agna1
16.07.06, 23:04
10 lat temu poznałam faceta, podziałał na mnie jak nikt nigdy. Czułam, że
kocham i czułam się kochana. Nie wiem jak to nazwać ale to chyba jakaś chemia.
Po prostu byliśmy dla siebie. Był moim przyjacielem, rozómał mnie, sex był
niesamowity. Rozstaliśmy się, nie odpowiadałam mi jego niezależność, nie
uznawał żadnych kajdanów. Mam za sobą nieudane małżeństwo, kilka nieudanych
związków. Tydzień temu znowu go spotkałam. I wszystko wróciło. Wyrywają mnie z
butów smsy o 6 rano w stylu "cześć kochanie". Działają na mnie jakieś
feromony, hormony albo jeszcze coś innego. Nie mogę przestać o nim myśleć,
cały czas chciałabym być z nim, jak nastolatka (mam 27 lat). Nikt nigdy na
mnie tak nie działał. Powiedzcie mi czy ktoś z was przeżył kiedyś coś takiego?
Bo nie bardzo wiem jak mam to rozómieć i co dalej z tym robić?