Dodaj do ulubionych

niedzielne...

19.11.06, 22:09
...wieczory sa na ogol przygnebiajace, tez tak czujecie???
Obserwuj wątek
    • szarex Re: niedzielne... 19.11.06, 22:13
      O tak, perspektywa poniedziałku to nieciekawa wizja. Znów nie będzie się można bezkarnie obijać przez 5 dni ;)
      • zwierz_futerkowy Re: niedzielne... 19.11.06, 22:25
        hm... to jak by cos sie konczylo, cos zaczynalo. rok w mikroskali.
      • monnia3 Re: niedzielne... 19.11.06, 22:28
        Niestety musze sie zgodzić z przedmówcami...na domiar złego po 10 godz. w
        szkole nie dośc ze głowa peka to jeszcze boli pewna część ciała;) od
        siedzenia...ale ja wcale nie narzekam;) tak sobie tylko cichutko sie wyżalam;)
        a jutro na szczęście nie musze iść do pracy;) stąd ten nienajgorszy humor;)
        • grzanka23 Re: niedzielne... 19.11.06, 22:45
          Nie ,jutro mam dzien wolny,wiec mi nie przeszkadza,ze jutro poniedzialek.
          • zwierz_futerkowy Re: niedzielne... 19.11.06, 22:47
            hm, ja niestety w pracy, jak dzis, wczoraj itp... pierwsze wolne chyba w
            okolicach piatku, i to tez nie calkiem.. :(
            • monnia3 Re: niedzielne... 19.11.06, 22:50
              Olaboga to gdzie ty futrzaku pracujesz? chyba nie w służbie zdrowia?;)
              współczuję...
              • zwierz_futerkowy Re: niedzielne... 19.11.06, 22:53
                nie, choc blisko... moj cas wolny to droga do domu, kilka godzin w pokoju,
                chwila w kuchni, w wannie, kilka nieistotnych informacji w tiwi o iraku czy
                czymstam... potem do lozka, z naskoku :) chwila w necie i budze sie rano. na
                szczescie robie to co lubie, wiec nie narzekam... choc przyznam ze niekiedy
                czuje sie jak w filmie dzien swistaka :)))))
                • monnia3 Re: niedzielne... 19.11.06, 22:57
                  To i tak chyba lepiej niz gdybys sie czuł jak w ,,dniu świra,,;)
                  jednym słowem zyjesz zeby pracować?..ale jeśli jest Ci z tym dobrze to
                  najważniejsze...
                  • zwierz_futerkowy Re: niedzielne... 19.11.06, 23:00
                    wiesz, troche glupie byloby narzekanie na cos co sie robi ( nie z przymusu, bo
                    przeciez mozna zmienic prace...). nie, nie narzekam. uwazam ze nazekanie to
                    desperacja. brak sily aby sie samemu zmotywowac. ja do zycia podchodze ze
                    spokojem. choc sa rzeczy ktore mnie denerwuja ( goralskie przyspiewki, slaskie
                    melodie i glupkowato pogwizdujacy barmani :)))))
                    • monnia3 Re: niedzielne... 19.11.06, 23:05
                      A mnie irytuje brak kultury delikatnie mówiąc ( żeby nie użyć dosadnego
                      słownictwa) a najbardziej nie wiedziec czemu denerwuję sie za kierownicą (rzecz
                      jasna na innych kierowców)...
                      czasem zastanawiam sie do czego doprowadzi nas ten konsumpcyjny tryb życia...
                      ale to chyba nie jest odpowiedni czas i miejsce na tego typu egzystencjakne
                      zagadnienia;)...
                      • zwierz_futerkowy Re: niedzielne... 19.11.06, 23:12
                        chamstwo, zwlaszcza to pospolite jest zmora, ale coz, jest to kwestia
                        samokontroli plus inteligencji...

                        a konsumpcyjny tryb zycia nie zaprowadzi nas do niczego, wydaje mi sie ze przy
                        mnogosci wyborow, latwosci osiagania pozornego szczescia, zabrniemy w kierunku
                        populacji "zawieszonej w bezruchu". pojecie szczescia pozostanie jedynie w
                        literaturze, poezji. milosc, nadzieja, nawet smierc ( lub lek przed nia )
                        zostana "usystematyzowane", "dopowiedziane"... kazdy czlowiek bedzie mial
                        wrazenie o wlasnej wyjatkowosci i mozliwosci panowania nad wszystkim dookola.
                        to niebezpieczne widmo, bowiem nie ma tu miejsca na szacunek, zagadkwosc zycia,
                        spontanicznosc kolejnych dni... choc mowia - dzis jest uczniem wczoraj,
                        przyszle pokolenia zdaja sie lekcewarzyc jaka kolwiek nauke. chec posiadania,
                        mnozenia tego co mozna "dotknac" przycmiewa to co jeszcze nie tak dawno temu
                        przyswiecalo ideologiom tworzacym cale ruchy kulturowe. coz, sami sobie los
                        gotujemy...
                        • efemeryda1 Re: niedzielne... 19.11.06, 23:20
                          Wśród wielu zajęć
                          bardzo pilnych
                          zapomniałem o tym
                          że również trzeba
                          umierać

                          lekkomyślny
                          zaniedbałem ten obowiązek
                          lub wypełniałem go
                          powierzchownie

                          od jutra
                          wszystko się zmieni

                          zacznę umierać starannie
                          mądrze optymistycznie
                          bez straty czasu

                          ... to tak a propos tej śmierci.
                          • zwierz_futerkowy Re: niedzielne... 19.11.06, 23:26
                            ... zapachnialo mi tu przez moment Sztaudyngerem ...
                            sarkazm wobec siebie samego, to CNOTA :)))))
                            • efemeryda1 Re: niedzielne... 19.11.06, 23:30
                              a to akurat był Różewicz. więc sarkazm niezamierzony, jakby to było u
                              Sztaudyngera. hmm, a autosarkazmu to ja posiadam nieco w nadmiarze;) Podobnie
                              jak innych CNÓT:)
                              • zwierz_futerkowy Re: niedzielne... 19.11.06, 23:32
                                TR nie nalezy do moich faworytow, wybacz :)))

                                ciekaw jestem jak to jest miec sarkazmu w nadmiarze... zycie musi byc calkiem
                                zabawne? :)))
                                • efemeryda1 Re: niedzielne... 19.11.06, 23:43
                                  bywa, oj bywa... czasami aż zbyt zabawne;) Do tego stopnia, że czasami nie wiem,
                                  czy to już przypadkiem nie farsa jakaś. Choć w oczach postronnych mogłoby
                                  chwilami na tragedię zakrawać;)
                        • monnia3 Re: niedzielne... 20.11.06, 12:09
                          Niestety taka wizja jest zupełnie realna...
                          przepraszam ze wczoraj poszłam sobie bez słowa...byłam cały weekend w szkole i
                          mnie troszke zmogło;)
                          Miło mi Cie poznać futrzaku tym bardziej ze mozna porozmawiać(popisać) z Tobą
                          nie tylko o błahostkach ale i o nieco poważniejszych kwestiach...
                          lubisz filozoficzne zagdanienia?;)
                          • zwierz_futerkowy Re: niedzielne... 20.11.06, 22:51
                            lubie.. :)

                            mysle ze w zyciu jest miejsce na wszystko.
                            • monnia3 Re: niedzielne... 20.11.06, 22:55
                              I znów musze Ci przyznać racje...
                              tylko wybrańcy jednakowoż mogą zachować równowagę w tym wszystkim...
                              ja chyba nie umiem zachować metody ,,złotego środka,, ale to moja subiektywna
                              ocena staram sie być samokrytyczna i zachwać dystans do siebie samej...
                              sk w tym że to są starania;)a praktyka to już inna strona medalu;)
                              ale nikt nie jest idealny prawda?
                              • zwierz_futerkowy Re: niedzielne... 20.11.06, 22:58
                                mam taka nadzieje, choc niektorzy tak o sobie mysla...
                                • monnia3 Re: niedzielne... 20.11.06, 23:02
                                  Uuuuu chyba nie masz dziś nastroju:( albo weny....
                                  zły dzień?
                                  • zwierz_futerkowy Re: niedzielne... 20.11.06, 23:06
                                    hm... masz nie zla intuicje... moze to nie nastroj. raczej pwene napiecie
                                    spowodowane sytuacjami zyciowymi. jedna z moich znajomych osob odeszla dzis na
                                    drugi swiat. druga w drodze. Nie mam z tymi ludzmi specjalnego zwiazku
                                    emocjonalnego. ale jestem, ze tak powiem, swiadkiem ich upadku. nam marzenia,
                                    wiem o nich wiele. hm...
                                    • zwierz_futerkowy Re: niedzielne... 20.11.06, 23:13
                                      ciezko gdy musisz trwac obok z kamienna twarza. dopiero w saomotnosci cos
                                      puszcza. to nie jest smutek, to jakis zal moze do zycia? ale czyz mozna miec
                                      zal do zycia iz plynie swoim korytem? nie jestem osoba ktora latwo zlamac
                                      psychicznie, ale mialem dzis do czynienia z dwoma sytuacjami, ktore odrobine
                                      zatrzesly moimi wartosciami i swiatopogladem. nic strasznego; prosty uscisk
                                      dloni, mile slowo na dowidzenia. ale kontekst, swiadomosc.. hm. wiem ze moze to
                                      byc odrobine niezrozumiale co pisze...
                                      • efemeryda1 Re: niedzielne... 20.11.06, 23:35
                                        wiem, że trochę nie w porę i nie w ten nastrój, ale jestem tu tylko na chwilę,
                                        nie wiem, kiedy znów się zjawię, a baaardzo chciałam podziękować: masz moc
                                        spełniania życzeń;) dzisiejszy dzień rzeczywiście przyćmił ostatnie takie trochę
                                        różne nastroje. też dwie sytuacje mi się dziś przydarzyły, ale diametralnie
                                        różne od Twoich... o jednej nie wspomnę, bo jest tylko moja;), ale z drugiej
                                        jestem szczególnie dumna, więc nie omieszkam: otóż okazało się, że jestem
                                        CZłOWIEKIEM:))) cokolwiek by to nie znaczyło dla niektórych, dla mnie jedną z
                                        miar jest postępowanie w sytuacjach z lekka ekstremalnych, dokładniej takie
                                        wtrącanie się które może grozić potencjalnym niebezpieczeństwem. dziś mnie coś w
                                        tym stylu spotkało i ZDAŁAM swój własny egzamin:)) nigdy nie śmiałam krytykować
                                        ludzi, którzy chowają głowę w piasek i dbają o własny tyłek, bo tak naprawdę nie
                                        wiadomo, jak postąpilibyśmy sami, gdyby nas coś podobnego spotkało. a dziś...
                                        zdałam! mam nadzieję, że tak na zawsze mi zostanie:) dziękuję za to wczorajsze
                                        dobre życzenie:))) dobranoc i do zobaczenia kiedyś:)))
                                      • efemeryda1 Re: niedzielne... 20.11.06, 23:36
                                        tfu, oczywiście miało być do usłyszenia;))
                                        • zwierz_futerkowy Re: niedzielne... 20.11.06, 23:41
                                          ciesze sie ze mialem bezczelnosc wprowadzic cos pozytywnego.. :)))

                                          gratuluje czlowieczenstwa, i do zobaczenia :)
                                    • monnia3 Re: niedzielne... 20.11.06, 23:13
                                      Niestety nie znam Cię na tyle zeby Ci cokolwiek powiedzieć mądrego w takiej
                                      sytuacji...zresztą chyba wszystko byłoby zbyt banalne:(
                                      jesli chodzi o stratę bliskiej osoby(bardzo bliskiej) to uwierz mi ze wiem cos
                                      na ten temat i to od całkiem niedawna:(
                                      jestesmy istotami myslącymi i czującymi i nie da sie tych mechanizmów wyłączyć
                                      kiedy by sie tego chciało:(
                                      jeżeli nie chcesz rozmawiać zrozumiem...
                                      może jutro będziesz miał ochotę to będę:)
                                      • zwierz_futerkowy Re: niedzielne... 20.11.06, 23:19
                                        hm, nie chodzi o chec, wiesz ja nie stracilem kogos bliskiego w znaczeniu krwi,
                                        chodzi mi bardziej o osobe, z ktora sie zzylem. natomiast co to co czuje, to
                                        chyba raczej nie zal, moze zdziwienie, pomieszane ze zloscia. tak sie czasem
                                        dzieje kiedy chcemy bardzo zrozumiec, okreslic cos co jest poprostu zyciem,
                                        jego elementem. ja osobiscie nie boje sie smierci. nie widze w niej przykrosci,
                                        strachu. chyba raczej poszanowanie dla czasu, pamieci. choc uwazam ze ludzkie
                                        jest okazywanie uczuc. jestem zdziwiony ( a propos dzis) jak niewielkie gesty
                                        moga dla kogos duzo znaczyc, zwlaszcza w takich momentach..
                                        • monnia3 Re: niedzielne... 20.11.06, 23:25
                                          Wydaje mi sie zawsze gdy odchodzi ktoś kogo znalismy zastanawiamy sie nad
                                          naszym zyciem i bytem...
                                          piszesz o złości...moze to bezsilośc ja powoduje bo nie mamy wpływu na wiele
                                          rzeczy np na choroby...
                                          ale od zwierząt odróżnia nas m.in. to iz zdajemy sobie sparwę że nasze życie
                                          zawsze sie kończy smiercią...to nieuniknione
                                          nie boisz sie smierci...to zastanawiające bo ja w jej obliczu ( miałam
                                          dachowanie) zupełnie o niej nie myslałam...i wyobraż spbie że to był chyba cud
                                          bo NIC mi sie nie stało-tylko lekkie obicia...i jak tu nie wierzyć że ktos nad
                                          nami czuwa...
                                          • zwierz_futerkowy Re: niedzielne... 20.11.06, 23:30
                                            ja nigdy nie mialem watpliwosci ze cos nad nami czuwa... wiesz, moglbym o sowim
                                            zyciu ksiazke na ten temat napisac... ehh coz to sie nie dzialo, ale patrzac z
                                            prespektywy wszystko dokads zmierza, ma swoj cel. wiesz, tojac na brzegu rzeki
                                            nie zastanawiamy sie nad morzem czy oceanem, choc tam nas by zaprowadzila.
                                            widzimy jedynie jej fragment. mysle ze z zyciem jest podobnie. czesto pozorne
                                            zbiegi okolicznosci zmieniaja jego oblicze i nas samych. ale mysle ze
                                            powinnismy umiec tez znalesc w sobie ta refleksje, moment gdy siadamy i chocby
                                            przez chile klniemy na nie jak szewc w poniedzialek. czyz nie jest to forma
                                            dialogu?? :))
                                            • monnia3 Re: niedzielne... 20.11.06, 23:38
                                              Czasem pewne sytuacje są niezalezne od nas ale czasami sami kusimy los...
                                              jak było(jest) w Twoim przypadku? czy to były tylko zbiegi okoliczności przy
                                              okazji ktorych nauczyłes sie czegoś jak mniemam...
                                              bo w moim przypadku to po dachowaniu zredukowałam predkość...na jakieś 2
                                              miesiące a potem odrosły piórka...zapominamy, nie przewidujemy nie
                                              zapobiegamy...
                                              wiesz czasem obserwuje u siebie jakąs sparzeczność...chce zyc wg jakis
                                              zasad,reguł...a za chwilę myśle sobie ,,carpie diem,, i chcę żyć chwilą...ale
                                              to niedojrzałe i nieodpowiedzialne bo za wszystko trzeba potem zapłacić...
                                              • zwierz_futerkowy Re: niedzielne... 20.11.06, 23:44
                                                coz mnie zycie, i jego zakrety nauczyly aby kolejne brac zuchwalej, ale tylko
                                                myslami. nie narzekam na zycie bo dalo mi moc dobrych rzeczy, bardziej
                                                przejmuje sie tym co chce w zamian, jesli jest ono wtrawnym kupcem utarg moze
                                                nie byc prosty, ba poza soba, swoimi myslami nie mam specjalnie nic do
                                                zaoferowania. czesciowo - jak mysle poprzez moja prace splacam dlug, oraz
                                                szczeniackie szalenstwa. ale to tylko moja opinia. ocena pozostaje mi
                                                nieznana...
                                                • monnia3 Re: niedzielne... 20.11.06, 23:48
                                                  Jestem daleka w ocenianiu ludzi po pozorach...wiem ze to zazwyczaj
                                                  krzywdzące...choć wiele razy słyszałam że mam tzw. 6 zmysł(inni nazywaja to
                                                  intuicją) ale jesli chodzi o mnie to zazwyczaj mnie zawodzi:)
                                                  umiem radzic innym a sama jestem zawsze na rozstaju dróg i nie wiem którą
                                                  wybrać...
                                                  hmmm szczeniackie pod wzg. wieku czy czynu?;)
                                                  • zwierz_futerkowy Re: niedzielne... 20.11.06, 23:50
                                                    wieku... lata temu :)))
                                              • zwierz_futerkowy Re: niedzielne... 20.11.06, 23:47
                                                And now, the end is here
                                                And so I face the final curtain
                                                My friend, I'll say it clear
                                                I'll state my case, of which I'm certain
                                                I've lived a life that's full
                                                I traveled each and ev'ry highway
                                                And more, much more than this, I did it my way
                                                Regrets, I've had a few
                                                But then again, too few to mention
                                                I did what I had to do and saw it through without exemption/>
                                                I planned each charted course, each careful step along the
                                                byway
                                                And more, much more than this, I did it my way
                                                Yes, there were times, I'm sure you knew
                                                When I bit off more than I could chew
                                                But through it all, when there was doubt
                                                I ate it up and spit it out
                                                I faced it all and I stood tall and did it my way
                                                I've loved, I've laughed and cried
                                                I've had my fill, my share of losing
                                                And now, as tears subside, I find it all so amusing
                                                To think I did all that
                                                And may I say, not in a shy way,
                                                "Oh, no, oh, no, not me, I did it my way"
                                                For what is a man, what has he got?
                                                If not himself, then he has naught
                                                To say the things he truly feels and not the words of one who
                                                kneels
                                                The record shows I took the blows and did it my way!

                                                ta piosenka Frenka Sinatry oddaje to w pelni. mysle ze kazdy chcialby moc to o
                                                sobie powiedziec, kiedys...
                                                • monnia3 Re: niedzielne... 20.11.06, 23:50
                                                  Matko..lubisz Sinatrę czy tylko tak Ci przyszło do głowy?
                                                  i powiedz jeszcze że czasem lubisz posłuchać Grechuty a juz Cie lubię-:)))
                                                  • zwierz_futerkowy Re: niedzielne... 20.11.06, 23:54
                                                    lubie, lubie, a i p.gabriel sie znajdzie, red hot chilli peppers, a nawet
                                                    sinead o'connor. ale wciaz - moim zdaniem - niedoscignionym iluzjonista slow
                                                    jest cat stevens ( obecnie zdaje sie ze yousuf islam, czy jakos tak... )
                                                  • monnia3 Re: niedzielne... 20.11.06, 23:57
                                                    Niestety nie znam tych ostatnich:(
                                                    mistrzu...to gdzies Ty sie uchował?;)
                                                    powinienes pisać na Romantice;)
                                                  • zwierz_futerkowy Re: niedzielne... 20.11.06, 23:59
                                                    hm... cat'a stevens'a napewno znasz....
                                                    jest tego duzo... moja lista muzyczna jest pelna wielu, naprawde wielu
                                                    wykonawcow...

                                                    a coz to takiego jest na Romantice????
                                                  • monnia3 Re: niedzielne... 21.11.06, 00:02
                                                    Chodziło mi raczej o Ciebie tzn o to że są tam ciekawi ludzie...oczywiście
                                                    nikomu nie ujmując tutaj...
                                                    mysle że romantyczki by Cie miło powitały:)
                                                  • zwierz_futerkowy Re: niedzielne... 21.11.06, 00:06
                                                    moze warto sprobowac.. hm... :)))
                                                    swoja droga, milo byc w towarzystwie ciekawych ludzi, mozna sie czegos o sobie
                                                    nauczyc... albo rozczarowac, nigdy nie wiadomo. choc mysle ze w internecie
                                                    ludzie tak naprawde poszukuja drugich-siebie-samych... ?
                                                  • monnia3 Re: niedzielne... 21.11.06, 00:11
                                                    Naprawdę uważasz że poszukują czegoś...
                                                    może łatwiej rozmawiać z kimś nieznanym i przez net...mozna często trafic na
                                                    wartościowego rozmówcę;)
                                                    ale jest też druga strona...mozna się równie dobrze wiecej nie spotkać na forum
                                                    jesli sie nie ma ochoty...albo po prostu zmienić nick...
                                                    choć byłam na spotkaniu z FR i dotąd utzymuje kontakt z osobami tam poznanymi(
                                                    na gg,tel.) nie byłam rozczarowana wszystkie dziewczyny są sympatyczne:)
                                                  • zwierz_futerkowy Re: niedzielne... 21.11.06, 00:16
                                                    siebie samych - mialem na mysli ludzi ktorzy czuja podobnie, podobnie patrza na
                                                    rzeczywistosc. mysle ze mamy czesto dosyc sprzecznosci dookola, czesto chcemy
                                                    poprostu potwierdzic ze nie jestesmy sami ze swoimi pogladami. ot, czyty
                                                    mechanizm obronny. co do wartosci rozmowcow, owszem czasem zdarzy nam sie
                                                    trafic na ciekawa osobe i dobrze, bo czyz nie jest to optypistyczne? ja sam
                                                    zdeklarowany optymista, czasem mam dosyc ludzi dookola, wtedy skrobne cos w
                                                    necie ( nie zawsze wguscie, nie zawsze madrego ) ale w koncu ktos podlapie nute
                                                    i... zapominasz o stresie, o wszystkim co zaciska ci piesci, co meczy. dajesz
                                                    sie poniesc chwili spedzonej z druga osoba mowiaca "twoim" jezykiem.... :)
                                                  • monnia3 Re: niedzielne... 21.11.06, 00:20
                                                    Hmmm tylko rozmówczynie Ci sie zmieniają...
                                                    ale chyba lubisz tu zaglądać...
                                                    zdeklarowany optymista...zupełne przeciwnie niz ja;)
                                                  • zwierz_futerkowy Re: niedzielne... 21.11.06, 00:24
                                                    szczerze mowiac nie specjalnie zalezy mi na plci rozmowcy, owszem rozmowa z
                                                    kobieta jest czesto bardziej ciekawa ze wzgledu na wasza nieprzewidywalnosc dla
                                                    nas - mezczyzn.. :))

                                                    nie wiem czy lubie, mysle ze po prostu przywyklem.

                                                    a to ciekawe, nie poznalem jeszcze zdeklarowanej/ego pesymistki/ty
                                                  • monnia3 Re: niedzielne... 21.11.06, 00:26
                                                    Zatem przynajmniej w czymś jestem pierwsza;))
                                                    dobranoc i spij smacznie i grzecznie-:)
                                                    jutro jest nowy dzień.....:)
                                                  • zwierz_futerkowy Re: niedzielne... 21.11.06, 00:31
                                                    dobranoc. mam nadzieje obudzic sie za piec godzin i byc gotowym na kolejne 12 w
                                                    stanie uzywalnosci... coz, takie zycie :)
                                                  • monnia3 Re: niedzielne... 21.11.06, 00:33
                                                    Zdecydowanie za mało śpisz:)
                                                    mam wyrzuty że Cię nudze rozmowa podczas gdy Ty powinienes juz być w objeciach
                                                    Morfeusza:)
                                                  • zwierz_futerkowy Re: niedzielne... 21.11.06, 00:35
                                                    nie nudze sie, poza tym od czwartku uciekam na tydzien, wiec nie szukam snu
                                                    teraz. nie wiem czy to jest akurat to czego szukam... a moze i tak... do
                                                    jutra! :)))
                                    • monnia3 Re: niedzielne... 20.11.06, 23:18
                                      Robie herbatę..napijesz się?:)
                                      • zwierz_futerkowy Re: niedzielne... 20.11.06, 23:20
                                        o ile dobrze zaparzona :)
                                        • monnia3 Re: niedzielne... 20.11.06, 23:26
                                          Hmmm malkontent czy koneser?;)
                                          co znaczy wg jaśnie pana dobrze zaparzona?;)
                                          • zwierz_futerkowy Re: niedzielne... 20.11.06, 23:31
                                            wlozona po 60 sek do wrzatku trzymana ok 240 sekund... :))))
                                            • monnia3 Re: niedzielne... 20.11.06, 23:33
                                              perfekcjonista?;)
                                              lubisz czarną czy owocową?
                                              • zwierz_futerkowy Re: niedzielne... 20.11.06, 23:37
                                                rooibos :) ewentualnie yerba mate
                                                • monnia3 Re: niedzielne... 20.11.06, 23:39
                                                  juz biegnę paniczu-:)
                                                  za chwile podam do stolika:)
                                                  • zwierz_futerkowy Re: niedzielne... 20.11.06, 23:44
                                                    aa... to stolik tez bedzie ?? suuuper!
                                                  • monnia3 Re: niedzielne... 20.11.06, 23:49
                                                    To gdzie zazwyczaj pijesz herbate,jesz obiad( w Twoim przypadku to chyba
                                                    obiadokolację) ? mam nadzieje ze nie przed tv?
                                                  • zwierz_futerkowy Re: niedzielne... 20.11.06, 23:52
                                                    jadam na ogol na stojaco, gotujac (podjadam ) a jak skoncze gotowac to jestem
                                                    pojedzony podjadaniem, wowczas chowam do lodowki. czasem przypomne sobie po
                                                    kilku dniach ze cos dobrego gdzies tam jest, ale wtedy jest juz na ogol za
                                                    pozno...
                                                  • monnia3 Re: niedzielne... 20.11.06, 23:55
                                                    A ja zazwyczaj parzę sobie język:( bo często podczas jedzenia obiadu czytam
                                                    sobie cosik:)
                                                    tiaa a co to ma wspólnego z poparzeniem? hmmm nie wiem ale tak juz jest że jak
                                                    czytam to sie parzę....;)
                                                  • zwierz_futerkowy Re: niedzielne... 20.11.06, 23:57
                                                    sparzenie jezyka uczy oglady, chocby wobec hochli.
                                                  • monnia3 Re: niedzielne... 21.11.06, 00:00
                                                    Taa i pokory bo potem nic nie czuję:( tzn jedzenia na ciepło;)
                                                    i jak herbatka?;)
                                                  • zwierz_futerkowy Re: niedzielne... 21.11.06, 00:01
                                                    bedzie napiwek! :)

                                                    pije szybko bom fusow ukaladu ciekaw.. :)
                                                  • monnia3 Re: niedzielne... 21.11.06, 00:04
                                                    Chyba nie wierzysz we wróżby?;)
                                                    a andrzejki za pasem;)
                                                  • zwierz_futerkowy Re: niedzielne... 21.11.06, 00:07
                                                    zalezy, jak wywroze cos zlego, to probuje dalej, az do skutku. (ehhh to nocne
                                                    bieganie do calodobowego po sypana zielona... :)
                                                  • monnia3 Re: niedzielne... 21.11.06, 00:12
                                                    Jesteś optymistą? czy realistą;) ?
                                                    bujasz czasem w obłokach?;)
                                                  • zwierz_futerkowy Re: niedzielne... 21.11.06, 00:17
                                                    staram sie realnie bujac w oblokach. nie za nisko, co by trzymac poziom, nie za
                                                    wysoko aby upadek nie bolal... :)
                                                  • monnia3 Re: niedzielne... 21.11.06, 00:21
                                                    Nie jesteś zatem Ikarem...
                                                    raczej Dedal;)
                                                    a upadek zawsze boli...
                                                  • zwierz_futerkowy Re: niedzielne... 21.11.06, 00:29
                                                    hmm. ale nie zwsze musi byc smiertelny...

                                                    ikar popelnil kardynalny blad, zaliczyl sie do ptactwa bedac czlowiekiem.
                                                    darwin by sie w grobie przewrocil.

                                                    ps. koniec tematu smierci.
                                                  • monnia3 Re: niedzielne... 21.11.06, 00:34
                                                    nie neguję:)
                                                    pozdrawiam cieplutko:)
                      • efemeryda1 Re: niedzielne... 19.11.06, 23:17
                        na pustynię nas zaprowadzi... widzieliście 'babel'? Myślę, ze Tokio jest
                        idealnym przykładem najgorszej z możliwych pustyń...
                        • zwierz_futerkowy Re: niedzielne... 19.11.06, 23:24
                          hmm nie bylem w Tokio.. :) ale mysle ze w kazdym wiekszym miescie widac tak
                          naprawde jak "samotniczy" tryb zycia prowadza ich mieszkancy. otoczeni ludzmi,
                          ale w calym tym tlumie samotni. przezywajacy wszystko w sobie samych. grajacy
                          innych siebie na zewnatrz, bedac soba jedynie we wlasnym domu ( moze stad tyle
                          chamstwa w necie????) samotnosc na pustyni niesie nadzieje spotkania drugiej
                          osoby (czasem zludna) w skupisku ludzkim czesto ludzie wrecz unikaja drugiej
                          osoby, niejednokrotnie czujac samotnosc... zycie w sprzecznosci, rodzi
                          sprzeczne uczucia, sprzeczny swiat w ktorym latwo zgubic wartosci, a pamiec (
                          jakakolwiek) czesto nie ma znaczenia. liczy sie jedynie chwila obecna. czy to
                          dobrze? coz, zalezy od gustu, ale chyba nie tego chcemy, czyz nie poto
                          poszukujemy w zyciu partnerow? oparcia, stabilnosci... pewnosci.
                          • efemeryda1 Re: niedzielne... 19.11.06, 23:39
                            nie sądzisz, że czasami jest łatwiej, gdy pamięć nie ma znaczenia? bez bólu, bez
                            wyrzutów sumienia, bez marzeń... bez przed i po, tylko teraz, tak jest
                            zdecydowanie prościej. kurcze, żałuję, że tak nie potrafię:( a tak... te
                            sprzeczności mnie kiedyś na jakąś złą drogę zaprowadzą.
                            • zwierz_futerkowy Re: niedzielne... 19.11.06, 23:51
                              hm, ale pamiec buduje nasza tozsamosc, nawet przykre przezycia, ktore "latwiej"
                              na w nia zapadaja buduja nas takich jakimi jestesmy. mysle ze warto pamietac
                              nie powinno sie ulegac pamieci na kazdym kroku ( raz spozyta mucha w kebabie
                              nie oznacza ze w kazdym kolejnym tez beda muchy... -wiem glupi przyklad :))).
                              sa rzeczy o ktorych mowimy - nie pamietac, zapomniec... ale tak naprawde mysle
                              za chodzi nam jedynie o zmniejszenie wplywu owej pamietanej przez nas rzeczy na
                              nasze zycie teraz, na samopoczucie tak na przyklad.
                              wyrzuty sumienia, to nasza slabosc. czesto zaangazowane w nich sa zlosc wobec
                              siebie samego i bezsilnosc wobec nieodwracalnosci czasu. nie mozemy miec
                              pretensji do siebie o cos co jest fizycznie niemozliwe do wykonania.
                              umiejetnosc zaakceptowania porazki, lub trudnej sytuacj zycowej ma wazne
                              znaczenie; wzbogaca nas o doswiadczenie, uszlachetnia nas, powoduje ze kolejna
                              trudna sytuacja nie bedzie dla nas szokiem. wiem - latwo mowic, ale chyba to
                              rawdziwe. z pewnoscia mniejszy szok przezywa wytrawny rowerzysta w czasie
                              upadku ( wie jak sie zachowac) niz osoba ktora pierwszy raz wsiada na rower. a
                              wlasnie pamiec upadku powoduje ostroznosc przed kolejnymi...

                              swiat jest pelen sprzecznosci z samego juz zalozenia. dobro nie istnieje bez
                              zla, tak jak czern musi byc odwrotnoscia bieli itp. chodzi bardziej o
                              umiejetnosc radzenia sobie ze sprzecznopsciami... nie bez powodu - do jasnej
                              cholery - nasza lewa pokola mozgowa kieruje prawa strona ciala i
                              odwrotnie.. :)))
                              • efemeryda1 Re: niedzielne... 20.11.06, 00:02
                                ależ ja się z tym wszystkim zgadzam, co nie zmienia faktu, że jakaś maleńka
                                zmiana tożsamości ułatwiłaby mi życie... Bo nie chodzi tu zawsze o uleganie
                                pamięci, temu potrafię się oprzeć, ale czasami przeszłość kształtuje naszą
                                tożsamość, czasem ma na nią ogromny wpływ czy nam się to podoba czy nie. I nie
                                na samopoczucie tylko, ale generalnie na to kim jesteśmy. W gruncie rzeczy nie
                                powinnam narzekać, bo zdecydowanie lubię siebie bardziej teraz niż za dawnych
                                czasów (a może po prostu 'dojrzałam'?;)), ale wiem też, że byłoby mi o wiele
                                łatwiej tak tylko powierzchownie... I czasami bezmyślnie... I właśnie bez
                                sprzeczności... Albo może bez którejś półkuli...(żart, oczywiście:))
                                • zwierz_futerkowy Re: niedzielne... 20.11.06, 00:10
                                  oj ksztaltuje, i dzieki Bogu... :)

                                  coz, zycie to nie towar ze sklepu, nie mozemy go zwrocic z reklamacja, ani tez
                                  zadnym gwarancjom nie podlega. uwazam ze najwazniejsze w nim, to na czym sie
                                  skupiamy. kazda dywagacja o zyciu nieuchronnie zbliza nas do smierci ( jak
                                  kazdy oddech) - to najprostszy przyklad zycia w sprzecznosci.wydaje mi sie ze
                                  najwieksza wartoscia jest umiejetnosc wychwycenia z przeszlosci ( wspomnien )
                                  tego co moze nas uksztaltowac pozytywnie jutro, w przyszlosci. ja nie lubie w
                                  siebie sprzed parynastu laty ( ja Ty) ale to nie zmienia faktu ze wiele rzeczy
                                  z tego okresu i tak wspominam wspaniale i wsztskimi mkonczynami podpisuje sie
                                  pod petycja do Najwyzszego abym mogl je przezyc raz jeszcze... coz wiem, nie
                                  bedzie mi dane....


                                  tak a propos polkol ; Sztaudynger:

                                  Kolumb jak widomo
                                  okryl Ameryke,
                                  historia wspomina go czule
                                  Ja wiecej odkrylem
                                  poznawszy Ludwike;
                                  bo na raz obie polkule...


                                  :)))
                                  • efemeryda1 Re: niedzielne... 20.11.06, 00:29
                                    i tak jest właśnie super, bo możliwość gwarancji czy reklamacji byłaby na
                                    dłuższą metę nie do zniesienia. Człowiek nie byłby w stanie znieść permanentnego
                                    szczęścia i spełnienia marzeń. Ja się jednak cieszę, że nie będę swojego życia
                                    przeżywać po raz drugi, przecież to byłoby nuuuudne, bo przewidywalne. Szkoda mi
                                    tylko, że to tak szybko ucieka... Ale gdyby jakiś złośliwy gnom kazał mi wrócić
                                    w moją własną przeszłość, i tak wiem, że nie uległaby ona zmianie. To jest
                                    trochę dziwne uczucie, bo nie znam nikogo, kto odczuwałby podobnie, ale ja w
                                    swojej przeszłości nie zmieniłabym niczego. Bo ona mnie ukształtowała, a tą
                                    siebie bardziej lubię. Co, powtórzę się, nie zmienia faktu, że czasami byłoby mi
                                    łatwiej, gdybym była inna... Oj, chyba dość, bo zapętlamy się w te dywagacje, a
                                    w gruncie rzeczy się zgadzamy;)
                                    i jeszcze co do tych półkul... U mnie na półce tylko limeryki plugawe
                                    Sztaudyngera widnieją, więc oszczędzę ewentualnych czytelników;), bo ja jestem
                                    tu nowa, więc żeby mnie tak od razu nie wyrzucili...:))
                                    • zwierz_futerkowy Re: niedzielne... 20.11.06, 00:34
                                      :) bardzo sie ciesze ze sa jeszcze gorliwi czytelnicy JS.

                                      w oparach zgody, dokonczajac wieczorna dawke kofeiny. uciekam do snu, aby (
                                      prawdopodobnie ) jutro znowu pozawracac ludziom glowe na forum.

                                      zycze Ci milych snow.

                                      :)
                                      • efemeryda1 Re: niedzielne... 20.11.06, 00:40
                                        nawzajem:)) Tak nawiasem mówiąc to dziwna rzecz skłoniła mnie do pojawienia się
                                        na forum, choć kiedyś wydawało mi się, że tego nie popełnię, z różnych względów.
                                        Dobranoc więc jeszcze raz i być może do usłyszenia, jeśli mi nie minie;)Na
                                        wszelki wypadek pożyczę Ci jeszcze spełniania się tych miłych snów:)
                                        • zwierz_futerkowy Re: niedzielne... 20.11.06, 00:43
                                          hmmm, jedynie w polityce dzieja sie rzeczy z przypadku.

                                          ja wobec tego zycze Ci aby minlo co ma minac, ( jesli zle) i aby jutro
                                          przycmilo dzis ( w dobrym tego slowa znaczeniu )

                                          :)
    • efemeryda1 Re: niedzielne... 19.11.06, 23:23
      to jeszcze tylko o niedzielnych wieczorach. też mnie przygnębiają, choć to
      trochę dziwne uczucie, bo ja bardzo lubię poniedziałki. I soboty. a nie cierpię
      piątków. to chyba jakieś nienormalne..
    • khinga Re: niedzielne... 19.11.06, 23:44
      Nie tylko niedzielne...
      • zwierz_futerkowy Re: niedzielne... 19.11.06, 23:53
        ?? coz taki dol???
        • khinga Re: niedzielne... 19.11.06, 23:56
          Nie jest najgorzej,ale mogło byc lepiej...
          • zwierz_futerkowy Re: niedzielne... 19.11.06, 23:58
            :(


            ... bedzie lepiej. ;)
            • nepomucena1 Re: niedzielne... 20.11.06, 18:08
              oj,ale wam było wczoraj smętnie !Ale poniedziałek już zmierza ku końcowi,do
              weekendu tylko trzy i pół dnia (!!),więc mam nadzieję,że dziś już wszyscy
              rozchmurzeni:))
              • beanr Re: niedzielne... 20.11.06, 21:02
                Dzisiaj to przewalają się całe masy chmur. Jedna wielka nawałnica. Na rychłe
                przejaśnienie, szans nie ma. Ale, wbrew pozorom, lubię chmury i towarzyszące im
                mroczne stany świadomości.
                • nepomucena1 Re: niedzielne... 20.11.06, 21:29
                  nareszcie optymistycznie nastawiony do życia człowiek,jedynie te mroczne stany
                  świadomości brzmią niepokojąco:)Życie ,niestety ,nie toczy sie nam zawsze po
                  równym,ale gdyby nie to ,może by nudą wiało?
                  • rosa48 Re: niedzielne... 21.11.06, 08:39
                    Co tam niedziele, poniedziałki , piątki, środy....
                    Każdy dzień jest zaproszeniem do szczęścia:):)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka