Dodaj do ulubionych

Facet plecaczkiem?

23.10.06, 23:59
Czy zdarzylo sie Wam wozic facetow? Co oni na to? Chetnie stawali sie Waszymi
plecaczkami? A jak Wy sie czulyscie majac z tylu mezczyzne? ;)


Pozdr,
Kasia


* * *

Suzuki LS650 Savage '93
Obserwuj wątek
    • hun996 Re: Facet plecaczkiem? 24.10.06, 11:49
      kasia.jos napisała:
      A jak Wy sie czulyscie majac z tylu mezczyzne? ;)

      No i gdzie trzymał ręce, tzn za co się trzymał?
      • kasia.jos Re: Facet plecaczkiem? 24.10.06, 17:03
        Moj osobicie mogl sie trzymac gdzie chcial, bo to troche inna sytuacja,
        prawda? Natomiast inni (dwoch znajomych) mieli z tym problemy i ostatecznie
        wybierali uchwyt z tylu za siedzeniem ;)
    • vidlak77 Re: Facet plecaczkiem? 24.10.06, 18:32
      Woziłam meza wtedy kiedy uczyl mnie jezdzic. Co czulam, poza tym ze prowadzilo
      mi się fatalnie? To samo co zawsze kiedy biore odpowiedzialnosc za kogos
      jeszcze... To zadna roznica czy z tylu siedzi facet czy babka. Mysle sobie ze
      nie nalezy rozpatrywac tematu w kategorii co powiedza inni jak mnie zobacza,
      ani jak ja się z tym czuje – ale byc swiadomym, ze w razie wypadku ryzyko
      obrazen pasazera jest znacznie wieksze niz kierowcy. Wracajac do postawionego
      pytania: Czulam wieksza odpowiedzialnosc. Dlatego zwykle jezdze solo.
      Troche się nawymadrzalam i troche obok podstawionego w watku pytania – ale o
      wozeniu pasazerow wczesniej dyskusji (przynajmniej ostatnio) nie było, a moim
      zdaniem temat wart poruszenia :-)
      Pzdr
      Monika
      • kasia.jos Re: Facet plecaczkiem? 24.10.06, 23:40
        Vidlak, rzeczywiscie, odpowiedzialnosc jest tu najistotniejsza, ale nie uwazam
        jakoby nie mialo znaczenia kogo z tylu wieziesz. To znaczy dla Ciebie nie ma,
        ale wydaje mi sie, ze dla tego kogos z tylu ma ;) Po prostu widze to po swoim
        bracie (i nie tylko), ktory czasami ze mna jezdzil, a jak sie nauczyl
        prowadzic, to juz mi podziekowal i woli zostac w domu, niz zeby go dziewczyna
        wozila;))) Moze troche przesadzam, bo mi to rybka, kto z tylu siedzi, ale
        wydaje mi sie, ze czesc facetow ma z tym problem. Sytuacja wyglada troche
        inaczej z jazda autem. Tak mi sie przynajmniej wydaje. Czy ktos podziela moje
        zdanie?

    • doroc Re: Facet plecaczkiem? 24.10.06, 18:47
      Mój facet nie ma wyboru i musi być plecaczkiem, bo nie ma jeszcze prawka :D ale
      ma ku tej roli pewne opory... ambicjonalne ;). Natomiast panowie motocykliści,
      których znam nie odwazyliby się z kimkolwiek jechac w roli plecaczka... tym
      bardziej z KOBIETĄ. Tylko jeden - mój najlepszy przyjaciel - spróbował... i
      jeździ teraz ze mną czasem nawet chętnie :)
      Powiem wam, że trudniejsza dla mnie jest odwrotna sytuacja, tj. gdy ja - już
      motocyklistka "pełną gębą" ląduję na tylnej kanapie... ;)
      • kasia.jos Re: Facet plecaczkiem? 24.10.06, 23:49
        doroc napisała:

        > Powiem wam, że trudniejsza dla mnie jest odwrotna sytuacja, tj. gdy ja - już
        > motocyklistka "pełną gębą" ląduję na tylnej kanapie... ;)

        Masz racje :)))) Ostatnio sama przetestowalam taka sytacje i dziekuje bardzo,
        ale chyba nie ;)
    • cruk Re: Facet plecaczkiem? 24.10.06, 20:39
      przewiozlam mego meza doslownie ze trzy metry - w ramach proby i by zobaczyc jak
      to jest - i doszlam do wniosku, ze to bez sensu. Czulam sie fatalnie i nie bylo
      fajnie :-) Tak sie przytulac to ja wole w innych okolicznosciach ;-)
      • cruk Re: Facet plecaczkiem? 24.10.06, 20:47
        to fatalne samopoczucie wynikalo z braku pewnosci i strachu ze oboje wyladujemy
        w krajobrazie.

        Zgadzam sie z vidlakiem77 ze nie ma znaczenia jakiej plci jest plecak, w jakim
        jest wieku etc. (chociaz wzrost i waga - mniej serio maja znaczenie :-)), to
        kwestia odpowiedzialnosci.. chyba nie ma znaczenia czy bylaby to moja siostra,
        znajoma/y, czy maz - chyba - dla mnie jeszcze za wczesnie na jazde z plecakiem.
        Przede wszystkim chyba emocjonalnie. Mam jakas bariere, czuje sie nagle za
        bardzo niepewnie.

        Z doswiadczen innych: - nie kazdy plecak WIE i UMIE jak sie zachowac na
        motocyklu, a jest to jednak istotne z punktu widzenia komfortu jazdy i
        bezpieczenstwa..

        z zycia wziete:
        slyszalam o przypadku, gdy dziewczyna wiozla swego mezczyzne dlugowlosego, ale
        to na niego gwizdal taksowkarz :-DDDDD

        pewien "plecak" plci meskiej tak kurczowo trzymal pion w zakretach - broniac sie
        i niemalze przechylajac w odwrotna strone, ze jak ofukniety w koncu sie poddal i
        mial sie przechylic w strone zakretu to przedobrzyl i zaiskrzyly podesty :-)
        • sarawi :) 24.10.06, 21:01
          Podziwiam Was, ze wogole jezdzicie z plecakami. Ja nie jezdzilam nigdy i
          jezdzic nie zamierzam (poza kilkoma probami po kilkanascie metrow - dramat) -
          za duza odpowiedzialnosc.
        • kasia.jos Re: Facet plecaczkiem? 24.10.06, 23:34
          Cruk, masz racje, nie kazdy plecak wie, jak ma sie zachowywac z tylu i ze
          powinien nasladowac pozycje kierowcy podczas jazdy, siedziec jak najblizej itd.
          Dlatego ja zawsze pouczam potencjalnego plecaczka przed przejazdzka, co ma
          robic i najpierw probujemy przy malej predkosci pochylenia, a jak widze, ze
          pasazer zalapal, to znaczy, ze jest juz w miare gotowy.

          To bardzo wazne, zeby kogos nauczyc, jak ma sie z tylu zachowywac. Moj kumpel
          wzial swojego znajomego na moto i zaliczyli prawie po samym starcie slizga, bo
          kolega z tylu myslal, ze powinien poruszac sie w przeciwna strone do kierowcy,
          zeby wprowadzic rownowage. Tak mu podpowiedziala intuicja ;) To wydaje sie
          smieszne, ale tak naprawde to bardzo powazna sprawa. Jednakze, bez
          przesady. "Trzeba" w koncu przelamac losy i sprobowac jazde z plecaczkiem ;) No
          i najlepiej z kims, kto juz to robil i nie bedzie sie bal & krzyczal ze
          strachu, ze zaraz straci zycie ;)
    • dragon600 Re: Facet plecaczkiem? 25.10.06, 07:35
      A ja wypowiem się z tej drugiej strony. Co prawda nie zdażyło mi się jeszcze
      być plecakiem kobiety (a szkoda ;-))) ), ale kilka razy sytuacja zmusiła mnie
      zająć miejsce na tylnim siedzeniu.

      I powiem Wam, że (przynajmniej u mnie) opór przed byciem plecakiem nie wynika z
      jakichś tam ambicji, tylko poczucia braku kontroli. Jak ktoś na codzień sam
      decyduje o wszystkim (mówię o prowadzeniu motocykla), to w sytuacji, kiedy nie
      może zrobić nic poza zaakceptowaniem sytuacji, jest strasznie zestresowany.

      Po ostatniem razie, jak jechałem z kumplem stwierdziłem, że podziwiam wszystkie
      pleczaczki za odwagę.

      I nawet zrozumiałem dlaczego mój plecaczek włącza czasem "ogranicznik prędkości"
    • domino3311 Re: Facet plecaczkiem? 25.10.06, 07:58
      Ja jeszcze nie wiozłam nikogo na moim motorze ale zdarzyło mi się, że
      przewoziłam koleżanke na skuterze. Nie powiem aby było najgorzej. Ale tak
      naprawdę nie lubie wozić pasażerów ponieważ po prostu pleaczki mi PRZESZKADZAJĄ
      (((-; Moge wozić duży bagaż, plecak cokolwiek tylko nie istotę żywą. Natomiast
      jako plecaczek, tylko i wyłącznie, dobrze czuję się za plecami mojego męża bo
      wiem jak jeździ i czasami przyda się trochę czułości na "maszynce"(((-;
    • hun996 Re: Facet plecaczkiem? 25.10.06, 08:25
      No i wyłazi odwieczny problem pasażera jako balastu który się samodzielnie
      porusza i to nie zawszę w tą stronę co trzeba. A że faceci z natury mają
      większą wagę to nagła zmiana wyważenia może spowodować fatalne skutki. I też
      osobiście wolę jeździć sam.
      • dragon600 Re: Facet plecaczkiem? 25.10.06, 08:28
        Znowu nie przesadzajmy.
        To w końcu kierowca jest odpowiedzialny za pasażera. Jak zabieram kogoś
        pierwszy raz to się go pytam czy już jechał na motocyklu. Jak odpowiada, że nie
        to wtedy udzielam mu odpowiednich wskazówek, jak ma się zachowywać.
        • japoniec49 Re: Facet plecaczkiem? 25.10.06, 09:49
          A ja jechalem ze dwa razy jako plecak mojej corki i mowiac szczerze nie było w
          tym niczego nadzwyczajnego. Jednak zdecydowanie wole jazde solo, a sam nie woze
          z zasady nikogo, jedyny wyjatek, to gdy jedziemy odebrac jakis motocykl z
          serwisu.
    • tentimenti Re: Facet plecaczkiem? 25.10.06, 12:48
      A ja na kursie na prawko zawsze jezdzilam z plecakiem-instruktorem.
      Dosc trudna sprawa, bo chlop jak dab. Z drugiej strony mozna sie znacznie wiecej nauczyc. Obecnie bez oporow :)
      tenti
      • yamasz Re: Facet plecaczkiem? 25.10.06, 14:24
        ja z plecakiem jeżdże dużo wolniej niż solo. a jak ja siedze z tyłu i jeszcze wezme otwarty kask to bajer. (Do niedawna zdarzało się to, ponieważ uczyłem koleżanke jeździć yamaha i siadałem sobie z tyłu "na wszelki wypadek". Chipsy, pepsi (żadnego alko) ]:-D normalnie jak na kanapie przed telewizorem. Zdarzało mi się kilka razy jeździć tyłem do kierunku jazdy na sedesie, odlot :D
        Czasami fajnie mieć szofera, można się odprężyć. :D
        PZDR Yamasz
        :::Puści klamę, ruszy i na horyzoncie zniknie:::
    • szepa11 Re: Facet plecaczkiem? 20.11.06, 15:48
      Mój facet często robi za plecaczek. Ja za to nigdy( bo się boje). To dość
      zabawne jak ludzie zauważają że kierowcą jest kobieta a styłu siedzi facet. W
      moim wypadku wygląda to jeszcze śmieszniej bo jeżdze na ruskiej zabytkowej
      maszynie a facet robi za podręcznego mechanika i rozrusznik.
      • gosiasv szepa11 22.11.06, 22:08
        Dzieki Tobie wróciły wspomnienia ,kiedy to wracałam z nad jeziora z moim
        obecnym mężem M-ką.To była jego pierwsza przejażdżka ze mną za kierownicą.I
        raczej był bardzo zadowolony:nie musiał kierować na kacu,mógł zapalić fajkę i
        łupać słonecznika.Od tamtej pory często mu się zdarzało zajmować tylne
        siedzenie ku mojej uciesze(mogłam sobie pokierować).O tyle miałam dobrze ,że
        mój mąż do byków nie należy wiec mi bardzo nie zawadzał:)Chociaż pewnie też
        śmiesznie wyglądaliśmy,bo ze mną na kanapie zmieściło by się jeszcze dwóch
        takich(tak to jest ja człowiek jest z metra cięty :)))
        • szepa11 Re: szepa11 23.11.06, 11:28
          Mojem plecaczkowy tez nie przeszkadza ze go wożę z tyłu. A ja mam niezły
          trening bo jak się jeździ z pasażerem na cięzkim motorze to solo mozna juz
          jeździć bez problemu wszystkim.
          • kasia.jos wracajac do tematu... 23.11.06, 21:28
            Dziewczyny, tak sie zastanawiam, ale czy to nie jest tak, ze ci nasi faceci
            godza sie byc plecaczkami wtedy, gdy nie ma z nami innych motocyklistow? Bo jak
            nikt nie widzi, to spoko... Ale moze sie myle. Po prostu mam takie dziwne
            wrazenie, ze jazda z tylu wsrod innych motocyklistow przerasta zazwyczaj
            mozliwosci naszych mezczyzn plecaczkowych...
            • szepa11 Re: wracajac do tematu... 23.11.06, 22:54
              No co Ty. Mój to wszystkim kolegom mówi ze jestem kierowca a on pasażer. Mam nawet
              wrażenie że go to bawi jak wszystkkim "twardzielą" spada szczęka jak to widzą.
              Ale chyba to podejście zależy od człowieka.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka