Dodaj do ulubionych

filmobranie

25.09.06, 14:37
last time
zobaczyłem takie filmy jak:
- Spirited Away - (Sen to Chichiro...)
- sa som i himmelen
- adams abler

i obytrzy wpłyneły na mnie bardzo fajosko w sensie nie jest to moze
filmowanie wysokiej klasy ale poczułem mega oddech nieamerykanskiego
filmowania
w sensie jakbym kurde zelazne gacie zdjał
najlepszy z nich to ten animowany - sceny biegania przez kwiaty są naprawde
niesamowite. jest to najmądrzejszy film z pozostałych które oglądałem, jego
mądrosc wyziera zza kazdego kadru i kazdego prawie dialozku, ile bym dal za
rozszyfrowanie pelnej symboliki uzytej w tym filmie ;)) ale niestety jestem w
innym kregu kulturowym

a ten sa som i himmelen (jak w niebie) jest po prostu o muzyce o pieknie o
wolnosci i o pewnych uczuciach ktorych sie nie da opisac ani powiedziec a
człek o nich ciągle mysli mówi i chce opisywac ;))) scena finałowa ciut
przesłodzona ale film bardzo wazny jest ;))

a jablonka adama jest pieknym filmem po prsotu, ciut zwariowanym, ciut
uproszczonym ciut przerysowanym ale mega zajebiscie mi takiego filmu
brakowało, brakuje i ciagle bedzie brakowac.

te filmy łaczy jedno zdanko
dobro i zło czy grzech - czegos takiego nie ma
cierpienie i szczescie - jak najbardziej
Obserwuj wątek
    • obly Re: filmobranie 25.09.06, 14:41
      i chciałem pozachwycać sie troszkenad Jimem Carreyem który zagrał w "serii
      niefortunnych zdarzeń"
      kurewsko piekny i zajebisty film gdzie najbardziej nielubiany przeze mnie aktor
      typowo amerykański efekciarski aktorzyna zagral na prawde bardzo dobrą role.
      mimo ze amerykanski film to tego zbytnio się nie czuje.
      rozmach niektórych scen jest inepotrzebny ale film robi o wiele wieksze
      wrazenie niz druzyna pierscienia czy harry potter gdzie efekty byly wlasciwie
      jedynym logicznym pretekstem do zrobienia filmu
      • kubissimo Re: filmobranie 26.09.06, 15:46
        byc moze dlatego, ze Seria Nefortunnych Zdarzen to ekranizacja trzech
        pierwszych tomow cyklu, ktory jako calosc jest jedna wielka antyteza
        amerykanskiej literatury dla dzieci & co :)
        sam film zachwyca wizualnie, ja jednak mialem niedosyt*, bo ksiazki sa bardziej
        ponure, jednoczesnie bardziej zabawne i w ogole są bardziej :)
        absolutnie genialne sa snicketowe tlumaczenia trudnych slow, ktorymi lubi
        faszerowac swoje historyjki oraz ogolne tlumaczenie swiata. jak na przyklad:

        "Stealing, of course, is a crime, and a very impolite thing to do. But like
        most impolite things, it is excusable under certain circumstances. Stealing is
        not excusable if, for instance, you are in a museum and you decide that a
        certain painting would look better in your house, and you simply grab the
        painting and take it there. But if you were very, very hungry, and you had no
        way of obtaining money, it might be excusable to grab the painting, take it to
        your house, and eat it."
        A Series of Unfortunate Events: A Wide Window

        * plus maly niesmak przy koncowym monologu, ktory tak jakby przekreslal cala
        dotychczasowa antyfamilijnosc

        pe.es gdyby ktos chcial ibuki, to sluze uprzejmie :)
        • tupot Re: filmobranie 26.09.06, 16:50
          no właśnie mi się filma bardzo, a książek niestety, niestety jeszcze nie,
          więc jeśli można te ibuki to ja chętnie i pięknie:)
          • kubissimo Re: filmobranie 26.09.06, 19:50
            1. ale uprzedzam, ze mam tylko angielskie. polski tlumacz (a moze tlumaczka)
            niby sie staral, ale co z tego, skoro i tak mu nie wyszlo :/

            2. na gazetowy adres?
            • braineater Re: filmobranie 26.09.06, 20:08
              ej no Kubuniu, sie pą czepiasz, a Kozakowa naprawdę gładko przemieliła
              Snicketta, bez przekombinowywania i tworzenia nowych języków i nawet większość
              humorków jej się udało zachować. To dobra tłumaczka jest i fajne teksty sobie
              wybiera - Vonnegutt, Roth a ty wybrzydzasz. Jak bardzo potrafi, to możesz
              sprawdzić czytając pierwsze polskie tłumaczenie Kompleksu Portnoy'a, wydane w
              latach 80, które się tak wżarło w język, że już nikt nawet nie próbuje
              poprawiać ewidentnie błędnego, ale i tak duzo fajniejszego po polsku tytułu:)
              No i zawsze za Snicketta mógł się zabrać np Łoziński, który aktualnie popełnił
              kolejny samobójczy krok w swojej karierze, czyli wydał nowe tłumaczenie
              Cave'owego 'Gdy oslica ujrzała Anioła' w Zysku, próbując się zmierzyć z
              legendarnym tłumaczeniem, 'anonimowym' (czytaj: Tomasza Beksińskiego) i poległ
              już na 3ch pierwszych akapitach. Swoja droga ma facet ambicje być chyba
              najbardziej wyśmiewanym tłumaczem w PL.
              Wtedy byś zobaczył jak można zmasakrowac książkę:)

              P:)
              • kubissimo Re: filmobranie 26.09.06, 20:33
                szczerze mowiac to nie czytalem jej tlumaczenia, tylko pobieznie przejrzalem
                kilka tomikow szukajac moich ulubionow kawalkow. niestety w wiekszosci
                przypadkow polozyla je zupelnie
                jak chociazby ten, kiedy dzieci poznaja zasady opieki nad wezami Montgomery'ego
                Montgomery'ego:
                "never, under any circumstances, let the Virginian Wolfsnake near a typewriter."
                Nie pamietam jak to zostalo przelozone, ale kompletnie zgubiono przymruzone oko
                skierowane do starszych czytelnikow.
                Ja wiem, ze tlumaczenie takich autorow jak Pratchett, czy Snicket, jest
                strasznie duzym wyzwaniem dla tlumacza i niestety jakas tam czesc bedzie lost
                in translation, ale przegladajac polskie wydanie mialem wrazenie, ze ktos
                nieszczgolnie sie przykladal do pracy (a takiego wrazenie nie mam np. przy
                pratchettowych przekladach Cholewy) :/

                dlatego w przypadku Snicketa uwazam, ze naprawde warto poczytac w oryginale.
                Nie potrzeba bardzo wypasionej znajomosci angielskiego, bo mimo wszystko sa to
                ksiazki dla dzieci, a wszystkie trudne slowa Snicket przeciez tlumaczy. Na swoj
                sposob, ale tlumaczy ;)
                • braineater Re: filmobranie 26.09.06, 20:42
                  Dziwnie. Ja sobie większośc łyknąłem po anglijsku, bo stały w księgarni i sie
                  kurzyły, a potem właśnie widząc, że Kozakowa tłumaczyła, machnąłem jesio raz 3
                  pierwsze tomy po polsku i prawie nic mi nie zgrzytało. Ona Kubu ma dryg do
                  tekstów humorystycznych - w końcu w CV ma najlepsze tłumaczenia Kuttnera i
                  takie genialne wynalazki jak Tubelerczykom spełły fajle i będe się upierał, że
                  nie zrobiła krzywdy Snickettowi. A że może po polsku to tekst ciut bardziej
                  dziecięcy, to jak dla mnie nie wada.
                  A Cholewa i Pratchett to w ogóle temat na osobny watek - żeby tak chłop dął sie
                  przekonac do Hitchikersowego Guide'a to the Galaxy to może wreszcie byłoby
                  pierwsze dobre tłumaczenie...

                  P:)
                  • kubissimo Re: filmobranie 26.09.06, 20:54
                    upierac sie mozesz, ale sprobuj mnie przekonac, ha! :)

                    a Cholewa niestety ma jeszcze co robic z Pratchettem, bo jestesmy tak +/- 6 lat
                    do tylu (jezeli sie nie myle to The Fifth Elephant pojawil sie na przelomie
                    1999/2000), a i tak czesc tytulow oddal jakiejs kobicie, ktora niestety robi
                    krzywde Pratchettowi. Swoja droga kiedys sie zastanawialem ile lat ma Cholewa i
                    co nam bedzie tlumaczyl jak przezyje Pratchetta i przetlumaczy juz wszystko?
                    • braineater Re: filmobranie 26.09.06, 20:58
                      Cholewa ma około 50 - Skajstop będzie wiedział pewno dokładniej. A jak skończy
                      Pratchetta, to się może porzadnie zabierze za Calvina i Hobbesa, bo jak narazie
                      to skąpi:)

                      P:)
                      • kubissimo Re: filmobranie 26.09.06, 21:03
                        ojacie. myslalem, ze to podpucha z tym C&H, ale wyciagnalem moje tomiki (ktos
                        sie nie bal i zabral mi trojke!) i faktycznie tlumaczy Cholewa :)
                        chich
                        • braineater Re: filmobranie 26.09.06, 21:22
                          A pewno, że on ci tłumaczy:) inaczej po co by mi były polskie, jak ordzinalsy
                          mam wszystkie?:)
                          A z takich translacyjnych niespodzianek, to spójrz, jak masz w Iznoguda, bo to
                          komiks przetłumaczony, przez człowieka który zrobił Viana Polakiem i popełnił
                          arcydzieło tłumacząc jego teksty, czyli przez pana Puszczewicza. I w Iznogudzie
                          jest w równie wysokiej formie - nie znam co prawda oryginału, bo francuski jest
                          mi ideologicznie obcy, ale kiedyś próbowałem in inglisz i zupełnie nie to.

                          P:)
                          • kubissimo Re: filmobranie 26.09.06, 21:33
                            oj tak, Puszczewicz genialny
                            natomiast wszelkie rekomendacje prosze skladac za jakis tydzien, bo na razie
                            jako Marysia Peszkowna nie mam czasu na seks, a co tu mowic o czytaniu :/
                            • braineater Re: filmobranie 26.09.06, 21:35
                              Jakbyś był Peszkówna to nie miałbys okazji do sexu, a czasu to az nadto:)
                              Ale nie to nie, to Ci nie wyśle do kompletu z Człowiekiem z Księzyca 'A scanner
                              Darkly' co się własnie dociąga...:P

                              P:)
                              • kubissimo Re: filmobranie 26.09.06, 21:39
                                nie no, ja licze, ze A Scanner Darkly wejdzie do kin
                                w przypadku takich filmow ja bywam cierpliwy i czekam na duzy ekran :)

                                chociaz z drugiej strony moj Big Bro kupil sobie dvd, ktore czyta wszelkie
                                divixy a jego telewizor jest wiekszy od mojego okna. hmmmm
                                hmmm hmmm
                      • kubissimo C&H 27.09.06, 13:34
                        chich, takie troche mowisz-masz nam wyszlo, bo wlasnie dzis wypatrzylem w
                        ksiegarni nowy tom Calvina i Hobbesa :)
                    • kubissimo Re: filmobranie 26.09.06, 20:59
                      "a Cholewa niestety ma jeszcze co robic z Pratchettem"
                      zastanawia mnie uzycie slowa "niestety". jakas chwilowa niepoczytalnosc ;)
            • agni_me Re: filmobranie 26.09.06, 20:14
              Tłumaczka, Jolanta Kozak. Pomijając kwestie tłumaczenia samo wydanie polskie
              bardzo mi się podobało. Fajnie te książeczki brało się do rąk, począwszy od
              twardej okładki, papieru, po wielkość czcionki.
              • kubissimo Re: filmobranie 26.09.06, 20:23
                ja mam zamiar kupic sobie wydanie amerykanskie, gdzie kazda karteczka wyglada
                jakby byla idywidualie wyrwana z jakiegos wiekszego arkusza :)
                tylko nie wiem, na ile to dostepne w Polsce
            • tupot Re: filmobranie 27.09.06, 10:33
              Ad. 1 Się domyśliłam i , spokojna głowa, z angielskim jesteśmy more or less "za
              pan brat". Sama się tłumaczeniami param. Takimi nudnymi, w sensie ;)

              Ad. 2 Oui, of course, si prego.
              • kubissimo Re: filmobranie 27.09.06, 13:32
                poszlo :)
                • tupot Re: filmobranie 27.09.06, 15:14
                  doszło, pięknie dziękuję:)
      • kubissimo Re: filmobranie 26.09.06, 21:14
        a wracajac do Carreya, to mam nadzieje, ze widziales wersje oryginalna, bo w
        polskich kinach zapodali li i jedynie wersje z dubbingiem :/
        dopiero potem na kompie moglem sie rozkoszowac oryginalem :)

        a sam Carrey jednak nie taki zly i kilka dobrych rol mu sie trafilo: Truman
        Show, albo Zakochany bez pamieci. wciaz nie widzialem Czlowieka z ksiezyca, a
        to ponoc tez dobry film.

        no i ja osobiscie bardzo lubie Grincha. zwlaszcza za dwie sceny - alfabetycznej
        nienawisci (z ksiazka telefoniczna w reku) oraz rozterki Grincha, czy powinien
        isc na przyjecie. kto widzial, ten wie
        • braineater Re: filmobranie 26.09.06, 21:18
          oj Człowiek z Księzyca koniecznie - divix pocztem polskim bez problemu może u
          Ciebie zlądować. Film rewelacyjny, a Carey genialny w jednej scenie - czytania
          Wielkiego Gatsby'ego publisi co przyszła na komikowy występ. 5 minut
          absolutnego geniuszu. Z tym, że ja tam akurat jestem wielbicielem zaówno Maski,
          jak i Telemaniaka:)

          P:)
          • kubissimo Re: filmobranie 26.09.06, 21:23
            to ja moze poprosze :)
            dane teleadresowe ma, czy doslac?

            Maska do mnie nie trafila, ale moze niepotrzebnie ogladalem na trzezwo?
            w telemaniaku pare fajnych scen, ale to nie do konca moje poczucie humoru
            • braineater Re: filmobranie 26.09.06, 21:25
              poprosze danie, bo gdzieś skutecznie zburdelizowałem kopertę po Wild Palmsach:)
              A Maski i Telemaniaka to nie próbowałem nigdy na cześwo, to nie wiem, jak sie
              oglada:)

              P:)
              • kubissimo Re: filmobranie 26.09.06, 21:47
                uruchomilem poczte (pantoflowa). gdyby nic nie dotarlo, to krzycz :)
      • aimarek Re: filmobranie 28.09.06, 21:00
        obly napisał:

        > i chciałem pozachwycać sie troszkenad Jimem Carreyem który zagrał w "serii
        > niefortunnych zdarzeń"
        > kurewsko piekny i zajebisty film gdzie najbardziej nielubiany przeze mnie aktor
        >
        > typowo amerykański efekciarski aktorzyna zagral na prawde bardzo dobrą role.

        No właśnie zabawne, że te same opinie słychać było przy jego 3-4 wcześniejszych
        rolach, wymienionych już niżej. To jest świetny aktor w sumie.
        • skajstop Re: filmobranie 28.09.06, 21:52
          Zagrał znakomicie w "Truman Show". Wcześniej nim gardziłem, po tym filmie doceniłem.
    • niedzielna japonisty! 27.09.06, 22:48
      To do Spirited away - po tym filmie (oraz po Mononoke) kocham Miyazakiego
      miłością absolutną. I marzę od dawna, żeby obejrzeć to z jakims zaprzyjażnionym
      japonistą i dowiedzieć się w końcu, czy np. łaźnia bogów i widmo z głodem
      emocjonalnym oraz bulimią to japońskie, czy tylko Miyazakowe, i skąd tam
      znienacka ta czarownica, czy ona europejska czy jednak nie, i tak dalej, i tak
      dalej. Bardzo to piękne, mocno momentami naturalistyczne i wcale niekoniecznie
      dla dzieci, i choć wyraźnie ekologiczne, to jednak bez dydaktycznego smrodku.
      Ciekawe, czy on czytał Andersena. Ale "Ruchomy zamek Hauru" już nieco słabszy.
      N.
      • kubissimo Re: japonisty! 27.09.06, 23:53
        a czy ktos czytal ksiazke, na podstawie ktorej powstal Ruchomy Zamek Hauru?
        bo sie zastanawialem, czy ksiazka choc troche cos wyjasnia, czy tak jak film
        jest wprowadzeniem przedszkolakow w swiat estetyki Davida Lyncha ;)
        • obly Re: japonisty! 28.09.06, 10:02
          Ruchomy zamek hauru jest tez bardzo ale to bardzo piekny ;)) graficznie jest to
          mistrzostwo świata
          kumam ze wszystkie róznice wynikają (dlatego wazne jest aby jakas ciepla osóbka
          zechciała potłumaczyc) ze względów kulturowych. U nas swiat jest bardziej
          jednopłaszczyznowy. kumam ze na wschodzie ufają iż jest 123482380293840239
          światów ktore sie przenikają i ze są momenty ze są spełnione warunki w których
          mozna sie pomiedzy tymi swiatami przemieszczac gdyz wszyscy jestesmy tylko
          pewnąformaemanacji energi. stałość ciała stałego wynika ze atom zapierdala po
          orbicie jak głupi tak ze powstaje wrazenie ze jest to pełna kulka a w srodku
          jest mnóstwo nica. stąd ta łatwosć przenikania sie pomiedzy swiatami gdyż tak
          to po prsotu jest. te cienie na peronie jak Sen jechała pociągiem to mógłbyc
          świat zwykły ludzki widziany z punktu widzenia własnie cienia.
          ale ja nie o tym, jak statek rzypłynął do łaźni bogów to bogowie jakby ich
          cielesność pjawiała sie gdy ich energie przekroczyły granicę wyspy. zreszta
          wszystko trzeba traktować umownie a nie dosłownie. i tylko na potrzeby naszych
          ludzkich zmyslów to stworzone;))) inaczej nie było by czytelne (a wiec dochodzi
          względnosc nazego punktu widzenia bezwględnie konieczna do zobaczenia
          czegokolwiek - czyli aby zobaczyc prawdę musimy na poczatku juz kłamać ;)))
          tyle co wiem i mnie sie wydaje ze na wschodzie widzą różne swiaty swiat bógów,
          swiat ludzi, swiat zwierzat, swiat upiorów czy widmo (to własnie ten stwór bez
          twarzy! zawsze głodny ale nie mogąc sie najeść) czy jakoś tak. z kadzym tym
          światem wiążą się odpowiednie emocje co łatwo tez mozna odgadnać w filmie.
          łatwo tez zauwazyc tez ze nie ma dobra i zła, są w mniejszym lub wieksym
          stopniu ludzie ogarnięci miłością i współczuciem do reszty ludzi. ci co myslą
          tylko o sobie i ciut o innych tworzą wokoło siebie sporo nieprzyjemnych sytacji
          (Jubaba) których po prsotu nie planowali one powstająniejako przy okazji.
          Jubaba chce kaski. nic wiecej. chce byc szczesliwa i dac dziecku swojemu
          mnóstwo szczescia. ale ze nie widzi i nie odczuwa potrzeb innych dziecko z tej
          milosci zamyka w pokoju na klucz i przypadkiem stwarza potwora a dla kasy robi
          inne rzeczy. ta babuszka dobra jej siostra niby taka dobra a tez wolała sie
          zamknać i wiesc spokojny zywot staruszki. no takie tam no.
          ale już ludzie o ciut wiekszym współczuciu dla innych (Sen) które wytwarzaja
          wkoło siebie wiecej sytuacji dobrych (tak samo Pan od Kotła, tak samo te
          stworzonka sadzowe, czy kolezanka) są ludzie nie zli ale ogarnieci pewnymi
          koncepcjami (jak Haku - który chce byc czarownikiem po prostu) a jubabowe
          dziecko jej choć niedobre okazało sie że zmienia sie kompletnie poprzez prosty
          fakt wyjscia na dwór... co do światów mysle ze własnie mamy ten styk swiata
          ludzi i bogów gdzie świat bogów jest kompletnie taki sam jak ludzki tyle ze
          bogów ;))) tak samo jest z uporami i zwierzetami. dobre postacie dla nas to te
          które wiecej czują, widzą innych, współczuja, nie porządają i nie ulegaja
          absurdalnym strachom i takie tam. mówi sie na takich ludzi ze są niegłupi, nie
          zależnie od stopinia IQ.
          hehehe

          to są wszystko moje domysły ale naprawdę chciałbym posłuchac jakiegoś
          orientalisty który obejrzał ten film

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka