rzaba5
08.11.06, 21:00
mam juz dosc i chyba zaczne sie drzec w nieboglosy.ludzie mowia,ze mam
szczescie bo maz dzieci fajna praca ja zawsze usmiechnieta.a tu dupa!dosc
mam.Wlascieie wszystko co moglo zlego mi sie w zyciu przytrafic juz sie mi
przytrafilo.Ojciec pijak,obcy zboczony facet w krzakach,bieda w domu,pierwszy
facet sadysta,dom samotnej matki,bylam nawet prostytutka 2 dni,z glodu
chcialam zarobic w klubie na zycie dla mnie i dla dziecka.
Po tym wzielam sie w garsc i poszlam do szkoly,znalazlam prace wyprowadzilam
sie bardzo daleko.pokonalam raka.Ciesze sie kazdym dniem.
Ale teraz nie umuem pomoc mojemu wlasnemu mezowi,widze jak sie poglebia w
swojej depresji.Nie mam juz sily go niesc,moge go pchac,ale nie niesc.Robilam
mu drobne prezenciki,kupilam bielizne,zapalilam swieczki,wzbogacilam
diete,zwiekszylam dawke potasu inic!!!!!!
Jest co raz gorzej.Nic go nie cieszy,mowi,ze ma za malo czasu za malo
pieniedzy za malo wiedzy za malo wszystkiego tylko klopotow ma za duzo,a moj
optymizm i wyznawanie teorii,ze nawet w najgorszej sytuacji moze sie znalezc
cos dobrego doprowadza go do szalu.wiem,ze powinnam pojsc z nim do
lekarza,ale nie wiem czy prochy to najlepsze wyjscie z sytuacji.w kraju w
ktorym zyje dragi rozdaja garsciami.
Pomoglam wielu ludziom a nie moge pomoc wlasnemu mezowi rozwala mnie ta
bezsilnosc.Pogadajcie ze mna.Moze ta anonimowosc mi pomoze bo odzwyczilam sie
prosic ludzi o pomoc jakos dawalam sobie rade,ale teraz to juz klops