zwierz_futerkowy 19.11.06, 22:09 ...wieczory sa na ogol przygnebiajace, tez tak czujecie??? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
szarex Re: niedzielne... 19.11.06, 22:13 O tak, perspektywa poniedziałku to nieciekawa wizja. Znów nie będzie się można bezkarnie obijać przez 5 dni ;) Odpowiedz Link Zgłoś
zwierz_futerkowy Re: niedzielne... 19.11.06, 22:25 hm... to jak by cos sie konczylo, cos zaczynalo. rok w mikroskali. Odpowiedz Link Zgłoś
monnia3 Re: niedzielne... 19.11.06, 22:28 Niestety musze sie zgodzić z przedmówcami...na domiar złego po 10 godz. w szkole nie dośc ze głowa peka to jeszcze boli pewna część ciała;) od siedzenia...ale ja wcale nie narzekam;) tak sobie tylko cichutko sie wyżalam;) a jutro na szczęście nie musze iść do pracy;) stąd ten nienajgorszy humor;) Odpowiedz Link Zgłoś
grzanka23 Re: niedzielne... 19.11.06, 22:45 Nie ,jutro mam dzien wolny,wiec mi nie przeszkadza,ze jutro poniedzialek. Odpowiedz Link Zgłoś
zwierz_futerkowy Re: niedzielne... 19.11.06, 22:47 hm, ja niestety w pracy, jak dzis, wczoraj itp... pierwsze wolne chyba w okolicach piatku, i to tez nie calkiem.. :( Odpowiedz Link Zgłoś
monnia3 Re: niedzielne... 19.11.06, 22:50 Olaboga to gdzie ty futrzaku pracujesz? chyba nie w służbie zdrowia?;) współczuję... Odpowiedz Link Zgłoś
zwierz_futerkowy Re: niedzielne... 19.11.06, 22:53 nie, choc blisko... moj cas wolny to droga do domu, kilka godzin w pokoju, chwila w kuchni, w wannie, kilka nieistotnych informacji w tiwi o iraku czy czymstam... potem do lozka, z naskoku :) chwila w necie i budze sie rano. na szczescie robie to co lubie, wiec nie narzekam... choc przyznam ze niekiedy czuje sie jak w filmie dzien swistaka :))))) Odpowiedz Link Zgłoś
monnia3 Re: niedzielne... 19.11.06, 22:57 To i tak chyba lepiej niz gdybys sie czuł jak w ,,dniu świra,,;) jednym słowem zyjesz zeby pracować?..ale jeśli jest Ci z tym dobrze to najważniejsze... Odpowiedz Link Zgłoś
zwierz_futerkowy Re: niedzielne... 19.11.06, 23:00 wiesz, troche glupie byloby narzekanie na cos co sie robi ( nie z przymusu, bo przeciez mozna zmienic prace...). nie, nie narzekam. uwazam ze nazekanie to desperacja. brak sily aby sie samemu zmotywowac. ja do zycia podchodze ze spokojem. choc sa rzeczy ktore mnie denerwuja ( goralskie przyspiewki, slaskie melodie i glupkowato pogwizdujacy barmani :))))) Odpowiedz Link Zgłoś
monnia3 Re: niedzielne... 19.11.06, 23:05 A mnie irytuje brak kultury delikatnie mówiąc ( żeby nie użyć dosadnego słownictwa) a najbardziej nie wiedziec czemu denerwuję sie za kierownicą (rzecz jasna na innych kierowców)... czasem zastanawiam sie do czego doprowadzi nas ten konsumpcyjny tryb życia... ale to chyba nie jest odpowiedni czas i miejsce na tego typu egzystencjakne zagadnienia;)... Odpowiedz Link Zgłoś
zwierz_futerkowy Re: niedzielne... 19.11.06, 23:12 chamstwo, zwlaszcza to pospolite jest zmora, ale coz, jest to kwestia samokontroli plus inteligencji... a konsumpcyjny tryb zycia nie zaprowadzi nas do niczego, wydaje mi sie ze przy mnogosci wyborow, latwosci osiagania pozornego szczescia, zabrniemy w kierunku populacji "zawieszonej w bezruchu". pojecie szczescia pozostanie jedynie w literaturze, poezji. milosc, nadzieja, nawet smierc ( lub lek przed nia ) zostana "usystematyzowane", "dopowiedziane"... kazdy czlowiek bedzie mial wrazenie o wlasnej wyjatkowosci i mozliwosci panowania nad wszystkim dookola. to niebezpieczne widmo, bowiem nie ma tu miejsca na szacunek, zagadkwosc zycia, spontanicznosc kolejnych dni... choc mowia - dzis jest uczniem wczoraj, przyszle pokolenia zdaja sie lekcewarzyc jaka kolwiek nauke. chec posiadania, mnozenia tego co mozna "dotknac" przycmiewa to co jeszcze nie tak dawno temu przyswiecalo ideologiom tworzacym cale ruchy kulturowe. coz, sami sobie los gotujemy... Odpowiedz Link Zgłoś
efemeryda1 Re: niedzielne... 19.11.06, 23:20 Wśród wielu zajęć bardzo pilnych zapomniałem o tym że również trzeba umierać lekkomyślny zaniedbałem ten obowiązek lub wypełniałem go powierzchownie od jutra wszystko się zmieni zacznę umierać starannie mądrze optymistycznie bez straty czasu ... to tak a propos tej śmierci. Odpowiedz Link Zgłoś
zwierz_futerkowy Re: niedzielne... 19.11.06, 23:26 ... zapachnialo mi tu przez moment Sztaudyngerem ... sarkazm wobec siebie samego, to CNOTA :))))) Odpowiedz Link Zgłoś
efemeryda1 Re: niedzielne... 19.11.06, 23:30 a to akurat był Różewicz. więc sarkazm niezamierzony, jakby to było u Sztaudyngera. hmm, a autosarkazmu to ja posiadam nieco w nadmiarze;) Podobnie jak innych CNÓT:) Odpowiedz Link Zgłoś
zwierz_futerkowy Re: niedzielne... 19.11.06, 23:32 TR nie nalezy do moich faworytow, wybacz :))) ciekaw jestem jak to jest miec sarkazmu w nadmiarze... zycie musi byc calkiem zabawne? :))) Odpowiedz Link Zgłoś
efemeryda1 Re: niedzielne... 19.11.06, 23:43 bywa, oj bywa... czasami aż zbyt zabawne;) Do tego stopnia, że czasami nie wiem, czy to już przypadkiem nie farsa jakaś. Choć w oczach postronnych mogłoby chwilami na tragedię zakrawać;) Odpowiedz Link Zgłoś
monnia3 Re: niedzielne... 20.11.06, 12:09 Niestety taka wizja jest zupełnie realna... przepraszam ze wczoraj poszłam sobie bez słowa...byłam cały weekend w szkole i mnie troszke zmogło;) Miło mi Cie poznać futrzaku tym bardziej ze mozna porozmawiać(popisać) z Tobą nie tylko o błahostkach ale i o nieco poważniejszych kwestiach... lubisz filozoficzne zagdanienia?;) Odpowiedz Link Zgłoś
zwierz_futerkowy Re: niedzielne... 20.11.06, 22:51 lubie.. :) mysle ze w zyciu jest miejsce na wszystko. Odpowiedz Link Zgłoś
monnia3 Re: niedzielne... 20.11.06, 22:55 I znów musze Ci przyznać racje... tylko wybrańcy jednakowoż mogą zachować równowagę w tym wszystkim... ja chyba nie umiem zachować metody ,,złotego środka,, ale to moja subiektywna ocena staram sie być samokrytyczna i zachwać dystans do siebie samej... sk w tym że to są starania;)a praktyka to już inna strona medalu;) ale nikt nie jest idealny prawda? Odpowiedz Link Zgłoś
zwierz_futerkowy Re: niedzielne... 20.11.06, 22:58 mam taka nadzieje, choc niektorzy tak o sobie mysla... Odpowiedz Link Zgłoś
monnia3 Re: niedzielne... 20.11.06, 23:02 Uuuuu chyba nie masz dziś nastroju:( albo weny.... zły dzień? Odpowiedz Link Zgłoś
zwierz_futerkowy Re: niedzielne... 20.11.06, 23:06 hm... masz nie zla intuicje... moze to nie nastroj. raczej pwene napiecie spowodowane sytuacjami zyciowymi. jedna z moich znajomych osob odeszla dzis na drugi swiat. druga w drodze. Nie mam z tymi ludzmi specjalnego zwiazku emocjonalnego. ale jestem, ze tak powiem, swiadkiem ich upadku. nam marzenia, wiem o nich wiele. hm... Odpowiedz Link Zgłoś
zwierz_futerkowy Re: niedzielne... 20.11.06, 23:13 ciezko gdy musisz trwac obok z kamienna twarza. dopiero w saomotnosci cos puszcza. to nie jest smutek, to jakis zal moze do zycia? ale czyz mozna miec zal do zycia iz plynie swoim korytem? nie jestem osoba ktora latwo zlamac psychicznie, ale mialem dzis do czynienia z dwoma sytuacjami, ktore odrobine zatrzesly moimi wartosciami i swiatopogladem. nic strasznego; prosty uscisk dloni, mile slowo na dowidzenia. ale kontekst, swiadomosc.. hm. wiem ze moze to byc odrobine niezrozumiale co pisze... Odpowiedz Link Zgłoś
efemeryda1 Re: niedzielne... 20.11.06, 23:35 wiem, że trochę nie w porę i nie w ten nastrój, ale jestem tu tylko na chwilę, nie wiem, kiedy znów się zjawię, a baaardzo chciałam podziękować: masz moc spełniania życzeń;) dzisiejszy dzień rzeczywiście przyćmił ostatnie takie trochę różne nastroje. też dwie sytuacje mi się dziś przydarzyły, ale diametralnie różne od Twoich... o jednej nie wspomnę, bo jest tylko moja;), ale z drugiej jestem szczególnie dumna, więc nie omieszkam: otóż okazało się, że jestem CZłOWIEKIEM:))) cokolwiek by to nie znaczyło dla niektórych, dla mnie jedną z miar jest postępowanie w sytuacjach z lekka ekstremalnych, dokładniej takie wtrącanie się które może grozić potencjalnym niebezpieczeństwem. dziś mnie coś w tym stylu spotkało i ZDAŁAM swój własny egzamin:)) nigdy nie śmiałam krytykować ludzi, którzy chowają głowę w piasek i dbają o własny tyłek, bo tak naprawdę nie wiadomo, jak postąpilibyśmy sami, gdyby nas coś podobnego spotkało. a dziś... zdałam! mam nadzieję, że tak na zawsze mi zostanie:) dziękuję za to wczorajsze dobre życzenie:))) dobranoc i do zobaczenia kiedyś:))) Odpowiedz Link Zgłoś
efemeryda1 Re: niedzielne... 20.11.06, 23:36 tfu, oczywiście miało być do usłyszenia;)) Odpowiedz Link Zgłoś
zwierz_futerkowy Re: niedzielne... 20.11.06, 23:41 ciesze sie ze mialem bezczelnosc wprowadzic cos pozytywnego.. :))) gratuluje czlowieczenstwa, i do zobaczenia :) Odpowiedz Link Zgłoś
monnia3 Re: niedzielne... 20.11.06, 23:13 Niestety nie znam Cię na tyle zeby Ci cokolwiek powiedzieć mądrego w takiej sytuacji...zresztą chyba wszystko byłoby zbyt banalne:( jesli chodzi o stratę bliskiej osoby(bardzo bliskiej) to uwierz mi ze wiem cos na ten temat i to od całkiem niedawna:( jestesmy istotami myslącymi i czującymi i nie da sie tych mechanizmów wyłączyć kiedy by sie tego chciało:( jeżeli nie chcesz rozmawiać zrozumiem... może jutro będziesz miał ochotę to będę:) Odpowiedz Link Zgłoś
zwierz_futerkowy Re: niedzielne... 20.11.06, 23:19 hm, nie chodzi o chec, wiesz ja nie stracilem kogos bliskiego w znaczeniu krwi, chodzi mi bardziej o osobe, z ktora sie zzylem. natomiast co to co czuje, to chyba raczej nie zal, moze zdziwienie, pomieszane ze zloscia. tak sie czasem dzieje kiedy chcemy bardzo zrozumiec, okreslic cos co jest poprostu zyciem, jego elementem. ja osobiscie nie boje sie smierci. nie widze w niej przykrosci, strachu. chyba raczej poszanowanie dla czasu, pamieci. choc uwazam ze ludzkie jest okazywanie uczuc. jestem zdziwiony ( a propos dzis) jak niewielkie gesty moga dla kogos duzo znaczyc, zwlaszcza w takich momentach.. Odpowiedz Link Zgłoś
monnia3 Re: niedzielne... 20.11.06, 23:25 Wydaje mi sie zawsze gdy odchodzi ktoś kogo znalismy zastanawiamy sie nad naszym zyciem i bytem... piszesz o złości...moze to bezsilośc ja powoduje bo nie mamy wpływu na wiele rzeczy np na choroby... ale od zwierząt odróżnia nas m.in. to iz zdajemy sobie sparwę że nasze życie zawsze sie kończy smiercią...to nieuniknione nie boisz sie smierci...to zastanawiające bo ja w jej obliczu ( miałam dachowanie) zupełnie o niej nie myslałam...i wyobraż spbie że to był chyba cud bo NIC mi sie nie stało-tylko lekkie obicia...i jak tu nie wierzyć że ktos nad nami czuwa... Odpowiedz Link Zgłoś
zwierz_futerkowy Re: niedzielne... 20.11.06, 23:30 ja nigdy nie mialem watpliwosci ze cos nad nami czuwa... wiesz, moglbym o sowim zyciu ksiazke na ten temat napisac... ehh coz to sie nie dzialo, ale patrzac z prespektywy wszystko dokads zmierza, ma swoj cel. wiesz, tojac na brzegu rzeki nie zastanawiamy sie nad morzem czy oceanem, choc tam nas by zaprowadzila. widzimy jedynie jej fragment. mysle ze z zyciem jest podobnie. czesto pozorne zbiegi okolicznosci zmieniaja jego oblicze i nas samych. ale mysle ze powinnismy umiec tez znalesc w sobie ta refleksje, moment gdy siadamy i chocby przez chile klniemy na nie jak szewc w poniedzialek. czyz nie jest to forma dialogu?? :)) Odpowiedz Link Zgłoś
monnia3 Re: niedzielne... 20.11.06, 23:38 Czasem pewne sytuacje są niezalezne od nas ale czasami sami kusimy los... jak było(jest) w Twoim przypadku? czy to były tylko zbiegi okoliczności przy okazji ktorych nauczyłes sie czegoś jak mniemam... bo w moim przypadku to po dachowaniu zredukowałam predkość...na jakieś 2 miesiące a potem odrosły piórka...zapominamy, nie przewidujemy nie zapobiegamy... wiesz czasem obserwuje u siebie jakąs sparzeczność...chce zyc wg jakis zasad,reguł...a za chwilę myśle sobie ,,carpie diem,, i chcę żyć chwilą...ale to niedojrzałe i nieodpowiedzialne bo za wszystko trzeba potem zapłacić... Odpowiedz Link Zgłoś
zwierz_futerkowy Re: niedzielne... 20.11.06, 23:44 coz mnie zycie, i jego zakrety nauczyly aby kolejne brac zuchwalej, ale tylko myslami. nie narzekam na zycie bo dalo mi moc dobrych rzeczy, bardziej przejmuje sie tym co chce w zamian, jesli jest ono wtrawnym kupcem utarg moze nie byc prosty, ba poza soba, swoimi myslami nie mam specjalnie nic do zaoferowania. czesciowo - jak mysle poprzez moja prace splacam dlug, oraz szczeniackie szalenstwa. ale to tylko moja opinia. ocena pozostaje mi nieznana... Odpowiedz Link Zgłoś
monnia3 Re: niedzielne... 20.11.06, 23:48 Jestem daleka w ocenianiu ludzi po pozorach...wiem ze to zazwyczaj krzywdzące...choć wiele razy słyszałam że mam tzw. 6 zmysł(inni nazywaja to intuicją) ale jesli chodzi o mnie to zazwyczaj mnie zawodzi:) umiem radzic innym a sama jestem zawsze na rozstaju dróg i nie wiem którą wybrać... hmmm szczeniackie pod wzg. wieku czy czynu?;) Odpowiedz Link Zgłoś
zwierz_futerkowy Re: niedzielne... 20.11.06, 23:47 And now, the end is here And so I face the final curtain My friend, I'll say it clear I'll state my case, of which I'm certain I've lived a life that's full I traveled each and ev'ry highway And more, much more than this, I did it my way Regrets, I've had a few But then again, too few to mention I did what I had to do and saw it through without exemption/> I planned each charted course, each careful step along the byway And more, much more than this, I did it my way Yes, there were times, I'm sure you knew When I bit off more than I could chew But through it all, when there was doubt I ate it up and spit it out I faced it all and I stood tall and did it my way I've loved, I've laughed and cried I've had my fill, my share of losing And now, as tears subside, I find it all so amusing To think I did all that And may I say, not in a shy way, "Oh, no, oh, no, not me, I did it my way" For what is a man, what has he got? If not himself, then he has naught To say the things he truly feels and not the words of one who kneels The record shows I took the blows and did it my way! ta piosenka Frenka Sinatry oddaje to w pelni. mysle ze kazdy chcialby moc to o sobie powiedziec, kiedys... Odpowiedz Link Zgłoś
monnia3 Re: niedzielne... 20.11.06, 23:50 Matko..lubisz Sinatrę czy tylko tak Ci przyszło do głowy? i powiedz jeszcze że czasem lubisz posłuchać Grechuty a juz Cie lubię-:))) Odpowiedz Link Zgłoś
zwierz_futerkowy Re: niedzielne... 20.11.06, 23:54 lubie, lubie, a i p.gabriel sie znajdzie, red hot chilli peppers, a nawet sinead o'connor. ale wciaz - moim zdaniem - niedoscignionym iluzjonista slow jest cat stevens ( obecnie zdaje sie ze yousuf islam, czy jakos tak... ) Odpowiedz Link Zgłoś
monnia3 Re: niedzielne... 20.11.06, 23:57 Niestety nie znam tych ostatnich:( mistrzu...to gdzies Ty sie uchował?;) powinienes pisać na Romantice;) Odpowiedz Link Zgłoś
zwierz_futerkowy Re: niedzielne... 20.11.06, 23:59 hm... cat'a stevens'a napewno znasz.... jest tego duzo... moja lista muzyczna jest pelna wielu, naprawde wielu wykonawcow... a coz to takiego jest na Romantice???? Odpowiedz Link Zgłoś
monnia3 Re: niedzielne... 21.11.06, 00:02 Chodziło mi raczej o Ciebie tzn o to że są tam ciekawi ludzie...oczywiście nikomu nie ujmując tutaj... mysle że romantyczki by Cie miło powitały:) Odpowiedz Link Zgłoś
zwierz_futerkowy Re: niedzielne... 21.11.06, 00:06 moze warto sprobowac.. hm... :))) swoja droga, milo byc w towarzystwie ciekawych ludzi, mozna sie czegos o sobie nauczyc... albo rozczarowac, nigdy nie wiadomo. choc mysle ze w internecie ludzie tak naprawde poszukuja drugich-siebie-samych... ? Odpowiedz Link Zgłoś
monnia3 Re: niedzielne... 21.11.06, 00:11 Naprawdę uważasz że poszukują czegoś... może łatwiej rozmawiać z kimś nieznanym i przez net...mozna często trafic na wartościowego rozmówcę;) ale jest też druga strona...mozna się równie dobrze wiecej nie spotkać na forum jesli sie nie ma ochoty...albo po prostu zmienić nick... choć byłam na spotkaniu z FR i dotąd utzymuje kontakt z osobami tam poznanymi( na gg,tel.) nie byłam rozczarowana wszystkie dziewczyny są sympatyczne:) Odpowiedz Link Zgłoś
zwierz_futerkowy Re: niedzielne... 21.11.06, 00:16 siebie samych - mialem na mysli ludzi ktorzy czuja podobnie, podobnie patrza na rzeczywistosc. mysle ze mamy czesto dosyc sprzecznosci dookola, czesto chcemy poprostu potwierdzic ze nie jestesmy sami ze swoimi pogladami. ot, czyty mechanizm obronny. co do wartosci rozmowcow, owszem czasem zdarzy nam sie trafic na ciekawa osobe i dobrze, bo czyz nie jest to optypistyczne? ja sam zdeklarowany optymista, czasem mam dosyc ludzi dookola, wtedy skrobne cos w necie ( nie zawsze wguscie, nie zawsze madrego ) ale w koncu ktos podlapie nute i... zapominasz o stresie, o wszystkim co zaciska ci piesci, co meczy. dajesz sie poniesc chwili spedzonej z druga osoba mowiaca "twoim" jezykiem.... :) Odpowiedz Link Zgłoś
monnia3 Re: niedzielne... 21.11.06, 00:20 Hmmm tylko rozmówczynie Ci sie zmieniają... ale chyba lubisz tu zaglądać... zdeklarowany optymista...zupełne przeciwnie niz ja;) Odpowiedz Link Zgłoś
zwierz_futerkowy Re: niedzielne... 21.11.06, 00:24 szczerze mowiac nie specjalnie zalezy mi na plci rozmowcy, owszem rozmowa z kobieta jest czesto bardziej ciekawa ze wzgledu na wasza nieprzewidywalnosc dla nas - mezczyzn.. :)) nie wiem czy lubie, mysle ze po prostu przywyklem. a to ciekawe, nie poznalem jeszcze zdeklarowanej/ego pesymistki/ty Odpowiedz Link Zgłoś
monnia3 Re: niedzielne... 21.11.06, 00:26 Zatem przynajmniej w czymś jestem pierwsza;)) dobranoc i spij smacznie i grzecznie-:) jutro jest nowy dzień.....:) Odpowiedz Link Zgłoś
zwierz_futerkowy Re: niedzielne... 21.11.06, 00:31 dobranoc. mam nadzieje obudzic sie za piec godzin i byc gotowym na kolejne 12 w stanie uzywalnosci... coz, takie zycie :) Odpowiedz Link Zgłoś
monnia3 Re: niedzielne... 21.11.06, 00:33 Zdecydowanie za mało śpisz:) mam wyrzuty że Cię nudze rozmowa podczas gdy Ty powinienes juz być w objeciach Morfeusza:) Odpowiedz Link Zgłoś
zwierz_futerkowy Re: niedzielne... 21.11.06, 00:35 nie nudze sie, poza tym od czwartku uciekam na tydzien, wiec nie szukam snu teraz. nie wiem czy to jest akurat to czego szukam... a moze i tak... do jutra! :))) Odpowiedz Link Zgłoś
monnia3 Re: niedzielne... 20.11.06, 23:26 Hmmm malkontent czy koneser?;) co znaczy wg jaśnie pana dobrze zaparzona?;) Odpowiedz Link Zgłoś
zwierz_futerkowy Re: niedzielne... 20.11.06, 23:31 wlozona po 60 sek do wrzatku trzymana ok 240 sekund... :)))) Odpowiedz Link Zgłoś
monnia3 Re: niedzielne... 20.11.06, 23:33 perfekcjonista?;) lubisz czarną czy owocową? Odpowiedz Link Zgłoś
zwierz_futerkowy Re: niedzielne... 20.11.06, 23:37 rooibos :) ewentualnie yerba mate Odpowiedz Link Zgłoś
monnia3 Re: niedzielne... 20.11.06, 23:39 juz biegnę paniczu-:) za chwile podam do stolika:) Odpowiedz Link Zgłoś
zwierz_futerkowy Re: niedzielne... 20.11.06, 23:44 aa... to stolik tez bedzie ?? suuuper! Odpowiedz Link Zgłoś
monnia3 Re: niedzielne... 20.11.06, 23:49 To gdzie zazwyczaj pijesz herbate,jesz obiad( w Twoim przypadku to chyba obiadokolację) ? mam nadzieje ze nie przed tv? Odpowiedz Link Zgłoś
zwierz_futerkowy Re: niedzielne... 20.11.06, 23:52 jadam na ogol na stojaco, gotujac (podjadam ) a jak skoncze gotowac to jestem pojedzony podjadaniem, wowczas chowam do lodowki. czasem przypomne sobie po kilku dniach ze cos dobrego gdzies tam jest, ale wtedy jest juz na ogol za pozno... Odpowiedz Link Zgłoś
monnia3 Re: niedzielne... 20.11.06, 23:55 A ja zazwyczaj parzę sobie język:( bo często podczas jedzenia obiadu czytam sobie cosik:) tiaa a co to ma wspólnego z poparzeniem? hmmm nie wiem ale tak juz jest że jak czytam to sie parzę....;) Odpowiedz Link Zgłoś
zwierz_futerkowy Re: niedzielne... 20.11.06, 23:57 sparzenie jezyka uczy oglady, chocby wobec hochli. Odpowiedz Link Zgłoś
monnia3 Re: niedzielne... 21.11.06, 00:00 Taa i pokory bo potem nic nie czuję:( tzn jedzenia na ciepło;) i jak herbatka?;) Odpowiedz Link Zgłoś
zwierz_futerkowy Re: niedzielne... 21.11.06, 00:01 bedzie napiwek! :) pije szybko bom fusow ukaladu ciekaw.. :) Odpowiedz Link Zgłoś
monnia3 Re: niedzielne... 21.11.06, 00:04 Chyba nie wierzysz we wróżby?;) a andrzejki za pasem;) Odpowiedz Link Zgłoś
zwierz_futerkowy Re: niedzielne... 21.11.06, 00:07 zalezy, jak wywroze cos zlego, to probuje dalej, az do skutku. (ehhh to nocne bieganie do calodobowego po sypana zielona... :) Odpowiedz Link Zgłoś
monnia3 Re: niedzielne... 21.11.06, 00:12 Jesteś optymistą? czy realistą;) ? bujasz czasem w obłokach?;) Odpowiedz Link Zgłoś
zwierz_futerkowy Re: niedzielne... 21.11.06, 00:17 staram sie realnie bujac w oblokach. nie za nisko, co by trzymac poziom, nie za wysoko aby upadek nie bolal... :) Odpowiedz Link Zgłoś
monnia3 Re: niedzielne... 21.11.06, 00:21 Nie jesteś zatem Ikarem... raczej Dedal;) a upadek zawsze boli... Odpowiedz Link Zgłoś
zwierz_futerkowy Re: niedzielne... 21.11.06, 00:29 hmm. ale nie zwsze musi byc smiertelny... ikar popelnil kardynalny blad, zaliczyl sie do ptactwa bedac czlowiekiem. darwin by sie w grobie przewrocil. ps. koniec tematu smierci. Odpowiedz Link Zgłoś
efemeryda1 Re: niedzielne... 19.11.06, 23:17 na pustynię nas zaprowadzi... widzieliście 'babel'? Myślę, ze Tokio jest idealnym przykładem najgorszej z możliwych pustyń... Odpowiedz Link Zgłoś
zwierz_futerkowy Re: niedzielne... 19.11.06, 23:24 hmm nie bylem w Tokio.. :) ale mysle ze w kazdym wiekszym miescie widac tak naprawde jak "samotniczy" tryb zycia prowadza ich mieszkancy. otoczeni ludzmi, ale w calym tym tlumie samotni. przezywajacy wszystko w sobie samych. grajacy innych siebie na zewnatrz, bedac soba jedynie we wlasnym domu ( moze stad tyle chamstwa w necie????) samotnosc na pustyni niesie nadzieje spotkania drugiej osoby (czasem zludna) w skupisku ludzkim czesto ludzie wrecz unikaja drugiej osoby, niejednokrotnie czujac samotnosc... zycie w sprzecznosci, rodzi sprzeczne uczucia, sprzeczny swiat w ktorym latwo zgubic wartosci, a pamiec ( jakakolwiek) czesto nie ma znaczenia. liczy sie jedynie chwila obecna. czy to dobrze? coz, zalezy od gustu, ale chyba nie tego chcemy, czyz nie poto poszukujemy w zyciu partnerow? oparcia, stabilnosci... pewnosci. Odpowiedz Link Zgłoś
efemeryda1 Re: niedzielne... 19.11.06, 23:39 nie sądzisz, że czasami jest łatwiej, gdy pamięć nie ma znaczenia? bez bólu, bez wyrzutów sumienia, bez marzeń... bez przed i po, tylko teraz, tak jest zdecydowanie prościej. kurcze, żałuję, że tak nie potrafię:( a tak... te sprzeczności mnie kiedyś na jakąś złą drogę zaprowadzą. Odpowiedz Link Zgłoś
zwierz_futerkowy Re: niedzielne... 19.11.06, 23:51 hm, ale pamiec buduje nasza tozsamosc, nawet przykre przezycia, ktore "latwiej" na w nia zapadaja buduja nas takich jakimi jestesmy. mysle ze warto pamietac nie powinno sie ulegac pamieci na kazdym kroku ( raz spozyta mucha w kebabie nie oznacza ze w kazdym kolejnym tez beda muchy... -wiem glupi przyklad :))). sa rzeczy o ktorych mowimy - nie pamietac, zapomniec... ale tak naprawde mysle za chodzi nam jedynie o zmniejszenie wplywu owej pamietanej przez nas rzeczy na nasze zycie teraz, na samopoczucie tak na przyklad. wyrzuty sumienia, to nasza slabosc. czesto zaangazowane w nich sa zlosc wobec siebie samego i bezsilnosc wobec nieodwracalnosci czasu. nie mozemy miec pretensji do siebie o cos co jest fizycznie niemozliwe do wykonania. umiejetnosc zaakceptowania porazki, lub trudnej sytuacj zycowej ma wazne znaczenie; wzbogaca nas o doswiadczenie, uszlachetnia nas, powoduje ze kolejna trudna sytuacja nie bedzie dla nas szokiem. wiem - latwo mowic, ale chyba to rawdziwe. z pewnoscia mniejszy szok przezywa wytrawny rowerzysta w czasie upadku ( wie jak sie zachowac) niz osoba ktora pierwszy raz wsiada na rower. a wlasnie pamiec upadku powoduje ostroznosc przed kolejnymi... swiat jest pelen sprzecznosci z samego juz zalozenia. dobro nie istnieje bez zla, tak jak czern musi byc odwrotnoscia bieli itp. chodzi bardziej o umiejetnosc radzenia sobie ze sprzecznopsciami... nie bez powodu - do jasnej cholery - nasza lewa pokola mozgowa kieruje prawa strona ciala i odwrotnie.. :))) Odpowiedz Link Zgłoś
efemeryda1 Re: niedzielne... 20.11.06, 00:02 ależ ja się z tym wszystkim zgadzam, co nie zmienia faktu, że jakaś maleńka zmiana tożsamości ułatwiłaby mi życie... Bo nie chodzi tu zawsze o uleganie pamięci, temu potrafię się oprzeć, ale czasami przeszłość kształtuje naszą tożsamość, czasem ma na nią ogromny wpływ czy nam się to podoba czy nie. I nie na samopoczucie tylko, ale generalnie na to kim jesteśmy. W gruncie rzeczy nie powinnam narzekać, bo zdecydowanie lubię siebie bardziej teraz niż za dawnych czasów (a może po prostu 'dojrzałam'?;)), ale wiem też, że byłoby mi o wiele łatwiej tak tylko powierzchownie... I czasami bezmyślnie... I właśnie bez sprzeczności... Albo może bez którejś półkuli...(żart, oczywiście:)) Odpowiedz Link Zgłoś
zwierz_futerkowy Re: niedzielne... 20.11.06, 00:10 oj ksztaltuje, i dzieki Bogu... :) coz, zycie to nie towar ze sklepu, nie mozemy go zwrocic z reklamacja, ani tez zadnym gwarancjom nie podlega. uwazam ze najwazniejsze w nim, to na czym sie skupiamy. kazda dywagacja o zyciu nieuchronnie zbliza nas do smierci ( jak kazdy oddech) - to najprostszy przyklad zycia w sprzecznosci.wydaje mi sie ze najwieksza wartoscia jest umiejetnosc wychwycenia z przeszlosci ( wspomnien ) tego co moze nas uksztaltowac pozytywnie jutro, w przyszlosci. ja nie lubie w siebie sprzed parynastu laty ( ja Ty) ale to nie zmienia faktu ze wiele rzeczy z tego okresu i tak wspominam wspaniale i wsztskimi mkonczynami podpisuje sie pod petycja do Najwyzszego abym mogl je przezyc raz jeszcze... coz wiem, nie bedzie mi dane.... tak a propos polkol ; Sztaudynger: Kolumb jak widomo okryl Ameryke, historia wspomina go czule Ja wiecej odkrylem poznawszy Ludwike; bo na raz obie polkule... :))) Odpowiedz Link Zgłoś
efemeryda1 Re: niedzielne... 20.11.06, 00:29 i tak jest właśnie super, bo możliwość gwarancji czy reklamacji byłaby na dłuższą metę nie do zniesienia. Człowiek nie byłby w stanie znieść permanentnego szczęścia i spełnienia marzeń. Ja się jednak cieszę, że nie będę swojego życia przeżywać po raz drugi, przecież to byłoby nuuuudne, bo przewidywalne. Szkoda mi tylko, że to tak szybko ucieka... Ale gdyby jakiś złośliwy gnom kazał mi wrócić w moją własną przeszłość, i tak wiem, że nie uległaby ona zmianie. To jest trochę dziwne uczucie, bo nie znam nikogo, kto odczuwałby podobnie, ale ja w swojej przeszłości nie zmieniłabym niczego. Bo ona mnie ukształtowała, a tą siebie bardziej lubię. Co, powtórzę się, nie zmienia faktu, że czasami byłoby mi łatwiej, gdybym była inna... Oj, chyba dość, bo zapętlamy się w te dywagacje, a w gruncie rzeczy się zgadzamy;) i jeszcze co do tych półkul... U mnie na półce tylko limeryki plugawe Sztaudyngera widnieją, więc oszczędzę ewentualnych czytelników;), bo ja jestem tu nowa, więc żeby mnie tak od razu nie wyrzucili...:)) Odpowiedz Link Zgłoś
zwierz_futerkowy Re: niedzielne... 20.11.06, 00:34 :) bardzo sie ciesze ze sa jeszcze gorliwi czytelnicy JS. w oparach zgody, dokonczajac wieczorna dawke kofeiny. uciekam do snu, aby ( prawdopodobnie ) jutro znowu pozawracac ludziom glowe na forum. zycze Ci milych snow. :) Odpowiedz Link Zgłoś
efemeryda1 Re: niedzielne... 20.11.06, 00:40 nawzajem:)) Tak nawiasem mówiąc to dziwna rzecz skłoniła mnie do pojawienia się na forum, choć kiedyś wydawało mi się, że tego nie popełnię, z różnych względów. Dobranoc więc jeszcze raz i być może do usłyszenia, jeśli mi nie minie;)Na wszelki wypadek pożyczę Ci jeszcze spełniania się tych miłych snów:) Odpowiedz Link Zgłoś
zwierz_futerkowy Re: niedzielne... 20.11.06, 00:43 hmmm, jedynie w polityce dzieja sie rzeczy z przypadku. ja wobec tego zycze Ci aby minlo co ma minac, ( jesli zle) i aby jutro przycmilo dzis ( w dobrym tego slowa znaczeniu ) :) Odpowiedz Link Zgłoś
efemeryda1 Re: niedzielne... 19.11.06, 23:23 to jeszcze tylko o niedzielnych wieczorach. też mnie przygnębiają, choć to trochę dziwne uczucie, bo ja bardzo lubię poniedziałki. I soboty. a nie cierpię piątków. to chyba jakieś nienormalne.. Odpowiedz Link Zgłoś
khinga Re: niedzielne... 19.11.06, 23:56 Nie jest najgorzej,ale mogło byc lepiej... Odpowiedz Link Zgłoś
nepomucena1 Re: niedzielne... 20.11.06, 18:08 oj,ale wam było wczoraj smętnie !Ale poniedziałek już zmierza ku końcowi,do weekendu tylko trzy i pół dnia (!!),więc mam nadzieję,że dziś już wszyscy rozchmurzeni:)) Odpowiedz Link Zgłoś
beanr Re: niedzielne... 20.11.06, 21:02 Dzisiaj to przewalają się całe masy chmur. Jedna wielka nawałnica. Na rychłe przejaśnienie, szans nie ma. Ale, wbrew pozorom, lubię chmury i towarzyszące im mroczne stany świadomości. Odpowiedz Link Zgłoś
nepomucena1 Re: niedzielne... 20.11.06, 21:29 nareszcie optymistycznie nastawiony do życia człowiek,jedynie te mroczne stany świadomości brzmią niepokojąco:)Życie ,niestety ,nie toczy sie nam zawsze po równym,ale gdyby nie to ,może by nudą wiało? Odpowiedz Link Zgłoś
rosa48 Re: niedzielne... 21.11.06, 08:39 Co tam niedziele, poniedziałki , piątki, środy.... Każdy dzień jest zaproszeniem do szczęścia:):) Odpowiedz Link Zgłoś