Dodaj do ulubionych

Wasz ulubiony kraj w Europie :)

23.07.06, 15:41
Były już wątki pro i anty Czechy, pro i anty Polska, sympatie mundialowe itp.
A jaki jest wasz ulubiony kraj w Europie, taki, do którego moglibyście się
wyprowadzić (oczywiście na preferencyjnych warunkach), w którym odpowiada wam
klimat, żarcie, krajobraz i język? Niekoniecznie kultura, literatura i program
kinowy, chociaż to oczywiście też.
Ja ogromnie lubię Austrię i Wielką Brytanię. Austrię za klimat, góry, cudne
małe kafeteryjki i knajpy w każdej wsi zabitej dechami, w których na dodatek
dają zawsze dobre żarcie, za czekoladki Mozart, lokalne wino i miękki język
niemiecki. Wielką Brytanię lubię za język, trawniki przed domami, uprzejmych
kierowców autobusów, Boots, brak upałów, ruch lewostronny i ronda, fasolkę z
puszki i rybę z frytkami.
A wy?
Obserwuj wątek
    • braineater Re: Wasz ulubiony kraj w Europie :) 23.07.06, 15:54
      Hiszpania. Pasuje mi wszystko - tanie i zajebiste wino, rewelacyjny haszysz z
      pobliskiego Maroka, za 1/10 ceny która obowiązuje w Polsce, niezłe jedzenie,
      mimo, że utopione w oliwie zazwyczaj i pogoda - bez zimy albo z zima typu
      początek maja w Polsce. Prócz tego fajny język, niebrzydkie kobiety (do czasu
      niestety, bo te wszystkie południowe nacje przed 30 zaczynaja wygladac jak
      prababcie:).
      A kulturowo to UK oczywiście, ale tam mieszkac bym nie chciał, bo klimat mają
      jeszcze bardziej do dupy niz my.

      P:)
      • wiksadyba1 Re: Wasz ulubiony kraj w Europie :) 24.07.06, 00:06
        braineater napisał:

        A - niby napisałem, że się podpisuję, ale może jednak nie do końca, jeżeli
        chodzi o moje preferencje:):

        > Hiszpania. Pasuje mi wszystko - tanie i zajebiste wino, rewelacyjny haszysz z
        > pobliskiego Maroka, za 1/10 ceny która obowiązuje w Polsce, niezłe jedzenie,
        > mimo, że utopione w oliwie zazwyczaj i pogoda - bez zimy albo z zima typu
        > początek maja w Polsce.

        Regularne + 40-45 w lecie w Andaluzji i o 5 stopni mniej w skrajnie zatrutym
        spalinami Madrycie zaliczam mimo wszystko do najważniejszych minusów. Do
        zniesienia jeszcze Barcelona i północ (np. Kraj Basków).

        Prócz tego fajny język, niebrzydkie kobiety (do czasu
        > niestety, bo te wszystkie południowe nacje przed 30 zaczynaja wygladac jak
        > prababcie:).

        Kobiet w Hiszpanii nie zaliczam do najmocniejszych atutów:) Uważam, że bardziej
        atrakcyjni (jeżeli porównywać z innymi narodami) są w Hiszpanii faceci- niestety
        Bóg bądź Natura nie usposobiły mnie do czerpania z męskiej urody
        konkretniejszych profitów:) O- tu mam przemyślenia na osobny wątek:)

        > A kulturowo to UK oczywiście, ale tam mieszkac bym nie chciał, bo klimat mają
        > jeszcze bardziej do dupy niz my.

        Pogodę brytolską (w wydaniu londyńskim nie np. szkockim) jeszcze bym przebolał.
        Po pierwsze nie jest aż tak skrajna, jak ją czasem malują. Po drugie brak
        ostrych zim i skrajnych upałów w lecie rekompensuje częstą szarzyznę:)
        >
        > P:)
        • zdanka1 Re: Wasz ulubiony kraj w Europie :) 24.07.06, 09:40
          Nie weim, co wam siew pogodzie na wyspie nie podoba. Przecież to ejst ideał ,
          no prawie:))))Nie ma -30 stopni zimą , jak u nas i +30 latem , nie ma
          praktycznie w ogóle śniegu i mrozu, nie ma też upalów letnich, jest stosunkowo
          niskei ciśnienie i sporo pogody przedeszczowej, albo przedburzowej wchłodnym
          wydaniu - to jest po prostu czysta kwintesencja pogody, przy której sie dobrze
          mam:) W Hiszpaniii moi panowie, to ja bym już nei zyła, a pzrede wszystkim
          skonstruowałabym sobie skafander z klimatyzacją i lodem od środka.

          I taka zabawna sprawa- ostatnio miałam okazję dowiedzieć sie o zwyczajach
          panujących w Kolumbii. Wiecie, ze oni sie jak najrzadziej opalają, bo im ktoś
          ma ciemniejsza skórę , tym mniej szlachetnie sie prezentuje:) Zupełnei inaczej
          niż u nas, sądząc po solariach:) No w kazdym razie ponoć w Kolumbii nie
          mogłabym sie opedzić od adoratorów, tak stwierdzono:)
          • chihiro2 Re: Wasz ulubiony kraj w Europie :) 24.07.06, 11:39
            Podobnie jest w Japonii - przeciez tam wiekszosc kobiet nosi w lato rekawiczki
            i parasolki.

            Ja tez uwazam, ze pogoda w UK to ideal :)
        • braineater Re: Wasz ulubiony kraj w Europie :) 24.07.06, 10:37
          Wik, ale kiedy +40C to jest dla mnie idealna temperatura. Wtedy czuję się
          dobrze:)
          Co do urody facetów to tez się nie wypowiem, ale generalnie mam z reguły niezły
          ubaw z tych wszystkich dopieszczonych maczo-latino, co to grzywka nie ma prawa
          odlepić sie nawet na milimetr (z tym, że Włochów to bardziej dotyczy, we
          Włoszech się czułem jakbym oglądał 24 godzinny sitcom na temat męskiej urody:)
          Pogoda w Anglii miniepasi i już:) W zyciu tam nie byłem, ale z wszystkiego, co
          czytam i ogladam wynika mi, że tam jest dokładnie ta sama aura, która w Polsce
          powoduje, że przez 10 miesięcy nie ruszam się z domu dalej niz po fajki i to po
          uprzednim ubraniu na siebie 15 warstw odzieży. Średnia roczna +10C to sa
          warunki dla pingwinów a nie Brejnitrów:)

          P:)
          • wiksadyba1 Re: Wasz ulubiony kraj w Europie :) 24.07.06, 13:02
            braineater napisał:

            > > Co do urody facetów to tez się nie wypowiem, ale generalnie mam z reguły
            niezły
            >
            > ubaw z tych wszystkich dopieszczonych maczo-latino, co to grzywka nie ma
            prawa
            > odlepić sie nawet na milimetr (z tym, że Włochów to bardziej dotyczy, we
            > Włoszech się czułem jakbym oglądał 24 godzinny sitcom na temat męskiej urody:)

            Masz rację co do maczo-latino, ale wbrew pozorom Włochy przebijają Hiszpanię o
            10 długości pod tym względem:) (chociaż włoscy maczo to w istocie często
            maninsynki mieszkajace do 30-tki z rodziną i "mentalne prawiczki":) W Hiszpanii
            tym maczo prezentują raczej 70 letni ogorzali, rozentuzjazmowani faceci w
            beretach na głowach, w długich spodniach na nogach iprzy +45 i ze
            szlugami "Ducados" w ustach, których często jest pełno na głównych placach
            mniejszych miast. Tacy poklepujący jeden drugiego po plecach i wtrącający co
            drugie słowo "Ay, hombre!!":) To raczej dość klimatyczne właśnie:) W młodszym
            pokoleniu to typ reliktowy, chociaż znajoma dobrze znająca Hiszpanię pod tym
            względem, twierdzi, że hiszpańscy meni młodszych generacji przestali być maczo
            w sensie wyglądu zewnętrznego + "teoretycznego" światopoglądu, który się
            skrajnie zliberalizował, ale tak poza tym nadal nimi są:)

            > Pogoda w Anglii miniepasi i już:) W zyciu tam nie byłem, ale z wszystkiego,
            co
            > czytam i ogladam wynika mi, że tam jest dokładnie ta sama aura,

            Ja byłem 3 razy w UK i za każdym razem miałem farta co do pogody. Wbrew pozorom
            w Londynie (inaczej północ wyspy) aż tak skrajnie nie pada, a jeśli jest deszcz
            to ma pozytywny skutek w postaci pobudzenia sił witalnych tamtejszej
            roślinności (maj w UK jest zajebisty, zwłaszcza w scenerii ogrodowo-parkowej).

            która w Polsce
            > powoduje, że przez 10 miesięcy nie ruszam się z domu dalej niz po fajki i to
            po
            >
            > uprzednim ubraniu na siebie 15 warstw odzieży.

            Ja właśnie lubię skrajnie dużo i szybko ruszać się na piechotę. ew. rowerze,
            jak ma czas, więc dlatego pogoda typu 40 odpada:) - bezruch mnie wk.wia, a do
            ruchu nie mogę się zmusić:) Jestem w stanie tolerować każdą aurę poza mrozem
            (chyba że kilkanaście dni w roku, niewiele poniżej 0 i ze śniegiem), skrajnym
            deszczem i upałem powyżej + 30 (w okolicach nadmorskich i zacienionych + 35).
            Tak że większość roku w Polsce TOLERUJĘ (pogrubienie specjalne:), co nie znaczy
            że nie wolałbym innej. Z tego co wiem, nigdy tam nie byłem, idealna aura
            byłaby dla mnie w północnej Kaliforni - nigdy poniżej + 10, skrajnie rzadko
            poniżej + 15, większość roku powyżej + 20, ale rzadko powyżej + 30, a nigdy +
            40 (chociaż podobno w SFrancisco jest pochmurny i mglisty mikroklimat):))

            Średnia roczna +10C to sa
            > warunki dla pingwinów a nie Brejnitrów:)

            Nie, no w UK (znowu - południowa Anglia), + 10 to raczej jest w lutym albo w
            listopadzie (czyli cieplej niż PL w tym czasie), srednia jest chyba trochę
            lepsza:)

            • chihiro2 Re: Wasz ulubiony kraj w Europie :) 24.07.06, 14:52
              Taki typ mezczyzn - starszego, zadbanego, opalonego, w mokasynach, z jachtem i
              modelkami na boku nazywa sie Euro trash. Anglicy strasznie sie z nim nabijaja,
              z takiego Flavio Bratore np. Glownie Wlosi ja takim trashem, ale jest tez sporo
              Francuzow, Hiszpanow i Grekow.

              To prawda co do pogody w UK - na poludniu nie pada za bardzo. Oxford jest
              najmniej deszczowym miastem Wielkiej Brytanii, pada duuuuuuuuzo mniej niz w
              Polsce i jakos patrzac na to miasto nie moge zrozumiec mitu Wielkiej Brytanii
              jako deszczowej wyspy. To Polska jest okropna, caly listopad, grudzien, styczen
              jak nie ma sniegu, to pada. Tutaj za to listopad jest cudny, prawdziwa zlota
              jesien.
    • chihiro2 Re: Wasz ulubiony kraj w Europie :) 23.07.06, 15:59
      Ja lubie Wielka Brytanie (dobrze sie sklada, ze tu mieszkam) za jezyk, cudowna,
      romantyczna architekture, fajne knajpki w Londynie, uprzejmosc, mode, latwy
      dostep do wszystkiego, pchle targi, fantastyczny klimat (najlepszy na swiecie).
      Lubie takze Grecje - za jedzenie, morze, wyspy, jezyk (ktorego nie znam, ale
      ktorego melodie uwielbiam), coolerskosc, relaksujaca atmosfere.
      Po trochu lubie Paryz (nie wiem, czy cala Francje), Wlochy, Szwecje, Berlin
      (nie Niemcy), Wieden (nie Austrie).
      Nie sadze, ze moglabym gdziekolwiek zamieszkac NA ZAWSZE. Chyba lubie sie co
      jakis czas przeprowadzac, nie wiem jednak jak bedzie pozniej...
      • staua Re: Wasz ulubiony kraj w Europie :) 23.07.06, 16:13
        Spokojnie moglabym mieszkac w Szwajcarii - wszedzie blisko, panstwo opiekuncze, duze zarobki,
        jezyki do wyboru, na kulture, jedzenie i krajobrazy nie mozna narzekac. Mieszkalam tam prawie piec lat
        i czasem mysle, ze wyjazd byl bledem. Ale moj maz nie chcial tam mieszkac. Ech, kompromisy...
    • eastwood76 Re: Wasz ulubiony kraj w Europie :) 23.07.06, 16:29
      Co do upałów w Anglii to akurat bym się posprzeczała - trochę ich w tym roku
      tutaj jest... ale poza tym zgadzam się - Anglia jest dobrym miejscem do
      mieszkania, poza tym mogłabym pomieszkać w Sztokholmie albo Lizbonie - bardzo
      podobała mi się atmosfera tych miast, Lizbony w szczególności - bardzo swojsko
      się tam czułam :)
    • 3promile Re: Wasz ulubiony kraj w Europie :) 23.07.06, 17:36
      Dubrownik. Jedzenie, alkohole, klimat, Chorwatki - wszystko w najlepszym guście.
      Tylko ten język, o dżizas...
    • kubissimo Re: Wasz ulubiony kraj w Europie :) 23.07.06, 18:18
      jako panstwo to chyba Hiszpania, na ktorej tle mam ostatnio niezla jazdkę
      (zaczelo sie od zeszlorocznego wypadu do Barcelony). w te wakacje badam Madryt
      i Andaluzje, wiec albo zmienie zdanie, albo sie tam przeniose

      za to tak jakos mam, ze bardziej mysle w kategoriach miasta, niz panstwa, bo w
      koncu "panstwo" to spore uogolnienie
      w kwestii miast to chetnie bym sie przeniosl do:
      - Londynu (pomimo absurdalnych kosztow zycia)
      - Wiednia (uwielbiam atmosfere tego miasta)
      - Budapesztu (bo to taki maly Wieden)
      - Berlina (chyba najbardziej dynamiczne miasto, w ktorym bywam)
      - Rzymu (gdyby tylko Ci wszyscy Wlosi pojechali gdzie indziej)
      - Melbourne (bo to taka namiastka Europy w Australii)
      • monikate Re: Wasz ulubiony kraj w Europie :) 23.07.06, 20:59
        Oczywiście, jak najbardziej na preferencyjnych warunkach:
        1. Paryż!
        2. Wielka Brytania, ale nie Lądek.
    • kwiecienka1 Re: Wasz ulubiony kraj w Europie :) 23.07.06, 21:08
      Nie mam, niestety, tego namber łan :(
      kolejność zmienia się co jakiś czas, ale generalnie na pierwszych miejscach są:
      - Austria: za Wiedeń, kawiarnie, kawę & ciacha, Klimta i całą secesję, melodię
      języka (właśnie dlatego uczę się go w Instytucie Austriackim), Red Bulla, góry,
      możliwość spacerów po przepięknych wiedeńskich parkach (uwielbiam Belveder),
      koncerty na świeżym powietrzu
      - Portugalia: za Lizbonę, język, papos de anjo i inne słodkości, vinho verde
      (młode winko, którym zawsze oblewaliśmy zajęcia z portugalskiego), atmosferę na
      stadionie podczas meczów, permanentny brak pośpiechu
      - Chorwacja: za Zagrzeb (niesłusznie omijany), owoce morza & wino, murowaną
      pogodę i tę nieprzewidywalność :) - wiem, że zawsze mi się tam coś przydarzy...

      tak na prawdę to nie wiem czy chciałabym tam mieszkać... pobyć dłużej- pewnie
      tak :)))
      to znaczy, mam na myśli Portusię i Austrię, bo jeśi chodzi o Chorwację to wiem
      na pewno, że nie :(
      pozdrawiam
      Kwiecienka na razie ciągle w Krakowie
      • mamarcela Jak to możliwe? 23.07.06, 21:16
        20.42 Kwiecieńka chwilowo na Śląsku
        21.08 Kwiecieńka na razie ciągle w Krakowie

        siedmiomilowe buty?
        wehikuł czasu?
        zmieniacz czasu?
        rakieta ziemia-ziemia?
        czy jaka inna cholera?
        • noida Re: Jak to możliwe? 23.07.06, 21:23
          Teleportacja jak nic. I wyjaśniło się, jak to możliwe, że Kwiecieńka tak jeździ
          ze Zlotu Gwiazdzistego na zlot. Po prostu się teleportuje i nie ma problemu ;)
          To jak dla nas wyjść do pubu za rogiem.
          • mamarcela Re: Jak to możliwe? 23.07.06, 22:00
            noida napisała:

            > Teleportacja jak nic. I wyjaśniło się, jak to możliwe, że Kwiecieńka tak
            jeździ
            > ze Zlotu Gwiazdzistego na zlot. Po prostu się teleportuje i nie ma problemu ;)
            > To jak dla nas wyjść do pubu za rogiem.
            >
            > I z taką umiejętnościa wybór jednego kraju w Europie jest po prostu
            niepotrzebny. Dzisiaj jestem w Paryżu, jutro w Barcelonie, a i tak i tak na
            kolacje zawsze zdążę do domu.
            Ktos dzwoni do drzwi. Czyzby 22.00 Kwiecieńka juz na Mokotowie?
            • kwiecienka1 Re: Jak to możliwe? 23.07.06, 22:45
              Ktos dzwoni do drzwi. Czyzby 22.00 Kwiecieńka juz na Mokotowie?
              -> nie znasz dnia, ani gdoziny... :)))
              w Warszawie będę za miesiąc
              (jeśli do tej pory nie zwariuję)
              pozdrawiam
              Kwiecienka z Lodami na Kolację

          • kwiecienka1 Re: Jak to możliwe? 23.07.06, 22:42
            to tylko skrót myślowy
            albo początki schizofrenii...
            fizycznie jestem w Katowicach
            przyjechałam 3h temu, ale dalej mieszkam sobie w Krakowie (co mi się bardzo na
            psychikę rzuca, więc już zaczynam odliczać do lutego i przenoszę się gdzieśtam)
            pozdrawiam
            Kwiecienka Zakręcona
      • staua Re: Wasz ulubiony kraj w Europie :) 23.07.06, 22:29
        Bylam w Zagrzebiu, rzeczywiscie przez przypadek, i bardzo mi sie podobal! Starowka jest fantastyczna!
        • braineater Wiedeń 23.07.06, 22:47
          Co Wam się w tym mieście podoba?
          Bo dla mnie oprócz Wrocławia jest to chyba najbrzydsze miasto, jakie
          kiedykolwiek widziałem, przesiąknięte koszmarna, pompatyczną germańskością (bez
          stylu kompletnie), molochem zbudowanym po to, by nie było widac w nim ludzi i
          generalnie koszmarem szerokich ulic i klocowatych budynków, które wyglądaja,
          jakby w zyciu w nich ludzka stopa nie postała. Jeden Grinzing (jakkolwiek by
          sie nie pisał:) ma właściwe proporcje, że sie nie czuje, że to nie jest miasto
          dla ludzi.
          <wrażenie po trwającym ponad miesiąc pobycie>

          P:)
          • kwiecienka1 Re: Wiedeń 23.07.06, 23:15
            chyba nie potrafię Ci powiedziec dlaczego TAK
            z tego samego powodu nie potrafię racjonalnie wyjaśnić dlaczego w Krakowie, tak
            uwielbianym przez sporą część ludzi, czuję się co najwyżej "nienajlepiej"...
            pozdrawiam
            K. bez podpisu

            ps a co Ty tam tak długo robiłeś?
            • wiksadyba1 Re: Wiedeń 24.07.06, 00:24
              kwiecienka1 napisała:

              > chyba nie potrafię Ci powiedziec dlaczego TAK
              > z tego samego powodu nie potrafię racjonalnie wyjaśnić dlaczego w Krakowie, tak
              >
              > uwielbianym przez sporą część ludzi, czuję się co najwyżej "nienajlepiej"...
              > pozdrawiam
              > K. bez podpisu

              Ja się zgadzam co do Krakowa (chociaż bez skrajności, K. to raczej dla mnie
              kategoria "ok, ale nie zachwyca"), ale mam 2 dość konkretne powody:

              1. Jako typ "miejskiego szperacza", nie bardzo lubię miasta, w których poza tymi
              atrakcjami, które są "oczywiste" stosunkowo niewiele jest do odkrycia. Być może
              jestem ingorantem po prostu, ale mam pewne podstawy sądzic, że nie:)
              2. Jeżeli mam do wyboru "urokliwość bez rozmachu" albo "rozmach, żywiołowość ale
              brak szczególnej urody", to z dwojga nienajlepszego wybieram to drugie:)
              (mówię tutaj o atrakcyjności miast, chociaż jeżeliby to przełożyć na
              atrakcyjność ludzi i zastąpić pojęcie rozmach jakimś bardziej dobranym,
              niekoniecznie bym się nie zgodził:))). Znane każdemu zdarzenia takie jak
              odbudowa Warszawy czy skrajna migracja do GOP przesłaniają fakt, że Kraków też
              skrajnie się rozrósł demograficznie po 1945. Co oznacza, że ta część miasta, w
              której skupia się większość atrakcji powstała w okresie, kiedy K. był dość
              nieduży. Efekt - przynajmniej w moim odczuciu zupełnie "nie czuć" prawie
              milionowego miasta, chyba że stojąc w korku:)
              >
              > ps a co Ty tam tak długo robiłeś?
              • zdanka1 Re: Wiedeń 24.07.06, 09:59
                typ "miejskiego szperacza", nie bardzo lubię miasta, w których poza tym
                > i
                > atrakcjami, które są "oczywiste" stosunkowo niewiele jest do odkrycia. Być
                może
                > jestem ingorantem po prostu, ale mam pewne podstawy sądzic, że nie:)


                Nie żebym chiała cie obrazić, ale myslę ze jednak nieco tak:) Kraków ma mnostwo
                rzeczy, o których nie wie się, chodząc pod mapę , która lokalizuje cię w
                klimacie rynku i okolic. Nie mówię od razu, ze ma zachwycać, jeśli nie
                zachwyca, ale trzeba go zobaczyć z odpowiedniej stony na dzień dobry, zeby
                zachwycał. Własciwie nei weim, czy chciaalbym na stałe tam mieszkać ( w - jest
                cholernie ciasnym miastem (i ulicznie i trochę bardziej ogólnie), ale do
                pomieszkania przez jakieś dwa lata, to jak najbardziej:) Ma zresztą jedną
                zaletę - rzut beretem w okolice Ojcowa i nieco bardziej zamachniety, bo 1,5
                godzinny rzut kameiniem w Tatry. To umiejscoweinie Krakowa zawsze doprowadzało
                mnie do szału - jak można mieć tak wszystko pod reką?
                • wiksadyba1 Re: Wiedeń 24.07.06, 10:27
                  Nie no nie obrażam się:) Użyłem skądinąd wyrazu "stosunkowo"- można oczywiście
                  spierać się, co znaczy to słowo, tak jak można się spierać nt. co
                  znaczy "mnóstwo" albo "rynek i okolice":) Powiedzmy, że powiem w takim razie,
                  że Kraków ma raczej mniej dość ciekawych miejsc "poza utartym szlakiem" (przez
                  utarty szla rozumiem dokładne zwiedzenie S. Miasta, Kazimierza,przyległych
                  obiektów typu Mangha+ paru miejsc w aglomeracji) niż z miast polskich chociażby
                  Wrocław, Warszawa etc. Albo jeszcze inaczej- czy znasz w K. jakąś naprawdę
                  wyróżniającą się w skali Polski ciekawą dzielnicę mieszkaniową połozoną poza
                  centrum (nie licząc Nowej Huty:))?

                  Co do okolic, to rzeczywiście nie ma co polemizować. Chociaż dla 1000%
                  szczęścia przydałaby się równoczesna bliskość gór i morza:)))
                  • zdanka1 Re: Wiedeń 24.07.06, 10:56
                    Tak, Salwator:) Osiedle domków zbudowane w latach 20-30-tych z architekturą
                    póznego dogorywajacego modernizmu i art deco. Moje ulubione zreszta miejsce w
                    Krakowie - jak wielki park na obrzeżu.
                    • kwiecienka1 Re: Wiedeń 24.07.06, 11:46
                      :))))
                      ostatnio tam byłam...
                      1. właśnie szukam sobie pokoju i namiętnie przeglądam wszystkie oferty z tego
                      rejonu
                      2. byłam też na cmentarzu salwatorskim żeby zapalić Lemowi świeczkę
                      pozdrawiam
                      Kwiecienka i Sterta Prasowania
                      • zdanka1 Re: Wiedeń 24.07.06, 12:52
                        Tylko gratulować wyboru. wprawdzie teraz tam juz jakieś apartamentowce budują,
                        ale okolica jest ciągle na tyle pusta i zalesiono- polowata, ze mozna poczuć
                        sie jak na wsi i równie wiejsko dojść tamtędy do Lasku Wolskiego.Fajna
                        okolica , bo jednocześnie na obrzezu, ale idealny dojazd do centrum. Jak
                        będziesz miała kiedyś czas , to wpadnij rano - w okolicach przed szósta ,
                        szósta do kościoła Norbertanek na pzreciw krańcówki tramwajowej - śpiewaja
                        jutrznię lepiej niż klaryski. I mają fajną kołatkę ,tzn. dzwonek - taki krzyzyk
                        w scianie w klasztorze, którego nikt niewtajemniczony nie weżmie za dzwonek:)
                      • chihiro2 Re: Wiedeń 24.07.06, 12:55
                        A ja sie wybieram na kilkudniowe wakacje do Wiednia 17 sierpnia. Bedzie to
                        troche sentymentalna wyprawa, bo moj ukochany jest Wiedenczykiem, urodzil sie
                        tam i wychowal :) Bardzo sie ciesze :)
          • wiksadyba1 Re: Wiedeń 23.07.06, 23:51
            braineater napisał:

            > Co Wam się w tym mieście podoba?
            > Bo dla mnie oprócz Wrocławia jest to chyba najbrzydsze miasto, jakie
            > kiedykolwiek widziałem, przesiąknięte koszmarna, pompatyczną germańskością (bez
            >
            > stylu kompletnie), molochem zbudowanym po to, by nie było widac w nim ludzi i
            > generalnie koszmarem szerokich ulic i klocowatych budynków, które wyglądaja,
            > jakby w zyciu w nich ludzka stopa nie postała. Jeden Grinzing (jakkolwiek by
            > sie nie pisał:) ma właściwe proporcje, że sie nie czuje, że to nie jest miasto
            > dla ludzi.
            > <wrażenie po trwającym ponad miesiąc pobycie>
            >
            > P:)


            Dokładnie, zgadzam się. Po pierwsze Wiedeń jest koszmarnie kiczowaty.
            Architektura z XIX wieku wokół Ringu to szczyt pustej pompy. Wyjątki to katedra,
            Pawilon secesji, kościół Steinhoff na peryferiach, trochę baroku (ale w sumie
            kościół Karola Boromeusza też wydaje mi się dość przyciężki w porównaniu np. z
            Włochami), 2 Belwedery (z tymi samymi zastrzeżeniami), Schonbrunn, trochę
            modernizmu (np. budynek Loosa, Karl-Marx Hof) i w zasadzie tyle.

            Po drugie - Wiedeń jest dość monotonny - są miasta (przynajmniej w wg
            standardowych gustów brzydkie, których jednak plusem jest, że dzielnice są
            bardzo różnorodne i możesz w ciągu godzinnego spaceru totalnie zmienić klimat.
            Np. Berlin, czy nawet Warszawa.

            Po trzecie i najważniejsze - Wiedeń na początku XX wieku miał minimalnie więcej
            ludności niż dziś! Ja na 1900 to było naprawdę wielkie miasto i 2-gi po Paryżu
            ośrodek kulturalny Europy. Wtedy to mogło imponować. Teraz ma się wrażenie, że
            to jest po prostu miasto, którego rozmach nie odpowiada jego obecnemu znaczeniu
            (podobne wrażenie mam pod tym względem co do Budapesztu, który jednak lubię:).
            Co więcej - nie widzę żadnej perspektywy rozwoju, niczego, co by mogło w tym
            mieście w przyszłości zaskoczyć. Poziom życia kulturalnego, a zwlaszcza poziom
            zamożności są wysokie, ale to raczej odcinanie kuponów.

            Koniec prowokacyjny:) - wolę o wiele bardziej Warszawę od Wiednia:) Zgodzili by
            sie ze mną m.in. Thomas Bernhard i jeden z podobno bardziej znanych młodych
            plastyków austriackich, którego mialem ostatnio okazję w przelocie poznać:))
          • kubissimo Re: Wiedeń 24.07.06, 00:09
            1. ok, wiedenska secesja w porownaniu z taka np. Barcelona jest ciezka, ale i
            tak mi sie ten monumentalizm podoba. do tego jest zlamany przez duza ilosc
            zieleni, wiec nie jest zle. Lubie scisle centrum, ale lubie tez zgubic sie w
            jakiejs mniejszej dzielnicy. Ostatnio np. znalazlem bedacy kompletnie na uboczu
            Arsenał. Cudeńko :)
            2. Lubie sobie usiasc w ogrodach Belwederu i patrzec na zachod slonca :)
            3. Ostatnio zachwyciła mnie grudniowa tradycja Adventmarkt, gdzie dosyc szybko
            nastukalem sie rozgrzewjacymi ponczami i innymi trunkami serwowanymi w
            porcelanowych kubkach :) (polecam kombinacje: Punsch, Jagatee, Glühwein,
            Glühwein, Glühwein, Glühwein...)
            4. uwielbiam ten pierdyliard rodzajow kawy w kazdej kafejce
            5. no i austriackie slodycze :)
            • wiksadyba1 Re: Wiedeń 24.07.06, 20:10
              Sama sesesja wiedeńska jest ok. (Pawilon Olbricha i Kirche am Steinhof Wagnera)
              uważam za arcydzieła "z 1 ligi"), ale tak naprawdę secesji ściśle rozumianej
              jest w Wiedniu dość mało.
        • wiksadyba1 Re: Wasz ulubiony kraj w Europie :) 24.07.06, 14:34
          staua napisała:

          > Bylam w Zagrzebiu, rzeczywiscie przez przypadek, i bardzo mi sie podobal!
          Staro
          > wka jest fantastyczna!

          Ja z Zagrzebiem miałem dość osobliwe doświadczenia. Wrzesień 1996, niedługo po
          wojnie, skrajnie deszczowa pogoda. Na ulicach mnóstwo żandarmerii wojskowej
          ("vojna policija"), która podczas pobytu w całym państwie kilka razy
          legitymowała mnie prosząc najwyraźniej o okazanie czegoś na kształt książeczki
          wojskowej:)). W oknach kiosków w eksponowanym miejscu wyłożone ciekawe
          (nabyłem) czasopismo pt. "Hrvatski Vojnik". W jednym ze sklepów w centrum
          naszywki z hasłami w rodzaju "Vukovar-kill'em all". W księgarniach eksponowali
          prace naukowe prezydenta kraju - na okładkach wielkie złote litery "Dr Franjo
          Tudjman". Strasznie drogo (ceny na poziomie średniej Eur. Zachodniej, a jakość
          socjalistyczna - dwójka w burym i brudnym schronisku młodzieżowym ok. 15 $ na
          głowę!), gospodarka czarnorynkowa. Po zmroku mało ludzi na ulicach - knajp
          niewiele, wszystkie w stylu nieodbiegającym od Warszawy z początku lat 90-tych -
          tzn. jest ich mało, a w środku osiłki w skórach piją średniej jakości i dość
          drogie piwo przy akompaniamencie muzy lecącej z MTV:)

          Samo miasto- starówka ładna, ale mała. Trochę austro-węgierskiego
          monumentalizmu w centrum w miejscach typu Trg Jelacica - taki mini-Budapeszt.
          Podobno b. ładny park, na obrzeżach, gdzie nie dotarłem. Znów kategoria - "ok.
          ale nic specjalnego."

          Reasumując - Zagrzeb był w jakiś sposób ciekawym, zwł. "socjologicznie" ale
          niekoniecznie porywającym miastem. Składam jednak 90% przygnębienia na karb
          ówczesnej sytuacji politycznej + pogody. Słyszałem sporo b. pozyt. opinii o tym
          mieście z ostatnich lat i aż mnie kusi, żeby dać mu drugą szansę:)
    • wiksadyba1 Re: Wasz ulubiony kraj w Europie :) 23.07.06, 23:35
      W sumie w dużym uproszczeniu - historycznie patrząc, sama w sobie, nr 1 jest dla
      mnie Francja, ale aktualna (i w ogóle z ostatnich 20-30 lat) sytuacja w tym
      kraju nieszczególnie przekonuje mnie. Silnym konkurentem są Włochy - ale znowu
      podobne - jeszcze silniejsze - zastrzeżenie co do kulturalnej, społecznej,
      politycznej etc. kondycji tego państwa.

      Jeżeli chodzi o stan AD. 2006, to raczej pojawiają sie dwa typy:

      UK, a w zasadzie Londyn (reszta niekoniecznie, co najwyżej do zwiedzenia, ale
      nie do mieszkania w żadnym razie)
      Hiszpania - najbardziej może przekonująca w tej chwili jako państwo- podpisałbym
      się też pod uwagami braineatera:) Minus - nie znoszę ekstremalnych upałów w
      lecie:)))

      W sumie jednak jeżeli chodzi o wyprowadzenie się do jakiegoś kraju, decydujące
      są dla mnie po,szczególne miasta i regiony. I tu znowu problem. Do końca lat
      60-tych XX wieku gdybym miał "preferencyjne warunki" w każdym miejscu nie
      uwzględniałbym raczej innego miejsca niż Paryż (z zastrzeżeniem emigracji na
      starsze lata poza duże miasto;). W tej chwili nr 1 jest Londyn z silnymi
      pokusami w postaci Madrytu albo Barcelony (nt. tego, które z tych miast
      wybrałbym mógłbym napisać cały elaborat "pro" i "contra" i tego bym chyba nie
      rozstrzygnął:). Mimo wszystko Paryż też cały czas na topie. Do niedawna Berlin,
      ale w sumie mnie trochę rozczarował - chyba nic nie wyjdzie z ambitnych
      koncepcji "Weltstadt Berlin".

      Gdyby natomiast Rzym oferował tak solidne atrakcje kulturalne, rozrywkowe i
      gdyby był trochę bardziej "wielokulturowy", nie miałby chyba konkurencji, no ale
      jest jaki jest:) Innym miastem z kategorii "byłoby w absolutnej czołówce, gdyby
      było bardziej "światowe"" - Lizbona.
      • wiksadyba1 Re: Wasz ulubiony kraj w Europie :)- errata;) 24.07.06, 00:11
        w
        > Gdyby natomiast Rzym oferował tak solidne atrakcje kulturalne, rozrywkowe (jak
        np. Londyn - DODANE:) i gdyby był trochę bardziej "wielokulturowy", nie miałby
        chyba konkurencji, no al
        > e
        > jest jaki jest:) Innym miastem z kategorii "byłoby w absolutnej czołówce, gdyby
        > było bardziej "światowe"" - Lizbona.
        • noida Re: Wasz ulubiony kraj w Europie :)- errata;) 24.07.06, 09:40
          Czyli lepiej zostać w Warszawie, która, jak wiadomo, jest niezwykle światowa? ;-p
          • wiksadyba1 Re: Wasz ulubiony kraj w Europie :)- errata;) 24.07.06, 10:32
            noida napisała:

            > Czyli lepiej zostać w Warszawie, która, jak wiadomo, jest niezwykle
            światowa? ;
            > -p

            A może po prostu gdzieś poza Europę:) ? (mam parę silnych pokus).

            A ja z uwagi na profil zawodowy i parę innych spraw mam ten problem, że trudno
            jest mi znaleźć pracę i ogólnie urządzić się lepiej niż w Polsce, więc mogę
            sobie powybrzydzać:))) Inna rzecz, że nie popadałbym w jakieś skrajne
            czarnowidztwo na tle "braku światowości" co większych polskich miast:) Do
            czołówki ekstremalny dystans, ale da się znaleźć w Eur.
            Zachodniej "odpowiedniki" co do wielkości, pozycji miasta w kraju itd.
            niekoniecznie bardziej imponujące pod tym względem:))


            • braineater Re: Wasz ulubiony kraj w Europie :)- errata;) 24.07.06, 10:38
              Ja tylko się dopisze do tych, co preferują Warszawe przed Wiedniem. Z tym, że
              Warszawę znam tylko turystyczno-akademicką, plus pare parków w których
              przyjemnie sie spozywa.

              P:)
            • wiksadyba1 Re: Wasz ulubiony kraj w Europie :)- errata;) 24.07.06, 10:44
              Ps. to że wolę Warszawę od Wiednia, to raczej niestety wskazuje na mój stosunek
              do miasta nad "szarym modrym Dunajem":), a nie na szczególne uwielbienie dla
              heroicznej stolicy Lechistanu:))))
      • chihiro2 Re: Wasz ulubiony kraj w Europie :) 24.07.06, 11:44
        Berlin - to takie male miasteczko, ktore jest bardzo wielokulturowe, ale mozna
        sie w nim poczuc bardzo swojsko i domowo. To mi sie wlasnie w nim podoba. I to,
        ze dzielnice roznia sie tak bardzo od siebie, ze jest tyle fajnych rzeczy do
        obejrzenia - pod wzgledem kulturalnym to miasto jest fantastyczne!
    • blue.berry Re: Wasz ulubiony kraj w Europie :) 24.07.06, 10:25
      na preferencyjnych warunkach:)) w ciemno i bez chwili zastanowienia
      wyprowadziłabym się do dwóch miast.
      po pierwsze Londyn - moja wielka miłość (mimo ze absolutnie nie odpowiada mi
      klimat a z zarcia to indyjskie jedynie:)). ja po prostu zakochalam sie w tym
      miejscie., ma wszytsko to co miasto powinno miec, jak dla mnie oczywiscie.
      po drugie Amsterdam, jako że generalnie klimaty holendersko-belgijskie bardzo
      misie widzą:) a A. widzi mi się wyjątkowo. chociaż tam wszedzie jest tak blisko
      że przy A nie upieram się. rownie dobrze moglby byc to Gent w Belgii:))

      Francja połnocna (szczegolnie Normandia) jest dla mnie jednym z
      najpiekniejszych miejsc ktore widziałam ale mieszkac bym tam nie chciała z
      jezyka:)
      Chorwacje lubie i czesto tam bywam ale tez wolalabym zeby ostala sie jako
      miejsce wakacyjne:)
    • kwiecienka1 Re: Wasz ulubiony kraj w Europie :) 24.07.06, 11:00
      nie no, ja lubię Wiedeń - nie tylko za to co już wymieniłam (+ Gluhwein, o
      którym zapomniałam - dzięki, Kubu), ale też z powodu ludzi, których tam znam :)
      podobnie jest z Warszawą, do której w miarę często pielgrzymuję - powodem numer
      jeden są ludzie, których tam poznałam :)))
      i na pewno stoi u mnie wyżej niż Wiedeń (po prostu, nie wymieniłam jej bo
      skoncentrowałam się na zagranicy)
      no i myślę, że jako Ślązaczka lepiej pasuję do Warszawy niż do Krakowa :)
      pozdrawiam
      Kwiecienka Już Odliczająca

      Ps a propos bliskości wszystkiego - fakt, w ciągu miesiąca byłam raz w Ojcowie
      i dwa razy w Wieliczce, i dwa w Zakopanem (z Niemcami, którymi się zajmuję) -
      to tyle ile przez całe życie :)
      K.
    • marquis La douce France 24.07.06, 13:26
      Od dziecka zawsze Francja, a Paryż w szczególności. A najchętniej to ten Paryż z
      przełomu wieków - pod warunkiem, że ja byłbym członkiem jakiejś arystokratycznej
      rodziny. I mógłbym trwonić majątek na uciechy duchowe i cielesne, bratać się z
      bohemą... I zasponsorowałbym jeszcze wystawne życie biednemu Oscarowi ;-)

      • chihiro2 Re: La douce France 24.07.06, 14:55
        Czesc, Marquis! Milo Cie czytac :)
        Ja bym sie z przyjemnoscia wybrala na wystawe w Paryzu w 1904... Z bohema tez
        bym chciala siadywac w kawiarniach, pozowac malarzom, sluchac wierszy dla mnie
        napisanych...
        • kubissimo Re: La douce France 24.07.06, 15:03
          a Wy znowu jako te pensjonarki zafascynowane bohemą... ;)
          • chihiro2 Re: La douce France 24.07.06, 15:19
            Zafascynowane, bo nie znamy jej z doswiadczenia. Moze jak bym poznala, to by
            mnie wkurzala (kto wie?), ale sprobowac troche bym chciala, a co?
          • zdanka1 Re: La douce France 24.07.06, 16:03
            E, tam bohema, bohema - połowa niezle piła i stwarzała wrażenie, ze coś robi:)

            Ale Oscar miałby zawsze u mnei flaszkę . Nawet z ciastkami maślanymi po
            angielsku , które nauczyłam się robić rok temu:)
            • kubissimo Re: La douce France 24.07.06, 16:33
              sprzedaj przepis :)
              • kwiecienka1 Re: La douce France 24.07.06, 16:41
                albo podaj adres :)
                (w Łodzi jeszcze nie byłam...)
                pozdrawiam
                Kwiecienka i Apetyt na Ciasteczka
                • zdanka1 Re: La douce France 24.07.06, 18:02
                  Ciastka maślane są bardzo proste, tylko w taka pogodę to lepiej jednak sobie
                  odpuścić pieczenie:) Ponoć angielskiej kuchni nie cierpiał, ale ciastka, jak
                  najbardziej:)

                  Bierze sie mniej więcej tak:
                  100 g masła (najlepiej wiejskiego)
                  około 300 gram mąki
                  trochę mneij niż szklanka cukru,
                  1 jajko, albo 1 jajko i jeszczze jedno zółtko
                  wanilia (naturalna, nie cukier )
                  2 łyżki brandy, albo jakiejś aromatyzowanej wódki mocnej np. wiśniówki

                  pól łyżeczki proszku do pieczenia,
                  szczypta soli.
                  cynamon lub jeśli ktoś lubi potłuczone orzeszki, wiórki kokosowe (jest też
                  wersja z imbirem , ale to jest bardzo specyficzny smak)


                  Masło miesza sie z cukrem . Dodaje sie do masła jajko(-ka) , zeskrobaną
                  wanilię (ziarenka) i brandy (wódkę). Miesza , zeby wódka sie nei pościnała
                  jakoś.

                  Potem mąkę miesza sie z proszkiem do pieczenia i odrobiną soli a potem
                  wrzuca do tej wczesniej wymieszanej pulpy i chwilkę jeszcze miesza, zeby makę
                  przestało być widać. Dodaje sie na koniec cynamon, albo inne przyprawy, które
                  sie chce mieć w smaku w cistkach wyczuwalne. Ciasto dzieli sie na dwa placki i
                  wsadza na pół godziny-godzinę do lodówki. Rozwałkowuje sie placki , aby miały
                  grubość mniejszą niż pół cm, wycina sie kształty foremkami (albo szklanką ) i
                  ułkłada na natłuszczonym pergaminie.(jak sie go nei ma to moze być zwykła
                  blacha aluminiowa wysmarowana masłem, ale tzreba bardzo uwazać, zeby ciastka
                  sie nei spaliły. dla łasuchów istneije możliwość powciskania w ciastka drobinek
                  czekolady na tym etapie) Piec przez około 10 min. do 20 minut w piekarniku
                  rozgrzanym do 180°C. to się oczywiscie robi na oko zawsze - wazne, zeby
                  ciastka sie nei spaliły i nie zbrazowiały za bardzo ) Po wyjęciu studzi sie i
                  obowiązkowo potem przekłada do metalowej puszki:)
                  • zdanka1 Re: La douce France 24.07.06, 18:04
                    Aha, zapomniałam dodać - mąka zwykła przenna, nei tortowa, warto ją przesiać
                    przed wsypaniem do miski do mieszania, a cukier moz ebyć dowolny , zdaje sie ,
                    ze w wersji oryginalnej jest ten ciemny, trzcinowy.
                    • zdanka1 Re: La douce France 24.07.06, 18:08
                      Ten upał już do szczętu mnie ogłupił - pszenna.
                      • kubissimo Re: La douce France 24.07.06, 18:13
                        upal dziala z kazdej strony kabla. nawet nie zauwazylem :D
                        • mamarcela kanapki z ogórkiem 24.07.06, 18:28
                          wiadomo, kto jada i kiedy jada. Ale nie bardzo wiadomo, ze na to specjalny
                          przepis istnieje. Voila prosto z książki "Kubuś Puchatek zaprasza na
                          podwieczorek"
                          składniki:
                          Pół szklanki soku z cytryny
                          łyżeczka soli
                          szczypta czarnego pieprzu
                          pół ogórka węża średniej wielkości
                          8 kromek pszennego tostowego chleba lub bułki
                          masło do posmarowania kanapek
                          rzeżucha do kanapek i do przybrania

                          Wlewamy sok z cytryny do małego płaskiego naczynia lub rondelka. Dodajemy sól i
                          pieprz. Obieramy ogórek. Kroimy na cieniutkie, ukosne plasterki. Wkładamy
                          plasterki do cytrynowej mieszanki i zostawiamy, zeby się w niej moczyły. Po 5
                          minutach powinnismy przewrócić ogórek na drugą stronę, aby cały nasiąkał sokiem
                          z cytryny. Odcinamy skórkę z chleba i kroimy na kromki. Kładziemy je na
                          drewnianej desce i delikatnie wałkujemy, aby były płaskie i bardzo cienkie.
                          Następnie delikatnie smarujemy masłem. Odcedzamy plasterki ogórka i kładziemy
                          dużą ich ilośc na 4 kromkach chleba. Przykrywamy pozostałymi i przecinamy po
                          przekątnej. Podajemy przybrane rzeżuchą.

                          No, kto by pomyslał, że to tyle roboty :)
      • zielka Re: La violente France 26.07.06, 10:30
        Od dziecka zawsze Francja, a Paryż w szczególności. A najchętniej to ten Paryż z przełomu wieków
        (XX/XXI oczywiscie) - pod warunkiem, że ja byłabym członkiem jakiejś robotniczej rodziny. I mógłabym
        chodzic na spotkania komorek Lutte Ouvriere, bratać się z trockistami z innych formacji... etc.
    • tupot Re: Wasz ulubiony kraj w Europie :) 24.07.06, 16:40
      Najbardziej jednak Szkocja. Bo "wichrowe wzgórza", bo urwiska, wiatr, whisky,
      zamki, piękny akcent Szkotów. Pogoda doskonała -wyjątkowo kiepsko znoszę LATO i
      upały (coś jak Detrytus u Pratchetta;), teatralny Edynburg, klimat w baaardzo
      moim stylu. Nie jest to może idealne miejsce na spędzanie dzikiej i chmurnej
      młodości, ale tak wieki średnie i około... :) Jak dla mnie: bomba!
      A jeśli o jedzenie chodzi, przyznaję, nie znam się na "szkockiej kuchni
      narodowej", pewna jednak jestem, że to, co naprawdę lubię (czyli włoskie i
      hiszpańskie) znajdę wszędzie:)
      A jeśli nie Szkocja to "jakaś tam "Wielka Brytania. Bo kultura, Pythony, język,
      Herbert, Brytole jako tacy, etc., itp, itd....
    • formaprzetrwalnikowa Re: Wasz ulubiony kraj w Europie :) 24.07.06, 17:15
      noido: hehe, ja tej fasoli w puszcze i 'traditional fish and chps' to ja
      wąłsnie w GB nie lubie.
      a kto mówi, ze tu nie ma upałów?? za oknem mam prawie 30C, i tak juz trzeci
      tydzien z rzędu.

      co do moich preferencji: lubię GB za wiele rzeczy: za wolnosc, tolerancje (nikt
      nawet nie zwrócil uwagi, jak przyszłam do gym'u w koszulce na lewą stronę),
      usmiechniętych ludzi na ulicach, pomocnych urzędników, mało biurokracji,
      kulturę pracy i mozliwosci. niestety, kuchnia i klimat zdecydowanie mniej mi
      odpowiadają.
      natomiast kuchnia, klimat, język i widoczki - Francja. wielki minus za tzw
      kulturę pracy i biurokrację.
      gdyby tak mozna meiszkac tam a pracowac tu...
      :)
      • noida Re: Wasz ulubiony kraj w Europie :) 24.07.06, 17:39
        To się chyba da zrobić, tylko trzeba by mieć dobrą pracę, bo koszty podróży
        przez kanał są pewnie wykańczające ;)
      • wiksadyba1 Re: Wasz ulubiony kraj w Europie :) 24.07.06, 20:06
        niestety, kuchnia i klimat zdecydowanie mniej mi
        > odpowiadają.
        > natomiast kuchnia, klimat, język i widoczki - Francja.

        W Londynie znajdziesz niegorszą kuchnię francuską niż w Paryżu:) I w dość dużym
        wyborze. Niestety pozostaje kwestia kasy - w tym przypadku baaardzo solidnej. No
        ale była w temacie wątku mowa o "preferencyjnych warunkach":)

      • nienietoperz Zwracanie uwagi:-) 24.07.06, 21:57
        Bardzo rozbawil mnie Twoj przyklad dotyczacy tolerancyjnosci UKowa - w innych
        krajach zwracano Ci uwage na koszulki w gymach?
        Podwojnie rozbawil mnie dlatego, ze wlasnie tu rodowity Anglik zapytal sie,
        zreszta bardzo kulturalnie, czy to, ze mam na lewej i prawej nodze rozne buty to
        przypadek, czy zamierzenie?
        Na swoje usprawiedliwienie mam to, ze byly podobne (to znaczy tego samego koloru).

        Wasz
        Nntpz

        (z Polska jako ulubionym krajem europejskim, a Anglia ulubionym ogolnie)
        • mamarcela Re: Zwracanie uwagi:-) 24.07.06, 22:09
          Polska jako najbardziej tolerancyjny kraj świata - dowód: przez trzy godziny
          chodziłam po centrum Warszawy i róznych instytucjach typu banki, księgarnie
          itd., mając z przodu elegancki kaszmirowy płaszcz w kolorze zielonym, a z tyłu
          połowy tegoż płaszcza nie mając i nikt (NIKT) nie zwrócił mi na to uwagi!
          Dopiero rodzone dziecko w rodzonym domu wrzasnęło "Matka, a jak ty wyglądasz".
          Okazało się, że drugie rodzone dziecko chowało się przed psem (tragicznym) w
          szafie i nie poinformowało rodzonej matki, że tenże pies odgryzł jej połę
          najbardziej eleganckiego płaszcza, chociaz znając swoja matkę powinno się
          domyślić, że ta niczego nie zauważy i wybierze się tak straszyc ludzi na ulicach
          Warszawa najbardziej tolerancyjna ze stolic. Nawet się szczególnie za mną nie
          oglądali.
          P;-)
          • nienietoperz Re: Zwracanie uwagi:-) 24.07.06, 22:16
            Jak juz sie tak przerzucamy Pudlami Tragicznymi pozwole sobie przytoczyc
            pamietne poszukiwanie przez NNtoperza gory od pizamy pewnej ciezkiej zimy w
            hotelu asystenckim miasta pieknego Lodzi. Poszukiwanie trwalo byc moze do dzis,
            gdyby nie zostalo przerwane napadem kociokwiku u NNowej wywolanym ujrzenia
            fragmentu owej (jasnozielonej, a jakze) pizamy wystajacego spod koszulki.
            Udalo sie w takim to stylu
            a) wstac
            b) pojechac na uczelnie
            c) przeprowadzic zajecia ze studentami
            d) ogolnie spedzic reszte dnia.

            Na szczescie byla to zima, i pizamie towarzyszyly zawsze przynajmniej dwie
            warstwy napizamowe.

            Wasz
            Nn
        • formaprzetrwalnikowa Re: Zwracanie uwagi:-) 25.07.06, 00:08
          w gymach?! w polsce na ulicy już zwrócono uwagę! ba, przy drzwiach wyjsciowych
          z klatki schodowej.
          i jeszcze przez następnych kilka dni sasiadka przy kazdej okazji pilnie się
          przygladała, co mam na sobie i czy aby dobrze założone ;)
          • staua Re: Zwracanie uwagi:-) 25.07.06, 18:42
            Nie wiem, czy to jedyny kraj europejski, gdzie naprawde nikt nie zwraca uwagi na powierzchownosc, ja
            tego w GB nie zauwazylam, tak jak i w innych krajach Europy, za to w Stanach uwszem - kompletna
            abnegacja ubraniowa (pisalam kiedys, ze studenci chodza na zajecia w pizamach i gumowych
            klapkach), publiczne dlubanie w nosie i w zebach, ziewanie z otwartymi ustami, drapanie sie po
            wszystkich czesciach cial - naleza do porzadku dziennego. Nie wiem, czy to taki dobry objaw. Sama
            zauwazylam, ze moj styl ubierania, aczkolwiek jeszcze nie jest to abnegacja, rozni sie na niekorzysc od
            tego, na co pozwalalam sobie na studiach (Polska, GB) i na st, doktoranckich (Szwajcaria) bo po prostu
            otoczenie (nie uwagami ani pokazywaniem paluchem) to w pewnien sposob wymuszalo. Tutaj nie
            wymusza i efektem jest pelne spektrum zachowan (t tutaj doszlam do jakze odkrywczego wniosku, ze
            pewne rzeczy trzeba wyniesc z domu, bo pozniej juz sie ich nauczyc nie da i nawet mimo wysilkow
            predzej czy pozniej wychodzi, ze ktos nie umie jesc nozem i widelcem)
            • wiksadyba1 Re: Zwracanie uwagi:-) 25.07.06, 19:27
              Zwracanie uwagi może mieć pewien plus:) Ciekawą znajomość nawiązałem kiedyś w
              następujących okolicznościach: Kupiłem sobie nowy płaszcz i następnego dnia w
              nim wyszedłem bardziej rano niż zwykle i po nieprzespanej nocy. No i została mi
              zwrócona w windzie uwaga - dyskretnie i z nieśmiałością- że zwisa mi metka
              fabryczna z ceną (płaszcz okazał się być założony na 2 stronę, czego równie
              niewyspana osoba już nie zauważyła:) Wywiązał się z tego dość ciekawy kontakt:)))
              • noida Re: Zwracanie uwagi:-) 25.07.06, 19:34
                Ciekawe znajomości można nawiązać też przy innych okazjach, takich jak
                podsłuchiwanie czyichś rozmów i czytanie przez ramię w autobusie ;)
              • noida Re: Zwracanie uwagi:-) 25.07.06, 19:34
                Nb. ja bardzo często noszę dwie różne skarpetki (z premedytacją zresztą) i nikt
                mi w życiu nie zwrócił na to uwagi.
              • staua Re: Zwracanie uwagi:-) 25.07.06, 19:44
                Otoz to - moj byly szef kiedys na swoje przemowienie z okazji zakonczenia roku akademickiego
                zalozyl nowa koszule, od ktorej nie oderwal metek i nalepek, a NIKT mu nie zwrocil uwagi i wygladalo
                to... dziwnie. Nie wyobrazam sobie takiej sytuacji w innym kraju...
                • noida Re: Zwracanie uwagi:-) 25.07.06, 19:47
                  A to nie świadczy o "uroczym, profesorskim roztargnieniu"? ;)
                  • staua Re: Zwracanie uwagi:-) 25.07.06, 19:49
                    Poniekad, ale mysle, ze on by wolal akurat nie miec tych metek...
                    No i nie nawiazal zadnej ciekawej znajomosci...
                    • noida Re: Zwracanie uwagi:-) 25.07.06, 20:00
                      Jak pech to pech :D
                • kubissimo Re: Zwracanie uwagi:-) 25.07.06, 19:48
                  norma dla mojego nauczyciela od PO bylo przychodzenie do szkoly w dwoch roznych
                  butach w kombinacji typu: czarny sznurowany i brazowy mokasyn :)
                  • staua Re: Zwracanie uwagi:-) 25.07.06, 20:00
                    No, u nauczycieli od PO zdarzaja sie rozne fajne przypadlosci. Moj np. mial ciekawy sposob wykladania,
                    mowil np. "lina moze sie zerwac pod ciezarem sylwetki".
    • kwiecienka1 Re: Wasz ulubiony kraj w Europie :) 25.07.06, 20:04
      a propos dziwnego ubioru - w zeszłym roku miałam zajęcia w nowym budynku AE,
      którego połowę zajmuje akademik dla studentów zagranicznych, czyli właśnie
      moich...
      zajęcia były najwcześniej o 10 (bo studenci musieli odespać imprezy) i co
      prawda nikt nie przyszedł w piżamie, ale kilka razy miałam zajęcia ze
      studentkami... w papilotach :)))
      (nie wiem, czy to istotne, ale były to Hiszpanki i/lub Greczynki)
      pozdrawiam
      Kwiecienka z Czereśniami
      • chihiro2 Re: Wasz ulubiony kraj w Europie :) 25.07.06, 20:57
        Ja pamietam z Dominikany sliczne kobiety, ktore w papilotach i chustkach na
        glowach, bialych szpilkach na nogach i fruwajacych sukienkach pedzily na
        skuterkach przez bloto... Niezapomniany widok :)
    • beatanu Re: Wasz ulubiony kraj w Europie :) 26.07.06, 15:23
      Jeżeli teraz kogoś zaskoczę, to się zdziwię:) Szwecja oczywiście! Kraj, w
      którym mieszkam i żyję od szesnastu lat.

      Za co lubię ten kraj? Za ogrom rzeczy, między innymi za:
      - czystą wodę w jeziorach, rzekach i basenach krytych (jestem nawdzoną
      pływaczką) i brak tłumów w wodach tychże
      - egalitaryzm
      - bliskość przyrody, las włazi mi dosłownie do domu
      - minimalną ilość grzybiarzy i innych zbieraczy malin
      - uśmiechniętych i życzliwych ludzi na ulicy, w urzędach, instytucjach
      - możliwość rowerowania przez cały rok
      - otwartą i rzeczową debatę społeczno-polityczną bez bicia upokarzania i bicia
      przeciwika po mordzie
      - stosunkowo dużą tolerancję dla tego, co odmienne i niemieszczące się w
      jakichś tam kanonach
      - muzykę pop
      - system świadczeń i osłon socjalnych
      - Bergmana i kryminały (sic!)
      - język :)
      - design, zwłaszcza jeżeli chodzi o sztukę użytkową
      - kolory!

      Wyliczanka ala polski groch z kapustą, ale nigdy nie próbowałam zrobić czegoś w
      rodzaju rankingu...

      Nie lubię w Szwecji stanowczo za długiej zimy. Ale tegoroczne upalne lato
      zdążyło już tę ostatnią, nigdy niekończącą się zimę zrekompensować :)
      • kwiecienka1 Re: Wasz ulubiony kraj w Europie :) 26.07.06, 19:21
        beatanu napisała:
        - Bergmana i kryminały (sic!)
        a te kryminały to Henninga Mankella może? bo niedawno (pewnie jako ostatnia)
        odkryłam i bardzo mi się spodobały :)))
        pozdrawiam
        Kwiecienka, Komisarza Wallandera Fanka
        • beatanu o kryminałach 26.07.06, 20:16
          kwiecienka1 napisała:

          > a te kryminały to Henninga Mankella może?

          Tak, ale nie tylko :)
          Sjöwall-Wahlöö, Kjell Eriksson, Liza Marklund, Stieg Larsson, Åsa Larsson,
          Helene Tursten... Niewielka część jest dostępna po polsku, mam nadzieję, że
          ukaże się ich jeszcze więcej. Za wydawanym ostatnio Håkanem Nesserem nie
          przepadam, ale wiem, że ma zagorzałych zwolenników.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka