Dodaj do ulubionych

koniec lata...

19.08.06, 21:48
Nieublaganie przyszedl. Ostatnie badziewie goraczkowo kwitnie, zeby zdazyc z
nasionami, cykady dra sie w nieboglosy, ostatnie robaczywe brzoskwinie w
ogrodzie zostawiam osom na pozarcie. Zostawiam tez moj dom na wsi, w ktorym
dokonalo zywota moje bardzo dlugie i nie do konca nieudane malzenstwo. Po
prostu skonczylo sie, jak lato. Ostatnie zolte liscie czulosci spadaja miekko
i cicho.
Konczy sie tez moj wlasny sezon. 45 mozna jeszcze zaokraglic w matematyce w
dol lub w gore, ale kalendarz ma swoje prawa. Patrzac w lustro slysze
powiedzonko Babci: "byla perla, taj si sterla", i Kargulowe: "Mania troszkie
podupadla". Zadne drastyczne zmiany - ot wyglada czlek jak by ciagle byl
niedospany, tu i tam siwy wlos swieci, nowa bruzda biegnie od skrzydelka nosa
po kacik ust - a skad ona sie wziela? Dziwny spokoj i zgoda. Na wszystko, co
bylo i bedzie. Podroz z jedna walizka, ktorej zawartosc wysypuje sie ciagle po
drodze. Moze i walizke w koncu w rowie przydroznym porzuce?
Co dalej - druga wiosna? Nie daj Boze! Jesien nie musi byc melancholijna. W
koncu to czas nagich drzew, stojacych w bezwstydzie swojej koscistej urody,
rozebranych do ostatniej koronkowej galazeczki i kapiacych te gnaty w pelnym
sloncu. Czas nagosci (panowie nie uciekajcie z krzykiem, bo nie o te doslowna
tu chodzi :)) i bezwstydu - luksus, na ktory wiosna i lato sie nie kusza,
kamuflujac elementarny rdzen kwieciem i listowiem. Zima daleko, wiec kupie
cieply plaszcz i powtorze za Wordsworth-em:
"That though the radiance which was once so bright be now forever taken from
my sight. Though nothing can bring back the hour of splendor in the grass,
glory in the flower. We will grieve not, rather find strength in what remains
behind."
:)))))))
Obserwuj wątek
    • itek1 Re: koniec lata... 19.08.06, 22:44
      Bardzo lubie koncowke lata. Kojarzy mi sie z wieloma przyjemnymi,b.osobistymi
      rzeczami. Kazdy chyba w ciagu roku przezywa jakas pore roku w sposob szczegolny-
      dla mnie jest to tajemniczy/mistyczny okres poprzedzajacy istotne zmiany nie do
      odgadniecia.
      Bardzo lubie Wordswortha.
      Bardzo lubie Twoje wpisy.
      Pozdrawiam goraco:)
      • braineater Re: koniec lata... 19.08.06, 23:19
        a gdzie kfiatek?:)

        P:)
        • jakotakot Re: koniec lata... 19.08.06, 23:34
          kfiatek na lonce glupolku!
          Odpozdrawiam Itka :).
        • itek1 Re: koniec lata... 19.08.06, 23:42
          > a gdzie kfiatek?:)
          W ogrodzie, na balkonie (moj ulubiony gozdzik):)
          Bonus specjalny:

          Gozdziki
          Blade kwiaty, kazdy na pojedynczej kolankowatej lodyce,
          Liscie odgiete w zawilej korynckiej spirali:
          I powietrze, chlodne, jakby saczylo sie z mokrych swierkow
          Albo szlo w gore od paproci niedaleko wody,
          rzeski hiacyntowy chlod
          Jak ta pekna jesienna pogoda wiecznosci,
          Bezwietrzny ciagly ranek nad wrzesniowa chmura.

          Theodore Roethke

          Pozdrawiam:)
          • jakotakot Re: koniec lata... 20.08.06, 00:32
            Kfiatek sliczny :). Odwdzieczam sie troche strasznym Eliotowym bzem:

            "April is the cruellest month, breeding
            Lilacs out of the dead land, mixing
            Memory and desire, stirring
            Dull roots with spring rain."
            Jakos wcale nie tesknie do wiosny..., ale jak juz przyjdzie, to sie z nia jakos
            zgramy:).
    • staua Re: koniec lata... 20.08.06, 04:41
      Czy to znaczy, ze masz urodziny?
      Najlepsze zyczenia! Wiosna moze na pewno jeszcze przyjsc (widze to po mojej mamie, ktora w wieku
      zdecydowanie bardziej zaawansowanym niz Twoj, po smierci ojca - ktorego urodziny nb. sa dzisiaj, 20
      sierpnia, z tego powodu ogarnia mnie melancholia - odzyla i zmienila tryb zycia zupelnie). Ale - moja
      ulubiona pora roku to wlasnie wczesna jesien...Koniec wrzesnia i poczatek pazdziernika to zupelnie
      magiczny czas, powietrze pachnie inaczej i inaczej sie przez nie patrzy, najlepszy moment do
      zakochania.
      • jakotakot Re: koniec lata... 20.08.06, 13:34
        Nie Stauo, to znaczy, ze wysypala sie moja walizka i musialam sobie jakos
        ulzyc. Pisanie jest moim head-shrinking, a do szuflady nie potrafie - brak
        dyscypliny wewnetrznej :)- i stad moja obfita obecnosc na Waszym forum.
        Zakochanie jest bardzo nisko na mojej liscie w tej chwili. Duzo bardziej cenie
        sobie jasnosc ducha i umyslu, ktore stan chorobowy zwany zakochaniem zaburza
        wrecz obscenicznie.
        A za odrobine przedwczesne zyczenia urodzinowe dziekuje:).
        Czy to znaczy, ze zakopujemy topor ? bardzo bym chciala. Mieszkajac po tej samej
        stronie Wielkiej Wody mamy sobie z pewnoscia duzo do powiedzenia.
        • staua Re: koniec lata... 20.08.06, 20:08
          Nie wykopywalam... Pisze, co mi przychodzi na mysl w odpowiedzi na Twoje
          posty/watki...
          Gdzie dokladniej mieszkasz?
    • marquis Re: koniec lata... 20.08.06, 13:43
      Zbliża się najpiękniejsza pora roku, złota polska jesień :-)
    • illiterate Re: koniec lata... 20.08.06, 14:01
      Calkiem ostatnio i ja odkrylam czwarty i szosty siwy wlos - w zamierzeniu chyba
      zemsta wakacyjnych odrostow. Jakos mnie to ucieszylo. Wszystko jest tak, jak
      byc powinno. Heksagram 40 - 'Uwolnienie' - uwalnianie sie z wiezow i
      ograniczen:'orientuj się ku miejscom, sprawom i ludziom, o których wiesz, że ci
      sprzyjają'; pierwsza linia zmienna: 'nie ma klopotow', 'kieruj sie glosem
      serca, pierwszym odruchem', 'powrot do siebie'.

      Wszystkiego najlepszego, przeslac Ci zazipowany tort?
      • jakotakot Re: koniec lata... 20.08.06, 14:12
        Dzieki wielkie, ale ten tort jeszcze nie calkiem teraz :). Co to zazipowany tort -
        czy po nim sie lepiej zipie, czy odwrotnie ? :))
        • marquis Re: koniec lata... 20.08.06, 14:19
          Tort zazipowany to tort skompresowany do postaci małej kostki
          tłuszczowo-cukrowo-woskowej o smaku eklektycznym i zarchiwizowany, czyli
          zapakowany próżniowo ;-) Aby takim tortem cieszyć nie tylko podniebienie, ale
          również wzrok trza by posiadać jakieś machinum do odzipowania owejże kosteczki,
          tj. wyczarownia z niej znowu rosłego, pulchnego tortu z 45 świeczkami :-)
          • illiterate Re: koniec lata... 20.08.06, 14:26
            Tak, cudowny pomysl rodem z chyba 'Billa, bohatera Galaktyki' Harrisona, w
            ktorym kartki pocztowe od rodzicow, wrzucone do szklanki z woda zmienialy sie w
            tabliczki czekolady.

            Swoja droga byloby ciekawe, czy daloby sie zazipowac tak, zeby swieczki po
            odzipowaniu sie juz same z siebie palily.
        • illiterate Re: koniec lata... 20.08.06, 14:22
          Och, no wiesz, ile znaczy w Polsce jedzenie, ten w wielu domach jedyny sposob
          okazywania milosci. Zazipowany tort to dobry przepis + mile intencje. Zipowanie
          to sposob na kompresje tego wszystkiego, moze byc bez ;)
          • marquis Re: koniec lata... 20.08.06, 14:28
            > Och, no wiesz, ile znaczy w Polsce jedzenie, ten w wielu domach jedyny sposob
            > okazywania milosci.

            W Polsze jak w Polsze, lecz ile znaczy jedzenie w Italii czy Francji! Makaron i
            sos, które Mamma pichci cały dzionek w ogromnych kotłach, to dopiero jest
            zazipowana miłość ;-) A niechby komu nie zasmakowało ;-)
            • illiterate Re: koniec lata... 20.08.06, 14:31
              A tak, milosc, jedzenie i narzedzia terroru to bardzo czesto jedno i to samo.
              Mamma z pelna dokladek a-co-moze-nie-smakuje miska jest tak samo wloska, jak i
              polska, stety czy nie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka