Czas przeszły...

17.10.06, 20:17
Byłam z facetem 4 lata...
Byłam mniej lub badziej szczęśliwa...
Byłam kochana, kiedyś uwielbiana, adorowana jakiś czas... Pożądana, był
kiedyś moment nawet piedestału...
Miałam do kogo wracać, na kogo czekać, z myślą o kimś i o czymś uczyłam się
wielu rzeczy...
Dla kogoś się starałam... Dla kogoś czułam, że mogę wszystko...
Trudno jest teraz myśleć o tym wszystkim w czasie przeszłym...
Zwłaszcza, że od tej przełomowej chwili, w której dowiedziałam się, że o
wszystkim muszę myśleć w czasie przeszłym, nie minął nawet tydzień...
Tym trudniej, że zmieniło się tylko, albo aż, to, że nie nazywamy się My
tylko Przyjaciele, że nie mogę mówić tak i tego co bym chciała i na język mi
ciśnie serce, oraz to, że nie mam prawa myśleć o nim jak o swoim mężczyźnie,
bo już nim nie jest...
I jeszcze to, że godzę się na wygodny dla niego układ, bo dalej go ... i
chyba irracjonalną nadzieję mam... Mimo, że doskonale zdaję sobie sprawę z
tego, iż ... to jest irracjonalne i od teraz jest to absolutnie czas
przeszły...
    • lorisa Re: Czas przeszły... 17.10.06, 20:24
      uciekaj..od niego.uciekaj.bo oszalejesz...
      • milva111 Re: Czas przeszły... 17.10.06, 20:36
        oszalałam w momencie, w którym poszłam na ten układ...
        Dobrze, że zdaję sobie z tego sprawę...
        Tylko nie wiem, co zrobić, żeby znaleźć w sobie dość siły aby przerwać to
        jednym cięciem...
        To mnie doprowadza do obłędu...
        • vendy2 Re: Czas przeszły... 17.10.06, 21:10
          byc moze teraz tak czujesz ale uwierz mi najlepszym lekarstwem jest nie tylko
          czas ale na pewno nowa milosc Te wspolne lata na pewno na razie nie pozwola o
          sobie zapomniec ale nie uciekaj w rozpacz badz otwarta i gotowa na nowe uczucie
          moze wartosciowsze Nie rob nic na sile ale nie zamykaj sie przed ludzmi wkrotce
          dostrzezesz nowe horyzonty...Trzymam kciuki
    • dell16 Re: Czas przeszły... 17.10.06, 23:32
      Głowa go góry. Wiem, łatwo to mówić. Ale nie ma innego wyjścia... czas zrobi
      swoje.
      Opowiem ci krótką historię.
      Byłem z dziewczyną, 5 lat...
      Dalej, mógłbym powtórzyc dokładnie to samo o czym już pisałaś.
      Nie znam Twojego "przypadku", ale swój - zrozumiałem i zaakceptowałem. Jeśli
      już o tym myślałem, to raczej bez "zbednych" emocji. Było ciężko, ale
      skutecznie...
      ==========================
      Minęło sporo czasu - jak na ironie - kolejne 5 lat. Przez te wszystkie lata nic
      o sobie nie wiedzieliśmy. Wydawać by sie mogło... "Czas przeszły..."
      A jednak - wystarczyła dosłownie chwila (zupełnie przypadkowa) - odnaleźliśmy
      się (dosłownie i w przenośni) i znów jesteśmy "My" a czas, jakby się cofnął,
      mimo, iż płynie już zupełnie inaczej...
      ===========================
      Morał z tego taki:
      Jeśli to była miłość (jeśli wierzyć, że istnieje) - to wróci. Czasami, możę
      trzeba jej tylko troche pomóc.
      Jeśli zaś jej nie było - pomyśl, że wszystko dopiero przed Tobą. Warto czekać,
      nawet kolejne 4 lata...

      3maj się :)
      • czestmir012 Re: Czas przeszły... 30.10.06, 15:24
        Stary, tych slow potrzebowalem!
        Dzieki.:)))
      • tai4 Re: Czas przeszły... 11.11.06, 14:49
        uważam tak samo...
        że jeśli to jest "prawdziwa miłość" to odnajdzie się,uratuje,wróci...choć może
        diopiero za lata...
        ja czekam na jedną moją wielką miłość-jeszcze nie wróciła,a właściwie jeszcze
        dalej odsunęła się,ale może kiedyś...
        a teraz jestem właśnie co po próbie kolejnej ważnej dla mnie znajomości-wierząc
        w to co powyżej po 2,5 roku ciągłej "walki"-wracania i odchodzenia znów dałam
        mu szansę "na walkę o mnie"...
        deklarował miłość i żałowanie tego że nie walczył...i kłamstwa...
        chciał być ze mną...
        jestem irracjonalnie wkręcona-więc dałam ostateczna "kolejną szansę"...
        i już po 2 miesiącach powróciło to co było...
        jestem sama!
        ale już ostatni raz "żegnałam się " z nim...
        jakże bolą wypowiedziane nierozważnie słowa!...
        • dell16 Re: Czas przeszły... 27.02.07, 18:11
          tai4,

          ...nie ma sensu oczekiwać deklaracji, bo miłości sie nie deklaruje - jeśli
          jest, widać ją wyraźnie.
          Jasne, że czasami na skutek wszelakich "ograniczeń patrzenia" ulec może
          zwężeniu pole widzenia a wówczas należy pomóc oczy otworzyć. Więc nie masz
          czego żałować a już na pewno "ciągłej walki - wracania i odchodzenia" - w/g
          mnie, zmęczyć człowieka może to jedynie.

          Pozdrawiam.
    • marcin_25 Re: Czas przeszły... 11.11.06, 15:40
      przyjaźń z kobietą to nie jest dobry pomysl, a juz z ex niemożliwa;)))))
      przyjażń prowadzi do miłości, której zazwyczaj nie odwzajemnia ta druga
      strona....kobieta....
      • milva111 Re: Czas przeszły... 11.11.06, 23:33
        w moim przypadku jest a raczej było odwrotnie.
        Dałam szansę, ale zaraz potem stały się rzeczy, które spowodowały, że... to już
        nie ma sensu...
        • zoselin Re: Czas przeszły... 27.02.07, 18:52
          NO i muszę się zgodzić z marcinem_25 < znowu?;p> Również uważam przyjaźń po
          nieudanym związku za coś bezsensownego. W ogóle to doświadczyłam czegoś takiego
          jak 'przyjaźń damsko-męska', któa z czasem przerodziła się w miłość... a teraz
          nie ma już ani miłości ani przyjaźni. Przynajmniej ja nie umiem się z nim
          przyjaźnić... bo nie zachował się względem mnie jak przyjaciel.... Cóż robić?
      • muza_poezji Re: Czas przeszły... 23.03.07, 12:23
        odwrotne przypadki tez istnieją /autopsja - niezawidze tego słowa/
Pełna wersja