Dodaj do ulubionych

Giertysio?

15.07.06, 18:19
wiadomosci.wp.pl/wiadomosc.html?kat=1342&wid=8394530&rfbawp=1152980116.625&ticaid=11f7a
Obserwuj wątek
    • a000000 Re: Giertysio? 15.07.06, 20:35
      toż to paranoja właśnie. A podobno prawo nie działa wstecz.
    • stephen_s Bezsens! 15.07.06, 22:47
      Ciekaw jestem, co na to powiedzą ci maturzyści, którzy się męczyli, by zdać tę
      maturę... Ciekawe, jak zareagują na Giertycha, który teraz im mówi "No sorki,
      uczyliście się niepotrzebnie, zmieniamy zasady i dajemy matury nawet tym, co nie
      zdali".

      Grrrrrrrrrrrrrrr!!!
      • monikaannaj Re: Bezsens! 17.07.06, 08:49
        oj bez przesady. Ci co zdali na 51, czy 70 punktow tyle własnie będa mieli na
        świadectwie. Ci ci zdali na 30 - beda musieli liczyć ze ich jakakolwiek
        uczelnia przyjmie z 30.

        ja generalni jestm przeciwna takim numerom jak Giertycha. Ale tym razem nie
        jestem pewna czy nalezy po prostu zortawic mlodziez z technikow na pastwe losu
        bo nikomu sie nie chciało przygotowac ich do nowej matury...
        Jeśli tak ogromny procent nie zdał - to albo oni wogole sie nie nadawali do
        takich szkół (i przez 5 lat nikt tego nie zauważył???) albo ktoś dał ciała z tą
        maturą.

        A sobotni komentarz Pacewicza w GW - skrajny idiotyzm z którego wynikało ze to
        Giertch jest m. in. odpowiedzialny za fatalne przygotowanie nowej matury w
        technikach a teraz "idzie na łatwizne". Jak nie cierpię Giertycha - to tym
        razem pacewicz sie wygłupił.
        • grzespelc Re: Bezsens! 17.07.06, 09:30
          > oj bez przesady. Ci co zdali na 51, czy 70 punktow tyle własnie będa mieli na
          > świadectwie. Ci ci zdali na 30 - beda musieli liczyć ze ich jakakolwiek
          > uczelnia przyjmie z 30.

          Mam nadzieję, że nie, bo już dosyć mamy durni z wyższym wykształceniem.

          Ale tym razem nie
          > jestem pewna czy nalezy po prostu zortawic mlodziez z technikow na pastwe
          losu
          > bo nikomu sie nie chciało przygotowac ich do nowej matury...
          > Jeśli tak ogromny procent nie zdał - to albo oni wogole sie nie nadawali do
          > takich szkół (i przez 5 lat nikt tego nie zauważył???) albo ktoś dał ciała z

          >
          > maturą.

          Przede wszystkim sami dali ciała, ale nikogo to nie powinno dziwić, bo do
          techników kwiat polskiej młodzieży nie chodzi, a matura nie jest dla każdego.
          Jak ktoś jest za głupi na to, żeby zdać maturę, to jest za głupi, żeby iść na
          studia. Zresztą, są teraz dobrze płatne zawody nie wymagające matury, i nawet
          lepiej by było, żeby ktoś w nich pracował.
          • monikaannaj Re: Bezsens! 17.07.06, 09:43
            Przede wszystkim sami dali ciała, ale nikogo to nie powinno dziwić, bo do
            > techników kwiat polskiej młodzieży nie chodzi, a matura nie jest dla każdego.
            > Jak ktoś jest za głupi na to, żeby zdać maturę, to jest za głupi, żeby iść na
            > studia. Zresztą, są teraz dobrze płatne zawody nie wymagające matury, i nawet
            > lepiej by było, żeby ktoś w nich pracował.

            Sami dali ciała - jasne. i krzyzyk im na droge kogo obchodz nieuki z technikow?
            jak widac nikogo...
            Ja bym nie przeceniała matury jako sposobu na odróżnienie mądrych od głupich.

            Oczywiście że w wielu zawodach można swietnie zarobić bez matury - podobno
            tokarzy jak na lekarstwo - ale czy to nie dorosli powinni byli powiedziec o tym
            tym dzieciakom zamiast łudzić ich wizją zdanej matury? Po kiego wała trzymano
            ich w szkole tyle lat zamiast skierować na kursy zawodowe?

            Ach, sami powinni sie kapnac jakiś czas temu? No ale przeciez nie mogli, bo nie
            sa kwiatem.
            • grzespelc Re: Bezsens! 17.07.06, 10:56
              > Oczywiście że w wielu zawodach można swietnie zarobić bez matury - podobno
              > tokarzy jak na lekarstwo - ale czy to nie dorosli powinni byli powiedziec o
              tym
              >
              > tym dzieciakom zamiast łudzić ich wizją zdanej matury?

              Z tym się zgodzę. Ale też przecież nikt im nie zabraniał zdać tej matury. Nie
              jest w końcu aż taka trudna. Moim zdaniem to dla nich lepiej. Nie będą się
              łudzić, że są nie wiadomo kim, tak jak masa absolwentów tych wszystkich
              prywatnych pseudouczelni zarządzani i nie wiadomo czego tam jeszcze.

              Kiedyś mniej uczniów przystępowało do matury, to i odsetek zdających był
              większy. Teraz więcej przystę;puje, to i mnuiej zdaje. Nie ma się co łudzić, że
              będzie inaczej. Liczba "mądrcyh i głupich" się przecież nie zmienia. A ja
              naprawdę nie widzę sensu produkowania wykształconych ćwierćinteligentów.
            • a000000 Re: Bezsens! 17.07.06, 10:59
              Moniko, w dzisiejszej szkole nauczyciele trzymają nawet bardzo wielkich tumanów
              na siłę, gdyż jeśli nie ma uczniów to i nauczyciel niepotrzebny. A to oznacza
              bezrobocie. Więc nie oczekuj, że selekcję przeprowadzi grono pedagogiczne właśnie.
      • kohei Bezsens? 17.07.06, 14:35
        W Dawnych Czasach, gdy matura była Egzaminem Dojrzałości intelektualnej (nie
        wiem, czy naprawdę były takie czasy, ale taki przynajmniej jest mit) istotnie
        dyplom powinni byli otrzymywać ci, którzy swą dojrzałość naprawdę potwierdzili.
        "Nowa matura" jest, ot, większym i bardziej uroczystym, testem, a właściwie
        ogólnopolskim, powszechnym egzaminem na studia. Niczym więcej. I, wierzcie mi,
        gdybym był rektorem, chciałbym przynajmniej mieć prawo przyjąć na uczelnię,
        powiedzmy techniczną, człowieka, który uzyskał po 95% z matematyki i fizyki, a
        29% z polskiego.
        I anegdota.
        Para moich przyjaciół, doktorantów na filologii polskiej UJ, testowała próbną
        maturę. Otrzymaliby bardzo niską ocenę, bo nie zaliczyliby interpretacji
        tekstu. Klucz nie przewidywał ich odczytania.
        • a000000 Re: Bezsens? 17.07.06, 14:59
          Dopóki ten, jak mówisz Kohei, test, nosi nazwę MATURA - ma absolutnie i
          zdecydowanie świadczyć o wykształceniu OGÓLNYM. Posiadanie matury nie jest
          obowiązkowe, studia nie są obowiązkowe, jest dosyć pracy dla ludzi którzy
          pewnych poziomów intelektualnych nigdy nie osiągną. Takie obniżanie poprzeczki
          jest karygodne - nie dziw, że potem mosty się walą, polska myśl techniczna nie
          istnieje, a co zdolniejsi prace naukowe prowadzą poza granicami.

          Powiadasz Kohei, że zgadzasz się na tumana językowego w technice? Ciekawe, czy
          absolwent Harvardu załóżmy fizyki, robi błędy ortograficzne.

          Błędy ortograficzne robić może GENIUSZ, nie inżynier - bo należy do
          intelektualnej elity.
          Poeta nie musi znać rachunku różniczkowego, ale inżynier gramatykę znać musi. Bo
          należy ona do wykształcenia ogólnego.
          • kohei Re: Bezsens? 17.07.06, 15:49
            > Dopóki ten, jak mówisz Kohei, test, nosi nazwę MATURA.
            Źle, że nosi tę nazwę. Od czytania ze zrozumieniem i myślenia zgodnie ze
            schematami (choć to przydatne umiejętności) do dojrzałości daleko.

            > Powiadasz Kohei, że zgadzasz się na tumana językowego w technice? Ciekawe, czy
            > absolwent Harvardu załóżmy fizyki, robi błędy ortograficzne.
            Z, całym szacunkiem dla niej, Politechnika Świętokrzyska to nie Harvard. I być
            nim nie musi.
            A, owszem. Znam Anglosasów po dobrych uczelniach, dla których 'spelling'
            rodzimego języka jest czarną magią. Bez komputerów byliby bezradni.
            Osobiście - tak, uważam, że ludzie z wyższym wykształceniem, również bardzo
            specjalistycznym, powinni mieć szeroką wiedzę ogólną. Niemniej jednak jestem
            zdania, że uczelnie powinny mieć prawo do samodzielnej interpretacji wyników
            owego testu.

            > Poeta nie musi znać rachunku różniczkowego, ale inżynier gramatykę znać musi.
            > Bo należy ona do wykształcenia ogólnego.
            Głęboko się z tym nie zgadzam.
            Jeśli inżynier ma znać gramatykę, to filolog powinien umieć posługiwać się
            logarytmami. Jeśli weterynarz ma znać Dostojewskiego, to historyk ma rozumieć
            równania Maxwella, w obu zapisach.
            W czym fizyka czy matematyka gorsze, że nie mają się zaliczać do wiedzy ogólnej?
            • monikaannaj Re: Bezsens? 17.07.06, 16:08
              > W czym fizyka czy matematyka gorsze, że nie mają się zaliczać do wiedzy
              ogólnej
              > ?

              Od dawna mnie to nurtuje. Przyznaj sie ze nie czytałes Zbrodni i kary - to cie
              zjedzą. Ci sami ktorzy kokieteryjnie bedą sie przechwalali kto jest wiekszym
              idiotą : ten co nieumie zaprogramowac dvd czy ten co nie ma pojęcia jakim cudem
              działają komórki.
            • a000000 Re: Bezsens? 17.07.06, 16:25
              kohei napisał:

              > W czym fizyka czy matematyka gorsze, że nie mają się zaliczać do wiedzy ogólnej

              Ano w tym, że nie są stosowane w codziennym życiu powszednim. Znajomość
              ortografii jest konieczna, natomiast znajomość całek - nie jest. Matematyka i
              Fizyka to jest wyższy stopień wtajemniczenia.
              • kora3 Azercia .. może ja nie kojarze dobrze ... 21.07.06, 12:02
                a000000 napisała:

                > kohei napisał:
                >
                > > W czym fizyka czy matematyka gorsze, że nie mają się zaliczać do wiedzy o
                > gólnej
                >
                > Ano w tym, że nie są stosowane w codziennym życiu powszednim. Znajomość
                > ortografii jest konieczna, natomiast znajomość całek - nie jest. Matematyka i
                > Fizyka to jest wyższy stopień wtajemniczenia.

                Ale choc w mojej szkole całkowanie było w programie nauczania matematyki, bo z
                racji innych przedmiotów musiało być (i bardzo donbrze, bo nikt się nie głowił
                skad sie ten czy ów wzór bierze) to chyba jednak obowiazkowy program dla liceów
                w klasach o profilu niematematycznym, kończył sie na rózniczce i obowiazkowe
                było np. badanie przebiegu zmienności funkcji. A wiec całek mnie było, choc moze
                wcześniej na maturach były - nie wiem.
                A znajomośc podstaw matematyki,która nawiasem móaić wg mnie jest chyba
                najprotszym przedmiotem, bo tak na serio nie trzeba sie wcle go uczyć :) jest wg
                mnie OBLIGO. I jak dla mnie czlowiek, który np. wali teksty, ze p[ierwiastek z 4
                to 2 lub -2 to nieuk, niestety. To tak, jakby ktos mówil, ze "który" pisze sie
                przez "ó" lub"U". :)
                • a000000 Re: Azercia .. może ja nie kojarze dobrze ... 21.07.06, 13:50
                  Korcia, ja jestem za obowiązkową matematyką na maturze!!! I nawet, jeśli się nie
                  przydaje w życiu jednostki, to uczy logicznego myślenia.

                  Ale z koheiem gadaliśmy o wiedzy ogólnej, na poziomie podstawowym. Większość
                  ludzi w życiu dojrzałym radzi sobie bez znajomości reguł całkowania, ale bez
                  reguł gramatycznych już trudniej.
                  • kora3 Re: Azercia .. może ja nie kojarze dobrze ... 21.07.06, 14:00
                    a000000 napisała:

                    > Korcia, ja jestem za obowiązkową matematyką na maturze!!! I nawet, jeśli się ni
                    > e
                    > przydaje w życiu jednostki, to uczy logicznego myślenia.

                    Azercia .. ależ życiu jednostki się przydaje ... wystarczy, ze jednostka bedzie
                    chciała brać kredyt np. :) u już umiejetnośc li tylko dodawania do 100 nie
                    pomoże .. A jak jednostka zechce stosować NRP?:) Toż to dopiero isę przyda :)

                    >
                    > Ale z koheiem gadaliśmy o wiedzy ogólnej, na poziomie podstawowym. Większość
                    > ludzi w życiu dojrzałym radzi sobie bez znajomości reguł całkowania, ale bez
                    > reguł gramatycznych już trudniej.

                    toteż całkowania nie ma na maturze :)
                    A tak naprawdę to uwazam, ze to osławione calkowanie (nawiasem móiąc operacja
                    matematycznie w podstawch dośc prosta) powinno być obowiazkowe w szkole i to juz
                    podstwowej tak jak rózniczka - oczywiscie w zakresie potrzebnym do nauki innych
                    przedmiotów. Zauważ Azerciu, że najtrudniej nam na ogół pojąć i zapamietac
                    rzeczy, wzory itepe, których nie rozumiemy. Gdyby dzieciak który za moich czasów
                    podstawówki z matematyki znał mechanizm ppochodnej, a jednocześnie powiedziano
                    mu na fizyce że predkośc to pochodna drogi po czasie to łatwiej by to rozumiał a
                    i wzorków nie musiał tyle pamietać, bo bardzo łatwo by je sobie wyprowadził. Nie
                    wiem jak teraz, ale kiedyś nauczyciele matematyki malo zwracali uwagę na to, by
                    przekazać dzieciom nie tylko wiedzę jako taką, ale wskazac do zcego ta wiedza
                    sie przyda w nauce innego przedmiotu.
                    Nawiasem mówiąc to ta cała calka to naprawde w pewnym zakresie prosty rachunek,
                    ja już nie mówię przez cześci, Laplac, czy Mikusińki, ale prosty rachunek rżądzi
                    się bardzo prostymi regulami i jest dokladnie odwrotnościa pochodnej za moich
                    czasów nauczanej w szkole podstawowej :)
                    • a000000 Re: Azercia .. może ja nie kojarze dobrze ... 21.07.06, 14:11
                      Korciu, matematyka to prościzna ale pod warunkiem, że od pierwszej klasy ją
                      razumiesz. Gdy zabraknie jakiegoś elementu z fundamentu budowanej wiedzy, gmach
                      się wali.
                      I dlatego dla wielu - ciemna magia.
                      • kora3 Re: Azercia .. może ja nie kojarze dobrze ... 21.07.06, 14:13
                        A mnie sie wydaje, ze rodzice, nauczyciele i starsze rodzeństwo tak te
                        matematykę dzieciom demonizuja i potem juz takie nastawienie jest, że człowiek
                        stara sie nie zrozumieć ...
                        a brakujacy element mozna przeciez uzupełnic ...
                        • a000000 Re: Azercia .. może ja nie kojarze dobrze ... 21.07.06, 14:21
                          nie uzupełnisz braku zrozumienia. Matematyka to dom z cegieł, jedno wynika i
                          wspiera drugie. Jeśli brak zrozumienia pierwszego elementu z łańcucha - to cały
                          łańcuch niezrozumiany.
                          • kora3 Re: Azercia .. może ja nie kojarze dobrze ... 21.07.06, 14:29
                            no dobra, ale jak nauczyciel, czy rodzice widzą, ze dziecko np. ie rozumie
                            zasady potęgowania to chyba moga mu wytłumaczyc jeszcze raz, a nie godzić się ze
                            nie rozumie?
                    • grzespelc Re: Azercia .. może ja nie kojarze dobrze ... 21.07.06, 17:07
                      > Nawiasem mówiąc to ta cała calka to naprawde w pewnym zakresie prosty rachunek,
                      > ja już nie mówię przez cześci, Laplac, czy Mikusińki, ale prosty rachunek rżądz
                      > i
                      > się bardzo prostymi regulami i jest dokladnie odwrotnościa pochodnej za moich
                      > czasów nauczanej w szkole podstawowej :)

                      ???? O żesz Ty, ja to nawet w kliceum nie miałem, tyle że w ostatnim semestrze
                      już nie chodziłem na matmę, więc może była, bo już coś o tym przebąkiwano...

                      A chociaż nie zdawałem matury z matematyki to jak najbardziej uważam, że powinna
                      być obowiązkowa, bo jak patrzę na te niby to takie wykształcone i inteligentne
                      osoby, co to prostych rzeczy nie potrafią policzyć...
                      • kora3 Re: Azercia .. może ja nie kojarze dobrze ... 22.07.06, 12:25
                        grzespelc napisał:

                        > > Nawiasem mówiąc to ta cała calka to naprawde w pewnym zakresie prosty rac
                        > hunek,
                        > > ja już nie mówię przez cześci, Laplac, czy Mikusińki, ale prosty rachunek
                        > rżądz
                        > > i
                        > > się bardzo prostymi regulami i jest dokladnie odwrotnościa pochodnej za m
                        > oich
                        > > czasów nauczanej w szkole podstawowej :)
                        >
                        > ???? O żesz Ty, ja to nawet w kliceum nie miałem, tyle że w ostatnim semestrze
                        > już nie chodziłem na matmę, więc może była, bo już coś o tym przebąkiwano...
                        Grzesiu,. a któren tys rocznik ??
                        Bo ja ,72 i doskonale mam wrazenie, ze pochodne funkcji prostych to weszły w VII
                        klasie.

                        >
                        > A chociaż nie zdawałem matury z matematyki to jak najbardziej uważam, że powinn
                        > a
                        > być obowiązkowa, bo jak patrzę na te niby to takie wykształcone i inteligentne
                        > osoby, co to prostych rzeczy nie potrafią policzyć...
                        :)
                        • grzespelc Re: Azercia .. może ja nie kojarze dobrze ... 22.07.06, 15:52
                          > Grzesiu,. a któren tys rocznik ??

                          78. Pochodne miałem w liceum, ale na całki i różniczki się już nie załapałem,
                          chociaż o tych pierwszych coś bocznymi dzwiami wprowadzali na fizyce.

                          Takie zmiany w kilka lat - kto by pomyslał...
                          • kora3 Re: Azercia .. może ja nie kojarze dobrze ... 24.07.06, 09:12
                            grzespelc napisał:

                            > > Grzesiu,. a któren tys rocznik ??
                            >
                            > 78. Pochodne miałem w liceum, ale na całki i różniczki się już nie załapałem,
                            > chociaż o tych pierwszych coś bocznymi dzwiami wprowadzali na fizyce.


                            :))) Grzesiu .. pochorna jest oparta na rachunku rózniczkowym :)
                            >
                            > Takie zmiany w kilka lat - kto by pomyslał...

                            Bo ja wiem .. Za moich czasów całka nie była w programie średniej szkoły w
                            standardzie .. W mojej była, bo wymagało tego nauczanie innych przedmiotów np.
                            automatyki.
                            • grzespelc Re: Azercia .. może ja nie kojarze dobrze ... 24.07.06, 09:37
                              > :))) Grzesiu .. pochorna jest oparta na rachunku rózniczkowym :)

                              No i wychodzi niewiedza..:)

                              A swoją drogą, jesteś po 1 sierpnia, czy przed? Bo jak przed, to będziesz się
                              musiała lustrować...
                              • kora3 Re: Azercia .. może ja nie kojarze dobrze ... 24.07.06, 10:05
                                grzespelc napisał:

                                > > :))) Grzesiu .. pochorna jest oparta na rachunku rózniczkowym :)
                                >
                                > No i wychodzi niewiedza..:)
                                >
                                > A swoją drogą, jesteś po 1 sierpnia, czy przed? Bo jak przed, to będziesz się
                                > musiała lustrować...

                                Przed ..:) Ja sie "lustruję" cześto, nawet niektórzy uwazaja,z e za często ...:)
                                • grzespelc Re: Azercia .. może ja nie kojarze dobrze ... 24.07.06, 12:10
                                  > Przed ..:) Ja sie "lustruję" cześto, nawet niektórzy uwazaja,z e za
                                  często ...:

                                  :)))
                                  • kora3 Poważnie .. 24.07.06, 21:06
                                    próznośc to cześc mojej kobiecej naturki :) Jestem z niej taka dumna :)
        • kochanica-francuza Re: Bezsens? 18.07.06, 00:11
          kohei napisał:

          > W Dawnych Czasach, gdy matura była Egzaminem Dojrzałości intelektualnej (nie
          > wiem, czy naprawdę były takie czasy, ale taki przynajmniej jest mit)

          Wykładowca gramatyki praktycznej na Filologii Germańskiej UW, (nie pamiętam
          tytułu) Ch., straszliwa piła (50 stron ćwiczeń z zajęć na zajęcia) twierdził, że
          osobiście zdawał w szkole egzaminy ze wszystkich przedmiotów pod koniec każdej
          klasy!
          • a000000 Re: Bezsens? 18.07.06, 00:18

            Pułaski w Afryce, pod Moskwą - Batory,
            Ryba to wieloryb, kwiatem - metafory,
            Wektorem - odległość, tesla miarą siły,
            Niobe wraz z Mariannami Odysa kusiły,
            "Potop" to satyra na Wikingów stroje,
            Poezją klasyczną - teksty od "Ich Troje",
            Łukasiewicz rozpalał kaganek oświaty,
            W Łodzi rosną sekwoje, w Arktyce - pataty,
            Narzędnik - przyrządem do głęboszowania,
            Maria Curie-Skłodowska ma na imię Ania,
            Liczba trzy miliony - liczbą urojoną,
            Prohibicja była Sokratesa żoną,
            Herostrates słynnym antycznym strażakiem,
            Czekan - czasownikiem, a Krezus - biedakiem...


            A teraz, ministrze Gierytchu Romanie
            Mam do Pana proste i łatwe pytanie:

            Jakie jeszcze trzeba powymyślać bzdury,
            Aby w Polsce skutecznie nie przebrnąć matury...?
            • a000000 Re: Bezsens? 19.07.06, 15:30
              gada Giertysio. Kurna, ma rację, jeśli chodzi o szkołę.
    • kora3 Pisałam to juz kiedyś, ale powtórze ....:) 22.07.06, 12:38
      A'propos ogólnego pojecia o wszystkim człowieka po maturze ...

      Miałam na studiach niezwyklego pod niemal każdym względem profesora :) Był
      przystojny, jeszcze, jak na profesora zwyczajnego dośc młody, elegancki i
      nienagannych maier. Wyrózniał się merytoryką, obiektywzimem, starannym
      słownictwem i dystamnsem ...Nauczał energetyki procesowej i termodynamiki wg
      wiekszosc studentów nauk dośc trudnych :)
      Kiedyś jeden z moich kolegów oddał mu jakąś prace, a prace te polegały na dośc
      omplikowanych wyliczeniach procesów i konieczne doń były krótkie opisy. Prof.
      przejrzał i powiedział w te słowa "Szanowny panie, z racji faktu, ze praca
      pańska zawiera mnóstwo błedów ortograficznych, jestem zmuszony oddać ja panu do
      poprawty, wyjatkowo nie stawiając oceny niedostatecznej." Koles zmiast się
      zamknąc wziąc to i poprawic zapyskował, ze on nie jest na polonistyce, a w tej
      pracy wazne sa wyliczenia (które zresztą też były złe hehe) a nie pisownia. Na
      co prof spokojnie: "prosze pana, JA od MOICH studentów wymagam wiedzy w zakresie
      merytorycznym, a także w zakresie umiejętności przedstawienia mi tej wiedzy na
      poziomie uznawanym za przyzwoity. Pozwoli pan, ze to właśnie JA bedę decydował,
      co jest wazne w zadawanym przeze mnie zadaniu. Oan o ile wiem ma być magistrem a
      jako taki powinien pan umieć na poziomie podstawowym przelać swe mysli na papier
      w języku minimum ojczystym bez kompromitacji. Wg mnie zachodzi obawa, ze pan nie
      jest w stanie tego terz czynić, tak wynika z pańskiej znajomości ortografii.
      Radzę poprawić tę prace i spotkamy się za powiedzmy 2 dni." :) po dówch dniach
      koleś odniósł odebral pochwałę za poparwiona ortografię i zebrał pałke za złe
      wyliczenia. Amen:)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka