Dodaj do ulubionych

zakazana miłość :/

15.08.06, 14:53
Witajcie,

jestem daleko od kraju i przyjaciol, nie sama bo poznalam tutaj mezczyzne
ktorego pokochalam, mimo niedlugiego stazu naszego wspolnego zycia (4
miesiace) zyjemy jak dlugoletnia para. Od poczatku dzielimy razem pokoj, mamy
wspolne i oddzielne pieniadze, razem robimy zakupy razem gotujemy, wiecie jak
w malzenstwie.

Jest jeden moj wielki bol, on zostawil w polsce rodzine dwojke dzieci i zone,
uciekl tak z dnia na dzien, nie mowic nic nikowmu, zyl jak maszyna tutaj cale
8 miesiecy nie utrzymujac zadnych kontaktow z nikim z polski, pracowal, jadl
i spal, az poznal mnie...

Po tygodniu zamieszkalismy razem zupelnie nieplanowanie i oboje mielismy 3
tyg wolnego ktore spedzilismy na spacerach, rozmowach gotowaniu i seksie.
Takie 24 godziny sam na sam. Potem oboje zaczelismy nowe prace tutaj i zycie
sie toczy swoim biegiem, ale on podjal decyzje po tych 3 tyg ze czas roliczyc
sie z przeszloscia. Zaczal dzwonic do polski do zony wysylac im pieniazki i
naprawiac stosunki. Narazie zona nie daje mu rozmawiac z dzieciakami bo uwaza
ze czas na to jeszcze nie nadszedl. Widze jak on teskni, jak go to gryzie,
staramy sie o tym rozmawiac, ale ja nie chce mu doradzac, staram sie byc z
boku tego i dac mu wolna reke.

On uciekl nie z powodow rodzinnych, a finansowych, stracil prace i zaciagnal
dlugi i takie tam finansowe problemy firma mu splajtowala a on nie umial
spojrzec temu w oczy, nie poklocil sie z zona, nadal ja kocha, ona nie wiem...

Nie stane mu na drodze do ratowania rodziny bo nie jestem taka, nawet gdybym
miala przeplakac za nim morze lez ma wolna reke, pomalu splaca dlugi i
utrzymuje swoja rodzine, widze ze sie stara, wiem ze mnie tez kocha ale ja
nie umiem czekac, boje sie ze bede zawsze zyla juz w takim zawieszeniu, wroci
do domu czy jednak zostanie ze mna...

Pomalu probuje poruszac te tematy z zona ale ona nie daje mu zadnych nadzieji
nie podejmuje tematu, jest oschla, ile ja bym dala zeby wiedziec czy on ma
szanse to uratowac czy mozemy budowac nasze szczescie po swojemu z jego
dziecmi ktore zawsze beda najwazniejsza jego czescia.

Nie wiem czego oczekuje rady?? wysluchania?? Poprostu napiszcie mi cosik

Caluje goraco
Obserwuj wątek
    • verona81 Re: zakazana miłość :/ 15.08.06, 15:19
      Witaj Viktorio, nie powiem Ci, ze bedzie dobrze bo systuacja napewno jest
      zagmatwana...
      Uwazam,że jesli zaczał po jakims czasie wspolnego zycia z Tobą odnawiac stosunki
      z rodzina to sa dwie opcje
      1wsza taka ze zaczeło go gryzc sumienie przypomniał sobie u Twojego boku jak to
      jest gdy sie z kims jest
      2ga ze chce uporzadkowac swoje sprawy po to aby byc z Tobą a jednoczenie mogł
      miec kontak z dziecmi.

      Napewno jest to trudna sytuacja dla Was obojga tym bardziej, ze Ty wiesz o tym
      ze najsłuszniej jest sie nie wtracac i to pewnie strasznie boli, bo poczułas sie
      na dalszym planie.

      Pomoze tylko czas i to on wszystko zweryfikuje...Trzymam za Ciebie kciuki.
      Pozdrawiam
      • fantka Re: zakazana miłość :/ 20.08.06, 18:39
        Witaj Wiktorio!
        Bardzo zagmatwana sprawa.
        Facet bez słowa uciekł od rodziny. Zostawił żonę z długami, dwojgiem dzieci...
        Wyobraź sobie co przeżyła jego żona ;-(
        Czy przynajmniej wiedziała że on jest za granicą?
        A może był poszukiwany?
        Napisz coś jeszcze...
        • viktoria81 Re: zakazana miłość :/ 21.08.06, 20:28
          Czesc,
          on uciekl bo go przerosly sprawy finansowe, juz po 3 tyg chcial wracac
          zadzwonil do domu powiedzial przyznal sie co i jak ale zona go zwyzywala, nie
          dziwie jej sie wcale, bardzo wspolczuje dzieciom i to ich mi szkoda, przez ten
          rok ogromnie sie zmienil, planuje wlsny biznes tutaj by posplacac dlugi,
          zapewnic przyszlosc dzieciom i zaczac nowe zycie.

          Po ostatnich rozmowach z zona stwierdzil ze jednak nie byl szczesliwy, nie chce
          juz ratowac malzenstwa bo to byl bardzo burzliwy zwiazk, zona jego jest osoba z
          charakterem bardzo wladcza, apodyktyczna.

          Sama nie wiem czemu pokochalam czlowieka z taka przeszloscia, pomalu dokonujemy
          wspolnych decyzji, mimo strachu jaki czuje chce nadal byc w tym zwiazku, moje
          obawy i chcile zwatpienia to czatka tego co jest miedzy nami a reszta te 80%
          stanowia chile piekne, romantyczne, erotyczne i coraz wiecej rozmow
          powazniejszych.

          Caluje goraco jeszcze sie odezwe :)
          • fantka Re: zakazana miłość :/ 21.08.06, 20:31
            Masz bardzo trudną i ryzykowną sytuację...
            ... a wszyscy mężowie narzekają na żony ;-)
            • fantka Re: zakazana miłość :/ 26.08.06, 12:40
              Wiktorio!
              napisz jak się sytuacja rozwija.
              :-)
              • viktoria81 Re: zakazana miłość :/ 26.08.06, 14:14
                Czesc slonko,

                sytuacja jest nadal i bedzie pewnie zawsze trudna, kocham go i on mnie chyba
                tez, mamy problemy bo ja jestem znacznie bardziej wylewna w okazywaniu uczuc,
                on nie umie i podobno nie umial mowic kocham, nawet mowiac do mnie bardzo
                ciezko mu powiedziec kochanie, skarbie czy inne takie. Ma to jednak swoje plusy
                bo jak slysze od niego kochanie, albo myszko kocham cie to az mnie dreszczyki
                przechodza i fala goraca.

                Czasem jak on ma lepszy dzien tzn odpocznie sobie bo ogolnie pracuje 6 dni w
                tyg i jest zmeczony, ale niedziela nalezy do nas i jest to bardzo owocny dzien
                wiele rozmow, ostatnio rozmawialismy o rozwodzie i naszym slubie, nie ja
                zapoczatkowalam te rozmowy bo nie chce narazie stawiac takich warunkow, ale sam
                zaczyna o tym mowic.

                Strasznie bym chciala obudzic sie za pol roku i miec za soba juz ten okres
                powaznych decyzji co do jego dzieci zony i spraw formalnych, bo ciazy to nad
                nami a szczegolnie w mojej glowie i serduszku w jego pewnie tez tyle ze on nie
                umie o tym rozmawiac tak bardzo otwarcie musi miec nastroj.

                Nie wiem co mam wiecej napisac, bo czas tutaj nie pedzi jak szalony i niewiele
                sie zmienia z dnia na dzien, nie powiem ze sie nie docieramy, bo codzienne
                sprawy mamy juz w wiekszosci dopracowane i nie ma zgrzytow. Spimy razem
                mieszkamy razem i mamy wspolne pieniadze i kupujemy sobie wzajemnie prezenty i
                zakupy robiemy razem bo mamy wspolne konto, gotujemy sprzatamy tez wspolnie.
                Nie mamy na tych polach wiekszych spiec.

                Nie wiem co wiecej powiedziec, jak macie pytania to bardzo prosze, a szcegolnie
                rady bo ja sama sie gubie w moich odczuciach i czasem trace ta pewnosc ze
                dobrze robie pozostajac w tym zwiazku mam 25 lat i cale zycie przed soba a
                wpakowalam sie w zwiazek z gory skazany na duze komplikacje i duza dawke
                emocjonalna.

                Caluje goraco i zmykam bo czas jakies zakupy zrobiec :P
                • vicky.81 Re: zakazana miłość :/ 30.12.06, 18:46
                  Witam, to ja Viktoria tyle ze zmienilam login bo mi haselko ucieklo z glowy.

                  Nie pisalam 4 miesiace, duzo sie pozmienialo od 5 miesiacy jestsem w ciąży...
                  Daleko nadal od polski i nadal pod jednym dachem z zonatym i dzieciatym.

                  Napisze co narozrabialam bo narozrabialam strasznie i ciagle ponosze
                  konsekwencje. Poprzednio nie dodalam ze wyjechalam tu z moim 6-cioletnim
                  partnerem, z ktorym rozstalam sie zaraz po przylocie tutaj, nadal sie jednak
                  spotykalismy, tzn ja gralam na dwa fronty, byly sie dowiedzial o zonatym i
                  zaczelo sie moje pieklo, teraz jak przeczytalam moje posty z sierpnia nie moge
                  uwierzyc ze nic o tym nie wspomnialam, tzn wydawalo mi sie wtedy ze byly
                  zwiazek juz usechl, wypalil mnie doszczetnie, bylam za wszystko odpowiedzialna
                  i jak ja to zawsze powtarzalam ja zylam ze slowem MY a moj byly ze slowem JA
                  (majac na uwadze oczywiscie samego siebie nie mnie!!)

                  Miarka sie przebrala juz przed wylotem ale ja znowu naiwnie czekalam, az on sie
                  zmieni i zmienil jak sie dowiedzial o zonatym, zaczely sie placze blagania
                  wspolne snucie planow, oswiadczyny itp... ja nie dawalam za wygrana nie mialam
                  sily juz na ratowanie wszystkiego. Wpakowalam sie glebiej w zonatego co juz
                  opisywalam.

                  Niestety nie trzymalam sie dzielnie i znowu w sierpniu zaczelam podwojne zycie,
                  byly bardzo o mnie zabiegal, zonaty tez i jakos sama nie wiedzialam co wole...
                  az 5 wrzesnia zrobilam test ciazowy nie wiem w sumie czemu bo tego dnia mialam
                  okres dostac a testy mialysmy ze wspollokatorka w domu i jakos mnie pokusilo i
                  zobaczylam dwie kreski... TYLKO KTORY BEDZIE OJCEM...

                  Dlugo by tlumaczyc jakie pieklo przeszlam oboje mieli pretensje i sluszne
                  chociaz byly wiedzial na czym stoi, teraz troszke juz spokojniej ja dzis mam
                  koniec 5 miesiaca nadal pracuje fizycznie, mieszkam z zonatym a byly czeka na
                  wyniki testu na ojcostwo czyli do maja jeszcze.

                  Obaj sa o mnie zazdrosni obaj fochuja sie na mnie, zalewaja mnie pretensjami,
                  mszcza sie i odreagowuja, a ja coraz mniej sil na to mam wiem wiem sama sie
                  prosilam, a na dodatek powiem ze sama nie wiem kogo chce.

                  Byly postawil sprawe jasno jesli dzidzia jest jego on sie nami zajmie i jakos
                  postaramy sie odbudowac nasze zaufanie, bo milosc, pozadanie, plany, marzenia
                  sie miedzy nami nie zmienily...

                  Zonaty od wigili ma kontakt z synem i przez to z zona, ktora poprosila o
                  rozwod, nie wiem co lata w jego glowie ciezko z niego cos wydobyc, jest na mnie
                  ciagle zly ze mu nie powiedzialam o ciazy ze nie wiem czyje dzidzi bo on wie od
                  1 listopada ze nie jestem pewna... nie umialam mu wczesniej powiedziec.

                  dobra wypisalam sie moze ktos poczyta i cos doradzi...
                  • fantka Re: zakazana miłość :/ 30.12.06, 18:49
                    Witaj Vicky!
                    fajnie że jesteś,
                    już zabieram się do czytania :)
                    • fantka Re: zakazana miłość :/ 30.12.06, 18:57
                      Vicky przede wszystkim gratulacje!!!
                      Naprawdę dziecko to ogromne szczęście :)
                      Cała reszta ułoży się powoli.
                      • fantka Re: zakazana miłość :/ 30.12.06, 19:01
                        Tak całkiem na zimno patrząc z boku,
                        to chyba lepiej byłoby gdyby dzidzia była byłego,
                        bo ten żonaty i dzieciaty to nie tak to przeżywałby...
                        ...ale sytuacja Twoja nadaje się na scenariusz filmowy ;)
                        • vicky.81 Re: zakazana miłość :/ 30.12.06, 19:28
                          Tez sadze ze z bylym poukladalibysmy sobie duzo spraw, troszke sie nauczyl zyc
                          samodzielnie nie potrzebuje mnie zeby sobie tylekm podrtrzec tak w przenosni,
                          widze ze dojrzal, zalatwia swoje sprawy i wsperra mnie, byl ze mna na
                          wszystkich usg, polecial do polski na badania i za 4 tyg znowu leci, wybral ze
                          mna wozeczek dla malego, ale boje sie ze nie zaufa mi juz i bedzie stawial
                          warunki bo mimo ze sie tu rozstalismy on uwaza ze go zdradzilam, tez tak to
                          odczuwam, ale bardziej dlatego ze ukrywalam nowy zwiazek a nie ze ciagnelam
                          oba.

                          Byly tez sie wpakowal w 2 miesieczny zwiazek z dziewczyna z ktora mnie 3 lata
                          temu zdradzil, polecial do niej na 5 tyg ale rozeszlo sie po kosciach choc nie
                          powiem ze mnie to zjadlo i nawet do tej pory gryzie bo nie wiem co sie dzieje
                          miedzy nimi widzialam ze on w nia uciekl od uczuc do mnie wiec bardzo sie dla
                          niej staral a ona nie zniosla mnie i w koncu nie umieli o niczym innym
                          rozmawiac tylko klocili sie o mnie. Teraz nie wiem co jest miedzy nimi nie sa
                          razem a o reszte nie pytam...

                          Z zonatym moze byc ciezkie zycie on broni zone i dzieci przede mna tzn zeby ich
                          nie zranic nic im nie mowi a mnie przed nimi tzn cos tam mowi ale ciagne go za
                          uszy. Juz nie mowiac o tym ze ciagle mnie kaze za bylego kazdy telewfon i
                          awantury, byly cos sie odezwie i awantura albo foch i znikam z domu wracam w
                          nocy i udaje ze go nie ma i nic go nie obchoadzi, choc postawialm warunki i sie
                          zaczal starac. Nie umial mi obiecac tego co ja chcialam wiec ja obiecalam ze
                          sie wyniose i znikne jak zlamie moje zasady, skutkuje ale czuje jakbym malpe
                          tresowala a nie jakby to byla milosc...
                          • fantka Re: zakazana miłość :/ 30.12.06, 19:35
                            Vicky staraj się o siebie,
                            teraz Ty jesteś najważniejsza i Twoje dziecko,
                            bądź silna, bo to Ty będziesz odpowiedzialna za Was dwoje.
                            Ci panowie mogą być
                            ale mogą też nagle zwinąć żagle,
                            więc rób tak aby dla Ciebie było dobrze.
                            Nic sobie nie masz do wyrzucenia,
                            bo tak jeden jak i drugi nie byli w stosunku do Ciebie w porządku .
                            • fantka Re: zakazana miłość :/ 30.12.06, 19:39
                              Vicky Ty gdzieś daleko jesteś?
                              • wesola_kicia Re: zakazana miłość :/ ---Viki 30.12.06, 20:18
                                Viki!!!!
                                Powiem Ci kilka słów,choc moga Ci sie one niespodobac,ale zawsze mówie co lezy
                                mi na sercu.
                                Dla Ciebie i dziecka byłoby lepiej ,gdyby ojcem dziecka był były.Pewnie zapytasz
                                dlaczego.Oto juz Ci daje odpowiedź.
                                Twoj facet jak sama wspominasz jest zonaty ,uciekł od żony i dzieci.Napewno
                                jakis starz małżeństwa i okresu przed małżeńskiego ma za soba a to napewno sporo
                                latek wsumie będzie.Jaką masz pewność,że jak dzidzia sie urodzi,on bedzie z
                                Wami,że też nie ucieknie.Zwykle jest tak,że jak raz ucieka sie to kolejne tez
                                będą.Pozatym sama widzisz nie bardzo sie ucieszył z dzidzi.Jesli by Cie kochał
                                to nie zachowywałby sie tak.Pomagałby Ci ,opiekował sie ,a nie fochał.Choc ma
                                pełne prawo do nieufnosci skoro byłaś i z nim i z tym co tam pojechałaś.
                                Pozatym postawa ech/obecnego (nie mówie o żonatym) bardziej jest ufna,czeka
                                cierpliwie na urodzenie na badania DNA ,jest gotów Ci wybaczyć.Byś z Toba i
                                opiekowac sie Wami.
                                Nie bronie ani jednego ani drugiego,Ciebie tez nie potępiam .
                                Teraz nie ma znaczenia który z nich jest ojcem ,wazne jest Twoje zdrowie ,Twój
                                spokój i żeby dzidzia sie zdrowa urodziła.A reszta akoś sie ułoży.
                                • fantka Re: zakazana miłość :/ ---Viki 30.12.06, 20:37
                                  Kiciu, Viki to wszystko wie
                                  • wesola_kicia Re: zakazana miłość :/ ---Viki 30.12.06, 20:45
                                    wiem że wie
                                    ale czasem trzeba to napisac powiedziec by dróga osoba pomyslała
                                    troszeczke,niekiedy to co wiemy nie daje nam dokładnej odpowiedzi.
                                    A słowa powiedziane z ust innych lepiej trafiaja !!!!!
                                • vicky.81 Re: zakazana miłość :/ 30.12.06, 21:05
                                  Nie jestem az tak daleko bo w Irlandii, tylko 3 godz lotu. Mimo to mosty
                                  troszke za soba spalilam, bo ostatnie 2 lata mieszkalam z bylym i urzadzilismy
                                  sobie mieszkanie, a w rodzinnym domu nie mam juz swojego kata. Nawet jak teraz
                                  bylam z bylym w polsce na 4 dni to spalam u niego bo jakos sie tam czulam
                                  lepeij niz w domu rodzinnym w ktorym nie moge sie odnalezc, mimo zyczliwosci
                                  mamy jej meza i siostr ktorzy sytuacje znosza dobrze i nic mi nie wypominaja a
                                  wiedza wszystko co do grosza. Z mama jestem bardzo zzyta wiec nie mam przed nia
                                  tajemnic.

                                  Macie racje ze z bylym byloby mi prosciej i tyle razem przeszlismy ale nie ja
                                  tu wybiore czyje dziecko, nie chce sie na nic nastawiac ale nie chce tez sobie
                                  przekreslic szansy na ulozenie sobie poprawnych stosunkow z ojcem dziecka i tu
                                  jest pies pogrzebany, bo obaj sa niecierpliwi i wymagaja ode mnie wylacznosci.

                                  Niby mam sie zdecydowac juz i urwac kontakt z tym drugim, ale ja mysle o
                                  dziecku i tlumacze im ze nie moge tak postapic bo zaden z nich wychowywac
                                  nieswojego nie chce. Juz nie mowiac o tym ze ja chce by przy porodzie byl moj
                                  byly, ktory potrafi i wie doskonale jak mnie wesprzec. Przeszlismy razem 10
                                  miesiecy mojej nerwicy lekowej i psychoterapi i potrafil byc przy mnie, moze
                                  nie pomoc ale czuwal i wykazal anielska cierpliwosc do mnie. Potem wszystko nam
                                  sie pogmatwalo...

                                  Z zonatym nie wiem czy chcialabym zycie sobie ukladac ale jesli dzidzia jest
                                  jego to chce miec to na papierze ewentualnie gdybym miala klopot z alimentami
                                  kiedykolwiek, przezorny zawsze ubezpieczony :P

                                  ale mnie dzis wzielo na zwierzenia, chyba czas rozliczenia sie z przeszloscia i
                                  przygotowania do nowego rozdzialu w moim zyciu nadszedl z koncem roku.
                                  • fantka Re: zakazana miłość :/ 30.12.06, 21:25
                                    Viki wydaje się że dla Ciebie i dziecka
                                    to lepiej byłoby gdybyś z byłym była.
                                    Tylko gdyby on sie zdecydował być z Wami
                                    niezależnie od tego czyje to byłoby dziecko.
                                    • vicky.81 Re: zakazana miłość :/ 31.12.06, 11:04
                                      Nie wiem czy byly bedzie umial pokochac dziecko zonatego, mysle ze nie, sam
                                      czeka na wyniki testow DNA, nie podejmuje dzialania, chociaz caly czas mi
                                      powtarza, ze marzy o tym dziecku i o nas jako o rodzinie... pod warunkiem ze
                                      jest jego.


                                      Tam na marginesie widzialam modly o bialutki sniezek, mi tez sie sni, uwielbiam
                                      te dni biale, drzewa i ulice bialusienkie, tutaj 10 na plusie i slonko wyszlo
                                      na chwilke ale za 4 tyg weekend w polsce i mam nadzieje, ze jeszcze uda mi sie
                                      zalapac na biala zime, wysylam moje fluidy i trzymam kciuki, zeby zima zawitala
                                      do polski dla Was i dla mnie :)
                                      • fantka Re: zakazana miłość :/ 31.12.06, 11:37
                                        Viki
                                        były dzisiaj patrzy bardzo emocjonalnie,
                                        ale może delikatnie nasteruj go na inne myślenie
                                        • vicky.81 Re: zakazana miłość :/ 31.12.06, 14:28
                                          Hi,

                                          lece sie ubierac, bo ide z bylym na shopping, musial sie ze mna dzis zobaczyc,
                                          chcial przyjsc, ale dwoch pod jednym dachem to gwarantowany foch wiec wybralam
                                          plener :P

                                          Caluje
                                          • fantka Re: zakazana miłość :/ 31.12.06, 15:09
                                            Miłej zabawy Viki :))
    • lena510 Re: zakazana miłość :/ 31.12.06, 21:47
      STRASZNIE MI CIĘ ŻAL... ALE NIKT TUTAJ NIE BĘDZIE SZCZĘŚLIWY.... TYM BARDZIEJ,
      ŻE ON NADAL KOCHA ŻONĘ I DZIECI.
      MOŻESZ PRZECIEŻ POZNAĆ KOGOŚ WOLNEGO, WIEM ŻE TO TRUDNE - ALE TAK WSZYSCY BĘDĄ
      CIERPIEĆ..
      • fantka Re: zakazana miłość :/ 31.12.06, 21:48
        Witaj Lena!
        Na BAL Cię zapraszam :)
        • vicky.81 Re: zakazana miłość :/ 31.12.06, 22:44
          życze udanej zabawy, jeszcze godzinka i 20 minutek i nastanie nowy, lepszy Rok.
          U mnie plus godzinka wiecej a mi juz oczka sie kleja, maly kopie wlasnie bo
          chyba tez spiacy, ale postaramy sie dotrzymac do polnocy.

          Tata zonaty czeka na polnoc na rozmowe z synem (11lat) i mi czas umila, swiece
          wyciaga i winko cos mily jest od 3 dni, nie wiem czemu :P Tzn chyba wiem
          wreszcie na obczyznie jestesmy sami w domku, malzenstwo z ktorym mieszkamy
          polecieli na 2 tyg do polski i chata dla nas jakos tak spokojniej mniej
          krepujaco i wszystkie drzwi otwarte, tak jak w zwyklym domu...

          Caluski raz jeszcze aaa i shopping znowy kase wydalam :P bo ciuszki dla dzidzi
          takie piekne no i w tym dziwnym kraju przeceny od 3 dni do dzis wlacznie o 50%
          wiec jakos tak mniej szkoda :P
          • fantka Re: zakazana miłość :/ 31.12.06, 22:46
            Vicky!
            my tu trochę balujemy wirtualnie,
            a każdy w domku realnie ;)
            gratuluję udanych zakupów
    • vicky.81 Re: zakazana miłość :/ 01.01.07, 03:22
      No i zaczelismy nowy roczek 2007, jak zwykle u mnie znowu zamet.

      Zonaty rozmawial na gg ostatnia godzine z zona, pisal jak bardzo ja nadal kocha
      i ze zaluje i wie co narobil. tyle co ja widzialam wiecej nie chcialam widziec.
      Jej odpowiedz surowa i wprost nas juz nie ma nie wiem czy prze 10 lat
      malzenstwa bylismy my czy tylko ja cie kochalam, mamy dzieci i o nich tylko
      bedziemy rozmawiac a ja wysylam ci papiery rozwodowe badz laskaw i je podpisz!!

      Reszty nie chcialam czytac bo sie balam... sam mi powiedzial mniej wiecej choc
      mzsle ze mniej... pierwszy raz poczulam sie jak kochanka w ciazy ktora nigdy
      nie bedzie na 1 miejscu w sercu, tzn nie to ze na pierwszym bo to jasne ze jego
      rodzina zawsze bedzie ta pierwsza ale a sama juz nie wiem chzba winko mi
      namieszalo w glowie...

      Caluski
      • fantka Re: zakazana miłość :/ 01.01.07, 10:49
        Jacy ci faceci potrafią być nieuczciwi :(
        Oszukuje i żonę i Ciebie...
        życie powinno takiemu dać kopniaka ;(

        Bardzo, bardzo Ci życzę
        aby to były okazał się ojcem Twego dziecka :)

        Głowa do góry
        i myśl tylko o sobie i swoim dziecku :)
        • vicky.81 Re: zakazana miłość :/ 01.01.07, 12:13
          Wlasnie idzie do sklepu bo obiad bedzie gotowal. On nie wie ze ja wczoraj
          podpatrzylam kawalek rozmowy. Ehhh odliczam dni do porodu nie wiem nadal jak
          zalatwie tu kwestie badan dna, chcialabym wiedziec na tyle szybko by ojciec
          biologiczny poszedl zarejestrowac malego w urzedzie. Nie chce zmieniac potem mu
          ojca w papierach na wlasciwego.

          Bardzo sie ciesze ze zostane mamusia, szoda ze wspolnie z partnerem nie moge
          przezywac mojej ciazy. to daje jeszcze wieksza satysfakcje... chyba... tzn tak
          mi sie wydaje mam 25 lat i to moje pierwsze dziecko na dodatek na obczyznie z
          dala od pzryjaciol i rodziny... nie wspominajac o mojej uczuciowej sytuacji
          emocjonalnie dla mnie to spory wysilek.

          caluski od jutra pracuje wiec pewnie nie bede miala sil na pisanie, no i
          odliczam dni 26 lece na 3 dni do polski z bylym :) na usg i zakupy i do
          znajomych :)
          • fantka Re: zakazana miłość :/ 01.01.07, 14:20
            ciężką masz pracę?
            • vicky.81 Re: zakazana miłość :/ 01.01.07, 14:36
              w sumie chyba tak, jestem housekeeper, utrzymuje porzadek w willi 6 sypialni i
              6 lazienek, 4 salony, silownia i kuchnio-jadalnia, mam pod opieka 4 dzieci w
              wieku 3-15 lat, najciezej chyba mycie podlog, prasowanie i mycie tych lazienek
              bo lazienki codziennie musze czyscic, no i kurze z progow podlogowych i
              kaloryferow (duzo schylania) mam 8 godz dziennie, zazwyczaj okolo godzinki
              przerwy sobie robie tzn po 15 minut co 2 godziny na picie i owoca lub obiadek.
              nie jest zle, choc zmeczona bywalam nawet jak nie bylam w ciazy a teraz juz od
              dzis 23 tydz ciazy i czasem ciezko, uparlam sie pracowac do 1 marca bo dostane
              dluzsze macierzynskie.
              • fantka Re: zakazana miłość :/ 01.01.07, 14:40
                dobrze że lubisz i umiesz sprzątać,
                dla mnie taka praca byłaby katorgą ;)
                • vicky.81 Re: zakazana miłość :/ 01.01.07, 14:55
                  lubie lubie ale wiesz jak ktos prace szanuje a tutaj z tyloma dzieciakami
                  ciezko ja wypoleruje marmurowe blaciki w kuchni a tu mi maly zaraz paluchy
                  poodbija, staram sie i jakos od 7 miesiecy daje rade, choc czasem mam dosc...
                  sprzatanie to niewdzieczna robota bo skutek pracy i wysilku widac krotko. nie
                  masz namacalnych efektow swojej pracy to zniecheca...

                  ale jeszcze 9 tyg i macierzynski a potem cos mam nadzieje ambitniejszego, nie
                  po to mam magistra ekonomii zeby sprzatac... tyle ze jadac tutaj wychodzilam z
                  mojej nerwicy lekowej i balam sie potwornie ludzi i nowych rzeczy i wszystkiego
                  ogolnie wiec jak juz zlapalam cokolwiek to sie tego trzymalam a jak juz
                  dojrzalam do zmiany i stwierdzilam ze jezykowo sobie dobrze radze (wczesniej
                  tez sobie radzilam ale paralizowal mnie strach- mwynik choroby) okazalo sie ze
                  w ciazy jestem no i po dyskusjach i rozmowie z pracodawca postanowilam
                  doprcowac do macierzynskiego u nich :)
                  • fantka Re: zakazana miłość :/ 01.01.07, 15:01
                    Vicky Twoją pracę to widać wtedy jak nie jest wykonana ;(
                    A z Twoimi lękami to chyba nie jest tak źle,
                    skoro zdecydowałaś się na wyjazd...
                    to wymaga odwagi
        • legal_blonde Re: zakazana miłość :/ 01.01.07, 22:40
          Jacy ci faceci potrafią być nieuczciwi :(
          Oszukuje i żonę i Ciebie...
          życie powinno takiemu dać kopniaka ;(

          no strasznie nieuczciwi Ci faceci są !! przez tą ich nieuczciwość nie wiadomo
          który jest ojcem dziecka!
    • vicky.81 Re: zakazana miłość :/ 01.01.07, 15:09
      Zonaty zapomnial zamknac poczty a ja wscipska jestem:

      "kocham cie i nigdy nie przestalem, chcialbym sprobowac jeszcze raz, daj mi
      szanse"

      .....
      • fantka Re: zakazana miłość :/ 01.01.07, 15:11
        gra na dwa fronty ;(
        nie masz co na niego liczyć,
        pomyśl tylko o tym jak zabezpieczyć swoje interesy
        • vicky.81 Re: zakazana miłość :/ 01.01.07, 15:16
          mysle ze mu zona dala wczoraj popalic pozwem o rozwod, a 10 lat malzenswta
          wybilo im 26 grudnia, widze ze sie miota ale ja chce miec uznane ojcostwo jakby
          co... chyba tylko to mnie interesuje, ale wscieklam sie wlasnie...
          • fantka Re: zakazana miłość :/ 01.01.07, 15:18
            uznanie ojcostwa zalezy od badań
            a nie od jego łaski czy niełaski,
            a że mu żona dała popalić to jeszcze nic nie znaczy
            • vicky.81 Re: zakazana miłość :/ 01.01.07, 15:25
              Boje sie ze ucieknie (w koncu ma wprawe) musze jakos dotrwac do badan...
              Czasem mi sie marzy ze porod juz jutro i wyniki potwierdzaja ojcostwo bylego,
              ale to chyba byloby przeznaczenie az tak nie wierze zebym gdzies sie komus
              zasluzyla i ktos mi z laski tak losem pokierowal... tzn nie tak boje sie dac
              poniesc marzeniu bo jeak bedzie inaczej moge sie bardzo rozczarowac...
              • fantka Re: zakazana miłość :/ 01.01.07, 15:33
                wydaje mi sie ze musisz być na to przygotowana,
                on nie jest odpowiedzialny...
                myślę że ważne jest abyś miała jego dane osobowe kompletne
                • vicky.81 Re: zakazana miłość :/ 01.01.07, 16:20
                  mam wszystkie jego dane, czeka nas powazna rozmowa a ja nawet nie wiem co chce
                  powiedziec, tzn wiem ale w ciazy nie umiem powstrzymac lez a plakac przez niego
                  nie bede!!

                  Poszlam sobie za to na spacerek 30 min i mi lepiej uwielbiam lazic, choc
                  przyznam ze w ciazy sprawia mi to klopot, mam zawroty glowy i jak sie zacznie
                  to klapa w takse i do domu, bo inaczej sie przewracam :( Zawsze tak mialam bo
                  mam lewy blednik niesprawny ale w ciazy przytrafia mi sie to kilka razy w tyg.

                  Fantka czy ty masz dzieci??
                  • wesola_kicia Re: zakazana miłość :/ 01.01.07, 16:25
                    Viki,tak przeglądam to co piszesz i dochodze do jednego wniosku.
                    Że ten żonaty wcale taki świety nie jest,skoro siedzi przed tv z browarkiem i
                    woła jesc to chyba cos tu nie tak.
                    Normalny facet powinien sam sobie zrobic i Tobie przy okzaji też .
                    Więc wybacz ,ale łatwego życia miec z nim nie bedziesz <głaszcze>.
                    • wesola_kicia Re: zakazana miłość :/ 01.01.07, 16:27
                      ps. powinnaś teraz bardziej zadbać o siebie i o meleństwo.
                      A nie nim.
                      Zadam Ci pytanie ,nie chcesz nie odpowiadaj:
                      "myślałaś o odejściu od niego?"
                      • vicky.81 Re: zakazana miłość :/ 01.01.07, 16:41
                        szczerze chyba z 200 razy, ale tym razem chyba mam dosc, miarka sie przebrala,
                        zabolalo mnie to ze wczoraj dalam mu tyle czasu zostawilam na kompie niech z
                        nia rozmawia i zalatwia ale nie sadzilam ze on stara sie o jej wybaczenie tzn
                        moze bardziej o malzenstwo ktorego od 1,5 roku juz nie bylo...

                        Myslalam ze to juz zamkniety rozdzial nie ze on ich nie kocha, ale zamkniety w
                        sensie nie ma tematu powrotu miedzy nimi a tu niespodzianka choc ona temat
                        urywa i pisze tylko o rozwodzie i dzieciach ale nie ona mnie tutaj interesuje
                        przeciez tylko jego postepowanie....
                        • wesola_kicia Re: zakazana miłość :/ 01.01.07, 16:52
                          Może powinnaś podjąć ostateczną decyzje?
                          Męczysz sie tym wszystkim,a to źle może wpłynąć na przebieg ciąży.
                          Wiem,że sie boisz bo On może być ojcem dziecka,ale czy jest sens by tylko
                          dlatego męczyć sie z nim.
                          Pozatym miałabyś spokojniejsze dni nie musiałabys sie stale denerwowac
                          • vicky.81 Re: zakazana miłość :/ 01.01.07, 18:22
                            Szybko poszlo nie chcialo mi sie z nim rozmawiac, ale on mnie za dobrze zna i
                            sie zapytal czemu strzelam focha... sam sobie odpowiedzial: "czytalas maila?"

                            Krotka odpowiedz moja i tyle: "chcesz ratowac malzenstwo, trzeba mi bylo
                            powiedziec i tyle a nie oszukiwac..."

                            Nic dodac nic ujac udalo mi sie nie wdawac w dyskusje...
                            Chociaz to pewnie niczego nie rozwiaze ale on wie ze ja wiem...
                            • wesola_kicia Re: zakazana miłość :/ 01.01.07, 18:53
                              Szkoda,że on tak sie bawi.
                              Może On sam nie wie czego chce i dlatego tak sie zachowuje?
                              Zreszta zrozum faceta :/
                              • vicky.81 Re: zakazana miłość :/ 01.01.07, 20:02
                                mysle ze on sam nie wie tak jak napisalas, widze jaki chodzi przerazony teraz-
                                a niech chodzi, ja wredna jestem i co sie mnie o cos pyta to ja "idz do zony"

                                mysle ze jak mnie ma mieszka ze mna i jeszcze ja w ciazy- poprostu nie boi sie
                                ze mnie straci, ma mnie w pewnym sensie na zawsze tak jak kiedys mial zone,
                                zreszta nie raz mu sie myli i powie do niej Basiu albo do mnie Agnieszka...

                                Chyba go zawiesilo gdzies, zreszta co ja mam powiedziec sama mam metlik w
                                glowie z bylym, a raczej w sercu...
                                • ania.sobota1 Re: zakazana miłość :/ 01.01.07, 20:19
                                  Wiesz co vicky...mój małż. w zeszłym roku pojechal do UK do pracy...nasza
                                  sytuacja finansowa byla-co tu mówić-tragiczna...Nie wyobrażasz sobie,jak to
                                  jest zostac samej z 2 dzieci,z długami i niepewnym jutrem...Sama namówiłam
                                  małza na ten wyjazd,bo pomalu zaczął wpadać w depresję z powodu tego
                                  wszystkiego...To,co przezylam przez rok bez niego...koszmar..chociaż wysylał mi
                                  pieniadze,dzwonił itp.Nie wyobrażam sobie,że wyjechałby i wszystko olał-
                                  mnie,dzieci i zobowiązania finansowe...To bardzo trudna sytuacja...ale nie
                                  zazdroszcze tej żonie,bo wiem,jakie może mieć problemy...Każdej nocy,gdy bylam
                                  sam,bez niego balam się,że małż. po prostu pewnego dnia się nie odezwie i
                                  zostane sam bez srodków do życia..tym bardziej,że przez te wszystkie kłopoty
                                  finansowe ucierpiało nasze małżeństwo.nawet teraz nie potrafię o tym
                                  zapomnieć,chociaż małż.chce mi wszystko wynagrodzić...mieszkam teraz w
                                  Nottingham,jesteśmy razem...ale pewien cień pozostal,bo on sobie nie potrafił
                                  sam poradzić i gdyby nie ja,nie toże go popychałam i motywowałam...już niczego
                                  by nie było.Teraz po prostu mówię czego od niego oczekuję,ale i z tym jest
                                  różnie...ale to inna historia..historia kury domowej,która przypomniała sobie
                                  np.że kiedys marzyla o studiach.Pozdrawiam Cie i tak naprawde jestem z Tobą,bo
                                  rozumiem,że kochasz tego kogoś...po prostu z nim bądz i wspieraj...bedzie
                                  dobrze,pozdrawiam ciepło:))zdrówka:)A>
                                • legal_blonde Re: zakazana miłość :/ 01.01.07, 22:54
                                  Wiktorio vel Basiu ,
                                  nie chcę Cię denerwować ze względu na to, że jesteś w ciąży, ale realnie
                                  patrząc na sytuację to Ty się dzwiwisz , że "Twoich" mężczyźni nie potrafią się
                                  określić, że są przerażeni, że nie wiedzą czego chcą ?
                                  Ty nie wiedziałaś 5 miesięcy temu i teraz też sama nie wiesz, więc może trochę
                                  więcej tolerancji dla mężczyn?
                                  • fantka Re: zakazana miłość :/ 02.01.07, 17:50
                                    W tej sytuacji żadna z trzech osób nie była w porządku.
                                    Vicki też to wie...
                                    pisze do nas żebyśmy jej coś doradziły,
                                    zagmatwało się jej życie,
                                    powstał niezły galimatias....
                                    Ktoś tu zadał dobre pytanie,
                                    Vicki, kogo Ty kochasz?
                                    • vicky.81 Re: zakazana miłość :/ 02.01.07, 19:42
                                      Ja to wszystko wiem, zaraz cos napisze jak tylko zjem i sie napije bo wlazlam
                                      dopiero po pracy do domu i jak zwykle pognalo mnie do kompa a tu malucha musze
                                      dokarmic witaminkami :)
                                      • fantka Re: zakazana miłość :/ 02.01.07, 19:46
                                        nakarm dzieciątko
                                        i wracaj do nas ;)
                                        Kicia potem bajeczkę dziecku opowie ;)
    • vicky.81 Re: zakazana miłość :/ 02.01.07, 21:15
      Zadalyscie mi bardzo trudne pytanie na ktore sama szukam odpowiedzi, moje
      przemyslenia jak do tej pory marnie mi pomagaja, bo wychodzi mi ze kocham ich
      obu, kazdego za cos innego...

      Jedno obaj maja, widza kiedy cos u mnie nie gra, widza kazde moje
      zniecierpliwienie, kazdy zal, kazdy zly nastroj, szybko i bez zbednych pytan
      potrafia rozpoznac co sie dzieje...

      Bylego kocham za caloksztalt naszego 6-letniego zwiazku, wiele razem
      przeszlismy jeszcze wiecej wypracowalismy, rozstalismy sie bo on nie myslal o
      wspolnej przyszlosci tzn myslal ale gdzies mu sie zaroweczka palila na
      horyzoncie a ja juz dojrzalam do wielu spraw, zamieszkalismy razem bo ja do
      tego doprowadzilam sila, grozba... placzem, ale nic to nie dalo on sie
      przyzwyczail i tyle... nic z tego nie wynikalo na przyszlosc, jest ode mnie
      mlodszy o 2 lata i chyba to byl nasz najwiekszy klopot. Dal mi ogromne poczucie
      bezpieczenstwa, ciepla, zawsze byl przy mnie kiedy potrzebowalam, do momentu az
      zamieszkalismy razem potem to sie zmienilo chyba mial mnie na wylacznosc
      przestal sie starac i dbac o nas, az mi tez sie odechcialo dbac i ciagle
      walczyc bo do tanga trzeba dwojga... dopiero jak odeszlam tutaj okazalo sie ze
      on planowal nasza przyszlosc, chyba to wam wyjasni wiecej: "Tak bardzo żałuję
      ostatnich dwóch lat...
      W momencie w którym u mnie zamieszkałaś, dopięłaś swego. Byliśmy razem pod
      jednym dachem. Przełamałaś mój opór i okazało się, że sie da. I w tym własnie
      momencie popełniłem największy z możliwych błędów. Grzech zaniedbania.
      Gdyby mogło mi to wrócić Ciebie, to masowałbym Twoje plecki każdego wieczora,
      spacerował z Tobą, a nie spędzał czas przed monitorem. Tuliłbym Cię w ramionach
      za każdym razem, dopóki byś nie zasnęła. Pytałaś dlaczego Cię nie zostawiłem
      kiedy byłaś chora. Mówiłaś, że tylko mnie krzywdzisz i uwiązujesz w miejscu.
      Tak, męczyła mnie Twoja choroba. Ale gdzieś w serduszku wiedziałem, że
      wyzdrowiejesz i będziemy szczęśliwi. Niestety, wpoiłaś mi również, że kiedy
      będziesz już zdrowa, powinienem odpocząć, że mi się to należy i... zacząłem
      odpoczywać. Grzech zaniedbania.
      Kochanie moje, gdybym wiedział, gdybym wiedział. O Twoim słabnącym
      zaangażowaniu. Zaciskają mi się pięści na samego siebie, kiedy sobie uświadomię
      jaki byłem głupi. To najboleśniejsza lekcja pokory, którą otrzymałem w życiu. "

      Zonatego chyba tez kocham, tutaj zupelnie inaczej wszytsko sie potoczylo, duzo
      szybciej, latwiej mielismy wiele tematow do rozmow, nikt na nic nie naciskal
      samo sie dzialo, traktowal mnie zupelnie inaczej nie byl wylewny, nigdy nie
      pokazywal slabosci, kazdy jego dotyk, pocalunek, slowo bylo jak bajka bo byly
      one wywazone, nigdy namolne, nie mechaniczne, prosto z serca, ale pojawily sie
      komplikacje zona dzieci, zaczely sie niedomowienia, no i moja ciaza...
      zdziwil mnie balam sie ze to go przerosnie, niepozalatwial swoich spraw a tu
      kolejna rodzina za ktora trzeba bedzie odpowiadac, mimo ze nie wiem czyje jest
      dziecko (zabezpieczylam sie z oboma) jednak jakos bardziej mi sie wydaje ze z
      zonatym z nim sypialam regularnie codziennie z bylym 2-3 razy w okresie w
      ktorym maluch zostal poczety, jesli dzidzia jest bylego chyba poprostu
      przeznaczenie, jesli zonatego nie wiem, przerosla mnie chyba jego przeszlosc,
      tzn nie fakt posiadania zony czy dzieci, ale niepozakanczania pewnych spraw, to
      przeslania moje uczucia.

      Znowu sie rozpisalam, ide cos obejrzec bo mnie zonaty pogania ze czeka na mnie
      z filmem a ja znowu klikam :P

      Poczytam wasze komentarze do snu :)

      Caluje

      (kurcze musz oczy wytrzec, bo poplakalam sobie wklejajac tekst maila od bylego)
      Zn
      • fantka Re: zakazana miłość :/ 02.01.07, 21:23
        a może nie kochasz żadnego?
        może tylko ich potrzebujesz?
        • fantka Re: zakazana miłość :/ 02.01.07, 21:24
          po płaczu oczy są czerwone...
          więc nie płacz...
          • ania.sobota1 Re: zakazana miłość :/ 02.01.07, 21:52
            Jeśli chodzi o uczucia,to zawsze nic nie jest jednoznaczne...w sylwestrowa noc
            dowiedziałam sie od małza takich rzeczy,że ...po prostu mnie
            zamurowało...miałam wyrzuty ,że angazuje sie w pewną znajomość...walcze sama ze
            sobą itd. a tu takie rewelacje:(I juz sama nic nie wiem....jak to jest z ta
            miłościa..pozdrawiam ciepło:)
            • fantka Re: zakazana miłość :/ 02.01.07, 21:54
              uchylisz rąbka tajemnicy?
              • vicky.81 Re: zakazana miłość :/ 02.01.07, 22:58
                Aniu tez mnie zaciekawilas??

                A tak na marginesie to co napisalas o Tobie pozostawionej samej bez meza i
                przeczuciach, watpliwosciach i twojej niepewnosci to dokladnie slowa z maila
                zony mojego zonatego... tyle ze po tych slowach ona pisze ze decyzje juz
                podjel;a miala duzo czasu i nie ma juz o czym mowic, jedyny temat to splata
                dlugow, alimenty i dzieci...
                • fantka Re: zakazana miłość :/ 03.01.07, 16:57
                  Z tym że mąż Ani nie zostawił jej, nie uciekł ;(
                  • vicky.81 Re: zakazana miłość :/ 03.01.07, 19:42
                    Wiem wiem. Chcialam tylko powiedziec ze ujela to bardzo obrazowo w slowa.

                    Wlasnie wrocilam odliczam dni do wylotu do polski i do macierzynskiego. Ide sie
                    kapciac i cos zjesc... potem luzik przed TV jak mnie zonaty nie wyrzuci spac,
                    bo wczoraj nie dalam mu gwiezdnych wojenek ogladac bo sie smialam caly czas :P
                    • fantka Re: zakazana miłość :/ 03.01.07, 19:45
                      nakarm dzidziusia
                      i bajeczkę nową mu przeczytaj przed spaniem ;)
    • anna0905 Re: zakazana miłość :/ 03.01.07, 21:23
      Viktorio ja przeżywałam niedawno coś podobnego. Facet odeszdł z domu, zostawił
      zonę i dzieci, z innych coprawda powodów, bo nie kocha zony. Pokochaliśmy sie
      bardzo, było nam cudownie przez pół roku, mówił, że kocha mnie najbardziej na
      świecie, ciagle spotykał się z dziećmi, a ja się z tego cieszyłam, poukładałam
      sobie wszystko w głowie, on przekonał mnie ze będzie dobrze, ... i pewnego dnia
      odszedł, wrócił do żony bo rodzina nie dawała mu spokoju. To co teraz czuję ...
      cierpię, strasznie. Kocham go ale nie zrobie nic zeby zabrac dzieciom ojca.
      NIC. Jeżeli nie jest jeszcze za późno, uciekaj od niego. Bo potem ... nie radzę
      przeżywać tego co ja przeżywam. Trzymam kciuki :*
    • vicky.81 Re: zakazana miłość :/ 06.01.07, 10:50
      Czesc wreszcie weekendzik, wczoraj sie nalatalam po bankach, pocztach,
      bibliotekach i sklepach i widzialam sie 5 min z bylym, kochanie moje nagralo
      dla mnie muzyczke i filmik zebym miala :) Zonaty wrocil chory z pracki i
      marudny byl troszke ale tez jakis milszy niz zwykle. a o 21.45 przywiezli mi
      wozeczek dla malucha, kupilam w promocji miedzy swietami a nowym rokiem bo
      obnizka byla 100 euro a i tak mialam go kupic co prawda w marcu no ale co tam,
      taki sliczny i mi humorek sie poprawil az skakalam pod sufit wczoraj i
      obdzwonilam wszystkich znajomych i babcie :P wszyscy sie mnie pytali co
      pilam :P no jak dziecko jak dziecko ...:P

      Uwielbiam te dni w ktore wszystko sie uklada wg planow, na wszystko mam sile i
      checi no i oczywiscie jak slonko swieci dzien caly co w tym kraju jest
      rewelacja sezonu :P

      Caluski ide sprzatac bo wczoraj pranie obiadek zakupy i inne zrobilam dzis
      jeszcze odkurze i lazienka i mam czas na maseczke na wloski i buzke :) i moze
      jakis spacerek :)
      • screen Re: zakazana miłość :/ 06.01.07, 17:06
        Vicky fajnie, że nie myślisz o zmartwieniach i znajdujesz czas na przyjemności.
        Trochę mnie dziwi, że Ty ciągle w ruchu. Zakupy, bieganie po bankach,
        sprzątanie, gotowanie. A ten Twój tylko leży przed tv i nic Ci nie pomaga??
        Ja przez całą ciąże musiałam leżeć, może dlatego wydaje mi się to dziwne. Ale z
        nudów to juz czasem siedziałam w łazience na podłodze i patrzyłam jak pralka
        wiruje;-)
        • vicky.81 Re: zakazana miłość :/ 06.01.07, 17:49
          To nie tak ja pracuje od pon-czw a piatek mam wolny wiec jak sily mam to biegam
          i zalatwiam, on pracuje pon-pt od 6 rano (wychodzi) i 7 wieczor wraca wiec jest
          padniety i zazwyczaj nie czeka na niego obiad bo mi sie nie chce gotowac tym
          bardziej ze ja jem w pracy i wracam o 18.30. ja do pracy jezdze i wracam
          taksowka bo nie mam sil na 1,5 godzinny dojaz i powrot i tluczenie sie
          autobusami, a taksa jedzie 15 min obwodnica i juz. Fakt czesto slysze ze sie
          obijam i nic nie robie, nie wiem w sumie czemu bo w ciazy 8 godzin fizycznej
          pracy jest meczace, w tygodniu nie mam sil juz zazwyczaj na nic. dzis np caly
          dzien zamiast posprzatac leze sobie i szykuje wyprawke ktora trzeba w polsce
          kupic i na necie ceny porownuje, on zrobil obiad i nakrzyczal na mnie ze nie
          zjadlam :P bo o 13 jest pora na obiad ehh a teraz poszedl spac.

          Ja wcale tak nie latam i nie ruszam sie duzo, no moez zreszta nie wiem nie
          bylam wczesniej w ciazy i nie wiem jak to jest sama sobie mowie ze musze sie
          ruszac chocbym nie miala ochoty i sil, bo czesto mi sie wydaje ze sil nie mam a
          mam tylko rozruszac ta nude trzeba.

          Z ta pralka to mnie rozbawilas :) ja nie moge siedzic i patrzec bo mam ja tutaj
          w takim ogrodowym domku, a tam beton i zimno potwornie... ale za to wczoraj
          wzielam ksiazeczke wieczorkiem jak juz opadlam z emocji wozkowych i puscilam
          plytke z muzyczka od bylego wlazlam na kanape pod kocyk i czytalam moje
          ulubione ksiazki z czasow studiow i wczesniejszych tzn Chmielewska kobita ma
          swoj styl i ja bardzo lubie jej energie i dobor slownictwa dla mnie czyta sie
          bosko i na luzie :)

          Dobra ide ta maseczke na wlosy nalozyc bo czas leci a w poniedz kolejny tydzien
          pracy i tzreba sil nabrac :)
          • screen Re: zakazana miłość :/ 06.01.07, 18:25
            A to ciekawe...
            Ja w czasie ciąży przeczytałam 14 książek Chmielewskiej w ciągu tygodnia;-)))
            Ruch jest jak najbardziej wskazany, bo potem podobno łatwiej przy porodzie.
            Chociaz to nie reguła, bo ja jak na swoje 7 miesięcy lezenia nie miałam zbyt
            długiego i ciężkiego porodu a znam kobiety, które niemal do końca pracowałay i
            przeszły przez poród o wiele gorzej niż ja.
            Najważniejsze jest Vicki żebys znała granice i miała satysfakcje z tego co
            robisz.
            Cieszy mnie fakt, że mimo tak pogmatwanej sytuacji obaj panowie na swój sposób
            Cię szanują. Naprawdę mogłoby być o wiele gorzej. Musisz być dla obu bardzo
            ważna skoro czekają na rozwiązanie sytuacji. A i oni chyba jednak są rozsądni i
            dojrzali w tym temacie.
            Bardzo jestem ciekawa jak to wszystko Ci się ułoży.
            Życzę jak najlepiej dla Ciebie i Maleństwa.
            Pozdrawiam serdecznie
            • vicky.81 Re: zakazana miłość :/ 06.01.07, 20:23
              Chmielewska mnie uspokaja, lekkie kryminaly w dobrym stylu i z masa dodatkowych
              watkow, co jade do polski to kilka przywoze juz mi sie tu mala biblioteczka
              tworzy :P

              Co do ruchu to w pracy mam go od groma i tylko spacerow mi brakuje, ale takie
              zalatwiania, czy shopping rozwiazuje sprawe. w domu tez nie siedze na dupie
              choc to najtrudniej mi przychodzi, moja teoria im wiecej wolnego czasiu tym
              bardziej nic sie nie chce... mam nadzieje zze jakos dzielnie dam rade urodzic
              to malenstwo dobrze ze byly bedzie przy mnie tak obiecal, zonaty byl przy
              porodzie swojej 2,5 letniej corci i wiecej tego ogladac nie zamierza :P

              Co do tych moich dwoch mezczyzn i jednego w brzuchu, masz racje ze dlugo i w
              miare cierpliwie czekaja, nie wiem w sumie czemu nie uwazam ze az tak wyjatkowa
              jestem, juz nie mowiac o tym ze kobieta zdrade wybacza bo kocha a mezczyzna to
              ja z tego co widze nie potrafi przelknac tego ze jego kobieta spala z kims
              innym za jego plecami juz nie mowiac o naszej sytuacji gdzie jest w drodze
              dziecko i na dodatek najblizsze nam osoby tutaj czyli lokatorzy, sasiedzi
              polacy i znajomi z pracy wiedza co jest grane... nie wiem czym to jest
              spowodowane..

              Byly chyba nigdy nie przestal mnie kochac, uwaza ze jesli to bedzie jego dzidzi
              to znaczy ze los chcial nam dac jeszcze jedna szanse... (chyba tez tak mysle...)

              A zonaty to juz nie wiem czemu, krotki i burzliwy zwiazek, nie zostaje ze mna
              dla dziecka bo po jego zachowaniu widac ze nie angazuje sie wcale w ciaze sama
              nie wiem co to ma byc i czemu...
    • vicky.81 Re: zakazana miłość :/ 07.01.07, 10:47
      Czesc,

      no i pierwsza awantura i wrzaski, wczoraj zmeczona poszlam spac, zonaty sam
      wyslal mnie do lozka a ze ja mam komputer z netem przy lozku (jedyny w domu)
      to u mnie jego gg sie swieci i o 22 zona sie odezwala z awantura do niego wiec
      go zawolalam, ale nie zamierzalam wyjsc z pokoju bo juz sie ulozylam filmik
      puszczony
      wiec sie zonaty zaczal krzyczec ja spokojnie dalam mu telefon mowie zadzwon do
      niej bo ja juz nie wstaje nie wiem ile gadac bedziesz a ja chce spac.
      Uslyszalam ze jestem wstretna i mnie pojebalo wiec kompa zamknelam (chroniony
      haslem) i kurtalke nazucilam i mnie nie ma...

      3 uliczki ode mnie mieszka kolega z liceum ktorego nie widzialam 6 lat i tu sie
      spotkalismy przypadkiem, nie bardzo lubie z nim przebywac bo on sie we mnie
      kochal cale liceum i nie umial zrozumiec ze u mnie szans nie ma a tutaj jak go
      spotkalam to kilka razy dal mi do zrozumienia ze cos tam dalej czuje... a
      poniewaz ja nie jestem z takich co lubia wykorzystywac sytuacje staram sie go
      nie prowokowac, ale wczoraj mialam wybor pojechac do bylego na noc albo
      spacerek, wybralam to drugie zeby byc fair. po godzinie zonaty zadzwonil kazal
      wracac natychmiast bo on sie o mnie boi... wrocilam o 12 i poszlam spac bez
      slowa... ehhh jak 15 letni podlotek sie zachowuje chyba hormony w ciazy :P
      • fantka Re: zakazana miłość :/ 10.01.07, 18:07
        Vicky nie mieszaj do sprawy trzeciego faceta ;)
        A z tego co piszesz wydaje mi się
        że żonaty jest z Tobą bo mu tak wygodnie,
        także ze względów finansowych...
        Czy jego żona wie o Tobie?
        i o tym że niewykluczone że jej małżonek
        postarał się o dziecko?
        • vicky.81 Re: zakazana miłość :/ 10.01.07, 19:47
          Hihi nie mieszam, cale szczescie ze on sam sobie miesza :P nie ze mna!

          Zona zonatego nic nie wie i nie sadze zeby sie dowiedziala, ode mnie sie nie
          dowie chyba ze bede poszukiwac tatusia jak mi zwieje kiedys i nie dostane
          alimentow, ale mysle ze nie bedzie takim debilem zeby sam sobie w rodzinie
          bruzdzic. Wlasnie rozmawialam z bylym o testach na ojcostwo bo nie stac mnie
          zeby ewentualnie jesli temu ktory da probke badania wyjda ujemnie tzn ze nie
          jest ojcem nie bede robic juz drugiemu bo ja innej ewentualnosci nie mam.
          Dlatego tez wole zrobic zonatemu co bym to na papierze miala. Takie moje
          zabezpieczenie.

          Oczywiscie udalo mi sie wyciac kolejny numer w poniedz bo siedez sobie z
          zonatym i sie go pytam czy on sie nie boi ze mna sypiac ze dzidzi to zaszkodzi
          a on tak jakos sie zapytal czy byly sie nie boi no i klops bo ja zamiast
          powiedziec ze z bylym w ciazy nie sypialam to walnelam ze chyba sie nie boi...

          Glupota mojej szczerosci czasem jest porazajaca... Dobrze ze z bylym juz nie
          sypiam mimo ze juz sie bardzo stesknil za mna nie seksem, zaprosil mnie na
          weekend mimo ze mnie ciagnie to nie moge bo mnie zonaty spakuje... Chcialabym
          zeby to sie juz skonczylo i miec w rece ten papier czyje malenstwo nosze bo nie
          mam ruchu do wykonania, jeszcze 120 dni do porodu TYLKO I AZ TYLE
          • fantka Re: zakazana miłość :/ 11.01.07, 17:46
            Vicky, wydaje mi sie że na żonatego to Ty nie masz co liczyć,
            nawet wtedy jeśli okaże się że to jego dziecko.
            A żona żonatego to nie wie o dziecku,
            ale czy także nic nie wie o Tobie?
            • vicky.81 Re: zakazana miłość :/ 13.01.07, 13:26
              Jego zona nie ma o mnie pojecia, ustalaja narazie kwestie finansowe, splaty
              dlugow, alimenty i wychowanie syna. Zonaty troche sie na mnie wkurza bo czesto
              jest tak ze ja cos mowie do niego na temat jak powinien postapic a on dostaje
              od zony maila tej samej tresci :P nie zebysmy byly jednomyslne ale ja sie
              wychowalam z dochodzacym tata ktorego nie bylo wcalke chyba ze dawal drogie
              prezenty, wyjazdy na narty za granice wakacje w cieplych krajach i mama
              swirowala bo alimenty placil 800zl na nas 3 dziewuchy a majatek pozeraly te
              wyjazdy. zamiast angielski, sporty, ubrania potrzebne tatus wydawal na
              zachcianki a mama "nie miala co do garnka wlozyc" a tak powaznie to czasem nie
              bylo jak za rachunki zaplacic. Wiec wiem o czym mowie a tez zonaty probuje
              synowi wynagrodzic w podobny sposob zamaist nauczyc wartosci pieniazka co jego
              zona sie stara zrobic i zamiast dlugi posplacac... a zreszta nie moja sprawa
              oni sie jakos dogadaja bo on faktycznie sie jej boi. tzn czuje duzy respekt.

              Jesli o nas chodzi ja mam dosc jego obojetnosci czesto jest tak ze on wraca z
              pracy jesc pzred tv i tyle ja sie na kanapie przytule to mu niewygodnie, ja
              chce pogadac to on zmeczony, chce wyjsc to nie b do bylego pewnie, troszke sie
              czuje jakbym mu ciazyla niee wiem co to czy on tak ma??!! napisalam dzielnie
              maial do niego bo on inaczej nie umie, a maila przeczyta uwaznie i moze mu cos
              zaswita. OTO MOJ MAIL:

              "Kochanie zastanów się czego ode mnie chcesz i co czujesz, mnie to nie
              bawi, ze nie wiem na czym stoję. Zależy mi na Tobie, ale musze myśleć
              o dziecku, ono powinno mieć ojca, jeśli nam nie jest pisane być razem
              jakoś to przeżyje, wole żebyśmy poustalali cos miedzy nami i wychowali
              je możliwie razem choć nie będziemy rodzina, po prostu będziemy
              rodzicami. Do tego nie trzeba być ze soba, wole to załatwić teraz, bo
              widze ze z twojej strony jest olbrzymi dystans i wydaje mi się ze mnie
              nie kochasz, żeby nie męczyć ciebie a tym bardziej siebie może po
              prostu powinniśmy się rozejść zanim nie zaczną się pretensje i
              niedomówienia.

              Nie powiem ze fakt uczestnictwa macka w
              badaniach i wyjazdach do polski oraz jego obecność przy porodzie jest
              mi na rękę, ufam mu i daje mi wsparcie bo jest ze mna szczery!! Czego
              nie mogę o Tobie powiedzieć. Nie mam pojęcia co czujesz, co myślisz-
              nie rozmawiasz ze mna.

              Jeszcze kwestia twojej rodziny, jeśli chcesz ja ratować ja nie będę
              stala na drodze, wiem jak to jest zyc w niepełnej rodzinie i jeśli z
              Aga się kochacie to wszystko sobie ułożycie. Jedyne czego od ciebie
              będę wymagać to obecności w życiu naszego dziecka. Nie będę cie
              zatrzymywać, wiedziałam ze tak może się zdarzyć tylko nie chce się
              dowiedzieć tego pokątnie wole od ciebie i wprost.

              Chyba tyle chciałam Ci powiedzieć, zastanów się bo ja się mecze, a
              zdaje się ze ty tez bo nie jest ci ze mna dobrze a nie wiesz jak to
              zakończyć. Sprawa jest krotka wystarczy szczera rozmowa i już, ja nie
              chciałam złapać cie na dziecko wiec nie wymagam poświecenia i bycia ze
              mna na sile."

              Ciekawe co postanowi chyba jestem gotowa na dalsze decyzje i wreszcie spokoj.

              Caluje ide sprztac bo dzis wracaja wspolokatorzy po 2 tyg i musi lsnic tzn nic
              nie musi ale ja che zeby byl porzadek a zonaty w pracy wiec zostalam sama na
              possterunku ale te 2 tyg zlecialy nam tutaj samodzielnie i mimo moich obaw ze
              sie pozabijamy jakos w miare ulgowo przeszlo. No dla mnie to co sie wydarzylo
              to jest ulgowo po tym co przechodze od wrzesnia jak sie dowiedzielismy o ciazy.
              • fantka Re: zakazana miłość :/ 13.01.07, 19:04
                Vicky, sytuację masz nie do pozazdroszczenia,
                ale widzę że jesteś bardzo silna i dasz sobie radę.
                Na żonatego nie licz wcale, bo to całkowicie negatywna postać.
                A jakie masz plany na czas po porodzie?
                Uśmiechów dużo Ci przesyłam :)
                • vicky.81 Re: zakazana miłość :/ 13.01.07, 23:39
                  Czasem mam wrazenie ze jestem bez uczuc, jak sama wsluchuje sie w to co mowie.
                  Ale to nie tak, staram sie patrzyc realnie i brac to co daja nie liczyc na
                  wiecej, tym bardziej teraz bo chyba nie mam sily na rozczarowania, wole to moje
                  realne minimum niz liczyc na to czego pragne... Teraz musze byc silna dla
                  dziecka, reszta jakos sie ulozy.

                  Po porodzie zalezy czyja jest dzidzia, jesli bylego, bedziemy probowac stworzyc
                  rodzine, wybaczyc zrozumiec i dla nas i dziecka stworzyc dom szczesliwy i
                  kochajacy sie. Znamy swoje marzenia i plany zyciowe, nigdy sie nie wykluczaly i
                  co nawazniejsze moje plany i pasje nie sa obojetne bylemu, jest ze mnie
                  dumny... jego pasje nie daja mi samej satysfakcji ale ciesze sie jego
                  szczesciem jak je realizuje... nie myslalam kiedys ze to takie wazne, a jednak.

                  Jak dziecko jest zonatego to nie wiem co bedzie, z bylym nie przekresla to
                  wszystkiego ale bardzo wrecz tragicznie utrudni nam to start, a nie wiem czy
                  nawet bedziemy mieli o czym rozmawiac, to on musi podjac decyzje... Zonaty
                  natomiast hmmm nie potrafie sobie tego wyobrazic, miedzy nami same
                  niedomowienia i watpliwosci, ciagle pretensje chyba totalny brak stabilizacji w
                  obie strony bo ja o zone a on o bylego... za duzo tego a on nie chce rozmawiac.
                  Poczekamy, moze skonczy sie na ojcostwie albo tylko alimentach nie wiem nie
                  chce liczyc na wiecej bo po co mam sama siebie zwodzic. Do konca siernia
                  macierzynski a potem niania a ja do pracy zobaczymy jeszcze czy tutaj czy
                  jednak wroce do polski bo to zalezy od moich sil i kwesti uczuciowych i
                  partnerskich tutaj. Jesli mi sie nie ulozy uczuciowo pewnie wroce bo tam
                  latwiej mam przyjaciol i rodzine tutaj nikogo az tak bliskiego...
                  • fantka Re: zakazana miłość :/ 14.01.07, 15:00
                    Vicky dobrze że realnie patrzysz na sytuację
                    i wydaje się że prawidłowo ją oceniasz...
                    Na żonatego nie licz, jeśli to jego dziecko,
                    to będziesz musiała wystąpić formalnie o alimenty.
                    Z własnego doświadczenia wiem,
                    że wszelkie niedomówienia,
                    to w rzeczywistości ukrywanie prawdziwych intencji :(
                    • fantka Re: zakazana miłość :/ 19.01.07, 14:49
                      Vicki co u Ciebie?
                      Od kilku dni nie odzywasz się.
                      • vicky.81 Re: zakazana miłość :/ 19.01.07, 21:31
                        Pracowalam caly tydzien dzis wreszcie dotarlam do domku, no i mialam
                        niespodziewane skurcze, szczegolnie w nocy wiec nie dosc ze niewyspana to
                        jeszcze zmeczona po pracy dlatego nie mialam czasu na pisanie.

                        U mnoie pomalu podejmowanie wielkich decyzji, nadal czekam na decyzje zonatego
                        po tym co mu powiedzialam o spaniu z bylym znalazl chyba pretekst do tego by
                        sprawy zakonczyc ze mna, tzn rozstac sie... po moim mailu czekam nadal na
                        szczera rozmowe, czyli dzisiaj wieczorkiem jak on wreszcie wroci bo siedzi w
                        pracy (specjalnie??!!). Za dwa miesiace czyli jeszcze 5 tyg przed porodem
                        musimy zmienic mieszkanie i chcialabym wiedziec czy szukamy czegos we dwoje czy
                        wracam na laske bylego, czego nie chce tzn chce ale nie zmusze go do przyjecia
                        pod dach czyjegos dziecka, mnie tak ale ja jeszcze nie wiem czyje dzidzi...

                        Zagmatwane to dam znac pewnie jutro jak poszlo, zonaty chyba unika podjecia
                        decyzji i widze ze podejme ja za niego...
                        • fantka Re: zakazana miłość :/ 21.01.07, 08:33
                          Vicky, przede wszystkim na swoje i dzidzi zdrowie uważaj,
                          nie szarżuj w pracy...
                          rozumiem że pod opieką lekarza jesteś...
                          • vicky.81 Re: zakazana miłość :/ 21.01.07, 11:04
                            Slonce,
                            tutaj opieka lekarzaa wyglada dosc obojetnie do pacjentki, ja opowiadam i
                            staram sie opisac sytuacje, a lekarz mi na to dotknie brzuch, no dziecko jest
                            wysoko nic sie nie dzieje, nie krwawi pani wiec jest ok, skurcze sie zdarzaja i
                            po ptakach, moja intuicja mi mowi ze jest wszytsko ok, nie czuje sie zle maly
                            kopie wiec tylko wzielam magnez B6 i staram sie w pracy odpoczywac z nogami do
                            gory jak tylko nikogo nie ma :P jeszcze 5 tyg pracy i ide na urlop macierzynski
                            no i moze uda mi sie poleciec do tej polski bilety mam na 28 luty do 4 marca
                            tyle ze to bedzie 30tc wiec pojde tu do polskiej kliniki gdzie mnie ginekolog
                            obejrzy od dolu :P bo w irlandii wcale nie badaja ginekologicznie (koszmar- oni
                            sobie tu ubzdurali ze to jest dla kobiety ponizajace!! jakis totalny kretyn to
                            wymyslil, ehh nie chce nawet o tym mowic). No nic w kazdym razie ja przed
                            wylotem potrzebuje tutaj od lekarza pozwolenia na lot co od irlandzkiego
                            dostane na piekne oczy bez badania... dlatego ide do polskiej kliniki 200 euro
                            za badanie ale ja nie podejme ryzyka lotu z np skrocona szyjka lub innymi
                            oznakami przedwczesnego porodu. Musze miec pewnosc, ze nic takiego mi nie grozi
                            tym bardziej ze nienawidze latac i to samo w sobie dla mnie jest stresem nie z
                            tej ziemi...


                            Jesli chodzi o sprawy mieszkaniowe, zonaty powiedzial ze chce ze mna mieszkac
                            nie wiem czemu i po co (dzis mu sie snilo ze odbieral moj porod :P) zobaczymy
                            jak to bedzie sie dalej ukladac musze poczekac do wynikow badan... wiem ze nie
                            powinnam sie w to pakowac i w sumie sama nie wiedzialam czy chce ale wczoraj
                            znalazlam piekna liste 100 ang imion dla chlopcow i wyslalam bylemu do wyboru
                            bo musimy cos ustalic we trojke nazwiska sie nie da wiec chociaz imie byly
                            dzwonil analizowal ze mna i ogolnie dla mnie dziwnie to brzmialo bo on kazde
                            imie ktore mu sie spodobalo dokladal do swojego nazwiska...

                            I wieczorem no w sumie to w nocy telefon na dobranocek, i wielki szok,
                            zapytalam czy bardzo chce zeby dzidzia byla jego bo on ma plany, wakacje,
                            skonczyc zawieszone w polsce studia odlozyc kase, dac siostrze niepelnosprawnej
                            ktora zostala w polsce wiecej szans na rozwoj (pieniazki) bo jego rodzice
                            zmarli jak on mial 16 lat wiec siostra pod jego opieka. No i wsrod tych planow
                            jego finansowo dziecko to jest ogromny problem wiec sie zapytalam myslalam ze
                            powie ze nastawil sie ze to NIE JEGO i juz, a on sie rozplakal ze sie
                            przyzwyczail do dziecka, ze marzy o nim, juz drugi raz dal mi bardzo silnie do
                            zrozumienia swoimi emocjami ze on je pokochal w nadzieji ze to jest jego maluch
                            i bardzo bardzo boi sie rozczarowania... kurde pobeczalam sie sama... ide juz
                            bo zaraz mi sie wspollokatorzy zaczna dziwnie przygladac...

                            AAA i jeszcze jedno szukam mieszkania bo nie chce wymusic na bylym decyzji jak
                            ja podejmie ze chce byc z nami rodzina, zonaty sie wyprowadzi (musze
                            przypilnowac zeby miec wszystko w nowym mieszkaniu na siebie) a z bylym
                            sprobujemy cos zdzialac...

                            Caluje bede zagladac na odpowiedzi bo ja chyba juz za emocjonalnie podchodze do
                            tego co sie dzieje jeszcze 113 dni do porodu i czas leci jak glupi.
                            • fantka Re: zakazana miłość :/ 23.01.07, 17:53
                              Vicky,
                              ciekawe w Irlandii są metody ginekologiczne ;)ale wizyta 200 euro to cena
                              powalająca, przynajmniej z polskiej perspektywy.
                              Nie wiem czy nie przesadzasz z tym lotem. Z Irlandii to samolot leci do Polski
                              pewnie ze dwie i pół godziny. Przeciążeń z reguły nie ma. Ja bardzo dużo
                              latałam i latam samolotem, wsiadam jak do autobusu. Ale oczywiście nie latałam
                              z ciążą. A dlaczego nie lubisz latać? To szybka i w miarę wygodna podróż. Na
                              pewno wygodniejsza niż np. autobus...
                              Vicky, czy Ty chcesz rodzić w Polsce? i w Polsce spędzić urlop macierzyński?
                              Jaki długi urlop daje irlandzki pracodawca?
                              A czy żonaty także wybiera imię dla dziecka?
                              I tak jak napisałaś: czas leci jak głupi...
                              • vicky.81 Re: zakazana miłość :/ 23.01.07, 21:00
                                Fantko,
                                metody prowadzenia ciąży tutaj bardzo mnie zdziwiły, ale sam poród jest bardzo
                                pozytywnie prowadzony, znieczulenie zzo to tutaj norma, pełna opieka, nie
                                nacinają, nie daja się meczyć dłużej niż 8 godzin jesli rozwarcie nie postepuje
                                i nie powiem ale lekarze, położne i pielegniarki super ciepłe mimo, że wszystko
                                mam tu za darmo raz jako cieżarna a dwa jako ze jeszcze pracuje wiec z racji
                                ubezpieczenia i tak bym miala. Wiec jak chyba z tego wynika rodze tutaj,
                                macierzynski tez tutaj 26 tyg mi sie nalezy, kasa okolo polowe pensji dostane
                                wiec nie jest zle. Tylez ze ja chcialam od 1marca na macierzynski ale mnie w
                                pracy prosza zebym jszcze 4 tyg wiecej popracowala, zmniejsza mi godziny i
                                obciazenia ale bardzo im na mnie zalezy (??) no i mam gdszie wracac po
                                macierzynskim chca czekac i dostosuja sie do nianki ktora bede musiala wziac...
                                tyle wczoraj ustalilam bo myslalam ze czekac nie beda bo jak, potrzebuja kogos
                                przeciez i myslalam ze nie cenia mojej pracy az tak ale sie milo rozczarowalam.

                                Jeśli chodzi o lot samolotem ja zawsze sie balam nie znam powodu mojego strachu
                                sam fakt latania jest dla mnie przerazajacy... a jestem po nerwicy lekowej
                                zdiagnozowanej 2 lata temu, moj strach byl wtedy obłedny balam sie spac, jesc
                                oddychac, samej siebie, ludzi, przestrzeni o matko myslalam ze umieram...
                                najpierw ladowano mi psychotropy nie dosc ze nie pomogly to jeszcze pobudzalay
                                lęki i uzaleznialy, potem odstawilam psychoanalityk, leczenie innymi
                                silniejszymi lekami ale mniej uzalezniajacymi i zaczelam zyc pomalu drobnymi
                                krokami z wieloma podknieciami ale coraz szerzej dawalam sobie rade sama
                                (najpierw pod opieka innych stawialam kroczki- to nie do uwierzenia np
                                wycieczka do sklepu łącznie 10 min a ja oswajalam lęk przez 2 tyg) tak bylo ze
                                wszystkim ale dalam rade od grudnia czyli 4 miesiace przed wylotem tutaj prawie
                                dawalam rade ze wszystkim sama, oczywiscie nie bez strachu irracjonalnego ale
                                umialam nad nim zapanowac... potem wylot tutaj i jedyne czego nie oswoilam to
                                wlasnie samolot. nie umiem bardziej tego wyjasnic...

                                Zonaty tez cos tutaj wybiera czasem wtraci ale jak to u niego z wylewnoscia
                                uczuc bywa, wszystko co robi a raczej mowi jest z takim dystansem ze nie wiem
                                sama jak to odczytywac, juz chyba sie nie wglebiam nie mam na to sil, bedzie co
                                ma byc, mam o czym myslec musze planowac przyszlosc moja i dzidzi bedzie w niej
                                zonaty to bedzie nie to laski bez i juz. No moze nie jest mi to obojetne ale
                                jakos musze sie ustosunkowac realnie bo mam dosc złudzen.

                                Znowu sie rozpisalam, czas spac :) Całuski :) dzieki za zainteresowanie lubie
                                czasem wylac na "papier" co mi lezy na serduchu i na dodatek tak jakos tutaj
                                czuje sie mniej skrepowana.
                                • fantka Re: zakazana miłość :/ 24.01.07, 19:10
                                  Vicky,
                                  samolot to najbezpieczniejszy środek komunikacji.
                                  W samolocie usiądź sobie na środkowym miejscu, będziesz się czuła jak w
                                  autobusie. Weź ze sobą jakąś dobrą, miłą i lekką książkę do czytania. Zacznij
                                  czytać od razu jak wsiądziesz. Efekt zatykania uszu można w łatwy sposób
                                  zlikwidować żując gumę do żucia, albo można ssać kwaśne i twarde cukierki
                                  owocowe. Trzeba wtedy przełykać ślinę - i o to chodzi.
                                  Pamiętaj że mama musi być silna i odważna, bo dzidzia będzie sie wtedy czuła
                                  bezpiecznie :)
                                  Będzie dobrze.
                                  • screen Re: zakazana miłość :/ 14.03.07, 23:36
                                    Vicky co u Ciebie???
    • basia9981 Re: zakazana miłość :/ 15.03.07, 16:09
      Viki, moje zdanie w tej sprawie jest następujące:
      - nie możesz polegać na żonatym, lepiej z nim nie wchodż w związek, bo jest
      nieodpowiedzialny, agresywny / krzyczy na Ciebie już teraz, a Ty jesteś w ciąży/
      - były może być Twoim oparciem, nawet, gdyby nie był tatusiem
      - możesz wychowywać dzidzię sama, bo dzidia nic tu nie zawiniła, a Ty jesteś
      bardzo dzielna

      Sentencja : kopnij żonatego w dupę, niech sam wypija to piwo, które nawarzył.
      Pozdrawiam.
      • fantka Re: zakazana miłość :/ 24.03.07, 15:07
        Już koniec marca,
        może Vicky już na urlopie?
        Vicky odezwij się do nas,
        my tu pamiętamy o Tobie i dobrze Ci życzymy.
        • vicky.81 Re: zakazana miłość :/ 07.05.07, 13:37
          Jak ten czas leci... pozosatalo do porodu tydzien, od ostatniego posta
          zaliczlam 3 razy szpital z podejrzeniem zatrucia ciazowego, ale oni poprostu
          dmuchaja na zimne, ja wiem ze wszystko jest dobrze. Macica mi sie rozszerza i
          od tygodnia chodze jak pingwinek jak juz uda mi sie wstac, krzycza na mnie ze
          mam lezec ale mnie boli jak leze im wiecej sie poruszam tym bol jest mniej
          dokuczliwy ahh ci mezczyzni. Jutro znowu szpital 4 godz na dziennej obserwacji,
          tak juz do konca bedzie chyba ze znowu mnie zatrzymaja na kilka dni. Nie znosze
          szpitli wole spac w domu ale za blisko rozwiazania zebym ryzykowala i
          sprzeciwiala sie zaleceniom lekarzy.

          Chlopaki moje poddenerwowane, daja mi popalic im blizej porodu wszyscy coraz
          bardziej zniecierpliwieni... nic nie poradze trzeba czekac. Zonay odremontowal
          dla nas dom zostalismy sami lokatorzy 1 kwietnia sie pozegnali ale od 1 maja
          mamy lokatorke nowa (ja znowu zazdrosna jak kiedys az mnie skreca, ale jak
          bedzie chcial i tak pojdzie w dluga i tyle mu zrobie) przynajmniej spi ze mna a
          nie jak wczesniej na kanapie bo mi obiecal ze wroci do sypialni zebym nie
          musisala snuc glupich domyslow co on po nocach wyrabia w salonie na kanapie i z
          kim (ja nie mam zwidow tylko my tak zaczelismy od wspolnych nocnych rozmow na
          kanapie jak juz wszyscy spali w tym domu dokladnie rok temu wiec wzorem z
          przeszlosci mam zle skojarzenia)!!!

          BYLY wrocil z polski bo 3 tyg go nie bylo, jedzie ze mna rodzic i tez mi tu
          jakies chocki klocki odstawia, zazdrosnicy obaj teraz jak koguty boje sie co to
          w szpitalu i po porodzie bedzie a tu mama jeszcze przyjedzie do mnie nie chce
          jej martwic... chyba zabronie im odgornie scen i alkoholu bo ja ich rozdzielac
          nie bede... musze im tu jakos do rozumu przemowic... tylko argumentow mi
          brak ...

          Pozdrawiam i tocze sie do kuchni zjesc sniadanko :)
          • skorpionica11 Re: zakazana miłość :/ 07.05.07, 14:00
            :)) hej viki
            dbaj o siebie ,i zycze zdrówka tobie i malenstwu i mam nadzieje ze nas
            powiadomisz jak urodzisz
            A masz juz imie dla dziecka????

            pozdrawiam
            • fantka Re: zakazana miłość :/ 07.05.07, 18:28
              Witaj Viki :)
              Dawno Cię nie było, już się o Ciebie martwiłam.
              Dobrze że zdrówko Twoje i maleństwa oki.
              Będę za Ciebie trzymać kciuki
              i z niecierpliwością czekać na rozwiazanie i wiadomości.
              Czy Twoi panowie chcą być przy narodzinach?
    • agaitheta Re: zakazana miłość :/ 16.05.07, 22:27
      hmmm chyba się zaczęło, trzymajcie kciuki!!!

      Słonko jestem z Tobą i trzymam kciuki, Twoja Aga!
      • screen Re: zakazana miłość :/ 17.05.07, 17:35
        Dzisiaj rano myślałam o Viki. Nawet nie zauważyłam tego postu, kiedy sie do nas
        odezwała i zastanawiałam się co u Niej słychać.
        Cieszę sie, że wszystko o.k.
        Życzę spokoju i wszystkiego NAJ dla Mamy i Maleństwa:)
      • agaitheta Re: zakazana miłość :/ 19.05.07, 22:34
        Mamy chłopczyka :))))))
        49 cm, 3460 g
        Teraz po karmieniu idą spać :)))))

        Gratuluję!!!!!!!!!!
        • wesola_kicia Re: zakazana miłość :/ 20.05.07, 19:34
          Sorki,że zapytam,ale zmieniłaś nick czy jesteś kims bliskim viki?

          Gratuluje :)
          • screen Re: zakazana miłość :/ 20.05.07, 19:58
            OOO musi byc boski!! Taki mały różowy pulpecik:))
            Gratulacje!!
            • fantka Re: zakazana miłość :/ 26.05.07, 10:48
              Witaj Agaitheta na naszym forum :-)
              Bardzo dziękuję za wiadomości o Vicky.
              Przekaż jej najserdeczniejsze gratulacje,
              Zdrowia i szczęścia dla Vicky i jej chłopczyka.

              @)--->----->------
              • fantka Re: zakazana miłość :/ 26.05.07, 10:49
                Kiedy Vicky pokaże się na forum?
                bo bardzo ciekawa jestem wszystkiego :)
                • vicky.81 Re: zakazana miłość :/ 27.05.07, 22:39
                  Jestesmy juz nie 2in1, maly daje popalic, dobrze ze mama zostala u mnie na
                  tydzien ale juz jutro sama bede musiala ze wszystkim dac rade, imie chyba juz
                  zostanie takie jak planowalam James Anthony (19/05/07 godz. 15.58 czasu
                  wyspowego)

                  Jutro mama zabiera probki dna do polski i okolo 10 dni mnie dzieli od pelnej
                  wiedzy bo jednak maly chyba zonatego, patrzac na podobienstwo mala szansa
                  pomylki... Byly towarzyszyl mi przy calym porodzie, dal rady i bardzo mnie
                  wspieral mimo ze widzielismy jak tylko maly ze mnie wyszedl ze to raczej nie on
                  jest ojcem. Byly nadal mnie wspiera ale musze to ukrywac, zonaty zabronil
                  definitywnie... Zonaty spi ze mna i malym, pomaga i nawet jakos sie angazuje,
                  chyba muu sie odmienilo, stara sie nawet i taki dumny jest z naszego jak on to
                  mowi "zwierza". Z moja mama dali rade nigdzie nawet nie wyszedl jak urodzilam,
                  nie oblewal mimo telefonow od kolegow siedzial grzecznie z moja mama tak jak go
                  prosilam :) no i koniec pisania maly sie zbuntowal i chce cycka :) lece...
                  • fantka Re: zakazana miłość :/ 31.05.07, 17:03
                    Witaj Vicky!
                    Serdeczne Ci gratuluję zdrowego syna.
                    Myślę że czasem szkoda
                    że dziecko nie może mieć dwu ojców
                    a Ty nie możesz mieć ich dwu,
                    konkurujących ze sobą
                    i ciągle się starających
                    dla Ciebie i dziecka.
                    • fantka Re: zakazana miłość :/ 31.05.07, 17:04
                      Też z niecierpliwością czekam na wyniki dna
                      i na to co z tym zrobi żonaty.
                      • vicky.81 Re: zakazana miłość :/ 01.06.07, 23:54
                        Byly jest teraz w polsce wiec zostalam troszke osamotnona, moze fakt tego ze
                        moge na niego liczyc zawsze daje mi poczucie bezpieczenstwa a chwilowo mi go
                        braklo i lekka zalamka nastroju. Do tego doszedl fakt ze pracodawca zonatego
                        wysyla go do innego miasta na 2tyg-2miesiecy od tego wtorku dal mi tez popalic
                        bo jak to ja mam sama w tym domu na obczyznie z 2 tyg dzieckiem zostac bez
                        samochodu i zadnej pomocy i mezczyzny prz boku??!! Wiec ja od dwoch dni rycze
                        maly nie sypia bo jak mama w takim dolku to mu sie udzielilo a tatus powiedzial
                        szef kazal to on musi a dupa wcale nie ja uwazam ze wystarczy wyjasnic sytuacje
                        i nie on jedyny w firmie jest stolarzem maja ich tam kilku moze jechac ktos
                        inny... wreszczie wczoraj dotarlo jak zaczelam wydzwaniac do ambasady o
                        natychmiastowy paszport dla malego bo ja sama w tym domu (pieknym, urzadzonym,
                        pomalowanym odremontowanym i ogolnie cudownym ale JA NIE UMIEM BYC SAMA W TYM
                        KRAJU)
                        • vicky.81 Re: zakazana miłość :/ 02.06.07, 00:00
                          ENTER MI sie wcisnal wiec powiedzialam ze sama nie zostane i koniec wracam do
                          kraju i tyle mnie zobaczy, wiem ze to jak szantaz wygladalo ale nie o to mi
                          chodzilo ja mowilam powaznie to nie tak ze mu na zlosc czy cos ja poprostu wole
                          wrocic do rodziny i przyjaciol 100 razy bardziej niz zostac tu sama z dzieckiem
                          nawet na 2 tyg. Musalam wygladac jak 7 nieszczesc bo on sie zdenerwowal i mi
                          mowi ze ja mam depreche poporodowa i siedzial i mnie glaskal zabral malego i
                          kazal isc spac zebym odpoczela. Nie mowie ze hormony nie daja mi popalic po
                          porodzie i troszke mam rozchwiane nastroje ale chyba kazda mloda mama na
                          obczyznie by zareagowala podobnie...

                          No nic dzis dostalismy z malym od taty (zonatego) ogromnego pluszowego
                          spiewajacego i tanczacego kubusia puchatka a wyjazd podobno odwolany choc nie
                          wiadomo na jak dlugo i kiedy znowu tyemat bedzie aktualny. Dobrze ze byly we
                          wtorek wraca z polski nie zebym go chciala wykorzystywac ale on jest zachwycony
                          malym mimo iz widzi totalny brak podobienstwa a dwa bardzo chce mi pomoc...

                          Ide kapac malego postaram sie pisac w wolnej chwili...
                          • helga1970 Re: zakazana miłość :/ 02.06.07, 09:11
                            nie jestem w stanie przebrnac przez caly watek
                            ogolnie apie jesgo sens
                            mam jednak pytanie: ktorego z mezczyzn kochasz?
                            • fantka Re: zakazana miłość :/ 02.06.07, 09:44
                              Vicky dużo siły Ci życzę.
                              Masz rację że reagujesz od razu
                              na próby żonatego co do zmiany Twojej i małego sytuacji życiowej.
                              Doświadczenie uczy, że wygrywa ten zdecydowany i konsekwentny.
                              Tylko się nie denerwuj,
                              dbaj o zdrowie swoje i malucha :)
                              • fantka Re: zakazana miłość :/ 11.06.07, 12:06
                                Vicky, czy już znane są wyniki?
                                Nie trzymaj nas w nieświadomości.
    • vicky.81 Re: zakazana miłość :/ 12.06.07, 13:06
      wyniki beda lada dzien,
      zonaty jak aniol sie zachowuje, nie wiem czemu, pyta sie mnie czy moze sie
      napic, wyjsc, zaprosic gosci, mowi do mnie slonce moje, myszko, kochanie i to
      codziennie, przytula mnie, spi z nami, dzwoni, nigdzie nie wychodzi bez nas
      chyba ze mu pozwole, bawi sie z malym, rozmawia z nim, sam go zabiera, ja nie
      chcialam mu nic narzucac chcialam zeby sam wybral, patrzy na niego czesto,
      chociaz piluchy mu nie zmienil wcale, nie chcial go kapac, ani ubierac, nawet
      na spacer go nie przygotuje sama wszystko robie, zonaty tylko gotuje w weekendy
      i zakupy mi robi te duze choc podpasek i pieluch nie bedzie kupowal!! Reszta
      czyli sprzatanie, pranie, gotowanie i opieka nad malym nalezy do mnie,
      wszystkie formalnosci, banki, poczty, oplaty, pilnowanie terminow oplat za
      samochod wszystko to na mojej glowie, troszke zmeczona jestem ale trudno.

      Widze ze pomalu sam dojrzewa i mi zaczyna pomagac, przedwczoraj wykapal malego
      bo widzial ze sie zle czuje, wczoraj zabral nas na spacer, w weekend bylismy na
      pikniku w parku, jak pozbieram sily i przestane w koncu krwawic schudne troszke
      jeszcze i odzyskam pewnosc siebie bedzie chyba dobrze...

      Nie powiem wiele wymagam od niego bo pytanie czy moga sie napic drinka zadane
      przez niego przy jego kolegach to juz jest obciach...wie ze mu nie wolno musi
      zapytac. Czasem sie oje ze on tego nie ytrzyma i pojdxie w dluga, ale jakos
      jest ok. Strasznie ubolewam nad moim wolnym powrotem do figury ale jak sie
      uzbieralo tyle w ciazy bo az 32 kg no to teraz trzeba troche powlaczyc w sumie
      z 92 juz zeszlam do 74 nie jest zle bo to 3 tyg po porodxie dopiero ale nie
      wciskam sie jeszcze w moje ciuszki kurcze a o stroju kapielowym moge pomarzyc :/

      Glupie to strasznie ale moja pewnosc siebie jest zachwiana takie upaly tutaj
      laski chodza porozbierane a ja hmmm no i jeszcze ten brak seksu od 6 miesiaca
      ciazy a teraz po porodzie jeszcze krwawie zbyt bardzo, no ale w czwartek ide do
      gina moze bedzie cos jasniej w sprawie mojego powrotu do zycia seksualnego bo
      jak na zlosc az do porodu i w sumie juz tydzien po mi sie chce... Chyba za
      lekki ten porod mialam w sumie niby 12 godzin i oksy i przebijanie pecherza bo
      nic nie szlo z rozwarciem w sumei jakos dalam rady chociaz zaaplikowali mi
      znieczulenie zzo ale jak juz nie dawalalm rady z bolu w sumie po 6 godzinach
      to poprosilam bo tutaj mozna w kazdej chwili nie jak u nas ze zamawiac
      wczesniej. Blogoslawienstwo calkowite super anestezjolodzy, zadnych klopotow,
      bolu nie czuc wcale dopiero bole parte ale tez nie bol jako taki a samo parcie.

      Dobra ide spac bo zamiast drzemac jak maly spi to ja znowu sprzatalam od 6 rano
      bylam na zakupach, na poczcie, i teraxz bazgram tu jakies moje glupoty...

      Dam znac co z badaniami choc ja wiem ze to zonatego widze ogromne podobienstwo.
      • skorpionica11 Re: zakazana miłość :/ 12.06.07, 16:15
        ;)) Witaj i milo ze dajesz znak zycia
        niech sie chowa maly
        a i jak ma na imie synek ???
        wiesz kazdy facet musi dorosnac do pewnych rzeczy ,przeciez oni sa jak dzieci
        ale tez trzeba czasem zmusic faceta np; aby posprzatal ,bo przy niemowlaku jest
        duzo roboty

        pozdrawiam
        • fantka Re: zakazana miłość :/ 12.06.07, 18:37
          Vicky, powrót do figury trochę potrwa.
          Musisz teraz uważać na odpowiednią dietę
          i trochę się gimnastykować.
          Karmisz małego piersią?
          Żonatego musisz przyuczyć do większej pomocy w domu,
          to że pyta Ciebie o wszystko, to za mało, to zasłona dymna.
          Właściwie on w ten łatwy sposób "spełnia swoje obowiązki".
          Wymagaj od niego więcej a sama odpoczywaj.
          Zdrówka do Ciebie i malca życzę :-)))
          • fantka Re: zakazana miłość :/ 15.06.07, 22:26
            jak tam zdrówko?
            • screen Re: zakazana miłość :/ 15.06.07, 23:39
              Vicky ile teraz waży maluszek?
              Marzę o dzidziusiu ale o córeczce;-)))
    • vicky.81 Re: zakazana miłość :/ 19.06.07, 00:19
      Czesc kochane, maly jutro konczy miesiąc, miał po urodzeniu 3460g i 50cm, teraz
      nie wiem ile wazy ale 2 tyg temu miał 3900 (wypis ze szpitala 3220) mierzy cos
      około 57cm. Karmie go wyłącznie piersia, będzie miał na imie James Anthony tak
      jak planowałam.

      Ja po wizycie u gina, po usg i macica nawet ok., troszke tam cos zosatlo ale
      malutko, wiec nie było potrzeby zadnych dodatkowych zabiegow czy lekow,
      ustaliłam tez kwestie antykoncepcji bo ja już chce rozpocząć znowu Zycie
      seksualne, jakos nadal mam ochote tak jak i w ciazy. Podobno nie jest to regula
      raczej odwrotnie, troszke paralizuje strach ze będzie bolec, ale moje obawy
      były zbędne, nic nie bolalo, troszke tylko w miejscu szycia ale wystarczylo
      zmienic pozycje. Krwawienie prawie ustalo wiec za tydzień gora dwa musimy
      wprowadzic antykoncepcje.

      Kwestia ojcostwa tak jak myślałam ZONATY. Bardzo mniue zaskoczyla jego reakcja,
      calowal mnie przytulal, chwalil się kolegom, zaprosil sąsiadów na pępkówkę, 3
      dni z rzedu świętował, tylko ze w domku albo wychodziliśmy ale razem, we
      trojke. Bawi się z malym, gada do niego takie bajki ze Az ja się smieje z nich
      obu.

      Włączyła mu się zazdrość o bylego i widze ze mnie kontroluje. Próbowałam z nim
      rozmawiac o naszej przyszłości. Wybadac grunt, nie chce żeby zostal z nami by
      nie wyjsc drugi raz na skurwysyna albo dlatego ze kocha malego a ja na doczepke
      albo jeszcze z jakichs innych pobudek które mnie nie satysfakcjonuja. Ja go
      kocham i chce z nim być jeśli on kocha nas i widzi nas w przyszłości jako
      rodzine. Tylko wtedy z nim zostane, nie umiem jednak zdobyc się na wyznanie
      tego co ja czuje, boje się ze będzie się staral mnie nie skrzywdzic i zostanie
      przy nas z litości Az do czasu jak w nim wszystko się zbuntuje i ucieknie …
      Próbowałam wybadac czy nie lepiej żebym wróciła z dzieckiem do polski
      powiedział ze finansowo tak ale tylko z tego powodu byloby latwiej, potem dodal
      ze jak ja nie che z nim tu zostac to nie zatrzyma mnie na sile, ze on nie wie
      czego ja chce, ze ciagle chce wracac do domu i on nie wie co ja mysle. Chyba
      oboje cos ukrywamy przed soba tylko nie wiem czy oboje to samo czyli chcec
      bycia razem jak rodzina czy kazde ma na mysli cos innego. Czas pokaze…
      • fantka Re: zakazana miłość :/ 19.06.07, 18:49
        Witaj Vicky
        Cieszę się że oboje z maluszkiem dobrze się czujecie.
        Sytuację masz faktycznie trudną,
        piszesz że obydwoje coś ukrywacie...
        nie można budować na niedomówieniach.
        Może jak już będziesz wiedziała czego tak naprawdę chcesz,
        wtedy porozmawiasz z żonatym.
        A jak zachowuje się były?
        Czy nadal chce się z Tobą spotykać?
        Jakie ma zamiary?
        Pozdrówka serdeczne :)
        • screen Re: zakazana miłość :/ 19.06.07, 19:17
          A powiedz Vicky jak sytuacja z jego żoną> Poinformował ją, że ma syna i chce
          załozyć nową rodzinę?
          Miło słyszeć, że mama i dzieciaczek zdrowi. Wak wiele się teraz słyszy o
          komplikacjach:(
          • fantka Re: zakazana miłość :/ 20.06.07, 09:04
            O ile pamiętam,
            to jego żona nie wie nawet o Vicky ;(
            • screen Re: zakazana miłość :/ 20.06.07, 10:17
              Dlatego właśnie pytam czy już raczył ją poinformować.
              Jeśli nie to nie rozumiem jak można prowadzić takie podwójne życie...
              Bardzo nie w porządku wobec wszystkich osób a zwłaszcza dziecka.
              Dobrze to o nim nie swiadczy i nie buduje zaufania:(
    • vicky.81 Re: zakazana miłość :/ 22.06.07, 08:12
      Kochane Dziewczyny,

      Jeśli chodzi o mnie ja już wiem czego chce, kocham go sprawdziłam go na
      wszelkie sposoby jakie znam nie powiem ze były wscipskie wredne i podstepne
      taka już jestem ostrożności nigdy za wiele, maile, telefony smsy, kody dostępu,
      kieszenie no wszytsko co można albo nie można i nic absolutnie czysty, 2
      miesiace kontroli i zadnego numeru nie wycial i nie pozostaje mi nic innego jak
      mu zaufac, dwie sprawy jeszcze wymagaja pracy tzn pieniadze (a raczej mój
      strach ze on znowu cos przebaluje tak jak kiedys) i druga sprawa jego rodzina.

      Tak jak napisałaś Fantko jego zona nie wie nawet o mnie a co dopiero o malym,
      ja naciskac nie będę, to jest jego decyzja choc nie powiem ze nie zapytałam…
      powiedział ze jego syn (10 lat skończył 18maja - mój się urodzil 19 maja :P)
      się dowie jak skonczy 18 lat bo teraz to on nie zrozumie… ja uwazam ze takiemu
      dziecku prościej wytłumaczyć teraz niż w okresie buntu ale nie moja sprawa,
      fakt ze rozumiem strach żonatego, syn na odległość i taka informacja hmmm
      moglby go stracic na zawsze choc i tak ten kontakt maja slaby. Michalek jest
      żonatego oczkiem w glowie, wszystkie hasla do Komorek kont kompa sa związane
      wlasnie z synem, ciagle o nim mowi o jego chorobie (cukrzyca) o pasjach o
      spedzonym z nim czasie, dlatego uwazam ze sam wybierze moment i mu powie lub
      nie…

      To ze zona nie wie ja odbieram na plus i ten czas jest dla mnie, bałabym się ze
      zacznie być mila bo tu o pieniazki chodzi, teraz jak chce kase czy rzeczy dla
      dzieci to tylko wtedy chce z żonatym rozmawiac a tak to nie maja o czym chyba
      ze syn nawywija to ona placze ze ma go dosc i ze wdal się w ojca. Chjce żeby
      zonaty nauczyl się z nami zyc, teraz mamy wspolne wszystko i razem planujemy
      codzienne Zycie ( o przyszłości zaraz napisze) wiec chce żeby się w to wszystko
      wkręcił i zdecydowal czy tego chce, zanim mu zona zrobi się mila i kochana bo
      się przestraszy drugiej rodzinki ze jej wszystko odbiore. Zonaty mnie zna i
      doskonale wie ze ja tego nie zrobie, ja sama kupuje dla jeo dzieci prezenty
      ciuchy, pytam o Age jego zone, staram się jakos o tym rozmawiac normalnie, nie
      jestem zazdrosna a przynajmniej nie pokazuje tego. O zone będę zawsze troszke
      gdzies tam w srodku ale o dzieci nigdy. Pytałam tez o jego córkę skończyła w
      czerwcu 3 latka i nie ma pojecia co to tato, jak zonaty dzwoni i ja słyszy jego
      zona nie chce jej dac do telefonu, mowi malej ze to obcy pan i tyle, podobno bo
      mala by się wygadala ze tatus się odezwal a tak nikt niepozadany nie wie.

      Przyszłość, postanowiłam wrócić od wrzesnia do pracy, konczy mi się urlop i
      czas na mnie, musimy pokombinowac ze zlobkiem i niankami i ciotkami żeby to
      jakos rozplanowac, jak wytrzymam wrzesień i będę sobie radzic organizacyjnie,
      psychicznie i fizycznie, wroce do rozmowy z żonatym o przyszłości. Jak sobie
      nie dam rady z obowiązkami to wroce do polski tam mam przyjaciol i rodzine
      która na mnie już czeka. Bardzo kocham żonatego ale ja chce być niezalezna,
      samodzielna inaczej czuje się mniej warta, tak zostalam nauczona i wiem ze
      zawsze o pomoc mam się gdzie zwrocic i wsparcie w każdej formie otrzymam ale
      chce osiągnąć swoje wymarzone cele i dac malemu jaknajwiecej. Nie będę się tu
      czula dobrze na garnuszku u żonatego jeśli nie będę pracowac. Zagmatwane to….

      BYŁY hm… nadal utrzymujemy kontakt ale w tajemnicy na co on się zgodzil, tzn
      nie dzwoni chyba ze cos pilnego, albo jak wie ze zonaty w pracy, ja dzwonie raz
      dziennie pogadac jak zonaty jest w pracy. Czasem jak mam auto to podskocze do
      bylego do pracy czy domu na chwilke, bardzo się rozcazrowal ale chyba docenil
      tez fakt swobody jaka daje mu Zycie bez obciążeń. Były wraca do polski
      pozałatwiać nieskończone studia i inee jakies tam sprawy i od sierpnia
      przynajmniej na 3 miesiace wylatuje. Dalej chetnie ze mna rozmawia, normalnie
      jak z kolezanka, nie wiem co on czuje bo nie moielismy okazji pogadac ale
      rozmowa jest zaplanowana, mam wrazenie ze on jej unika, a sam chciał ja odbyc.
      Ja uznałam ze nie ma już o czym rozmawiac, wydaje mi się ze yen ponad rok który
      minal od naszego rozstania to za duzo żeby cos naprawiac, już nie mówiąc o tym
      ze ja od 14 miesiecy zyje z kims innym. Nie chce psuc zycia byłemu, on kogos
      pozna pokocha i będzie szczesliwy, do mnie ma ciagle pretensje o przeszłość o
      slowa o czyny, to wychodzi czasem w naszych zwykłych pogaduchac, on ma tylko
      24lata ulozy sobie Zycie, nie dam mu tego czego on chce już nie mówiąc o opiece
      nad dzieckiem z romansu który rozpoczęłam będąc z nim. Nie wiem co ja czuje do
      niego, poddalam się, nie walcze o jego uczucia, szkoda by mi było tej
      przyjazni, która chyba jest miedzy nami, tych rozmow i spedzonych wspolnie 6
      lat. To jest dobry człowiek, choc potworny egoista i w sumie to nie chce
      rozpatrywac czemu tak bardzo jest przy mnie i tyle oparcia mi daje a nie mowi
      kocham i nie chce ze mna być. Ja chyba go juz nie kocham, ale nie mowie znamy
      się jak lyse konie i jak prościej byloby z nim związać swoje Zycie, tyle ze to
      chyba nie polega na tym żeby było prosto…

      Sobie znowu popisałam, jak ktos to przeczyta to będę gratulowac, moje monologi
      sięgają zenitu czasem :P Ide pichcic obiadek zanim mamy się obudzi bo od
      spaceru spi jak aniol. A za 30 minut pora karmienia i znowu utkne z cyckiem na
      kolejna godzine.

      Pozdrawiam
      • fantka Re: zakazana miłość :/ 22.06.07, 11:11
        Cześć Vicky,
        ja zawsze czytam całe Twoje posty...
        Piszesz że macie z żonatym wszystko wspólne...
        Nie wiem czy wiesz,
        ale wszystko co żonaty teraz kupuje
        jest ich tzn jego i jego żony
        dorobkiem małżeńskim...
        i tak będzie do momentu rozwodu.
        • vicky.81 Re: zakazana miłość :/ 26.06.07, 14:40
          Fantko,

          oni maja rozdzielnosc majatkowa od slubu cywilnego czyli od jakichs 5-6 lat
          podpisana u notariusza. "Wszystko wspolne" raczej mialam na mysli zycie
          codzienne, nie kupno domu... chociaz samochod mamy wspolny na nas oboje ale to
          jest jedyny tak drogi zakup, choc wszystko do naszego wynajetego domu moze jest
          wiekszym wydatkiem ale to ja urzadzalam dom pomalu za moja kase korzystamy z
          tego oboje. Tak po przeanalizowaniu mojej wypowiedzi to chyba nie o rzeczy jako
          materialne mi chodzilo a o zycie wspolne, czyli zakupy, rachunki, pieniadze
          (niby ja zakupy a on rachunki, samochod i czynsz i zone) ale to roznie nam
          wychodzi. Ja czesto cos kupie dla jego coreczki, czy posle dzieciom prezenty,
          czy zaplace ubezpieczenie auta bo placimy co miesiac... a on zrobi zakupy na
          caly tydzien dla nas.

          Znikam sie umyc bo maly spi a mi sie odnowila narosl ropna na kosci ogonowej i
          bol jest taki ze od 3 dni po scianach chodze a wizyta u lekarza dopiero jutro.
          W 32 tyg ciazy to mialam i wtedy mnie zamkneli w szpitalu chcieli operowac zeby
          oczyscic dokladnie ale sie nie dalam, balam sie narkozy i lekow podanych w
          ciazy, teraz jeszcze gorzej bo karmie piersia a malego nie mam z kim zostawic,
          musze znowu popreosic zeby mnie cieli bez znieczulenia i dali cos po czym bede
          karmic nadal inaczej chyba ich powystrzelam. Dobrze ze zonaty mi pomaga i kapie
          malego wstaje w nocy mi go podac czy dac mu cumla. bo ja z bolu kwicze i nawet
          obrocic sie nie daje rady, takie glupie miejsce na ropna zmiane podskorna bleee
          • skorpionica11 Re: zakazana miłość :/ 26.06.07, 22:19
            viki ja tez czytam twoje cale posty ;))
            zycze aby wszystko sie w twoim zyciu po ukladalo po twojej mysli

            pozdr. dla ciebie i synka
          • fantka Re: zakazana miłość :/ 26.06.07, 22:26
            Vicky,
            dlaczego zaraz myślisz o narkozie?
            Teraz robią bardzo dużo zabiegów
            w miejscowym znieczuleniu.
            To bardzo dobre znieczulenie
            i tylko chwilowe.
            Myślę że Tobie też tylko takie zrobią.
            Jutro będę za Ciebie trzymać kciuki.
            Pozdrówka serdeczne :)
            • vicky.81 Re: zakazana miłość :/ 27.06.07, 09:04
              Dzieki dziewczyny za rady wsparcie i ogolnie ze chce wam sie to czytac!!

              Ostatnio w szpitalu prosilam o miejscowe znieczulenie to mi chcieli zaaplikowac
              narkoze, nawet mi dali kroplowki na noc oczyszczajace przed operacja ale wtedy
              nie dalam sie kroic no i zreszta rtano po calej nocy antybiotyku dozylnie ropa
              zniknela, teraz chyba troszke jest inaczej, bo w nocy mialam 39 i potworne
              dreszcze, teraz juz jest lepiej, przeszlo po paracetamolu ale sie zonaty darl
              na mnie ze sobie krzywde zrobie, ze sama sie na tamten swiat wysylam i ze
              moje=a fobia do szpitali to czysta glupota i ze zachowuje sie jak rozwydrzony
              bachor... normalnie padlam jak to uslyszalam, ja tu nie lece do szpitala zeby
              nie placic za operacje, tylko czekam na wizyte od poniedzialku ktora oni mi
              wyznaczyli co oznacza ze placic nie musimy, no i przeciez malym sie zajmuje,
              jakbym pojechala wczesniej to dopiero po 18 jak ktos do domu wroci i mnie przy
              malym zmieni a po 18 to tutaj tylko OD czyl emergency i wtedy by mnie zostawili
              bo maja taki obowiazek juz to przerabialismy kilka razy w ciazy mimo braku
              zagrozenia jak ktos sie zglasza na emergency zatrzymuja na obserwacji.

              No nic trzymajcie kciuki, dobrze ze maly w nocy budzil sie tylko na karmienie i
              gawarzenie a nie wymagal jakis moich wysilkow. Chce dzis wrocic do domu
              opatrzona i wyczyszczona i z antybiotykiem najlepiej miejscowym zeby go w
              pokarmie nie bylo. Zobaczymy najwyzej znowu zrobie awanture ciekawe czy maja w
              papierach ze ucieklam im wtedy jak bylam w ciazy :P bo zwialam im o polnocy z
              powpinanymi wenflonami i pojechalam do domu po rzeczy do ubrania i pizamke a
              poniewaz wszyscy w domu pili bo tu w iralndii bylo swieto patryka wtedy wiec
              sama sie odwiozlam i zawiozlam naszym autem :P a w szpitalu latali i mnie po
              oddziale szukali bo mnie nie bylo ze 3 godzinki :P Tym razem zwiewac nie
              zamierzam, ale walczyc o karmienie malego piersia wiec pewnie bedzie goraco...

              Pozdrawiam
              • screen Re: zakazana miłość :/ 27.06.07, 10:41
                Vicky jesteś twarda i dzielna.Podziwiam Cię!
                Macierzyństwo zaraz po porodzie, zwłaszcza, kiedy zostajesz z dzieckiem sama to
                już niemal bohaterstwo. Wiem co mówię, bo sama przez to przeszłam;-)
                A Ty jeszcze biedactwo taka chora i obolała.
                Pamiętam jak przychopdziłam z moim maluszkiem do szczepienia a tam inne matki z
                całą asystą (tata, babcia, ciocia...). Ja radziłam sobie sama, znosiłam wózek z
                IV piętra,po drodze robiłam zakupy, załatwiałam różne sprawy i było o.k.
                Dobrze, że walczysz o karmienie piersią. W dzisiejszych czasach wiele matek
                idzie na łatwiznę i karmi sztucznie a karmienie piersią tak miło sie później
                wspomina. Nie pamieta sie o tych wsytskich zapaleniach piersi, zastojach itp.
                tylko to maleństwo takie przyssane i wpatrzone w matkę.Takie pełne zaufania i
                bezbronne. Juz później nigdy tak nie będzie;) Podrośnie, będzie mialo swoje
                zdanie, sprawy, raz odpysknie, raz się zbuntuje...;-))
                Cieszę się, że Ci sie układa i z postu na post (tez czytam je wszystkie
                dokładnie) nabieram wiary w Twojego "żonatego":-)) Może teraz dopiero dojrzał
                do rodziny, dziecka i okaże się odpowiedzialnym i gotowym na ojcostwo facetem.
                może teraz trafił na tą kobietę, z którą chce być i wychowywać dziecko.
                Jak tutaj wszyscy kibicuje Ci Vicky i zyczę aby wszystko Ci się ułozyło jak
                najlepiej.
                Pozdrawiam serdecznie
                • fantka Re: zakazana miłość :/ 28.06.07, 12:06
                  Vicky czy już byłaś na tym zabiegu?
                  Trzymam kciuki za Ciebie i Twoją rodzinę.
                  Pozdrawiam :)
    • vicky.81 Re: zakazana miłość :/ 29.06.07, 11:34
      Co sie polepszy to sie popieprzy... :(

      Jesli chodzi o moja wizyte to bylo ok, nawet lekow nie trzeba bylo bo mi to w
      nocy peklo i samo sie oczyscilo, prawie juz nie czuje wiec nawet antybiotykow
      mi nie dali. Tyle ze operacja konieczna bo to sie odnawiac bedzie gdzies jest
      ognisko zapalne i musza to usunac jak skoncze karmic malego. Tak ustalilam i
      cala happy wrocilam z maym do domku.

      No to wczoraj z racji ze juz bylo dobrze otwieram poczte a tu list z banku ze
      zonaty wzial 5 tys euro kredytu!!???? A ja nic o tym nie wiem... Normalnie
      dostalam wypiekow, poprostu co tu duzo mowic skoro takich decyzji nie omawia ze
      mna to chyba wniosek jest jeden nie traktuje nas jako partnerow zyciowych... no
      i w ryk, przeplakalam caly dzien nie wiedzialam co mam z tym zrobic, a ten
      wrocil powiedzial ze nie wiedzial czy dostanie kredyt wiec po co tu mowic a na
      dodatek co wieczor od 3 dni ja awanture robie wiec niby kiedy mial to zrobic...

      Nie mowie o celu kredytu bo tu nie mialam watpliwosci- pompa insulinowa dla
      syna i naprawa auta i obiecane wakacje z synem... ja nie kwestionu8je potrzebu
      takiej kwoty i splata nie jest az tak ogromna bo jedyne 278euro w ciagu roku to
      cale odsetki od tej kwoty ale jak mozna bylo nawet mnie nie poinformowac. od
      wrzesnia zlobek dla malego 800 eoro a moja wyplata przyjdzie jak przepracuje
      miesiac czyli po wrzesniu a we wrzesniu macierzynskiego juz nie dostane wiec
      bedzie bardzo krucho tyle ze on nawet tego nie przewidzial bo wazniejsze tu i
      teraz a co bedzie to sie pomysli.

      Po calym dniu myslenia i obliczen stwierdzilam wracam do polski bo to nie ma
      sensu ja nie bede walczyc z wiatrakami, nie mam sily sama stawic zonatemu czola
      tutaj, w polsce sie pozbieram i juz... wiec jak mu to powiedzialam to on
      stwierdzil zebym sobie poplakala i sie zastanowila bo znowu strzelam fochy...

      Po czym wzielam auto i do kolezanki pojechalam sie wybeczec wrocilam i siadlam
      do rozmowy, wylozylam kawe na lawe po pierwsze jak wygladaja sprawy finansowe,
      co jest do zrobienia i zaplacenia w tym miesiacu, i ogolnie jak sie przedstawia
      sytuacja zeby mial jasnosc bo ogolnie to on wie ale jak to sie skumuluje i mu z
      konta pobieraja nagle sie okazuje ze mu na czynsz braklo bo poslal dzieciom i
      nie przewidzial... po czym wywalilam z grubej rury ze ja chce z nim byc tutaj
      na zawsze z nim albo wracam do poski jesli mnie nie kocha bo to nie ma sensu,
      ze maly jest jego i nigdy mu kontaktow nie odbiore wiec niech decyduje, a on mi
      tu jak chcesz wracac to wracaj, sila cie nie zatrzymam, wiem ze nie chcesz sama
      z malym tu siedziec a ja jestem po 12 godzin w pracy, nie moge z toba siedziec,
      co za matol ja mu mowie ze sama w tym kraju z dzieckiem nie zzostane to znaczy
      samotna mama a nie ze sama na 12 godzin dziennie boshe..... po czym powiedzial
      ze on nie wie czego chce ze jemu jest tak dobrze ale nie wie czy chce byc ze
      mna, nie jest pewny czy mnie kocha musi to przemyslec... czyli dla mnie sprawa
      jasna nie kocha bo nad tym nie trzeba myslec... to sie wie!!

      U mnie niestety jest zle bo wiem ze nie kocham bylego, poprostu on mnie kocha i
      tak byloby mi latwiej z nim byc ale nie chce marnowac nikomu zycia... zonatego
      pokochalam, moj blad wydawalo mi sie ze jak zostalismy w tym domu sami wtedy
      tez chcialam wracac do polski rzucic wszystko i urodzic w krkowie, ale
      powiedzial zostan wynajmiemy ten dom na kolejny rok sami, zaczal malowac dla
      nas najwieksza sypialnie, pokoik dla malego, coraz czesciej przytulal, calowal
      na dzien dobry i dobranoc, pytal o wszystko pojawily sie slowa paczusiu,
      kochanie, moj grubasku, sloneczko. wrocil do sypialni czego nawet w polsce nei
      robil dlatego robilam sie coraz mniej czujna i pozwolilam sobie na poryw
      serca... tak bardzo go kocham... gdyby wracal do rodziny na co sie nastawialam
      byloby mi latwiej a tak az tak sie pomylilam??...

      Kazalam mu spac na kanapie, nie chcialam go juz wczoraj, musze sie
      zdystansowac, zaczac uczyc sie go nie kochac, a on rano znowu przyszedl
      probowal jak co rano przytulic, pocalowac w uszko i razem patrzec na malego...
      dalam mu malego i wyszlam z pokoju, nie chce jego bliskosci... nie umiem sobie
      z nia radzic, trzy razy wracal mnie pocalowac i przytulic przed wyjsciem,
      zabronil plakac i powiedzial zebym przestala kombinowac bo znowu cos sobie
      umysluje w glowie... tyle razy mi powtarzal wczoraj ze on taki jest ze nie umie
      okazac uczuc, ze przeciez o tym wiedzialam no wlasnie wiedzialam i ja te
      uczucia zobaczylam te ktorych podobno nie ma...

      Boshe glowa mi peka bo serce chyba w mak poszlo...

      Czekam, moja przyjaciolka bedzie 13 lipca na 2 tyg potem jeszcze 3 tyg i bede
      miala paszport dla malego wczoraj myslalam ze moze dac mu tylko moje nazwisko
      ale nie nie dam mu sie wywinac, nie bede pogrywac dzieckiem ale alimenty placic
      bedzie... wiem ze nazwisko mi tego niezagwarantuje ale to jest dowod uznania
      dziecka.

      Ide posprzatac w domu bo musze to jakos ogarnac...
      • skorpionica11 Re: zakazana miłość :/ 29.06.07, 12:25
        powiem tak eehh ci faceci
        Czytajac twoj post ,pomyslalam ,ze jesli podjelas decyzje przyjazdu do
        Polski ,to chyba bedzie pewien sprawdzian dla ojca ,mysle ze wtedy dozna
        olsnenia (mam taka nadzieje) i w koncu stwierdzi ,ze musi sie ustablizowac lub
        dalej prowadzic "niedojrzale" zycie ,jak wynika do tej pory.
        robiac kazdej poznanej pannie dziecko -niestety

        pozdr.
        • vicky.81 Re: zakazana miłość :/ 29.06.07, 12:55
          On juz wie ze trzeba sie ustabilizowac i dorosnac, tylko ze moze niekoniecznie
          ze mna u boku, bo obie rodziny utrzyma na odleglosc bez klopotu ale ze mna nie
          musi byc skoro mnie nie kocha, tzn pewnie bysmy razem dalej FUNKCJONOWALI dobre
          slowo tak jak do tej pory gdybym nie robila kolejnych awantur on cisze sobie
          ceni, uprane ugotowane posprzatane dzidziusc czysciutki i kochany wygoda full
          wypas, ale ja zmeczona i zasiedziala w domu czepiam sie o pierdoly i strzelam
          fochy juz ponad 2 miesiace wiec zaczelo mu w glowie switac chyba ze skoro chce
          niech wraca do polski bo zaczyna sie robic niewygodnie,

          pewnie sobie mysli: co wracam do domku to awantura, no dobra obiadek i piwko
          podala ale czemu tak jazgocze znowu, przeciez ja nic zlego nie robie... bo tak
          szczerze to nie robil nic zlego poza tym kredytem w sumie czepialam sie o jego
          uwage, ze za malo mi poswieca czasu ze nie mysli o mnie a tak powaznie to ja
          chyba z nudow tak mialam, bo ja siedze w domu, on w pracy ma co robic i sie mu
          nie nudzi wcale, ja niby z zalozonymi rekami tez nie siedze ale to nie to samo,
          mnie nie podbuduje to ze ugotowalam czy wypralam mu gacie, ja chce byc piekna,
          kwitnaca i miec sily a po calym dniu ledwo zipie, tzn tak mi sie zdaje bo
          wszyscy mnie podziwiaja, dom wysprzatany zawsze czysciutko, wyprany "maz",
          nigdzie sterta brudnych ciuchow nie rosnie wszystko zrobione na biezaco,
          zaoparzona lodoweczka, dzidzius grzeczniutki a ja nawet paznokcie mam
          pomalowane i czas na maseczke i nogi ogolone i lekki makijaz, no moze ciuchy
          troszke powyciagane, nie dopasowane ale jak tu inaczej skoro przepac miedzy
          ciuchami ciezarowkowymi a moimi przed to jakies 30kg a ja jescze 10 do
          zrzucenia :P DZiewczyny mi zazdroszcza, tej organizacji domowej, tyle ze ja sie
          taka pusta czuje, glupia i zacofana wobec codziennosci ktora zylam do polowy
          ciazy, kiedy sil mi jeszcze na nic nie brakowalo a entuzjazm jak u 16tki. Moze
          on ma dosc, bo ja mam sie sama dosc...

          Fakt czepiam sie juz o pierdoly, przed chcwilka dzwonil bo mialam isc z malym
          do lekarza maly ma katar meczy sie troszke i zaczyna mi marudzic wiec chciallam
          sprawdzic czy ok, wiec dzwoni czy ma sie z pracy zwolnic i nas zawiesc mowie mu
          ze jak jutro nie pracuje to nie najwyzej jutro pojedziemy, a on sie mnie pyta
          czy mi juz minela zlosc i czy juz dobrze... no kurde ja zla nie jestem tylko
          zlamana, serce mi peka z bolu a on sie pyta czy foch minal i juz mi przeszlo
          pakowanie sie ... kurde moze on nie traktuje powaznie moich slow... w sumie to
          ktorys raz juz do tej polski sie pakuje...

          ehhh maly spi a ja paznokietki moze zrobie i maseczke na wlosy bo plakac juz
          sil nie mam...
          • fantka Re: zakazana miłość :/ 29.06.07, 21:14
            Vicky,
            Ustawiczne fochy i straszenie
            to nie jest za dobra metoda,
            bo on już się do tego przyzwyczaił
            i za bardzo poważnie nie traktuje.
            Chyba lepiej zadziała spokojna rozmowa
            i konsekwencja.
            Teraz najważniejsze to zabezpieczyć
            interesy dziecka.
            Pozdrawiam :)))
            • fantka Re: zakazana miłość :/ 08.08.07, 16:27
              Vicky już dawno się nie odzywałaś,
              co się u Ciebie dzieje?
              dziecię zdrowe?
              a z żonatym dogadałaś się ?
              • vicky.81 Re: zakazana miłość :/ 24.08.07, 11:45
                Czesc kochane,

                faktycznie dawno nic nie pisalam, maly rozwija sie dobrze, skonczylismy 3
                miesiace, a za kilka dni lecimy do hiszpanii na wakacje, zonaty ma urlop a ja od
                10 wrzesnia wracam do pracy.

                Chyba sie dogadujemy, mowie chyba bo ja ciagle watpie, nie umiem uwierzyc w jego
                uczucia, ciagle sie boje ze mnie zdradzi, ze nie kocha szczerze... boje sie
                zranienia... nie wiem czemu... jest przy mnie, czasem powie kocham, nie wychodzi
                z kolegami, zawsze mnie i malego zabiera ze soba. Widze nawet zazdrosc w jego
                oczach, dzis np jak zawsze dal buziaka na dowidzenia, kilka razy tzn jak sie
                wroci po cos to zawsze jeszcze do mnie przyjdzie i da buzi, poniewaz noc byla
                ciepla wiec spalam odkryta, w bluzeczce i majtusiach to przyszedl dal buziaka w
                brzusio i kazal sie zakryc (mieszka z nami jeszcze taka para malzenstwo,
                mieszkalimy razem rok potem oni sie wyprowadzili ale nie udalo im sie z nowym
                mieszkaniem i po 3 miesiacach znowu z nami mieszkaja. Znamy sie jak lyse konie
                ale ostatnio zauwazylam ze Rafal mnie przykrywa, poprawia ciuchy jak mi np
                brzuszek sie odsloni czy delkolt zbyt duzy, tak mnie stara sie ukryc... dziwi
                mnie to bo nasza sypialnia zawsze jest otwarta maly spi w pokoju obok wiec musze
                go slyszec, ale ciagle slysze nie lataj w bieliznie w nocy (wstaje do dziecka
                tak jak spie w nocy...) albo krecisz tylkiem ... hmmm zawsze krece :P troszke
                wracam do figury moze to o to chodzi przedtem +30 kg nie bylo o co byc
                zazdrosnym... te drobne uwagi niby zartem daja mi do myslenia, ja zawsze bylam
                zwolenniczka odrobiny zazdrosci w zwiazku.

                Co do zony rozmowy dotycza dzieciakow i pieniedzy i zakupow nie ma w nich nic
                szczegolnego, nadal nie naciskam na rozwod ani zeby o nas powiedzial czekam na
                jego krok, choc mam w glowie date ktora konczy moj okres ochronny dla
                niepozlatwianych spraw. Potem zaczne dzialac dyskretnie, nie narzucac ale
                uswiadamiac... czas pokaze...

                Widze ze ona zaczyna ciagnac kase ile wlezie, nie ma granic jej naciaganie,
                wysyla jej srednio 5 tys lotych miesiecznie plus kupujemy dla dzieciakow ciuchy,
                buty, zabawki... mysle ze to bardzo duzo a ona potrafi poprosic o wiecej i to
                czesto, ale widze ze mu to pomalu ciazy bo uswiadomilam mu ze jak on byl w
                polsce mniej zarabial i zyli na dobrym poziomie wiec wysylajac wiecej na mniej
                osob robi jej tylko zachety na wiecej... dotarlo sam wyznacza granice wydaje mi
                sie ona rozsadna.

                Teraz jedziemy na wakacje mam nadzieje ze urlop nam sie uda i moze nawet wiecej
                niz uda, moze nawet nas jakos zblizy jeszcze do siebie...

                Odezwe sie jak wrocimy, buzka
                • skorpionica11 Re: zakazana miłość :/ 24.08.07, 16:28
                  Hej vicky ;))

                  koniecznie musisz sie odezwac po Hiszpani ;))

                  pozdr.
                • fantka Re: zakazana miłość :/ 24.08.07, 22:30
                  vicky.81 napisała:
                  > Co do zony rozmowy dotycza dzieciakow i pieniedzy i zakupow nie ma
                  > w nich nic szczegolnego, nadal nie naciskam na rozwod ani zeby o
                  > nas powiedzial czekam naj ego krok, choc mam w glowie date ktora
                  > konczy moj okres ochronny dla niepozlatwianych spraw. Potem zaczne
                  > dzialac dyskretnie, nie narzucac ale uswiadamiac... czas pokaze...

                  Vicki, co to za data? bo nie pamiętam...
                  Na długo lecicie do tej Hiszpanii?
                  Ja w Hiszpanii jeszcze nie byłam,
                  pięknie tam jest i cieplutko.
                  Cieszę się że z maluszkiem wszystko oki.
                  Miłego wypoczynku Wam życzę :-)))
                  • vicky.81 Re: zakazana miłość :/ 25.08.07, 22:59
                    Dzis zabukowalismy bilety 31.08 - 7.09 na majorke, mam nadzieje ze nam sie to
                    uda i zblizy nas do siebie. Dzisiaj bylo cudownie, dostalam wreszcie okres i juz
                    sie nie martwie ze znowu wpadlismy, czekalam 8 tyg i chyba z 10 testow zrobilam
                    bo mialam objawy jak rok temu ale jest ok, wystartowalam z tabletkami anty i juz
                    po stresie. Dzisiaj dostalam tyle buziakow i mnie tulil i glaskal ehhh tego mi
                    bylo trzeba a na dodatek umyslal sobie ze wracamy do polski, razem postawimy
                    sobie ranczo w bieszczadach i rozkrecimy interes, kuligi w zimie, pieczenie
                    barana itp takie naprawde luksusowe ale przytulne. Chcialby ze mna siedziec w
                    zimie przed kominkiem i popijac winko :) i bede mogla miec moje psy i konie
                    wszystko o czym marzylam :) Musimy to rozplanowac fiansowo, mamy 1/4 na ta
                    inwestycje hmmm czas pokaze ale mnie zaskoczyl, wszystkie papiery na mnie,
                    calosc bedzie moja, powiedzial ze mi ufa i chce zebym miala zabezpieczona
                    przyszlosc, poczulam sie kochana...

                    Nie wiem tylko jak sobie wyobraza w ym swoja nadal zone, jak chce jej powiedziec
                    ze jest w polsce z nowa rodzina, kiedy rozwod ... nie umialam jeszcze zapytac,
                    ta moja data to 1 stycznia, po swietach bozego narodzenia, czas na
                    uporzadkowanie spraw... wtedy jesli sam do tej pory nie podejmie krokow, zaczne
                    rozmowy, nie mozna zyc w takim zaklamaniu i ciaglej tajemnicy, trzeba sie
                    zdecydowac, bedzie musial wybrac, moze nie tyle wybrac bo dzieciaki jego zawsze
                    beda najwazniejsze ale podjac kroki, tzn rozwod i uswiadomienie zony o nas albo
                    koniec z nami i moze zyc sobie z nia czy nie ale w tym dziwnym ukladzie beze
                    mnie. Nie bedzie to tak ostro powiedziane, ale musze postawic sprawy jasno,
                    chyba ze sam do tej pory zacznie dzialac...

                    Tyle moich przemyslen, caluje idziemy do lozeczka i maluszka musze polozyc bo mi
                    usnal w wozeczku...
                    • skorpionica11 Re: zakazana miłość :/ 26.08.07, 12:19
                      Viki
                      czy ty wiesz co to jest spirala???
                      zycze spelnienia marzen co do biznesu
                      a co do faceta to naprawde dziwie sie tobie ze w ciazy nie
                      postawilas sprawy jasno rozwod albo rozstanie z toba
                      Pamietaj chlopow trzeba krotko trzymac i nie mozna dawac sie zwodzic
                      pocalunkami itd. kochana to jest zycie a nie bajka

                      pozdr.
                      • vicky.81 Re: zakazana miłość :/ 26.08.07, 12:39
                        Wiem doskonale co to spirala, nie mozna jej jednak zalozyc wczesniej niz 3
                        miesiace po porodzie, dlatego wybralam tabletki, a tutaj musialam czekac na
                        okres, jak to po porodzie bywa nic sie nie zgadzalo wiec czekalam, uzywalismy
                        prezerwatyw, ale nasz maluszek wlasnie sie z takiego zabezpieczenia zrodzil.

                        Co do stawiania warunkow o rozwodzie, nie mialam tyle odwagi, nie uwazalam ze
                        moge tego wymagac po tak krotkiej znajomosci a co dopiero w sytuacji niepewnego
                        ojcostwa. Teraz juz mam do tego prawo, wydaje mi sie ze czs na decyzje i
                        deklaracje, wyczulam w twoim poscie niechec, a moze potepienie mojej
                        dziecinnosci nie wiem...

                        Facetow trzeba trzymac krotko, to prawda, ale na kazdego jest inna metoda, a ja
                        nie oceniam sytuacji tylko z mojego punktu widzenia, zdradzilam, on nie
                        pozalatwial spraw, moze nie jestesmy kwita, ale wiem ze nie jestem bez winny, a
                        uwazam ze wymagac mozna dopiero wtedy jak samemu jest sie szczerym i pewnym tego
                        czego sie chce. Teraz jestem pewna, jestem z nim szczera, sprawa z bylym jest
                        wyjasniona i nie ma mowy o przekroczeniu granic zwyklej znajomosci. Teraz ja
                        jestem wobec samej siebie szczera, nie oklamuje siebie i moge stawiac warunki,
                        nie lamie moich zasad i wartosci, doprowadzilam siebie do porzadku... Ja
                        oczywiscie jestem dziecinna a zycie to nie bajka, natomiast wiem ze trzeba zyc w
                        zgodzie ze soba i przestrzegac swoich zasad by moc wymagac tego samego od innych...
                        • skorpionica11 Re: zakazana miłość :/ 26.08.07, 14:01
                          tez jestem zdania ze trzeba zyc w zgodzie ze soba :)
                          a jesli sie wspólzyje regularnie to prezerwatywa nie jest dobrym
                          wyborem na dluza mete ,zreszta sama sie o tym przekonalas
                          Powiem tak im dluzej zwlekasz z rozmowa tym pozniej jest to
                          trudniejsze podejcie tematu
                          ja napewno nie zwlekala bym tak dlugo w twojej sytacji (gora z pol
                          roku) ,bo szkoda sobie robic nadzieji
                          a tego kwiatu to pol swiatu ;)
                          i wiesz mam wrazenie ze raczej to twoj facet jest dziecinny w swoim
                          postepowaniu ,zreszta faceci jak widac sa wygodni
                          • vicky.81 Re: zakazana miłość :/ 26.08.07, 14:18
                            Dlatego tez od pierwszego dnia miesiaczki czyli od 2 dni jestem na tabletkach
                            antykoncepcyjnych, bo faktycznie jesli sie uprawia seks codziennie prezerwatywa
                            ani nie jest wygodna ani jakos dla mnie tak pewna.

                            Co do czekania dalam sobie czas do stycznia gdzie sprawy postawie jasno, a teraz
                            w hiszpanii musze poruszyc temat, nie chcialabym zczynac realizacji marzen i
                            wracac do polski razem zanim nie zakonczy pewnych spraw i musze mu to powiedziec
                            teraz, od stycznia bedzie mial juz tylko wybor jedno albo drugie, a teraz chce
                            mu tylko powiedziec, ze nie moge z nim planowac zycia jesli nie zamknie
                            rozdzialu swojego malzenstwa... tyle nerazie bez terminow czy naciskow, sam
                            zdecyduje jak to zrobic i czy to zrobic potem nie bedzie juz odwrotu... taki mam
                            plan, jestem wyrozumiala i cierpliwa, ale wole dac mu czas a nie stawiac sprawy
                            na ostrzu noza, po co sie szarpac, jak sobie nie poradzi odejde, nie chce pytac,
                            nalegac, prosic, grozic po co mi te nerwy, wole wyjasnic ze nie widze
                            przyszlosci wspolnej jesli nie zamyka sie spraw i tyle co on z tym zrobi do
                            stycznia (jemu nie powiem ze tyle ma czasu!! bo to moj czas on dla mnie znaczy
                            ze jesli pozalatwia sprawy= potraktowal nas powaznie) a w styczniu bedzie ostro
                            i definitywnie zona albo ja i tyle wtedy juz tylko jednoznaczna deklaracja z
                            jego strony bedzie rozwiazaniem inaczej zegnaj kotku...

                            Mysle ze to rozsadne, nie jest bolesne, nie prowokuje zbednych napiec miedzy
                            nami, ja uwielbiam sie klocic, taka moja natura, ale lubie klotnie o drobiazgi,
                            takie drobne gierki, u nas podsyca to ogien w zwiazku, on tez to lubi. Nie bawi
                            mnie jednak nacisk, zakaz, zycie w ciaglym napieciu zrobi to czy nie zrobi,
                            powie jej czy nie, zazada rozwodu czy nie sprosta wyzwaniu, sam musi wiedziec ze
                            tak trzeba, bedzie wiedzial tylko ze dla mnie to jest podstawa do dalszego
                            rozkwitu naszego zwiazku i sam wybierze droge...

                            Nie wiem czy to brzmi jasno, dla mnie taak.
                            • skorpionica11 Re: zakazana miłość :/ 26.08.07, 15:10
                              mam nadzieje ze ulozy sie dla Ciebie wszystko pomyslnie w zyciu
                              dalszym i synka
                              nie zalezenie z kim do zyjesz starości ;)
                              • fantka Re: zakazana miłość :/ 27.08.07, 08:50
                                Vicky,
                                życzę Ci żeby spełniły się
                                wszystkie Twoje zamierzenia i marzenia.
                                Nie mogę Ci nic radzić,
                                to Ty najlepiej wiesz jak działać i kiedy.
                                Ja tylko trzymam za Ciebie kciuki :-)
                                A ten plan domu w Bieszczadach...
                                dla mnie piękny...
                            • aga-va Re: zakazana miłość :/ 19.09.07, 10:46
                              Witam!
                              Vicky, czytam 'Cię' od samego początku z zapartym tchem, ale dopiero
                              teraz postanowiłam napisać, sama nie wiem dlaczego... Muszę Ci
                              powiedzieć, że jesteś bardzo silną kobietą, dużo przeszłaś i to
                              właściwie będąc tam sama, bez rodziny, bez mamy, która właściwie,
                              jak pisałaś, wiedziała o wszystkim od początku. A mogę sobie
                              wybrazić jak było Ci ciężko...
                              Jak tam sprawy z żonatym...czy już coś postanowił, czy nadal funduje
                              Ci huśtawkę uczuć? Jak tam maluszek, mam nadzieję, że zdrowo
                              rośnie ;-)
                              Pamiętaj, musisz być silna, tak jak było to do tej pory, a nawet
                              silniejsza...za Was dwoje, za synka i za siebie...za Wasze szczęście!
                              Trzymaj się ciepło i pisz!
                              • fantka Re: zakazana miłość :/ 19.09.07, 18:32
                                Witaj Aga-va na tym forum.
                                Dobrze że się zdecydowałaś
                                na wypowiedzenie się tutaj.
                                • aga-va Re: zakazana miłość :/ 19.09.07, 20:51
                                  Witaj Fantko! Ja również się cieszę, że w końcu się odważyłam...
                                  Ściskam mocno ;-)
                                  • hatszepsuth-1 Re: zakazana miłość :/ 19.09.07, 23:54
                                    poniewaz jestem tu nowa przeczytałam wszystkie Twoje posty Vicki81.
                                    Twoja historia nadaje sie na ekranizację filmowa
                                    wiem ze sie powtarzam ale tak jest.
                                    Trzymam za Ciebie i Twojego synka kciuki.
                                    Sama w przeszłości przeszłam związek z żonatym facetem.
                                    Jak się później okazało rozwiódł sie dla mnie ze swoja żoną (mieli
                                    syna z tego małżeństwa)- chociaż postawiłam sprawę jasno że nie
                                    życze sobie żeby rozwodził się ze swoją byłą żoną dla mnie. Uważałam
                                    że dobro dziecka jest sprawą nadrzędną.
                                    Podjęli wspólną decyzję o rozwodzie. W tym czasie przeżyłam
                                    prawdziwe piekło, pomagałam Mu jak tylko mogłam, po 2 latach bycia
                                    razem, wspólnych wakacji z Jego synem zostawił mnie- odszedł do
                                    innej.
                                    Ja nadal kochałam Go, po kilku miesiącach wrócił a ja Go przyjęłam.
                                    byliśmy ze soba kilka miesięcy i znowu rozstanie. Nauczyła mnie ta
                                    znajmość wielu rzeczy...
                                    Z jednej strony cieszę się że się ta znajomość skończyła- dziś wiem
                                    że kocham i jestem kochana.
                                    Życzę Ci Viki tej najprawdziwszej miłości i tej najbardziej
                                    szczerej...
                                    • fantka Re: zakazana miłość :/ 20.09.07, 13:14
                                      Z Twojej historii wynika
                                      że są mężczyźni którzy
                                      nie nadają się do stałych związków.
                                      Ciągle szukają nowej miłości,
                                      to chyba brak dojrzałości.
                                      • hatszepsuth-1 Re: zakazana miłość :/ 20.09.07, 13:48
                                        Witaj fantko
                                        Masz rację- są na tym świecie mężczyźni o osobowości wiecznego
                                        chłopca
                                        Nic na to nie poradzimy
                                        Myślę że nie szukają oni miłości, nawet nie wiem czy zdolni będa
                                        kiedykolwiek kogoś pokochać
                                        Należy tylko takich unikac jak ognia lub zakończyć znajomośc jak
                                        najszybciej
                                        Pozdrawiam
                                        • fantka Re: zakazana miłość :/ 21.09.07, 21:14
                                          och,
                                          gdybyśmy mogły przewidywać przyszłość
                                          i w porę rozpoznać takiego mężczyznę
                                          nienadającego się do związku
                                          • aga-va Re: zakazana miłość :/ 21.09.07, 21:50
                                            Wiesz Fantko, ja myślę, że jest wiele takich kobiet (i mężczyzn
                                            też), które doskonale wiedzą jak będzie wyglądać ich przyszłość z
                                            danym partnerem, mam na myśli tą gorszą wizję przyszłości...ale
                                            pakują się dalej w ten związek...dlaczego?? bo kochają i usilnie
                                            wierzą, że wszystko da się jeszcze zmienić na lepsze...tak to
                                            jest...wybór z serca, czy wybór z rozumu...i tak źle i tak
                                            niedobrze...życie nie jest takie proste :-(
                                            Myślę, że każdy z nas coś o tym wie...
                                            • vicky.81 Re: zakazana miłość :/ 23.09.07, 16:18
                                              Witam ponownie,
                                              czesc aga fajnie ze sie odezwalas, sil do zonatych niezdecydowanych,
                                              niedojrzalych i innych zdziecinnialych facetow jednak mi braklo :P

                                              Przyjechala moja mama w dzien powrotu z majorki, od 10 wrocilam do pracy wiec
                                              pierwszy tydzien pomogla mama/babcia w opiece jak mnie nie bylo, potem poleciala
                                              do polski i zostalam z niania, chyba jest ok, ale to pierwszy tydzien jej pracy
                                              wiec nie chce zapeszac... ja 2 tyg w robocie i czuje ze zyje, sil mam malo ale
                                              satysfakcja duza, nie tesknie za malym, wiec daje rady, mobilizuje sie w pracy i
                                              w domu, organizacja na najwyzszym poziomie i zadowolona jestem.

                                              Co do zonatego, mialam juz dosc, znowu zlamal nasze ustalenia, obiecal zonie co
                                              innego a mi co innego. Wiec poszlam za ciosem, albo rozmowa i to gola prawda
                                              albo spadaj na drzewo dziecinny balwanie ktory nie umie stawic czola wlasnemu
                                              losowi. Wyszlo szydlo z worka ilosc dlugow gdzie i skad tak, to ze ma straszne
                                              wyrzuty sumienia w stosunku do zony bo ja zostawil, bo dlugi, bo dzieci, bo musi
                                              jej jakos ulzyc, wynagrodzic.... a dupa co to sa wyrzuty sumienia, albo cos z
                                              tym zrobi albo bedzie je mial do konca zycia, wiec zasmialam mu sie prosto w
                                              nos, co???!!! masz wyrzuty sumienia, czlowieku zona siedzi nad papierami z
                                              bankow, urzedow skarbowych i nie wie jak to ugryźć jak posplacac, kiedy i z
                                              czego, ty wysylasz pieniadze jak paralityk bez sensu i zorganizowania ona nie
                                              wie czy dostanie i ile i kiedy bo sie potrafisz naobiecywac i lipa no smiech na
                                              sali, czy ty jestes powazny??!! wytzuty sumienia!!! wez ty sie wreszcie za
                                              siebie, niech ona napisze ci ile gdzie i jak wisicie, kiedy termin splat,
                                              wysokosc rat, telefony, numery kont wszystko i wreszcie zdjemij jej to z glowy
                                              ty narozrabiales i to twoje dlugoi wiec badz wreszcie odpowiedzialny (tym
                                              bardziej ze nas na to stac trzeba pasa zacisnac ale to jest do spalacenia2-3
                                              lata i bedzie po sprawie), kolejna rzecz wyznacz termin wysylania i kwote
                                              pieniedzy i chodzbys mial stanac na rzesach placisz regularnie, ona wie na czym
                                              stoi zaplanuje cos, rozlozy wydatki, ale poczucie stabilizacji wroci a dlugow
                                              nie ma splacac z tej kasy to dla niej i twoich dzieci. trzeci klopot rozwod zrob
                                              cos z tym, ja sie nie bede z toba przepychac, sam decyduj, ja nie bede zycia
                                              planowac z zonatym facetem, skoro mowie splacamy twoje i zony dlugi, zaciskamy
                                              pasa to daj mi poczuc ze robie to dla naszej przyszlosci a nie dla twojej zony,
                                              ja wiem ze zasluguje na szczescie i jak nie chcesz byc ze mna ok, ja odejde i
                                              poukladam sobie zycie, ale muszisz sam postanowic, zamykasz rozdzial malrzenstwa
                                              i chcesz byc ze mna albo nie. Kolejna kwestia poinformowania o naszym istnieniu
                                              i twoim synu czas na odpowiedz sam przed soba kiedy i jak, muszisz cos postanowi!!

                                              Ehhh mialam dosc ale jak mi ulzylo, nagadalam sie teraz czekam na efekty,
                                              przystal na wszystko, powiedzial ze mam racje, powiedzia ze kocha mnie i ze mu
                                              ze mna dobrze, nawet wiedzial ze to juz 16 miesiecy jak jestesmy razem czym mnie
                                              zaskoczyl, widze ze mnie dostrzega, stara sie, ale ja czekam na te duze kroki,
                                              powiedzial ze zaczynam naciskac, az mnie zatkalo na co ja naciskam na splate
                                              dlugow no chyba to oczywiste ze za swoje bledy sie odpowiada i sam powinien to
                                              wiedziec, na rozwod nie naciskam, decyzja jest twoja, nie masz dat, nie ciosam
                                              kolkow, ja mowie i daje ci mozliwosc wyboru, nie czuje ze naciskam, nic nie
                                              wymuszam, decyzje podejmujesz sam, ja tylko uwazam ze dorosly i odpowiedzialny
                                              czlowiek powinien placic za swoje decyzje...

                                              calusky znikam bo mi tu zagladac zaczyna :P
                                              • skorpionica11 Re: zakazana miłość :/ 23.09.07, 16:55
                                                heheee
                                                no brawo viki w koncu ;)) wylozylas kawe na lawe

                                                pozdr.
                                                • fantka Re: zakazana miłość :/ 23.09.07, 17:20
                                                  Witaj Vicky,
                                                  za dobra jesteś dla niego....
                                                  Jego żona nadal nic nie wie o Tobie i dziecku?
                                                  • vicky.81 Re: zakazana miłość :/ 12.10.07, 20:43
                                                    Chcialam i mam :) rozmowa z zona sie odbyla dlugi i kwestie ich splat ustalone,
                                                    rozwod jak tylko posplacane zostana dlugi, poza kredytem w banku bo kredyt jest
                                                    wspolny, i na dlugi okres czasu a tamte dlugi groza sadem wiec jak je splaci i
                                                    zamknie sparwy bedzie spara rozwodowa, nie powiedzial jednak o nas ... a
                                                    zapytala i to kilka razy bo zauwazyla zmiane zachowania i dojrzale podejscie
                                                    ktorego ona nigdy nie doswiadczyla... domyslila sie ze ktos nim kieruje a on na
                                                    to nikt basiu (ja mam basia na imie nie ona wiec znowu gafa)... ale dla mnie
                                                    kilka milowych krokow zosatlo zrobionych ciesze sie, czekam na ten ostatni chyba
                                                    najtrudniejszy!!

                                                    tydzien temu zaskoczyl mnie jeszcze bardziej, mielismy gosci kolegow z jego
                                                    pracy z zonami, wiec jak to bywa babki w ogrodzie na fajeczce i plotach a
                                                    mezczyzni w domu przy stole, a ja gumowe ucho i uslyszalam o czym gadali: rafal
                                                    powiedzial ze dojrzal do ojcostwa, ze wreszczie swiadomie przezywa dojrzewanie
                                                    swojego dziecka, ze mam na niego dobry wplyw ze bardzo mnie kocha i szanuje, ze
                                                    mam duzo cierpliwosci i dzieki temu dobrze nam sie ukala, ze nauczylam go
                                                    kochac, dzwonic, okazywac uczucia, spac razem, ze nie naciskam, wszytsko robie
                                                    po dobroci i dzieki temu on sie tak zmienil... ze bardzo mu imponuje tym ze
                                                    robie z nim zakupy dla jego dzieci, ze nie ograniczam kontaktow, ze nie jestem
                                                    zazdrosna, ze chcetnie rozmawiam o jego rzeszlosci, bez zalu pretensji, balsam
                                                    na moje serce... on nie wiedzial ze slyszalam a ja mialam nogi jak z waty...

                                                    I ostatni tekst zbil mnie z tropu powiedzial ze mysli o slubie??!! ze chce ze
                                                    mna spedzic reszte zycia, dla mnie takie slowa i to miedzy facetami macho ktorzy
                                                    unikaja zobowiazan i takich tematow to bylo bardzo wiele, lepiej mi spokojniej,
                                                    pewniej... pojawila sie iskierka nadzieji na przyszlosc...

                                                    Znikam przewinac robaczka, naszego kochanego synka :)
                                                  • aga-va Re: zakazana miłość :/ 12.10.07, 23:57
                                                    Cieszę się Vicky, że coś się ruszyło i cała ta sytuacja robi się
                                                    klarowna. Z tego co piszesz, to facet po prostu przejrzał na
                                                    oczy...w końcu!
                                                    Życzę zdrówka i jak najwięcej szczęścia dla całej Waszej trójeczki :)
                                                  • skorpionica11 Re: zakazana miłość :/ 13.10.07, 11:39
                                                    viki super ze idzie wszystko ku dobremu ;)) i oby tak dalej
                                                    3 maj sie
                                                  • fantka Re: zakazana miłość :/ 13.10.07, 13:37
                                                    Viki cieszę się razem z Tobą :-))))
                                                    On swojej żonie o Was nie mówi,
                                                    bo może liczy na rozwód
                                                    bez orzekania o winie.
                                                  • fantka Re: zakazana miłość :/ 02.03.08, 10:28
                                                    Vicky, nic się nie odzywasz
                                                    a ja często myślę o Tobie
                                                    i zastanawiam się jak Ci się układa.
                                                  • skorpionica11 Re: zakazana miłość :/ 14.03.08, 18:57
                                                    fantka napisała:

                                                    > Vicky, nic się nie odzywasz
                                                    > a ja często myślę o Tobie
                                                    > i zastanawiam się jak Ci się układa.

                                                    ja tez ostatnio myslalam o niej czemu sie nie odzywa bo ciekawa
                                                    jestem;)
                                                  • aga-va Re: zakazana miłość :/ 19.03.08, 23:31
                                                    No to mamy te same myśli dziewczyny ;-)
                                                  • vicky.81 Re: zakazana miłość :/ 11.04.08, 22:38
                                                    Moj ostatni dzien w irlandii i weszlam zobaczyc do was.

                                                    Podzialo sie wiele,nie da sie w skrocie opowiedziec, ale sprobuje:

                                                    po powrocie z majorki tak jak sie umawialismy podjal kroki zeby posplacac
                                                    dlugi,zdjac z zony obowiazki itp i ja nagle olsnilo ze on musi tu kogos miec,bo
                                                    bardzo sie zmienil. Nagle zapragnela przyjechac bo dzieci si stesknily za
                                                    ojcem!! przyjechala na 4 dni z synem (11lat) zabrala rafala tzn on ja do
                                                    apartamentu wynajetego na ich przyjazd, dzwonilcodziennie ukradkiem do mnie ale
                                                    do domu nie wracal, powiedzial jej o nas i naszym synu, zalamala sie... nagle ja
                                                    ruszylo i zaczela wydzwaniac, ze nie da mu byc szczesliwym, ze czemu taki gnoj
                                                    sobie zycie ulozyl a ona nie, ze nagle jest taki rodzinny i spokojny i ze mnie
                                                    nie zaakceptuje... takie tam telefony po nocach, robila wszystko zeby nam popsuc
                                                    sytuacje. Ja natomiast zauwazylam ze on sie oddalil, ze go zmuszam do czulosci i
                                                    w koncu moze po 2 tyg od jej wyjazdu wykrzyczalam co myslalam a on powiedzial ze
                                                    w nim wszystkie uczucia do niej odzyly, ze nie umie bez niej zyc i ze to koniec....

                                                    Dalam spokoj to bylo w listopadzie... spakowalam sie kupilam bilety do polski i
                                                    zatrzymal mnie na lotnisku, bo ja pojechalam taryfa o 5 rano a on za mna
                                                    samochodem ze jednak mam zostac bo on nas kocha i ze zona mu namieszala w glowie
                                                    ale to juz przeszlosc itp... zostalam bylo super znowu bylo miedzy nami cieplo
                                                    romantycznie i dzidzius dodawal nam radosci, a tu zonka zadzwonila ze ona chce z
                                                    nim swieta spedzic i do nas przyjedzie... ja cierpliwie powiedzialam ok!!
                                                    wiedzialam ze tego nie zrobi a przyjelam taktyke olewania jej fochow... wiec po
                                                    swietach znowu to samo ona z dziecmi tym razem obojgiem przylatuje na tydzien i
                                                    on ma znimi mieszkac i sie ze mna nie widywac przez ten czas bo ona sobie tak
                                                    zyczy!!! ja powiedzialam swoje tzn wracasz na noc do domu a z dziecmi spedzasz
                                                    cale dnie... oczywiscie znowu jej na wierzchu!! dalam spokoj bawilam sie super
                                                    mialam tydzien z malym sam na sam tylko smsy mnie dobijaly bo mi zona wysylala
                                                    smsy typy ty nie msznic do gadania jestes tylko kochanka albo zrobilas sobie
                                                    dzieciaka i odebralas mi meza itp....

                                                    Mialam dosc a rafal nawet nie zadzwonil... podobno zabralamu komorke... nawet
                                                    nie chcialam tego sluchac. Wrocil do mnie tym razem nie bylobojetny, byl
                                                    kochany... ale ja juz nie wierzylam, dalam mu czas na rozwod i wybor ostateczny.
                                                    3 tygodnie temu wbrew woli jego zony pojechalismy do polski na 5 dni z naszym
                                                    synem ona sie dowiedzialaze jestesmy w polsce i zadzwonila do mnie ze rozwalam
                                                    jej malzenstwo wcielo mnie bo on podjal ostateczna decyzjepodobno, wiec
                                                    spakowalam frajera i wywalilam za drzwi on plakalblagalobiecywal a ja znowu
                                                    dalam mu szanse powiedzial ze nie umie zyc beze mnie ze nie obchodzi go ona jako
                                                    kobieta, ze to juz koniec rozwiedzie sie, pojechalismy do mojego mieszkania
                                                    wymierzylismy, zaplanowalismy remont bomielismy wrocic za 2 lata wszystko
                                                    bylopiekne przez 24 godziny... (dobrze ze nie bylo mojej mamy u ktorej
                                                    mieszkalismy bo chyba by go nozem potraktowala)natepnego dnia mielismy samolt
                                                    powrotny do dublina spakowana i gotowa stalam juz w drzwiach zadzwonila zona ze
                                                    onamusi sie znim zobaczyc. Powiedzial ze idziena 15 minut powie jej o nas i
                                                    jedziemy na lotnisko no i wyszedl i nie wrocil...............zadzwonilam o
                                                    godzinie co sie dzieje a on na to ze on leci do dublina sam ja z dzieckiem
                                                    zostajemy w polsce a on wrocil do zony!!!!!!!!!!

                                                    Nie wsiadl do samolotu wiec nastepnego dniapolecielismy razem maly zostal u
                                                    mojej mamy,a ja chcilam do zabic, spedzialm z nim 10 dni napakowaniu domu
                                                    sprzataniu sprzedawaniu samochodu papierach na dziecko itp wsiadlam w autoka 40
                                                    godzin do polski zeby zabrac wszystko czego sie tu dorobilam... po 7 dniach
                                                    wrocilm zeby oddac dom ktory wynajmowalismy wlascicielowi i odebrac kaucje bo
                                                    byla moja, teraz skonczylam tydzien pracy zeby byc fair wobec pracodawczyni i
                                                    odebralam wyplate ostatnia. jutro zmykam z tego kraju juz na zawsze ale to co
                                                    siedzi w mojej glowie i sercu to jest jakis koszmar.

                                                    Nie mam sily wiecej pisac pobocznych watkow jest tyle ze nie da sie opisac a moj
                                                    syn 19 maja ma pierwsze urodziny jest cudowny, najukochanszy a ja tak bardzo
                                                    tesknie on jest w polsce od 12 marca mijamiesiac bezniego wiem ze tam bylam
                                                    tydzien z nim ale tez latalam i zalatwialam zeby bylo nam latwiej,tak juz chce
                                                    miecgo w moich ramionach.... moj synek na youtubie: 2 miesiace temu
                                                    pl.youtube.com/watch?v=9NpWuuTTaN0
                                                  • skorpionica11 Re: zakazana miłość :/ 13.04.08, 20:32
                                                    Viki zycze Tobie nastepnych udanych decyzji ,duzo zdrowia dla Ciebie
                                                    i synka. I mam nadzieje ze znajmosc z ojcem dziecka czegos Cie
                                                    nauczuła i wnioski wyniosłas.
                                                    A i na Twoim miejscu alimenty bym mu dowaliła nie ma zmiłuj sie.

                                                    Pozdrawiam serdecznie
                                                    skorpi ;)
                                                  • aga-va Re: zakazana miłość :/ 20.04.08, 13:26
                                                    Vicky...po prostu Cię podziwiam, że byłaś taka cierpliwa...za dobra
                                                    dla niego, a on nie potrafił tego docenić...jego strata...tylko co
                                                    ten słodki maluszek zawinił :-( Przynajmniej masz teraz dla kogo
                                                    żyć!!! Kto jest dla Ciebie całym światem...masz kochaną mamę, która
                                                    na pewno da Tobie dużo wsparcia...jestem pewna, że dasz sobie
                                                    świetnie radę, choć na pewno będzie nie łatwo :-(

                                                    Widziałam Twojego synusia na youtube...Twoje szczęście
                                                    największe...życzę, żeby rósł zdrowo i beztrosko! A Tobie Vicky,
                                                    dużo, dużo siły i miłości...bo w pełni na nią zasługujesz ;-)

                                                    Ściskam mocno...

                                                    P.S. Zaglądaj tu do nas ;-)
                                                  • screen Re: zakazana miłość :/ 30.04.08, 17:27
                                                    Vicky, cały czas sledziłam Twoja historię, chociaż dawno to Forum o mnie zapomniało.
                                                    Strasznie mi przykro, że tak się stało. Bydlak i tyle! Mogłas ułozyc swoje życie
                                                    z "byłym" . Czy to juz stracone, nie masz z nim kontaktu??
                                                    Ja tez teraz bardzo cierpię, zostałam zraniona po raz kolejny i nawet znów bym
                                                    wybaczyła, bo tak bardzo kocham ale usłyszałam: już sam sobie nie ufam, więc nie
                                                    chcę znów cie skrzywdzić.
                                                    Juz 4 dni nie jesm. pakuje w siebie na siłę 1 jogurt dziennie i czekam. Nie wiem
                                                    na co. Może kiedyś ulżu mi na sercu.
                                                    Pozdrawiam Cię serdecznie i ściskam.
                                                  • vicky.81 Re: zakazana miłość :/ 02.05.08, 11:19
                                                    Zycie jest dziwne, wspolczuje Ci bardzo, nie ma nic gorszego od faceta ktory sam
                                                    sobie nie ufa, czyli niedojrzaly dupek, kolejny...

                                                    Z bylym mam kontakt ale on nadal siedzi w irlandii, no i coz tu duzo mowic nie
                                                    czuje chemii, juz mnie nie pociaga fizycznie... a bez tego nie zajdziemy daleko
                                                    wiec nawet nie probuje, nie potrafilabym skrzywdzic go kolejny raz. Ja mam w
                                                    sercu sieczke i jeszcze dlugo bedzie w nim zonaty bydlak. Nic na to nie poradze,
                                                    pilnuje alimentow, wstawiam filmiki na youtube zeby sobie syna ogladalale od 5
                                                    dni nie odbieram telefonow bo tylko sobie przypominam zamiast wyciszac emocje.
                                                    Wczoraj byloby dwa lata razem, a ja odebralam telefon bo alimenty- przelalismy
                                                    przez internet na moje konto i skonczylam szybko rozmowe. Ale juz pierwsza noc w
                                                    moim mieszkaniu mamy z synkiem za soba, przyszedl mopj kolega, zostal na noc z
                                                    nami, zajmowal sie malym i wstawal do niego w nocy bo ja nie mialam wczoraj sil,
                                                    przewiozlam wszystkie graty i sie urzadzilam w jeden dzien od 6 do 18 nic innego
                                                    nie robilam, dopiero dzisiaj sie zorientowalam ze nic nie zjadlam wczoraj.
                                                    Dobrze ze kolega pomogl w nocy przy malym, bo sie moj synek wybudzil 3 razy,
                                                    nowe lozko, nowy do po raz kolejny i emocje zaburzyly mu sen. A ja pospalam
                                                    spokojnie... to taki moj przyjaciel z ktorym zawsze swietnie sie czuje chociaz
                                                    nie musze z nim nawet rozmawiac, ktory przytuli i nigdy na nic nie nalega, ktory
                                                    nie wymaga nic w zamian, zawsze przyjedzie- szkoda tylko ze o 7 lat mlodszy...

                                                    Buzka lece na spacerek z malym i jakies zakupy bo lodowka jeszcze pusta :P
                                                    Trzymaj sie kochana lato idzie humor sie poprawia bo slonko wyjrzalo :) bez
                                                    facetow da sie zyc, trzeba sie zdystansowac chociaz myslami, ja juz sie
                                                    nauczylam mysle o moim bydlaku kilkanascie razy dziennie ale jak tylko mysli do
                                                    niego uciekaja zmieniam ich kierunek i zapominam na jakis czas, da sie :)
                                                  • skorpionica11 Re: zakazana miłość :/ viki 02.05.08, 17:53
                                                    viki tak 3 maj ;)) i oby do przodu nie ogladajac sie za siebie
                                                  • fantka Re: zakazana miłość :/ viki 02.05.08, 21:58
                                                    Dziewczyny pamiętam o Was.

                                                    Viki, Twoją historię śledzę od początku.
                                                    Znam Cię trochę. Jesteś silna.
                                                    Mam nadzieję, że szybko zapomnisz o żonatym
                                                    i ułożysz sobie życie z jakimś fajnym chłopakiem.
                                                    Wbrew pozorom, tacy fajni też są na tym świecie.
                                                    Dziecie masz śliczne :-)

                                                    Screen, do Ciebie napiszę w odrębnym wątku
                                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=36214&w=79082678
                                                  • skorpionica11 Re: zakazana miłość :/ 02.05.08, 17:52
                                                    screen napisała:

                                                    , chociaż dawno to Forum o mnie zapomniało.
                                                    >
                                                    kochana i tu sie mylisz ja nie zapomniala o Tobie i fanka napewno
                                                    tez ,jakis czas temu napisala post zebys sie odezwala ,ale ciebie
                                                    nie bylo nie dalas znaku ze konczysz forumowanie :P
                                                    jak zauwazylas ona sama nie moze juz przebywac na forum,zreszta
                                                    pisala o tym na forum

                                                    pozdr.
    • seksuologia.m Re: zakazana miłość :/ 02.05.08, 13:37
      Witam,

      mam prośbę. Możesz wziąć udział w badaniu dotyczącym seksualności i
      wypełnić krótką, całkowicie ANONIMOWĄ ankietę.

      link do ankiety to:
      webankieta.pl/ankiety/w1hppw6himsg
      Ankieta jest dodatkowo chroniona hasłem. hasło to: seks
      :)

      Będę bardzo wdzięczna, bo potrzebuję kilkaset respondentek i
      respondenów do mojej pracy magisterskiej.
      W zamian na razie jestem w stanie przekazać Ci jedynie ogromne,
      serdeczne DZIĘKUJĘ, a kiedy będę już bardzo bogata i sławna, to
      obiecuję się odwdzięczyć i dać Ci coś więcej (upomnij się - mój e-
      mail to ona1984@gmail.com)! :)

      Dziękuję i pozdrawiam serdecznie!

      Marta
      • vicky.81 Re: zakazana miłość :/ 25.07.08, 12:34
        Czesc Kochane, ale znowu sobie narobilam klopotow milosnych. Zonaty wydzwanial
        po nocach i zapewnial o wielkiej tesknocie i milosci i checi spotkania i kupnie
        biletow no i stalo sie uleglam znowu polecialam z malym na jego pierwsze
        urodziny. Swietrowalismy w irlandii to byly cudowne chwile 4 dni bez
        podejmowania rozmow o moim zalu do niego poprostu cieszylismy sie soba. 3 dni po
        moim wylocie przyleciala jego zona z dziecmi tez na 4 dni i jak to u nich same
        pretensje i klotnie. Po jej wylocie znowu wydzwanial a ja znowu glupia kupilam
        kolejne bilety i od 2 lipca siedze u niego z naszym synkiem. w miedzyczasie
        bylismy na 4 dni w polsce on polecial do zony i dzieci a ja uzupelnic zapasy
        boprzeciez mialam wyleciec na 6 dni a juz zrobilo sie ponad 3 tygodnie. Zostaje
        jeszcze tydzien wczoraj kupilam bilet powrotny, ale strasznie mi tu dobrze, mam
        swoj swiat przeciez Rafalpracuje nie ma go caly tydzien wiec ja z malym
        spacerujemy, zwiedzamy odwiedzam kolezanki itp. Wieczory i weekendy naleza do
        nas. Ale... on sie dobrze bawil z zona w polsce, spedzili fajne 4 dniowe wakacje
        w apartamentach z jaccuzi... odpoczeli, ona nie robila scen ani fochow, bardzo
        sie starala, zlamala wszystkie swoje zasady, nasladowala moje postepowania, bo
        przeciez on sie zmienil dzieki moim metodom i jest inny dzieki mnie (to jej
        slowa). Ehhh... to mnie boli bo u nas codziennosc jest super i umiemy zyc razem
        i sie swietnie dogadywac mimo zmeczenia, pracy, problemow codziennych a oni nie,
        jako para na odleglosc i od siweta czasem im cos wyjdzie i on mi to codzien
        powtarza i powtarza ze nie umialby teraz jej zostawic bo jest jej winien za to
        co jej w zyciu spaskudzil. Ze nie odejdzie drugi raz,jak ma dzieciom w oczy
        spojrzec... ona by go zabila jakby sie dowiedziala o mojej wizycie tutaj wiec co
        ja tu robie??? przeciez nas zaprosil, sam ryzykuje... warto?? ja nie wiem jak on
        sobie wyobraza ja tutaj zaprosic, mnie w tym domu wszycsy znaja i super sie
        dogadujemy... dobramusze leciec malego polozyc bo czas na drzemke.

        Znowu sobie bigosu narobilam kurde zeby mi chociaz z nim zle bylo a sie czuje
        jak nastolatka, wulkan energii... dobrze ze w polsce pokilku dniach wracam do
        siebie i humor mi tez dopisuje :)
        • skorpionica11 Re: zakazana miłość :/viki 26.07.08, 09:37
          Viki powiem tylko tyle ze ja napewno bym sie na takie cos nie
          zdecydowala.Napewno niestety bedziesz jeszcze cierpiec ,ale
          widocznie lubisz sie meczyc a takim chorym ukladzie.
          Czas pomyslec o sobie i dziecku.
          • fantka Re: zakazana miłość :/viki 30.07.08, 20:14
            Pozdrawiam Cię Vicky.
            Życzę Ci jak najszybszego opamiętania,
            bo szkoda życia Twojego i dziecka.
            On się nigdy nie zmieni
            a teraz jest szczęśliwy,
            bo dwie kobiety się starają o niego.
            ... a on jak kacyk jakiś....

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka