mamarcela
20.06.06, 16:55
od bardzo przeziębionej mamarceli
" - Ja to właśnie nazywam brykaniem - rzekł Kłapouchy. - Zaskakiwanie kogoś
znienacka. Bardzo brzydki zwyczaj. Nie mam nic przeciwko temu, zeby Tygrys
był w Lesie, bo Las jest duzy i jest w nim dosyć miejsca, żeby po nim brykać.
Ale nie rozumiem, po co przychodzić do mojego Małego Zakątka i tam brykać.
Przecież nie ma tam nic niezwykłego w tym moim biednym kąciku. Oczywiście,
dla kogoś, kto lubi zimne, wilgotne i ponure miejsca, jest tam coś naprawdę
ponętnego, ale jest to sobie przecież tylko Mały Kącik i jeśli ktoś ma ochotę
brykać...
- Ja wcale nie brykałem, ja tylko kasłałem - rzekł Tygrys opryskliwie.
- Dla kogoś, kto leży na dnie rzeki, kasłanie czy brykanie - to wszystko
jedno."
serdecznie pozdrawiam wszystkich z bronią na wodę i tych, co to perschingami
w stodołę, a także tych, co armaty wśród kwiatów :)