nekroskop88
22.10.06, 21:07
Każdego dnia wielu z Polaków zastanawia się nad fenomenem PiS, który
zachowując się kompletnie amoralnie, bez najmniejszej żenady głosi kazania
rodakom. Aby zrozumieć ten fenomen, nie PiS trzeba się przyjrzeć a Polakom,
którzy PiS popierają. Przeciętny wyborca PiS to człowiek, który całe życie
przepracował w fabryce, był panem własnego losu, chciał to pracował, nie
chciał nie pracował, miał ochotę się napić, to się napił, pospać, to się
przespał. Żył sobie spokojnie, chwalił Gieraka, bo można było na lewych
pustakach za grosze wybudować domek i w Sopocie śpiewało Boney M. Komuna
niespecjalnie mu przeszkadzała, widział że to bezbożnicy, ale jak brakło
cementu szedł do I sekretarza i tonem petenta prosił łaskawie: `towarzyszu
dajcie 3 worki cementu, to wam stara jaką gęś podrzuci'. Nigdy oczywiście nie
traktował przykładowy Polak popierający PiS takiego barteru jako korupcji i
sprzedawania się władzy, ot zwykła transakcja z czegoś żyć trzeba. Dzieci ma
`przykładowy' kilkoro, każde potrzebuje, to z fabryki od czasu do czasu
trzeba coś wynieść, a że to komunistyczne, niczyje, to Pan Bóg się nie
gniewa, nawet się cieszy, że tym komunistom ubywa. Kiedy Polak co sobie
upatrzył w komunistycznej fabryce i przerzucił w porze śniadania przez płot
pod znajomą brzozą przykrywając kufajką, niecierpliwie czekał na fajrant.
Zdarzało się że inny Polak przyszedł na gotowe i Polakowi zdobycz podbierał.
O wtedy to Polak na Polaku suchej nitki nie zostawił, ze słów łagodniejszych
złodziejami ciskał, o słowach większego kalibru pisać niepodobna. Wracał
podminowany Polak do domu i się zbierało, najpierw starej po grzbiecie, potem
dziecka po kątach, na koniec burek przytroczony powrozem do walącej się budy
kasował za swoje.
Przyszła sobota, nie ma rady, mus się wykąpać i tak w porządku hierarchii
odwrotnej, najpierw stara dziecka w bali moczyła, potem wody nie wylewając
sama siadała, na koniec ociec się wykąpali i zmęczoną wodą no koniec jeszcze
podłogę umyto. Dzień wcześniej listonosz przyniósł babki rentę, to można było
pójść do remizy na zabawę. Wkładał Polak dżinsy z Pewexu pięknie na kant
uprasowane, na grzbiet flanelową koszulę i taką sprytną `kombojską' sznurówkę
zamiast krawatu, choć krawat w gołe baby też był gustowny. Jak elegant się
sposobił, w tym samym czasie małżonka kończyła garderobę układać,
przytwierdzając pończochy gumką od weka nieco poniżej kolana. Finalnie oboje
spryskali się woda kolońską i ruszali rozrywki zażywać. Na zabawie hulaj
dusza, wódki i kaszanki ile zjesz i wypijesz, jak się wypiło to się w
krzakach sąsiadową córę spopsuło, bo po pijaku to nie grzech. Po sobocie
przyszedł kac, a tu trzeba do kościoła, mus to mus. Spodnie po zabawie
niemiłosiernie sfatygowane, plamy po kaszance i od zielska, ale to się ładnie
na kant przeprasowało i obleci. Nie ma rady, trochę się uzbierało, trza się
bedzie z tych radości wyspowiadać. Wszystkiego trzy minuty było, bo i ksiądz
po zabawie strudzony. Po spowiedzi pora zasiąść w ławie, najlepiej gdzieś na
boku wiarę podtrzymywać. Pół mszy sie przez nos pociąga, a zawartość do
chusteczki wypluwa, by już za chwile kończyć w wielkim uniesieniu drugą
zwrotkę Roty. Po kościele to do knajpy, bedziem radzić jak te złodzieje nami
rządzą. Co nie naprostujem to pokrzywim, ale co wypijem tego nikt nam nie
zabierze. Za 4 niedziele pokazało się, że popsuta córa sąsiadów zaciążyła,
nie ma rady trza zaprzęgać i do miasta do doktora, psia jucha pół renciny
babki na głupoty zmarnowane. Co się wyskrobało juz nie wróci, można dalej żyć
po bożemu.
Trzeba by jeszcze jedno wytłumaczyć, skąd nienawiść do komuny, Ano brało się
od ZOMO na grzbiet, gdy Gierek chciał na dziady posłać podnosząc cenę na
masło i salceson. Oj walczyło się za Polskę, a nie daj Bóg raz po lędźwiach
dostać, to na całe życie bohaterstwo. Nikt tak pięknie za salceson nie
walczył, jak my ze śwagrem i do dziś by dobrze było, gdyby tym docentom
wolności się nie zachciało. Pomieszali gazety z salcesonem, margarynę z
polityką i nakradli, nakradli się srodze. I co my teraz z tego mamy, fabryki
pokradzione, co komu przeszkadzało, że my grabie konne wykuwali, całe miasto
z tego żyło. To my o chleb walczyli, a te złodzieje teraz nami rządzą, jaka
wolność jak do gara nie ma co włożyć, ani co ukraść z fabryki. Do prywaciarza
pójdziesz to się obrobisz, aż w krzyżu pęka i ci jeszcze bez zdania racji
śwagra na bruk wywali bo pijący. Całe życie śwagier na tokarce toczył po
pijaku i każden wie, że nie ma lepszego fachowca na obkółko, a ten złodziej
wyrzucił chłopa i dzieci chleba proszą. Dlatego głosowałem, głosuje i będę
głosować na PiS, ci to nic nie mają jak i ja i jeszcze wróci do nas fabryka i
ruszy produkcja grabiarek. A jak tych złodziei rozlicza, to i do pod brzózkę
będzie można zajrzeć i tego prywaciarza, co śwagra sponiewierał niech wsadzą,
bo Bóg widzi nasza krzywdę.
matka_kurka, 28.09.2006 15:25