proces7 09.11.06, 14:04 Pojawiły sie już w Internecie legendy o postaciach z Lokomotywy. Szeherezada nasza kolejowa opowiada: slodkiezycie.blox.pl/2006/11/Cyberwywrotowcy.html Wzruszyłem się bardzo, bowiem jestem metroseksualny, jak się okazuje. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
alinka64 Re: Baśnie 1001 Ciufci 09.11.06, 15:16 mam nowy pomysł na wzruszenia, tylko nie wiem, czy tym razem wzruszysz się Ty czy inny nicek :P Odpowiedz Link Zgłoś
inseg Re: Baśnie 1001 Ciufci 09.11.06, 22:07 Legenda musi trwać ..:) I powrócili … Męczeńska podróż , uniki w niezwykłej faunie i cyberprzestrzeni dobiegała końca. Przed oczyma wyrosła Lokomotywa, w zgliszczach , popiele , na gruzach jeszcze pastwili się szabrownicy i cała ta zielona świta, która resztkami sił odganiała czatowe "cipki", "czatowych debili" wałęsających się po wraku w poszukiwaniu sensacji .. Myśli zielonookiej dziewczyny skupiałay się na nowym wizerunku Lokomotywy a nowe prawa i reformy błądziły Procesowi wciąż po głowie . Nic już nie było takie samo... Intuicyjnie porozumiewali się wzrokiem, bez słów w swoim skrype. Zmęczeni ogromnie ,przyklęknęli przed swoim obrazam Lokomotywy jaki jawił się im w nowym świetle. Po czatach spłynęła fala słonecznego złota wieści, rozmowy stały się spokojniejsze ale jakby bardziej zachwycone i oniemiałe z podziwu nad reaktywacją pociągu widma. Zielonookoa dziewczyna podniosła swe niesamowite oczy i długo wpatrywała się w tumany mgieł za wirtualnym widmem. Potem cicho i ostrożnie chcąc poklepać w przyjacielskim gescie po ramieniu towarzysza niedoli , wyczuła nie gładkość pleców,lecz miękkość piór. Badawczo dalej ciągnęła dłonmi i w swym zdziwieniu odkrywała ,że oto na plecach na męczeńskim procesowym krzyzu wyrastają skrzydła . Usmiechnął się rozpustnik, bo sam w tym oszołomieniu nie wierzył , że oto ma na swych plecach posiada parę skrzydeł ,zmarszczył tylko czoło wytężył wzrok po czym powoli zatrzepotał skrzydłami chcąc się nimi pochwalić . Odbił się nad swym czatem wirtualną przestrzenią i szerokimi orlimi kręgami krążył nisko nad bocianim gniazdem i znów rozpoznawał okolice czując w sercu nieopisaną radość dziecka .Serce tłukło się w nim niespokojnie, wstrzymał oddech w piersi obnizył lot i począł stąpać na palcach . Przelazł przez płot administracji i zbliżył się do okna pokoju.Rozejrzał się czy go ktos nie śledzi czy nie szpieguje Naptor czy ~dotleniacz zgubił ślad i cichutko podszedł do panelu sterowania i znów był sobą. Jakiś nick , krzyknął przez sen .Proces wzdrygnął się przez moment ,przestraszony przytulił do sciany pokoju tak tkwił nieruchomo przed obawą ,że znajdą go .Od czasu do czasu przebiegł go zimny dreszcz nocnego czatowego zimna . Nowym jego bojowym zadaniem było rozprostować jeszcze pachnące świeżością skrzydła i zgarniać nicki oplute, które lepiły się do skrzydeł niczym rosa .Cień dziewczyny z zielonymi oczami wydawał się coraz bledszy i bladł z każdym dniem , ginącego w blasku nowych skrzydeł ,słychać tylko było: -Proces... -Proces. Wołały nickowe ptaki. Jakiś głos gwizdnął przeciągle a czatowe wróble zanosiły się od śmiechu.. i wygwizdywały poranne pieśni o tym , co było słychać i że nie ma już ogromnych westchnień , zmęczonych bardzo za którymi tęskni każdej nocy dziewczyna z zielonymi oczami. Świt przecierał oczy, zbudził się też jakiś ptak czatowy znów było słychać w gnieździe:- Proces ... -Proces ,jak szmer po sadzie .. -Muszę odejść szepnaął Proces .Wyciągnął ręke przed siebie ,zeby zbadac kierunek wiatru ,rozpędził się kilkoma krokami i odbił się silnie od ziemi .Bił szybko skrzydłami, trafiał nimi w powietrze jak słowa trafiaja w serce, ku górze wzniósł się .A wtedy na widok ogromnego ptaka zerwały się z łąk czatowych wrzeszczące stado fioletowych wron i poleciało w pogoń za nieszczęsnym procesem .Dopadły go i okrążyły jak uradowany tłum okrąża na rynku "pstro" odzianego człowieka. Podniósł się opętańczy czatowy wrzask z pokoji , zbiegły się stada czatowych wróbli.Wronie fioletowe stado przecięło mu drogę,biło w niego dziobami ,czyniąc za każdym razem krzyk jeszcze wiekszy ,ile razy udało się wyrwać Procesowi pióro i zakrwawić mu pierś. Szarpał się niespokojnie .Fioletowe wrony zagrzewały do walki okrzykiem nawołując wróbli by pomknęły za nim. Proces z całych sił zatrzepotał skrzydłami ,broniąc się rozpaczliwie. Od czasu do czasu syknął z bólu i opadał coraz niżej. A wokół niego kłębił się ogromny tuman . Dziewczyna ujrzawszy walkę z ptakowo-czatową hałastrą ,patrzyła wciąż w górę wiedząc ,że go nie dosięgnie przez dzielący szklany ekran.Dobiegła do tlenowego szałasu gdzie drzemały fioletowe zbóje ,rude i piegowate potwory obudzone krzykiem zielonookiej dziewczyny poprzecierały oczy ze snu przeciagając się w ciepłym pokoju . -Wiem gdzie śpi! Wykrzyknęła.- Tylko cicho , żeby nie uciekł. Napalony rudy Naptor wyłonił się z pokoju przystawił drabinę do gniazda i skradał się powoli ,jak kot na szczyt stogu .Zbój fioletowy snął na ostanim szczeblu swej administracyjnej drabiny ,zaparł wdech w piersi i nagle chwycił oba skrzydła procesowe,które własnie złożyły sie do smu. .-Kurwa .Krzyknął Proces –Kurwa, darł się fiolet . -Trzymaj go mocno silny jest ! – krzyczała z dołu dziewczyna o zielonych oczach .Sznurem związano mu pióra powlekli go w strone rynkowego czata i uwiązali do płotu przy "dojrzałych trzydziestkach" rozwarły się pokoje i czatowy pokój " Czy można pokochać przez net?" .Zbóje stanęli przed nim –Ładny jest , mruknął rudy Naptor. - Skrzydła ma ładne, wyksztusiła dziewczyna o zielonych oczach. Proces patrząc na jej złe oczy, bo poraz pierwszy ujrzał je w słoncu, a słońce parzyło go strasznie. Nigdy wcześniej nie widział świata bez mroku . -Będziesz tak tu stał do zachodu słońca ,rzekł rudy Naptor i odszedł do ciepłego pokoju userów .Proces patrzył za nim i za wróblami , które się nagle rozleciały,spojrzał jeszcze ku niebu a białe wirtualne chmury wałęsały się bez celu omijając się wzajemnie . Lokomotywa w oddali szkliła się jak staw bielmem żrenica zostawiając złotawe ślady na pustym pyle. Kiedy słońce miało się ku zachodowi podszedł rudy Naptor do skrzydeł. -Rwij! Ja , przytrzymam mu ręce. - Kużwa ja! Jęknęła kobieco dziewczyna o zielonych oczach –Aaaaa !Kurwa !Wrzeszczał Proces ,że aż dreszcz po nich przeleciał trytsnęła krew i poczęła plamić skrzydła. Zbój ujął drugie i szarpnął mocnej -Kurrrwa ! Jeszcze wyraźniej wyjąkał Proces .Omdlał !.Kiedy go chłód nocy obudził ,trawiący nocnym wirtualnym deszczem Proces otworzył oczy ,krwia nabiegłe z wściekłości jakby nieprzytomny, powlókł się do gniazda Lotu .Z odartych skrzydeł ociekała krew. Nogi się uginały pod nim ,ale szedł wciąż przed siebie, słaniając się jak umierający kwiat . Kiedy go znaleziono u bram Lotu i pokazano we wsi, zdumienie ludzkie nie miało granic . –Kto to może być? ? Potem go posłali do szkoły. Nie wychował się jednak dziwnyy proces.I nigdy na ludzi nie wyszedł. Mówił zawsze od rzeczy .Ciągle spoglądał w niebo i oczy miał zawsze zamglone .Nieraz się zrywał i wił z bólu ruszając ramionami ,na których miał dwie blizny po operacji .Zawsze wtedy wpadał z zadumę i milczał,czasem wylewał jad z ust swoich toczącej się niezagojonej gangreny,tylko w oczach miał dwie piękne łzy. Potem mu się podobno rozum pomieszał i nieszczęśliwy Proces zaczął pisać wiersze ... squaw Odpowiedz Link Zgłoś
valmont79 Re: Baśnie 1001 Ciufci 10.11.06, 12:41 Niezłe :-) ale przyznam się, że końcówka mi nie pasuje. "Potem go posłali do szkoły. Nie wychował się jednak dziwnyy proces.I > nigdy na ludzi nie wyszedł. Mówił zawsze od rzeczy ." Niekonsekwencja moim zdaniem, bo przecież to proces stworzył Lot Nad Bocianim Gniazdem więc sprawą oczywistą nie mógł być tłukiem. No i przyrównanie Lotu do wsi? Hm.. przyznam się, że Lot - medialna zabawka - jak ją nazywają niektórzy fioleci jest jednym z nieliczynych miejsc, gdzie każdy może głosić wszystko i zasługuje conajmniej na prawa miejskie ;-) Ale ogólnie tekst ładny. Sam bym czegoś takiego nie stworzył także chylę czoła. Odpowiedz Link Zgłoś
inseg Re: Baśnie 1001 Ciufci 10.11.06, 13:43 To miejsce medialne takie centrum kulturalne skupiajace ludzi każdy znajdzie coś dla siebie jak miejski dom kultury jak remiza gdzie odbywają się zabawy ludowe ,rozwija się koło gospodyń ,można wyhaftowac własny gobelin pisarski ,można też nauczyć się robótek w języku html ,zostać mistrzem klawiatury i wygrać konkurs forumowy,storzyć kółko teatralne /bo skupiają się też tu ludzie którzy świetnie sobie radzą z grą aktorską / czemu tego nie rozwijać sie skoro w każdym drzemie talent/, każdy odbiera po swojemu zależy jakiego poziomu oczekuje .. wszak sami to miejsce tworzymy... a przenośnią było słowo "wieś" mam nadzieje ,że nikt z tego powodu nie będzie rwał włosów z głowy..hough squaw Odpowiedz Link Zgłoś
valmont79 Re: Baśnie 1001 Ciufci 10.11.06, 13:54 gwoli ścisłości, ja sobie z tymi prawami miejskimi żartowałem :-) Odpowiedz Link Zgłoś
alinka64 Re: Baśnie 1001 Ciufci 10.11.06, 14:49 Bardzo ciekawe...Postrzegasz wirtualne rozgrywki nieco inaczej niż ja, to jeszcze jeden dowód na to, o czym kiedyś juz pisałam, że czytamy innych przez pryzmat własnych doswiadczeń, własnego w danej chwili stan ducha. :) Odpowiedz Link Zgłoś
ja-sama Re: Baśnie 1001 Ciufci 11.11.06, 10:57 Anioł wcielony, lekko kulejący...skrzydła i ręce poplamione krwią...raz niebem błyszczy, to znów sadzą spływa... Taki czat/d/. Odpowiedz Link Zgłoś
dumpty Re: Baśnie 1001 Ciufci 10.11.06, 17:30 Świetne! Nowy talent, na miarę alinkowego, się objawił! Może jakiś konkurs hm, literacki zorganizujemy? "Aktualia czatowe w baśń dla dorosłych przekute.." inseg - szczere uznanie! :) dumpty - spiky1 Odpowiedz Link Zgłoś
proces7 Re: Baśnie 1001 Ciufci 26.11.06, 11:44 Alinko, brawo! Zapraszam Wszystkich: slodkiezycie.blox.pl/2006/11/Opowiesc-romantyczna.html Odpowiedz Link Zgłoś
wanda_rybka Re: Baśnie 1001 Ciufci 26.11.06, 12:14 Też lubię czytać opowaidania alinki,jak zwykle nie zawiodła.:) Odpowiedz Link Zgłoś