Dodaj do ulubionych

oceńcie te sytuacje...

10.01.07, 23:07
Malzenstwo , 2 dzieci,ktorymi zajmuje sie tylko zona(do szkoly,ze
szkoly,organizowanie zabaw,spotkan z
rowiesnikami,kolacje ,kapanie ,spanie),oboje malzonkowie prowadza swoje
firmy,maz pracuje w godzinach :12.00-18.00 i 22.00-4.00, zona od 9.00-
17.00,domem -sprzataniem zajmuje sie tylko zona...<tytulem wstepu>...
...wieczor...maz:
- naszykuj mi tosty!
Zona po chwili :
-tam masz tosty i herbate-po czym chce usiasc po calym dniu na nogach w swoim
fotelu ,gdzie zostawila sweter robiony na drutach.W tym miejscu siedzi mąz i
konsumuje tosty.Maż:
-poczekaj az zjem!
Zona uparta siada za nim na fotelu podkurczajac nogi a on siedzi dopoki nie
pozre ostatniego tosta...wtedy wstaje...
Sytuacja 2...wieczor drugi...
Zona po calym dniu pracy ,polozeniu dzieci spac, itp.itd.znajduje chwile
wytchnienia ,szykuje sobie 3 male kanapki,siada przed telewizorem.Nieopodal
na kanapie siedzi maz.Gdy zonie zostaje jedna kanapka ,maz siega po nia
rzucajac:
-Daj sprobowac!
Zona sie wscieka , ze ktos zabiera jej kolacje z talerza ,mąż jest
zbulwersowany ,że chytra zona nie chciala podzielic sie z nim
kanapką ,przeciez to byl tylko jeden gryz!"
<na marginesie ,kiedyś maz zjadl dziecku kolacje ,gdy to odeszlo nieopatrznie
na moment od stolu pobawic sie>

...prosze o komentarze zarowno ze strony kobiet jak i facetow,dzięks!:-
)...choć nie jest mi do śmiechu;-/

Obserwuj wątek
    • kochanica2 Re: oceńcie te sytuacje... 10.01.07, 23:09
      Po prostu cudownie :/
      • izula29 oceńcie te sytuacje... 10.01.07, 23:36
        nie załamuj...;:-C
    • rycerz.krola.artura Re: oceńcie te sytuacje... 11.01.07, 00:12
      powiem tak: według mnie sytuacja opisana przez Ciebie z jedzeniem jest tylko symptomem a nie przyczyną. Owszem świadczy źle o wychowaniu, kulturze męża, ale...
      On pracuje 12 godzin, ona - 8 - to jest przyczyna.
      Mężowi który pracuje 12 godzin dziennie nie dziwne że się nic nie chce, i że nie ma czasu dla dzieci.
      Matka poza ośmioma godzinami pracy musi zasuwać przy dzieciach i w domu. Ona jest sfrustrowana. On też. Kto cierpi najbardziej? Dzieci... im najbardziej współczuję...
      • izula29 do artura... 11.01.07, 00:37
        myslisz ,że zmęczenie tłumaczy chamstwo?Zona ktora jest businesswoman 8 godzin
        naprawde zaczyna dzien o 7.00 a kiedy juz dzieci pojda spac jest 21.00,a
        dzieciaki to tez praca,gdyby nie zona trzeba by bylo zatrudnić PRACUJACĄ przy
        nich opiekunkę.
        DZieci nie cierpia ,ojca nie widuja,sytuacji opisanych tez ,a mama zapewnia
        im maximum radości i tyle...
        • rycerz.krola.artura do izuli 11.01.07, 00:53
          nie napisałem, że coś tłumaczy CHAMSTWO męża (napisałem, że jest źle wychowany!). Praca w jego przypadku tłumaczy tylko to, że mu się nic nie chce. Tak samo jak w Twoim przypadku tłumaczy Twoje rozgoryczenie jego postawą.

          Doskonale rozumiem Izulo, ze dzieciaki to tez praca, i dom też, i że w sumie pracujesz więcej niż mąż.

          Ale! Nie bądź taka pewna że dzieci nie cierpią w opisanej sytuacji. Dziecko widzi dużo i czuje dużo. Cierpią już poprzez to że nie widują ojca!!! Każde dziecko potrzebuje ojca, tak samo jak i matki. Sama matka - kochająca i opiekująca się w najlepszy sposób w jaki potrafi dziećmi, ale tylko przez 2 godziny rano i 4 wieczorem nie zapewni maximum radości i szczęścia dzieciom.
      • khinga Do R y c e r z a 11.01.07, 07:14
        To, że mąż pracuje kilka godzin dłużej o niczym nie świadczy!
        Jeżeli pracuje 4 godz. więcej oznacza, że juz nic w domu nie musi zrobić? I nic
        mu sie nie chce? Nie rozumiem Twojego podejścia! Oznacza to, że powinien
        wygodnie usiąść w fotelu w paputkach(pomijam, że żona wcześniej tam siedziała,a
        nastepnie zachował się chamsko), zjeść przygotowane jedzenie przez żonę i to
        wszystko. Absurd! Nie tłumaczy jego, że może zachowywać sie w ten sposób, bo
        pracuje kilka godzin więcej. Większość mężczyzn w Polsce pracuje po 12 i więcej
        godzi dziennie, przychodzą do domu zmęczeni,ale potrafią zająć się żoną i
        dziećmi.
        Izula pracuje fizycznie i zapewne umysłowo, zajmuje sie dziećmi. Też nie ma
        łatwo. Nie sądzę, by dzieci cierpiały z powodu, że tatuś zachowuje się nie
        kulturalnie. Czasami takie zachowania pojawiają sie w małżeństwie, które należy
        wyjaśnić.
        W tej sytuacji potrzebna jest rozmowa pomiędzy małżonkami.

        Troszkę współczuję Twojej przyszłej żonie jeżeli masz takie podejście...
        • leniwykot Re: 11.01.07, 08:36
          o rany a Ty już na nogach o tej porze:)
          • khinga Re: 11.01.07, 08:40
            Tak...dzis o 5.00 pobudka:(
            • izula29 dzienks .. 11.01.07, 17:23
              ...za wszystkie wzmianki od Was!Wsparły mnie na duchu:-)
              ...a co zrobie ,odwolam sie do drugiej menzowej osobowości,moze ta weźmie
              gore.Jesli nie poszukam sobie kogoś kto sie bedzie cieszyl z kanapek i z
              życia ,generalnie:-)
              FAceci!SZanujcie swoje kobiety!bo polski hydraulik nie śpi..;-) a najbliższy
              przyjaciel może się za bardzo przyzwyczaić do pocieszania strapionej
              duszyczki...;-)
              • mistamef Re: dzienks .. 11.01.07, 17:26
                izula29 napisała:

                > ...za wszystkie wzmianki od Was!Wsparły mnie na duchu:-)

                Sprytana jak Maćkow Kot nasza Izula :) he he ...
        • rycerz.krola.artura Do K h i n g i i I z u l i 11.01.07, 14:18
          Tak naprawdę to nie wiem od czego zacząć... Izula napisała, że wyszła za niego z... litości? ...

          Teraz do tego co napisałem. Jeśli ktoś pracuje 12 godzin dziennie przez cały tydzień, to ma prawo czuć się zmęczony. Tylko tyle napisałem. Nie rozgrzeszam jego chamskiego zachowania!!!!!! Niczego pracą nie usprawiedliwiam poza takim zwykłym ludzkim zmęczeniem. Takim samym jakie odczuwa Izula. Ale nie to jest oczywiście najważniejsze! Najważniejsze że kobieta ma duży problem. Ma takiego męża jakiego sobie wybrała i pytanie co dalej?

          Ja naprawdę uważam że najbardziej cierpią dzieci bo one nie są niczemu winne. Ja sobie nie wyobrażam takiej sytuacji że miałbym nie widywać dzieci, nie opiekować się nimi, i nie pomagać żonie w domu!!!!!!
          Nie chodzi tu o to, że dzieci cierpią bo widzą że tatuś zachowuje się nie kulturalnie. One cierpią bo w ogóle go nie widują, jak napisała Izula. To po pierwsze. Po drugie, jeśli juz go będą widzieć, to z tego co tutaj zostało powiedziane za dobrych wzorców to on nie reprezentuje sobą; miłości małżeńskiej to chyba tam nie ma bo skoro go nie kochała wychodząc za niego to go już chyba nie pokocha (to pytanie do Izuli). Po trzecie, to kumulacja tego wszystkiego, zapracowanie rodziców, niedopasowanie rodziców...

          Izulo, co zamierzasz dalej?
    • mistamef Re: oceńcie te sytuacje... 11.01.07, 00:22
      izula29 napisała:

      > Malzenstwo , 2 dzieci,ktorymi zajmuje sie tylko zona(do szkoly,ze
      > szkoly,organizowanie zabaw,spotkan z

      Nasz komentarz do sprawy nic nie wnosi. Sytuacje powinni omowic sami zainteresowani bo napewno sytuacja jest nie zdrowa. Czy mnie opisane scenki sie podobaja , nie - kazdy tak odpowie. Znam jednak rodziny w ktorych rola zony-slużącej funkcjonuje od lat i mozna sie pokusic by powiedzec, że sa szczesliwi.
      Czy napewno. Wkraczamy w kwestie wychowania , wiary czy to ma sens ...
      Moze mamy powiedzieć rowiedzcie sie, czy to ma sensu ? Mysle, ze nie.
      • izula29 Re: oceńcie te sytuacje... 11.01.07, 00:40
        hmm...czy facetom odpowiada rola slużącej?Bo partnerstwo rozumię,ale zrob
        kanapki i ..spieprzaj...?
        • mistamef Re: oceńcie te sytuacje... 11.01.07, 00:48
          izula29 napisała:

          > hmm...czy facetom odpowiada rola slużącej?Bo partnerstwo rozumię,ale zrob
          > kanapki i ..spieprzaj...?

          To nie jest tak,ze facetom odpowiada. To uogolnienie. Sa tacy i tacy. Ja wole sobie sam zrobic sniadanie czy kolacje. Czesto robie obiad ale to lubie i potrafię. To zalezy co kto nauczyl sie w domu i wiele innych czynników ma na to wplyw ...
        • mistamef Re: oceńcie te sytuacje... 11.01.07, 02:11
          izula29 napisała:

          i ..spieprzaj...?

          Bacznie sie przygladnij wczesniej swojemu adoratorowi , bo milisc jest slepa :)

          • leniwykot Re: oceńcie te sytuacje... 11.01.07, 08:48
            o rany mam tylko nadzieje, że nigdy nie będę zachowywał sie jak ten "pan"
            • khinga Re: oceńcie te sytuacje... 11.01.07, 08:52
              To wszystko zależy od Ciebie.
              • bettina75 Re: oceńcie te sytuacje... 11.01.07, 09:08
                Ludzie zmieniaja sie z wiekiem, moze kiedys taki nie byl.....
                • khinga Re: oceńcie te sytuacje... 11.01.07, 09:18
                  Może nie...co nie oznacza, że powinien tak postepować. A po drugie należy o tym
                  rozmawiać i wyjaśnic sytuację.
                  • bettina75 Re: oceńcie te sytuacje... 11.01.07, 09:24
                    Tez tak uwazam, ale wiem, ze czesto partnerzy nie chcac byc marudami nie
                    poruszaja tematu...a tymczasem mur nieporozumienia rosnie, rosnie..
                    w koncu nikt nie wie, dlaczego sa ze soba skloceni?
                    • khinga Re: oceńcie te sytuacje... 11.01.07, 09:28
                      I w takich sytuacjach mają pretensje, że małżeństwo się wali. Nie ganie tutaj
                      Izuli,ale uważam, że powinna porozmawiać z mężem.
                      • izula29 dziewczyny...:-( 11.01.07, 09:32
                        rozmowa to MURRR,ze powinnam poczekać jak zje i ze jestem sknera bo sie jednym
                        gryzem nie dziele i jest po rozmowie.Mnie to sie juz nawet nie chce śliny
                        produkowac do gadania:-)
                        • bettina75 Re: dziewczyny...:-( 11.01.07, 09:36
                          Izula, wspolczuje Ci, ale nie wiemm jak takiego osobnika mozna jeszce wychowac?
                          • bettina75 Re: dziewczyny...:-( 11.01.07, 09:37
                            sorry za literowki:)
                        • khinga Re: dziewczyny...:-( 11.01.07, 09:40
                          He, znam takich mężczyzn, którzy podskubują jedzenie. Ten typ tak ma:) Chyba
                          takiego juz nie zmienisz...
            • izula29 leniwy..:-) 11.01.07, 09:18
              ...pielegnuj w sobie to postanowienie noworoczne:-),pozdro!
              • leniwykot Re: leniwy..:-) 11.01.07, 10:13
                postanowienie noworoczne było inne mam schudnąć 18-20 kg :)))
            • izula29 koniecznie przeczytajcie... 11.01.07, 09:29
              jest takie powiedzonko,ze jak Twoj facet traktuje swoją matke tak bedzie
              traktowal Ciebie...
              Na jednym z pierwszych spotkan w domu chlopaka,on do swojej matki:
              -Naszykowalabyś jakies kanapki...
              Matka przynosi pajdki 10-centymetrowe.
              -Co to jest?Co takei wielki!Weź to poraw!
              Matka wychodzi poplakać sie do kuchni,po czym....przynosi do stolu talerz
              z "poprawionymi" kanapkami...
              Nawet "dzieki" nie bylo....
              • bettina75 Re: koniecznie przeczytajcie... 11.01.07, 09:34
                Rozpieszczony dran!!! ale matka (niestety) sama go tak wychowala:(
              • khinga Re: koniecznie przeczytajcie... 11.01.07, 09:43
                Taka jest prawda...Jak wspomniała Betty...rozpuszczony przez mamusię. Teraz
                rząda byś Ty mu matkowała.
                • leniwykot Re: koniecznie przeczytajcie... 11.01.07, 10:12
                  A może jakaś delikatna terapia wstrząsowa, czasami przynosi efekty np. jak
                  jesteś głodny to sam sobie zrób.
                  Rączki ma czy są może w zaniku z powodu nieuzywania:)

                  a co do tegop powiedzenia o zachowaniu w stosunku do matki to podobne jest o
                  kobiecie "jak tesciowa taka córka" ciekawe czy sie sprawdza w realiach życia
          • izula29 do mistamef... 11.01.07, 09:16
            pomylka ,a moze ostrzeżenie;-)
            Nie wyszlam za maz z milosci,ale z...litości?FAcet nie chcial sie odczepic na
            wszystkie sposoby,mowil ze kocha ,wariowal,troche mi to schlebialo,myslalam ze
            tak bedzie do konca zycia, pfff....:-)
            • mistamef Re: do mistamef... 11.01.07, 13:28
              izula29 napisała:

              > tak bedzie do konca zycia, pfff....:-)

              Nie wiedzialem, ze to osobisty watek :) Sadzilem, ze przedstawilas znana Ci sytuacje, to nieco zmienia postac rzeczy bo masz do tego prawo ....
            • bocian711 Re: do mistamef... 11.01.07, 23:29
              izula29 napisała:

              > pomylka ,a moze ostrzeżenie;-)
              > Nie wyszlam za maz z milosci,ale z...litości?FAcet nie chcial sie odczepic na
              > wszystkie sposoby,mowil ze kocha ,wariowal,troche mi to schlebialo,myslalam
              ze
              > tak bedzie do konca zycia, pfff....:-)

              Po pierwsze to chyba sama sobie jesteś winna, jak można wiązać się z kimś z
              litości a po drugie to on po prostu taki (męski leń) jest i ciężko będzie mu
              się zmienić no chyba, że Ciebie naprawdę kocha jak pisałaś i się zlituje nie
              raz i tobie tosta zrobi.

    • t-rex33 Re: oceńcie te sytuacje... 11.01.07, 09:39
      jak na moj gust, to Twoj Stary ciagle glodny chodzi :)
      • asia_asia Re: oceńcie te sytuacje... 11.01.07, 20:26
        No Tobie za empatię to napewno plusa dać nie można...
        ;-)
    • gosiaes Re: oceńcie te sytuacje... 11.01.07, 20:03
      pocieszę Cię - nie tylko u Ciebie zdarzają się takie sytuacje.
      • leziox Re: oceńcie te sytuacje... 11.01.07, 22:40
        Prawda jest taka ze chroniczne przepracowanie czyni ludzmi agresywnymi.8 czy 12
        godzin pracy to jest naprawde duza roznica.A co do chamstwa,to niby co?Nie
        wiedzialo sie,co sie bralo?Smieszny argument.Jesli ktos byl chamem to bedzie nim
        nadal,jesli natomiast ostrosc wypowiedzi wynika ze zmeczenia,to juz inna spiewka.
        Krzyk ze faceci powinni szanowac swoje kobiety,jest moze i logiczny,ale ktora z
        was pomyslala ze trzeba tez szanowac swojego faceta?Facet,podobnie jak
        kobieta,nie jest bydleciem roboczym,ktory po 12-godzinnej pracy musi wam,paniom
        jeszcze nastepne 6 godzin dogadzac.Slyszalyscie tez o takiej prostej sprawie jak
        podzial obowiazkow?Pewnie nie-a pretensic najprosciej.
    • bocian711 Re: oceńcie te sytuacje... 11.01.07, 23:30
      Po pierwsze to chyba sama sobie jesteś winna, jak można wiązać się z kimś z
      litości a po drugie to on po prostu taki (męski leń) jest i ciężko będzie mu
      się zmienić no chyba, że Ciebie naprawdę kocha jak pisałaś i się zlituje nie
      raz i tobie tosta zrobi.
      • izula29 oceńcie te sytuacje... 12.01.07, 12:03
        domyślam sie, ze takie sytuacje sie zdarzają gdzie indziej ,ale zastanawialo
        mnie czy przemilczaja je ludzie ,czy kobiety udaja ze nic sie nie stalo ,czy
        faceci traktuja takie zachowania jako dozwolone.
        Ja zawsze wytaczam ostry boj i stawiam kategoryczne nie chamstwu i nie
        szanowaniu sie w rodzinie.Po dwóch dniach wojny domowej ,małżon stwierdzil ze
        glupio zrobil,probowal zlozyc to na karb przepracowania, i przeprosil,wprawdzie
        tosta mi nie naszykowal ale zaproponowal herbacinę;-).
        ps.racja , na wojnie i w miłości nie ma litości,ale mozna kogoś "nie w typie"
        lubić,lubić ,lubić i w końcu pokochać,za osobowość,zachowania.Ale jak te sie
        zmieniają to nagle pozostaje tylko "nie w typie" i dopiero jest DRUZGOT:-
        ),pozdro!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka