obly
13.11.06, 12:24
"starsi panowie starsi panowie starsi panowie dwaj, już szron na głowie i nie
to zdrowie a w sercu ciągle...."
heh któż tego nie zna..
obejrzalem ostatnio: "Ostatni Naiwni"
jest odcinek genialny bez słabego momentu, piosenki tam umieszczone są
kamieniami milowymi w historii polskiej piosenki, jestem pod wrażeniem i
nieco upokorzył mnie fakt ze...
mimo wszędzie panującego wzorowania się na wszystkim
na tym Kabarecie nikt sie nie wzoruje
jest ani mru mru, jest kabaret moralnego niepokoju, są ci od badziewiaków,
jest mizerne OTTO jest jeszcze kilkadziesiat kabaretów, z których najlepszy
jest chyba teatr jednego mima - zaletą jest chyba fakt ze nie wymawia ani
jednego słowa.
niestety
jesli chodzi o dialogi to jedynie Kabaret Moralnego Niepokoju jest smieszny.
reszta bywa po prsotu żenujaca w najgorszym znaczeniu tego słowa.
dowcip jest politykujący lub bazujący na tym co siedzieje dookoła, jak jest
giertych to lejemy z giertycha, jak jest małysz to z małysza, jak jest papież
to z papieża.. w sensie dowcip jest z zasady umieszzonyniedaleko odbytnicy i
w sensie wszystko wzoruje sięna takim nikczemnym poczuciu humoru robotniczym
bez aspiracji.
bez obrażania robotników.
chodzi o to ze goła pupa, podteksty seksualne, podteksty polityczne i wieczne
mruganie do widza. i to obuoczne. mumio tez jakis taki bazujący na pewnej
gamoniowatości i pierdołowatości w oparach surrealnego przegrania. ale... no
ni nie jest to ciekawe tak do obejrzenia na drugi raz.
w sensie nie czuje sie człowiek w wiekszosci tych kabaretów cos sie wielkiego
dzieje. i to z dwóch powodów: aktorzy - aktorzy są słabo wyszkoleni,
oglądając daleko od noszy widziałem dialog przybylskiej z kowaleskim o ile
ten drugi potrafi wszystko to ta pierwsza nic. w sensie najgłupsza kwestia
podparta aktorem z gębą bedzie zajebista a aktor z dupą, czy wyglądem
wszystko połozy sztucznością. a wiec są mega słabi wykonawcy. niestety. o
dosc srednich umiejętnościach.
dwa to teksty - są żenujace swoim poziomem literackim, tutaj nie muszę
dowodzic wystarczy posłuchac sobie każdy z kabaretonów i każą z piosenek,
tutaj twierdzę że na tle dzisiejszych tekstów piosenkowych brajneater mógłby
przy odrzuceniu tych wierszyczków co to lewą nogę pisze sobie zająć swobodnie
miejsce w czolówce.
co udowodnił mi osoboście w kilku zestawach wierszyków.
jedynie chyba co do poniedzielskiego nie mozna miec zastrzezeń proszę państwa
tak? ale on i tak zawsze ustawia sie z boku.
niemniej: dlaczego nikt nie jest w stanie wzorowac sie na KSP? piosenki i
muzycznie i tekstowo to majstersztyki. myslałęm ze kabaretowe dialogi
będąjeno dodatkiem. niestety. ogrom intelektualnego polotu jaki jest użyty
w "Ostatnich naiwnych" przyparł mnie do podłogi.
to jest tak:
bierzesz genialne teksty, genialną muzykę, genialną kwiatkowska, gołasa
michnikowskiego, bierzesz do tego wspaniale napisane fragmenty sztuki,
intrygę kryminalną, dwóch czystych jak łza autorów, czechowicza, pieprzówkę,
michnikowskiego a i tak nie zrobisz tego co za tego pomocą zrobił Przybora.
po prsotu nie zrobisz.
przetkał to idealnie, wszystko dopasował w sposób niesamowicie precyzyjny i
lekki i bezwysiłkowy. do tego wszędzie poukrywane skretnie żarty.
pytam sie wiec: dlaczego nikt sie na tym nie wzoruje, nie kontynuuje, nie
nawiązuje?
gdzież ta delikatność, polot i zwiewność?
dlaczego w kabaretach musi byc głąb, prostak, chamek i blądyna i żona jako
jędza? najlepiej glupawy policjant albo wiesniak? czy tylko to nas jest w
stanie smieszyc? i co to moze oznaczac?
PS: jedyne nawiązanie jakie mi się skojarzyło to "kabaret starszych punków"
ale to sie chyba nie liczy co?