Dodaj do ulubionych

miłość...

25.05.06, 09:57
...czyli z cyklu "odkrywam Amerykę":-)

Czy nie dlatego nasze serca tak cierpią, że każde z nas zupełnie inaczej
rozumie to krótkie słowo?
Że zakochanie i miłość to wręcz przeciwstawne uczucia... Że można jednego
"głęboko" kochać a być zakochanym jednocześnie w kimś innym...

I dlaczego nie wystarczy zdefiniować "na samym początku" czym jest dla nas
miłość...Dlaczego w końcu i tak wychodzi, że rozumieliśmy to inaczej?

Miłość jest piękna...a w życiu piękne są tylko chwile.
Obserwuj wątek
    • krzysztof_36i Re: miłość... 25.05.06, 10:19
      Szczescie plynace z milosci to mozl;iwośc swobodnego otwarcia sie przed druga
      osoba .Tajemnica miłosci to mozliwośc przemilczenia wielu słow.
      • misbaskerwill Może by tak na temat..czytaj ze zrozumieniem 25.05.06, 11:43
        Nie pytam o cechy i zalety miłości (wiem, że są:) ).

        Pytam o to - jak definiujesz miłość? Bardzo trudna sprawa, ale da się.
        Pytam - bo wydaje mi się, że każdy odczuwa i rozumie to uczucie inaczej. Nawet
        bardzo różnie...

        Rozpisywanie o tej całej otoczce, szczęśliwości i sile miłości zostaw dla swojej
        ukochanej... Już się naczytałem Coelho, czytałem też listy miłosne skończonych
        kanalii - te dopiero było piękne. Miło, że tu trenujesz, ale trochę skromności
        nie zawadzi:-))
    • trollik2 Definicja 25.05.06, 13:57
      Hymn o Milosci.
      Gdybym mówił językami ludzi i aniołów,
      a miłości bym nie miał,
      stałbym się jak miedź brzęcząca albo cymbał brzmiący.

      Gdybym też miał dar prorokowania
      i znał wszystkie tajemnice,
      i posiadał wszelką wiedzę,
      i wszelką możliwą wiarę,
      tak iżbym góry przenosił,
      a miłości bym nie miał,
      byłbym niczym.

      I gdybym rozdał na jałmużnę całą majętność moją,
      a ciało wystawił na spalenie,
      lecz miłości bym nie miał,
      nic bym nie zyskał.

      Miłość cierpliwa jest,
      łaskawa jest.
      Miłość nie zazdrości,
      nie szuka poklasku,
      nie unosi się pychą;

      nie dopuszcza się bezwstydu,
      nie szuka swego,
      nie unosi się gniewem,
      nie pamięta złego;

      nie cieszy się z niesprawiedliwości,
      lecz współweseli się z prawdą.

      Wszystko znosi,
      wszystkiemu wierzy,
      we wszystkim pokłada nadzieję,
      wszystko przetrzyma.

      Miłość nigdy nie ustaje,
      [nie jest] jak proroctwa,
      które się skończą,
      albo jak dar języków,
      który zniknie,
      lub jak wiedza,
      której zabraknie.

      Po części bowiem tylko poznajemy,
      po części prorokujemy.

      Gdy zaś przyjdzie to,
      co jest doskonałe,
      zniknie to, co jest tylko częściowe.

      Gdy byłem dzieckiem,
      mówiłem jak dziecko,
      czułem jak dziecko,
      myślałem jak dziecko.
      Kiedy zaś stałem się mężem,
      wyzbyłem się tego, co dziecięce.

      Teraz widzimy jakby w zwierciadle,
      niejasno; wtedy zaś [zobaczymy] twarzą w twarz:
      Teraz poznaję po części,
      wtedy zaś poznam tak,
      jak i zostałem poznany.

      Tak więc trwają
      wiara,
      nadzieja,
      miłość
      - te trzy: z nich zaś największa jest miłość.



      św. Paweł (1 Kor 13, 1-13)



      • misbaskerwill Re: cześć Paweł! 25.05.06, 14:08
        Nazywasz się Św. Paweł?
        Myślałem, że pytałem, jak Ty to odbierasz... no chyba, że z okazji przyjazdu
        papieża jesteśmy znowu wszyscy "jednomyślni":))))

        Słyszałem to m.in. na ślubach, w tym własnym. Wszyscy to słyszeli, znają...
        Reszty listu nie czytali, a szkoda:)))
        To chyba nazywa się masowe czytanie + słuchanie bez zrozumienia:-(((

        Nie zrozum mnie źle - wiem, że do mnie też wiele rzeczy nie dociera z tej
        pięknej Książki (jak również innych, np. "elektrodynamika kwantowa":-) ).

        Ale wszyscy mamy swój przyzmat, przez który słowa docierają do naszej
        duszy/umysłu - niektórzy widzą tu bardziej hymn do miłości Bożej, tej jedynej
        naprawdę czystej, większość liczy na to, że taka jest właśnie "prawdziwa" miłość
        ludzka...

        ALE TO TEŻ NIE DEFINICJA. To było "O" miłości:-)))))
        Ale Wam orzech dałem do zgryzienia...Może prościej napisać, że nie ma definicji,
        co robaczki??? Ale chyba nie pójdziecie na łatwiznę:)
        • gonia28b Re: cześć Paweł! 25.05.06, 17:08
          A ja się posłużę refrenem z piosenki śpiewanej przez Krzysia Cugowskiego.
          Do tanga trzeba dwojga zgodnych ciał i chętnych serc.
          Lub tez jak kto woli: zgodnych serc i chętnych ciał ;-)
          Czyli chodzi o wspólne dążenie do tego samego celu.

          Może coś takiego będzie (jedną z wielu, pewnie) definicji?
          • misbaskerwill RE: Antoine de Saint-Exupery 25.05.06, 18:32
            Bardzo dobrze. Niechcąca zacytowałaś Antoine'a de Saint-Exupery:

            "Miłość nie polega na stałym patrzeniu na siebie, lecz na stałym patrzeniu we
            wspólnym kierunku."

            > Czyli chodzi o wspólne dążenie do tego samego celu.
            Cóż - w koncernie/holdingu prowadzonym przez wiele osób też może tak być.
            Ogólnie zgadzam się z Tobą (i z wielkim Antonim), ale to niestety jeszcze też
            nie definicja. Ale ciepło:-)

            A senatorowi Cugowskiego na razie już dziękujemy:-)))
    • misbaskerwill Re: miłość... 25.05.06, 18:25
      wracam z Empiku i przypadkiem znalazłem tam w pewnej książce DEFINICJĘ(bodajże
      "Jak zniszczyć związek" czy coś w tym stylu). Zwięzła i całkiem dobrą na
      początek. Żebyście nie myśleli, że ja tu tylko krytykuję:-)))

      "(...)- Bo ja go kocham!
      - Miłość TO respekt, szacunek, uznanie i podziw.
      Czy czuję Pani cokolwiek z wyżej wymienionych ucziuc do partnera?
      - Nie, nic takiego. Ale go kocham, jestem przywiązana do niego (...)"


      Mam nadzieję, że rozumiecie sens całości. Rozdział jest o chorym przywiązaniu,
      postrzeganym/uzasadnianym jako miłość. Książki nie kupiłem, bo tylko ta strona
      mnie interesowała, a jestem grzeczny i jej nie wyrwałem:).
      Niestety moja małżonka też zaczęła czuć do mnie ww. uczucia dopiero teraz, gdy
      odchodzę. A cały czas mi powtarzała, że "na szacunek trzeba sobie zapracować".
      No to wreszcie zapracowałem. I się zwalniam:-))))
      • ernest-wampir Re: miłość... 25.05.06, 19:04
        trafne :-)
        ja podałbym jeszcze dwie.
        miłość jest wtedy kiedy zależy nam na drugiej osobie tak jak na sobie samym
        (przykazanie miłości).
        miłość to spontaniczne i bezinteresowne (!!) dawanie z siebie, nie oczekując nic
        w zamian. tutaj dodam, że w zamian oczekujemy jednak miłości, nikt nie jest
        idealny :-D
        • trollik2 Re: miłość... 25.05.06, 19:23
          tiaaaaaaaa miłość egocentryka! hehehehehe
          • ernest-wampir Re: miłość... 25.05.06, 19:34
            a gdzieżby tam
            :-p
      • trollik2 Nic dziwnego, że Wam nie wyszło;( 25.05.06, 19:21
        Twoja żona nie czuła do ciebie szacunku, uznania, podziwu??????? echhhhhhhhh
        • trollik2 Jeszcze pytanie do tego prawierozwiedzionego 25.05.06, 19:47
          Do czego twoja szanowna małżonka była tak przywiązana? Do twego domu, portfela
          czy psa heh baskervillów?
          • misbaskerwill Re: Jeszcze pytanie do tego prawierozwiedzionego 25.05.06, 19:59
            do czego była przywiązana - tego się chyba nigdy nie dowiem...
            chyba przede wszystkim do tego, że byłem "jej" (własnością??).
            No i dziecko musi mieć ojca, a ona męża, bo jak mi powiedziała ostatnio "nie
            chce być panną z dzieckiem":-))) Przekonałem ją, że "panną" to już na pewno
            nigdy nie będzie:-)) Pozory najważniejsze:-)

            A miś/pies Baskerwill pojawił się później i wszystko wysadził w powietrze...
            Moja ksywka jest bardzo przewrotna, o czym kiedyś pisałem...
            • trollik2 Re: Jeszcze pytanie do tego prawierozwiedzionego 25.05.06, 20:10
              eeeeeeeeeee ale ci się pozorantka trafiła! wiej od takiej!!!!!!!
              Obłuda i drobnomieszczaństwo fujjjjjjjjjjjj
              • 374.4w miłość 25.05.06, 20:27
                to pewność
                nie muszę rozwijać, prawda?
                • trollik2 To zaufanie heheheheh 25.05.06, 21:01
                  374.4w napisała:

                  > to pewność
                  > nie muszę rozwijać, prawda?

                  Prawda tak jak w starej reklamie pzu heh
                  • 374.4w Re: To zaufanie heheheheh 25.05.06, 21:15
                    ale mi dołożyłeś trolliku

                    • screen Re: To zaufanie heheheheh 25.05.06, 21:16
                      troliki od tego są;-)
                      • fantka miłość 27.05.06, 16:02
                        Nie znam definicji miłości.
                        Spróbuję opisać co czułam gdy kochałam.
                        Pokochałam w jednej chwili. To było jak strzał amora.
                        Był w moich oczach idealnie: piękny, mądry, dobry, inteligentny, męski,
                        wspaniały. Nie widziałam w nim żadnych wad i niedociagnięć. Mówią że miłość
                        jest ślepa a ja myślę że miłość zupełnie zmienia postrzeganie rzeczywistości.
                        Chciałam dla niego wszystkiego co najlepsze.
                        Wydawało mi się że niegodna jestem jego.
                        Szczęśliwa byłam że chciał być ze mną.............
                        • trollik2 Re: miłość 27.05.06, 16:31
                          Ludzie! Jesteś jakaś niedowartościowana męczennica? A ja myślałem , że fajna
                          dziewczyna z ciebie echhhhhhhhh
                          • fantka Re: miłość 27.05.06, 16:40
                            hihihihi
                            To nie tak :-)
                            Nie pisałam o niedowartościowanej męczennicy,
                            tylko o tak silnym zakochaniu,
                            który tak właśnie zadziałał na mój mózg i serce.
                            Obiekt mojej miłości stał się dla mnie bogiem ;-)
                            • trollik2 Re: miłość 27.05.06, 16:43
                              oj to błąd, duży błąd za który pewnie zapłaciłaś drogo?
                              • fantka Re: miłość 27.05.06, 16:47
                                to prawda, zapłaciłam drogo
                                ;-)
                                • trollik2 Re: miłość 27.05.06, 16:48
                                  fantka napisała:

                                  > to prawda, zapłaciłam drogo
                                  > ;-)

                                  HOMO HOMINI DEUS, HOMO HOMINI LUPUS;(
                                  • trollik2 I co, warto było? n/t 27.05.06, 16:49
                                    • fantka Re: I co, warto było? n/t 27.05.06, 17:02
                                      Jeszcze nie umiem odpowiedzieć na to pytanie.
                                      Ale to ja wniosłam o rozwód, pomimo że obłędnie kochałam.
                                      • trollik2 :( 27.05.06, 17:12
                                        PODDAŁAŚ SIĘ?????? to chyba jednak nie bardzo kochałaś
                                        facet jak kocha to nigdy nie zrobi czegoś takiego ech kobitki!
                                        • fantka Re: :( 27.05.06, 17:15
                                          Coś już o tym pisałam na forum,
                                          dlaczego zdecydowałam się na rozstanie.
    • kasia_1976 Re: miłość... 25.05.06, 21:13
      Kto kocha ustawia każdą rzecz w relacji do ukochanej osoby.
      • screen Re: miłość... 25.05.06, 21:14
        Zdecydowanie potwierdzam!!
      • misbaskerwill Re: może się obrazisz... 28.05.06, 14:37
        ... ale "Relacją n-członową (n-argumentową) nazywamy dowolny podzbiór iloczynu
        kartezjańskiego n zbiorów.":-)))
        Ale i tak chyba wiem, o co Ci chodzi, mimo, że nie dalej nie wiem, co ta jest
        relacja:-)))

        Innymi słowy, to wg Ciebie jest patrzenie "na każdą rzecz" z pozycji ukochanego
        człowieka??? Hmmm, dalej wolę słowa Exupery'ego:-).
        • trollik2 Re: może się obrazisz... 28.05.06, 14:44
          misbaskerwill napisał:

          > ... ale "Relacją n-członową (n-argumentową) nazywamy dowolny podzbiór iloczynu
          > kartezjańskiego n zbiorów.":-)))
          > Ale i tak chyba wiem, o co Ci chodzi, mimo, że nie dalej nie wiem, co ta jest
          > relacja:-)))
          >
          > Innymi słowy, to wg Ciebie jest patrzenie "na każdą rzecz" z pozycji
          ukochanego
          > człowieka??? Hmmm, dalej wolę słowa Exupery'ego:-).


          ojojoj baskervill, jak ty strasznie ściemniasz proste sprawy;DDDDDDDDDDDDDDD
          Z kobitkami trzeba krótko i na temat!!!!!!!!
          • misbaskerwill Re: sam już nie wiem.... 28.05.06, 14:47
            ...bo myślałem, że ludzie napiszą coś od serca, ale sam tak zamotałem, że
            zaczęli wklejać jakieś mądre frazesy:-))))

            a relacje to są różne, zwłaszcza z teściami:)))
            • fantka Re: sam już nie wiem.... 28.05.06, 15:30
              Misiu! Koniecznie chcesz odemnie definicji?
              Ja nie uzurpuję sobie prawa do bycia autorytetem w tej dziedzinie.
              Filozofowie nad tym się głowili i co?
              ;-)
              Ja tylko napisałam jak czułam moją miłość.
              A może Ty zrobisz nam tu wykład?
              PS obrażalska nie jestem ;-)
              • misbaskerwill Re: sam już nie wiem.... 28.05.06, 15:41
                cóż wątek zszedł na złe tory, czy raczej się wykoleił:-)))
                A do tego sam wysadziłem tory, ale to przez nawrót depresji...
                Szkoda, bo mogłem się czegoś ciekawego dowiedzieć, gdybym się nie czepiał:)

                Miało być o tym, jak każde z nas widzi miłość,zakochanie - i jak to w wyniku
                porównania tych "definicji", nawet nie tyle oczekiwań, co właśnie samych
                wewnętrznych "definicji" - związki się rozpadają. Bo gdy w końcu stać na
                szczerość (albo czyny weryfikują wielkie i czuła słowa), okazuje się - że każdy
                miał na myśli coś zupełnie innego... Może jeszcze ktoś kiedyś spróbuje, mi to w
                sumie i tak niepotrzebne...
                Jakby mnie tak bardzo interesowała teoria miłości... zostałbym księdzem.
                • trollik2 Re: sam już nie wiem.... 28.05.06, 15:48
                  eeeeeeeeeeee marudzisz baskerville jak ci św. Paweł nie pasi to już nic więcj
                  mądrego nikt nie wymyśli a ty dalej swoje
                  Rozwiodłeś się wreszcie z tą niedobrą kobietą?;DDDDDDDDDDDDDDDDDD
                  • misbaskerwill Re: sam już nie wiem.... 28.05.06, 15:51
                    > Rozwiodłeś się wreszcie z tą niedobrą kobietą?;DDDDDDDDDDDDDDDDDD

                    A znasz sędzinę, co w niedzielę pracuję?:-)))

                    A wiesz co Ci powiem - idę teraz do tej złej kobiety na pyszny obiadek, a potem
                    zabieram dziecko do babci...
                    Przynajmniej zawsze dobrze gotowała:-)))))
                    A jak się zatruję, to formalności będzie mniej...
                    • trollik2 Re: sam już nie wiem.... 28.05.06, 15:54
                      masz rację chłop głodny to zły!
                      A że zła kobieta nie szanuje i nie podziwia to pies ja drapał hłe hłe
                • fantka Re: sam już nie wiem.... 04.06.06, 21:12
                  misbaskerwill napisał:
                  > Jakby mnie tak bardzo interesowała teoria miłości... zostałbym księdzem.

                  Misiu! Czy Ty sądzisz że ksiądz wie coś o miłości
                  ale nie tej bliźniego,
                  tylko tej która tu nas interesuje ;)

                  A jak by Ci było w sutannie?
                  • misbaskerwill Re: xiądz 05.06.06, 09:08
                    > misbaskerwill napisał:
                    > > Jakby mnie tak bardzo interesowała teoria miłości... zostałbym księdzem.
                    > Misiu! Czy Ty sądzisz że ksiądz wie coś o miłości
                    > ale nie tej bliźniego,
                    > tylko tej która tu nas interesuje ;)

                    A Ty wiesz o ilu zdradach, orgiach i bezecnych pozycjach on wysłuchuje przy
                    każdej spowiedzi:-)))
                    I jeszcze musi to odpuscic, choc ja i tak "wiem", gdzie zdrajcy trafiaja po
                    smierci:-)))
                    Nie dziwie sie, ze z taka wiedza, lepiej sie zyje w celibacie. Ja bym nie chcial
                    nawet spogladac parafianom w oczy i musiec milczec, kiedy z cala rodzinka w
                    niedziele trzymaja podczas mszy dzieci na rekach i udaja swietych...

                    > A jak by Ci było w sutannie?

                    Wygodnie, przewiewnie:-)))
                    • fantka Re: xiądz 05.06.06, 17:53
                      Prawda że lekkiego życia nie ma ;)
                      A nasłucha się lepiej niż w TV...
                      ... i w celibacie .... ??

                      > > A jak by Ci było w sutannie?
                      > Wygodnie, przewiewnie:-)))
                      To Ty myślisz że ksiądz bez spodni chodzi ?!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka