villamos
30.07.06, 11:33
Chcąc sprawdzić niepochlebne pogłoski o jakości piwa (4 różne gatunki z kija)
w barze, gdzie normalnie oferują jak dla mnie absolutnie nieporównywalnie
najlepsze piwo w mieście, odwiedziłem go wczoraj. Rzeczywiście... jasnozłote
napoje (podkreślam, że z różnych browarów) nie miały nic wspólnego z tym, do
czego przywykłem wizytując ten lokal wcześniej wielokrotnie. Barman zarzeka
się, że żadna zmiana nie zaszła, ale.. tu mi się przypomniał artykuł, że
browary narzekają na upał. Upał co prawda jest najlepszym sprzedawcą piwa, ale
ponoć do czasu - do ok. 26 - 28 st. Powyżej efekty działania są zbyt silne i
konsumpcja maleje, nawet wśród zdeklarowanych wielbicieli. Może więc wyraźnie
odczuwalna niższa zawartość słodu i alkoholu to świadome działanie
producentów? Czy ktoś ma lepszą orientację?