Dodaj do ulubionych

nasz "siary" wstydy :)

15.11.06, 13:26
posmiejmy sie troche:) czy zdażyły wam sie sytauicaje smieszne? takie w
ktorych pekalyscie ze smiechu? albo takie ktore dotyczyly was, gdzie wam
niekoniecznie bylo do smiechu a inni smiali sie do rozpuku, jednak po jakims
czasie stwerdzilyscie ze jednak bylo zabawnie? hmmmmmm
Obserwuj wątek
    • ewelina23-20 Re: nasz "siary" wstydy :) 15.11.06, 13:31
      rasgeea napisała:

      > posmiejmy sie troche:) czy zdażyły wam sie sytauicaje smieszne? takie w
      > ktorych pekalyscie ze smiechu? albo takie ktore dotyczyly was, gdzie wam
      > niekoniecznie bylo do smiechu a inni smiali sie do rozpuku, jednak po jakims
      > czasie stwerdzilyscie ze jednak bylo zabawnie? hmmmmmm
      • rasgeea Re: nasz "siary" wstydy :) 15.11.06, 13:40
        a ja np. bylam w parku linowym w ustroinu na rownicy. Zjezzlama sobie po tych
        linach, ludzi bylo dosc sporo. i jak czekałam na swoja kolej, to jakis koles
        sie zbytnio pospieszyl i najechal mi "jkarabinkiem na palce" i wszytskie palce
        mialam w plastrach. na nastepny dzien poslzismy wszyscy na fajki, ja z tymi
        plastrami, i kolega tak patrzy na moje zaplastrowane place i do mnie mówi: "
        Madzia, wiesz, zawsze uwazalaem, ze jestes idealna kandydatka na zone a ja tu
        widze ze nawet chleba ukroic nie umiesz" :))))))))))) ale sie usmialam :)))))
        • ewelina23-20 Re: nasz "siary" wstydy :) 15.11.06, 13:41
          rasgeea napisała:

          > a ja np. bylam w parku linowym w ustroinu na rownicy. Zjezzlama sobie po
          tych
          > linach, ludzi bylo dosc sporo. i jak czekałam na swoja kolej, to jakis koles
          > sie zbytnio pospieszyl i najechal mi "jkarabinkiem na palce" i wszytskie
          palce
          > mialam w plastrach. na nastepny dzien poslzismy wszyscy na fajki, ja z tymi
          > plastrami, i kolega tak patrzy na moje zaplastrowane place i do mnie mówi: "
          > Madzia, wiesz, zawsze uwazalaem, ze jestes idealna kandydatka na zone a ja tu
          > widze ze nawet chleba ukroic nie umiesz" :))))))))))) ale sie usmialam :)))))
    • sumire Re: nasz "siary" wstydy :) 15.11.06, 13:52
      miliony. mnie się to przydarza w trybie ciągłym. niechcący dostarczam znajomym
      rozrywek. wchodzę na lustra, oblewam się czymś, wywalam się popisowo, zapominam
      oderwać metkę od marynarki i paraduję tak przez miasto przez cały dzień z miną
      wielce zadowoloną...
      raz biegałam nago po korytarzu, bo z objęć ówczesnego ukochanego wyrwał mnie
      dzwonek domofonu - współlokatorka zapomniała kluczy. złapałam ręcznik,
      przysłoniłam biust i pobiegłam na dół jej otwierać, niestety stała na zewnątrz
      z bliżej mi nieznanym facetem, więc kiedy odwróciłam się do niego tyłem, to się
      biedak nieco zdumiał pewnie obyczajami panującymi w tym domu...
      kiedyś w knajpie zwierzałam się z mojego nieszczęśliwego zakochania pewnemu
      miłemu panu, bardzo byłam wylewna, opowiedziałam nawet, gdzie obiekt moich
      westchnień pracuje, po czym miły rozmówca zapytał z dziwną miną o imię obiektu
      i okazało się, że nie dość, że pracują razem, to jeszcze przyjaźnią się od
      lat... wtopa na całej linii.
      bardzo często dziwne rzeczy przydarzają mi się w taksówkach - na przykład
      wczoraj wsiadłam i dostałam ataku śmiechu, bo obok mnie na tylnym siedzeniu
      podróżował pekińczyk taksówkarza.

      inna rzecz, że ja i moi znajomi mamy niebezpieczną skłonność do prowokowania
      sytuacji zabawnych, uwielbiamy wkręcać ludzi. zwłaszcza nieznajomych. wychodzi
      nam mistrzowsko. ja w ogóle mam śmieszne życie i bardzo mi z tym dobrze.
      • rasgeea Re: nasz "siary" wstydy :) 15.11.06, 13:59
        haha, sumire, tez tak mam ze znajomymi:) najbardziej lubie wlasnie wszystkich
        wkrecac, a inni wkrecaj mnie :) zabawnie jest :)
      • ebi3 Re: nasz "siary" wstydy :) 15.11.06, 13:59
        kurcze jak na zlosc nic nie pamietam....
      • sumire Re: nasz "siary" wstydy :) 15.11.06, 14:06
        kontynuując... przez lata uprawiałam sztuki walki, co niestety rzutowało na mój
        wygląd czasami. kiedyś miałam 3-dniowe seminarium, na którym ćwiczyliśmy
        głównie rzuty. żeby kimś cisnąć o glebę, trzeba go złapać za ramię i pociągnąć,
        w dużym skrócie i uproszczeniu.
        to był środek lata. następnego dnia wystroiłam się w kusą koszulkę i poszłam
        się opalać nad Wisłą. ktokolwiek mnie mijał, bardzo dziwnie na mnie patrzył.
        kiedy wróciłam do domu i spojrzałam w lustro, zobaczyłam, że na obu ramionach
        mam potężne siniaki w kształcie dłoni (od rąk facetów, z którymi ćwiczyłam).
        przez 2 następme tygodnie, mimo wściekłych upałów, chodziłam w bluzkach z
        długim rękawem. teraz to mi się wydaje bardzo zabawne, ale zdaję sobie sprawę,
        jak niewesołe skojarzenia to mogło budzić u obserwatorów.
        • paenka Re: nasz "siary" wstydy :) 15.11.06, 14:45
          w liceum to co chwila coś odwalałam i się paliłam ze wstydu. Teraz co chwila wchodze na jakies słupy, latarnie i znaki drogowe zaliczając potęzne uderzenie w czoło, potem kilka dni chodze tak z wielkim guzem na czole.
          • k873 Re: nasz "siary" wstydy :) 15.11.06, 17:52
            no mnie się to notorycznie zdarza,niestety.często się potykam,wpadam na
            drzwi,lustra,zamiast drzwi pociągnąc,to pcham :P,wiecznie jestem czymś upaprana
            i zawsze coś mi spada.a co do wkręcania,to nie lubię być wkręcaną
            strasznie,zazwyczaj mocno się burzę i obrażam,no chyba taki głupi ze mnie typ
            bez poczucia humoru.generalnie wesoło moi znajomi ze mną mają,za to mi samej
            rzadko jest do śmiechu.raczej mnie męczy moja "ciapowatość" :/
            • goscinnie_ino Re: nasz "siary" wstydy :) 15.11.06, 18:22
              no tak, ha w tym jestem niezawodna, choc przyznam, że nieodosobniona w gronie
              moich znajomych.

              dla przykładu:

              mój ówczesny facet był jakimś przedstawicielem handlowym czy koordynatorem w
              firmie budowlanej. dużo gadaliśmy m.in. o jego pracy - tłumaczył mi cierpliwie
              wszelkie (liczne) niejasności, z czasem zaczęłam rozumiec co do mnie mówi :-).
              w opowieściach przewijał się eScośtam. eScoś tam zepsuł to, eScośtam spiepszył
              tamto, eScośtam jest do bani itp. przez kilka miesięcy dopytywałam jak tam
              eScośtam się spisuje - niezmiennie beznadziejnie. w końcu zdziwiona pytam: "kto
              to jest ten S? jakiś kumpel prezesa, czy kto?! dlaczego nikt nie wpadł na to,
              żeby go zwyczajnie zwolnić?!" mój facet zrobił słodką minkę i odpowiedział:
              "nie Kasieńko, to nie kolega prezesa to system komputerowy" :-))))))

    • mroofka2 Re: nasz "siary" wstydy :) 15.11.06, 20:33
      ;) usmiałam się dziewczyny do łez;)
      ostatnio na poczcie wpadłam w oszklone drzwi,
      których nie zauważyłam... aludzi było co niemiara..
      co za obciach;)))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka