Nie, kultira osobista. Wiem, że to staroświeckie,
                                                  ale właśnie to odróżniało nas do tej pory od całego chłamu forumowego.
                                                  Broch i Agni nie walą na oślep. Wierz mi, znam ich trochę dłużej. To, że
                                                  czasami trudno zrozumieć ich niektóre uwagi krytyczne, nie musi oznaczać, że
                                                  nie wiedzą, co czynią.
                                                  Czy skoro Mamarcela nigdy nie atakuje bezpodstawnie i robi to z "wieklą
                                                  rozwagą" nie pomyślałaś przez chwilę, że może tym razem, wyjątkowo, zasłużyłaś
                                                  sobie swoimi pseudofilozoficznymi wywodami na temat wolności wypowiedzi, na
                                                  taką krytykę. Bronisz Bena znacznie usilniej niż on sam. Może coś jest na
                                                  rzeczy. Zapędziłaś się w tej obronie i teraz trudno jest Ci spasować. Ja to
                                                  rozumiem, ale może jednak spróbuj się jeszcze raz zastanowić nad reakcją
                                                  Mamarceli. I nie pochlebiaj sobie, że przez Ciebie Mamarcela odejdzie z TWa,
                                                  nie takie burze już tu mieliśmy;)
                                                  Pozdrawiam i życzę odrobinę rozwagi:)
                                                  • eeela Re: tu sie pisze dlugie posty, tak? to macie: 10.05.06, 14:37
                                                    Dlaczego Braineater, który z inwektyw uczynił
                                                    > niemal religię, stara się używać ich tutaj z umiarem? Ogranicza się, szkodząc
                                                    > swojemu zdrowiu psychicznemu? Nie, ma po prostu trochę ogłady i potrafi się
                                                    > liczyć z innymi.

                                                    Droga Dario,
                                                    Braineater naklada sobie tu kaganiec. Nie wiem, czy zauwazylas, ja go sobie tu
                                                    nakladam rowniez. Broniac idei wolnego jezyka, przez wzglad na was na te wolnosc
                                                    sobie na ogol nie pozwalam. I pewnie nie pozwole, bo uczynilabym tak w wypadku,
                                                    gdyby udalo mi sie was przekonac, a szanse na to wydaja mi sie dosc odlegle.
                                                    Niemniej jednak pozostaje w glebokim przekonaniu o slusznosci swojego stosunku
                                                    do tej sprawy.

                                                    > Broch i Agni nie walą na oślep. Wierz mi, znam ich trochę dłużej. To, że
                                                    > czasami trudno zrozumieć ich niektóre uwagi krytyczne, nie musi oznaczać, że
                                                    > nie wiedzą, co czynią.

                                                    Ja nie mam problemow ze zrozumieniem uwag Brocha i Agni. Swoje uwagi o ich
                                                    sposobie dyskutowania wyglosilam na podstawie swojej rozmowy z nimi. Oczywiscie
                                                    zdaje sobie sprawe z tego, ze nie jest to miarodajne dla oceniania caloksztaltu
                                                    ich forumowej dzialalnosci, ale tez nie moge swojej opinii na dzien dzisiejszy
                                                    opierac na zadnych innych danych, bo ich nie mam.

                                                    > Czy skoro Mamarcela nigdy nie atakuje bezpodstawnie i robi to z "wieklą
                                                    > rozwagą" nie pomyślałaś przez chwilę, że może tym razem, wyjątkowo, zasłużyłaś
                                                    > sobie swoimi pseudofilozoficznymi wywodami na temat wolności wypowiedzi, na
                                                    > taką krytykę.

                                                    Droga Dario, ani przez chwile nie mialam intencji nadawania swoim wywodom na
                                                    temat przeklenstw filozoficznego charakteru, wiec twoja ironia jest zupelnie
                                                    nietrafiona. Uwagi Mamarceli rozwazam i rozwazam tez sposob, w jaki powinnam na
                                                    nie odpowiedziec, aby dac jej do zrozumienia, ze - jakkolwiek pozostaje
                                                    nieprzekonana - jestem w stanie dla dobra wzajemnego porozumienia wykreslic ze
                                                    swojego TWA-czowego slownika wyraz "pedalski". Bo o niego chyba najbardziej sie
                                                    rozchodzilo. Ewentualne odejscie Mamarceli nie byloby dla mnie pochlebstwem w
                                                    zadnym stopniu. radzilabym ci, Dario, pouczyc sie troche od niej rozwagi w
                                                    formulowaniu mysli.
                                                  • broch Re: tu sie pisze dlugie posty, tak? to macie: 10.05.06, 17:32
                                                    "Ja nie mam problemow ze zrozumieniem uwag Brocha i Agni."
                                                    niestety pochlebiasz sobie. W calym tym zabawnym watku i nie poraz pierwszy z
                                                    reszta nie wykazujesz sie zbytnia bystroscia. Ani moje ani Agni posty nie sa
                                                    ezoteryczne, tyle ze Ty po prostu nie rozumiesz. Z reszta nie tylko moich i Agni
                                                    ale tak generalnie w tym watku cos jakby mgla Ci na oczy opadla :))
                                                  • eeela Re: tu sie pisze dlugie posty, tak? to macie: 10.05.06, 18:43
                                                    Och, Brochu. To nie ja mialam problemy ze zrozumieniem kwestii powtorzonej
                                                    trzykrotnie, wyrazonej poprawna polszczyzna i nie zawierajacej wewnetrznych
                                                    sprzecznosci.
                                                    Oczywiscie, ze ani twoje, ani Agni_me posty nie sa ezoteryczne. Mialabym
                                                    problemy ze zrozumieniem, gdyby byly, a nie mialam. Jesli jednak uwazasz, ze te
                                                    problemy u mnie wystapily, udowodnij mi to. Jak na razie, poprzestales na
                                                    pustych zarzutach. Takie latwo produkowac, trudniej - jak widac - obronic.
                                                  • broch Re: tu sie pisze dlugie posty, tak? to macie: 11.05.06, 14:42
                                                    alez to proste, mowisz o tym ze wiesz ze protonow cuda nie stworzyly. To poziom
                                                    szkoly podstawowej. Nawet nie chce mi sie dalej. Masz jakis pomysl na pierwszy
                                                    proton? Co wiesz o systemach eksperymentalnych? Twoja "wiedza" dowodzi
                                                    absolutnej ignorancji. Zadufanie Twoje zas sprawia ze jedynie mozna machnac reka.

                                                    Masz takie dziury (normalne, tak jak ja nie udaje ze wiem wiele o naukach
                                                    humanistycznych) w wiedzy o naukach przyrodniczych ze generalnie nawet tlumaczyc
                                                    sie nie chce. Glownie dlatego ze myslisz ze "podstawy" rozumiesz. Twoje
                                                    przyklady z protonem dowodzilyby braku wiedzy ale przekonanie ze rozumiesz
                                                    dowodzi czegos gorszego.
                                                  • eeela Re: tu sie pisze dlugie posty, tak? to macie: 11.05.06, 15:04
                                                    Brochu, prosze, postaraj sie skupic tym razem, czytajac ponizszy post.
                                                    Ja doskonale zdaje sobie sprawe z tego, ze nie rozumiem zawilosci nauk
                                                    przyrodniczych. Nawet ich podstaw. Ani razu nie sugerowalam, ze je rozumiem. Nie
                                                    mam pojecia, dlaczego ten glupi proton nie chce sie przeksztalcac. Jedyne, co
                                                    wiem, z jakiegos popularyzujacego artykulu czy czegos, ze nie chce i juz. Nie
                                                    dyskutowalismy przeciez o protonach i ich obyczajach, tylko o wplywie
                                                    swiatopogladu i wiary - badz jej braku - na nauki przyrodnicze. Przyklad
                                                    niechetnego przeksztalceniom protonu sluzyl zobrazowaniu twojej wlasnej teorii
                                                    (slusznej poniekad, co 3 razy bezskutecznie usilowalam dac ci do zrozumienia),
                                                    ze swiatopoglad i religia nie moga miec zadnego wplywu na wyniki badan w naukach
                                                    przyrodniczych.
                                                  • broch Re: tu sie pisze dlugie posty, tak? to macie: 11.05.06, 16:43
                                                    No dobra, wyjasnij: jesli nie masz pojecia o protonach to nie rozumiem co taki
                                                    przyklad ma na celu? Jako przykladu do zobrazowania uzywasz zjawiska ktorego nie
                                                    rozumiesz?

                                                    Wcale nie idzie o nauki przyrodnicze, lub wplyw wiary na takowe, od jakiegos
                                                    czasu probuje wyjasnic ze popelniasz absurdalny blad "jako historyk" ktory
                                                    dostrzega i wydaje mu sie ze jest uprzywilejowany w tym dostrzeganiu jako historyk.

                                                    jak sama sobie wyjasniasz kwestie poruszone w Twoim pierwszym poscie: jesli ktos
                                                    zajmuje sie scisle nauka, wiara niebedzie miala wplywu na wyniki w wypadku nauk
                                                    humanistycznych jest trudniej ze wzgledu na relatywizm przekazu, co z
                                                    wierzeniami okreslonego wspolczesnego badacza ma niewiele wspolnego.

                                                    Innymi slowy wiara nie wplywa na badania niezaleznie od dziedziny. Ludzie sa
                                                    nieuczciwi niezaleznie od wiary i potrafia nagiac wyniki w kazdej nauce. Nie ma
                                                    to nic wspolnego z Bogiem, Kosciolem itp.

                                                    ten cytacik ewentualnie swiadczy o braku wyobrazni:
                                                    "Caly ten wyklad, ktory tutaj daje, nie jest zadna nowa refleksja. Jestem
                                                    historykiem i na ludzi patrze z perspektywy historii. Pewne rzeczy sie u ludzi
                                                    zmieniaja, pewne zas pozostaja stale, i wszelkie wyzej opisane atawizmy
                                                    zaobserwowalam i uznalam za stale juz dawno temu. Nie oceniam ich - taka jest
                                                    po prostu ludzka natura, i juz. Co bylo dla mnie zaskoczeniem w moim cichym
                                                    snuciu mysli nad kuflem guinnessa to fakt, ze wiekszosc tych nielicznych
                                                    "swiadomych wiernych" nie zdaje sobie z tego wszystkiego sprawy. Osadzaja
                                                    Kosciol, w tym cala wspolnote wiernych, przez pryzmat samych siebie. I przez
                                                    to wydaje im sie, ze lud plakal nad odchodzacymi wartosciami. Lud tymczasem
                                                    plakal za bohaterem piesni vel ikona popkultury."

                                                    takie stwierdzenie jest glupawym zarozumialstwem, swiadczy jedynie o tym ze Ty
                                                    nie zdajesz sobie sprawy z oczywistego faktu ze swiadomi wierni zdaja sobie
                                                    sprawe z "tego wszystkiego". Do tego absolutnie nie potrzeba ani historyka, ani
                                                    kufla piwa.

                                                  • eeela Re: tu sie pisze dlugie posty, tak? to macie: 11.05.06, 17:08
                                                    > No dobra, wyjasnij: jesli nie masz pojecia o protonach to nie rozumiem co taki
                                                    > przyklad ma na celu? Jako przykladu do zobrazowania uzywasz zjawiska ktorego ni
                                                    > e
                                                    > rozumiesz?

                                                    Zarzucales mi, ze nie jestem w stanie pojac tego prostego faktu, ze wiara nie
                                                    moze miec wplywu na wyniki badan. Przyklad mial na celu uswiadomic ci, ze nie
                                                    trzeba znac sie na fizyce, zeby te swiadomosc o braku wplywu wiary na wyniki
                                                    badan posiadac.

                                                    > Wcale nie idzie o nauki przyrodnicze, lub wplyw wiary na takowe,

                                                    No prosze, to dlaczego przez tyle postow spierales sie wlasnie o to?

                                                    od jakiegos
                                                    > czasu probuje wyjasnic ze popelniasz absurdalny blad "jako historyk" ktory
                                                    > dostrzega i wydaje mu sie ze jest uprzywilejowany w tym dostrzeganiu jako histo
                                                    > ryk.

                                                    Jestem na tyle uprzywilejowana jako historyk, na ile wiedza moja pozwala mi
                                                    zaobserwowac pewna ciaglosc ludzkich postaw i zachowan. Zdaje sobie sprawe z
                                                    tego, ze ktos bez historycznego wyksztalcenia i praktyki tez moze sobie te
                                                    swiadomosc wyrobic, moja jest jednak proporcjonalnie do glebszej wiedzy wieksza.

                                                    w wypadku nauk
                                                    > humanistycznych jest trudniej ze wzgledu na relatywizm przekazu, co z
                                                    > wierzeniami okreslonego wspolczesnego badacza ma niewiele wspolnego.
                                                    >
                                                    > Innymi slowy wiara nie wplywa na badania niezaleznie od dziedziny. Ludzie sa
                                                    > nieuczciwi niezaleznie od wiary i potrafia nagiac wyniki w kazdej nauce. Nie ma
                                                    > to nic wspolnego z Bogiem, Kosciolem itp.

                                                    W wypadku badan humanistycznych jest trudniej nie tylko ze wzgledu na relatywizm
                                                    przekazu, ale takze ze wzgledu na mozliwy relatywizm badacza, i to ci juz
                                                    usilowalam tlumaczyc, ale uparcie nie chcesz pojac. Gdybys jednak zmienil zdanie
                                                    i zapragnal pojac, przeczytaj najpierw moj post zawierajacy definicje terminu
                                                    "wiedza pozazrodlowa". Kiedy juz sie z nim zapoznasz, wroc do punktu B.

                                                    Punkt B: Jak juz wiesz, termin "wiedza pozazrodlowa" obejmuje takze ewentualne
                                                    wyznanie badacza. Otoz moze tak byc, ze badacz calkowicie lub czesciowo
                                                    podswiadomie sposrod wielu mozliwych odpowiedzi na zadane przez siebie pytanie
                                                    badawcze wybierze te, ktora bedzie pozostawac w zgodzie z jego wiedza
                                                    pozazrodlowa, a inne odpowiedzi z nia sprzeczne wyeliminuje.
                                                    Dogmaty wiary nie sa akurat najtrudniejsza rzecza do przeskoczenia, ale wiedza
                                                    pozazrodlowa wciaz obfituje w elementy zagrazajace obiektywizmowi historyka. Na
                                                    przyklad cala literatura, z jaka do danej chwili nasz badacz mial do czynienia,
                                                    byla zdominowana opinia, ze ludzie w sredniowieczu lazili brudni. Nagle znajduje
                                                    on tekst, w ktorym grupa dziewczat idzie nad rzeke myc wlosy. Zasugerowany swoja
                                                    wiedza pozazrodlowa, badacz bedzie przekonany, ze musza to byc jakies rytualne
                                                    ablucje, a odpowiedz, ze moze dziewczeta myly czesto wlosy, automatycznie
                                                    wykresli. Tak na przykladzie wyglada wplyw wiedzy pozazrodlowej (w tym, co
                                                    mozliwe, wiary) na badania historyczne. I naprawde nie musi to swiadczyc o
                                                    miernocie badacza - jeszcze sie taki nie urodzil, ktory bylby od tego zupelnie
                                                    wolny.

                                                    > takie stwierdzenie jest glupawym zarozumialstwem, swiadczy jedynie o tym ze Ty
                                                    > nie zdajesz sobie sprawy z oczywistego faktu ze swiadomi wierni zdaja sobie
                                                    > sprawe z "tego wszystkiego". Do tego absolutnie nie potrzeba ani historyka, ani
                                                    > kufla piwa.

                                                    Takie stwierdzenie bylo wynikiem obserwacji owych "swiadomych wiernych", ktorzy
                                                    swoimi wypowiedziami w dyskusji dali do uczynienia tego stwierdzenia pewne
                                                    podstawy. Istotnie, do tego nie potrzeba ani historyka, ani kufla piwa. Takiej
                                                    obserwacji podczas tamtej rozmowy moglby dokonac kazdy.
                                                  • broch Re: tu sie pisze dlugie posty, tak? to macie: 11.05.06, 17:31
                                                    "Zarzucales mi, ze nie jestem w stanie pojac tego prostego faktu, ze wiara nie
                                                    > moze miec wplywu na wyniki badan. Przyklad mial na celu uswiadomic ci, ze nie
                                                    > trzeba znac sie na fizyce, zeby te swiadomosc o braku wplywu wiary na wyniki
                                                    > badan posiadac.

                                                    W dalszym ciagu uwazam ze nie masz o tym pojecia. moje pytanie o pierwszy proton
                                                    tego dowodzi. Co wiecej w dalszym ciagu nie rozumiesz dlaczego. Po prostu nikt
                                                    nie ma pojecia jak powstal pierwszy proton, lub gen itp. Innymi slowy jesli ktos
                                                    stwierdzi ze miala miejsce interwencja boska to zadna wyczytana wiedza ze
                                                    wszystkich pism popularnonaukowych nie pomoze. Tyle o naukach przyrodniczych.
                                                    Caly Twoj wyklad dowodzi operowania schematami bez glebszego zastanowienia.

                                                    Aby odpowiedziec na wplyw wiary na nauke: poniewaz nie wiadomo jakie byly
                                                    poczatki, badanie dzisiaj podstawowych zjawisk nie narusza niczyjej wiary. Tak
                                                    by sie stalo gdybys udzielila odpowiedzi na pytanie ostateczne ktore poddaloby w
                                                    watpliwosc istnienie Boga (lub udowodnila ze Bog istnieje).


                                                    Ostatecznie nie wiara ale uczciwosc, decyduje o tym czy wyniki sa jak najblizsze
                                                    rzeczywistosci.

                                                    Twoje "uprzywilejowanie" w tym wypadku nie ma nic do rzeczy: mowisz o stanie
                                                    psychicznym Twoich znajomych i o tym jak wiara wplywa na np ich badania naukowe.
                                                    No wiec wiara nie ma z tym nic wspolnego.


                                                    "Punkt B: ..."
                                                    Mam nadzieje ze w ten sposob badan w historii sie nie prowadzi bo to
                                                    sredniowieczna metoda ktora wykorzystywano do wykazania ze gnidy na miesie biora
                                                    sie z powietrza.
                                                    Jesli ktos w ten sposob prowadzi badania nieuczciwie lub niedokladnie, to nie ma
                                                    znaczenia w co wierzy oraz jaka nauka sie zajmuje

                                                    Innymi slowy fakt ze "rozumiesz nauki przyrodnicze" oraz niemoznosc
                                                    manipulowania danymi jest bzdura.

                                                    W kazdej dziedzinie nauki mozna oszukiwac lub byc nieudolnym, ale nieuczciwosc
                                                    lub glupota (co podkreslam jeszcze raz z wiara od tego sie zaczelo) nie ma nic
                                                    wspolnego.

                                                    Moim zdaniem nie powinnas prowadzic obserwacji znajomych.
                                                  • eeela Re: tu sie pisze dlugie posty, tak? to macie: 11.05.06, 19:36
                                                    > W dalszym ciagu uwazam ze nie masz o tym pojecia. moje pytanie o pierwszy proto
                                                    > n
                                                    > tego dowodzi.

                                                    Twoje pytanie o pierwszy proton dowodzi, ze ja nie mam pojecia?...
                                                    Teraz rzeczywiscie brzmisz ezoterycznie :-)
                                                    Ja przeciez ani slowem nie mowilam o pierwszym protonie i jego pochodzeniu.
                                                    Mowilam o samoistnym przeksztalceniu. Z tego co pamietam (ale oczywiscie moge
                                                    pamietac zle, a jesli tak jest, z pokora przyjme pouczenie), w tekscie w ktorym
                                                    czytalam o samoistnym przeksztalceniu chodzilo o to, ze proton sie nie rozpada.
                                                    Zatem rozumiem, ze wiara czy jej brak badaczowi nic nie pomoga w osiagnieciu
                                                    tego rozpadu, bo jest on prawdopodobnie niemozliwy. W kazdym razie nikt tego
                                                    dotad nie zaobserwowal.
                                                    Jesli jednak pamietam dobrze, oznacza to, ze albo ty nie wiesz nic o naszym
                                                    drogim protonie (co uwazam za mniej prawdopodobne), albo nie czytasz postow, na
                                                    ktore odpowiadasz (co uwazam za wysoce prawdopodobne, bo bez przerwy
                                                    potwierdzasz te teze).

                                                    > Twoje "uprzywilejowanie" w tym wypadku nie ma nic do rzeczy: mowisz o stanie
                                                    > psychicznym Twoich znajomych

                                                    Moje uprzywilejowanie istotnie nie ma nic do oceniania stanu psychicznego moich
                                                    znajomych, o czym w poprzednim swoim poscie juz wspomnialam, przyznajac ci
                                                    racje, ze do wyciagania wnioskow o tymze stanie nie potrzeba ani historyka, ani
                                                    kufla. Wspomnialam o tym tez duzo wczesniej w tym watku, w rozmowie z Itkiem, ze
                                                    moje wyksztalcenie historyczne nic do tych wnioskow na temat moich znajomych nie
                                                    ma. Moje wyksztalcenie historyczne jedynie pozwala mi dokonywac strukturalnych
                                                    porownan mechanizmow dzialajacych w spoleczenstwach dawnych z obecnymi. A to
                                                    porownanie nie bylo wnioskiem, bylo rozwleklym wstepem, ktory zreszta uznales -
                                                    przypominam - za gadanie oczywistosci i banalow ogolnie wszystkim znanych.

                                                    i o tym jak wiara wplywa na np ich badania naukowe
                                                    > .
                                                    > No wiec wiara nie ma z tym nic wspolnego.

                                                    Och, i spodziewales sie, ze to zdanie bedzie dla mnie wielka nowoscia i slowem
                                                    objawionym? Nigdzie tez w tym watku nie sformulowalam tezy, ze wiara wplywa
                                                    jakos na badania naukowe moich znajomych, ani tez innych "swiadomych wiernych".
                                                    Jedyna rzecza, jaka okolo tego tematu napisalam, byla refleksja nad metodologia
                                                    historii, zawierajaca swiadomosc takiego ryzyka. Juz chyba z dziesiec razy
                                                    przyznawalam ci tez racje, ze w przypadku nauk przyrodniczych takie ryzyko nie
                                                    istnieje. A ty dalej swoje.

                                                    > Mam nadzieje ze w ten sposob badan w historii sie nie prowadzi bo to
                                                    > sredniowieczna metoda ktora wykorzystywano do wykazania ze gnidy na miesie bior
                                                    > a
                                                    > sie z powietrza.
                                                    > Jesli ktos w ten sposob prowadzi badania nieuczciwie lub niedokladnie, to nie m
                                                    > a
                                                    > znaczenia w co wierzy oraz jaka nauka sie zajmuje

                                                    To byl oczywiscie przerysowany przyklad, zeby pomoc ci zrozumiec, co lezy na
                                                    rzeczy. Historyk, zanim zacznie wysnuwac wnioski z jednego zrodla, musi sie
                                                    uzbroic w ogromna ilosc wiedzy na temat innych zrodel i badan nad nimi. Dlatego,
                                                    czytajac fragment o pannach idacych myc glowy zazwyczaj juz wie, ze wiele innych
                                                    zrodel potwierdza czeste sredniowieczne mycie. Pragnelam ci tylko wyjasnic, na
                                                    czym moze polegac niebezpieczenstwo wplywu wiedzy pozazrodlowej.

                                                    > Innymi slowy fakt ze "rozumiesz nauki przyrodnicze" oraz niemoznosc
                                                    > manipulowania danymi jest bzdura.

                                                    Brochu, ja nigdzie nie powiedzialam, ze rozumiem nauki przyrodnicze. Wrecz
                                                    przeciwnie, w ostatnim poscie zapewnialam cie, ze ich nie rozumiem (widocznie
                                                    przeoczyles, z pewnoscia niechcacy). Twierdzilam, ze rozumiem, iz wiara badz jej
                                                    brak nie moga miec wplywu na wynik badan w naukach przyrodniczych.
                                                    To ostatnie zdanie powtarzam w postach kierowanych do ciebie chyba po raz setny,
                                                    a ty wciaz masz problem z jego zrozumieniem.
                                                  • obly Re: tu sie pisze dlugie posty, tak? to macie: 11.05.06, 15:33
                                                    to moze sciepnij cos wiedzy swej o teori strunowej
                                                    kurde serio bom ciekaw
                                                  • obly Re: tu sie pisze dlugie posty, tak? to macie: 11.05.06, 15:38
                                                    w sensie ja mówie poważnie, warto by skorzystac z tej kłótni i wytykaniu sobei
                                                    niekompetencji jakby co to ja sie pisze na MALEŃKĄ SZKÓŁKĘ PODSTAW TWA - nauki
                                                    przyrodnicze
                                                    ostatnio czytam sprzeczne artykuły o tym czy są i czym są czarne dziury,
                                                    poprzez własnie teorie strun, poprzez różnego typu podejscie z wielu kierunków
                                                    dzis jest juz dosc trudno sie połapać co jest hipotezą, co ledwie
                                                    kiepskakoncepcją. z powodu braku przybliżenia mozliwosci rozumienia poleganie
                                                    na własnych sądach jest dosc mizerne. to fakt. pytanie czy nie gubią się tym
                                                    sami naukowcy. kiedys było jasne ziemia jest płaska, stoi na zółwiach czy sie
                                                    obraca. dzis pojęciowanie samo ma tysiac różnorodnych interpretacji.
                                                    jakby tak podejsc na logikę to wszystko jest forma energii jeno.

                                                    Koń był chory
                                                  • staua Re: tu sie pisze dlugie posty, tak? to macie: 11.05.06, 16:40
                                                    Niezly pomysl, ja sie pisze na taka szkolke z historii, jezykoznawstwa, matematyki i ekonomii (w
                                                    zamian podstawy biochemii i genetyki moga byc, o teorii strun nic niestety nie wiem)
                                                  • eeela Re: tu sie pisze dlugie posty, tak? to macie: 11.05.06, 16:45
                                                    Szkolke podstaw metodologii historycznej juz w tym watku urzadzilam :-)
                                                    Ja bym sie pisala na jezykoznawstwo (ktore uprawiam na wlasne potrzeby, a - o
                                                    zgrozo - nie mam zadnych podstaw metodologicznych), i na kurs logiki matematycznej.
                                                  • broch Re: tu sie pisze dlugie posty, tak? to macie: 11.05.06, 17:38
                                                    pewnie wiem o teorii strunowej tyle co Ty czyli malo bo z kilku artykulow
                                                    popularnonaukowych.
                                                    Zajmuje sie biologia.
                                                  • 3promile Re: tu sie pisze dlugie posty, tak? to macie: 11.05.06, 15:54
                                                    Patrzę "broch"
                                                    widzę "bufon"

                                                    Tak trzymaj, chłopie, tak trzymaj!
                                                  • ben-oni Re: tu sie pisze dlugie posty, tak? to macie: 11.05.06, 15:35
                                                    Można się zlać ze śmiechu. Mnie mało nie zlinczowali w imie ochrony jakiejś
                                                    bliżej nieokreslonej, potencjalnej grupy obrażonych a pan ynteligent w żółtych
                                                    butach wali tekst:
                                                    niestety pochlebiasz sobie. W calym tym zabawnym watku i nie poraz pierwszy z
                                                    > reszta nie wykazujesz sie zbytnia bystroscia.

                                                    i wszystkim obrońcom wolności słowa nawet warga nie drgnie. Nie wiem, ale "u
                                                    nas" za taki tekst do kobiety to się w papusię dostaje i ząbki na korytarzu
                                                    zbiera. Bo to kwestia kultury a nie poprawności politycznej.
                                                    Pan B., wielki uczony odzywa sie jak dorożkarz (przepraszam dorozkarzy!) do
                                                    kobiety której nie zna i wszystkim Dariom, Zdankom i Agni to pasuje. Bo lubia
                                                    inwektywy i wycieczki personalne.
                                                    Ja wolę mówić o pedałach jak obrażac kobiety.
                                                  • broch Re: tu sie pisze dlugie posty, tak? to macie: 11.05.06, 18:04
                                                    eeeli dopowiadam mniej wiecej tak jak Ona odpowiada na moje posty. Poniewaz
                                                    stwierdzila ze nie rozumiem, uznalem ze to ona nie rozumie.

                                                    Widzisz, popelniasz podstawowy blad: nigdzie nie napisalem ze jestem uczonym
                                                    (tym bardziej wielkim). Napisalem ze zajmuje sie nauka. Emocje utrudniaja Ci
                                                    analize tekstu jak widac. Okreslenie "ynteligent" nie jest obrazliwe, ale za to
                                                    kwalifikuje Ciebie jako osobnika na bardzo swiezym dorobku ynteligenckim z
                                                    silnimi korzeniami nieynteligenckimi.

                                                    Ostatnia czesc Twojej wypowiedzi jest nielogiczna:
                                                    "Pan B., wielki uczony odzywa sie jak dorożkarz (przepraszam dorozkarzy!) do
                                                    kobiety której nie zna i wszystkim Dariom, Zdankom i Agni to pasuje. Bo lubia
                                                    inwektywy i wycieczki personalne. Ja wolę mówić o pedałach jak obrażac kobiety"

                                                    To znaczy ja obrazam czy nie? Z ostatniego zdania nie wynika jasno czy Ty wolisz
                                                    obrazac (podczas gdy ja nie obrazam) czy wolalbys odebrac mi pozycje obrazajacego?

                                                    Nie mozesz zarzucac mi poslugiwania sie jezykiem dorozkazy, poniewaz sam go
                                                    uzywasz. Chyba ze przyznajesz sobie prawo wylacznosci?

                                                    "Nie wiem, ale "u nas" za taki tekst do kobiety to się w papusię dostaje i ząbki
                                                    na korytarzu zbiera. Bo to kwestia kultury a nie poprawności politycznej."

                                                    Ahhh kultura wiejska: pijany mezczyzna, elegancki niezwykle zwraza sie do
                                                    siedzacego w tramwaju inwalidy: ustapilbys kurwa ciezarnej kobiecie, nie widzisz
                                                    ze stoi?
                                                    Robi sie jak w knajpie. Tylko bron pod oknami brak.
                                                    Widzisz tyle tu nadajesz przeciw Kaczynskim, a to przeciez teksty wlasnie w tej
                                                    manierze.

                                                    Zwracam uwage iz grozenie przez internet nikogo nie przestraszy. Nawet jesli
                                                    totalnym wymoczkiem jestem to ni cholery sie nie boje z przyczyn dosc oczywistych.
                                                  • 8macek Re: tu sie pisze dlugie posty, tak? to macie: 11.05.06, 18:42
                                                    brochu jeśli w wolnej chwili między toczeniem piany z pyska,a odszczekiwaniem
                                                    się twoim "prześladowcom" zechciałbyś na spokojnie mi odpowiedzieć na kilka
                                                    pytań to było by fajnie,jak nie to nie ma straty (nie spodziewam sie po tobie
                                                    zbyt wiele)
                                                    mianowicie skoro dotarłeś już w swoich przemyśleniach do tak odległej i
                                                    abstrakcyjnej chwili jak powstanie pierwszego protonu i doszedłeś do wniosku,że
                                                    musiał on powstać w wyniku boskiej ingerencji to odpowiedz mi co robił twój bóg
                                                    przed stworzeniem tego protonu? i czy jesteś pewny,że twój bóg zajmuje się
                                                    takimi pierdołami jak twoje prośby do niego kierowane w modlitwach(bo musisz
                                                    się przecież modlić do swojego boga)? i czy aby twój bóg przypadkiem na
                                                    nakazuje ci być bardziej powściągliwym w stosunku do kobiet?
                                                    tak brochu twoje wypowiedzi wobec eeeli kwalifikują się przynajmniej do
                                                    zwrócenia ci uwagi,że zachowujesz się chłopie brzydko!
                                                    ben-oni zwrócił ci grzecznie uwagę w tej kwestii i powinieneś mu podziękować i
                                                    ładnie koleżankę przeprosić a ty dalej na nią "bluzgasz".
                                                    tak więc szanowny(mimo wszystko) brochu to nie ben-oni jest chamem tylko ty!

                                                    taka jest moja koncepcja :-)
                                                    ale ja jestem tylko małym głupkiem więc pewnie moje zdanie mało cię obchodzi

                                                    miałem się nie odzywać ale wydaje mi się,że milczenie i nie reagowanie na twoje
                                                    nietrafne(delikatnie ujmując) wypowiedzi byłoby krzywdzące przede wszystkim
                                                    wobec eeeli jak też ben-oniego.
                                                    poza tym zaczęła mnie z pewnych względów bawić ta dyskusja...

                                                    dziękuję za uwagę

                                                    i módl się chłopie mocno o więcej rozumu,rozsądku i spokoju
                                                    wewnętrznego ,często i głośno się módl bo coś słabo cię ten bóg słyszy!

                                                    o inteligencję się już nie módl bo ona jest albo wrodzona(widać bóg ci jej
                                                    poskąpił) albo nabyta(a jak do tej pory ci się nie udało jej nabyć to już
                                                    raczej nie masz szans nawet przy pomocy boga).
                                                    no chyba,ze się zdarzy cud ale to musiałby być cud conajmniej tak wielki jak
                                                    stworzenie pierwszego protonu.

                                                    pozdrawiam

                                                    8macek: humanista z zamiłowania i wykształcenia
                                                  • itek1 Re: tu sie pisze dlugie posty, tak? to macie: 11.05.06, 18:49
                                                    maciek,za takie teksty automat powinien cie przenosic na forum kraj.ten
                                                    poziom.ten jezyk.
                                                  • 8macek Re: tu sie pisze dlugie posty, tak? to macie: 11.05.06, 19:02
                                                    co zazdrościsz?
                                                    ty takich tekstów nie umiesz pisać,co?
                                                    :-D
                                                  • itek1 Re: tu sie pisze dlugie posty, tak? to macie: 11.05.06, 19:10
                                                    > ty takich tekstów nie umiesz pisać,co?
                                                    na forum kraj znajdziesz godnych przeciwnikow, ktorzy dorownaja takiemu
                                                    bystrzakowi jak 8macek-zatem forum.gazeta.pl->to wyzwanie godne ciebie.
                                                  • nienietoperz Re: tu sie pisze dlugie posty, tak? to macie: 11.05.06, 18:51
                                                    8macku,
                                                    szkoda, ze domagasz sie wyjasnien od Brocha, skoro sam nie odpowiedziales na
                                                    zadne z moich spokojnych pytan wczesniejszych.
                                                    Z nieznanych powodow tez usilujesz rozmawiac z nim z perspektywy narzucania
                                                    wizji religijnej jego dzialalnosci naukowej - sam Broch spedzil ostatnie pare
                                                    dni usilujac, jak widac nieskutecznie, wyjasnic brak zwiazku miedzy jednym a drugim.

                                                    Nadal tez nie wyjasniles, co rozumiesz przez inteligencje. W zwiazku z tym
                                                    wstawka o modlitwach jest kompletnie bez zwiazku. Zamilowania i wyksztalcenie
                                                    humanistyczne nie przecza (mam wielka nadzieje) zdolnosci logicznej dyskusji o
                                                    dobrze okreslonych pojeciach.

                                                    Nntpz
                                                  • 8macek Re: tu sie pisze dlugie posty, tak? to macie: 11.05.06, 18:58
                                                    nie wiem dlaczego szanowny nienietoperzu, ale jakoś nie znalazłem sensu w
                                                    konieczności konwersacji z tobą.spróbuj mnie przekonać,że jednak warto!
                                                  • nienietoperz Re: tu sie pisze dlugie posty, tak? to macie: 11.05.06, 19:08
                                                    Obrazac jest latwiej, obrazac wulgarnym jezykiem jeszcze latwiej, dyskutowac
                                                    trudniej.
                                                  • 8macek Re: tu sie pisze dlugie posty, tak? to macie: 11.05.06, 19:21
                                                    i co?
                                                    to miało mnie przekonać do poważnej,rzeczowej dyskusji z tobą np. na temat
                                                    teorii strun,czeorii inflacji czy teorii pączkowania wszechświatów?
                                                  • eeela Re: tu sie pisze dlugie posty, tak? to macie: 11.05.06, 19:55
                                                    > eeeli dopowiadam mniej wiecej tak jak Ona odpowiada na moje posty. Poniewaz
                                                    > stwierdzila ze nie rozumiem, uznalem ze to ona nie rozumie.

                                                    O nie, Brochu. Nie odpowiadasz mi tak, jak ja tobie. Ja mowie "nie rozumiesz".
                                                    Ty zas: "bezmyslnie powtarzasz", "dowodzisz absolutnej ignorancji", "cierpisz na
                                                    glupawe zarozumialstwo". Jako wieczny obronca wolnosci slowa nie zwrocilabym
                                                    uwagi na te frazy, ale w obliczu pomowienia, ze ja do swoich adwersarzy zwracam
                                                    sie w podobny twojemu sposob, musze zaprotestowac.
                                                  • broch Re: tu sie pisze dlugie posty, tak? to macie: 11.05.06, 20:31
                                                    roznica?
                                                    Zastanow sie chwilke: mowisz ze nie rozumiem prostego tekstu, ostatecznie jestem
                                                    idiota.

                                                    "Bezmysle powtarzanie" - wypisujesz "kanon" metodologiczny ktory ma sie nijak do
                                                    dyskusji, poniewaz mowa o wplywie wiary na badania. Faktycznie zas nie wiara
                                                    lecz uczciwosc decyduja o jakosci publikowanych danych (co wynika po czesci z
                                                    Twojego "kanonu" i z zalozenia ma sie nijak do wiary, czyli cytujesz nie
                                                    zastanawiajac sie nad trescia).

                                                    Wyjasnilem dlaczego uwazam ze dowodzisz "absolutnnej ignorancji".
                                                    Nigdy by mi nie wpadlo do glowy aby bez solidnych podstaw dyskutowac problemy
                                                    matematyczne z nietoperzem lub ze zdanka podstawy literaturoznawstwa. Dowiodlbym
                                                    w ten sposob "absolutnej ignorancji" ktora mozna tolerowac u dzieci.

                                                    wyjasnilem rowniez dlaczego ktos "gowno wie" o moim podejsciu do badan
                                                    niezaleznie od tego czy wierze czy nie.

                                                    na post osmiu macek nawet sie nie chce odpowiadac: zagadka - gdzie pisalem o
                                                    boskiej ingerencji przy konstrukcji pierwszego czegostam? Napisalem ze nie
                                                    wiadomo co mozna wykorzystac w obie strony i co absolutnie nie wplywa na
                                                    interpretacje badan prowadzonych dzisiaj. To taka roznica ze dalej nie ma co
                                                    odpowiadac.

                                                  • eeela Re: tu sie pisze dlugie posty, tak? to macie: 11.05.06, 20:51
                                                    > Zastanow sie chwilke: mowisz ze nie rozumiem prostego tekstu, ostatecznie jeste
                                                    > m
                                                    > idiota.


                                                    Jest istotna roznica miedzy powiedzeniem komus, ze czegos nie rozumie, a
                                                    nazwaniem go idiota.


                                                    > "Bezmysle powtarzanie" - wypisujesz "kanon" metodologiczny ktory ma sie nijak d
                                                    > o
                                                    > dyskusji, poniewaz mowa o wplywie wiary na badania.

                                                    Bynajmniej nie wpisalam "kanonu" metodologicznego, a zaledwie interpretacjie
                                                    jednego pojecia. Nie dyskutowalbys z Nienietoperzem o matematyce, a o historii
                                                    nagle wiesz wystarczajaco wiele, by zdefiniowac, co jest kanonem
                                                    metodologicznym, a co nie?
                                                    Mnie rowniez nie przyszlo do glowy dyskutowac z toba nad problemami nauk
                                                    przyrodniczych. Siegnelam po protonowy przyklad dlatego jedynie, ze na mnie to
                                                    wymusiles twierdzac, ze dopoki ktos nie jest biologiem albo fizykiem, nie jest w
                                                    stanie pojac, ze wiara nie ma mozliwosci wplywac na badania. Ja zas twierdze, ze
                                                    to pojac moze kazdy, biorac za podstawe wiedze ze szkoly sredniej.

                                                    Brochu. Nie bede przestawiac sie na twoj rodzaj argumentacji, bo nie wymyslanie
                                                    od glupkow i ignorantow mnie w dyskusjach bawi, a cos zupelnie innego. Powiedz
                                                    mi jednak, jak ty nazwalbys swojego rozmowce, gdyby nie rozumial prostej kwestii
                                                    powtorzonej dziesiatki razy?
                                                  • quarantina Mi się nie chce już tu być 11.05.06, 21:16
                                                    Jest mi tu dziwnie.
                                                  • braineater Mają zdrowie, 11.05.06, 22:44
                                                    nie, Kwarantynko?

                                                    P:)
                                                  • eeela Rany 11.05.06, 22:47
                                                    To ktos jeszcze to czyta? :-)))
                                                  • braineater Re: Rany 11.05.06, 22:53
                                                    bynajmniej:) tak jak biusty, wątki musza się utrzymywac w rozsądnych
                                                    rozmiarach, by budzić zainteresowanie kogoś cąłkiem niezaangażowanego:)

                                                    P:)
                                                  • eeela Re: Rany 11.05.06, 23:01
                                                    A juz sie zdumialam.
                                                    To jak w takim razie tu trafiles, hem? :-)
                                                  • braineater Re: Rany 11.05.06, 23:06
                                                    pocieszyć Kwarantynkę:)
                                                    P:)
                                                  • broch Re: Rany 12.05.06, 14:12
                                                    eee tam, ja sie wyglupialem.
                                                    1) teoria o tym ze nauki przyrodnicze/eksperymentalne sa czyms szczegolnym
                                                    wymyslilem sobie ot tak. To oczywista bzdura (ale eeela dala sie nabrac). Dawno
                                                    temu moj szef niewierzacy oszukiwal skutecznie przez wiele lat i granty dostawal
                                                    (uwazal ze wszyscy to idioci a osoby wierzace to idioci wsrod idiotow). Drugi
                                                    (osoba bardzo wierzaca) nie tylko oszukiwal ale gdy mu to wykazano oszustwo
                                                    pozawl ostarzajacego do sadu i wygral sprawe o oszczerstwo (dlugo pisac, ale
                                                    dowod na to ze pieniadze to podstawa a uniwersytet dla pieniedzy oczy jest w
                                                    stanie przymknac na wszystko)
                                                    2) idiotyzm z "pierwszym protonem" tez sobie wymyslilem, ale eeela "zlapala"
                                                    3) no to tyle
                                                    4) mialem wczoraj dwa dlugie dni i stad te wyglupy

                                                  • eeela Re: Rany 12.05.06, 14:20
                                                    > 1) teoria o tym ze nauki przyrodnicze/eksperymentalne sa czyms szczegolnym
                                                    > wymyslilem sobie ot tak. To oczywista bzdura (ale eeela dala sie nabrac). Dawno
                                                    > temu moj szef niewierzacy oszukiwal skutecznie przez wiele lat i granty dostawa
                                                    > l

                                                    Tak, zlapalam, i wciaz lapie. Bo w naukach przyrodniczych wciaz to jest
                                                    oszustwo, mozliwe do wykrycia. A w humanistycznych nadal mozesz nazwac to
                                                    interpretacja i tego bronic.

                                                    > 2) idiotyzm z "pierwszym protonem" tez sobie wymyslilem, ale eeela "zlapala"

                                                    Eeee?
                                                    To, ze sobie wymysliles, zlapalam. Nie zlapalam jedynie, ze wymysliles sobie
                                                    swiadomie :-)

                                                    > 3) no to tyle
                                                    > 4) mialem wczoraj dwa dlugie dni i stad te wyglupy

                                                    Milo sie z toba wyglupialo, Brochu, licze na powtorke tej rozrywki ktoregos
                                                    pieknego dnia ;-)
                                                  • staua Re: Rany 12.05.06, 16:59
                                                    Do grantow (nie wiem, jak oszukiwal szef Brocha) nawet trzeba pisac nieprawde, nazywa sie to "umiec
                                                    sprzedac swoje pomysly". Obecnie do kazdego projektu trzeba miec akapit, ze ma on znaczenie w
                                                    leczeniu chorob i opisac, jakie (nawet, jesli sie wie, ze to nieprawda, a juz na pewno, jesli sie nie wie,
                                                    czy to prawda, trzeba pisac uzywajac entuzjastycznych sformulowan i nie pokazywac ani odrobiny
                                                    krytycyzmu czy watpliwosci wobec samego siebie, bo nie dostanie sie pieniedzy). To bardzo smutne.
                                                    Najgorsze (wedlug mnie) jest to, ze wszyscy bioracy udzial w tym przedstawieniu dobrze o tym wiedza,
                                                    nawte nie jets tak, ze ktos kogos oszukuje, tylko wszystcy udaja, ze jest w porzadku i tak, jak ma byc.
                                                    Maksymalna hipokryzja.
                                                  • ben-oni Re: Rany 12.05.06, 17:15
                                                    Czy to znaczy, że liczy się tupet i ładny garnitur?
                                                    Czy to bezpieczne?
                                                  • staua Re: Rany 12.05.06, 17:27
                                                    Tupet zdecydowanie. Moj obecny szef jest tego przykladem (jest przy okazji bardzo mily, ale tupetu ma
                                                    tyle, ze na dziesieciu by wystarczylo). Moim idealem natomiast jest moj poprzedni szef, ktory niezle
                                                    daje sobie rade naukowo-finansowo (nie mowie o prywatnych zarobkach, tylko pieniadzach na
                                                    badania), ale nie umywa sie do obecnego pod tym wzgledem (publikacje i granty, nie jakosc badan), bo
                                                    po prostu narzuca sobie duzo bardziej scisle zasady, a poza tym nie zalezy mu chyba az tak, zeby
                                                    sprzeniewierzac sie sobie (tutaj moze, wracajac do tematu watku, moga grac role zasady moralne
                                                    konkretnych osob, co jednak niekoniecznie jest zwiazane z wiara, jak wszyscy wiemy ze statystyk np.
                                                    przemocy domowej w Polsce).
                                                  • itek1 Re: Rany 12.05.06, 20:02
                                                    > Do grantow [...] nawet trzeba pisac nieprawde [...]
                                                    Przesadzasz. Nie trzeba. Mam inne doswiadczenia. Poza tym zostaje jeszcze
                                                    kwestia rozliczenia grantu.W artykulach naukowych takze mozna stosowac metode
                                                    tupeciaza, na krotka mete moze to przyniesc jakis efekt, ale prawdziwy fachowiec
                                                    nie bedzie mial zludzen:).
                                                  • staua Re: Rany 12.05.06, 20:23
                                                    Sa granty i granty :-) Ja nie mowie o swoich grantach, na swoj projekt, tylko o grantach z NIH na pol
                                                    miliona dolarow.
                                                  • staua Re: Rany 12.05.06, 20:24
                                                    Poza tym napisalam, ze nikt nie ma zludzen, jak pisze i czyta granty i artykuly. I nie wiem, czy to lepiej,
                                                    czy gorzej, niz jakby ktos chociaz mial zludzenia...
                                                  • obly Re: Rany 12.05.06, 20:32
                                                    zawsze lepiej bez
                                                  • itek1 Re: Rany 12.05.06, 20:43
                                                    > Poza tym napisalam, ze nikt nie ma zludzen, jak pisze i czyta granty i artykuly.
                                                    Czy chcesz przez to powiedziec, ze opublikowanie artykulu w Science to taka sama
                                                    lipa, jak fantazjowanie po grant na 1000000$ :)
                                                  • itek1 Re: Rany 12.05.06, 21:00
                                                    Wiem (chyba) o co Ci chodzi, ale mozna Twoje skowa opacznie zrozumiec :)
                                                  • staua Re: Rany 12.05.06, 21:24
                                                    Moze zalozmy nowy watek, bo w tym juz ciezko sie pisze i czyta?
                                                  • staua Re: Rany 12.05.06, 21:23
                                                    Moze byc lipa. Moj kolega opublikowal prace w Nature, bo swietnie ja napisal oraz mial nazwisko (jest
                                                    synem profesora wymienienego jako kandydat do Nobla), po czym okazalo sie, ze to wszystko
                                                    nieprawda (ktos kontynuowal badania i dostal nawet na nie dwa granty, ale udowodnil tylko, ze nie jest
                                                    tak, jak w tym artykule). Peer review system to przeciez wcale nie peer review juz od dawna.
                                                    1. czytac nalezy krytycznie
                                                    2. Wszystkie badania moga byc publikowane w najlepszej wierze, po czym moze sie okazac, ze jest
                                                    inaczej, bo... no, cokolwiek, badano jednostronnie, inny system, to powinno byc w dyskusji pracy, ale
                                                    czasem jest tak przedstawione, ze latwo to pominac etc.
                                                  • staua Re: tu sie pisze dlugie posty, tak? to macie: 10.05.06, 20:16
                                                    Wolnoc jezyka...
                                                    Wczoraj przeczytalam wywiad z Mellerem na pierwszej stronie portalu GW. O jezyku tez tam troche
                                                    bylo, zwlaszcza o jego schamieniu (a wywiad bardzo dobry, tak poza tym). Najlepiej byloby nie musiec
                                                    sobie nakladac kaganca, zeby podniesc jakosc swoich wypowiedzi (takze jezykowo, nie merytorycznie).
                                                  • eeela Re: tu sie pisze dlugie posty, tak? to macie: 10.05.06, 20:51
                                                    Jak ci sie wywiad podobal? Bo mnie bardzo, wlacznie z forma, w ktorej na ten
                                                    przyklad obecnosci kaganca czuc nie bylo :-)
                                                  • staua Re: tu sie pisze dlugie posty, tak? to macie: 10.05.06, 21:14
                                                    Bardzo, bardzo mi sie podobal. Mysle, ze Meller nie musi nakladac sobie kaganca ;-)
    • agni_me tu sie pisze dużo 12.05.06, 00:11
      Ojejuniu! ogłuszyła mnie do cna ta ilość wpisów, pozwolę sobie zatem przełożyć
      lekturę całości na łikend.

      Z forumowym pozdrowieniem przodownicy, trzymać tak dalej!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka