Dodaj do ulubionych

zostałam zdradzona - odejść czy zostać?

07.11.06, 15:00
w marcu tego roku odkryłam, że mój mąż mnie zdradził. Ze starszą o kilka lat
od siebie zamężną kobietą (ma również dziecko). Od tej pory boje się mu
zaufać. O fakcie wykrycia zdrady powiadomiłam jej męża. Mój ślubny stanła
otwarcie przeciwko mnie i zaczął mi grozić, że mnie zniszczy. Wyprowadziałm
się z domu. Po jakimś czasie mu przeszło, zaczął przepraszać. Wróciłam.
Minęło już trochę czasu ale w dalszym ciągu się meczę. Boję się, ze nadal
mnie oszukuje, a nawet jeśli teraz nie, to za jakiś czas znowu będzie. Boję
się, że jej uda się jakoś omamić swojego małżonka i znowu zacznie przyciągać
do siebie mojego. Śnią mi się koszmary, że znowu są razem. Powoli wykańczam
się psychicznie. Niby nadal go kocham, ale sama już pewna tego nie jestem.
Ciągle waham się jak mam postąpić z moim dalszym życiem. Zostać z nim(mamy 5-
letnie dziecko)- ale może znowu mnie zdradzić i oszukiwać (z tamtą byli ponad
rok), czy odejść - tylko czy sama sobie poradzę w życiu, jakoś nie wierze w
to, że kogoś jeszcze spotkam i rozpocznę życie na nowo...
Obserwuj wątek
    • dami73 Re: zostałam zdradzona - odejść czy zostać? 07.11.06, 18:00
      witaj.

      1.) liczenie na zmiane i "odmiane" nie ma sensu....
      2.) zrobil raz, zrobi i drugi....
      3.) masz obawy i snisz po nocach wiec zastosuj tak jak ja zrobilem : lepiej
      koniec ze strachem, niz strach bez konca.

      Sam zostalem wystawiony przez moja byla kobiete na wielkanoc br. w sylwestra i
      boze narodzenie jeszcze niby bylo wszystko ok, ale gluche telefony, maile.
      Wyszukiwalem wszystko co mozliwe, najdrobniejsza oznake ze jestem zdradzany,
      paranoja.....zrobilem na wielkanoc porzadek a do lata lizalem rany. Jest mi
      teraz zdecydowanie wygodniej, spokojniej - bol znikl a ja zyje normalnie, prawda
      ze pozostaje niesmak... ale lepszy niesmak niz szukanie i myslenie bez konca czy
      i kiedy w nadzieii bedac ze moze jednak nie.

      idzie zwiariowac....i do tego sie zajechac na max. a po co i w imie czego ?

      Owszem jest dziecko i zawsze bedzie, i dziecko zawsze bedzie mialo ojca, ale to
      nie znaczy ze trzeba sie samemu zajezdza.

      Pozdrawiam
      Damian
      • anmari77 Dziękuję za odpowiedź... 08.11.06, 09:30
        z pewnością odeszłabym od niego od razu po wykryciu zdrady, gdyby nie to, że
        nadal mocno go kochałam. Jeszcze trzy miesiące po tym walczyłam o niego. Bo
        mimo to, że zerwali ze sobą on nadal ją kochał. Zaczęłam powoli się wypalać.
        Nadal jestem skołowana i na dobrą sprawę nie wiem w tej chwili co mam robić
        dalej. Mój mąż zapewnia mnie, że już nigdy nie popełni tego błędu, że już nigdy
        mnie tak nie zrani. Może mu jednak spróbować zaufać ponownie?
        Z drugiej strony, przyjaciel, który zdradził nigdy tak na prawdę nie był
        przyjacielem.
        I właśnie motam się ciągle jeszcze między resztkami uczucia do niego (w końcu
        przeżyliśmy razem kawał czasu - jakieś 9 lat w tym 7 małżeństwa) a myślą o
        skończeniu z tym wszystkim.
        Jeśli możesz, odpowiedz mi, dlaczego uważasz, ze on się już nie zmieni i że
        zrobi to po raz kolejny?
        Jesteś mężczyzną, widzisz świat podobnie jak on. Dlatego Twoja odpowiedź będzie
        dla mnie możliwością spojrzenia na to z innego, męskiego, punktu widzenia.
        On też poczuł się oszukany przez kochankę, że go zwodziła i jak mówi, wymazał
        ją z pamięci. Jak myślisz, moze jednak ochłonął, obudził się...
        Proszę o odpowiedź
        Pozdrawiam
        Aneta
        • aroundme Re: Dziękuję za odpowiedź... 08.11.06, 11:15
          Witaj... Doskonale rozumiem Twoją trudną sytuację. Rok temu odeszłam z 3-letnim
          synkiem od mojego meża, nałogowego flirciarza. Jestem sama, na początku było
          strasznie ciężko. Ale gdy przypominam sobie nieprzespane noce, kiedy misternie
          knułam przedziwne historie i przypuszczenia, dlaczego wtedy i wtedy nie
          odbierał telefonu, żale dlaczego pózno wrócił z pracy, tego na co się
          zdecydowałam nie żałuję. Byłam kłębkiem nerwów..
          Gdy czytam Twoją historię, zastanawia mnie jedno. Jak długo trwałby ten jego
          związek, gdyby nie to że piwo się wylało i rozpętała się ta cała afera?
          Strach, koszmary, ciąg podejrzeń czy on przypadkiem znów o niej nie myśli..
          Machina ruszyła... Aby było dobrze Ty nie możesz nic zrobić. Wszystko jest w
          jego rękach. On jeśli chce, musi za was obojga zapracować ponownie na Twoje
          zaufanie.. Smutne jest to że udaje się to niestety nielicznym..
          To banalne, ale musicie szczerze porozmawiać, jesteście małżeństwem i warto
          zrobić wszystko by je uratować. Jednak nie kosztem własnego honoru, szacunku i
          godności...
          Pozdrawiam ciepło..
          Iza
          • anmari77 Re: Dziękuję za odpowiedź... 08.11.06, 11:32
            Jego kochanka sama mi powiedziała że gdyby jej mąż nie dowiedział się o tym to
            dalej byli by ze sobą. Że jest między nimi prawdziwe uczucie. Jeżeli tak było,
            to dlaczego nie odeszła od swojego męża?
            Najgorsze jest to, ze w dalszym ciągu to ja musze być silna. On chyba uważa, ze
            powinnam być mu wdzięczna za to, że wrócił do mnie, że nie odszedł.
            Wymaga ode mnie, żebym zawsze była radosna i uśmiechnięta. Nie zawsze mi to
            wychodzi. Moje negatywne uczucia kumulują się i czasami wybucham. Jestem cały
            dzień przygaszona, smutna.
            On ma do mnie o to pretensje. Twierdzi, że odbiera mu to chęć do starania się.
            Ja go rozumiem, ale niech on postara się zrozumieć również moje uczucia. Że
            jest mi o wiele ciężej, bo straciłam zaufanie do niego. Kiedyś tymi samymi
            słowami zapewniał mnie o swoich uczuciach, a później wyszło szydło z worka...
            Rozmawiamy cały czas. Ja mu mówię o moich obawach, on mnie zapewnia, ze już
            więcej tego nie zrobi. Jakże ja chciałabym w to wierzyć...
            Pozdrawiam
            Aneta
            • aroundme Re: Dziękuję za odpowiedź... 08.11.06, 12:23
              OJ kobietko kobietko.. Ręce mi opadły

              Faceci mają to do siebie, że jak porządnie spocą, wolą pogadać o tym, jak się
              rzecz ma i więcej już nigdy do tego nie wracać i tego nie rozgrzebywać..
              Ale skoro już zdecydowałaś się pozostać i nadal z nim być, cóż bez sensu jest
              ciągłe rozpamiętywanie tego co zrobił..
              Powinnaś zadbać o siebie, wyrwij się z tego odrętwienia, pokaż mu się z innej
              strony. Umów się z koleżanką, idz do fryzjera, zapisz na basen, czy choćby kup
              nową bluzkę. To stare sprawdzone babskie sposoby, ale skuteczne by nie myśleć o
              tym samym. Miej choć odrobinkę swojego prywatnego życia..
              Napisałaś że on chyba uważa że powinnaś być mu wdzięczna za to że wrócił..
              A ja mam wrażenie że właśnie jesteś..
              Dobra, jakby nie było męża w sumie odzyskałaś. Ale w ten sposób nie odzyskasz
              mężczyzny...


              Ps..tylko proszę nie wpadij na ten genialny pomysł o kolejnym dziecku..
              Pozdrawiam...Iza
              • anmari77 Re: Dziękuję za odpowiedź... 08.11.06, 12:59
                Kochana jesteś :)
                Masz rację i wiem o wszystkim co tu piszesz :)
                Tylko taka moja babska natura, że czasami nie wytrzymuję i wybucham. I on ma do
                mnie o to pretensje.
                A co do dbania o siebie... Nie uważam, zebym o siebie nie dbała... Wiem co to
                fryzjer i kosmetyczka ;)Teraz muszę poczekać aż mi troszkę włosy podrosną, bo
                ostatnio chodziłam za często i jak by tak dalej ciągnąć to musiałabym chodzić
                do męskiego ;). Jeżdżę na nartach, trochę konno, uwielbiam spływy kajakowe.
                Po tej sprawie dużo schudłam i garderobę musiałam i tak wymienić (niestety
                chudnę nadal :( )
                Ale jakbym miała kupować ciuchy za każdym razem, kiedy o tym pomyślę, to chyba
                bym zbankrutowała, bo nie nadążyłabym kupować ciuchów.
                Na genialny pomysł o drugim dziecku napewno nigdy już nie wpadnę, przynajmniej
                nie z nim. I powiedziałam mu o tym. Nigdy mu na tyle nie zaufam, żebym mogła
                mieć z nim kolejne dziecko.
                Jestem wysoka (175) i dosyć szczupła 57 kg (rozmiar 36-34), myślę że mężczyznę
                w nim też odzyskałam.
                Tylko, że to on chyba teraz zaczyna mnie tracić... Właśnie dlatego, że się w
                pewnym sensie wyzwoliłam.
                Tamtej mnie już nie ma, a dla tej poprostu chyba za mało się stara (właśnie
                chyba uważa, że powinnam być mu wdzięczna za to, że wogóle jest).
                Niestety, wymagam od niego tylko tego, co dał jej, a mi nigdy w ciągu lat
                małżeństwa. I o to są wojny. O głupiego sms-a w ciągu dnia. O kwiatka raz na
                jakiś czas... Najgorsze dla mnie jest to, że on jej to dawał, bo chciał, a ja
                muszę o to walczyć.
                Ech... takie moje głupie życie....
                Pozdrawiam
                Aneta

                • aroundme Re: Dziękuję za odpowiedź... 08.11.06, 14:40
                  Za to stwierdzenie o tym Twoim głupim życiu to powinnaś dostać po uszach!
                  Dostrzec podziw, szacunek, dumę z siebie w oczach ukochanego faceta to cel
                  każdej z nas. Zdobyć faceta, jakoś zatrzymać go przy sobie to nic trudnego dla
                  kobiety. Ale mieć świadomość że dostrzega w nas wartościowego, ciekawego
                  człowieka i nigdy nie zrobi świadomie krzywdy....to sukces.
                  Swoją drogą ten Twój mąż to musi być jakiś nieziemski facet, skoro tak
                  zaciekle walczysz po tym wszystkim nie tyle o niego,jak o jego uczucia, smsy no
                  i te kwiatki;).. Co w nim jest tak cudownego? Przepraszam, ale odrobina humoru
                  zawsze pozwala z dystansem podejść do sprawy..:)
                  Pozdrawiam:)
                  • anmari77 Co cudownego?... 08.11.06, 14:47
                    • anmari77 Co cudownego?... 08.11.06, 14:59
                      Chyba nic...Jest normalnym, przeciętnym facetem. Tylko ja, głupia nadal go
                      kocham. I chcę wymusić na nim uczucie do siebie. Walczę o to, zeby mnie
                      rówinież tak adorował, jak adorował swoją kochankę. Chciałabym widzieć miłość i
                      podziw w jego oczach. Ale tego nie dostrzegam, moze nieumiem... Może w dalszym
                      ciągu jestem "zaślepiona" tym bólem, który mi zadał. Moze spragniona uczuć chcę
                      od niego ciągle więcej... Wcześniej wystarczało mi to, ze był ze mną, teraz
                      musi się juz mocno starać. Niestety, o każdy kwiatek, każdy sms muszę staczać
                      srogie boje i jak to dostanę, to już nie cieszy, bo zostało okupione wielkim
                      wysiłkiem. Chciałabym żeby adorował mnie z potrzeby serca, żeby on tego chciał.
                      Zebym nie musiała ciągle tego na nim wymuszać.
                      Pozdrawiam
                      Aneta
        • dami73 Re: Dziękuję za odpowiedź... 08.11.06, 21:41
          pytasz dlaczego tak uwazam....
          moze zabrzmi to groteskowo, ale raz mu sie udalo to predzej czy pozniej bedzie
          drugi raz, taka jest juz ludzka natura.
          Ja tez walczylem, pisalem, jezdzilem, przekonywalem, itp. itd. i tez slyszalem
          ze nic nie jest, ze nie bylo, ze nie bedzie a jednak bylo inaczej.
          Predzej czy pozniej bedzie powtorka. i wiesz co jest najgorsze w tej powtorce...
          to ze za drugim razem mniej boli, a za trzecim staje sie to obojetne.... a za
          kolejnym jest sie juz uodpornionym na takie przypadki.

          Tylek twardnieje z kazdym razem...

          a co do wypowiedzi cytujac : "On też poczuł się oszukany przez kochankę, że go
          zwodziła i jak mówi, wymazał ją z pamięci. "
          Moja odpowiedz brzmi : A swistak siedzi i zawija w sreberko... Rozmawialas z nia
          ? potwierdzila to Tobie ? przekonalas sie ?

          Ja sie wkurzylem i zadzwonilem do gostka, a on potwierdzil mi moje
          przypuszczenia w przeciwienstwie do wypowiedzi jej... moze bardziej bolalo ale
          mnie przekonalo ....
          Dami
          • anmari77 Rozmawiałam i z nią i z jej mężem... 09.11.06, 09:07
            Jej mąż nie do końca chciał ze mną rozmawiać, bo to ode mnie dowiedział się o
            zdradzie małżonki. Nie wiem, może na mnie przerzucił złość za to czego się
            dowiedział. Rozmawiałam również z nią... Ale od niej nie dowiedziałam się
            budujących rzeczy. Powiedziała mi, że muszę zdać sobie sprawę z tego, że nie
            był to przelotny romans, ale prawdziwy związek, że oni się kochają, i że jakbym
            nie powiadomiła to sprawie jej męża, to nadal by się spotykali. Pomimo tego, że
            ja wiedziałam o wszystkim...
            To jest przykre. Ale z drugiej strony, mam uwierzyć małpie, która za wszelką
            cenę chciała mi odbić męża, czy swojemu małżonkowi z którym tak wiele mnie
            łączy?
            On dobrze wie, że w tej chwili jakiekolwiek kłamstwo z jego strony spowoduje
            nieodwracalny już rozpad naszego związku.
            A co do Ciebie, to mam nadzieję, ze przez to co zrobiła Ci Twoja była, nie
            zraziłeś się do kobiet, bo nie wszystkie są takie... Mam nadzieję, ze kiedyś
            znajdziesz, o ile już nie znalazłeś, kogoś, kto doceni Twoje uczucie i je
            odwzajemni.
            Pozdrawiam serdecznie
            Aneta
            • aroundme Re: Rozmawiałam i z nią i z jej mężem... 09.11.06, 11:26
              Witaj..:)
              Moim zdaniem rozmowy z tą "małpą", jej mężem były kompletnie niepotrzebne. Bo
              tu nie jest problemem ta czy inna kobitka, tylko Twój hmm "mąż". Uwierz mnie
              samej zajęło to wiele wiele czasu,nim tak na spokojnie przemyślałam pewne
              rzeczy. W ogóle mam dużo znajomych, koleżanek które mają taki właśnie problem z
              facetami, co prawda niektóre same nie są święte, ale te wszystkie romanse,
              układy i bliskie przyjaznie to dziś istna plaga.
              Teraz przedstawiłaś sytuację z innej strony. Jakbyś stoczyła walkę z małpą,
              wygrała,ale teraz nie wiedziała co z tą wygraną w postaci Twojego męża miała
              zrobić. Jakie to musi dla niego być budujące..dwie kobitki wyrywają go sobie z
              rąk..hmm
              Może warto się zastanowić jak będzie wyglądało wasze życie za parę lat?
              Żeby tylko te parę lat nie było dla Ciebie zmarnowanych..
              Pozdrawiam..iza
              • anmari77 To nie była do końca walka o niego... 09.11.06, 11:55
                Poprostu porozmawiałam sobie z nią i tyle. Fakt, że najpierw najechałam na nią
                bardzo ostro, wyzwałam od różnych. Ale później zreflektowałam się i
                przeprosiłam za niewyszukane słownictwo. W końcu to nie była tylko jej wina...
                Zapytałam ją tylko, czego ona oczekuje od mojego męża, dlaczego go zwodzi,
                jeśli nie chciała odejść od swojego małżonka.
                To prawda, że nie darzyłam jej i nadal nie darzę zbytnią sympatią (zresztą
                chyba to nie dziwi)Ale później już rozmawiałyśmy prawie jak koleżakni. W
                rozmowie przeprosiła mnie za to co mi zrobiła i nawet życzyła żebyśmy jakoś
                wyszli z tego impasu. W ostatniej naszej rozmowie powiedziałam jej, że od tej
                chwili każdą jej próbę kontaktu ze mną lub moim mężem będę uważała za akt złej
                woli z jej strony...
                W sumie nie walczyłam tylko o męża ale o moją rodzinę...
                Z drugiej strony jeżeli teraz mój mąż zdecyduje się odejść ode mnie i naszego
                dziecka, to jego strata. Nie będę go już trzymać na siłę. Niech szuka szczęścia
                gdzieś indziej...

                Co masz na myśli pisząc, cytuję "Może warto się zastanowić jak będzie wyglądało
                wasze życie za parę lat? Żeby tylko te parę lat nie było dla Ciebie
                zmarnowanych.." ?

            • aroundme Re: Rozmawiałam i z nią i z jej mężem... 09.11.06, 12:27
              Miałam na myśli również zdanie Damiego,że jak facet zrobił to raz, to zrobi to
              prędzej czy pozniej.. Z tego co piszesz to wszystko to jakś matrix, ja nie
              ptrafiłam zaakceptować przygód mojego męża, nie rozmawiałam z żadna z kobiet,
              po prostu on gdy tylko zauważał że zaczynam się orientować, kończył znajmość.
              Gdyby kiedykowiek spotkała mnie taka sytuacja jak Ciebie, długi romans mojego
              faceta,nawet bym się nie zastanawiala. Po prostu znam siebie i wiem że nie
              potrafiłabym przejśc nad tym do porządku dziennego...
              I zachowywałabym się dokładnie jak Ty w tej całej beznadziejnej sytuacji..
              My tu tak gadu gadu o Twoim mężu, ale co z waszą córką?
              • anmari77 Synkiem :) 09.11.06, 13:02
                Niestety widzi to wszystko. Nie ma jak tego ukryć przed nim. Zdarza się, że
                widzi lub słyszy jak płaczę, jak się kłócimy. Z tego wszystkiego nie jest zbyt
                pozytywnie nastawiony do ojca... Staramy sie to kryć przed nim jak tylko
                możemy, ale nie zawsze jest to możliwe, niestety...
                Cały czas mu powtarzam, że tatuś go kocha, że zawsze będzie go kochać. Staram
                się, żeby jak najczęściej przebywali razem, jak najwięcej coś razem robili,
                żeby przynajmniej oni nie oddalali się od siebie...
                Wiem, ze dziecko kocha ojca, nie wyobraża sobie tego, ze tatuś miałby nie
                mieszkać z nami. Wiem też, że mąż kocha synka, tylko widać ja mu się już
                znudziłam...
                A ja właśnie nie potrafię, jak na razie, zaakceptować tego, co się stało.
                Wiecznie zadaję jedno pytanie - dlaczego? Co ze mną było nie tak, że on
                odwrócił się ode mnie, że chcial odejść do innej? I niestety nikt nie zna
                odpowiedzi na to pytanie, nawet on...
                Pozdrawiam
                Aneta
                • aroundme Re: Synkiem :) 09.11.06, 13:37
                  Haha nie wiem dlaczego byłam pewna że chodzi o córkę.:)
                  Tego właśnie chciałam uniknąć. Dziecko wszystko doskonale rozumie.. Czy się
                  ludzie rozchodzą, czy żyją obok siebie, jedno i drugie życie jest dla dziecka
                  koszmarem.. Trzeba coś podobnego przeżyć,by zrozumieć jaką niewyobrażalną
                  bezradność się wtedy czuje. Jakąkolwiek decyzję się podejmie, ktoś będzie
                  cierpiał..
                  Wracając do tematu...zostać czy odejść.. Trzeba mieć mnóstwo siły, odwagi i
                  chyba desperacji by odejśc.. Ale jeszcze większą, niemal kosmiczną moc Hemana
                  by zostać..
                  Pozdrawiam ciepło:)
                  • anmari77 Zostać czy odejść... 09.11.06, 14:50
                    no właśnie... dobrze to określiłaś. Tak czy inaczej trzeba mieć wiele siły żeby
                    rozwiązać jakoś ten węzeł gordyjski. Na razie jeszcze z nim jestem. Staram się
                    mu ufać, choć przychodzi mi to z wielką trudnością. Zdaję sobie sprawę z tego,
                    że nawet jeśli wyjdziemy z tego obronną ręką to i tak nigdy mu już nie zaufam w
                    pełni.
                    Jak będzie za parę lat, zobaczymy... czas pokaże.

                    Dziękuję Ci za tą rozmowę. Mogłam się trochę wygadać, poskarżyć na swój los...
                    Jest mi teraz tak jakoś lżej...

                    Gorąco pozdrawiam Ciebie i życzę Ci i Twojemu dziecku wszystkiego dobrego. To
                    Wam się poprostu należy.

                    Aneta

                    ps. kochanka mojego męża też miała na imię Izabela
                    • aroundme Re: Zostać czy odejść... 09.11.06, 19:18
                      Ja również dziękję za rozmowę. Zdaję sobie sprawę że moje imię zle Ci się
                      kojarzy..ale trudno..
                      Też się wygadałam, bo znów powróciły wspomniena..
                      Życzę Ci spokoju, bo to chyba poczucie sprawi ze będziesz szczęśliwa. Pomimo iż
                      ja jestem sama, nie powiem żebym była zbytnio z tego zadowolona, ale na swój
                      sposób szczęśliwa..
                      Acha..pamiętaj, nie doszukuj się w sobie żadnej winy, co zrobiłaś zle itd.
                      Twoją jedyną wadą jest to, że mu po prostu spowszedniałaś.
                      Dużo zdrówka dla Ciebie i synka..
                      Pozdrawiam iza
            • dami73 Re: Rozmawiałam i z nią i z jej mężem... 09.11.06, 13:52
              spoko, daje rade ;)
              aczkolwiek obecnie solo....
              ale to inna bajka...

              no i oczywiscie ciagle na poszukiwaniach :)
              Damian
              • anmari77 Solo... 09.11.06, 15:03
                Widzę że humorek dopisuje... Cieszę się. Grunt to się nie poddawać i walczyć o
                swoje szczęście :)
                W końcu z pewnością trafisz na jakąś wartą zainteresowania dziewczynę :)
                Pozdrawiam i życzę szczęścia
                Aneta
                • dami73 Re: Solo... 09.11.06, 19:34
                  cos sie "pewnie" trafi....
                  ale czy zemna wytrzyma to juz inna sprawa.

                  PS: mozna nawet powiedziec, ze do wziecia i to od natychmiast ;)
                  chetne zapraszam ;)
                  • aroundme Re: Solo... 09.11.06, 21:22
                    Zapachniało taką małą autoreklamą...:)
                    Kawaler(?) do wzięcia..
                    Pozdrawiam
                    • dami73 Re: Solo... 10.11.06, 08:21
                      tak jest, kawaler 33 letni.
                      negatywne cechy : palacy i upierdliwy, do tego cholernie dobra pamiec oraz
                      spostrzegawczy.
                      pozytywne cechy : solidny, stabilny, szczery (czasem az do bolu), prostolinijny.

                      ogolna charakterystyka : albo sie mnie lubi albo nienawidzi ;)
                      znak zodiaku : baran

                      pracujacy karierowicz potrafiacy sie bawic ;)

                      that's all ;)

                      Damian
                      • anmari77 Re: Solo... 10.11.06, 08:40
                        Dobrą pamięć i spostrzegawczość raczej uważa się za zalety niż wady ;)
                        Powiedziałabym też, że napewno jeszcze uparty i stawiający na swoim ;)
                        Wiem co mówię, bo moja dzidzia też jest baranem i już mu "różki" wyłażą...
                        aż się boję, co będzie dalej ;)
                        Ale ja też nie daję sobie w kaszę dmuchać... jestem spod znaku skorpiona.
                        Jestem niezłą heterą ;)
                        Pozdrawiam
                        Aneta
                        • dami73 Re: Solo... 10.11.06, 08:45
                          kawa czy herbata ?? ;)
                          • anmari77 Jestem już po kawie ;) 10.11.06, 09:04
                            ale wirtualnie... zawsze mogę napić się jeszcze jednej, zdrówko ;)
                            • aroundme Re: Jestem już po kawie ;) 10.11.06, 10:25
                              Dzień dobry:)
                              Proszę proszę jak tu się nagle w miarę miło zrobiło:)
                              Mój Krzysiek w przedszkolu, ja w pracy z kubkiem czekolady.
                              Miłego dnia Wam wszystkim;)
                              • anmari77 Re: Jestem już po kawie ;) 10.11.06, 10:34
                                Ech... kolega jakoś nie całkiem skory do przedłużenia konwersacji ;)
                                A'propos moja dzidzia też ma na imię Krzyś. I też aktualnie przebywa w
                                przedszkolu...
                                Kawę musiałam wypić sama ;(
                                Miłego dzionka Tobie i Krzysiowi życzę...
                                • aroundme Re: Jestem już po kawie ;) 10.11.06, 10:47
                                  Kochana, przecież kolega napisał że z niego karierowicz;) pracuje...:)
                                  Acha, ja jestem strzelcem, optymistka tak, ale wbrew opinii domatorka:)
                                  • anmari77 Re: Jestem już po kawie ;) 10.11.06, 10:54
                                    No fakt ;)
                                    A tak wogóle, to jak Ci leci? Chyba troszkę ciężko jest samej z małym
                                    dzieckiem. Jak sobie radzisz? W jakim wieku jest Twój Krzyś? Mój w kwietniu
                                    skończy 5 latek.
                                    • dami73 Re: Jestem już po kawie ;) 10.11.06, 10:59
                                      heheh, no i mowilem, powiedzialem szczerze i juz minusy zbieram ;)

                                      karierowicz prawda... praca tez, bo trzeba zyc i miec "wygody" ;)

                                      Kawe zaliczylem juz 3-cia, Asystentka wie ze musi uzupelniac jak tylko puste.

                                      no i meeting, omawianie i dzialanie...

                                      moj dzieciak jeszcze sie nie urodzil, wiec nie moge sie pochwalic przedszkolem
                                      ani wiekiem.... ;)
                                      a co do pozostalych, jestem za ;)
                                      pytanie tylko kto z nas zrobi step 2

                                      Damian
                                      • anmari77 Re: Jestem już po kawie ;) 10.11.06, 11:13
                                        No, no, no... Patrzcie go, nawet ma asystentkę... ;)
                                        I nie dość że palisz, to jeszcze kawę wypijasz wręcz hektolitrami ...
                                        Strasznie stresujące masz to życie :)
                                        Ja tam nie muszę się aż tak doładowywać

                                        Aneta
                                        • aroundme Re: Jestem już po kawie ;) 10.11.06, 11:28
                                          Zaraz zaraz..ja też mam asystentkę:) a co!
                                          • anmari77 ja też chcę mieć asystentkę ;) 10.11.06, 11:47
                                            moja praca niestety nie przewiduje takiego kogoś :(
                                            Echhh, życie..... ;)
                                        • anmari77 ja się tak nie bawię ;) 10.11.06, 11:44
                                    • aroundme Re: Jestem już po kawie ;) 10.11.06, 11:25
                                      Mój Krzysiek 18grudnia skończy 4 latka..Samej..? Strasznie..Jak wspominam
                                      wydarzenia z ubiegłego roku, wierzyć mi się nie chce, jakim cudem przez to
                                      wszystko przeszłam. Zmieniło się wszystko..mieszkanie,nawet grono znajomych..
                                      Mogę polegać wyłącznie na sobie, pod każdym względem, nawet fnansowym.. Co
                                      prawda mam hmm "alimenty",ale to kropla w morzu, z resztą sama wiesz. Ale jest
                                      ok.. Mam rodziców,moja mama to najlepsza kobieta na świecie..
                                      Najgorsze są wieczory, weekendy, kiedy Krzys akurat jest u taty, z czasem
                                      nauczyłam się nie myśleć o tym że jestem sama, ale są takie momenty że ponure
                                      myśli i tak mnie dopadają. Mam mnóstwo znajomych, dużo pracuję(jestem
                                      kosmetyczką), ale to nie to samo co męskie ramię w domu..
                                      Tak to jest być jak to się ładnie mówi, singlem;) Jasne że na swojej drodze
                                      spotykalam wielu facetów(trafił mi się nawet taki, co przez kilka miesięcy
                                      udawał kawalera..).. Nie wiem chyba stałam się bardziej wymagająca..
                                      Ale Tobie wcale lżej nie jest..:) Mam takie pytanie..nie miałaś takch myśli by
                                      zrewanżować się mężowi tym samym?...
                                      • anmari77 Re: Jestem już po kawie ;) 10.11.06, 11:42
                                        Widzę, że też mały strzelec :)
                                        Na szczęście ma się rodziców... Bo gdyby nie oni...
                                        Mi też dużo pomogli. Nie spodziewałam się takiego wsparcia, przynajmniej ze
                                        strony ojca... O swojej mamie mam zdanie takie jak Ty.
                                        A co do odpłacenia mężowi...
                                        Z natury jestem mściwa ;) Dlatego nie ukrywałam faktu zdrady przed rodziną,
                                        cała rodzinka (w szczególności jego) dowiedziała się kogo wyhodowała na swiom
                                        łonie. Oszczędziłam tylko teścia (bo chory na serce).
                                        Co do zdrady... walczę ze sobą...
                                        Staczam wewnętrzną bitwę pomiędzy chęcią zemszczenia się na nim a poczuciem
                                        lojalności (mimo wszystko) wobec męża.
                                        I tak już od ładnych paru miesięcy...
                                        Pozdrawiam
                                        Aneta

                                        • aroundme Re: Jestem już po kawie ;) 10.11.06, 12:09
                                          Powiem tak..na pewno łatwiej jest znależc kogokolwiek będąc w związku, niż
                                          będąc wolnym. Także z zemstą tego typu nie miałabyś większego problemu... Tylko
                                          my babki mamy to do siebie, że szybciutko się angażujemy..
                                          Ja mściwa nigdy nie byłam. Jego rodzice o niczym nigdy nie wiedzieli(mieszkają
                                          daleko), więc jak teściowa typ trzpiotki pytała jak się sprawuje synek, tylko
                                          potwierdzałam. Poza tym nawet gdybym się poskarżyła, i tak nic specjalnego by w
                                          tej sprawie nie zrobiła.. A może trzeba było wszystko mówić?.. Wiesz nie
                                          robiłam tego, chyba się wstydzilam nawet, bo takie rewelacje oznaczałyby
                                          przyznanie się sobie samej jak bardzo się pomyliłam, że z tym oto czlowiekiem
                                          mam spędzić resztę życia.. Więc udawałam że jest ok..
                                          Jestem na starcie. Zaczynam od początku...:)
    • anmari77 zemsta 10.11.06, 12:36
      Ja wyszłam z założenia, że to on nabroił więc teraz niech świeci oczami przed
      rodzinką. Moi teściowie też nie mieszkają blisko nas... jakieś 250 km. Ale od
      czego są telefony? Przynajmniej nie do końca mu współczują, jak się po nim
      przejadę ;) Wiedzą, że widocznie zarobił sobie na to.

      Masz rację, że my się za bardzo angażujemy. Mój mąż był moim pierwszym i w
      sumie jedynym facetem. Zakochałam sie w nim na zabój. On we mnie widocznie nie
      tak do końca... Szkoda, że wyszło to tak późno...

      A tak wogóle, to w jakim regionie polski mieszkasz?
      Pozdrawiam, Aneta
      • aroundme Re: zemsta 10.11.06, 13:00
        Centrum, Łódz praktycznie..

        A te wizyty u jego rodziców to musi być jakiś horror. .:) pozdrowionka
        • anmari77 Re: zemsta 10.11.06, 13:03
          Ja bliskie okolice wawki. Szkoda :( Polubiłam Ciebie...
          Z wizytą u teściów nie jest tak źle, w końcu to nie ja świecę oczami ;)
          Pozdrawiam gorąco
          Aneta
          • aroundme Re: zemsta 10.11.06, 13:17
            To w końcu forum...:)..Pisze się super.. Tak się zastanawiam czy nie zacząć
            nowego wątku.."Poznam 30-latka"...hahaa:)
            Pozdrawiam, iza
            • anmari77 hahaha, niezły pomysł :) 10.11.06, 13:24
              w sumie każdy sposób na szukanie szczęścia w życiu jest dobry...
              A już zawsze można sobie z kimś pogadać...
              tak na poprawę humoru ;)
              Pozdrawiam ciepło
              Aneta
              • aroundme Re: hahaha, niezły pomysł :) 10.11.06, 13:48
                Nie nie, mam do tego maksymalny dystans.. Takie rzeczy dzieją się tylko w
                filmach.. w tych sprawach jestem staroświecka :)
                Pozdrawiam...:) patrz my tak gadamy o błahostkach, a Domi karierę robi..;)
                • anmari77 Może i robi... 10.11.06, 13:55
                  ale widzisz, nawet dla nas nie ma czasu ;)
                  Jak tak ciągle jest zajęty robieniem kariery, to nawet, biedaczek, może nie
                  mieć czasu na szukanie kobietki w realu ;)
                  A swoją drogą... ciekawe z jakiego regionu kraju on się odzywa. Na razie sie
                  nie pochwalił...
                  Pozdrówka
                  • dami73 Re: Może i robi... 10.11.06, 14:04
                    czytam, czytam, ale nie zawsze moge tak "ciagle" odpowiadac ;)

                    Warszawa to obecnie moj region, co do samotnych weekendow... zapraszam na,
                    hmmm.... piwko/drinka. Nocleg tez sie znajdzie.

                    co do szukania, nowy watek pt. szukam 30 latka/i :) .... dlaczego nie, ale czemu
                    szukac jak sie z jednym pisze ;)

                    Kariera... no tak to inna sprawa, w koncu musze jakos zyc i zarabiac... a
                    niestety bez wynikow i pracy nie ma szansy na $$. wiec wyscig szczurow.

                    Wieczory samotne w domu, szczegolnie na jesien i zime sa przygnebiajace... ale
                    coz zrobic, that's life.

                    w ten weekend wyjezdzam, by w niedziele wrocic, wiec .....
                    Zapraszam
                    Damian

                    PS: co do zemsty, jest coprawda slodka, ale czy az tak slodka... wierz mi,
                    zemscic sie latwo, ale ze swiadomoscia zemsty zyc to ciezko... i do tego
                    pozostaje nadal wpierw pytanie czy warto ?
                    • aroundme Jestem wróżką:) 10.11.06, 14:06
                      • dami73 Re: Jestem wróżką:) 10.11.06, 14:11
                        Wrozka, czy Czarownica ;)
                        zwal jak zwal i tak pozostaje stos ;) :D:D:D

                        no chyba ze przegnanie ;)

                        Dami
                        • aroundme Kobiety mają szósty zmysł... 10.11.06, 14:16
                          • anmari77 Re: Kobiety mają szósty zmysł... 10.11.06, 14:21
                            A co się stało?
                            Co takiego wywróżyłaś?
                            • dami73 Re: Kobiety mają szósty zmysł... 10.11.06, 14:24
                              Kobiety mają szósty zmysł...
                              No dobra poddaje sie ;) stawiam kolacje i wino ;)

                              dami
                              • anmari77 kolacja 10.11.06, 14:26
                              • anmari77 kolacja ;) 10.11.06, 14:27
                                a której masz zamiar postawić? nam obu?
                              • aroundme Re: Kobiety mają szósty zmysł... 10.11.06, 14:27
                                Dami masz przerwę na lunch, że nam się tutaj tak ładnie udzielasz?..:)

                                Iza:)
                              • anmari77 Re: Kobiety mają szósty zmysł... 10.11.06, 14:45
                                A tak wogóle, to nie jesteś zbyt szybki ;) Tak od razu kolacja? Nawet na dobrą
                                sprawę nas nie znasz, nie wiesz jak wyglądamy. Czy to nie będzie zbytnia
                                rzorzutność z Twojej strony? ;)
                                • aroundme Re: Kobiety mają szósty zmysł... 10.11.06, 15:02
                                  Anetko widzisz dlaczego mam dystans do znajomości zawieranych na necie? Tu nikt
                                  nie traci czasu na zbędne bla bla.... rach-ciach i spotkanko...:)
                                  Pozdrowienia
                                  • anmari77 Tu czas biegnie szybciej ;) 10.11.06, 15:14
                                    Po kilku dniach gadania kolacja, może połączona ze śniadankiem.
                                    Tak... masz rację. To za szybko...
                                    Jednak wolę bardziej staroświeckie metody...
                                    Pozdrawiam
                                  • dami73 Re: Kobiety mają szósty zmysł... 10.11.06, 15:16
                                    blad kolejny z twej strony,
                                    mozemy owszem godzinami, dniami, tygodniami, miesiacami i latami pisac, ale do
                                    czego to doprowadzi, i tak do spotkania....
                                    wiec dlaczego wydluzac, poznac sie mozna przeciez tez w rzeczywistosci a nie
                                    tkwic tylko w wirtualnosci !
                                    dami
                                    • anmari77 błąd ;P 10.11.06, 15:28
                                      Twoje rozumowanie ma sens... Lepiej od razu ziebie pooglądać niż wiecznie
                                      pisać. Bo jak nie zaskoczy, to by było wielkie rozczarowanie ;)
                                      O tej porze roku to obiad również mozna wziąć za kolację...
                                      A co do rozrzutności. Ty mi/nam zasponsorujesz kolację, a jak nie będzie okazji
                                      na rewanż?
                                      Będziesz stratny ;P
                                • dami73 Re: Kobiety mają szósty zmysł... 10.11.06, 15:14
                                  a co mowi przeciw kolacji, przeciez nie mowie , ze kolacja polaczona ze
                                  sniadaniem.... prawda ?
                                  a co do noclegu i mozliwego sniadania, to nie powiedzialem jeszcze ze w jednym
                                  lozku.

                                  rozrzutnosc powiadasz, hmmm, dlaczego.....tym razem ja ugoszcze, pozniej ty/wy ;)

                                  a co do wygladu a wiecie jak ja wygladam ?
                                  ;P
                                  Dami
                                  • aroundme Re: Kobiety mają szósty zmysł... 10.11.06, 15:24
                                    Hmmm...Dami powiem tak. Jak Ty tak podchodzisz do sprawy i ot tak proponujesz
                                    cokolwiek, to ja już wiem czemu tak ostro pracujesz.. te spotkania kosztują
                                    majątek...
                                    Mam 25 lat i aż strach pomyśleć ile tak szybkich zaproszeń przede mną....
                                    No i gdzie ta magia spotkania? Poszła w siną dal....
                                    Pozdrawiam Iza
                                    • anmari77 Re: Kobiety mają szósty zmysł... 10.11.06, 15:41
                                      Jejku dziewczyno, aleś ty młodziutka. Ja to moze też stara nie jestem, ale w
                                      tym wieku byłam jeszcze szczęśliwa... Dopiero spodziewałam się dziecka
                                      ukochanego mężczyzny...
                                      A Ty już po takich przejściach...
                                      • aroundme Re: Kobiety mają szósty zmysł... 10.11.06, 15:53
                                        Wiem wiem.. Ale czuję się jak 35-latka.. Po prostu wcześnie powiedzialam dość..
                                        Czułam że potem może być tylko gorzej..
                                        To co robił on było dla mnie wystarczającym powodem byśmy się rozstali.. Także
                                        rozstawaliśmy się, a on wił już sobie gniazdko z inną kobietą, o ironio starszą
                                        mężatką.. Szybciutko się postarał.. To tylko utwierdziło mnie w przekonaniu że
                                        dalsze życie z tym człowiekiem nie ma sensu.. A ten jego związek z nią rozsypał
                                        się po kilku miesiącach.. okazało się że ona jest w ciąży... ze swoim mężem..
                                        Telenowela prawie...
                                        • anmari77 Re: Kobiety mają szósty zmysł... 10.11.06, 15:58
                                          to faktycznie dobrze zrobiłaś, że odeszłaś...
                                          Podziwiam Ciebie za to.
                                          Trzymam kciuki za Wasze szczęście. Krzysia i Twoje
                                          Pozrdawiam ciepło
                                          Aneta
                                          • aroundme Re: Kobiety mają szósty zmysł... 10.11.06, 16:09
                                            Widzisz teraz...a wiek nie ma tu nic do rzeczy.. Jest wiele kobiet, które w tym
                                            wieku, tak młodym przecież wierzą że albo on się zmieni, albo w końcu opamięta,
                                            albo wyszumi się i przestanie.. Zbierają w sobie siły latami, by w końcu w
                                            wieku 40lat powiedzieć "wiesz, Twoje rzeczy są już spakowane"..
                                            Próbował wrócić, a jakze..ale ja po tym wszystkim nie potrafilabm normalnie z
                                            nim zyc..
                                            Pozdrawiam i powodzenia rowniez.....:)
                                            • anmari77 Tym bardziej podziwiam Twoją siłę 10.11.06, 16:14
                                              że potrafiłaś powiedzieć stop.
                                              Pozdrawiam
                                              Aneta
                                    • dami73 Re: Kobiety mają szósty zmysł... 10.11.06, 16:35
                                      jak zwykle nadinterpretacja.....
                                      ehhhh, i jak tu z wami kobietami normalnie rozmawiac.
                                      czy zawsze i wszedzie musi byc zaraz podstep, bo sie jest przyjaznym i otwartym ???
                                      przesada
                                      dami
                                      • aroundme Re: Kobiety mają szósty zmysł... 10.11.06, 20:09
                                        Oj Dami Dami...

                                        Byłbyś młodą, piękną kobietą to doskonale byś nas rozumiał...

                                        I z przymrużeniem oka traktował takie propozycje :)
                                        Iza
                  • aroundme Re: Może i robi... 10.11.06, 14:04
                    Wawka albo inne duże miasto... Facet w tym wieku.(33 jest super:), KAWALER
                    nadal i wiesz ten cały high life związany z pracą, brak czasu itd.. No i ta
                    asystentka..;)
                    Ps..Dami nie gniewaj się za nasze pogaduchy:)
                    • dami73 Re: Może i robi... 10.11.06, 14:07
                      hehehe to sie nazywa wyczucie czasu ;) <lol>

                      tak, kawaler i 33 lata.... gdzie musi tkwic haczyk ;) aaaa i napewno jestem
                      hetero ;) no moze troche szorstki ;) ale tylko troche i to nie prywatnie ;)

                      Dami
                  • anmari77 Re: Może i robi... 10.11.06, 14:15
                    Myślę, ze się nie gniewa, raczej czyta i się z nas podśmiewuje..
                    Takie dwa babskie pleciuchy ;)
                    Uczciwy facet z ciebie Dami ( nie śmiej się), mogłeś wyjść z założenia, że jak
                    chcę zemścić się na swoim ślubnym, to w czym problem?
                    A Ty mówisz mi jeszcze, żebym się zastanowiła czy warto.
                    Myślę, że mimo tych twoich "wad" kobietka, która z tobą będzie nie powinna
                    narzekać :) Bo jak będzie, to poprostu głupia, i tyle...

                    Pozdrawiam
                    Aneta
                    • dami73 Re: Może i robi... 10.11.06, 14:21
                      mscic sie czy tez zdradzic ?
                      o to jest pytanie !

                      mscic sie poprzez zdrade nie warto, mscic sie poprzez zlosliwosc no ok ale to
                      jest efekt wypominania.
                      A jak sie domyslasz moze byc sytuacja ze w pewnej chwili sie to znudzi i moze
                      tez odwrotnie zakonczyc.
                      i znowu tylko gdybanie i gdybanie,
                      dlatego wlasnie preferuje rozwiazanie radykalne.

                      Dami
                      • anmari77 Ach więc to tak??? 10.11.06, 14:24
                        Bierzesz mnie podstępem? Łobuzie ;)
                        Jak się znudzi, jego sprawa...
                        Popłacze się trochę (jak to w babskim stylu) i trzeba będzie żyć dalej,
                        czyż nie?
                    • aroundme To o Tobie Dami 10.11.06, 14:23
                      Ja się tak od początku zastanawiam, co on wśród nas robi.. Dwie biedaczki
                      biadolą nad swom losem, a on twardziel ma cierpliwość od kilku dni to czytać..
                      Pozdrowienia dla was.....:)
    • anmari77 To ja, niestety, muszę się z Wami pożegnać... 10.11.06, 16:11
      do poniedziałku... W domu na razie nie mam netu.
      Dami, udanego wyjazdu.
      Trzymajcie się ciepło...
      Aneta
    • anmari77 Tym bardziej podziwiam Twoją siłę... 10.11.06, 16:13
      • aroundme Re: Tym bardziej podziwiam Twoją siłę... 10.11.06, 16:18
        Ok, w takim razie trzymaj się ciepluto:) Buziaki dla Ciebie i synka..ale bez
        mężusia..:) papa, miłego weekendu...:)
        • anmari77 Serdeczne dzięki 10.11.06, 16:20
          Wy rónież trzymajcie się ciepło. Ty i Krzyś macie siebie na wzajem i to jest
          najważniejsze.
          A jutro jest nowy dzień i kto wie co przyniesie...
          Miłego weekendu
          Buziaki
          • aroundme Uroczy, samotny weekend... 12.11.06, 14:16

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka